Gość: Gościówa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 195.94.206.* 28.09.07, 16:23 A ja chciałam zobaczyć czy rzęsy odrastają tak samo szybko jak włosy i przycięłam je nożyczkami w jednym oku. Naturalnie miałam i mam dość długie rzęsy, więc te wycięte wyglądały lekko mówiąc durnowato ;-) Grzywkę też kiedyś wycięłam tak przy samej skórze głowy dokładnie na samym środku czoła. I po ścianach malowałam. Aha. I ćwiczyłam wzory matematyczne na szafie - pisałam wyłączonym długopisem, więc naprawdę fajnie drapało. No i pewnie jeszcze parę bzdur by się znalazło. Ogólnie żadna chyba w temacie "zatajone". Rodzice zawsze wiedzieli kiedy nabroiłam, a ja nigdy nie umiałam kłamać (chociaż długo to robiłam ;-)). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ananke Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.07, 21:19 Jak mialam jakies 8-10 lat to mama czesto wieczorem po umyciu mi wlosow zaplatala na nich warkocze, zebym rano miala takie ladne krecone. Pewnego razu, rano, jak sie obudzilam w tych warkoczach, podeszlam do lustra i z tylu, przy szyi, wyszly mi dwa pasma wlosow, wiec jak to madre dziecko, siegnelam po nozyczki i sobie te pasma ucielam. Pozniej przez kilka miesiecy rodzina sie ze mnie smiala, poki mi te wlosy nie odrosly :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elenai Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.chello.pl 28.09.07, 16:31 mieszkam w wysokim bloku, jedna winda towarowa, z kolezankami chowalysmy sie za drzwi w towarowej windzie (ktore sie otwiera przy przewozeniu mebli) i straszylysmy ludzi, ktorzy wsiadali do windy. niektorzy NAPRAWDE byli przerazeni, a my mielismy swietny ubaw. niektorzy tez sie z nami smiali, a inni byli wsciekli.. nie polecam.. lanie ludzi z balkonu wodą... :) kiedys wyrzucilam skorke od banana przez balkon (z 6p.), chcialam trafic w przejezdzajacego rowerem kolegę, ale zamiast w niego, trafilam do smietnika osiedlowego :) telefon do pizzerii z informacją, że: "już jedzie zamówienie pół tony mąki" - osoba po drugiej stronie słuchawki była b.spanikowana i przerażona, jak to usłyszala.. koleżanka, z której telefonu dzwoniłysmy, tak sie smiała, ze nie dokonczylam rozmowy.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 19:16 Rzucalam z kuzynem w przejezdzajace samochody...gotowanymi ziemniakami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: embronks Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 23:16 mój brat i ja też rzucaliśmy czym popadnie z balkonu... raz poleciał burak... ale się rodzice wystraszyli jak do domu przyszedł sąsiad z wielką czerwoną plamą na bialuteńkiej koszuli... dopóki facet im nie wytłumaczył, myśleli, że to krew ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lwowiak5 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 18:04 Mając 6 lat,na Syberii,za namową dziadka podpaliłem dom sekr.partii.Niestety,ale zdążyła przyjechać wołami straż p.i ugasili.Przez pół roku co rano dostawałem lanie za to: że ten domek się nie spalił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.acn.waw.pl 28.09.07, 18:05 może już nie z dzieciństwa, ale... po kilku miesiącach noszenia zgubiłam pierścionek (bardzo łądny i drogi) który dostałam od rodziców na osiemnastkę, do dziś o tym nie wiedzą (mam 34 lata :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.acn.waw.pl 28.09.07, 18:08 w drodze do szkoły wyrzucałam kanapki które moja mama robiła mi do szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: icek gromowładny podpalenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 18:24 youtube.com/watch?v=fdzebXwWxzQ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WWWWWWWWWWWWWWWWWW Dwóch siedmiolatków zabiło drewnianym kołkiem... IP: *.e-wro.net.pl 28.09.07, 19:00 miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4531279.html Dwóch siedmiolatków z Lubania zabiło drewnianym kołkiem siedem gołębi. W czwartek mieszkaniec Lubania, który od lat hoduje gołębie, zauważył przez okno, że przy gołębniku w jego ogrodzie kręcą się dwaj chłopcy. Dziwnie się zachowywali. Hodowca wyszedł z domu. Na jego widok chłopcy rzucili się do ucieczki. Na podłodze gołębnika mężczyzna znalazł osiem okaleczonych ptaków. Siedem nie żyło, jeden był ranny. Obok nich leżał kawałek drewna. Klatki były zniszczone i połamane. Hodowca pobiegł za chłopcami. Zatrzymał ich na terenie sąsiadującej z jego ogrodem podstawówki. Okazało się, że są uczniami I klasy. Chłopcy nie potrafili powiedzieć, dlaczego zabili gołębie. Obciążali się nawzajem winą. Zabite ptaki były czempionami w lotach organizowanych przez hodowców gołębi. Warte były ok. 10 tys. zł. O karze dla kilkuletnich sprawców zadecyduje sąd rodzinny. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baa Re: Dwóch siedmiolatków zabiło drewnianym kołkiem IP: 193.120.72.* 28.09.07, 20:33 no sorry, ale zatajony wybryk to to nie jest ;) a tak na marginesie, moze golebie byly wampirami?? i jeszcze dodam ze sam bym wytlukl golebie, bo to szczury ze skrzydlami. wiem, wiem, szkoda tego pana i szkoda 10tys... no coz, takie zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anulka33 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.aster.pl 28.09.07, 19:08 - obcielam kotu wasy, nie wiem czemu, nie wiem nawet czy to ja bo nie pamietam, ale mam to wypominane do dzis a mam 34 lata; - jako dzieci walczac z bratem na karate,a jestem starsza o 6 lat wybijalismy szyby w drzwiach, w ferworze walki oczywiscie nie specjalnie, -wyjadalismy wisnie ze sloika a najmlodszemu kuzynowi dawalismy pestki, zjadal; - z mama wyjadalysmy krem z bezow, zlepialysmy ciastka z powrotem i dostawal je ojciec, zjadal; - wyrzucilam paromiesiecznego brata z wozeczka, za mocno go bujalam bo plakal, musialam go bawic a chcialam isc do kolezanki; - kuzyna ktory zjadal te pestki po wisniach tez wyrzucilam ze spacerowki, bieglam z nim po parku zahaczylismy o wystajacy korzen; - babci wyjadalam schowane pod lozkiem wisnie w spirytusie swojej roboty, mniam :) chyba sporo by sie jeszcze znalazlo a bylam takim grzecznym dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
pani_bovary Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 19:18 U nas nie było łazienki jak byłam mała i kąpaliśmy się w dużej żółtej misce. Ja pierwsza. I zawsze sikałam też do tej miski, bo na siku trzeba było chodzić do babci. A potem w tej misce i w tej samej wodzie kąpało się moje rodzeństwo. Straszny miałam problem, jak szłam do pierwszej komunii, żeby się księdzu na spowiedzi do tego przyznać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 193.120.72.* 28.09.07, 20:27 hahahaha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.chello.pl 28.09.07, 21:50 - za młodu non stop zmieniałam ustawienia w pralce, oczywiście nie mając pojęcia, do czego służy którykolwiek z guzików :D - wielokrotne obcinanie grzywki. standard. - wkręcenie sobie do włosów okrągłej szczotki mojej mamy :D na tyle, że włosy trza było ciąć, bo się nie dało wyplątać ^^' - próbowałam zawiesić obrazek. nie sądziłam, że gwoździe tak łatwo się zginają ^^' prób było wiele, aż odpadł kawałek tynku :D - zostałam sama na noc z koleżanką. postanowiłyśmy rozpalić w kominku. tyle że harcerki nie jesteśmy, to się nie udawało. tata miał w piwnicy benzynę ^^ (patrząc mi przez ramię stwierdził, że to był co najwyżej rozpuszczalnik benzynowy xD) - postanowiłam wypolerować biurko. scyzorykiem. - wzięłam tekturowe pudło ze stosownym napisem, termos i poszłam z koleżanką pod sklep osiedlowy sprzedawać herbatę :D - kiedyś mieliśmy pilota od telewizora, w którym było z 52 czy 54 guziczki (kiedyś nagminnie liczyłam :D). pilota otworzyłam, nie umiałam złożyć z powrotem, ze strachu wrzuciłam za telewizor :D dodam, że połowę z tych rzeczy zwalałam na kota :D (brata jeszcze nie miałam). no i że plakietkę 'wzorowy uczeń' się miało ^^ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oshin80 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 87.200.49.* 29.09.07, 20:04 Na mszy swietej dalam na tace i... wzielam sobie reszte :):) (4 lata) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: izzi Re:parowóz IP: *.pikonet.pl 28.09.07, 22:28 Mój tato (nieżyjący już, rocznik 1911), mając ok.10 lat, z nudów wykoleił pociąg z węglem z pobliskiej kopalni.Okoliczni mieszkańcy rozkradli w mig rozsypany węgiel (maszyniście na szczęście nic się nie stało), było dochodzenie itd., tata bał się niesamowicie, ale się nie wydało.Nigdy już więcej nie wykolejał pociągów. Odpowiedz Link Zgłoś
lolek_do_kfadratu JaAaAsSsSsSnNnNnNeEeEeE 28.09.07, 22:59 ...swistaki ponoć już nie zawijają... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magic2000 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 22:25 Mając 17 lat przespałem się z przyjaciółką mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 29.09.07, 00:30 Super, zazdroszczę Ci, sam chciałbym mieć taką inicjację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 22:42 Byliśmy w podstawówce.W piwnicy bloku kolegi podłączaliśmy się aparatem do szafki telefonicznej. Wykręcając numery przeprowadzaliśmy rozmowy, często durnowate i podsłuchiwaliśmy... Nawet poprowadziliśmysobie zagipsowane druciki do komórki kumpla, by było wygodniej.Dobrze, że się nie wydało, byłby problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Starsza Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 22:48 jak to dobrze , że pamiętamy takie rzeczy. Sama czasem myślę , że gdyby moje dzieci ( obecnie już dorosłe) robiły połowę tego co ja będąc nastolatką to byłoby krucho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 23:32 skąd wiesz czy nie zrobiły? pewnie się nie przyznały to i skąd miałabyś wiedzieć? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 22:46 W podstawówce zostawaliśmy po lekcjach w pustych klasach, by odrobić lekcje. Potem buszując po szkole wleźliśmy do gabinetu szkolnej pielęgniarki, gdzie stała butelka z etykietą "Orzechówka". Łyknąłem pierwszy... Do dziś pamiętam smak jodyny. Strach pomyśleć, gdyby to była np. chromianka do mycia szkła laboratoryjnego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 22:50 Podczas zabawy w piwnicy bloku złapaliśmy kota. Gdy trzeba było iść do domu, szkoda nam go było wypuścić, postanowiliśmy go sobie przechować do jutra w wielkiej walizie leżącej w komórce... Następnego dnia go nie było. Do dziś nie wiem jak wydostał się, wieko było czymś przywalone... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 22:54 Popularna wśród chłopców zabawa w podkładanie dziwczynkom pod spódnice lusterka na stopiei oglądanie jakie mają majtki. Jedna z koleżanek przyłapała mnie, było mi głupio... Ona już nie żyje. Sorry Wiola. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 19:00 To ile masz lat. Napisz jeszcze jak one reagowały. proszę Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 22:56 Sypanie kotu do pyszczka kwasku cytrynowego. Pienił się od nadmiaru śliny, wyglądał jak wściekły. Ależ człowiek był durny... przecież lubię koty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 23:02 Kolonie nad morzem. Ostatni wieczór, mamy wyjeżdżać.Idziemy z kolegą do innego, pustego już pawilonu i sikamy do łóżek ze świeżo powleczoną pościelą. Tym co przyjechali następnego dnia chyba nie było miło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.chello.pl 28.09.07, 23:08 a. no i dzwoniłam z koleżanką do przypadkowych ludzi oferując sprzedaż luksusowej bielizny. wszystko było szyte baaardzo grubymi nićmi, mimo to 90% nam wierzyło Oo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 23:07 Fascynacja chemią w podstawówce. Na dywanie przewraca się zlewka z kwasem siarkowym, wypala się dziura, na szczęście z brzegu. Mama obcięła dywan... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 22:34 A skąd wytrzasnąłeś stężony kwas siarkowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 23:25 Miałem może 6 lat. Byliśmy w 2 rodziny nad morzem, znajomi mieli córkę, rok młodszą. Zabawialiśmy się na osobności w pokazywanie sobie tego, co nas różniło. Nawet nie bardzo chciałem, ale to ona mnie do tego nakłaniała, serio. Ech... wróciłbym dziś do tych zabaw, a co!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 28.09.07, 23:29 Lata 70-te, Ojciec przyniósł pożyczony od kogoś w pracy magnetofon kasetowy; to był wtedy raryras. Zacząłem się nim bawić pod jego nieobecność. No i przestał działać. Potem patrzyłem jak Tata bezskutecznie usiłuje go uruchomić. Odpowiedz Link Zgłoś
karoola0 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 23:42 wylalam pol flakonu perfum mojej mamy na papier toaletowy..chcialam zobaczyc jak pachna..ale sie wydalo...z oczywistych przyczyn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Umylam w wannie na podworku 25 kurczatek IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.07, 10:38 i ulozylam w rzadku na trawie by wyschly.Taki ci to mord byl, zgroze zaczelam odczuwac pare lat pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Umylam w wannie na podworku 25 kurczatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 23:34 o matko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pjp Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 30.09.07, 09:30 Miałem 8 lat, a moja siostra miała chomika. Gdy siostra była w szkole, ja najczęściej bawiłem się chomikiem (siostra mi nie pozwalała). Pewnego dnia bawiłem się z nim w taki sposób, że woziłem go na dużym samochodzie z przyczepką, ale niestety - zachciał o mi się lać. Poszedłem do łazienki - chomika zostawiłem na tapczanie i przykryłem przyczepką żeby nie uciekł (nie chciałem go wkładać do terrarium). W łazience zrobiłem swoje, umyłem ręce, pokrzątałem się po kuchni po czym wróciłem do chomika. Odkrywam go, a on się zatacza połową szerokości tapczanu jakby był pijany. Przestraszyłem się i włożyłem go do terrarium. Siosta wróciła ze szkoły, zagląda do chomiczka i "był sztywny" - jak napisała później w wierszyku o chomiku. Przyczyna śmierci - uduszenie ;). oficjalnie - chomik zeskoczył mi z rąk na podłogę. Zanim przyznałem się siostrze i rodzicom minęło chyba z 4-5 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 11:32 z cyklu: zdrowe wakacje na wsi: miałam 6 lat, chłopcy sąsiadów obiecali mnie nauczyć, jak się doi mleko. Pokazali mi to na baranie.Wydoiłam, chociaż ciężko było. Jakieś 3 lata poźniej już wiedziałam, z czego się tak okropnie śmiali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 16:58 Udało Ci się wydoić barana? Hmm ciekawe:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 23:37 rękami doiłeś? to nie najgorzej mogli ci inną metodę dojenia pokazać... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 23:46 Nie poszłam do szkoły i miałam wyrzuty sumienia, postaniowiłam umyć okno i wyprac firanke . Znalazłam ultramarynę i zawartość całej paczki wsypałam do wody, zamoczyłam firanke na pół godziny. Wyjęłam granatową. Próbowałam to spłukać ale niewiele pomogło. Wieczorem mama stwierdziła ze ta firanaka bardzo brudna i musi ja już zmienić po zdjęciu doszła do wniosku, ze trzeba ją wyrzucić bo "az zsiniała ze starości" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.aster.pl 29.09.07, 05:01 ja bylam bardzo grzecznym dzieckiem, ale za to moj brat dawal czadu: 1. kiedy miałam 2 lata, moj wtedy 4 letni brat postanowil, ze bedzie zachowywal sie jak dorosly i zamknie sie w toalecie na zamek, ktory byl w ksztalcie malej klameczki. Niestety urwal ja, ale postanowil zwalic to na mnie- nie wiem jakim cudem, ale rodzice mu uwierzyli. wszyscy bylismy w wielkim szoku kiedy po jakichs 18 latach przyznal sie do winy. rodzice caly ten czas byli pewni, ze ich dwuletnia, slodka coreczka zrobila takie swinstwo 2. Jak mial jakies 3 lata bawil sie kredkami swiecowymi, oczywiscie zabawa skonczyla sie na pomazaniu bialej sciany. Kiedy ojciec wszedl do pokoju i zapytal co to jest, brat odpowiedzial : dziadek. Do dzisiaj nie wiemy, czy chodzilo o to, ze to portret dziadka, czy tez braciszek chcial na niego zwalic wine :) jak juz napisalam, bylam wyjatkowo grzecznym dzieckiem, ale przypomniala mi sie najglupsza rzecz jaka zrobilam - otoz ktorejs nocy bylo mi bardzo zimno wiec pomyslalam sobie, ze jesli naleje sobie goracej wody do kieszonki mojej pidzamy to na pewno bezdie mi cieplo. konczyc chyba nie musze... w kazdym razie spedzialm reszte nocy trzesac sie z zimna, nie liczac jakichs 10 sekund po wlaniu tej wody, kiedy faktycznie bylo troche cieplej :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.aster.pl 29.09.07, 05:12 i jesczze jeden wybryk mojego braciszka: pewnego zimowego dnia wymyslilismy z bratem, ze mamy ochote na gruszki (bylo to oczywiscie jesczze zanim powstaly hipermarkety). poprosilismy o to rodzicow idacych na zakupy, jakims cudem udalo im sie je kupic za jakies duze pieniadze. Od razu zaczelismy je jesc, ale prawde mowiac okazaly sie obrzydliwe. ja swoja zjadlam, meczac sie potwornie, a braciszek chodzil ze swoja po domu i zastanawial sie jak sie jej pozbyc, zebny rodzice nie zauwarzyli. doradzalam mu wyrzucenie przez okno, ale oboje uznalismy, ze moznaby niechcacy kogos trafic i bylby klopot. ja juz o wszystkim zapomnialam kiedy nagle w domu pojawil sie hydraulik wezwany z powodu zapchanego kibelka. meczyl sie strasznie dlugo, nie mogl znalezc przyczyny, wiec postanowil po prostu wlozyc reke do srodka. I co znalazl? oczywiscie gruszke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esti Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.vf.shawcable.net 29.09.07, 09:40 w glebokiej komunie wydzwanialismy na przypadkowe numery i kolega pieknie zapodawal tekst typu : pani maz zamowil drewno, ono juz jest w drodze, prosze odebrac. Zawsze sie kobiety tlumaczyly, ze maz nic nie zamawial a moj kolega zimnym glosem oswiadczal : nic mnie to nie obchodzi, dowidzenia, Rzepka" - no ja sie slanialem ze smiechu a on to max powaznie recytowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.aster.pl 30.09.07, 00:39 Gość portalu: Esti napisał(a): > w glebokiej komunie wydzwanialismy na przypadkowe numery i kolega pieknie > zapodawal tekst typu : pani maz zamowil drewno, ono juz jest w drodze, prosze NOO, nareszcie sprawa się wyjaśniła!!! Ładnie to tak?? Dzwonić i wmawiać, że już wiozą zamówione drewno, a jak tłumaczyłam, że pomyłka, to usłyszałam k..a jaka pomyłka, zamówiłaś i kłamiesz, ech, gdybyście wiedziały, że też wywinęłam numer i nagrałam na sekretarkę... macie szczęście, że Ziobro jeszcze się edukował:-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lodzianka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 30.09.07, 03:15 My obstawialismy inna wersje: -Majeskaaaa? -Tak -My wieziem deski, -Jakie deski, nikt nie zamawial! -No deski na trumne. -Jakie trumne, przecie nikt u nas nie umarl. -Jak nie umarl, a pani to zyyyyyje? -K***********rwa mac, pewnie, ze zyje. Po tej kwestii odkladalysmy sluchawke i ryczalysmy ze smiechu.Najlepsze jest to, ze ten sam nr zrobilsmy tej kobiecie pare razy i zawsze rozmowa wygladala tak samo. Zdarzaly sie tez, tel z ladnym wstepem -Halo, to ja Wiosna... Moj osobisty tajny nr, to tel do szkoly siostry, ze bomba jest podlozona, ratowalam jej skore, bo miala jakas tragiczna klasowke, zamiast sie nauczyc meczyla mnie pare dni.Oczywiscie byla ewakuacja, nie bylo klasowki, sledztwo tez bylo. A ze to czasy dogorywania komuny byly, to jakos sie nie wydalo i hmmm przedawnilo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hippo Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.imb.uq.edu.au 30.09.07, 03:15 Tez grzeczna bylam, ale na brata nie dalo sie zrzucic, bo za duzy byl. Po ogladaniu Wakacji z duchami w duchy sie chcialam bawic i straszyc nasza nauczycielke od angielskiego. Mama nic nie wiedzac pomogla mi zrobic stroj ducha, ktory potem po cichu zabralam na popoludniowa lekcje. Z kolezanka schowalysmy sie po lekcji za murkiem kolo ktorego nauczycielka przechodzila i wystraszylysmy ja jako dwa duchy. Na szczescie miala poczucie humoru. Nikt sie o tym nie dowiedzial. Nieco wczesniej chcialam sie dowiedziec jakie ostre sa zyletki, wiec podkradlam jedna bratu i przecielam sobie palec. Ostra byla nic nie czulam az krew zaczela leciec i mama zobaczyla. Wtedy poczulam ale nie palec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolasa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.09.07, 09:23 W latach młodzienczych , kiedy zapoznawałem się z działaniem różnego rodzaju militariów , zapragnąłem mieć własną procę. Z widełkami z drzewa i gumą wentylową ze Składnicy Harcerskiej nie było probemu.Probem stanowiła skórzana łatka na kamienie. Niestety jedyną rzeczą majacą taką pełnowymiarową łatkę były nowe skórzane buty ojca z RADOSKÓRU , kupione chyba na kartki , oszczędzane tylko do Kościoła.Odciąłem język . Proca była , ale okupiona ojcowym mantem. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek-genert Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 18:47 hehehe- czyli niejestem sam :) tez wycinalem jezyki z butow i sluzyly mi do produkcji proc. tyle tylko, ze to moj dziadek potem ganial mnie po podworzu a nie tato Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nika Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 213.25.175.* 29.09.07, 10:49 Pewnego nudnego popołudnia wpadłyśmy z siostrą na wspaniały pomysł zabicia czasu. Zabawa nazywała się "zima". Rozprułyśmy pierzynę i rzucałyśmy się piórami. Zabawa była przednia, do czasu powrotu rodziców... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 213.17.223.* 29.09.07, 11:24 Gdy chodziłam do 1 klasy podstawówki, mama zwalniała się z pracy żeby mnie zaprowadzić na religię ( lata 60-te) bo trzeba było przejść przez bardzo ruchliwą ulicę w Poznaniu. Do dziś mama nie wie i nie mam odwagi się przyznać, że wtedy z koleżanką same jeżdziłyśmy na drugi koniec Poznania na truskawki ( kradzione z działek). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grzeczna dziewczyn Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.izacom.pl 30.09.07, 00:45 1) miałam 3 lata i zobaczyłam coś na szafie na samej górze, postanowiłam wspiąc sie po to, w połowie drogi znalazła mnie mama, ale zebym więcej nie próbowała to powyjmowała półki, więc ja pootwierałam drzwi od tej szaki i postanowiłam wspiąć sie po nich, wykręcono więc drzwi a rzeczy stały w kartonach na pustuch szafach, ale jeszcze próbowałam wejsc, więc jak mama wyszła z mieszkania na chwile, przywiązała mnie do kaloryfera, żebym nie próbowała na nic włazić, ja w furii zaczęłam walić głową w kaloryfer.... efekt? zbiekształcenie kosci twarzy i nosa.... 2) zabawa w sklep i zmieszanie mąki, cukru itp (wszytskiego co znalazłam w szfkach w kuchni), dodam ze były to lata komuny i zniszczyłam spore zapasy jedzenia.... 3) miałam ulubionego motyla któremu odpadło kółko, kółka była na drucie i tym drutem robiął dziury w kartonie, pod karton wszedł mój młodszy brat.... na szczeście wzrok mu uratowali lekarze ;-) 4) 4 lata, przedszkole,swietna zabawa w śnieg z poduszek i kołder, na pomysła wpadłam ja ;-) 5) miałam w tym przedszkolu kolegę, Włodka, nie wiedzieliśmy dlaczego nie wolno nam chodzić do ubikacji razem, wieć postanowliśmy to sprawdzić, i razem ze zdiwieniem odkryliśmy ze włodek ma wacka, nikt nas nie przyłapał... 6) 7 lat, zabawy w parku i znalezione w krzakach świerszczyki, ogladane w nocy pod kołdra, niestety znaleznione przez mamę.... 7) 7 lat, koty w okresie wczesnej wiosny, babcia mówi zeby nie wpuszczać do kuchni kocura, bo zamknęła tam kotkę, a ja postanowiłam sprawdzić w praktyce prawdy objawione przez świerszczyki i jak wszyscy spali zabrałam do swojego pokoju kota i kotkę, obserwowałam co robią i odliczałam dni, dokładnie po czasie ksiażkowym urodził sie kotek, eksperyment zakończony powodzeniem ;-) 8) babcia miała serwis ze srebrnych sztućców, w klanie zobaczyłam ze czyszczą srebra popiołem wiec postanowiłam je babbci wyczyścić, tylko że wziałam popół z resztkami żużlu, babcia do dzisiaj nie wie, jak to sie stało ze zamknięte w kredensie srebra są clałe porysowane 9) wyniosłam klucze od wyżej wspomnianego kredensu i zakopalam w piaskownicy, psiaskownice zlikidowano w celu znalezienia kluczy... nie znaleziono 10) bratu podobało sie drzewo, podpuściłam go żeby wszedł, nie wiedział jak, zrobiłam mu nóżkę, wszedł na sam szczyt 25 metrowego modrzewia, miał 5 lat, do dzisiaj nikt nie wie że ja za to odpowiadam, brat mówi że mu sie dobrze ogladało helikopter...;-) 11) malowanie tapet (szminką mamy z pewexu), robiebnie babek z piasku na nowym wełnianym dywanie w salonie (piasek brałam z wdoniczki wielkiego fikusa), czy zwalenie laczkiem ulubinego kwiata mamy, bo robiliśmy z bratem zawody kto trafi w okno z drugiego pokoju (było na kota, kwiat juz nie odrósł), rzucanie kotem i robienie mu fryzur,przyciananie mu włosów... nie chciałabym mieć takiej córki acha jeszcze: 12) gdy miałam dwa lata, moją ulubioną rozrywką gdy bawiłam się na podórku było rozmazywanie kurzych kup i potem ich zjadanie... 13) również dwa lata, mama zostawiła mnie na chwile na nocniku bez opieki (woda w kuchni sie zagotowała) gdy wróciła ja lepiłam babkui z własnej... kupki a mama musiała myć całą łazienkę mam madzieje żę moja córka wda sie w ojca ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :/ Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.eranet.pl 30.09.07, 12:44 współczuję ci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ropsu Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.cable.wanadoo.nl 30.09.07, 13:09 A ja Tobie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.nsm.pl 29.09.07, 12:14 ponieważ miałem zacięcie małego piromana, kiedyś postanowiłem spalić małą, plastykową kopareczkę. Na stole położyłem swój blok rysunkowy, na nim koparkę i polałem ją naftą (miałem ją w małej buteleczce po perfumach). Jakoś tak przygasało, więc polałem naftą bezpośrednio na tlący się plastyk. Po tym wszystko potoczyło się dramatycznie szybko: płomień doszedł do butelki i mnie oparzył, butelka wypadła, nafta rozlała się po stole, szybko strąciłem butelkę na podłogę. Lecąca butelka rozlała palącą sie naftę na narzutę, którą były przykryte materace sienne, następnie nafta rozlała się na dywanie. W popłochu przy gaszeniu narzuty kopnąłem dalej butelkę, która wpadła pod stary, nieczynny telewizor i tam, jak się po wszystkim okazało, resztka nafty wypaliła na wylot dziurę w dywanie. Przy całej akcji, w którymś momencie otworzyła się szafa taty, z której wypadła siatka z jego skarpetami. Wszystko na szczęście udało się ugasić. Na stole samo zgasło. Pozostała popalona narzuta, spora wypalona plama na dywanie oraz dziura śr. jakieś 3-4cm, popalona siatka ze skarpetami oraz kilka potopionych (tak tak, to były lata 80-te, a skarpety syntetyczne :))) skarpet taty. Teraz o zacieraniu śladów. Na szczęście mama wyjechała na kilka dni, a że ojcowie są zwykle mało spostrzegawczy, tata nie zwrócił uwagi na sporą plamę w okolicy jego szafy, którą pomalowałem na zielono farbą do modeli i na wszelki wypadek postawiłem tam jakiś plecak czy co. skarpety wyrzuciłem, a siatkę zmieniłem. Narzutę przyciąłem nożyczkami i jakoś dało się nią przykryć materace. Żeby sparawa dywanu ostatecznie nie wyszła na jaw (mama wracała z wyjazdu), na drugi dzień urwałem się z ostatniej lekcji, żeby przekręcić dywan o 180st, żeby plamy znalazły się pod łóżkiem. Do dziś nie wiem jak tego dokonałem jako 10-11 latek. Musiałem częściowo podnieść segment oraz dość ciężkie łóżko, no i dywan też swoje ważył. Przy przekręcaniu wyszła na jaw wypalona na wylot wspomniana wcześniej dziura pod nieczynnym telewizorem. Cała sprawa dała mi nauczkę, choć z zabaw ogniem nie zrezygnowałem. Po prostu przestałem to robić w domu. Jeszcze miałem potem wiele różnych niebezpiecznych "przygód" z ogniem i nie tylko :))) Rodzice dowiedzieli się dopiero po latach co to się u nich w domu działo, sam kiedyś przy okazji im powiedziałem. Odpowiedz Link Zgłoś