Dodaj do ulubionych

Wyjść z roli

IP: *.klc.vectranet.pl 08.06.08, 21:09
Wiadomo,że każdy z nas pełni różne role:matki,pracownika itp i stara się
zachowywac stosownie do roli.Ale bywa,że wychodzimy poza granice i zaskakujemy
bliźnich.Oto przykład.
Do pewnego dziekanatu przyszła elegancka,dystyngowana,początkowo nawet
kulturalna dama,upominając się o przyjęcie jej na studia podyplomowe,na które
wcześniej się nie zakwalifikowała.Przez dłuższy czas próbowała przekonać
dziekana,przedstawiając argumenty stosowne do roli.W końcu,gdy spotkała się ze
zdecydowaną odmową, rzekła:Czekajcie,jeszcze wam narobię koło dupy.
I wyszła.Z dziekanatu i z roli.







Obserwuj wątek
    • mist3 Re: Wyjść z roli 08.06.08, 21:29
      Moja szefowa jest kobietą, która uwielbia innych pouczać. Szczególnie jeśli
      chodzi o sposób ubierania się. Każdej pracownicy, która ma staż pracy niższy niż
      ok. 5 lat często i bez żadnej żenady krytykuje strój, powtarza jak powinna się
      ubierać (żadnych dekoltów, prawie mierzy z linijką długość spódnicy). Dodam, że
      żadna z nas, wiedząc gdzie pracujemy (a nie jest to dom publiczny) nie daje jej
      podstaw do takiego zachowania - ubieramy się przyzwoicie i elegancko, nikt się
      nie czepia tylko ona (przy tym jednego dnia spódnica może być, drugiego już jest
      niedobra).
      Przydługi wstęp był konieczny, żeby powiedzieć, że pewnego dnia pani przyszła do
      pracy z dekoltem prawie do pępka i to tak 'skonstruowanym', że jak się pochyliła
      można było zobaczyć to, czego nikt z nas nie chciał widzieć. Spódnica była
      natomiast takiej długości, że widać było klin (czy jak to się nazywa) w rajstopach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka