Dodaj do ulubionych

Odzywki lekarzy...

    • Gość: aniax3 Re: Odzywki lekarzy... IP: 80.50.68.* 17.01.08, 07:59
      mieszkałam w akademiku. była zima.bardzo ślisko. skręciłam nogę.
      dokulałam się do przychodni. lekarz zalecił założenie szyny
      gipsowej. zrobiono mi szynę, zapakowano do "reklamówki" i lekarz
      powiedział: "weźmie pani szynę, pójdzie do akademika, tam ją założy
      i poszuka w akademiku kul bo u nas już nie ma. na pewno ktoś ma to
      pożyczy." NIKT NIE MIAŁ..;-))))
      • tassman ---Odzywki lekarzy... 17.01.08, 08:47
        Przychodnia na Barskiej. Siedzę ze złamaną reką i czekam w koljce na
        konsultację lekarza. Przywożą dziewczynę. Ma cos z nogą. Dziewczyna
        tęga, żeby nie powiedzieć gruba. Wychodzi z pokoju lekarskiego
        lekarz i patrząc na dziewczyne widzę że ją poznaje. Zagaduje po
        imieniu a ona mu mówi o swojej nodze. Ludzie w poczekalni wokół. A
        on do niej tak: (jak podwinął jej spodnie by obejrzec nogę przy
        kolanie-chyba skręciła nogę), oglądając jej nogę, patrząc na
        nią "Pani Basiu widziałem tylko trzy takie nogi w życiu: kolumna
        Zygmunta i dwie pani".
        Pocieszające w tej sytuacji...
    • Gość: miracle Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 08:43
      zazwyczaj dają pięćdziesiąt, ale jak Pani uważa...
    • Gość: akaman Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 09:00
      matka dziecka do ortopedy: panie doktorze, panie doktorze moje dziecko ma jedna
      nóżkę krótszą!
      ortopeda na to: proszę się uspokoić, drugą za to dłuższą :D

      Lekarz do stdentow podczas obchodu przechodzac od lozka do lozka, glosno na
      tyle, ze pacjenci slysza:
      -tej pani nie bedziemy badac, szkoda naszego czasu bo i tak umrze
      -ta pacjentka...hmmm, pewnie nie chce zebyscie sie nad nia pastwili to jej damy
      spokoj
      -aaa jeszcze jest pani...pania sobie darujemy, bo pani sama nie wie co jej
      dolega, to skad ja moge wiedziec...
    • Gość: goszka Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 09:06
      w drugiej ciąży, badaie kontrolne, lekarz po wywiadzie zamarł przy
      moim brzuchu ze słuchawkami na uszach. leżę i czekam, leże i czekam,
      leże i czekam w końcu zdenerwowana ptam - czy coś jest nie w
      porządku. na to lekarz - niech pani jeszcze poleży pani tak wolno
      bije serce że aż przyjemnie słychać
      • Gość: dorotaniejest Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 10:10
        mój dentysta w rozmarzeniu: "i byłem na tej imprezie i jeden kolega
        przyszedł z dziewczyną... i wie pani, nie mogłem sie napatrzeć, ona
        miała tak cudnie, tak pieknie zrobiony mostek..."
        • basia172 Re: Odzywki lekarzy... 17.01.08, 11:33
          Wizyta u gina po drugiej cesarce: No, to sie pani znowu wywinęła grabarzowi spod łopaty.

          I jeszcze moja koleżanka z palcami uciętymi przez fał miecza na żaglach w Gizycku. Student stażysta w szpitalu: Masz szczęście, ż ci łba nie upier...ło.
    • mary_an Re: Odzywki lekarzy... 17.01.08, 10:40
      A ja od strony znajomej lekarki. Powtarza sie to przy co drugim pacjencie.

      Wchodzi pacjent(ka):
      -Pani doktor, co mi dolega?
      -A skad ja mam wiedziec, to pani mi powie, co pani dolega. (zwykle sa ta stare
      emerytki, ktorym sie nudzi i przychodza raz na tydzien pogadac)
      -Ale przeciez to pani jest lekarzem i to jest pani praca stwierdzic, na co
      jestem chora.

      I tak mozna jeszcze dlugo. Sila trzeba od nich wyciagac, co im jest. Jakos nikt
      nie rozumie, ze lekarz moze leczyc dane objawy, natomiast nie jest w stanie
      telepatycznie stwierdzic, ze kogos np. boli gardlo.

      No i jeszcze raz wchodzi pacjentka (studentka z jakiejs malej miejscowosci, chce
      chyba wyciagnac zwolnienie):
      -Co sie stalo?
      -Krowa mnie kopla.
      :))))))))))))

      Takich historii zreszta slysze mnostwo, nic dziwnego, ze lekarze czasami juz nie
      maja sily. Rzeczywiscie na zachodzie jest tak, ze najpierw sie idzie po leki do
      apteki, dopiero potem zawraca glowe lekarzowi. Nowatorski pomysl mojej znajomej,
      zeby rozdawac ludziom na wejsciu do przychodni ulotki jakos sie nie przyjal.
      Mialo byc mniej wiecej tak:

      "Jesli masz stan podgoraczkowy, katar, drapie cie w gardle i boli cie glowa: 3
      dni Aspiryna, tabletki do ssania, duzo wypoczywac, herbata - jesli sie mocno
      pogorszy - dopiero wtedy wrocic".

      Ale tak powinno byc, ja sama nie bylam u lekarza od wieeelu lat (oprocz
      obowiazkowych wizyt kontrolnych), chociaz roznych przeziebien przeszlam w tym
      czasie mnostwo.
      • Gość: titta Re: Odzywki lekarzy... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 13:19
        Tak jest w Szwecji: pierwsza diagnoza, przez telefon od
        pielegniarki. Po przyjsciu do przychodni tez pielegniarka oglada i
        dopuszcza (lub nie) do lekarza. Biara sie z tego takie dialogi:
        Ja: Mam taka i taka sprawe, chce zeby to obejrzal lekarz.
        Pielegniarka: Nie zapisujemy na odlegle terminy
        J. -Ale sprawa pilna
        P. -Pilnych nie przyjmujemy
        J. -To co mam zrobic?
        P. -Nie wiem, ja tylko wizyty umawiam.
        • Gość: Ola Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.09, 18:20
          Baardzo dawno temu wrósł mi panokieć u dużego palca nogi,ból był
          straszny wiec tata zawiózł mnie do znajomego chirurga na izbe
          przyjęć do szpitala. Ten oczywiście naprawiła paluszek i na moja
          skrzywiona minkę, stwierdził, żebym się nie martwiła bo "do wesela
          się zagoi". Ja spytałam czy napewno bo moje wesele miało być jakieś
          pare dni później. Z jego strny miał być to taki żarcik, bo znał
          mnie i wiedział, że mam dopiero nispełne 18 lat a że ja za mąż
          baaaaardzo młodo wychodziłam to juz nie wiedział.
      • Gość: Ona Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.08, 11:57
        A na to odpoczywanie bierze się urlop na żądanie czy samemu wypisuje zwolnienie?
      • Gość: Agi Re: Odzywki lekarzy... IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 12.06.09, 11:18
        mary_an napisała:

        > Rzeczywiscie na zachodzie jest tak, ze najpierw sie idzie po leki do
        > apteki, dopiero potem zawraca glowe lekarzowi

        Zgadza się. Kiedyś w Norwegii złapałam jakiegoś wirusa grypopodobnego, miałam
        oczywiście ubezpieczenie, ale trochę mi było szkoda tracić cenne godziny urlopu
        na szukanie lekarza, więc poszłam do apteki po jakąś aspirynę czy coś, żeby
        chociaż gorączkę zbić. Pani w białym kitlu dokładnie mnie wypytała o objawy i
        dobrała cały zestaw leków. Dwa dni później było już po wirusie.
    • Gość: qb44 Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 10:44
      Podczas porodu mojej Żony lekarz do mnie:
      - Panie kolego, znajdź mi pan stetoskop, bo gdzieś go wcięło w tym
      burdelu,
      Zaraz potem:
      - Panie kolego, zmierz pan żonie tętno i chodź pan tutaj, zaczynamy.

      Zaprzyjaźniony lekarz na pytanie, co mi dolega:
      - No zacząłeś się starzeć.

      Wieczorny telefon do tego samego lekarza, pytam czy mógłbym wpaść po
      receptę do niego do domu. Odpowiedź:
      - Jasne, ale szybko i bez samochodu, bo właśnie otwieram flaszkę.
    • Gość: pacjentdentysty Re: O tym co pani dolega, ja decyduję ! ;-))) IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 10:48
      A co ma zrobić człowiek, któremu dentysta wyrwał zdrowy ząb zamiast
      wyleczyć chory, który był tuz obok? I ten ząb boli w nocy i 7
      tabletek nie pomaga? I gdzie tu zaniedbanie, skoro ząb był
      pokazywany dentyście, a on cały czas twierdził, że to ten drugi?
      A poza tym po to są nocne dyżury w przychodniach stomatologicznych,
      żeby pacjenci korzystali z ich doraźnej pomocy. I jak ktoś decyduje
      sie na taki zawód, to decyduje sie na takie godziny pracy i kontakt
      ze zbolałym i wymęczonym człowiekiem. Jak nie masz ochoty na kontakt
      z pacjentem, to wybierz inny zawód!
    • Gość: asdaa Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 11:21
      Lekarka na dyżurze okulistycznym w szpitalu do chłopaka, który
      opowiada jej, że urazu oka doznał wbijając sobie stauetkę /b.ciężką/
      wieży Eiffla podczas domowych porządków:
      -Oooo, to w Paryżu byłeś....
      • ibelin26 Re: Odzywki lekarzy... 17.01.08, 11:54
        Wchodę na pogotowie ze złamaną ręką
        - Jak to sie stało?
        - Z konia spadłam.
        - Następna księżniczka Anna...

        Miałam bóle brzucha, dostałam skierowanie na USG.
        Pani doktor - ja tu nic nie widzę, może ma pani bóje owulacyjne?
        - Od dwóch tygodni??

        Chirurgia szczękowa (miałam mieć usuniętą ósemkę).
        Lekarz po długim oglądniu zębów, zdjęcia RTG - kiedy ma pani dostać
        miesiączkę?
        Zdurniałam.
        Potem mi wytłumaczył, że nie robi sie zabiegów chirurgicznych w
        trakcie miesiączki bo spada krzepliwość krwi.
        • Gość: .... Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 13:55
          Potem mi wytłumaczył, że nie robi sie zabiegów chirurgicznych w
          > trakcie miesiączki bo spada krzepliwość krwi.
          >
          to akurat oczywiste

          ja juz, wytresowana , w tym temacie , zdziwiłąm raz nowego dentyste
          podczas wizyty z bolącym zebem :
          On , zaglądajac mi w szczęke : oooo, to trzeba usunąc i to szybko,
          najlepiej od razu , usuwamy ?
          Ja : ale ja mam własnie miesiączkę !
          On : no to i z randki nici !!!!

          usmiałam sie wtedy , choc ze znieczuloną szczeką to troche trudne
    • Gość: maggie Re: Odzywki lekarzy... IP: *.malopolska.mw.gov.pl 17.01.08, 12:00
      Wylądowałam na pogotowiu z 40-stopniową gorączką, zawrotami głowy,
      siódmymi potami i innymi tego typu przyjemnościami, na dodatek
      kilometrowa kolejka, jeszcze jakiś babsztyl się przede mnie wepchał,
      generalnie mam serdecznie dość wszystkiego... Wreszcie wchodzę do
      gabinetu (z mężem w charakterze podpórki), mówię, że ledwo żyję i
      opisuję choróbsko po kolei, a Pan Doktor, widać, że wielce znudzony
      i poirytowany, że mu się sobota marnuje, do mnie tekścik: NO ALE CO
      PANI WŁAŚCIWIE PRZESZKADZA? Ech, zabić to mało...
      • Gość: trym Re: Odzywki lekarzy... IP: *.chello.pl 17.01.08, 12:39
        Mam coś takiego, że po ugryzieniu puchnę i konieczny jest zastrzyk odczulający.
        Biłam się kiedyś z ojcem o pilota do TV i w ferworze walki tato ugryzł mnie nad
        łokciem. Ręka spuchła od ramienia po dłoń. Pakujemy się w samochód sąsiada i wio
        na pogotowie. Wywalam lekarzowi spuchniętą rękę na biurko.
        Lekarz, przerażony: o Boże, co się pani stało??
        Ja, spokojnie: Tata mnie ugryzł i spuchło.
        Lekarz rzuca paniczne spojrzenie na mojego tatę, który stoi za mną.
        Ja: Ale to było niechcący.
        Lekarz był pełen watpliwości, ale zrobił zastrzyk.

        Pech chciał, że tydzień później, kiedy wymieniałam ściółkę swoim myszkom, jedna
        mnie ugryzła... i po godzinie ręka jak kopyto. Powtarzamy całą akcję. A na
        pogotowiu ten sam lekarz:
        O, Boże! Co znowu?
        Ja uczciwie: Myszka mnie ugryzła i spuchło...
        Lekarz rzuca złe spojrzenie mojemu ojcu i mówi kategorycznym głosem:
        Może mi pani powiedzieć prawdę!
        Ja: Myszka... taka biała myszka, panie doktorze, zmieniałam jej ściółkę i mnie
        uchapała.
        Lekarz najpierw oznajmił, że on to musi gdzieś zgłosić, a potem odbył z moim
        tatą rozmowę na korytarzu, podczas której zarzucił mu... że się nade mną znęca.
        • Gość: naiwna Re: Odzywki lekarzy... IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.08, 04:46
          Czegoś tu nie rozumiem. To od kiedy wiesz, że "po ugryzieniu
          puchniesz"? Bo jeśli od dawna, to chyba twój tata rzeczywiście się
          nad tobą znęcał, gryząc...
      • Gość: aniula Re: Odzywki lekarzy... IP: *.chello.pl 11.12.08, 20:09
        Hehehe, miałam podobnie. Gorączka, ledwo żyję, w zasadzie pozatym nic mi nie jest. Nie mam kataru, ani kaszu...Zwlekłam się w końcu, żeby pójść do lekarza 1 kontaktu. Było mi wszytko jedno, który to lekarz będzie - wiadomo ostry przypadek. Po umówieniu telefonicznie wizyty, po heroicznej podróży 2 przystanków autobusem, oraz odstaniu swojego w poczekalni (to wszytsko prawie mnie zabiło). Wchdzę do gabinetu, zwieszam głowe na biurku Pani Doktor -ta wyrokuje - tekst ze szczerym uśmiechem "wie Pani, na to nie ma lekarstwa - wracać do domu, brać aspirynkę, dużo płynów i odpoczynku"
        To "na to nie ma lekarstwa" z uśmiechem było dość czarnum humorem w tym momencie.
        Powlekłam się z receptą na aspirynkę do pobliskiej apteki a tam "ooo, znów to samo?? Krysia - zdecydowanie epidemia grypy dotarła, to już 7 taka sama recepta"
        Przeżyłam swoją 1 grypę w życiu.
    • Gość: ag Re: Odzywki lekarzy... IP: *.ip.netia.com.pl 17.01.08, 12:37
      ginekolog: z którego Pani jest rocznika
      ja:82
      ginekolog: ooo, to przechodzona
      ??????????
      • Gość: ninka Re: Odzywki lekarzy... IP: *.limes.com.pl 17.01.08, 12:51
        Mam różne schorzenia kręgosłupa. Chodziłam w swoim czasie od lekarza
        do lekarza, bo żadnen nie był w stanie mnie poprawnie zdiagnozować.
        Każdy oglądał zdjęcie i mówił coś innego. Aż trafiłam do jednego,
        który w rtg matrzył się i patrzył, powtarzając :
        -Niesamowite... niesamowite...
        Po 5 minutach zniecierpliwiłam się i słabo (bolało) zapytałam, co
        jest takiego niesamowitego? A ona na to:
        -Ależ pani jest cudowną patologią! Piękną po prostu!
        Zatkało mnie, a lekarz dalej: ale ma Pani piękny wyrostek, o i tu, i
        tu, pani Helenko!!! Niech Pani zobaczy to cudo!!!
        • Gość: mozambique n/z Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 14:03
          siostre w stajni kopnąl kon w kolano , w tak pechowe miejsce ze od
          razu zaczęło mocno siniec i puchnąc
          jedziemy na pogotowie, jest piekny niedzileny ranek , siotra
          dokuśtykąła jakos na korytarz, padła na krzesełko , ja wchodze do
          pokoju lekrza, zgąłszam sparwe , wypełniam papierki, lekarz mówi ze
          zaraz nas poprosi do gabinetu bo ma ostrzejsze przypadki a na razie
          mamy czekac,

          spokojnei sobie czekamy, po półgodzinie lekarz wychodzi na korytarz
          i na całe gardło trąbi : NO I KTÓRA TO TA KOPNIĘTA ?????????????

          nie powiem , cały szpitalny korytarz przyglądał nam sie z duzym
          zainteresownaiem
          • Gość: hi hi Re: Odzywki lekarzy... IP: 77.252.18.* 11.12.08, 22:55
            siedzę sobei na fotelu u dentysty, znieczulona i czekam na wycięcie
            ósemki , pan doktor się szykuje i do pielęgniarki "pani Aniu, proszę
            głośniej radio, zawsze lepiej słuchać muzyki niż trzasku własnych
            tkanek"
        • Gość: Niania Ogg Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 21:07
          Lekarz przyszedł mnie odwiedzic po operacji...Ja ledwo wybudzona..
          Pytam jak poszło, a on do mnie że mogło byc lepiej..!, ja - lepiej??
          to cos nie tak??, Lekarz: lepiej by było jakby pani nie trzeba było
          wcale operować... ;-)) No wtedy mi do śmiechu nie było :-)
      • Gość: ma-fila Re: Odzywki lekarzy... IP: 95.160.213.* 08.05.09, 14:37
        Nie wiem, czy to prawda, czy dowcip, brat zarzekał się, że prawda...
        W szpitalu na nocnym dyżurze był lekarz stażysta z jakiejś korei czy
        innego azjatyckiego kraju, przywieźli mu kobite ze wsi z oparzeniami
        klatki piersiowej, ten ją bada, ogląda i w końcu pyta (w sensie "jak
        to się stało?") - "A jaka psicina?" A baba - "Psicina w porządku,
        rękami zakryłam."
        • Gość: ht Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 15:48
          staaaare
    • ewosia Re: O tym co pani dolega, ja decyduję ! ;-))) 17.01.08, 16:01
      przywieźli mnie w połowie października na urazówkę ze złamaniem
      czaszki. z lodowiska. Lekarz popatrzył na RTG i zapytał mnie: Z
      Aquaparku? a ja: nie, z lodowiska. Pan doktor, z jęknięciem: K..wa,
      już zaczęli?
    • ewosia Re: odpowiadam niejakiemu ooolooo 17.01.08, 19:58
      Doktorze Astic,
      po pierwsze - szacunek, bo w życiu i za żaden pieniądz nie
      chciałabym być lekarzem. Po drugie - jestem często pacjentem, bom
      urazowa. Po trzecie - mam kolegów lekarzy, co mi załatwiają wizyty i
      konsultacje, bo rejestracja mnie odsyła na za 2 miesiące, ale o tym
      potem. Ale nie jest tak, że menel po pijaku ma tomograf na
      gwizdnięcie itp. Karetka mnie przywiozła ze złamaną czaszką i
      obrzękiem mózgu na ostry dużur. 4 godziny leżałam na leżance,
      wreszcie wstałam i zapytałam ile jeszcze, okazało się że zapomnieli
      o mnie. Tomograf następnego dnia, po południu, lekarz zabronił mi
      jeść i pić, dopiero jak pani mnie za daleko wsunęła w tomograf, to
      się okazało, że lekarz wypisał tomografię jamy brzusznej, pomimo, że
      upadłam na głowę, nie ma brzuch. Po 4 dniach, kiedy po raz kolejny
      lekarz na obchodzie odmówił powiedzenia, co mi jest i ile tu jeszcze
      będę (w pracy musiałam ostrzec)i powiedział, że jak mi się nie
      podoba, to mogę się wypisać na własną prośbę, w każdej chwili, krew
      mnie zalała. Rozmawianie z lekarzem w przypadku pacjenta leżącego,
      to głównie wołanie do jego pleców. Po tym tekście zadzwoniłam po
      kolegę lekarza, jemu udzielili informacji. Wypis - 4 tygodnie
      zwolnienia, rzucone na łóżko przez sekretarkę. Jak powiedziałam, że
      chcę rozmawiac z lekarzem (co robić, nie robić, czy jakies leki
      etc.) pan doktor był zajęty. Po 40 minutach czekania pod drzwiami
      weszłam na bezczela: pan doktor był zajęty, oglądaniem "szeregowca
      Ryana" na komputerze. Musiałam obudzić w nim dziecko, żeby się
      zainteresował i odpowiadał na pytania. O każdą rzecz musiałam
      zapytać z osobna, bo rozmowny nie był, a tu mu na monitorze sceny
      walki przepadały, okazało się, że przez minimum pół roku nie mogę
      latać samolotami (a służbowo latam), że mam leżeć i wstawać tylko do
      kibelka, etc. etc, że muszę iść do neurologa po leki, a żadnej
      takiej informacji w wypisie.
      Moje ulubione: wjechałam w drzewo, obrażenia ogólne, otarcia,
      stłuczenia, więcej szczęścia niż umiejętności opanowania poślizgu.
      Po dwóch miesiacach wyszedł mi obcy na brzuchu. 2 lekarzy
      stwierdziło, że to przepuklina, lekarz ktory miał zaplanowac zabieg,
      stwierdził, że nie. USG i słuszna racja - nie przepuklina tylko
      ogromny krwiak w powłokach brzusznych, dziwna echogeniczność,
      podejrzenie tętniaka rzekomego. Kolega lekarz załatwił konsultację.
      Poszłam do naczyniowców z nim - się okazało, że pan doktor uważa, że
      skoro to po urazie, to mam się udać na urazówkę. Na urazówce, że
      uraz 2 miesiące temu, to krwiak jest, to na naczyniówkę. Wróciłam na
      naczyniówkę, pielęgniarka mówi, że wróciłam z tym krwiakiem, drzwi
      niedomknięte a pan doktór mówi: nie, niech spie.. na urazówkę.
      weszłam do pokoju i powiedziałam, że nie będę nigdzie spie..ła.
      Oparło się o telefony do kierownika katedry i naczyniówka mnie
      wzięła.
      Inny przypadek - połamałam się, gwóźdź szpikowy, gips, długie
      leczenie. Co 4 tygodnie do poradni, RTG, proszę poczekać na
      korytarzu na zwolnienie. Kiedyś w trakcie wizyty ośmieliłam się
      zapytać o postęp zrostu i rokowania. Pani doktor mało trupem nie
      padła i zamiast odpowiedzieć, wdała się w tyradę, że ona nie ma
      czasu każdemu mówić, że ona tu za nędzną jałmużnę od rana do nocy,
      że w Anglii to by jej za takie coś tyle i tyle płacili, że jakby
      każdy pacjent pytał, to ona by tu do nocy siedziała... Musiałam jej
      wytłumaczyć, że ten smętnie wiszący kawałek ciała, to moja noga, do
      której nie mogę nabrać dystansu, że wszędzie ją ze sobą na kulach
      wlokę, że nawet do ubikacji ją noszę i mam życie, mam plany, muszę
      wiedzieć, kiedy będę sprawna. Rzeczowa odpowiedź na to pytanie
      zabrała jej mniej czasu niż pomstowanie na system i wysokość
      wynagrodzenia.
      Także widzisz, nie jest tak, że wszyscy jak w leśnej górze biegną do
      pana stasia i nie dość, że wyleczą, to jeszcze szwagra problem
      alkoholowy wyleczą...
      Kiedyś bawiłam się podatkami i rozliczałam kolegów lekarzy -
      zapewniam, że żaden nie miał mało na picie.
      Ponadto, jeżeli pod wpływem polactwa chcesz jechać gdzieś, gdzie
      będziesz miał lepiej i będą Ci płacić fortunę, otaczać szacunkiem i
      utrzymywać porządek w skandynawskim domku - jedź. Bez sensu, że tu
      jeszcze siedzisz.
      jak już będziesz miał ten domek w Skandynawii w fajowym miejscu
      (Norwegię lubię i w tym języku się porozumiewam), to wpadnę i w
      zamian za nocleg i pokazanie mi klawych miejsc do fotografowania,
      nawet bez kasy Ci ten domek sprzątnę. Ale nie będę prasować, bo
      nienawidzę i płacę za to pani, co raz na tydzień ogarnąć i właśnie
      poprasować wpada.

      ps. HUMORUM to jest, toteż nie trzeba się nakręcać...
      • Gość: ij Re: odpowiadam niejakiemu ooolooo IP: *.generacja.pl 23.01.08, 13:22
        Ewosiu!niestety ale z tym tomografem dla meneli to prawda. Sasiadka-pijaczka
        pewnego razu sie napila i starcila ptzytomnosc. przewrocila sie i nabila sobie
        guza. zawiezli ja do szpitala i od reki miala komplet badan lacznie z
        tomografem...a moja mama z podejrzeniem guza mozgu juz pol roku czeka na
        tomograf i albo sie nie mozna doprosic o skierowanie albo trzeba czekac na swoja
        kolejke...
        A co do Twojego pobytu w szpitalu to lekarze poprostu licza na nieznajomosc
        swoich praw przez pacjentow...
        • Gość: pgoś Re: odpowiadam niejakiemu ooolooo IP: *.chello.pl 01.02.08, 16:05
          Ja na tomografię kręgosłupa czekałam 1,5 roku, w którym zawierało się obgryzanie
          ścian z bólu, setki połkniętych apapów czy innych prochów, 2 pobyty w szpitalu
          na neurologii dziecięcej, w trakcie których na kazdym kroku udowadniano mi że
          jestem małą symulantką (miałam 15 i 16lat) która chyba z nudów pcha się do
          szpitala za każdym razem w środku wakacji i 3 miesiące niezbyt skutecznej
          rehabilitacji, zanim poszłam prywatnie, gdzie pani doktor, chwała jej za to,
          powiedziała że tomografia będzie konieczna i że wtedy a wtedy ona będzie
          przyjmować w szpitalu i da mi skierowanie państwowo. Badanie, na które czekałam
          miesiąc, wykazało taką dyskopatię, że kolejne pół roku bez leczenia skończyłoby
          się niedowładem, natychmiast wyznaczyli mi termin operacji. Lekarz, który robił
          mi tomograf był wściekły, powiedział wtedy mamie: "i co, pewnie wmawiali że
          córka symuluje?"

          I nikt mnie już nie zdoła przekonać jacy to polscy lekarze cudowni. Niestety,
          ci, którzy sa w stanie traktować pacjenta jak człowieka, a nie jak numerek w
          kartotece który im tylko dupę zawraca, to są nieliczne perełki. Naprawdę nie
          rozumiem jaki był sens unikania tego nieszczęsnego tomografu jak ognia, bo
          założę się że i tak kosztował mniej niż łącznie 4 tygodnie szpitala i 3 msce
          rehabilitacji, a i szanowne panie z oddziału nie musiałyby się ze mną użerać
          (ani tym bardziej ja z nimi).
          • trzy_krzyzyki Re: odpowiadam niejakiemu ooolooo 03.12.08, 11:33
            Mój ginekolog:
            "No to kiedy bierzemy się za zrobienie drugiego dziecka?"
        • Gość: dragonaira Re: odpowiadam niejakiemu ooolooo IP: *.81.datacomsa.pl 03.12.08, 10:04
          Moja ginekolożka to taka starsza babcia, ale genialnie potrafi człowieka rozbroić :)
          - przed badaniem - "to pani się teraz rozbierze i robimy przegląd podwozia"
          - w czasie badania - "jaką pani ma fajną macicę! taka malutka i okrąglutka" xD
    • Gość: Vlad Re: Odzywki lekarzy... IP: 83.18.126.* 17.01.08, 20:52
      Laryngolog do pacjentki : prosze sie położyć, dmuchnę panią (chodziło o
      przedmuchanie trąbki Eustachiusza).
      facet w ogóle nie zajarzył co powiedział
      • rassa.d Re: Odzywki lekarzy... 17.01.08, 22:44
        Ludzie, to forum humorum, dajcie spokój z obrzucaniem się błotem.

        I dla rozładowania atmosfery jeszcze dwie opowieści, dotyczące tej samej historii. Sanepid skierował całą naszą rodzinę na serię szczepień p/wściekliźnie. Przyjeżdżamy na oddział zakaźny w szpitalu, punkt szczepień, jedna zakręcona pielęgniarka na jakieś 15 czekających osób. Dzwoni telefon, pani odbiera, słucha przez 5 sekund i mówi zniecierpliwiona: "Daj mi pan numer, jutro zadzwonię, teaz nie mam czasu, bo jakieś wścieklizny tu mi czekają". Zaś chwilę wcześniej byłam na wywiadzie u lekarki, która podejmuje decyzję czy trzeba szczepić, ewentualnie ile szczepionek itd. A że mój mąż jest osobą dociekliwą, więc dopytywał się o wszystko. W końcu lekarka nie wytrzymała i mówi: " A ja tam nie wiem, nie znam się, ja jestem od wątroby, a jeszcze mi jakąś wściekliznę dowalili!".
        :-))))
        • Gość: alina66 Re: Odzywki lekarzy... IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.08, 21:52
          Kilkanaście lat temu zakręcony doktor na oddziale w czasie obchodu
          do mnie (leżałam długo na ginekologii z bardzo niekonkretnym
          rozpoznaniem, podejrzenie było raka jajnika) -
          Znałem kiedyś jedną Alinę, ale umarła na raka jajnika ....

          Nie wzięłam sobie tego do serca i proszę- żyję :))
        • Gość: Martyna Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.08, 15:27
          Moj ginekolog:
          - miesiączuszka była?
          - była
          - no to majtusie w dół
          :]
      • mama_ryba1 Re: Odzywki lekarzy... 23.03.08, 20:42
        Wizyta u ginekologa, ósmy miesiąc ciąży. Po badaniu mój nienasycony
        małż pyta:
        - Panie doktorze, czy my jeszcze możemy...
        Na to lekarz:
        - My tak, ale pan z żoną to już raczej nie...

        Podczas tej samej wizyty, po USG:
        - Ooo, widzę, że dziewczyny będą miały z niego pociechę! A jaki do
        tatusia podobny, nawet okularki i brodę ma!

        Po drugiej cesarce:
        - Mąż się ucieszy, ciągle jest pani dziewicą!
      • Gość: aamg ...i pielęgniarek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 14:02
        Środa- dzień zdjęć do Poradni Medycyny Pracy, czyli płuca. Ustawiłam
        się w ogonku do rentgena. Nadeszła godzina przyjęć, przyszła
        pielęgniarka i mówi: "Kobiety zapraszam!" Weszła pierwsza, a zza
        drzwi słychać: "WSZYSTKIE kobiety!" A było nas z 7.
        Wchodzimy. "Rozbierać się" My - zdziwienie. "Szpital biedny - teraz
        robimy zdjęcia grupowe!"
        Okazało się, że pani ma opracowany system: pstryk-następna-pstryk-
        następna, a później spisywanie danych. Szybko, sprawnie... mam
        nadzieję, że dostałam moje płuca :)
    • Gość: Dorcia Re: Odzywki lekarzy... IP: *.centertel.pl 18.01.08, 13:35
      - lekarz na pogotowiu, po przeprowadzeniu wywiadu: "Wyskakuj z
      ciuszków"
      - ginekolog, który mnie zszywał po porodzie polał mnie jodyną- jak
      zaczęłam protestować że po pierwszym porodzie nie miałam jodyny-
      "czego jak czego ale jodyny to w naszym szpitalu nigdy nie
      brakowało. Mogę pani co najwyżej podmuchać"- no i zszywając mi
      dmuchał;
      - ogólny, ogladając moje gardło "ale ma pani balony" (nota bene
      piersi też mam duże)...

      jak mi się przypomni to kliknę więcej:)
      • Gość: patrycja Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.08, 18:58
        mnie pani doktor szyła po porodzie, a przez ramię zajrzał jej drugi lekarz.
        popatrzył mi chwilę w krocze i powiedział z uznaniem "pani9 doktor, cóż za
        artystyczna robota"
      • daria45-net Re: Odzywki lekarzy... 02.05.08, 06:17
        Gość portalu: Dorcia napisał(a):

        > - lekarz na pogotowiu, po przeprowadzeniu wywiadu: "Wyskakuj z
        > ciuszków"
        > - ginekolog, który mnie zszywał po porodzie polał mnie jodyną- jak
        > zaczęłam protestować że po pierwszym porodzie nie miałam jodyny-
        > "czego jak czego ale jodyny to w naszym szpitalu nigdy nie
        > brakowało. Mogę pani co najwyżej podmuchać"- no i zszywając mi
        > dmuchał;
        > - ogólny, ogladając moje gardło "ale ma pani balony" (nota bene
        > piersi też mam duże)...
        >
        > jak mi się przypomni to kliknę więcej:)



        Noooo, ten od dmuchania CUDNY! Sa niektorzy lekarze przesmieszni w
        taki pozytywny sposob.
        A ja spadlam z krzesla ze smiechu! :DDDDDDDDDDDDDDDDD
        • wiktoraga1 Re: Odzywki lekarzy... 03.05.09, 20:06
          Po badaniu EKG pytam o wyniki, a lekarz na to: Otóż, będzie pani żyła.
          A ja na to: Tak, wiem, do samej śmierci.
    • zwierze_futerkowe Re: Odzywki lekarzy... 18.01.08, 16:45
      Jako nastolatka, regularnie co 2-3 miesiące lądowałam na pogotowiu z atakiem
      kamicy nerkowej, no a potem na konsultacji u urologa. Po jednym, wyjątkowo
      ciężkim "porodzie" zrezygnowany pan docent tak studiuje moją historię choroby,
      czyta wyniki, i w końcu mówi: "No, jakbyś ty miała 18 lat, to bym Ci coś
      zalecił...". Mama, która weszła ze mną do gabinetu, już łypie na niego wzrokiem
      inkwizytora, ja zbolałym głosem pytam, co to takiego (byłam gotowa nawet psie
      g***o zjeść, żeby tylko te ataki się skończyły - kto choć raz przeżył atak kolki
      nerkowej, ten wie). A ten się dalej droczy: "No nie mogę powiedzieć, bo twoja
      mama mnie zabije!". W końcu urwał druczek z bloczka i z szelmowskim uśmieszkiem
      napisał wołami na środku: "Piwo pić!". :)))))
      No co? Rada jak najbardziej do rzeczy... :)
    • zwierze_futerkowe Re: Odzywki lekarzy... 18.01.08, 22:06
      Zasłyszane:
      Pewien ordynator oddziału położniczego, wchodząc na salę na obchód, zwykł ponoć
      witać pacjentki słowami: "Dzień dobry, dziewice!".
      • Gość: a Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 20:08
        Pediatra na obchodzie patrząc na moje nowonarodzone dziecko, które
        lełało z wenflonem wbitym w główkę " O teletubisia pani urodziła":)
      • wiktoraga1 Re: Odzywki lekarzy... 08.05.09, 11:44
        Podczas mojego pierwszego pobytu na oddziale przedporodowym(dla nie
        wtajemniczonych: to tam kobiety czekają aż zacznie się poród, wiele z nich jest
        już"po terminie")ordynator przywitał pacjentki słowami: I jak tam niewypały?
    • lambda100 Re: odzywki lekarzy 21.01.08, 18:52
      Kiedys skrecilam reke i pojechalam do lekarza,a on:"co bryndki za duzo sie wypilo?"
      • 40ico Re: odzywki lekarzy 21.03.08, 14:22
        wizyta u ginekologa-endokrynologa. Opisuję objawy, a lekarz "z
        takimi objawami to to egzorcysty"!!

        • ewosia Re: odzywki lekarzy 21.03.08, 16:22
          Wizyta u nowej ginekolog 2 tygodnie temu - ja na fotelu, pani sobie
          ogląda i nagle:
          - Boże...
          ja: co się stało, co tam jest?
          pani: jaką pani ma śliczą szyjkę macicy...
          ja: cieszę się...
          pani: przepiękna...
          ja: ok, wpiszę sobie w CV
          pani: ja bym się taką chwaliła, piękna jest, dawno takiej nie
          widziałam. na karcie sobie zapiszę, to będę panią pamiętać.
          No i wpisała, a ja wyszłam z gabinetu dumna i pogwizdując...
          • wiktoraga1 Re: odzywki lekarzy 08.05.09, 20:21
            fenomenalne, tylko pozazdrościć:D
        • Gość: lala Re: odzywki lekarzy IP: *.mtnet.com.pl 07.05.08, 21:18
          umarłam ;-)
    • Gość: cojakco Re: Do dyskutantów: IP: 195.117.18.* 22.01.08, 10:53
      Mała miejscowość, lekarzy kilku na krzyż. Idę do gina - problem
      niepłodność. Typowy wywiad, co mnie sprowadza. Mówię, że nie mam
      dzieci. Pierwsze pytanie - a męża ma? No cóż - dzieci robi się
      obrączką. A coś robicie w tym kierunku? Ja już wyprowadzona z
      równowagi mówię, że głównie oglądamy się za bocianami. A to trzeba
      do domu wrócić i chłopa ćwiczyć. I jeszcze usłyszałam, że za stara
      na dzieci jestem - 28 lat. Załamka. Idę do drugiego- ten sam
      problem. Kolejne z pytań - ile mam lat? 28. A rodziła już pani?
      Nie. A rodziła już pani? Nie! Pytam czy już pani rodziła? Ja
      skonsternowana wrzeszczę - NIE! Nie rodziła pani jeszcze? A można
      zbadać? Jassne jak dożyła 28 lat i jeszcze nie rodziła to pewnie
      święta.
    • nessie-jp Re: do nessi 22.01.08, 17:25
      Szkoda gadać :( Po co tak się nieprzyjemnie zachowujesz na Forum Humorum? Tu się
      kpi
    • demole Re: Odzywki lekarzy... 24.01.08, 19:31
      "wyrzuc to w diably", ( o lekach)
      • kashakar33 Re: Odzywki lekarzy... 24.01.08, 19:45
        Wątek fantastyczny, szkoda tylko, że ogromna ilość postów dotyczy dyskusji
        (można powiedzieć - kłótni) o środkach przeciwbólowych i bólu zęba - żałosne,
        doprawdy. Zaglądam na FORUM HUMORUM, żeby się pośmiać, a nie wkurzać.
        Teraz, ZGODNIE Z TEMATEM, ODZYWKA LEKARZA:
        Mąż koleżanki miał wysoką gorączkę, katar, okropny kaszel. Opowiada lekarzowi o
        objawach choroby, na co lekarz:
        - to jakie leczenie Pan proponuje???

        I jeszcze jedno:
        na pierwszym USG w 7 tyg. ciąży lekarz dokładnie wszystko ogląda, po czym rzuca
        z poważną miną:
        - no niech Pani zgadnie, ilu mamy pasażerów?
        Ja, z podwyższonym ciśnieniem i paniką w głosie:
        - niech mi Pan nie mówi, że dwóch!
        - no wie Pani, może być i trzech, nawet więcej...
        - błagam, litości, niech mi Pan powie, że jeden...
        Był na szczęście jeden. Potem się z tego śmiałam.
        • zas_ale_pyra Re: Odzywki lekarzy... 24.01.08, 20:27
          Tym razem cytat z literatury - Kornel Makuszynski, Panna z mokra glowa".
          - Niech pani machnie tego śledzia. Zacna to jest ryba i ma smak niebywały, a że
          ją czasem czuć na dwie mile, to nie jej wina, lecz przede wszystkim cebuli.
          - Nie mogę, panie doktorze, nie mogę! - śmiała się pani Opolska. - Z moim
          żołądkiem nie jest zbyt dobrze.
          - Pewnie jakiś konował wmówił w panią chorobę. Niech się pani strzeże ognia,
          zarazy i doktorów.
          - A jak by pan doktor mnie leczył? Pan doktor przepisuje podobno cudowne
          zabiegi i trzeba się żegnać, modlić czy coś takiego.
          - Poznaję jaszczurczy język tej oto dziewicy. Owszem! Mógłbym panią
          wyleczyć. Niech pani weźmie codziennie o wschodzie słońca kawałek ananasa, dwie
          ostrygi i smażone fiołki. Proszę to razem pomieszać, dolać odrobinę esencji
          pachnącej, używanej do skraplania włosów, trochę cynamonu i perskiego proszku.
          - I wszystko to zjeść - śmiała się pani Opolska.
          - Zaraz, zaraz... Potem proszę dodać do tego laurowych kropli, proszków na
          bóle głowy, wszystkich pigułek, które pani ma w domu, zwinąć razem i kazać
          wrzucić do zlewu, a uczyniwszy to, przeżegnać się nabożnie, głośno krzyknąć i
          zjeść pieczeń wieprzową z kapustą i kartoflami. Jeśli pani potem nie
          wyzdrowieje, to za trzy dni będzie pogrzeb. Myślę jednak, że pani wyzdrowieje.
    • zas_ale_pyra Re: Odzywki lekarzy... 24.01.08, 21:11
      I jeszcze raz Makuszynski, tym razem "Awantura o Basie".

      Z uniżonym ukłonem zbliżył się do lekarza młodzian zapowietrzony
      omdlewającym zapachem zabójczych perfum.
      - Właśnie szedłem do pana doktora - mówił z przejęciem. - Czy pan doktor nie
      byłby łaskaw odwiedzić babuni?
      - Przecież byłem u niej onegdaj - odrzekł lekarz bez entuzjazmu. - Babunia
      zdrowa jak grenadier.
      - Być może. Babunia jednak doszła do przekonania, że ma solitera, bo ją
      bardzo mdli.
      - Chyba nie soliter, tylko te perfumy - mruknęła doktorowa.
      - To siedemdziesiąta siódma przypadłość w tym roku - rzekł doktor. - Więc o
      co idzie?
      - O jakiś środek na mdłości. Babunia od dwóch dni niczego nie bierze do ust,
      oprócz kapusty i kawałka wieprzowiny. Czy pan doktor będzie łaskaw?
      - Będę łaskaw - rzekł doktor niecierpliwie. - Czekaj pan! Zaraz panu zapiszę.
      Zaczął grzebać w kieszeniach i znalazłszy jakąś kartkę, szybko na niej
      pisał, używszy torebki pani doktorowej jako podkładki.
      - Ma pan, do następnej choroby wystarczy...
      Zapowietrzony wnuk znękanej babuni wziął tę osobliwą receptę na jakiś
      niewinny środek i zdziwił się, że na odwrotnej stronie karteczki wypisany był
      jakiś warszawski adres. Pan doktor znany był jednakże z roztargnienia. A przed
      chwilą wydawał się jeszcze bardziej roztargniony niż zwykle.
    • ruta.dl u Ginekologa - autentyczne 28.01.08, 13:33
      Moja siostra x lat temu poszla do gina, rozebrala sie i siadla na
      ten jego magiczny fotel. Podchodzi pan doktor spojrzal, rozjasnil
      sie jak sloneczko i powiedzial "ojejku jak tu ladnie".

      Ewka sie spalila ze wstydu. :)))))) a ja od 10 lat jak sobie
      przypomne to sie zwijam ze smiechu.
    • Gość: Mada Re: Odzywki lekarzy... IP: *.elartnet.pl 28.01.08, 22:30
      Przyszłam do młodego lekarza rodzinnego na Żurawią w W-wie po skierowanie na
      morfologię, żelazo itd. - po jakiś dwóch latach nie robienia badań w ramach
      NFZ. Mam skłonności do anemii i właśnie zaczynałam czuć się dosyć anemiczne.
      Poza tym mam prikaz od lekarzy, żeby co pewien czas się kontrolować i
      ewentualnie brać lekarstwa. Swego czasu byłam w szpitalu i robili mi wszystkie
      możliwe badania. Mniej więcej wszystko to jest w karcie, która leżała na biurku
      lekarza.
      "Lekarz": Ale przecież takie badania nic nie dadzą, jeśli Pani ma słonności do
      anemii, to co dadzą takie badania. Nic. Lepiej niech Pani sobie zemdleje na
      ulicy, wezwie się karetkę, a w szpitalu porobi wszystkie badania, takie bardziej
      specjalistyczne. A gdzie Pani pracuje?A w jakim zawodzie?A nie można badań w
      ramach pracy? A w ogóle to ginekolog powinien przepisać takie skierowanie..."
      (po czym ni z gruszki ni z pietruszki zaczął przeglądać moją kartę od ginekologa
      i czytać na głos niektóre szczegóły, które za ch..ę nie miały nic wspólnego z
      morfologią i interną. D..k.
    • jamyszka endokrynolog 29.01.08, 23:25
      To było w czasach, gdy na powiat (a kto wie czy i nie na województwo - bo przyjmował w poradni wojewódzkiej) przypadał tylko jeden endokrynolog. Byłam u niego powtórnie, po paromiesięcznej przerwie. Po zmierzeniu mi centymetrem obwodu szyi i spoglądnięciu w historię mojej choroby, zwraca się do mnie:
      - Nic tu już więcej nie zrobimy. Radzę zacząć zdradzać męża.
      Szczena prawie o biurko mi się odbiła; popatrzyłam na dziadka - brwi krzaczaste, z nosa siwe krzaki wychodzą, a po bokach wystają z uszu niekontrolowane zarosty.
      - Panie doktorze, ale mnie nie zawsze odpowiada opakowanie tego leku! - odrzekłam.
      Myślałam, że dziadek z krzesła spadnie ze śmiechu.
    • Gość: Onyks Re: Odzywki lekarzy... IP: *.media4.pl 30.01.08, 20:29
      Miałam zapalenie stawów podczas świąt, tak bolało że na placach mnie noszono do
      wc, dotarłam w wielkich bólach na ostry dyżur chirurgiczny, bo było coraz
      gorzej, a lekarz nawet nie spojrzal tylko powiedział: niech se Pani wezmie
      ibuprom..., innym razem mega grypa, niedziela, ja na ostry dyżur po leki, a
      lekarz: co Pani tu robi, przeciez nie jest Pani umierajaca..., moja kolezanka, w
      ciazy, wzieta z ulicy, dostaje po badaniach w szpitalu recepte, zeby sobie sama
      wykupila, a nikogo wtedy nie miala w tym miescie, apteki przyszpitalnej brak,
      dostala od pielegniarki z łaską APAP...
      • Gość: onyks cd. IP: *.media4.pl 30.01.08, 20:32
        mowie Pani doktor ze mam uczulenie na pewna substancje i dostaje antybiotyk
        wlasnie z ta substancja...nie raz mowie lekarzowi na poczatku wizyty o uczuleniu
        i innych lekach zeby bral pod uwage interrakcje, ale i tak wole potem sprawdzic,
        bo juz nie raz dostawalam leki ktore ze soba wchodza w reakcje nieporządane..
        • zas_ale_pyra Re: cd. 30.01.08, 22:42
          Czy to jest FORUM HUMORUM czy FORUM SKRZYWIORUM?
          • kred-ka Re: cd. 31.01.08, 10:46
            Leżąc na fotelu ginekologicznym usłyszałam : prosze rozszerzyć
            kończyny :-//
            • ajk7 Re: cd. 31.01.08, 12:33
              Wczoraj, kolejna wizyta u ortopedy, kolejna artroskopia w najbliższym czasie, nawracające dolegliwości:
              'Zacznij wodę święconą pić'.
              • Gość: Gosc Re: cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 19:13
                ajk7 napisała:

                > Wczoraj, kolejna wizyta u ortopedy, kolejna artroskopia w
                najbliższym czasie, n
                > awracające dolegliwości:
                > 'Zacznij wodę święconą pić'.

                Dobre:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka