Gość: sofia
IP: *.proxy.aol.com
19.01.08, 14:54
Jestem ciekawa czy duzo z was sie dopisze , czy tylko ja mam taka
kolezanke.
Znamy sie od dawna, ale nie od dziecinstwa. Mieszkamy w ameryce
poludniowej, kolezanka jest polonistka z zawodu, powinna tak jak
wiekszosc tutaj mowic poprawniej po hiszpanskim, po wielu latach w
koncu. Np. "gracias" (dziekuje) wymawia sie jak Grasias, w
hiszpanskim C wymawia sie miekko doslownie jak S, kiedys jej to
powiedzialam, bo nawet jesli nie jestem latynka jakos mnie to razi,
glowa zrobila gest desaprobaty, jakby powiedziec "ty mi nie mow jak
mam mowic...".
Dzwonie do niej, podnosi sluchawke i normalnie slysze jak nabiera
oddech i mowi tak slodziutko "alo??" albo "hola??". Zapytalam kiedys
z ironia "Olenka???" ( to jej corka) myslalam, ze przestanie to
robic, ale gdzie tam!! I w ogole, ide do niej a tam same "kochany,
kochana...." za duzo miodu tam, uciekam. Ona zaprasza, albo zaprasza
sie, ale ja nie czuje sie dobrze w jej towarzystwie, i nie mam
odwagi jej to powiedziec, bo moze nie udaje?? a zreszta ma prawo,
nie?
Znacie takich?