Dodaj do ulubionych

Przygody z Trabantem 601S

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 11:39
Bardzo fajny jest post o Maluchu i przygodach z nim
związanych. Pierwszym moim samochodem był Trabant 601S
w wersji Kombi, o jakże przepięknym kanarkowo-żółtym
kolorze i napisie na drzwiach "Kontyngent '97" Wiele
było przeżyć z tym samochodem. Uważam że jest to
również auto legenda , tak jak wspomniany wcześniej
"Fiacik", oraz wielu z Was , lub Waszych znajomych
miało ciekawe przezycia z Trabim. Zapraszam do
wpisywania :)

P.S. Moje przeżycia opiszę w kolejnych postach.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pendragon Re: Przygody z Trabantem 601S IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 11:44
      Każdy użytkownik Trabanta pamięta jakże wspaniałomyślnie
      wykombinowany kranik odkręcający benzynę.
      Kranik ten miał też opcję "REZERWA". Dokładnie tak samo
      jak w motorku, jak stan paliwa w baku doszedł do 6 litrów
      trzeba było przekręcić kranik na rezerwę, następnie auto
      się trochę podławiło i ponownie nabierając paliwa zaczynało
      normalną jazdę.
      Rzecz oczywista że rezerwa "włączała się" najczęściej
      podczas wyprzedzania np. autobusu idąc na czołowe z
      ciężarówką. Wiele miałęm takich mrozących krew w żyłach
      sytuacji :)
      • Gość: ela Re: Przygody z Trabantem 601S IP: 132.198.175.* 06.08.03, 20:42
        tez mialam trabanta 601 niecombi. Byl szary a potem blekitny jak plakatowka.
        Boze co ja przezylam z nim. wtedy wialo zgroza, teraz nawet fajnie sie wspomina.

        Kiedyc nas cos puknelo w tyl lekko - tata poszedl za samochod, pozbieral
        kawalki, pokleil pomalowali klapa jak nowa.

        Kiedys sie wybralalm z koezanka na disco do Warszawy i wracalysmy ok 2-3 nad
        ranem. W Rakowie w autku zatarl sie silnik i akurat stanal przy przystanku WKD
        przy kiosku ktory wlasnie zostal obrabowany. Milicjanci zatrzymali smieciare i
        kazali nas odwiezc bezpiecznie do domu. Panowie z MPO tak sie przejeli tym
        rozkazem ze odstawili nas pod drzwi mieszkania> Aha to bylo w stanie wojennym


        Kiedys cos sie stalo ze skrzynia biegow i cos w niej latalo (pozniej sie
        okazalo ze odkrecila sie jakas sruba. Znajomy wzial mnie na hol i tak holowal
        mnie 70 km/h bo mu sie spieszylo. Jak dojechalam do mechanika to ten patrzyl na
        mnie jak na ducha bo po skrzyni biegow zostala tylko gorna czesc obudowy.
        Reszte wyrwaly ltajace wszedzie kolka zebate. - od tej pory samochod holuje
        wylacznie na lawecie. (chyba wtedy chcialam zaoszczedzic pare zlotych)


        Juz jak dalam go komus (dla syna zeby mial w czym grzebac) wystawilam go na
        zewnatrz garazu, bo tam stal nowiutki spod igly 126p. W nocy przyszedl mroz i
        gumki wycieraczek przymarzly do szyb. Po wlaczeniu wycieraczek ramiona
        wycieraczek sie urwaly i kikuty smutno kiwaly sie w powietrzu a gumki i czesc
        ramienia smetnie zwisaly sobie z szyb. I w takim stanie zabral go nowy
        wlasciciel.

        A, kiedys na wakacje jechalismy ze znajomymi 2 samochodami. Nasz zawsze jechal
        jak trzeba, ale tym razem dusil sie po przekroczeniu 30 km n agodz. I tak sobie
        jechalismy z Wawy na Mazury, chyba 10 godzin. Potem sie okazalo ze rura
        wydechowa byla tak zapchana ze miala "swiatlo" jak olowek


      • jetbang Re: Przygody z Trabantem 601S 09.08.03, 08:12
        hehehe!!!

        Pamietam kranik!!! Ile to ja flaszek wygrałem zakładając się z gościem że 200m
        nie przejedzie!!!

        Piękne wspomnienia ;-))))

        Pozdrawiam!!! :)
    • Gość: autowidol Re: Przygody z Trabantem 601S IP: 195.117.1.* 11.08.03, 12:21
      Pierwszym autem mojego kumpla był trabant. Facet od którego go kupił, mówił, że
      lepszego auta nie ma. Rzeczywiście! Np. dojeżdżamy do skrzyżowania: hamulec,
      kontra w lewo (przy hamowaniu ściąga na prawo), na wolnych obrotach gaśnie,
      wyciągamy ssanie, auto zjeżdża w tył (brak ręcznego), auto na ssaniu się dławi.
      Nogi są dwie, a pedały do obsłużenia trzy. Ale jaja.
      Ale nic nie przebije tego: wyjazd przez Gronowo do Rosji. Trzy km za granicą
      trzask w silniku i klapa, auto gaśnie. Pchanie do granicy, zwijający się ze
      śmiechu celnicy i holowanie 150 km do domu. Ale u Ruskich trampek był!
    • Gość: Kajka Re: Przygody z Trabantem 601S IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 14:13
      Nie wiem czy to był Trabant 601 czy 601S, ale mój ojciec ze mną jako dzieckiem
      pojechał nim w jednym roku pod Monte Casino, 200 km na południe od Rzymu, a
      drugim razem do środkowej Turcji. "Samochód" zachowywał się bez zarzutu, miał
      tylko jedną awarię: zjeżdżając pod ostrym kątem w Alpach przy szybkości ok.130-
      140 (licznik był do 120) "przekręcił się" licznik, pękła sprężyna i odtąd nie
      wiedzieliśmy, jak szybko jedziemy.
    • Gość: ja Re: Przygody z Trabantem 601S IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 12.08.03, 07:04
      Miałem 601S - to był model.
      Wyjechałem kiedyś z Warszawy do Skierniewic. Jadę sobie jakąś spokojną uliczką
      w Skierniewicach, bo ruch samochodów w tych czasach był mały, aż tu nagle
      zaczęło mni zarzucać tył auta, łomot i dup - lewą stroną szoruję po asfalcie.
      Nie wiem jak się zatrzymałem po kilkunastu metrach; patrzę - a to tylne koło
      mi odpadło. Koło do tylnej półosi było mocowane na klin i on się ściął,
      powodując odkręcenie śruby.
      Ludzie na ulicy byli w szoku nie mniejszym niż ja. Pomogli mi znaleźć koło i
      nawet jakieś śrubki. Pokazali drogę do najbliższego warsztatu, gdzie facet
      dobrał mi prowizorkę umożliwiającą jazdę z prędkością 10 na godzinę.
      Dojechałem do znajomego, z którym w tym samym dniu obróciłem do Warszawy na
      Nowolipki i z powrotem i jeszcze sami w godzinę skręciliśmy wszystko.
      Innym razem pojechałem zimą na urlop w Bieszczady. Po 2 dniach pobytu, przy
      odpalaniu zatarł mi się silnik (pękł pierścień, rysując cylinder). Jakie to
      było wszystko wtedy proste. W szopie z gospodarzem wyjęliśmy cały silnik
      rękami, bez żadnych sprzętów. Potem cylindry i wał do szlifu, sam założyłem
      pierścienie na tłoki, skręciłem i po tygodniowym aktywnym wypoczynku wróciłem
      do domu.
      Nie będę już rozpisywał się o detalach, takich jak pęknięcie igielitowej rurki
      doprowadzającej paliwo z baku do gażnika : Jadę z Węgrowa i od godziny czuję
      przykry zapach benzyny. Nagle zgasł silnik. Zero paliwa, oprócz świetnie
      przemyślanej rezerwy na kranik (najpierw okręciłem rurkę tąśmą izolacyjną a
      potem kupiłem w jakimś sklepie chemicznym pół metra rurki i wymieniłem, czy
      też o regulacji zapłonu metodą - oko, śrubokręt na górę tłoka, świeca na
      korpusie i ręczne kręcenie kołem prądnicy.
      To był model - 601S
      Do dzisiaj służy.
      Stoi za stodołą, na wsi pod Wyszkowem i mieszkają w nim kury.
      Karoseria przecież jest nie do zdarcia.
      pzdr, J.A.
    • jothakam Re: Przygody z Trabantem 601S 14.08.03, 12:10
      mój karton był z 83 roku.
      kiedy miałem 15 lat dostałem go od ojca, a że nie miałem prawka, jazda
      wyglądała następująco:
      siostra, lat 17, swieżo upieczony kierowca po lewej stronie, maksymalnie przy
      oknie,
      ja, na srodku (bo płaska podloga i skrzynia przy kierownicy) szaleje po
      wszystkich drogach publicznych. poza nimi oczywiscie samodzielnie ;-))
      trabant nauczył mnie wszystkiego co niezbędne do sportowej jazdy. i, co
      najważniejsze wyszalałem się, a teraz pyrkam sobie 50tką :-))))

      ale największy efekt robił następujący numer:
      podjeżdzamy pod wiejski sklepik, na siedzeniu kierowcy mój braciszek lat 6. ja
      na siedzeniu obok oczywiście obsługuję pedały i biegi. grupa lumpow i
      "młodziezy" wokół. ostry gaz i ruszamy z buksowaniem kół. a braciszek tylko
      kręci kierownicą, ale z zewnątrz nie widać ;-)))) szok ogólnowiejski

      cholera, chyba znowu sobie kupię trabanta
    • Gość: vacaloca Re: Przygody z Trabantem 601S IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 12:55
      Hahaha:) Boskie:)
      Nasze pudełeczko - kombiak ;) też było cudne, w kolorze kość słoniowa:)
      Kiedyś, wracaliśmy z wakacji, byłam wtedy pacholęciem, tatko rozszalał się na
      drodze i jechał 100km/h zapewne z poczuciem że jest co najmniej Senną, aż tu
      nagle pęd powietrza otworzył klapę z przodu, która jak wiadomo otwierała się
      tak, ze zasłaniała przednią szybę:) Nastała ciemność, w rodzinie panika a
      przejeżdżający obok furmanką chłop ze śmiechu mało nie spadł z tej fury:)

      Do dzisiaj wspominamy Trabcia ciepło, głownie ze względu na niesamowitą
      pojemność bagażnika:) Ech.. łza się w oku kręci;)
      • Gość: vacaloca Re: Przygody z Trabantem 601S IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 12:58
        O, zapomniałam jeszcze dodać, jako ciekawostkę, że widziałam autentyczną bojową
        wersję Trabanta 601:) Brzmi niesamowicie i równie niesamowicie wygląda!
        Otóż jest to wersja cabrio & pick up, a z tyłu ma przymocowane 2 kanistry na
        benzynę:) Zaiste bojowe, co? ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka