Dodaj do ulubionych

przygody pana Michala

15.11.07, 15:29
Ide w pracy do wc, siadam, a tam deska ciepla. Brrrr...
I jeszcze zegarek lezy. Udem go rozgniotlem!
Obserwuj wątek
    • bogdanekb Re: przygody pana Michala 15.11.07, 22:38
      Niewazne czyj byl. Jakis glupi zapominalski, ale : czemu i po co
      zdjal zegarek z reki w kabinie. Siedzial tu dlugo, ta nagrzana
      deska...Hasel nie pisal na scianach czy drzwiach, zauwazylbym.
      Niczego innego nie pozostawil... Dziwne.
      Wstaje. Prostujac sie czuje, ze odlamek szkla utkwil w moim udzie,
      pojawia sie struzka krwi. "Jasna cholera"- mysle, tego jeszcze
      brakowalo, bym zostal ranny w WC. Zalatwie gnojka - ma to jak w
      banku.
      Wychodze z kabiny i widze przestepujacego z nogi na noge mojego
      szefa. Inne kabiny wolne, pisuary takze. A wiec nie moze istniec
      inna mozliwosc jak ta, ze czeka na zegarek.
      • bogdanekb Re: przygody pana Michala 16.11.07, 00:15
        - Panie szefie - powiadam - czyzby poszukiwal pan swego zegarka ? -
        oczywiscie usmiecham sie przy tym z nieukrywana radoscia, co szef
        przyjmuje za dobra monete.
        - Hm, no wlasnie. - odpowiada ucieszony. - Wie pan, czasami na
        dluzszych nasiadowkach tez zdejmuje go, pozwala mi to swobodbiej
        gestykulowac.
        - Tak, to ciekawe - robie szydercza mine. - A dlaczego tewz
        gastykulowal pan w kabinie toalety ? Czyzby przygotowywal pan swoj
        wystep na dzisiejsze popoludniowe zebranie ? Nie mogl uczynic pan
        tego w domu przed lustrem ?
        - Panie kolego - szef na to nieco poirytowany - mniejsza o
        szczegoly, zreszta musimy sie pospieszyc, wkrotce pora naszego
        meetingu...
        - Wala ! - wykrzykuje, przerywajac mu. - A wlasnie, ze wala, a nie
        meeting, zapomiales baranie zegarka na muszli, ja zgniotlem go swoja
        dupa, szklo wbilo mi sie w zadek, nie wiem, czy nie grozi mi jakies
        zakarzenie, a ty dupku o meetingu ?! - wrzeszcze juz na szefa.
        • bogdanekb Re: przygody pana Michala 16.11.07, 03:13
          Zrobil rybke. Nie wiem,dlaczego sie nie odezwal. Rozsmieszylo mnie,
          w jak latwy sposob mozna sprowadzic szefa do parteru.
          - Co sie tak cyndolsz, jelopie ? Lap za telefon i wzywaj
          pogotowie ! - krzyknalem wykorzystujac jego oslupienie. On
          poslusznie wyjal z kieszeni marynarki telefon, kilka klikniec i :
          - Dyzurka lekarska ? Ciulik mowi. Prosze natychmiast lekarza i
          pielegniarke na 18 pietro do meskiej toalety. ..... - Niegrozne
          skaleczenie. ........ - Tak, czekam. ........ .
          - Co, q, niegrozne ? - wrzasnalem z trudem powstrzymujac sie od
          wybuchu smiechu. - A gdybym przecial sobie tetnice, to co ?
          Prawde mowiac, myslalem,ze predzej wezwalby ochrone niz lekarza.
          • bogdanekb Re: przygody pana Michala 16.11.07, 05:00
            Kopnalem szefa w krocze, zwinal sie z bolu.
            - Taaak - powiedzialem juz spokojniejszym tonem. - Pomoc lekarska
            bedzie tu potrzebna, szczegolnie tobie wale.
            To powiedziawszy wymierzylem mocny cios prosto w jego mizerna
            szczeke. Padl na podloge.
            - Wiesz, powinienem wsadzic twoja morde w jakies gowno w tym kiblu,
            ale bardziej brzydze sie twego ryja niz gowna.- powiedzialem te
            slowa zupelnie spokojnie, bez emocji.
            Wyszedlem z WC.
            Przed drzwiami stala sekretarka trzymajac w rekach sterty papierow.
            - Och, moze pani spokojnie pojsc na kawe. - rzeklem lagodnie, niemal
            wesolo. - Nasz szef mial niewielki wypadek i niepredko dojdzie do
            siebie. O, moze pani smialo odwolac dzisiejszy meeting, wlasnie z ta
            informacja szedlem do pani.
            • bogdanekb Re: przygody pana Michala 16.11.07, 05:27
              - Panie Michale, czy cos powaznego stalo sie szefowi ? - spytala
              sekretarka z widoczna doza szycunku.
              - Nie - odpowiedzialem. - Powiem pani szczerze, dostal po gebie.
              Sekretarka drgnela.
              - Owszem, moglbym sklamac dla dobra sprawy,ze posliznal sie na
              mydle, ale lubie proste wytlumaczenia najdziwniejszych nawet
              problemow.-powiedzialem z kamienna juz twarza. I zanim zdolala
              cokolwiek powiedziec szybko dodalem : - Szef prosil mnie,bym zajal
              sie tymi dokumentami, ktore ma pani.
              - Pro,prosze - powiedziala podajac mi sterte papierow, najwyrazniej
              zaskoczona sytuacja.
              • bogdanekb Re: przygody pana Michala 17.11.07, 02:23
                Oddalilem sie jak najszybciej, by nie mogla ujrzec mojego drwiacego
                usmiechu.
                Wstapilem do pierwszego napotkanego pokoju. Przy niszczarce
                zauwazylem jedna z setek praktykantek.
                - Bardzo prosze, by pani jak najszybciej zniszczyla te dokumenty -
                rzeklem spokojnie.
                Wiedzialem, ze na pewno nie zajrzy do nich, a mnie raczej nie
                skojarzy. Co chwile ktos zlecal jej albo niszczenie albo kopiowanie
                dokumentow. Pracowala jak automat, co zreszta za kilka minut
                chcialem wyakorzastaC.
                • bogdanekb Re: przygody pana Michala 17.11.07, 02:50
                  Katem oka zauwazylem wysiadajacych z windy ratownikow medycznych.
                  Przeszedlem za filarem i wszedlem na klatke schodowa. Nikogo tu nie
                  bylo. Rozbilem szybke i wlaczylem alarm przeciwpozarowy. W calym
                  budynku rozlegly sie dzwieki syren alarmowych.
                  • bogdanekb Re: przygody pana Michala 17.11.07, 04:51
                    I to byl ten moment, na ktory czekalem od trzech lat, to jest od
                    chwili, gdy zaczalem pracowac w tej instytucji.
                    Niezauwazony powrocilem na pietro, gdzie znajdowaly sie biura
                    dyrekcji. Odnalazlem stazystke, ktorej zlecilem niszczenie
                    dokumentow.
                    - Czy zdazyla juz pani wszystko zniszczyc ? - spytalem udajac
                    wystraszonego zaistniala sytuacja.
                    - Jeszcze pare chwil, ale raczej powinnismy sie ewakuowac...-
                    odpowiedziala mkiotajac sie pomiedzy wykonaniem obowiazku a checia
                    ratowania sie.
                    - Spokojnie, prosze pani - mowěie szybko - skad pani wie, ze to
                    prawdziwy alarm, tu czesto przeprowadza sie alarmy probne. Czy
                    widziala pani gdzies chocby smuzke dymu ?
                    - No nie, ale - mowila i kierowala sie powoli ku wyjsciu.
                    - Dobrze, wiec niech sie pani ewakuuje, ja zajme sie tymi
                    papierzyskami. Wie pani, niedobrze by bylo, gdyby w czasie zametu,
                    jaki tu mamy, dostaly sie one w nieodpowiednie rece,
                    Ze zrozumieniem potaknela.
                    - No niech pani juz zmyka - rzeklem na odchodnym.
    • Gość: vp Re: przygody pana Michala IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.07, 09:25
      > I jeszcze zegarek lezy. Udem go rozgniotlem!

      Eeee tam, musiałbyś mieć żelazne udo...
    • bogdanekb Re: przygody pana Michala 17.11.07, 21:40
      Z bolaca, no badzmy szczerzy - nie krwawiaca rana, oddalam sie w
      miejsce na tyle spokojne, by moc z dala obserwowac dzialania ludzi w
      trakcie ogloszenie domniemanego alarmu...
      • bogdanekb Re: przygody pana Michala 17.11.07, 21:47
        Ach, przyponialem sobie...

        Mam na dzis delegacje do Rzeszowa...
      • bogdanekb Re: przygody pana Michala 17.11.07, 21:50
        fotki to trzeba umiec robic,,,
        • Gość: vp Re: przygody pana Michala IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.07, 22:47
          Jakaś, że tak zapytam, (ż)aluzja?
          • mario320 Re: przygody pana Michala 20.11.07, 16:43
            Teraz jak najszybciej do centrali informatycznej ! Biegnac dlugim
            korytarzem spotykam osobistego sekretarza mojego szefa, pedzia
            zreszta. Niby od niechcenia, pozorujac trudnosci w utrzymaniu
            rownowagi uderzam go lokciem w splot sloneczny. Facet momentalnie
            traci oddech i osuwa sie na ziemie. Aby niepredko sie podniosl kopie
            go jeszcze w piszczel, cos tam mamrocze, niby przeprosiny, choc
            widac, ze w ogolnym zamecie nikt nie zwraca na innych uawgi.
            • bogdanekb Re: przygody pana Michala 21.11.07, 07:45
              A zamet zwieksza sie z kazda chwila. Ludzie zaczeli nawet wyskakiwac
              przez okna na ustawione przez strazakow wielkie nadmuchane poduchy.
              Niech sobie skacza, lecz niech pozostawia portfele z gotowka.
              Grzechem byloby przeciez nie zarobic nieco forsy na spowodowanym
              przez siebie alarmie !
              • bogdanekb Re: przygody pana Michala 25.11.07, 09:40
                Tyle pozostawionych marynarek...
                • bogdanekb Re: przygody pana Michala 26.11.07, 01:25
                  Dobra, portfele powyjmuje im potem, tymczasem zajme sie
                  dezorganizacja firmy. Biegam wiec od komputera do komputera i jednym
                  kliknieciem myszki niszcze dane zgromadzone na twardych dyskach.
                  • bogdanekb Re: przygody pana Michala 11.12.07, 21:27
                    No i, aby bylo smieszniej i bardziej destrukcyjnie,
                    nibx niechcacy, jak to ja, podkladam klody pod nogi wszystkim
                    usilujacym sie ewakuowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka