Dodaj do ulubionych

Straszydełka

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.08, 11:34
A tak jakoś mi się przypomniały te wierszyki H. Hoffmana...
Piękne...

Ja wychodzę po ciasteczka”
Rzekła mama do Juleczka.
„Sprawiajże się tu przykładnie,
Nie ssij palców, bo nieładnie.
Bo kto palce w buzię tłoczy,
Zaraz krawiec doń wyskoczy
Z nożycami, zły okrutnie,
I paluszki nimi utnie”

Julek przyrzekł słuchać mamy,
Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
A już nieposłuszny malec
Myk – do buzi duży palec!
Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
Wpada krawiec jak pantera
I do Julka skoczy żwawo,
Nożycami w lewo, w prawo -
Uciął palec jeden, drugi!
Aż krew pryska na dwie strugi!
Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
„Tak z nieposłuszeństwa leczę!”

Wraca mama – wielka bieda
Juleczkowi ciastek nie da.
Bo kto mamy nie usłucha,
Temu dosyć bułka sucha!

Płacze Julek w wielkiej trwodze
A paluszki na podłodze...





O upartym Michale co
nie chciał jeść zupy




Michał był tłusty, zdrów najzupełniej,
Z buzią okrągłą jak księżyc w pełni,
Jędrna jak orzech, śliczną rumianą,
Jadł i pił wszystko, co na stół dano.
Raz gdy mu zupę stawia służąca,
On stąd ni zowąd talerz odtrąca,
Mama go łaje, a Michaś w sprzeczki:
„Nie chce i nie chce ani łyżeczki!”
Nazajutrz Michaś tak schudł nieboże,
Że go nikt w domu poznać nie może,
Dają do stołu, on znowu w sprzeczki,
Nie chce jeść zupy ani łyżeczki.

Nie słuchać starszych, rzecz bardzo brzydka,

W czwartym dniu Michaś wychudł jak nitka,
W piątym coś w piersiach i w gardle dusi,
Kto nie je zupy, ten umrzeć musi.

Tak też z Michasiem – był zdrów i tłusty,
Pięć dni nic nie jadł – umarł na szósty..



To były, jak najbardziej wierszyki dla dzieci. H. Hoffman był psychiatrą. Mój Boże...Pisał je dla swojego 4-letniego synka...
Takie więcej wychowawcze :)

Znacie coś podobnego? Dla dzieci?







Obserwuj wątek
    • Gość: :) Re: Straszydełka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.08, 11:39
      Jezuuusie...
    • Gość: Kurrara Re: Straszydełka IP: *.chello.pl 31.03.08, 11:42

      Był nieposłusznym dzieckiem Jurek,
      Bo trzymał stale w buzi sznurek,
      Aż kiedyś połknął sznurek ten zły
      I w brzuszku się zrobiły węzły.

      Najwięksi przyszli specjaliści,
      Aby ratować go, aliści
      Stwierdzili po zapłacie sutej:
      "Nic nie możemy zrobić tutaj".

      Rzekł ojciec: Już niestety wiem, że
      Nasz ukochany synek zemrze".
      Więc wszyscy nadstawiali ucha,
      Co powie, nim wyzionie ducha.

      Rzekł Jurek: "Jedzcie klops i żurek,
      Lecz jeśli macie chęć na sznurek,
      Już lepiej bądźcie na diecie".
      To rzekłszy, złe skonało dziecię.

      (Marianowicz)
      • Gość: alutka Re: Straszydełka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.08, 11:57
        O, to były środki wychowawcze!
    • kochanica-francuza E, a to nie Jachowicz pisał? 31.03.08, 14:11
    • the_dzidka Re: Stanisław Jachowicz "Uczeń niepilny" 31.03.08, 16:32
      Już słońce w okno zajrzało, nasz uczeń jeszcze w głębokim śnie
      pogrążony. Budzą go, on oczu otworzyć nie może, on głowy podnieść
      nie zdoła. "Wstawaj! już późno!" wołają; on: "zaraz, zaraz"
      odpowiada. Podnosi głowę, a głowa opada mu na poduszkę, bo jej nie
      podźwignęła silna wola, pilność. Natręctwem budzących poruszony
      wstaje, ubiera się; ale we wszystkim przebija się lenistwo.

      Trwoni czas drogi napróżno, niepomny, że straconej chwili już nie
      odzyska. Bierze książkę do ręki, ale już jest za późno, już niema
      czasu nauczyć się dokładnie, gruntownie. Serce mu bije z bojaźni,
      myśl smutna wszystko zatruwa. Co powie nauczyciel? co powiedzą
      rodzice? a ten głos zakrwawia jego serce.

      Idzie zwolna do szkoły. Cóż go tam czeka? Nie śmie na pilnych
      spojrzeć współtowarzyszów, niepilnych nawet się lęka. Każde drzwi
      otworzenie nowym go strachem przejmuje. I cóź go taką trwogą
      napełnia? Sumienie, sumienie i jeszcze raz sumienie.

      Wszedł nauczyciel. Pilni na niego śmiałem okiem spojrzeli, niepilny
      w ziemię wzrok zanurzył. Przypadła i na niego odpowiedź. Raz ogniem
      zapłonie, to znowu blady jak chusta. Język nieposłuszny bełkoce
      odpowiedź, ale w odpowiedzi niema związku, jąka się...

      Z politowaniem spojrzał na niego nauczyciel. "Szkoda nakładu twoich
      rodziców, zwodzisz ich, odpowiesz za to przed Bogiem - wymówił z
      boleścią - wiek najpiękniejszy trwonisz na niczem, czego się teraz
      nie nauczysz, później będzie niepodobna". Chciał jeszcze karę
      wymierzyć, ale pilny uczeń wstawił się za nim, i własnym zostawiono
      go wyrzutom. Widział tylko groźny wzrok nauczyciela i ten obraz
      pójdzie za nim do domu.

      Niesmacznym będzie mu posiłek, nie ucieszy go zabawa, nie dozna
      słodyczy odpoczynku. Jak szedł ponury do szkoły, tak wracać będzie
      do domu, każdy przechodzący wyczyta z czoła jego niedopełnienie
      obowiązku.

      O! niech nie wychodzą rodzice na jego spotkanie, bo smutek ich
      czeka. Biada niepilnym! w młodości bolesne uczucia, w późniejszym
      wieku niedostatek będzie ich udziałem. Będą narzekali na siebie, ale
      już za późno.
    • Gość: P. Re: Straszydełka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 16:41
      To nie Hoffman - choć on także pisał "straszności". To Stanisław Jachowicz. pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Jachowicz
    • marecki-34 Re: Straszydełka 31.03.08, 17:42
      wolne tłumaczenie z rosyjskiego ;-)

      Dzieci w piwnicy bawiły się w gestapo,
      zmarł po torturach hydraulik Potapov

      jak znajdę książkę to będzie więcej ;-)
      • Gość: Porzeczka Re: Straszydełka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.08, 01:14
        Hoffman, Hoffman. :)
        Miał najwyraźniej niezdrowe poglądy.
        Przytoczone przez Azorka wierszyki pochodzą ze zbioru "Struwwelpeter".

        zresztą tu możecie zobaczyć:
        www.republikadzieci.org/literathoff.htm
    • Gość: aaa...no, Nim Marianowicz... chyba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 12:06
      OSTRZEŻENIE
      Ciocia Eliza wpadła do studni
      I tam spoczywa chyba od stu dni.
      Trzeba uważać więc, moi złoci,
      By się przypadkiem nie napić cioci.

      DYZIO
      Dyzio w głeboki wpadł raz dół
      I leżał tam sześć dni i pół.
      Odtąd mówiło się w powiecie,
      Że było to ZEPSUTE dziecię.

      STRATA
      Gdym już wysłał list do cioci Heli,
      Przyszła wieść, że ciocię diabli wzięli.
      Gdyby pośpieszyła się biedaczka,
      Nie zmarnowałbym jak głupi znaczka.
      • Gość: mira Re: Marianowicz... chyba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.08, 19:08
        Niektóre baśnie też nie podnoszą na duchu...
    • asella Stanisław Jachowicz 09.05.08, 07:00
      Nieposłuszeństwo

      Często bywamy winni złemu sami.
      „Nie gryź, chłopcze — rzekł ojciec — orzechów zębami”.
      Chłopczyk na to: „Nie szkodzi”.
      A teraz bez zębów chodzi.
      • Gość: ;) Re: Stanisław Jachowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.08, 17:28
        asella napisała:

        > Nieposłuszeństwo
        >
        > Często bywamy winni złemu sami.
        > „Nie gryź, chłopcze — rzekł ojciec — orzechów zębami”.
        > Chłopczyk na to: „Nie szkodzi”.
        > A teraz bez zębów chodzi.
        >
        >

        A to akurat nie jest potworek. To jest analogiczne z ,,na złość babci odmrożę
        sobie uszy''.
    • Gość: fish&chips Re: Straszydełka IP: *.eranet.pl 11.05.08, 17:17
      Andziu - rzekła stara ciotka,
      nie obgryzaj mi nagniotka!
      Andzia rady nie słuchała,
      zgryzła i zwymiotowała...


      ...a teraz będę się zastanawiać kto jest autorem, plącze mi się Boy i Samozwaniec...
    • agulha Re: Straszydełka 11.05.08, 19:40
      Kochani! Mam w domu wydaną w 1979 (ewidentnie dla jaj) książkę pt. "Wiersze
      Stanisława Jachowicza". Cudnie (ironicznie) ilustrowane. Ten facet pisał same
      koszmary! Np.:
      ADELKA
      Adelciu! Twa imienniczka
      Napierała się pierniczka
      Myślisz, Adelciu, że jej Mama dała?
      Nie. A dlaczego? Bo się napierała.

      Albo klasyka gatunku:
      ANDZIA
      Nie rusz, Andziu, tego kwiatka
      Róża kole, rzekła Matka
      Andzia Mamy nie słuchała
      Ukłuła się i płakała.

      Albo GAŁECZKI:
      Chłopczyk, przy stole, rzucał gałki z chleba
      Choć mateczka mówiła, że rzucać nie trzeba
      Nazajutrz prosi o chleb chłopczyna mateczki
      Nie ma, odpowie matka, poszedł na gałeczki.
    • Gość: Wandaconie Re: Straszydełka IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.07.13, 15:32
      Co to za balonik?
      Pyta Jaś-pasikonik -
      To twój dziadzio-emeryt
      Rozdęty przez iperyt

      Kołysanki:
      Pogotowie raźno leci
      Tramwaj zdusił troje dzieci
      Śpij dziecino już
      Modre oczka zmruż

      W bramie czai się bandyta
      O nasz adres stróża pyta
      Chętnie go objaśnia stróż
      Śpij dziecino już
      • Gość: ver Re: Straszydełka IP: *.protonet.pl 02.08.13, 22:19
        Boskie :)) Co to i czyje?
    • yabol428 Re: Straszydełka 21.02.19, 15:27
      Za mojego dzieciństwa istniały "bajki na telefon". Wybierało się numer (bodajże 928, choć głowy nie dam) i można było odsłuchać nagranej bajki. Jako dziecko uwielbiałem tam dzwonić, aż pewnego razu usłyszałem tam wierszyk o obcinaniu paluszków. Spowodowało to u mnie taką traumę, że więcej już "na bajkę" nie zadzwoniłem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka