Dodaj do ulubionych

Wasze szczególne przypadki PECHA

14.11.03, 19:22
Czytając wątek poniżej o przypadkach roztargnienia przypomniało mi się kilka
historyjek, które - po namyśle - obrazują raczej szczególnego pecha. W chwili
wolnego czasu je tutaj Wam - ku uciesze - opiszę, tymczasem wpisujcie swoje.
Qian
Obserwuj wątek
    • qian Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 14.11.03, 20:06
      Sylwester 1999/2000. Postanowiliśmy z moim M pojechać na wycieczkę do Pragi i
      tam w sylwestrową noc powłóczyć się po knajpkach a na końcu fetować razem z
      innymi na praskim rynku. Odpowiednio wcześniej zakupiliśmy przejazd autokarowy,
      wymieniliśmy korony. Niestety mój M w przeddzień spotkał na ulicy swojego
      kolesia, postanowili rozpocząć świętowanie tej wiekopomnej daty już owego
      wieczora. Nie muszę wspominać jak to się skończyło, wrócił do domu w nocy. Pech
      chciał, że musieliśmy na autokar dojechać kilkadziesiąt km pekaesem i żeby
      zdążyć - trzeba było wyjechać już o 6 rano. Ledwie dobudziłam swojego chłopinę,
      ale był tak nieprzytomny i skacowany, że działał w jakimś amoku (cud, że w
      ogóle wstał). Kiedy (w autobusie) powoli dochodził do siebie, zaczęły do niego
      dochodzić pewne fakty dotyczące rzeczywistości. Otóż na imprezie poprzedniego
      wieczora zostawił plecak a w nim filmy do aparatu, które zakupił na okoliczność
      tak wiekopomnego sylwestra. Potem okazało się, że zapomnieliśmy pieniędzy -
      koron, kt. wymieniliśmy na kilka dni przed wyjazdem. Szczęście w nieszczęściu -
      mieliśmy jeszcze portfel, a w nim jakieś 2-3 stówy, także od biedy wystarczy na
      kilka piw. Już w autokarze napięta atmosfera między nami trochę opadła (w końcu
      sylwester, co będę się na chłopa boczyć). W autokarze okazało się, że moje
      poranne złe samopoczucie przekształciło się w nasilający się z godziny na
      godzinę katar.
      Już w Pradze humory trochę się nam poprawiły. Z niecierpliwośćią czekaliśmy na
      zakończenie oficjalnej części wycieczki. Przewodnik poinformował nas, gdzie
      czeka autokar oraz o której godzinie mamy się tam stawić. Z trudem znaleźliśmy
      wolne miejsce w jakiejś praskiej knajpce. Zamówiliśmy po kawie, trochę
      pogadaliśmy i zbieramy się do wyjścia. Po czym okazuje się, że M nie ma
      portfela. Rany, co robić, kawa wypita a tu nie ma czym rachunku zapłacić.
      Siedzimy w tej knajpce zastanawiając się co począć. W tem mój facet zobaczył
      przez okno jakąś parę z naszej wycieczki. Wybiegł za nimi i wyżebrał parę
      groszy na pokrycie rachunku...
      Do odjazdu autokaru zostało 8 godzin. W rynku jeszcze nic się nie działo. I tak
      w przenikającym chłodzie plątaliśmy się przez te godziny po malowniczej Pradze,
      patrząc przez szyby jak się ludzie fajnie bawią. Najgorzej było dotrwać do 22,
      potem już było lepiej, na szczęście w tym pechu zabrałam ze sobą w plecaku
      butelkę jakiegoś musującego wińska. Potem w ferworze zabawy prawie
      zapomnieliśmy o tym zdarzeniu.
      O wpół do trzeciej byliśmy się z powrotem w autokarze. Mój katar osiągnął punkt
      krytyczny - dosłownie kapało mi z nosa. Cały czas zachodziliśmy w głowę, kiedy
      nam mogli zwinąć ten portfel, tymczasem okazało się, że nikt go nie ukradł - po
      prostu wysunął się mojemu M z kieszeni i wpadł w szparę pomiędzy siedzeniami.
      Znaleźliśmy go w drodze powrotnej...
      • Gość: Wieprzowina Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: 80.51.247.* 23.11.03, 12:11
        i nadal jesteś z takim dupkiem? to on jest twoim najgorszym pechem...
        współczuć czy gratulować???
        • Gość: baba Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 13:11

          Racja, dziewczyno, dobrze sie zastanow, bedziecie mieli dzieci, pojdzie z nimi
          na spacer, wroci bez nich, bo gdzies zapomnial...
    • pstosia Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 14.11.03, 20:23
      pech z ostatniej imprezy (10.11.):
      18 urodziny kolegi, wyprawial w przedzszkolu. bieglam sobie, a na podlodze bylo
      cos rozlane. poslizgnelam sie, polecialam na jakies male drabinki i walnelam
      glowa w drewniana tablica, ktora stala na srodku korytarza. bilans: wielki guz
      na czole (tzyma sie do dzis), rozwalona warga, zbite kolano i siniak na reku.
      czolo bolalo mnie przez kilka dni:))
      • edzioszka Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 18.11.03, 21:12
        o mały włos nie umyłam głowy Domestosem zamiast szamponu - ale to odruchowo
        jakoś, potem ten sam numer się mi był wydarzył z czyszczeniem ząbków.. ;)
        • Gość: Dzidka Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.11.03, 22:38
          O PECHU to nawet nie wspominam, ale a propos powyższego - próbowałam umyć zęby
          pastą Nivea.
          Do golenia :)
          • sugarhoney Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 18.11.03, 22:53
            Dziś. Okazuje się, że mój but się rozkleja. Muszę ubrać inne cholernie
            niewygodne.
            widze godzine na zegarku i uświadamiam sobie, ze nie zdążę do pracy.
            zbieram sie w tempie rekordowym wybiegam z domu i juz łapię nadzieję, ze jednak
            mi się uda - ale nic z tego. Okazuje się że zapomniałam kasy. Galop z powrotem.
            Na przystanku okazuje się, że mój autobus nie pojedzie. Musze jechać innym i
            biec kawał do roboty. uaaaa!
            Wbiegam spóżniona, zdyszana, potargana, zmoknięta z obtartą prawą stopą.
            chce zrobić sobie kawę.
            Oczywiście kawy nie ma.
            Na szczęście potem reszta dnia minęła względnie:))
            • Gość: anni Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: 217.11.141.* 19.11.03, 13:03
              to jest jakis szczegolny pech? mnie sie to zdarza niemal codziennie
              az takim jestem pechocem ??? nieeee.... to po prostu kur.... zycie - bieganinia
              do autobusu , pracy , i inne pierdoly
              • Gość: totoz Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.gen.twtelecom.net 23.11.03, 22:34
                :))

                otoz to
        • sandwich1 Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 19.11.03, 18:35
          To ja umyłem głowę stężoną sodą kaustyczną, bo ją wcześniej wlałem do butelki
          po szamponie.
        • Gość: klara Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.tebo.net 19.11.03, 21:23
          Pech zasłuszany:Pewien hydraulik został wezwany przez pana domu.Gdy majstrował
          pod umywalką z wypiętą pewną czescią ciała wróciła pani domu i mysląc że to jej
          maż uszczypnęła go.Majster tak się przestraszył że uderzył głową w umywalkę i
          zemdlał.Wezwano pogotowie.Odzyskał juz przytomność ale ze względu na
          podejrzenie o wstrząs mózgu niesiono go na noszach.Sanitariusze zapytali jak to
          się stało i gdy im opowiedział ze smiechu zrzucili go z noszy.Skutek upadku?
          Złamana noga.
    • saavage Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 18.11.03, 23:00
      Teraz moja kolej na pecha, ktory jednak mial szczesliwe zakonczenie.
      Jakies 10 lat temu wybieralam sie na zimowisko. Zbiorka byla przy dworcu, a
      wczesniej spotykalysmy sie z kolezankami i szlysmy razem na przystanek, aby
      tam dojechac. Dodam, ze bylo to b. wczesnie, wyszlam z domu o 5 rano, z
      olbrzymim plecakiem z reszta, i panowaly ciemnosci.
      Po drodze zgubilam portfel, z kasa za zimowisko, tylko zorientowalam sie duzo
      pozniej.
      W drodze na przystanek poslizgnelam sie i zwichnelam nadgarstek (przez cale
      zimowisko chodzilam z bandazem).
      Na dworcu juz wiedzialam, ze nie mam portfela, poszlam wiec z kolezanka
      zadzwonic do rodzicow, zeby przeszli sie trasa, ktora szlam ja i moze go
      poszukali (portfela).
      3 kolejne automaty telefoniczne nie dzialaly a czwarty zezarl nam karte. Przy
      piatym dzodzwonilysmy sie (ktos nam pozyczyl swoja karte).
      Zajelo nam to tyle czasu, ze grupa, ktora nie zauwazyla ze kogos brakuje
      pojechala bez nas. Na szczescie wiedzialysmy dokad mamy jechac, tzn. znalysmy
      miejsce i stacje przesiadkowa (dosyc niedaleko 2 godz chyba). Pojechalysmy
      nastepnym pociagiem.
      Na stacji przesiadkowej okazalo sie, ze pociagu do naszej miejscowosci dzis
      juz nie bedzie, a autobus jest za 5 godzin (totalne zadupie ;>) Co wiec
      zrobilysmy? Zaczelysmy pieszo trase 10 kilometrow z ciezkimi plecakami i
      gitara na dokladke.
      Po 2 km mialysmy dosyc, zaczelysmy lapac stopa. Jak na zlosc wszystkie auta
      jechaly w przeciwna strone. Po kolejnym kilometrze zatrzymal sie
      supernowoczesny merc z dwoma kolesiami i zaproponowali nam podwiezienie. No
      wiec sie zaladowalysmy, powiedzialysmy, ze chcemy jechac do szkoly w
      miejscowosci N. Oni podobno wiedzieli gdzie to jest.
      Po kilku minutach jazdy kolesie zaczeli puszczac dziwne teksty, troche sie
      przestrzszylysmy, na szczescie bezpodstawnie :)))
      Wyobrazcie sobie miny naszych wspolzimowiskowiczow na widok nas wysiadajacych
      z superbryki i dwoch gosci wnoszacych nasze bagaze :)))
      Aha, moj portfel sie znalazl. Okazalo sie, ze wypadl mi jakies 200 metrow od
      domu, znalazla go kobieta, spojrzala na adres (byla w srodku jakas moja
      legitka) i odniosla moim rodzicom.
      Uff.. ale przynajmniej bylo wesolo...
    • troll_mumi Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 19.11.03, 01:30
      Byłem w lesie - daleko od tzw. cywilizacji. Miałem cholerną ochotę zapalić.
      Papierosa nie las oczywiście. Las i tak kiepsko by się palił - było bardzo
      mokro, jak to zwykle świeżo po deszczu. Problem polegał na tym, że została mi
      jedna, jedyna zapałka. Pozasłaniałem się ze wszystkich stron przed ewentualnym
      wiatrem, bardzo ostrożnie zapaliłem zapałkę i przypaliłem papierosa. Gdy bardzo
      dumny z siebie zaciągałem się po raz pierwszy, z drzewa spadła wielka kropla
      wody. Oczywiście prosto na czubek papierosa. Zgasł natychmiast...
      Zwykle używam przekleństw z częstotliwością nieco większą niż średnia
      krajowa. Tym razem jednak ustanowiłem chyba rekord świata i okolic. Nigdy nawet
      nie podejrzewałem istnienia większości bluzgów, które wtedy padły. Co gorsza -
      gdy już się zmęczyłem i opuściła mnie twórcza wena, nie byłem sobie w stanie
      przypomnieć nawet połowy odkrytych właśnie kwiatów polszczyzny rynsztokowej.
      Do dziś nie wiem, co było większym pechem - strata papierosa, czy
      zaprzepaszczenie życiowej szansy na własny wkład w rozwój mowy ojczystej...
      • Gość: lokaj Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: 80.244.142.* 19.11.03, 12:32
        hahahahahahahahahahaha leżę ze śmiechu !!!!!!!!!
        • Gość: AllRightsReserved Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 13:51
          Wróciłem rano z imprezy. Przed położeniem się spać poszedłem do łazienki umyć
          zęby. Chwyciłem pastę, a w drugę rękę maszynkę do golenia.... źle mi się jadło
          gorące dania przez kilka dni
        • Gość: miauczek Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: 212.14.60.* 19.11.03, 14:06
          lokaj tzn. Michu czy moze pomylilemCie z kims?:)
          • Gość: Jagna Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: 167.83.9.* 19.11.03, 14:40
            Chciałam sprzedać swój samochód. Po kilku emisjach ogłoszeń w różnych gazetach
            i po wizycie na giełdzie - w końcu znalazł się kupiec chętny zapłacić
            satysfakcjonującą mnie cenę. Byłam z nim umówiona na ostateczne zawarcie umowy
            i przekazanie samochodu w poniedziałek po pracy. Tak więc w ów poniedziałek
            jechałam do pracy tym samochodem OSTATNI raz. I wtedy jakiś gość jadący za mną
            wjechał mi w tył. Fajnie, co?
            • the_dzidka Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 23.11.03, 21:59
              > Tak więc w ów poniedziałek
              > jechałam do pracy tym samochodem OSTATNI raz. I wtedy jakiś gość jadący za
              mną
              > wjechał mi w tył. Fajnie, co?


              Znajoma zorientowała się wieczorem, ze skończyło jej sie autocasco. Rano
              ruszyła do PZU i wjechała w autobus :-/


              Dzidka
      • Gość: gosciówa Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.lo8.wroc.pl 19.11.03, 16:46
        Poryczałam się i mi się tusz rozmazał, nie wspominając o powszechnym zdziwieniu
        jakie wywołałam tym rykiem wśród współpracowników....
      • szymanka Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 23.11.03, 22:33
        troll_mumi!!!!!!!!!!!!! to było
        pięęęęęęęęęęęęęękneeeeeeeeeeeeeeeeee :)))))))))))))))))))
    • whasuuup Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 19.11.03, 21:57
      wiem że to nie wypada smiac sie z czyjegos nieszczescia ale..buhahahahaha!!!

      pewnie nie uwiezycie ale był sobie jeden kolo który pracował w tartaku!no i
      kóregoś dnia ucięło mu paluszka!!po całej akcji w szpitalu z zabandażowana ręką
      poszedł sobie do baru na małego. po kilku głębszych gdy wracał chwiejnym
      krokiem do domu, na pasach potrącił go samochód, przyjechała karetka zapakowali
      pacjeta do środka(ogólnie poobijany, ale jak to zreguły bywa alkohol złagodził
      skutki zdarzenia:)) karetka nie ujechała 500 m. wjechała na skrzyzowanie na
      czerwonym swietle i walnęła w jakąś osobówkę. skończyło się dachowaniem
      karetki. kolesiowi nic się nie stało, sanitariusz złamał sobie ręke:)
      rzecz się działa w Gnieźnie jak by ktos chciał sprawdzać prawdziwość historii:)
    • agnulek Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 20.11.03, 01:05
      pewnego dnia moj brat wrociwszy po pracy odgrzewal sobie obiadek. Ucieszyl sie
      bardzo bo zonka zostawila w kubeczku obok miesa sos.
      ..Jak sie pozniej okazalo brat moj zalal mieso kawa gruntowa..
      Brat przykryl jeszcze kiedys smazace sie frytki.. no i spalila sie kuchnia! :)

      brat ma talent ;)
      • sugarhoney dla tych co lubia owoce 20.11.03, 21:50
        Kolega ustroił fantazyjnie kuchnie w truskawki, bo mama kazala mu pilnować
        zagotowujacych się słoików z konfiturami czy kompocikiem, nie wiem co to było
        ale TRUSKAWKI. Kolega poszedł z kuchni i zapomniał o tym.
        Nagle słyszy wielkie J E B U T!!!!!!!
        kiedy wszedł do kuchni, zgadnijcie, gdzie były truskawy?? Wszędzie...

        • whasuuup Re: dla tych co lubia owoce 20.11.03, 23:23
          jeśli mowa o "wszedzie" to ja kiedys próbowałem odgrzać jajko w mikrofali...juz
          nie mam mikrofali!!!
        • mamaizyimoniki Re: dla tych co lubia owoce 22.11.03, 12:02
          sugarhoney napisała:

          > Kolega ustroił fantazyjnie kuchnie w truskawki, bo mama kazala mu pilnować
          > zagotowujacych się słoików z konfiturami czy kompocikiem, nie wiem co to było
          > ale TRUSKAWKI. Kolega poszedł z kuchni i zapomniał o tym.
          > Nagle słyszy wielkie J E B U T!!!!!!!
          > kiedy wszedł do kuchni, zgadnijcie, gdzie były truskawy?? Wszędzie...
          >

          Moja mama tak ustroiła kuchnię jagodami...
    • larson Re: Wasze szczególne przypadki PECHA 22.11.03, 06:52
      kiedys z moja eks jechalismy maluchem jej dziadka, ktory sie rozkraczyl na
      ulicy. Skombinowalem drugi samochod i wzialem malucha, a w nim dziewczyne za
      kierownica, na hol.

      Po jakims czasie zobaczylem ze wyprzedza mnie kolo (malucha). Zerknalem w
      lusterko, a tam stos iskr sie sypie spod podwozia malucha, holowanego juz na
      trzech kolach. Przeciagnalem dziewcze w maluchu osia po asfalcie jakies 100 m.
      Malo mnie nie zabila po zatrzymaniu sie.

      Przyjechala pomoc drogowa, wziela malucha na motyla i zaholowala pod warsztat.
      Byl to weekend, wiec zostawilismy go przed warsztatem. Warsztat byl w szemranej
      okolicy, wiec postanowilem wyjac z malucha co cenniejsze rzeczy, w tym
      akumulator. Akumulator byl podwieszony na tasiemkach (przez wlasciciela malucha)
      w celu latwiejszego wyjmowania w zimie. Tasiemki sie urwaly, akumulator spadl
      mi na stope i zlamal palec u nogi.

      Wszystko to w wakacje, 6 tygodni w gipsie do kolana.

      Dodam jeszcze ze pare miesiecy wczesniej sprezentowalem wlascicielowi malucha
      porzadny stalowy uchwyt na akumulator. Zamontowal go dopiero po powyzszej
      historii.

      pzdr
      • Gość: 5z4ry Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.class144.petrotel.pl 23.11.03, 21:46
        mi się wydaje że troche przesadzacie z tym takie nieszczescia najpierw samochód
        sie psuje ( normalnie maluch rzecz jasna ) ale że pół samochodu sie rozwale to
        troche przesada
      • Gość: konefka Re: Wasze szczególne przypadki PECHA IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 21:49
        tez historia o samochodzie. Mialam fiata CC. Byl tak poobijany, ze juz zaden
        mechanik nie chcial go reperowac. Wszyscy mi mowili, ze naprawa przekroczy
        wartosc samochodu. Oczywiscie nie ja go tak poobijalam, ale kupilam takiego,
        bo sie na tym nie znam. Byl to dwuletni bialy samochodzik, ale jak sie pozniej
        okazalo - caly ulepiony za szpachli, nie pytajcie co dzialo sie w srodku. Co
        tydzien byl w warsztacie i wydalam na niego fortune.
        Tak wiec postanowilam - kupuje nowy samochod. Tym razem poprosilam znajomego
        znajomego, zeb pomogl mi kupic. Znajomy znajomego pomogl mi kupic niedrogie
        fajne autko, ale mialo mala wade, ktora mial usunac w jeden dzien. W zamian
        chcial tanio kupic ode mnie fiacika (are ladnych tysiecy), zeby naprawic go we
        wlasnym zakresie (bo jest mechanikiem. Nastepnego dnia okazalo sie, ze
        niestety tej zepsutej czesci nie mozna kupic, bedzie dopiero za tydzien.
        Cienias juz do konca wysiadl i nie chcial jezdzic. Tydzien pozniej
        przechodzilam obok parkingu i patrze, a tu nie ma mojego fiacika. Mysle sobie
        kto by ukradl takiego grata. Pewnie maz go gdzies pzrestawil. Ale niestety,
        jednak. To jescze nic. Kiedy znajomy znajomego dowiedzial, ze o kradziezy
        fiata, to nie uwierzyl nam i powiedzial, ze napewno sprzedalismy go komus
        innemu. W zwiazku z tym on nie odda nam naszego nowego autka. Zamknal go w
        garazu i wyjechal. Wrocil jednak po tygodniu i oddal. Ale nieszcecia chodza
        jednak parami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka