Dodaj do ulubionych

zycie w bloku

24.10.08, 10:32
chcilabym podzielic sie ze swiatem pewnymi sensacyjnymi rzeczami ktore sie
dzieja ostatnio na moim osiedlu. konkretnie dwa przypadki (autentyki):

a) ide z workiem pelnym smieci w storne smietnika. jakas baba zagradza mi
dorge mowiac cytuje 'tam [znaczy do smietnika] nie wolno wyrzucac! prosze tego
nie wyrzucac!!'. zrecznie ja wyminelam olewajac te uwagi.

b) ide chodnikiem wzdluz bloku i nagle slysze za soba glos sprztaczki (krzyk
wlasciwie) na temat ze mam nie chodzic po chodniku bo 'po chodniku to ludzie
chodza' i ze za to placa na odpowiedz ze ja tez przeciez place stwierdzila ze
place tam (pokazala moj blok - skad wiedziala w ktorym mieszkam?) a nie tu
(blok sasiedni przed ktorym rozgrywala sie ta scena). stwierdzilam ze powinna
wyleczyc ta nerwice i sobie poszlam.

wojne z dzieckiem z mojej klatki pomine bo to zbyt dlugi temat, ale z
niecierpliwoscia czekam na wiesc ze nie wolno mi korzystac z klatki schodowej
i skrzynki na listy bo to preciez nie jest wewnatrz mojego mieszkania. zaraz
potem spodziewam sie zakazu korzystania z mojej wlasnej ubikacji.

tez macie takie ciekawe doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • kobietta-w-sieci Re: zycie w bloku 26.10.08, 06:28
      U mnie takich fiołów raczej nie ma, może z wyjątkiem kobitki z
      sąsiedniej klatki. Mieszka na parterze, pod sobą ma piwnicę
      sąsiadów, którzy zajmują się budownictwem, malowanie, farby itp., i
      ona ostatnio twierdzi, że ci sąsiedzi specjalnie farby w tej piwnicy
      rozcieńczają i otwierają rozpuszczalniki i diabli wiedzą co jeszcze,
      specjalnie po to, żeby ją podtruć, bo ona te inhalacje wyraźnie
      czuje u siebie w mieszkaniu.
      I celem udaremnienia tych rzekomych prób ukrócenia jej żywota,
      pozatykała czym się dało otwory wentylacyjne w kuchni i łazience, a
      ostatnio uszczelniała drzwi, żeby przez klatkę jej nie wlatywało
      (wiem, bo mój tato jej to robił, jak się uparła).

      Za to u znajomego w bloku była babka, która całe dnie przesiadywała
      na klatce schodowej, gdzie również nierzadko załatwiała swoje
      potrzeby fizjologiczne. Nie wiem, czy jeszcze żyje (babka, nie
      znajomy!).
      • czwarty.wymiar Re: zycie w bloku 27.10.08, 08:36
        Z tej kobiety od farb, to bym się tak nie nabijał. Może i gadanie, iż celowo jest podtruwana jest głupie, ale to, że te wszystkie opary składowanych pod jej mieszkaniem farb i rozpuszczalników przedostaja się do jej domu jest mocno prawdopodobne.
      • brain-wash Re: zycie w bloku 31.10.08, 13:57
        Zatykanie wentylacji to nie jest zbyt dobry pomysł. Może się kobieta zaczadzić we własnym mieszkaniu...:(
    • Gość: blue Re: zycie w bloku IP: *.media4.pl 26.10.08, 10:05
      u mnie na osiedlu: podjeżdzają ludzie samochodami i wyrzucają śmieci do naszego
      śmietnika, sąsiedzi wyrzucają niedopałki przez okno, wyrzucają też przez okna
      resztki jedzenia, nie zamykają kubłów od śmietnika, wyrzucają papierki i inne
      śmieci na klatce schodowej, trawniku - bo ktoś posprząta, nie reagują gdy ich
      nastoletnie dzieci siedzą na ławce lub w klatce, piją i palą i drą się po nocy,
      kibice wrzeszczą wracając z meczu po nocy, nikt nie sprząta po swoim psie, jeśli
      coś się zepsuje na klatce schodowej, to nikt nie zgłasza, bo to nie jego,
      chałasują idąc po schodach, nie przestrzegają ciszy nocnej...a najlepsza jest
      straż miejska, która na zgłoszenie mówi "zgłoszenie przyjęte" i nikt nie
      przyjeżdza, a jeszcze lepiej jak się pytają ile osób zakłóca ciszę nocną, czy
      jest więcej niż 5 bo wtedy oni mają z głowy i przekazują zgłoszenie policji...;)
      a u Was?
      • Gość: blue Re: zycie w bloku IP: *.media4.pl 26.10.08, 10:07
        p.s. ...a jeszcze najbardziej mnie rośmiesza, że jeśli na moim osiedlu pojawia
        się patrol (świeto lasu!) to nigdy po zmieszchu....hehhehehehehe
        • elefant15 Re: zycie w bloku 26.10.08, 12:26
          kobietta-w-sieci 26.10.08,
          >U mnie takich fiołów raczej nie ma, może z wyjątkiem kobitki z
          sąsiedniej klatki. Mieszka na parterze, pod sobą ma piwnicę
          sąsiadów, którzy zajmują się budownictwem, malowanie, farby itp., i
          ona ostatnio twierdzi, że ci sąsiedzi specjalnie farby w tej piwnicy
          rozcieńczają i otwierają rozpuszczalniki i diabli wiedzą co jeszcze,
          specjalnie po to, żeby ją podtruć, bo ona te inhalacje wyraźnie
          czuje u siebie w mieszkaniu.........

          Dobrze napisałaś W SĄSIEDNIEJ KLATCE ...
          jak piszesz trzymają tam farby ,a może rzeczywiście mieszają ,przelewają te farby ,a na dodatek jak są to olejne to nie wiesz jaki to smród i jak dlugo się utrzymuje ,też mieszkam na parterze a jak ktoś maluje olejną na czwartym piętrze to nawet nie pomaga otwieranie okien i robienie przeciągu .

          A tak swoją drogą czy zadałaś sobie trud i poszłaś to sprawdzić ???
          jeżeli nawet tam trzymają tylko farby to to jest karalne.
        • amourpropre Re: zycie w bloku 26.10.08, 13:16
          To tak samo, jak na moim osiedlu :) - pokażą się raz na ruski rok w środku dnia i to się nazywa patrolowanie. Choć na dobrą sprawę jest tu dość spokojnie, czasem zdarza się, że jakieś pijaczki drą gęby po nocy, ale nikt nikogo nie zaczepia, ani nie demoluje samochodów (na szczęście). Chodzi też sobie jeden dziwny facet, zarośnięty, brudny, ale krzywdy nikomu nie robi.

          Jeśli chodzi o stróżów prawa, to kiedyś do mojej koleżanki przyczepił się taki jeden Bardzo-Ważny-Pan-Policjant, kiedy na chwilę spuściła swojego malutkiego pieska (jamnik miniaturka) ze smyczy (niby wbrew przepisom, ale wokół było zupełnie pusto, ponadto piesek jest łagodny jak owieczka). Skończyło się na pouczeniu, ale ciekawi mnie tylko jedna rzecz - czy Pan Policjant byłby taki ważny tudzież odważny, gdyby spotkał paru dwumetrowych młodzieńców w dresach, w towarzystwie rottweilera i pitbulla bez kagańca i smyczy. Śmiem wątpić. Ja rozumiem, że praca w policji jest niewdzięczna i niepopłatna, ale z drugiej strony, nikt nikomu nie każe pracować w policji, zaś przeganianie z chodnika babci handlującej pietruszką, czy surowe pouczanie dziewczyny z psem mniejszym od chomika nie przynosi takiemu "stróżowi" chluby.
      • brain-wash Re: zycie w bloku 31.10.08, 14:02
        O, u mnie tuż pod moją klatką jest taka ławeczka, to też młodzież się schodzi czasem i się drą, a wracający kibice przez osiedle, albo zwykłe pijaczki to norma :) takie życie... na szczęście zbyt często się to nie zdarza. Czsem ktoś z sąsiedniego bloku robi imprezę , balkon otwarty i drą ry.ja... a okna na przeciwko (bloki są tak w równoległym do siebie rzędzie poukładane, że chcąc nie chcąc zagląda się sobie w okna - co pradwa jest dość duży odstęp pomiędzy blokami, ale jednak efekt "surround" jest..
    • activsoft Re: zycie w bloku 26.10.08, 12:30
      to prawie jak u mnie w bloku, też tak samo, dobrze się człowiek nie ruszy a już słyszy czego nie wolno, a jak już auto zaparkujesz to musisz uważać czy nie stoisz na miejscu pana który sobie ubzdurał prawo do miejsca publicznego. Ale takie już jest nasze polskie piekiełko.
      • Gość: Marlena Re: zycie w bloku IP: *.chello.pl 26.10.08, 19:57

        A mój sąsiad niezwykle donośnie pierdzi. Robi to przez cały dzień i bardzo
        głośno. Najlepszy pogłos jest jak robi to w wannie.
        Ja to już się przyzwyczaiłam, ale jak ktoś do mnie przychodzi pierwszy raz to
        jest pod dużym wrażeniem możliwości ....analnych sąsiada.

        Tak sobie myślę, że może powinien zgłosić się do "Mam talent"...?
        Miałby szanse.
        • ewosia Re: zycie w bloku - co do pierduna 27.10.08, 09:13
          ja mam smarkająco - charczącego przez kwadrans z rana oraz sąsiadkę
          na dole z piekielnie hałaśliwymi orgazmami. Ale mi to w sumie nie
          przeszkadza
    • brain-wash Re: zycie w bloku 31.10.08, 13:55
      Nie, ja jakoś egzystuję w symbiozie:-)
      No, ostatnio wisi tylko kartka na drzwiach do klatki, żeby nie wyrzucać jedzenia przez okno na parapet i na trawnik pod oknami od strony chodnika. Sądzę że to przeszkadza tym z parteru. Bo administracja raczej nie maczała w tym palców. A napisane tak jakby to było karalne:-) Tonem "Zabrania się..." Ha ha ha. Ja się staram nic nie wyrzucać. Ale pamiętam kiedyś były czasy że się wyrzucało na parapet resztki jedzenia (chleb, okruchy i takie drobniejsze oczywiście) No bo co z tym zrobić?? A drugiej strony bloku jest więcej zieleni to się celowało czasem w krzaki żeby nikomu nie przeszkadzał ten "widok" ;-) a gołąbki sobie wyskubią w swoim czasei;) ;) ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka