Dodaj do ulubionych

Zlosliwosc przedmiotow martwych...

IP: *.12.15.vie.surfer.at 04.12.08, 00:01
Witam,
Tak podczytuje rozne watki, ale na taki jeszcze nie trafilam. Zaczne
od siebie, moze i wy odkrysliscie jakies zlosliwosci ze strony
natury nieozywionej?
- Nigdy, ale to nigdy woda w czajniku sie nie zagotuje, kiedy nad
tymze czajnikiem stoje. Nigdy. Musze oddalic sie co najmniej o kilka
metrow (a najlepiej wyjsc do innego pomieszczenia) i woda
momentalnie bulgoce
- Tramwaj/autobus/pociag niezaleznie od rozkladu jazdy przyjezdza
dokladnie w momencie, kiedy odpalam papierosa (najlepiej
ostatniego). Jak odkrylam ta prawidlowosc, to czasem perfidnie ja
wykorzystuje i specjalnie odpalam fajke, zeby cos przyjechalo
wreszcie...
- kiedy planuje zakup jakiejs konkretnej rzeczy, niezaleznie od
tego, ze przeczytam wszystkie dostepne katalogi firmowe i znajde te
upragniona rzecz- na bank jej akurat w tym czasie nie bedzie w
sklepie. Pojawi sie wowczas, kiedy nie bedzie mi juz potrzebna.
Takie samo prawo dotyczy rzeczy, ktorych goraczkowo poszukuje w
domu. Znikaja do czasu, az przestana byc potrzebne, wtedy walaja sie
doslownie w kazdym miejscu, tylko po to, aby mnie zirytowac swoja
obecnoscia
- i na koniec raczej "przedmiot zywy", ale zwiazany z martwym.
Litosciwa dusza jestem i sprzatam kuwete mojemu kotowatemu. Kiedy
uda mi sie doprowadzic jego kibelek do stanu idealnego (full
dezynfekcja, zwirek idealnie rowniusko rozporowadzony po calej
powierzchni)z miejsca pojawia sie owlosiony potworek i robi burdel
na pol przedpokoju. :( Zawsze.
Znacie jakies inne zlosliwosci- prawidlowosci?
Obserwuj wątek
    • pati.kowalska1 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 04.12.08, 08:11
      oj znamy znamy...
      np. smoczki mojego synka...ma 3 sztuki i owe sztuki cały dzień
      walają się po mieszkaniu. kiedy tylko przychodzi pora snu,
      natychmiast wszystkie 3 solidarnie znikają.
      • elibre Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 20:43
        Jak was czytam to tak się cieszę, że mnie to JUŻ nie dotyczy :D

      • malakatia Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 09.12.08, 18:01
        u mnie to samo
    • Gość: dużo tego Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.cable.smsnet.pl 04.12.08, 08:51
      pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_Murphy%27ego

      U mnie zawsze szukanie czegoś polega właśnie na znalezieniu tego, gdy nie będzie
      już potrzebne, a znajduję zawsze w ostatnim miejscu do którego zaglądam -
      niezależnie czy kolejność poszukiwań zmienię czy nie:)

      To co trwałe z reguły psuje się szybciej niż prowizorki, które latami mnie
      dręczą, bo nie powinny a jednak działają!
      • Gość: WS Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.net.pulawy.pl 06.12.08, 23:44
        Ja z przedmiotami zauważylem co innego . Znajduje wtedy kiedy
        poddaje się i po jakimś czasie zaczynam szukać czegoś zupelnie
        innego . Oczywiście tego nie znajduje , ale odnajduje wlasnie to co
        kiedyś szukalem.
        • Gość: dużo tego Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.cable.smsnet.pl 07.12.08, 12:19
          "No właśnie, i pan zdanża" (Bareja). Do tego sprowadza się moja konkluzja,
          diaboł ogonem nakrył i za Chiny Ludowe nie znajdziesz.
    • Gość: fatum Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.net 04.12.08, 08:59
      wieki temu nasza fizyczka z liceum psioczyla na wszystkie przestarzale
      urzadzenia sluzace do demonstracji roznych prawidel i ekperymentow fizycznych.
      jeszcze dzialaly - jak zapewniala - przed lekcja, ale nigdy juz w jej trakcie
      przy uczniowskim audytorium:) rzeczywiscie, kiedys na przerwie nam pokazala, ze
      to i tamto dziala, ale na lekcji.. nie dzialalo jak zwykle!!! fatum jakies czy
      cus to bylo:))))
      • drzejms-buond Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 04.12.08, 09:43
        u mnie ZAWSZE zupa wykipi, zebym nie wiem jak pilnował i na jak niskim ogniu
        ustawił...
        w końcu przestałem pilnować...by żyło się lepiej...

        od tygodnia szukam podstawki pod choinkę.
        Wsiąkła. Nie ma. zwykle choinę ustawiam juz 1.XII.
        mam kilka dni obsuwy, cholera...
        • zolza-0 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 22:44
          drzejms-buond napisał:

          > u mnie ZAWSZE zupa wykipi, zebym nie wiem jak pilnował i na jak
          niskim ogniu
          > ustawił...
          > w końcu przestałem pilnować...by żyło się lepiej...
          >
          > od tygodnia szukam podstawki pod choinkę.
          > Wsiąkła. Nie ma. zwykle choinę ustawiam juz 1.XII.
          > mam kilka dni obsuwy, cholera...
          Jeżeli choinkę ubierasz 1-ego grudnia to również dobrze możesz jej
          nie rozbierać wogóle... I nie będzie problemu z szukaniem podstawki.
    • Gość: messy Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: 80.55.145.* 04.12.08, 10:49
      Właśnie przed chwilą napisalam swoje 11 przykladów i ani nie wysłało, ani nic, a tak się napisałam, często tak mam. To napisze jeszcze raz.

      1. Tylko mój ręcznik w łazience spada z wieszka na podłogę, albo o dziwo do mokrej kabiny prysznicowej.
      2. Moje frotki do włosów wszędzie się chowają przede mną, gdy akurat ich szukam.
      3. Tylko ja mam problemy z kluczem od drzwi mojego domu, blokuje mi się w zamku i nie mogę go wyjąć.
      4. Jak wnoszę po schodach wózek z dzieckiem to zawsze ubrudzę sobie spodnie na kolanie o koło, mimo wielu prób różnego wnoszenia, zawsze jest to samo.
      5. Jak podoba mi się w sklepie jakiś towar i ten z wystawy jest już zarysowany albo porozciągany od mierzenia, to nigdy nie ma już nowego na zapleczu, zawsze ten na wystawie jest ostatni, a że ja wolę zrezygnować to potem bardzo zła jestem.
      6. Tylko mi się zawiesza internet, mojemu mężowi zawsze działa bez zarzutu.
      7.Gdy biorę prysznic, to zawsze akurat gdy spłukuję głowę zaczyna lecieć gorąca woda (wpadam wtedy w panikę).
      8. Gdy chcę wyjść z dzieckiem na spacer, przeważnie jak tylko wyjdę z klatki schodowej zaczyna choćby kropić deszcz.
      No i pozostałe dwa zapomniałam, ehh. Fajny wątek.
    • Gość: messy Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: 80.55.145.* 04.12.08, 10:53
      Acha i jeszcze:

      9. Mimo wieloletniej praktyki, częstonie potrafię sobie zapiąć biustonosza, jakoś trudno mi trafić tymi haczykami w zaczepy.
      10. Jak korzystam z papieru toaletowego to zawsze mi się brzydko urwie, pomimo tych perforacji, dzięki którym powinien urwac się prościutko.

      No, ulżyłam sobie :)
      • joanna182-0 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 13.12.08, 14:05
        Ja zawsze jak skończe myć okna to zawsze zacznie kropić lub padać
        deszcz. Nawet w lato jak jest upał :(
    • Gość: jajaja Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.bb.sky.com 04.12.08, 16:32
      ostatnio chcialam sie umyc, zostal mi tylko kawalek mydla. oczywiscie wysliznal sie, przejechal cala dlugosc lazienki i zatrzymal sie DOKLADNIE w miejscu na podlodze w ktorym chwile wczesniej wstretny pajak stracil zycie z mojej reki. co oczywiscie prawie przyprawilo mnie o wymioty i nie mialam juz sie czym umyc.
      poza tym dlugopisy zawsze sie przede mna chowaja.
      no i oczywiscie autobusy - o ktorej bym nie przyszla na przystanek, zawsze trzeba albo czekac conajmniej 15 minut albo biec. nigdy nic posrodku. i nie da sie tego obejsc. jak wiem ze niedlugo powinno cos jechac i staram sie byc szybciej, to albo tego dnia pojechal jeszcze szybciej albo sie spozni.
      • Gość: Leolight Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.12.15.vie.surfer.at 04.12.08, 16:44
        Widze, ze jednak nie tylko mnie dotykaja te dziwne prawa. Az mi
        lzej. ;) Ale ktos wspomnial o prowizorkach i ... przypomnial mi o
        jednej koszmarnej sprawie. Na pocieszenie dla was. Dziesiec lat temu
        w dosyc dziwacznej sytuacji utracilam zeba z tylu (niestety mam
        klopoty w ustalaniu numerow zebow, ale z tylu). Zamowilam u dentysty
        porcelanowa koronke. Na tak zwany "tymczas" otrzymalam takie
        wstretne ustrojstwo- na zewnatrz szczeki jak zab a od strony
        gryzienia i srodka buzi takie metalowe. To mialo byc tylko przez
        tydzien. Mam to do dzisiaj!!!!!!! Bylam u roznych dentystow-
        panstwowych, prywatnych. Wszyscy rozkladaja rece. Jak twierdza, nie
        da sie nic zrobic, bo jak uzyja sily to nie bedzie tez drugiego
        zabka, na ktorym to ustrojstwo zostalo zamontowane. Dziesiec lat
        czekam. I swego czasu mialam ochote nawet narazic sie jakims bojowym
        subkulturom, co by mi trzasnely na odlew i zeby ustrojstwo
        wylecialo. ALe z moim szczesciem, pewnie wybili by mi wszystkie zeby
        a koszmarna protezka by zostala. :(
      • zolza-0 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 22:49
        Gość portalu: jajaja napisał(a):

        > ostatnio chcialam sie umyc, zostal mi tylko kawalek mydla.
        oczywiscie wysliznal
        > sie, przejechal cala dlugosc lazienki i zatrzymal sie DOKLADNIE w
        miejscu na p
        > odlodze w ktorym chwile wczesniej wstretny pajak stracil zycie z
        mojej reki. co czym umyc.
        Miałaś cholernego pecha na własne życzenie bo... PAJĄKÓW SIĘ NIE
        ZABIJA...ha ha ha

      • Gość: han solo Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.sds.uw.edu.pl 06.12.08, 23:49
        Autobusy to przeklęte skurczybyki i mam dokładnie tak samo.
        Jak przyjdę na przystanek O CZASIE (czyli za minutę albo dwie odjazd) to skubany
        przyjechał akurat wcześniej i już go nawet na horyzoncie nie widać a następny,
        akurat na złość, spóźnia się przynajmniej 5 minut i z 10 minut czekania robi się 20.

        A jak konwersuję w netcie to jak se kulturalnie trolluję albo walnę ortografa i
        styla to posty zawsze się wysyłają a jak stworzę rzeczowe i na temat małe dzieło
        sztuki piśmienniczej to się nie wyśle i do tego przeglądarka się wywali.
    • jurek.powiatowy Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 19:04
      Niepokoi mnie trochę wzmianka o tym pojawiającym się owłosionym potworku. Aż
      mnie ciarki przeszły. Może to ON stoi za tą całą złośliwością rzeczy martwych?
      :)
      • Gość: potłuczona :) Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.eranet.pl 06.12.08, 19:11
        tydzień temu złośliwe okazały się dla mnie latarka i schody.
        Latarka - dlatego, że jej zapomniałam zabrać z domu i jak długa
        wyłożyłam się w kotłowni ze schodów. Mam wybity bark, nie wspomnę
        już jak to boli :(
        • obama1 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 20:40
          moj wujek tak zginal, wiec nie masz pecha ale raczej szczescie
      • Gość: dzidek Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.aster.pl 06.12.08, 19:15
        - kazde szwankujace urzadzenie dziala idealnie w czasie wizyty serwisanta
        • Gość: furczak gołąbek Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.olsztyn.mm.pl 07.12.08, 10:27
          ...tak jest, Dzidek, a w szczególności jak się coś w pracy w komputerze
          zepsowało, kombinujesz tak i tak, nic. Więc chcąc nie chcąc prosisz firmowego
          administratora sieci. Informatyk staje w drzwiach - i natychmiast wszystko
          działa! A ty znowu na tumana wychodzisz...
    • mksvitos Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 19:20
      Zawsze w sklepie wybiorę niewłaściwą kolejkę.
      Albo ktoś zapomniał pieniędzy przede mną, albo karta komuś nie działa (lub mi)
      albo skończyła się rolka i trzeba wymienić albo ktoś przede mną kłóci sie z
      kasjerka że cena była inna...
      ZAWSZE

      no i standard: autobusy, których o ile mogę unikam i wsiadam do woza
      • Gość: ein Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 06.12.08, 19:42
        O, to to! Też tak mam! Zawsze, ale to zawsze, coś jest nie tak w mojej kolejce!
        A to się rolka skończyła, a to karta nie działa, a to czegoś kasjerce nie nabija
        i ona idzie wymienić, a to ktoś z czegoś zrezygnował i oczywiście kasjerka idzie
        odłożyć to na miejsce itd. itd. itd.
      • Gość: blanka00 Czysta złośliwość! IP: *.csk.pl 06.12.08, 19:50

        - Zawsze (!) gdy odwiedzają mnie niespodziewani goście, okazuje się,
        że nie mam ciastek, kawy a nawet cukru (choć kilka dni wcześniej
        robiłam spore zapasy)
        - obcinacz do paznokci i gumka do włosów są wszędzie tam, gdzie nie
        szukam. Zawsze znajdę je, gdy ich nie potrzebuję!
        - co roku dostaję okres w dzień Sylwestra! mam już dość.
        - prezenty dla rodziny czy znajomych - pomimo okazanej im troski,
        poszanowania i chuchania - doniosę połamane, poplamione, porwane lub
        ubrudzone. Bez wyjątku.
        - kawałek muzyczny, który mi się bardzo podoba, nigdy nie ściągnie
        się bez problemów.
        - wystarczy bym przejechała jednen przystanek bez skasowania biletu,
        by pojawili się panowie kontrolerzy. Gdy skasuję, nigdy ich nie ma!
        - woda w czajniku zagotuje się, gdy choćby na moment wyjdę do innego
        pomieszczenia.

        Czysta złośliwość!
    • Gość: asiamega Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.pools.arcor-ip.net 06.12.08, 20:21
      Tez mnie spotyka taka zlosliwosc od rzeczy martwych i nie tylko....
      Jak potrzebuje cos kupicnp. buty albo cos z ubrania to nigdy nie
      umiem znalezc, albo nie ma akurat mojego rozmiaru, albo jak jest to
      tylko czarne jak ja potrzebuje braz itp....
      Juz z zasady nie chodze po sklepach jak nie mam kasy, bo wlasnie w
      taki dzien sie trafia super- ciuch, w super-cenie i jeszcze w moim
      ulubionym kolorze i odpowiednim rozmiarze - ale jak nie mam akurat
      wtedy kasy, a nawet zero na koncie no to moze czlowieka szlag trafic.
      Moje dzieci tez maja cos w sobie z tej zlosliwosci:
      jeden pampers mozna nosic przez 5 godzin i jeszcze nie jest pelny,
      ale jak tylko przebiore na nowy to po 5 minutach juz jest zrobiona
      kupa.
      Jak sie gdzies spieszymy to zawsze sa jakies niespodzianki- dlatego
      bardzo nie lubie terminow - bo mamy problemy.
      Raz jak gdzies mialysmy isc juz ubralam mlodsza i ubieram starsza; w
      miedzyczasie mlodszej sie super odbilo,no i musialam ja
      przebierac;ale starsza tez nie mogla czekac spokojnie tylko zrobila
      kupe i musialam jej przebrac pampersa...
      oczywiscie pojechalysmy dopiero nastepnym autobusem.....
    • estutweh Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 20:43
      Zawsze, zawsze kiedy zbliza sie czyjes wesele, mam okres.
      • Gość: obytowszystkoszlak Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.chello.pl 06.12.08, 21:22
        złośliwość przedmiotów martwych...jak ja to kocham! Nowiutki samochód kupiony w
        salonie,jestem zamówiony jako kierowca do ślubu, autko wystrojone,podjechałem
        pod dom Państwa Młodych przed czasem, zgasiłem
        silnik i czekam,...no idą, wsiedli, starosta tłumaczy do którego kościoła,
        zapalam silnik...nic, jeszcze raz..nic, kręcę do upadłego..
        koorewstwo nie zapali i koniec, siedmiodniowe koorewstwo!!!
        Czy mi uwierzycie że producent samochodu (niemiec) pisemnie przeprosił Młodą
        Parę, taki list wysmarowałem strasząc producenta opiniami jakie mu będę
        wystawiał że ho ho,a mnie wymienili autko na nowe, taką instrukcje dostał salon
        od producenta, ale co się nerwów najadłem wtedy, to moje.
        • Gość: miaumiau Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.29.71-86.rev.gaoland.net 06.12.08, 21:40
          Ooo... Ale co wtedy zrobiles? Zawiozles ich do slubu w taczce? Wielce mnie to
          intryguje.

          Przedmoty martwe jakos szczegolnie mnie nie napastuja, oprocz czajnika
          elektrycznego, ktory z upodobaniem chlapie mi wrzatkiem na stopy. Ale ja go
          jeszcze wytresuje....
          • Gość: aaaaddfsgdh Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: 89.191.145.* 06.12.08, 22:20
            mnie też więc powiedz jak skończyła sie ta historia;D
            co do złośliwości to pomijając już oczywiste kolejki w kasach i inne dziwne
            rzeczy które zostały tu wymienione dodam, że zawsze jak jade samochodem i są
            korki zmienie pas na taki którym pojade szybciej.. jak sie okazuje to był zły
            wybór ale juz nie zmieniam spowrotem bo boje sie ze sytuacja sie potwotrzy i
            drugim pasem pojedzie sie szybciej;D
            pozdro
    • Gość: am Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.chello.pl 06.12.08, 22:36
      ja się zastanawiam tylko kto stoi w tych właściwych kasach:) bo widzę, że
      wszyscy stają w złych...:)
      • Gość: zolza-0 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.08, 22:55
        Bo w naszych sklepach brakuje tych właściwych kas... Każdej coś
        dolega, a gł. zniechęcona pracą kasjerka za 800 PLN / m-c.
    • zolza-0 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 06.12.08, 22:39
      Jesteś poprostu... pechowcem.
      • Gość: danka Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: 195.205.66.* 07.12.08, 00:33
        Zawsze na świezo położony obrus mąż wylewa kawę lub herbatę.jeśli
        obrusa nie zmienię,a tylko osuszę plamę, nigdy już potem nic nie
        wyleje..
        Zawsze ja muszę założyć papier toaletowy na uchwyt..
        Zawsze muszę wziąć do reki butelkę zakręconą ale pustą /mąz tak
        robi,że zakręca, a nie wyrzuca, a powinien na odwrót:)
        Oczywiście gdy ostatnie kruszki po cieście dla ptaszków
        zsypuję,przychodzi niespodziewanie pani,która ZAWSZE ma upieczone
        ciasto...
        Nigdy nie mam długopisu obok telefonu - kupuję po kilka tygodniowo,a
        w dodatku nie znajdują się nigdzie/psa,kota,chomika i dziecka nie
        mam w domu/
        Zawsze dla mnie kończy się cukier w cukierniczce
        Zawsze lampki choinkowe psują się dokładnie w momencie zawieszania
        na choince itd...itd...
    • hek_sa Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 07.12.08, 01:30
      Prawa Murphy'ego.
      Uśmiechnij się....jutro będzie gorzej.
    • me2free mialem dzien w ktorym co wzielem 07.12.08, 07:21
      widelec to wylatywal mi z dloni, za ktoryms razem pomyslalem, ze chyba cos jest
      nie tak i zaczelem obserwowac sztucce. Po ktoryms razie zauwazylem, ze jeden
      jest wyjatkowo zlosliwy, a reszta zachowuje sie w normie, wiec doszedlem do
      wniosku, ze nie chce byc ze mna, wiec wiec rozwiazalem z nim kontrakt na
      wspolprace umieszczajac w koszu na smiecie. I problem wypadania z dloni widelcow
      zniknal. Kolejne dziwne doswiadczenie, jak zaczynam rozgladac sie za nastepca
      jakiegos urzadzenia to aktualnie uzytkowane zaczyna wykazywac objawy awarii, to
      tyle ...
    • 21misiow Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 07.12.08, 09:32
      zawsze jak położę się na poobiednią drzemkę dzwoni telefon. Może to
      być pomyłka, akwizytor, ktokolwiek! (swoi nie dzwonią, bo wiedzą, że
      śpię). Chyba zacznę wyłączać po południu. Ale jeśli komuś coś się
      stanie, będzie mnie na serio potrzebował, a ja będę nieosiągalna?
      Mam dylamat ..
      • Gość: pechowa Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.08, 09:45
        Klasyk: umyte okna/samochód = ulewny deszcz. Mogłabym robić za
        zaklinacza deszczu gdzieś w Afryce.
        • Gość: pechowa Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.08, 09:51
          a.... i jeszcze komórka - ZAWSZE dzwoni, jeśli tylko ośmielę się
          pójść do kibelka w jakimś centrum handlowym, czy kinie, czy
          gdziekolwiek w miejscu publicznym i ZAWSZE jak mam mokry lakier na
          pazurach (oczywiście jest zazwyczaj na dnie torby).
          • Gość: Azorek Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.08, 13:49
            Gość portalu: pechowa napisał(a):

            i ZAWSZE jak mam mokry lakier na
            > pazurach (oczywiście jest zazwyczaj na dnie torby).


            :)))) No, jasne. To chyba należy do "konstrukcji" lakieru. Mleko wykipi, jak się odwracam, kiedy patrzę na rondelek, powierzchnia nawet nie drgnie. Trwa to rok.
            Kocie kuwetki zostaną użyte ZARAZ po wyszorowaniu.
            Różne aerozole mają zapchaną pompkę, kiedy próbuję je używć właściwie (OD siebie), ale jak skieruję je Do siebie, żeby zobaczyć o co chodzi i nacisnę - piękny strumień trafia mnie w oko.

            Wystarczy, że potuszuję dolne rzęsy - zacznę kichać zanim tusz wyschnie.

            Piękne upinanie koka jedną klamrą zdarza mi się przed wejściem pod prysznic, ale nigdy gdy chcę wyjść gdzieś z upiętymu włosami.

            Niedaleko mojej uliczki jest ruchliwa ulica. Jest jedyną drogą wydostania się od nas. Kiedy wsiadam do auta NIC nią nie jedzie. Wystarczy, że zbliżam się do skrzyżowania (a muszę pojechać w lewo), pędzi po niej tysiąc samochodów...

            Klucze znikają przybajmniej raz w tygodniu, ale jest to ten dzień, kiedy najbardziej się spieszę.

    • kaner Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 07.12.08, 14:00
      Standard:
      - ide do kiosku, z daleka widac ze pusto przed kioskiem, im jestem blizej tym
      kolejka sie powieksza... i powieksza, skad sie biora Ci ludzie nie wiadomo...
    • babarbasia Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 07.12.08, 21:28
      He,he-mam dokladnie to samo !
    • the.ctphr Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 08.12.08, 23:19
      > - Tramwaj/autobus/pociag niezaleznie od rozkladu jazdy przyjezdza
      > dokladnie w momencie, kiedy odpalam papierosa

      Ooo, ależ papierosy działają tak absolutnie na wszystko! Można nawet godzinę czekać na autobus/pizzę/mamę/wyniki egzaminu/cokolwiek innego, czego pojawienie się wymaga zgaszenia papierosa - wiadomo, że pojawi się to w momencie jego odpalenia. I też odpalam czasem "specjalnie", żeby nie czekać długo ;)
      Komputer z reguły nie zawiesza się, gdy czytam forum, oglądam filmy, czy stawiam pasjansa, tylko kiedy zabieram się za naprawdę poważną robotę. Najlepiej, jeśli napisałam już sporo tekstu i go nie zapisałam na dysku.
      No i niezamierzona (chyba) złośliwość ludzka: kiedy mi się nudzi, całymi dniami nikt, oprócz domowników, nie otwiera do mnie gęby, nie dzwoni, nie pisze. Kiedy jestem zawalona pracą i nie pamiętam, jak się nazywam, nagle połowa znajomych chciałaby się ze mna spotkać, bo tęsknią, a druga połowa, bo chce poprosić o "drobną przysługę".
      • Gość: pływający zawsze jestem o tej samej godzinie w pracy IP: 193.59.95.* 09.12.08, 08:26
        Nie mam sztywnego czasu przybycia do pracy, muszę się stawić między
        7 a 8 z reguły jestem dwadzieścia minut po siódmej i chocbym nie
        wiem co zrobił nie potrafie być wcześniej, a to nie bede mógł
        znaleźć kluczy, a to na spodniach które sobie dnia poprzedniego
        przygotowałem zauważę plamę któa nie zeszła podczas prania, mimo że
        wczoraj wieczorem prasując daną rzecz nic nie zauważyłem. Jak juz
        wyjdę to akurat ktoś mi zastawi samochód. na marginesie ostatnio
        taka sytuacje miałem zaparkował sobie facet "na chwilę" bo myslał ze
        ja nie bede nigdzie wyjezdzał bo szyby były zaszronione w moim
        samochodzie!!! K...a gamoń tym bardziej powinien pomyśleć ze zaraz
        ktoś wyjdzie i moze bedzie chciał wyjechać do roboty. a jak juz
        wyjade to akurat tego dnia będzie gigantyczny korek, a jak nie korek
        to na najbliższym skrzyżowaniu spotkam koparkę za którą bedę się
        wlókł do samego biura
    • kochanica-francuza Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 09.12.08, 17:52
      Kupiłam antybiotyk i chciałam go zażyć od razu po nabyciu. Niestety był
      zapakowany w dodatkowe foliowe opakowanie, którego mimo kilku prób nie udało mi
      się rozerwać.

      Mało że resztę dnia kasłałam jak potępieniec (o ile potępieńcy kaszlą), ale
      przybyłam do domu i oznajmiłam, że chciałam zażyć cholerne lekarstwo, ale bez
      nożyczek nie da rady go otworzyć, o...

      Tu nastąpiła demonstracja i opakowanie OTWORZYŁO SIĘ!
      • reseda zapałki, drożdżówki , wymijanie i łazienka 10.12.08, 12:23
        ZAWSZE wyciągnę tę jedyną zapaloną zapałkę, którą ktoś (nie ja)
        włożył do pudełka, zamiast wyrzucić. Mogłabym obstawiać zakłady na
        wielkie pieniadze.
        W budce z drożdżówkami prawie zawsze ktoś wykupi mi moje ulubione i
        jest to oczywiście osoba stojąca przede mną (gdy widzę,że "moich"
        nie ma nie staję w kolejce).
        Kiedy pedzę chodnikiem za marudzącą leniwie tyralierą pieszych i
        chcę ich wyprzedzić ZAWSZE z naprzeciwka ktoś gna w podobnym
        zamiarze i zderzamy się wyprzedzając.
        W obudowie wanny jest otwór przy podłodze 10 cm na 10 cm. Gdybym
        chciała tam cos wrzucić celowałabym lata świetlne. Tymczasem
        OCZYWIŚCIE wpada mi tam (własnie tam!) mydło, które wymknie się z
        rak oraz wszelkie nakrętki z OCZYWIŚCIE świeżo zakupionych past do
        zębów, kremów ,spinki itd. Celność stuprocentowa.

        • queen_of_the_highway Re: zapałki, drożdżówki , wymijanie i łazienka 11.12.08, 16:31
          Jeśli chodzi o papierosy i przystanek, to też tak mam! zdziwiłam się, że to
          takie nagminne zjawisko. Może te autobusy jakoś do żaru lecą?
          Zawsze jeśli pomaluje paznokcie:
          -musi mnie coś swędzieć i podrapanie się powoduje upaćkanie się lakierem
          -trzeba coś znaleźć na dnie torby i wsunięcie tam łapy powoduje zniszczenie
          pazurków.
          A pazury poprawiane NIGDY nie wychodzą tak samo...
          Z innych złośliwości: zawsze jest brudna akurat ta bluzka, którą mam ochotę
          założyć. Najszybciej niszczą się rzeczy, które najbardziej lubie niezależnie od
          sposobu i częstości użytkowania
          • a-jak-asia Re: zapałki, drożdżówki , wymijanie i łazienka 11.12.08, 19:24
            Złośliwość przedmiotów martwych to zwykle nieudolność istot żywych ;-)
            • princessofbabylon Re: zapałki, drożdżówki , wymijanie i łazienka 12.12.08, 14:53

              Ja wiem..., zawsze jest tak, że jak zaczynam pisać pracę komp mi
              siada. PAmiętam jak miałam jeszcze komputer stacjonarny, dość długo
              już i czasem mu zdarzało się popsuć. Wszystko było oki przez jakieś
              pół roku. Robiłm na nim wszystko, wszystkie pierdoły, muza, filmy,
              wszystko. Jk tylko zabrałam się za pisanie czegoś ważnego do pracy
              komputer siadł. NIe wiem dlaczego. Chodził dobrze, sprawnie i nagle
              jak go potrzebowałam to się zepsuł. To smao jest zawsze z pisaniem
              pracy. Co prawda kupiliśmy laptop, ale ja już mam obawy że w
              najważniejszym momencie coś zacznie szwankować i nie wydrukuję
              pracy, nie zapisze się coś albo takie tam.
              Jeden z telewizorów, psuł się co prawda od dawna, ale szło jeszcze
              bez problemów oglądać. Teraz przydałby się najbardziej to nie,
              kuźwa, zepsuł się doszczętnie.
              Tramwaje, autobusy, pociągi to norma. Ja mi się nie spieszy zawsze
              wszystko jedzie co do sekundy, jak mi na czasie zalezy to tramwaj
              wypada z trasy, pociąg opóźnony pół godziny. Ja się czasem
              zastanaiwam cemu tak jest. Ktoś się mści na nas czy jak??
    • zwierze_futerkowe Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 12.12.08, 14:32
      Po długim sprawdzaniu różnych opcji i porównywaniu cen kupuję bilet lotniczy,
      oczywiście Economy bez możliwości zwrotu, a po jednym-dwóch dniach któraś linia
      ogłasza Super Promocję właśnie na ten kierunek...

      Osoba, która jest tuż przede mną w kolejce na poczcie, to przeważnie sekretarka
      z jakiejś firmy ze 150 poleconymi do nadania.

      Jeśli mam gdzieś dotrzeć na konkretną godzinę (np. do kina, lekarza, na
      spotkanie) i wyjdę z domu z dużym wyprzedzeniem, wtedy nigdy, ale to przenigdy
      nie ma korka, a autobusy podjeżdżają jak na zawołanie. Jeśli wychodzę na styk
      albo z pięciominutową najwyżej zakładką, nie zdążam nigdy.

      Z czasów mieszkania z rodzicami pamiętam następującą prawidłowość: mamy gdzieś
      jechać - ojciec pucuje samochód na wysoki połysk - wychodzimy z bagażami - na
      samochodzie (najczęściej na przedniej szybie) okazała ptasia kupa.

      Mam kupić coś trwałego, co powinno starczyć na dłużej - powiedzmy żyrandol.
      Choćbym przeszukała całe miasto, wszędzie trafiam na same paskudztwa. Wybieram w
      końcu jakiś możliwy do zaakceptowania. Najpóźniej po dwóch dniach przypadkiem
      zauważam na mijanej wystawie żyrandol-marzenie.
      • lesialesia Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 12.12.08, 21:39
        1.zawsze jak zaplanuje wyjść wcześniej, żeby sie absolutnie nie spóźnić, to coś
        mi musi przeszkodzić (dziura w rajstopach, nie moge znaleźć kluczy,
        niespodziewana plama na bluzce) i sie spóźniam.
        2.zawsze wychodzi mi piękna fryzura jak robie próbe pare dni przed wyjściem.
        fryzura 'właściwa' NIGDY nie wychodzi i na ostatnią chwile musze kombinować
        3.jak kłade sie na drzemke, zawsze cos mi przeszkadza, a to kot coś zrzuci, a to
        dzwonek do drzwi, dosłownie wszystko
        4.zawsze jak mam jakieś ważne wyjście, okropnie wyglądam. a to pryszcz, a to
        włosy oklapnięte, albo paznokieć sie złamie
        5.zawsze jak zaplanuje strój na jakieś wyjście z dużym wyprzedzeniem, to tuż
        przed wyjściem okaże sie, że coś jest nie tak (chociaż wcześniej mierzyłam pare
        razy i było super)
    • Gość: k.. Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.autocom.pl 13.12.08, 12:00
      o, właśnie ostatnio muślałam o złośliwosci rzeczy martwych :)
      to dziwne, ale:
      -idę na zakupy i wiem, ze potrzebuję 15 zł. wyciągam z szuflady piątkę i dychę, zawijam piątkę w dziesiąciozłotówkę i wkladam do kieszeni. przed wyjściem ze dwa razy sprawdzam czy tam jest. w sklepie okazuje się, ze mam tylko 10 zł. myślę; zgubiłam. w domu okazuje się, ze 5-tka leży na biurku:///
      Dokładnie taka sama historia zdarzyła mi się z banknotami 50 i 20...

      -mialam chyba z 5-6 frotek do włosów przedwczoraj a od wczoraj nie mogę znaleźć ani jednej, przeszukałam cały mój pokóji nic..

      -zawsze gdy wieczorem przygotowuję sobie jakieś rzeczy(klucze, pieniądze, frotka do włosów..) i sprawdzam kilka razy czy są na miejscu, rano okazuje się, ze ich tam nie ma!

      -jakiś czas temu schowałam 50 zł (nie chciałam by się zawieruszyło leżąc na biurku..). Do dziś nie wiem, gdzie schowałam.

      -Autobusy. Przychodze na przystanek na czas i okazuje się,ze mój przyjechał sobie 2 minutki wczesniej, a następne (wszystkie!-w tą stronę kursuje ich chyba z 7) są spóźnione o 10-15 minut. zdarzyło mi się to już wiele razy.

      -w dniu ważnego spotkania ZAWSZE wyskakuje mi pryszcz albo akurat moje włosy nie chcą się ułożyć. Kiedy mam nadzieję spotkać sie z kimś, kto mi się podoba i uda mi się wyglądać prześlicznie, ten ktos nie przychodzi.

      -szkicuję, odkładam ołówek/gumkę na biurko, za 30 sekund sięgam znowu- ale tej rzeczy nie ma, znajduje się potem na półce/parapecie/pod biurkiem..://

      -przywiozłam sobie z domu 2 czekolady. jedną zjadłam, drugą nie wiem gdzie dałam ale nie mogę znaleźć od tygodnia. Pewnie zostawiłam w domu :(

      itd itp....
      • Gość: k.. Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... IP: *.autocom.pl 13.12.08, 12:41
        a, jeszcze mam jedno- tego chyba nikt nie pobije :P
        sznurówki w moich butach są jakieś dziwne, rozwiązują się kilka razy dziennie.
        Pewnego wieczoru ide sobie do sklepu i widzę, ze, jak zwykle, z każdym krokiem czarny sznureczek zatacza koła wokół mojego buta.
        Nie chciałam kucac na środku chodnika, skierowałam się więc w bok, zeby zawiazać sznurówkę gdzieś na uboczu. Jeszcze krok, dwa.. i widzę, jak moja rozwiazana sznurówka idealnie ląduje w leżącej na chodniku ŚLINIE, którą zapewne pozostawil jakiś zul albo inny wyrośnięty bezmózgowiec. Wrazenia bezcenne :D
    • wolny.nick Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 13.12.08, 12:40
      Oj, dużo tych złosliwości jest ;) Chyba nikt jeszcze nie pisał o
      takim zjawisku... Czekam na "swój" autobus do pracy. Wszystkie inne
      możliwe podjeżdżają na przystanek w tym czasie co najmniej raz, a
      niektóre kilka razy. Ale jeśli się zdarzy, że akurat czekam na jakiś
      inny autobus, to ten właśnie nie chce przyjechać, za to, co
      splunąć, "mój" numer podjeżdża
      • wolny.nick Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 13.12.08, 12:45
        I jeszcze o takim nikt chyba jeszcze nie pisał... Ilekroć naprawdę
        bardzo, ale to bardzo, potrzebna, wręcz niezbędna jest mi komórka,
        to oczywiście okazuje się, że jest rozładowana
    • joanna182-0 Re: Zlosliwosc przedmiotow martwych... 13.12.08, 14:13
      ja to mam pecha. Dostałam za zakupy bon -20% do 3 sklepów.
      Oczywiście w moim mieście jest tylko jeden z wymieninych, ale nie
      mogę w nim zrealizować bonu, bo sklep nie bierze udziału w
      promocji :(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka