Dodaj do ulubionych

ale numer...

11.12.07, 19:18
Czy udało sie wam ostatnio zrobić jakis numer taki niekoniecznie
zamierzony z ktorego sie dlugo potem smialiscie??? Oto co ostatnio
wywinęłam... Wysiadam w miescie z mojej skodzinki, ide grzecznie
zaplacic za postoj w strefie, wracam z bilecikiem do auta, wkladam
kluczyki, przekrecam i zamek sie zamknal...Zdziwiona bo przeciez
zamykalam przed chwila auto (w kraju zlodzieji samochodow) ale dobra
mysle pewnie nie zamknelam. I krece tym kluczykiem, krece, kurde
zamek sie spierdzielil. Ale patrze tyl otwarty no to dawaj otwieram
z tylu przod, wkladam bilecik postojowy. Zamykam ostatecznie auto.
Ruszam do przodu i jakie bylo moje zdziwienie gdy 2 auta dalej
zobaczylam... skodzinke...moja skodzinke. Fuck, mysle zamknelam
komus auto, ale co tam co z moim bilecikiem??? Wracam probuje
otworzyc tamto auto ale gdzie tam nie ma szans. Mysle lepiej
spierdzielac bo ktos mnie posadzi o wlamywanie. Dawaj szybko kupilam
nowy bilecik i szybciutko byle mnie ktos nie nakryl... I do dzis sie
zastanawiam jak do tego doszlo...Hm chyba tamten gosc sie lekko
zdziwil jak wrocil a jego auto bylo zamkniete a w srodku jeszcze
oplata za parkowanie...Teraz wasza kolej
Obserwuj wątek
    • t-800 Re: ale numer... 11.12.07, 21:35
      Kiedyś poszedłem do sklepu, wziąłem koszyk, włożyłem chleb, jeszcze
      trochę pochodziłem pomiędzy półkami i poszedłem do domu. Po
      przejściu przez ulicę zorientowałem się, że nie zapłaciłem. Wróciłem
      i stanąłem do kasy. Całe szczęście, że tego nie zauważono, bo nikt
      by nie uwierzył, że zapomniałem zapłacić.
    • Gość: madziula201 Re: ale numer... IP: *.range86-131.btcentralplus.com 11.12.07, 21:50
      Kiedys wyszlam z psem bez psa.Juz wyjasniam.Speszylam sie bardzo, wiec zawolalam
      swojego psa aby wypuscic go na chwilke ,zeby sie wysikal, {Nie wiedzialm za
      ile godzin bede w domu}.Bylam pewna ze pies juz zbiegl na dol.Lece na dol w
      wielkim pospiechu ,wolam ,wolam psa nie ma.Wkurzona wracam do domu a w domu.....
      siedzi spokojnie moja psina i czeka az z nia wyjde.
    • Gość: pinkpanter Re: ale numer... IP: *.wroclaw.mm.pl 12.12.07, 14:20
      zasłyszane-koleś zdradzał żonę z sąsiadką z góry.kiedyś powiedział
      żonie że na weekend jedzie w delegacje ale stawił się z walizką
      piętro wyżej u sąsiadki.i nic pewnie by się nie wydało gdyby nie
      pewna sytuacja.po kapieli w piżamie ta sąsiadka-kochanka mówi
      mu,żeby tylko wyniósł śmieci na półpiętro.on pomyślał że jest ciemno
      i go i tak nikt nie zauważy a tymbardziej żona która wieczorami
      siedzi w domu.on wzioł śmieci,poszedł do wsypu i ....zamiast wrócić
      do kochanki piętro wyżej zapukał do własnych drzwi.no i afera była
      nieziemska.wszystko się wydało.
      • Gość: dzidek Re: pinkpanter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 14:25
        a swistak to zawija jeszcze te sreberka?
        Kawal smieszny, ale stary.
      • Gość: mohikanka Re: ale numer... IP: *.aster.pl 18.12.07, 00:38
        Gość portalu: pinkpanter napisał(a):

        > zasłyszane-koleś zdradzał żonę z sąsiadką z góry.kiedyś powiedział
        > żonie że na weekend jedzie w delegacje ale stawił się z walizką
        > piętro wyżej u sąsiadki.i nic pewnie by się nie wydało gdyby nie
        > pewna sytuacja.po kapieli w piżamie ta sąsiadka-kochanka mówi
        > mu,żeby tylko wyniósł śmieci na półpiętro.on pomyślał że jest ciemno
        > i go i tak nikt nie zauważy a tymbardziej żona która wieczorami
        > siedzi w domu.on wzioł śmieci,poszedł do wsypu i ....zamiast wrócić
        > do kochanki piętro wyżej zapukał do własnych drzwi.no i afera była
        > nieziemska.wszystko się wydało.

        A to akurat fragment książki Grocholi :)
        • fitter_c Re: ale numer... 18.12.07, 09:40
          Tę historyjkę słyszałem 30 lat temu, razem z opowieścią o facecie, który wylał
          benzynę do klozetu, usiadł a potem wrzucił zapałkę.... Klasyka miejskich legend.
          Grochola chyba nosiła jeszcze wtedy warkoczyki i tornister.

          Ja mieszkam w kamienicy, z której są dwa wyjścia: jedno na ulicę, drugie na
          podwórko. Śmietnik jest na podwórzu. Kiedyś wyszedłem wynieść śmieci i na
          schodach tak się zamyśliłem, że zamiast na podwórko wyszedłem ze śmieciami na
          ulicę. Dopiero po paruset metrach stanąłem i zacząłem się zastanawiać, dokąd to
          ja się wybrałem. Niestety, uśmiać się musiałem sam, bo nie zauważyłem, żeby
          ktokolwiek zwrócił uwagę na faceta idącego ulicą z kubełkiem pełnym śmieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka