Dodaj do ulubionych

"Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?"

    • Gość: kitix płacą im za to IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.11.07, 16:04
      A zastanawiales sie kiedys, jak czuje sie taki sprzedawca? Placa mu za
      podchodzenie do klientow i pomoc im, poza tym takie pytanie to jakas tam
      grzecznosc, chocby nawet irytujaca.
      Sprzedawca to nie jest dekoracja, ma pomoc znalezc interesujacy nas towar, pomoc
      w wyborze, pilnowac zlodziei i tak dalej.
      Moja przyjaciolka pracowala kiedys w ksiegarni i mowila, ze takich bucow sie
      naogladala, ze byla zszokowana. Najlepisi panowie, ktorzy lansuja sie
      yntelektułalyzmem, a jak spytasz, czy mozes zpomoc to wypaalaja, ze "umieja
      czytac". Wspaniale, tylko pani sprzedawczyni wie, gdzie dana ksiazka jest i moze
      sprawdzic, czy takowa jest w magazynie na przyklad.
      Jakby stala jak hrabina i czekala, az ktos przyjdzie z pytaniem, to by byl
      niezly opiernicz od szefowej.
      Czasami warto sie zastanowic jakie jest podloze danego zjawiska, zanim sie
      wyladuje napiecie andropauzalne i tym podobne. ja zawsze sie zastanawiam
      dlaczego mnei ktos/cos irytuj, bo nie jestem skrajnym egoista.
      • Gość: Kasia Re: płacą im za to IP: *.toya.net.pl 21.11.07, 00:04
        No właśnie, bardzo dobra uwaga z tym podłożem zjawiska - jak myślicie, dlaczego
        takie pytanie pada? Otóż dlatego, że zdecydowanej części klientów taka pomoc,
        oferowana przez sprzedawcę, bardzo się przydaje. Po co mają tracić czas na
        bezsensowne kręcenie się po sklepie, skoro mogą spytać, a sprzedawca zaprowadzi
        i doradzi?
        Pracuję w księgarni i oczywiście czasem pytam ludzi, czy mogę im w czymś pomóc.
        Zdziwilibyście się, jak wiele osób z wdzięcznością przyjmuje moją propozycję.
        Wniosek z tego taki, że chyba jednak jakaś podstawa do zadawania takich pytań
        istnieje?
        Dodam jeszcze, że czasem trafia się osoba, która myśli, że zabłyśnie jakąś
        błyskotliwą ripostą na to odwieczne "w czym mogę pomóc":) Przeważnie tacy ludzie
        mnie bawią;) wydaje im się, że są oryginalni albo że ich głupawy tekst utarł mi
        nosa i wrył w ziemię:)To żałosne:) Dobrze, że nie wiedzą, jak się wtedy z nich w
        duchu śmieję;)
        • Gość: onke Re: płacą im za to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 01:58
          mam brzydkie podejrzenie,że fachowcy od marketingu boją się,że
          zostaną bez pracy,bo te ich całe teorie to o kant d... i dlatego tak
          z upoprem lansują zbawienny wpływ pytania o pomoc zagubionemu klien-
          towi,ktory sam sobie bez nich nie poradzi,metki nie przeczyta,tytułu,
          ceny,a nawet do kasy nie trafi,kolorow nie odróznia i musi powiedzieć
          sprzedawcy-pomocnikowi "czerwony chcę","taki bardziej czerwony","nie,
          jeszcze bardziej i zeby z takim szarym był",cudo.
    • Gość: MK Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 16:24
      Sklep z obuwiem. Samoobsługowy.
      Nie mogę znaleźć właściwego rozmiaru, pudełka potasowane bez ładu i składu.
      Sprzedawca kilka metrów dalej, unika kontaktu wzrokowego.
      Kiedy wreszcie znajduję odpowiedni numer i przymierzam buty, ten podchodzi i
      pyta, w czym może pomóc...
      No to grzecznie odpowiedziałem, że jakoś sobie poradzę z tymi sznurowadłami, w
      końcu potrafię je zawiązywać już od wielu lat. Zrozumiał i poszedł sobie.
      • ejana Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 17:38
        Pytanie, Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc? ,
        to dwie sugestie dla klienta
        1. wiemy, ze tu jestes i obserwujemy cie uważnie.
        2. jestesmy tacy mili, chyba nie wyjdziesz nie kupujac niczego w zamian za
        zyczliwosc ?
        do "zyczliwosc"- wiemy, ze tu jest samoobsluga, ale nasz klient nie powinien
        sie niczym przemeczac, wieszakiem, rozmiarem i kolorem zajmie sie obsluga.
        Czy nie te ukryte pragnienia klienta odkrywa przeszkolona obsluga ?

        Sama stosuje wersal, czyli z takim samym zyczliwym usmiechem mowie,
        ze dziekuje i poradze sobie, czyli odmawiajac, ale robiac to w taki sposob, aby
        sprzedawca sie nie rozpłakał :)))))



      • Gość: Funia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.chello.pl 20.11.07, 18:00
        Ja staram się rozumieć obowiązki pań ekspedientek, ale...to trochę jak terror.
        Deprymujące jest na przykład to, że jak wchodzę do sklepu, sklepowa podrywa się,
        jakby ją kto ukłuł i mam wyrzuty sumienia, że ją fatyguję i przeszkadzam
        (zwłaszcza, jak jest to pani w wieku mojej mamy) Potem wyuczone: "W czym mogę
        pomóc?" z męczeńską miną, a jak mówię "Nie, dziękuję", to mina prawie obrażona
        ("to po coś przylazła?") Potem jak ktoś zauważył, śledzi mnie, obserwuje i
        poprawia za mną wieszaki- mam ochotę przepraszać, że cokolwiek ruszam i w ogóle
        niczego nie dotykać. A po 15 minutach kiedy wychodzę z niczym, czuję się jak
        ostatnia niewdzięcznica- tyle mi czasu pani poświęciła, a ja podła nic nie kupiłam.
        Czasem więc wchodzę, wołam w progu: Proszę siedzieć, ja tylko patrzę!"
      • wteklocki A nie można było paszczą 23.11.07, 20:25
        zapytać: można Pana poprosić? Przez takich niedopieszczonych przeciętnie sprawny klient będzie nagabywany zupełnie niepotrzebnie.
    • nessie-jp Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 17:35
      Mnie nie wkurza "CZY mogę pomóc" bo wtedy odpowiadam po prostu, "Nie, dziękuję".
      Natomiast sprzedawca pytający nachalnie "W CZYM mogę pomóc" doprowadza mnie do
      napadów agresji. Taka fraza jest po prostu nie na miejscu i dziwię się szefom,
      że zmuszają pracowników do jej wypowiadania. Zmusza klienta do niegrzeczności --
      jedyna odpowiedź to "W niczym".

      Jeśli ekspedientka jest nachalna, to po prostu uciekam ze sklepu i noga moja tam
      więcej nie postanie. Zwłaszcza w butikach, gdzie na jedną klientkę rzucają się
      dwie harpie i nie pozwalają wyjść, dopóki nie zaprezentują całego asortymentu,
      nakłaniając do zakupu jak na arabskim targu. BRRR! ;)
      • Gość: gość Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.4kroki.net 20.11.07, 17:56
        najbardziej lubię sklepy ( to świadczy o ich poziomie)gdy wchodząc
        usłyszę sympatyczne dzień dobry i nie ma żadnej wymuszanej chęci
        pomocy a jednocześnie wiem,że ekspedientka jest w poblizu i ma dobrą
        orientację
        tu kyrpto reklama np. sklep Zara
        • kasica_k "Dzień dobry" 21.11.07, 03:04
          W Solarze też mówią po prostu "Dzień dobry". Zawsze mnie to dobrze nastraja do
          tego sklepu. Propozycje pomocy też słyszę, ale dużo później, gdy już porządnie
          rozejrzę się po sklepie i sama mam chęć o coś zapytać. Zresztą dużo
          przydatniejsze od "Wczymmogępomóc" jest odwieszanie wybieranych przez klienta
          ciuchów do przymierzalni - znakomicie ułatwia zakupy.
    • kerryman zirytowany zakupowiczu 20.11.07, 18:14
      a sprobuj popracowac jako sprzedawca. malo ktory jest "nadgorliwy" tak z
      wlasnej, nieprzymuszonej woli. tak mu kaza i tak musi robic i juz, jak sie mu
      nie podoba to niech sp...

      swoja droga formula "czy moge w czyms pomoc" jest przestarzala. kilka lat temu
      ktos odkryl lepsza, mniej drazniaca formule - "czy moge w czyms doradzic?"
    • leila25 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 18:22
      Jeśli chodzi o sprzedawców i ich nieśmiertelne pytanko to w zasadzie mi to nie
      przeszkadza, ponieważ wiem, że taka jest dola sprzedawcy. Oni pewnie też
      woleliby siedzieć na czterech literach i czytać gazetę a nie biegać po sklepie i
      się narzucać. Natomiast to co faktycznie doprowadza mnie do szewskiej pasji, to
      pytanie kelnerów w restauracji, kiedy zamawiam cos do jedzenia i mówię
      "Dziękuję" po czym słyszę pytanie "A coś do picia?" Zazwyczaj mówię, że gdybym
      chciała to bym zamówiła, ale obawiam się, że kolejny raz zabraknie mi
      cierpliwości i zacznę gryżć!!!
      • Gość: Kosiarz Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 80.51.132.* 20.11.07, 18:43
        a ja zawsze pytam: w czym musze pomoc? i mam spokoj, nikt nic ode mnie nie chce.
    • Gość: lena Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.ghnet.pl 20.11.07, 18:55
      to nie jest tak, ze sprzedawcy mowia to bo sa malo inteligentni i sa nachalni,
      jak moja siostra zostala kierowniczka sklepu w gal handlowej to wszystko
      zrozumialysmy, sprzedawcy sa zmuszani do chodzenia za klientem i nagabywania, bo
      sa nagrywani na kamery albo stoi ktos z wyzszego kierownictwa i obserwuje udajac
      klienta, kto nie chodzil i nie gadal do klienta zostawal zwalniany do 14 dni,
      albo obcinali mu pensje, przelozony kierownika sklepu liczyl ile razy usmiechano
      sie do klienta i zagadywano, wlascicielami sieci byli niemcy, siostra zwolnila
      sie po 4 miesiacach, bo ciagle byly awantury ze sprzedawcy za malo chodza za
      klientem, he he a klientow tak denerwowalo to chodzenie za nimi ze byli
      strasznie chamscy i te biedne sprzedawczynie byly atakowane z dwoch stron
      • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 19:13
        bo droga leno trzeba wybierać sobie pracodawcę,a nie pracować u
        idioty,ktory nie zna się na handlu,tylko schematach zapewne przeka-
        zanych na kursach organizowanych przez konkurencję,albo niedouczo-
        nych samozwańczych specjalistow od marketingu.
        • Gość: Lolka a jak potrzebujesz pomocy, to nikuta nikogo NIE MA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 19:26
          zauważyliście?:)
          • Gość: Kasia Re: a jak potrzebujesz pomocy, to nikuta nikogo N IP: *.toya.net.pl 21.11.07, 00:07
            Trudno wam dogodzić, moi drodzy:) Sprzedawcy są - źle! Nie ma ich - jeszcze gorzej:)
    • naprawdetrzezwy Ależ nie powstrzymuj naturanych odruchów! 20.11.07, 19:32
      Gość portalu: flemsky napisał(a):

      > Ilekroć tak mówią do mnie w sklepie, chcę wypalić: "A czy ja
      > wyglądam na niepełnosprawnego?

      Jesteś zwykłym chamem i nie powinieneś się tego wstydzić.
      Ba! Nie powinieneś nawet wiedzieć, że mógłbyś się czegoś wstydzić.
      • Gość: flemsky Re: Ależ nie powstrzymuj naturanych odruchów! IP: *.icm.edu.pl 20.11.07, 19:34
        Gdybym był chamem (ze sztachetą) to ktoś by się ze mną liczył...
        • kochanica-francuza Re: Ależ nie powstrzymuj naturanych odruchów! 20.11.07, 19:54
          Gość portalu: flemsky napisał(a):

          > Gdybym był chamem (ze sztachetą) to ktoś by się ze mną liczył...

          Twoim zdaniem wyróżnikiem i atrybutem chama jest sztacheta?
          • Gość: flemsky Re: Ależ nie powstrzymuj naturanych odruchów! IP: *.wro.vectranet.pl 20.11.07, 20:17
            Na pewno większym niż poczucie humoru dla większości forumowiczów "humorowiczów"
            piszących w tym wątku
        • naprawdetrzezwy Nie. Po prostu bałby się (...) z niebezpiecznym 21.11.07, 14:13
          narzędziem.

          Natomaist nadal nikt normalny nie liczyłby się z chamem.
        • malila Re: Ależ nie powstrzymuj naturanych odruchów! 21.11.07, 18:18
          Gość portalu: flemsky napisał(a):

          > Gdybym był chamem (ze sztachetą) to ktoś by się ze mną liczył...

          Niekoniecznie. Z niepewnym siebie chamem też się nikt nie będzie
          liczył.
    • Gość: mm Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.acn.waw.pl 20.11.07, 20:18
      Nikt was nie uczy kultury w domach rodzinnych?
      Obowiązkiem sprzedawcy jest sprzedawać :), więc musi przywitać
      klienta w sklepie :)
      Powiedzieć "dzień dobry", spytać wlasnie "czy może pomóc".
      Tylko w burakowie burczy się na ludzi pracujących w sklepach.
      • rzuwig Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) 20.11.07, 20:29
        Tak się składa, że sam pracuję w takim sklepie i moi przełożeni wymagają od nas
        kultury osobistej oraz wychodzenia naprzeciw klientowi. Jak widzę, że się taki
        błąka i szuka nie wiadomo czego, to podchodzę i sam pytam "w czym mogę pomóc?"
        Ale z reguły to klienci sami pytają i to czasem aż za nadto ;-) Niestety taka
        jest praca i kto nigdy nie robił w tej branży - nie zrozumie tematu, tylko
        będzie wymyślał jak tu dosr.. sprzedawcy...
        • Gość: Osoba z branży26 Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.netcontrol.pl 20.11.07, 22:01
          Nie za bardzo rozumiem dlaczego macie problem z uprzejmymi sprzedawcami i
          handlowcami. Rozumiem, że jeśli są oni nachalni i na siłę "oferują" pomoc, można
          się zdenerwować i coś odburknąć. Jednak moim zdaniem do dobrego tonu należy
          uprzejme przywitanie i zaoferowanie pomocy. Jeśli klient nie potrzebuje takowej,
          bo ma ochotę tylko się rozglądnąć po prostu wystarczy tak odpowiedzieć. Jako
          klienci wymagacie "cudów". Idealnych produktów, rozmiarów, produktów
          dostosowanych do waszych potrzeb. Ale jak "my - osoby z branży" mamy spełnić
          wasze oczekiwania jeśli samo pytanie "czy mogę w czymś pomóc" traktujecie jako
          nagabywanie i zadręczanie??? Nigdy nie można wszystkich zadowolić, ale
          zastanówcie się czy czujecie się dobrze robiąc zakupy w markecie, kasjerka
          podliczając wasze zakupy nawet nie powie dziękuję i nie wydaje np 20 groszy "bo
          nie ma"?? Osobom, które nie są w stanie znieść uprzejmości w handlu proponuje
          robić zakupy w internecie.
          • Gość: ole Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:17
            przychodzę na zakupy i nikt nie musi mnie do sklepu zapraszać ani
            dziękować ani składać życzeń,może mi torbę odnieść do drzwi,bo to
            ma sens,albo uprzejmie otworzyć drzwi,żebym tam się nie szamotał
            z torbą.
            • Gość: Osoba z branży26 Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.netcontrol.pl 22.11.07, 00:35
              Jasne! Najlepiej aby osoba obsługująca nie odzywała się wcale tylko skłoniła się
              w pas i wyniosła zakupy do samochodu. "Dziękuję" albo "proszę" to słowa które
              powinniśmy wszyscy używać. Może niektórzy powinni sobie przypomnieć elementarne
              zasady kultury?? Litości! Uprzejme otwarcie drzwi cię nie denerwuje i według
              ciebie ma sens, ale zaoferowanie pomocy jest już niewłaściwe??
      • Gość: ole Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 20:40
        kiedyś sprzedawca pytał-czym moge służyć ? i właśnie po to,aby
        uwolnić klienta od konieczności prowadzenia konwersacji wymyślono
        sklepy samoobsługowe i jakie tam tłumy,aż zazdrość bierze.
        • Gość: mm Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 10:04
          :-) :-DD sklepy samoobsługowe wymyślono wyłącznie po to, by więcej
          zarobić.
          Indywidualna obsługa sprzedawcy jest droga...

          Motłoch kierowany nachalną reklamą w tv gna z obłędem w oku po
          kolejne fikcyjne promocje... aż miło... :-)
          Głupota ludzka nie zna granic.
          A żeby prowadzić jakąkolwiek konwersację, trzeba mieć cokolwiek do
          powiedzenia... Klient taki jak ty jest tylko leszczem, któremu można
          wcisnąć byle co za, bo i tak się na niczym nie zna.

          Sklep z wyszkoloną obsługą jest czymś więcej niż supermarket z
          taniochą i wyprzedażami.

          Ja oczekuję miłego powitania, bo przecież chcę wydać pieniądze.
          Chcę wiedzieć, że sprzedawca wie co sprzedaje, a jego wiedza
          znacznie ułatwia znalezienie tego, co jest mi potrzebne.
          Potrafi mi pomóc, przyniesie towar, odniesie, gdy czegoś potrzebuję,
          zamówi to dla mnie.

          Zresztą... bycie uprzejmym ... to oznaka zwykłej kultury.
          • Gość: ole Re: Wystarczy powiedzieć : "dziękuję"...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 11:13
            oczekujesz milego powitania,a ja dobrych butów,oczekujesz,że sprze-
            dawca wie co sprzedaje,a co mnie obchodzi sprzedawaca i jego wiedza
            czy poglądy i czy żona go zdradza?,mnie interesują buty,jakie,to sam
            wiem i widzę :))


    • Gość: K0pytko Po co te złośliwości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 20:33
      W cywilizowanych krajach nikt się nie dziwuje, że sprzedawca chce pomóc. Jeśli
      ktoś nie potrzebuje pomocy odpowiada po prostu "dziękuje", a nie zastanawia się
      jak złośliwie coś odburknąć.
    • Gość: xnl Powiedz, żeby potrzymała ci koszyk/bagaż :) IP: *.chello.pl 20.11.07, 20:37
    • sineira Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 21:24
      Pracownikom sklepów proponowałabym wydrukowanie tego wątku i podetknięcie
      szefowi pod nos. Być może to sprawi, że będzie się żyło przyjemniej i Wam, i
      klientom.
      Na początek wystarczy zwykłe "dzień dobry" i uśmiech. Jeśli klientka rozgląda
      się dłuższą chwilę, można zaproponować pomoc. Ja osobiście najbardziej lubię
      takich sprzedawców, którzy po prostu czekają, aż nawiążę z nimi kontakt wzrokowy
      i wtedy wkraczają do akcji. Natomiast sprzedawczyni, która tkwi pod
      przymierzalnią, pytając co sekunda "I cóż? I cóż?" skutecznie zniechęca mnie do
      odwiedzania danego sklepu.
      Podobnie jak taka, która nachalnie podtyka mi pod nos różowiasto-cekinowe
      potworności, choć za Chiny Ludowe nie przypominam lalki Barbie i w danym
      momencie namiętnie obmacuję czernie.
      Ale, ale... Powiedzmy sobie szczerze, że jednak to upierdliwe "w czym mogę
      pomóc" jest lepsze niż naburmuszona mina i totalne olewanie klienta.
      • Gość: swoboda_t Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 21:35
        Zgadzam się. Pracownicy niech pokażą niniejszy wątek szefom, a może
        powszechne stanie się "dzień dobry" i dyskretna obecność obsługi,
        zamiast nagabywania. Obie strony będą zadowolone. Jak ktoś ma
        problem z tymi pytaniami, to proponuję poćwiczyć zwykłe "nie,
        dziękuję". Ew. wersję weselszą:
        - Czy mogę jakoś pomóc?
        - Dziękuję, jestem apaczem.
        - ???
        - A patrzę tylko!
        • Gość: Rangheros Zalosni ludzie IP: 65.197.200.* 20.11.07, 21:48
          Zalosne sa te Wasze "ciete" odpowiedzi. Nie potraficie zrozumiec, ze
          taka jest praca tych ludzi ? I sa z tego rozliczani? Odpowiadam
          automatyczne: Thank you, just looking around.. i tyle. Tez tego nie
          lubie, ale takie sa zasady gry... czyli biznesu.
          Jak kiedys byla opryskliwa ekspendientka, to bylo zle, jak teraz sa
          gorliwi sprzedawcy tez zle...Polakom zawsze zle. Ale najlepiej wyzyc
          sie na slabszym, bo nie odpowie taki sprzedawczyna, co? Rzeczywiscie
          zalosni jestescie.
          Ile lat cywilizacji Wam trzeba?
          • Gość: ole Re: Zalosni ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:43
            a kto ustalał te zasady biznesu,zapewne ktoś,kto sam nie chodzi na
            zakupy,tylko zamawia przez telefon,albo w sieci
            • Gość: mm Re: Zalosni ludzie IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 10:14
              Te zasady ustalają ludzie, któzy zarabiają tygodniowo więcej niż ty
              w rok, chodzą do drogich i ekskluzywnych sklepów, w których nie do
              pomyślenia jest, by sprzedawca nie przywitał się i nie zaoferował
              pomocy. I z pewnością nie będzie to jeden sprzedawca :-)))
              • Gość: ole Re: Zalosni ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 11:23
                co z tego,że zarabiają więcej niż ja i że chodzą do drogich sklepów
                gdzie "nie do pomyslenia " jest,dla nich nie do pomyslenia-ci mene-
                dzerowie to z Pragi ? Zgadzam się tylko,że teoria i sprzedawcy-po
                mocnika i towarzyszu życia zmusza do zatrudniania sprzedawców,to chy
                ba lobby sprzedawców tu pisze
                • Gość: mm Re: Zalosni ludzie IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 12:37
                  Pytałeś, to ci odpowiadam :)

                  Znaczenie w tym całym wątku ma jedynie to, że trzeba być dla siebie
                  miłymi i sie do siebie uśmiechać, bo tak łatwiej żyć...
                  • Gość: ole Re: Zalosni ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 13:30
                    kupując telwizor czy buty nie mam obowiązku umilac nikomu życia ani
                    poprawiać komuś samopoczucia,nie po to przychodzę do sklepu,ani wda-
                    wac się w rozmowy towarzyskie z obslugą jeżeli nie mam takiej ochoty
                    ani potrzeby,ani opędzać od nich i tracić czas,bo to jest mój czas:)
                    Ani walczyć z probami wciśnięcia mi czegokolwiek,a to konieczności
                    dobrych manier,a to dostosowania do ich reguł gry "bo to taki stan-
                    dard". Te posty na forum są przykładem wciskania klientowi czegoś
                    czego nie chce,klient mowi,że go to wkurza,ale wie pan,takie reguły
                    gry,takie standardy,to co pomóc panu w zjedzeniu tej zupy ? :))
                    • Gość: yacho Zalosny człowieczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:17
                      A ja dokładnie odwrotnie. Spotykając sie z ludźmi jacykolwiek by nie
                      byli staram sie być miły, uśmiechać sie nie obrażać ich bez powodu.
                      Nie poniżam nikogo kto z racji roli społecznej czy zawodu jest
                      odemnie zależny.
                      Oczywiście nie masz obowiązku traktowac ludzi uprzejmie ale z tego
                      co piszesz wynika że kawał buca z ciebie jest. Ludzie lubią z tobą
                      pracowac? Szefowi tez okazujesz że masz go w dupie bo w tej firmie
                      tylko pracujesz?
                      • Gość: ole Re: Zalosny człowieczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 20:06
                        gorzej,potrafię szefa przywołać do porządku,jeżeli zaczyna przesa-
                        dzać :)). I to skutecznie, bo potem coś tam bąka i przeprasza.
    • arek.zmuda Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 21:59
      Ja myslę, że tacy ludzie jak pan mają duże kompleksy, jak to mówi moja tesciowa
      o takich typach jak Pan, jest Pan po prostu głupio-mądry. Proponuję, żeby pan
      popracował trochę jako sprzedawca i spotkał takiego klienta jak Pan. Jest Pan
      typem malkontenta, co to ciągle z czegoś jest nie zadowolony. A z siebie Pan
      jest? Pan się zastanowi nad sobą, a jak się tu panu nie podoba to może jedz Pan
      do Londynu a najlepiej na Alaskę. pozdrawiam ozięble.
    • Gość: meezique@o2.pl Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.limes.com.pl 20.11.07, 22:00
      jako że miałem okazję pracować w sklepie z odzieżą chciałbym powiedzieć tylko,
      że w niektórych placówkach sprzedawcy MAJĄ OBOWIĄZEK podchodzenia do klienta i
      pytania (tak jak miało to miejsce w moim miejscu pracy) - niezależnie od tego,
      czy śmierdziało od ludzi potem, czy wyglądali na nierozgarniętych i czy w ogóle
      miałem komukolwiek ochotę pomagać w danej chwili.

      nie rozumiem zatem w ogóle tematu tego posta? co to za problem odpowiedzieć
      'nie, dziękuję'?
    • yabol428 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 22:03
      Jest na to sposób. Kupować tylko w sklepach samoobsługowych! Ja tak robię od lat i nie wiem, co to nachalny sprzedawca. Bez samoobsługi to kupuję co najwyżej gorzałę (bo w naszym kraju się nie da ze względu na jakieś durne przepisy, których np. na Słowacji nie ma), ale w monopolowych to sprzedawcy nie są aż tak uprzejmi.
      • Gość: mm Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 10:09
        No bo wiedzą, że ich "klient" to prostak i nie warto się wysilać :-))
        • Gość: rybka Nemo Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.club-internet.fr 21.11.07, 14:19
          Bzdura. W monopolowym sprzedawca nie musi byc nadgorliwie (premia)
          uprzejmy, bo klient doskonale wie, po co przyszedl i bez zakupu z
          pewnoscia nie wyjdzie! Ekspedientka nie ma okazji do zagajenia,
          doradzania i nagabywania do zakupu ;-)
    • Gość: Handy Wystarczy uśmiechnąć się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 22:04
      ..i powiedzieć "nie, dziękuję".
      Złośliwości świadczą o braku elementarnego wychowania: wyżywamy się
      na zależnym od nas pracowniku.
    • ramm.stein Parsknac... Jakiez to polskie.... 20.11.07, 22:32
      Moznaby grzecznie odpowiedziec: "Dziekuje, chce sie tylko rozejrzec".
      Ale nie.
      Polak musi wykorzystac sytuacje, aby odparsknac zgryzliwie, dociac,
      pokazac temu czlowieczkowi, ktory stara sie zarobic na chleb, swoja
      wyzszosc.
      Nie PRL, nie Kaczynski, nie bieda, ale wy, kochani rodacy, jestescie
      powodem, dla ktorego w tym kraju zyc sie nie chce.
      Jestescie mistrzami swiata we wzajemnym kopaniu sie w kostke.

      • Gość: jaija Re: Parsknac... Jakiez to polskie.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.11.07, 22:47
        ramm.stein napisał:

        > Moznaby grzecznie odpowiedziec: "Dziekuje, chce sie tylko rozejrzec".
        > Ale nie.
        > Polak musi wykorzystac sytuacje, aby odparsknac zgryzliwie, dociac,
        > pokazac temu czlowieczkowi, ktory stara sie zarobic na chleb, swoja
        > wyzszosc.
        > Nie PRL, nie Kaczynski, nie bieda, ale wy, kochani rodacy, jestescie
        > powodem, dla ktorego w tym kraju zyc sie nie chce.
        > Jestescie mistrzami swiata we wzajemnym kopaniu sie w kostke.
        >

        No właśnie. Ale jestem przekonana, że połowa z tych gierojów, którzy tutaj, na
        forum są mistrzami ciętej riposty sklepowej, nawet nie spróbuje nic odpowiedzieć
        w sklepie pani ekspedientce, która "śmiała" zakłócić im spokój zakupów.
        Zawsze można powiedzieć: dziękuję, rozglądam się.
        Aż mnie gniew zdjął na tych frustratów, którzy są zakałą każdego sklepu. I
        powodują tylko to, ze życzliwy sprzedawca, nieważne, czy stosujący kalkę
        językową, czy nie, jak już spotka takiego chama, staje się opryskliwy.
        • Gość: mm Re: Parsknac... Jakiez to polskie.... IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 10:16
          Nie warto dać się wyprowadzić chamowi z równowagi. Z uśmiechem
          nazwać go "szanownym panem" :-)) i niech idzie na bazar ...
          • Gość: pirx Re: Parsknac... Jakiez to polskie.... IP: *.kprm.gov.pl 21.11.07, 10:26
            Gość portalu: mm napisał(a):

            > Nie warto dać się wyprowadzić chamowi z równowagi. Z uśmiechem
            > nazwać go "szanownym panem" :-)) i niech idzie na bazar ...

            Typowe podejście polskiego "kulturalnego" handlowca:). Kultura
            opiera się na wzajemnym szacunku. Jeżeli ty oceniasz ludzi przez
            pryzmat ich wyglądu czy zamożności, to jesteś zwykły cham, co to po
            opanowaniu jedzenia sztućcami uważa się za wzór ogłady. Bazar? A
            czym różni się bazar od odwalonego sklepu? Nie oszukuj się zasada
            jest ta sama, a jak widać mentalność sprzedawców równiez. Prymitywy
            na każdym kroku!
            Jak masz problem z klientem to zdaj sobie sprawe, że nie do ciebie
            pionku przyszedł, tylko do sklepu, wydac swoje pieniądze!
            • Gość: Clerk Re: Parsknac... Jakiez to polskie.... IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 11:38
              Żeby na pytanie "Czy mogę w czymś pomóc?" reagować agresją i podejrzeniami, że
              nasz wygląd czy powierzchowność nie podoba się sprzedawcy to naprawdę trzeba
              mieć olbrzymie pokłady kompleksów i frustracji. Polecam wizytę u specjalisty.
            • Gość: mm Re: Parsknac... Jakiez to polskie.... IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 12:30
              Właśnie, trzeba szanować osobę, która mówi ci dzień dobry w sklepie,
              a potem pyta, czy pomóc...
              Jeżeli nie potrafisz się zachować w publicznym miejscu, to
              sprzedawca nie jest od wychowywania, może się z niegrzecznym
              delikwentem po prostu pożegnać :)
              Niech idzie tam, gdzie pasuje...
              Fak, że bazar, to zły przykład, bo tam trzeba artykułować swoje
              potrzeby, czyli porozmawiać ze sprzedawcą.
              To nie ja oceniam, to ciołek wchodzący do sklepu uważa, że jest z
              jakiegoś powodu lepszy od sprzedawcy :) i burczy na niego.
              A wynocha, jak się nie podoba...

    • Gość: trooper Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.interq.pl 20.11.07, 22:53
      po ciężkiej zaprawie ze sprzedawcami w Tunezji wypracowałem metodę genialną.
      Działa głównie zagranicą, ale w zasadzie można by ją zastosować w kraju. Tylko
      że ja nie miałem odwagi...
      Otóż:
      wybiega na ulicę sprzedawca: Sir, look, good price, come, just looking etc.
      Ja uśmiecham się uprzejmie, nie zwalniam kroku, uroczyście potakuję wypowiadając
      przy tym z namaszczeniem jedno słowo: Yes!
      Sprzedawca trochę zmylony: Yes! Yes! OK! Where are You from?
      Ja (uroczyście) : Yes!
      Sprzedawca (nie wie o co chodzi ale zaczyna cos łapać, bo przechodzi na
      komunikację manualną, międzykulturowe gesty zaproszenia): Just one minute sir,
      just looking.
      Ja (pożegnalnie, dystyngowanie):Yes!
      Metoda działa. Sprzedawca uznaje nas za debila i ZAWSZE rezygnuje. Można to
      oczywiście zaaranżować inaczej, metoda jest elastyczna. Metoda skutecznie psuje
      reputację w ogóle, w swoim mieście raczej jej nie stosuję.
    • Gość: Ekspedientka Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:00
      Wynajęta przez firmę osoba przychodzi co jakiś czas do sklepu sprawdzić poziom
      obsługi. Wysyła następnie ankietę, która obejmuje wszystkie etapy zakupów,
      począwszy od wyglądu sprzedawcy ( czy był schludny czy może miał na jego
      nieszczęście łupież), czy powiedział "dzien dobry", czy wyraził chęć pomocy,
      odniósł rzeczy do przymierzalni, zaproponował dodatkowe rzeczy do kompletu,
      uśmiechał się przy kasie( itp.,zaleznie od standardów w konkretnym miejscu ).
      Odpowiednia punktacja za każdy etap. Więc nawet gdy jako długoletni sprzedawca
      widzę, że babina chce sobie tylko spokojnie pooglądać, co jest ciekawego,
      niestety muszę odwalić całą procedurę, przepraszam.
      Pozdrawiam,
      Ekspedientka w odzieżowym.
      • Gość: ole Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:32
        ale czy sprzedawca może spełnić także takie życznie klienta -proszę
        do mnie nie podchodzić i nie przeszkadzać ?
        • Gość: Yacho Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 01:13
          mnie spełnia - po prostu mówię że nie potrzebuję pomocy i już.
          • Gość: ole Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 02:19
            nie,wyrażnie sformułowane "proszę do mnie nie podchodzić","proszę mi
            nie przeskadzać",żadne tam, nie,dziękuję, i tak dalej ,czy "nie po-
            trzebuję pomocy" albo inne
            • Gość: Yacho Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:06
              Słuchaj, ty sie nadajesz na terapię. Naprawdę sprzedawca pytający
              sie czy może ci pomóć wywołuje w tobie paranoiczne reakcje "proszę
              do mnie nie podchodzić","proszę mi
              nie przeskadzać". to jest dopiero w tym wątku śmieszne. Ile ty ole
              masz lat?
              • Gość: ole Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:43
                rozumiem,że jest chęć dyskusji na temat cech tego klienta,można je
                nazwać jakkolwiek,nawet paranoiczne,albo wariackie,to nie ma znacze-
                nia,sprzedwaca uslyszał konkretną odpowiedż "proszę mi nie przeszka-
                dzać" nie sprawiającą trudności w zrozumieniu i bezdyskusujną.Podo
                bnie "proszę do mnie nie podchodzić",a co o tym mysli sprzedawca,
                czy to fobia,czy paranoja,czy coś innego,he,he,to nie ma żadnego zna
                czenia.Koniec,kropka i nie ma żadnych dalszych pytań ze strony sprze
                dawcy.
                • Gość: ole Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:49
                  najwyżej może poplotkować sobie z innymi sprzedawcami,ale klient mi
                  się trafił,a to już nie moja sprawa i nie mój problem,co on tam so-
                  bie i z kim gada,byle nie ze mną :))0
                  • Gość: Osoba z branży26 Re: Ukryty Klient IP: *.netcontrol.pl 22.11.07, 00:47
                    Chyba jeszcze nie trafiłeś na "dobrego sprzedawce"...A kiedy podchodzisz do kasy
                    z towarem, który sam bez niczyjej pomocy i uprzejmości zdobyłeś to czy
                    sprzedawcy "wolno" zapytać czy będziesz płacił kartę czy gotówką, czy również w
                    taki sposób zostaniesz rozdrażniony??...Paranoja. Typowe w Polsce - brak
                    szacunku do innych i wykonywanych przez nich pracy.Przykre..
                    • Gość: ole Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 01:28
                      w sklepie kładę kartę na stół i nikt nie pyta :))
                      raz mnie w restauracji zapytano o to i nie wiem po co :)
                      gdy kupowałem samochód,to facet pytał,czy gotówką,zaśmiałem się,
                      przelewem,ale kiedy przelew przydzie,jak przyjdzie,to pan do mnie
                      zadzwoni i przyjdę po samochód :))
                      • Gość: kaszmir Re: Ukryty Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 22:08
                        Oczywiście, można przechodzić całe życie w swoim kartonowym pudełku psychicznym,
                        na wszystkie próby kontaktu reagując agresją bądź ironią. Można sprzedawcy
                        odpowiedzieć: Odpier*ol się ; też da Ci spokój. Pomyśl tylko, jaki poziom życia
                        stwarzasz sobie i innym. Co siejesz, to zbierzesz.

        • Gość: mm wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 10:07
          Dziękuję, tylko oglądam, dziękuję wiem, czego szukam, dziękuję za
          pomoc.
          Pewnych zachowań, których rodzice nie nauczyli, można nauczyć się
          samemu.
          To jest proste, spróbuj.
          Działa.
          Zwykłe dziękuję...
          • Gość: ole Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 11:34
            czy sprzedawcami zostają ludzie "z dobrych domów" z tradycjami i
            kulturą ??? To młodzież napływowa,ktorej kursy niewiele pomogą.
            • Gość: Kasia Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.toya.net.pl 21.11.07, 12:16
              Ech... wyobraź sobie, ole, że czasem tak się staje:) Jestem żywym przykładem.
              Jak już pisałam wcześniej, pracuję w księgarni, skończyłam studia wyższe, jak
              moi rodzice i dziadkowie. Uważam swój dom za "dobry", a moją rodzinę za ludzi "z
              tradycjami i kulturą". Nie mogę zgodzić się z opinią, jakoby sprzedawcy to
              "młodzież napływowa, której kursy niewiele pomogą". Oczywiście nie wiem, do
              jakich sklepów chodzisz:)
              • Gość: ole Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 12:54
                przykro mi,ale nie chodzę do sklepów poprawić sobie notowania,ani
                otrzymac bonus miłego uśmiechu :)), chodzę kupić książkę,buty i to
                wsztstko,reszty nie kupuję i bonusów w postaci towarzystwa nie po-
                trzebuję,ach te transakcje wiązane :)). Dajemy panu miły usmiech i
                dzieńdobry,kto będzie pana kochał tak jak my,i co, nie kupi pan ode
                mnie zapałek ? Nie !.
                • Gość: mm Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 20:11
                  Nie, żeby ci dawać bonus musiałbyś kupować coś więcej niż buty :-D.
                  Biedakom nie daje się bonusów, dla nich jest reklama w tv,
                  pokazująca co jest fajne, modne, cool :-)) i do wzięcia prawie darmo
                  w supermarkecie ;-)
                  Bonusy są dla tych z większym portfelem.
                  Sklep ci nie daje towarzystwa, to ci może dać agencja... pomyliłeś
                  wątek.
                  Jeżeli obsługa w sklepie nie wita klienta jest do wymiany i tyle.
                  Dotyczy to banku, przedstawiciela handlowego, dentysty, czy
                  recepcjonistki, każdego.
                  Tylko polskie buractwo może się dziwić, że ludzie są po prostu
                  grzeczni.
                  Masz jakieś kompleksy i leczysz je w internecie :-), nie warto.
                  Uśmiechaj się i bądź miły, łatwiej żyć... :-D
                  • Gość: acn.waw.pl Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 20:20
                    tak szczerze i osobiście już,biedaku :)),usiłowanie wciśniecia ko-
                    muś czegoś na wszelkie sposoby,a jak nie idzie,to przynajmniej po-
                    wkurzanie go,to trochę dziecinne :)). Takie zaczepki młodzienców
                    spod sklepu.Jeżeli sprzedaż nie idzie,to trzeba pomysleć,poanalizo-
                    wać,nie wszystko da się na wcisk,nie ten poziom.
                    • Gość: ole Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 20:42
                      finansowy również :))
            • Gość: mm Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 12:33
              Nie jest istotne kim jest sprzedawca i skąd się wywodzi...
              Ważne jest, by się zachowywać grzecznie.
              To są po prostu pewne standarty zachowań, które trzeba stosować i
              już.
              Gdy wchodzisz do kogoś do domu, on cię wita, to mu mówisz - a odczep
              się ode mnie, wiem po co przyszedłem...???
          • Gość: yacho Re: wystarczy powiedzieć : "dziękuję"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:09
            Ja nie wiem kto sie w tym wątku objawił. Nowa klasa średnia? Na
            początku myślałemże tylko założyciel jest chory albo źle wychowany
            ale teraz dołacza całkiem sporo innych
            ludzi. "proszę", "dziękuję", "przepraszam" w zęby ich kłują?
    • Gość: clerk sprzedawcy to mają przerąbane: podejdzie i IP: *.acn.waw.pl 20.11.07, 23:24
      zaproponuje pomoc - natręt, nie podejdzie - lekceważy klienta. I bądź tu mądry
      spróbuj zadowolić wszystkich. Ci ludzie proponując ci swoją pomoc, wykonują
      swoją pracę, czy naprawdę nie masz innego miejsca żeby zabłysnąć "intelektem"
      • Gość: ania Re: sprzedawcy to mają przerąbane: podejdzie i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:45
        ja pytam,czy mogę w czymś pomóc osobę,która leży na ulicy :)
        • Gość: clerk Re: sprzedawcy to mają przerąbane: podejdzie i IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 11:00
          Ja w takich wypadkach, układam ją w pozycji "bezpiecznej - bocznej" i dzwonię po
          pogotowie/policję. :P
          Czepiasz się więc formy a nie samego faktu?
          Myślałeś/aś nad tym, że obsługa ma często setki klientów dziennie, a forma "czy
          mogę w czymś pomóc?" jest dość uniwersalna, krótka, a w wypadku odmowy nie
          wymaga od adwersarza nic poza "nie, dziękuję" bez wnikania w szczegóły czy
          zbędną konwersację. Tak zadane pytanie pozwoli ci zapytać nie tylko o towar ale
          również toaletę, godziny i dni otwarcia, gwarancję, potencjalny transport, czy
          co ci tam przyjdzie do główki - to czysta oszczędność czasu i nerwów, twoich i
          obsługi.
          No ale przecież zawsze można mieć pretensje do garbatego, że ma proste dzieci.
          Jak ktoś chce się czepiać, wyżyć, czy "zabłysnąć" to zawsze coś mu nie będzie
          pasować.
          • Gość: ania Re: sprzedawcy to mają przerąbane: podejdzie i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 11:49
            kurs udzielania pierwszej pomocy znam,ale najpierw pytam czy czegoś
            oczekuje,bo moze chce sobie po prostu poleżeć,a nie zasłabł.
            Wchodzę do sklepu,coś sobie wybieram,kupuję i przy okazji pytam
            sprzedawcę o transport,przelewy,realizacje,godziny i inne rzeczy,
            to potrafię robić od lat,nie mam trudności z nawiązywaniem kontaktu
            ani zadawaniem pytań ani ze wzrokiem,co widac z daleka :)))
      • Gość: Lemur Bezpośrednia obsługa klienta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 09:48
        Podziwiam ludzi, którzy pracują w bezpośredniej obsłudze klienta. Nie tylko w
        sklepach. Użerać się z tymi wszystkimi matołami, co nawet nie potrafią
        odpowiedzieć "dziękuję" na zaoferowaną pomoc, to musi być przerąbane. Jeszcze
        jeden z drugim ma czelność zakładać wątki na forum o swoim chamstwie.
    • Gość: Kamil W pierwszej kolejnosci niech pan Sam Sobie Pomoże IP: *.chello.pl 20.11.07, 23:42
      ja krotko - "W PIERWSZEJ KOLEJNOSCI NIECH PAN SAM SOBIE POMOZE"
    • Gość: Yacho Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 00:52
      Dziwni jesteście. Sprzedawca musi reagować na pojawienie sie
      klienta - tak jest szkolony i to jest jego praca. ja zawsze
      odpowiadam: 'dziękuję, oglądam cośtam cośtam' i jest OK, nikt sie
      mnie nie czepia zostawiają mnie w spokoju. Jak wam w MacDonalds
      proponują zestaw powiększony albo napój energetyzujący na stacji
      bezynowej to też macie pretensje? Musza to robić - pracodawca od
      nich tego wymaga.
      Obrażanie sprzedawców to dla mnie wiocha i wybaczcie żadnych
      błyskotliwych odzywek dla niedowartościowanych wieśniaków na
      wycieczce w centrum handlowym wymyślac mi się nie chce. mnie do
      głowy nie przychodzi poniewieranie ludźmi którzy po prostu wykonują
      swoje obowiazki.
      • Gość: usio Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 01:01
        w McDonaldzie moja noga jeszcze nie postała i nie postanie,a na sta-
        cji benzynowej nikt mi niczego nie wciska,nawet jak piję kawę i jem
        i czytam gazetę po zatankowaniu
        • Gość: Yacho Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 01:11
          niepewne i zakompleksione osoby mające mało gotówki czują sie
          zobowiazane do zakupu kiedy sprzedawca im coś proponuje. stad te
          wybuchy agresji widoczne na forum :-)
          więcej luzu, nic nie musicie kupowac. Uśmiechnijcie i podziękujcie
          za pomoc. Zachowajcie sie na poziomie.
          p.s.
          nie wiem gdzie tankujesz - na wiekszości stacji zapytają cię czy nie
          chcesz płynu do spryskiwacy, red bulla czy czegoś tam...
          • Gość: usio Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 01:30
            wszystko stoi przed nosem i mogę sam wziąć,chyba,że proponują gratis
            to czemu nie :))
      • gyubal Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 21.11.07, 01:13
        Gość portalu: Yacho napisał(a):
        mnie do
        > głowy nie przychodzi poniewieranie ludźmi którzy po prostu wykonują
        > swoje obowiazki.
        srał ich pies.... za to im qwa płaca!!!! nie mam zamiaru sie nad nikim litowac.
        • Gość: yacho Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 01:17
          mój boże, ty to chyba siła oderwanym od pługa tzw. warszawiakiem
          jesteś...
          dla uniknięcia nieporozumień: mieszkam w warszawie i obracam sie w
          kręgach ludzi którzy tego rodzaju gminnymi manierami się nie
          popisują.
          • Gość: ela Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 02:14
            o czym ta dyskusja,o manierach,cięzkiej pracy,szacunku i wytycznych
            Przychodze do sklepu kupić buty,a nie wytyczne kierownika i managera
            od czegoś tam,to mnie nie interesuje,ja tego nie kupuję i to wszyst-
            ko.Proszę nie sprzedawać mi z butami natręctwa,doradztwa,pomocnict-
            wa,kumplostwa.Ja tego nie kupuję,sorry.
            • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 11:56
              zupełnie jak ja,kupuję produkt,ktory chcę,a nie natręctwo i pomocni-
              ctwo w czymś tam. Sprzedawca nie ma znaczenia.
              • Gość: Yacho Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:03
                No i zupełnie jak ja: wchodze do sklepu oglądam co chcę, kupuję co
                chcę, pytania "w czym moge panu pomóc?" traktuję normalnie.
                Mówie "potrzebuję pana/pani rady" albo "nie, dziękuję". I jeszcze mi
                sie nie zdarzyło żeby sprzedawca był dla mnie nieprzyjemny. ja nie
                mam z tym problemu. to założyciel tego wątku i wy jak się wydaje
                macie problem bo zastanawiacie się jak "dowcipnie" usadzic
                sprzedawcę który w waszym przekonaniu jest namolny. Nie wiem o co
                wam chodzi: człowiek pyta bo tam pracuje, nie będzie przecież
                zgadywał czy chcecie jego pomocy czy nie. Podejrzewam że czujecie
                się niepewnie i biednie albo z kolei na tyle nowobogactwo że musicie
                poniżyć kogoś kto ma gorszą pracę niż wy. W obydwu przypadkach żal
                mi was. ja w sklepie kupuję a nie bawię sie kosztem sprzedawców.
    • gyubal Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 21.11.07, 01:08

      > Macie jakieś pomysły?
      > Pozdrawiam,
      > zirytowany zakupowicz
      jak sie mnie głupkowato pyta sprzedawca to prosze o srednio wysmazony
      stek,frytki i mała cole, jak kobitka młoda to proponuje udanie sie na
      zaplecze....jak stary babon to uciekam z krzykiem ze sklepu...:PPPP.
      Z reguły mnie pamietaja i mam spokoj next time:)))
      • Gość: k Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.ip.netia.com.pl 21.11.07, 01:45
        > jak sie mnie głupkowato pyta sprzedawca to prosze o srednio wysmazony
        > stek,frytki i mała cole, jak kobitka młoda to proponuje udanie sie na
        > zaplecze....jak stary babon to uciekam z krzykiem ze sklepu...:PPPP.
        > Z reguły mnie pamietaja i mam spokoj next time:)))

        Glupkowate to sa Twoje, miszczu, odpowiedzi, a w drugim przypadku dodatkowo
        chamstwo wylazi Ci z butow razem ze sloma. Mam szczera nadzieje, ze za jakis
        czas po ukonczeniu gimnazjum tez zostaniesz zmuszony do pracy z chamowatym
        klientem, ktory rewelacjami o tym, jak to Ci blaskomiotnie dowalil bedzie sie
        dzielil z podobna sobie galeria polmozgow na publicznym forum, i zobaczymy
        wtedy, jak to punkt widzenia przestawi Ci sie zgodnie z punktem siedzenia.

        A poki co - winszuje, ale nie zazdroszcze: nagroda Zlotego Nagroba wedruje
        wlasnie do Ciebie. Odbior osobisty. Na zapleczu.
    • Gość: siris Polacy - wieczni malkontenci IP: *.madcomputers.pl 21.11.07, 01:15
      w czasach PRL-u straszyła klientów znudzona sprzedawczyni lekceważącym tonem
      wygłaszająca mowy: "czego...???". Obecnie irytuje społeczeństwo zwrot
      zawierający przesłanie pomocy i wsparcia. I tak źle i tak niedobrze. Nie dziwię
      się, że szef jednej z francuskich firm wypowiada się o Polakach per "głupcy,
      idioci". Takimi rzeczywiście jesteśmy, jeżeli nie mamy do życia i ludzi
      odpowiedniego dystansu i nie akceptujemy ról jakie narzuca na nas miejsce w
      otoczeniu (to jest zmienne i zależne od relacji, np. klient-sprzedawca).
    • agulha Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 21.11.07, 01:59
      Ja się kiedyś płoszyłam nieziemsko na takie odzywki, może dlatego, że faktycznie
      zdarzało mi się zajrzeć z ciekawości do zbyt drogiego dla mnie sklepu (np.
      perfumerii we Francji). Teraz jakoś tak nerwowo nie reaguję. Czasami szukam
      czegoś konkretnego i sama proszę o pomoc. Np. "czy mają Państwo ubrania rozmiaru
      XXL"? (niestety, to mój problem, a większość sklepów nie ma nic i szkoda mojego
      czasu. A jeśli mają, to niech mi sprzedawca pokaże, w której części sklepu). A
      potem wara, bo trudno mi dogodzić i mało która bluzka czy spodnie w ogóle będą
      wzięte pod uwagę. Albo w sklepie z butami - przecież nie wystawia się wszystkich
      rozmiarów i nie zawsze są - pytanie: "czy jest 36 z tego modelu" względnie
      "proszę mi pokazać czarne półbuty/brązowe botki, ale nie z zamszu/jakieś ładne
      sandałki na 36". Czasami porady nie potrzebuję wcale - np. łażę po Empiku i
      przeglądam sobie płyty, sama nie wiem, czego chcę, ale może coś i wypatrzę i
      kupię. Czasem szukam natchnienia na prezent i jak już znajdę kierunek ("kupię
      jej jakiś fajny balsam do ciała"), to może i zapytam o radę.
      Hmm, fakt, że mniej czasu niż kiedyś spędzam na bezcelowym snuciu się po
      sklepach, bo nawet, jak pozornie się snuję i niczego nie kupuję, to często
      obmyślam przyszłe zakupy, np. sprzęt AGD do nowego mieszkania.
      Poza tym nie mam kompleksów - nie bywam w salonach samochodowych ani agencjach
      sprzedających pałace, a w przeciętnym sklepie stać mnie na to, żeby coś kupić,
      albo nawet - dużo kupić - co nie znaczy, że muszę. Opinia ekspedientki na temat
      mojego wyglądu i stanu majątkowego mało mnie bowiem obchodzi.
      Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, że sto razy lepsze pytanie "w czym mogę pomóc?"
      od tego, co było dawniej. Kiedy to ekspedientka w sklepie mięsnym, kiedy miałam
      200 g na kartce mięsnej, a nie było już nic ciekawego, tylko serwolatka i
      mortadela (kto wie, co to jest serwolatka? No? Ręka do góry!) - mimo że stałam
      upiornie długo w kolejce - na prośbę o ukrojenie po 100 g każdej z nich
      odwarknęła, że "komputera w sklepie nie ma". Co znaczyło, że nie będzie sobie
      zadawać trudu z ukrojeniem tak małych ilości. Maszyny do plasterkowania stały na
      zapleczu i się kurzyły. Pozdrawiam.
    • Gość: adam Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 62.233.189.* 21.11.07, 08:57
      Jakie pytanie taka odpowiedź, ja odpowiadam, że jeszcze nie ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka