Dodaj do ulubionych

Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa...

IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.03.09, 14:25
Jakie macie nawyki z dzieciństwa, których trudno Wam się pozbyć? Ja
zawsze wstawiam wszędzie "Pan/Pani". To od tych wszystkich "pań
woźnych", "pań nauczycielek", które stosowałem w szkole.

-Pan elektryk przyszedł!
-Powiedz panu kierowcy, żeby otworzył drzwi!
-A dzisiaj w autobusie, pan zboczeniec zaczął się onanizować!

Też tak macie?
Obserwuj wątek
    • drzejms-buond Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 12.03.09, 14:32
      jaką linią Pan jeździ?
      ;]
      • drzejms-buond Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 12.03.09, 14:34
        wyjmuję ręce z kieszeni gdy mówię Dzień dobry

        ty! ja dopiero teraz zauważyłem,że ty jesteś PI-Roman!
        to ci refleks
        to kolejne nawyki z dzieciństwa- wszystko CZYTAM DOSŁOWNIE
        • Gość: pepsic Re: do drzejms-buond IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 22:59
          Mój refleks nie lepszy, bo twojego nicka stosunkowo niedawno rozszyfrowałam.
          :)
          • drzejms-buond Re: do drzejms-buond 13.03.09, 13:43
            Gość portalu: pepsic napisał(a):

            > Mój refleks nie lepszy, bo twojego nicka stosunkowo niedawno rozszyfrowałam.
            > :)

            a un dla mnie taki oczywisty...
            ;]
            dzięki za pocieszenie
        • thorgal_aegirsson Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 12.03.09, 23:53
          drzejms-buond napisał:

          > ty! ja dopiero teraz zauważyłem,że ty jesteś PI-Roman!
          > to ci refleks

          O żesz, ja się kapnąłem kilka dni temu, ale bałem się przyznać. :)
          Thx drzejms.
          • trusiaa Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 13.03.09, 08:02
            Pi-Roman... W życiu i nigdy bym bez Was na to nie wpadła. Aaale wstyd!
            • drzejms-buond Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 13.03.09, 15:01
              trusiaa napisała:

              > Pi-Roman... W życiu i nigdy bym bez Was na to nie wpadła. Aaale wstyd!

              ty też??? Truśka dajesz NADZIEJĘ?
              :-D)))
              • Gość: no hope A ja nie dam nadziei:) IP: *.cable.smsnet.pl 13.03.09, 18:03
                Ludzie, co wyście mieli z matematyki??? Też "jezdem" humanistą, myślałem, że
                każdy czyta ten nik jako piroman anie dosłownie:)
              • Gość: dyzio Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 00:21
                W takim razie można napisać 3.14 3.14 Langstrumpf, albo kocham 3.14-wo qflove :)
              • Gość: kamila Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.aster.pl 14.07.09, 16:02
                a mnie się kiedyś czepiali, że się nie zorientowalam!...
        • blue-leeloo Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 13.03.09, 11:25
          drzejms-buond napisał:

          > ty! ja dopiero teraz zauważyłem,że ty jesteś PI-Roman!

          Wpadłam na to jakiś czas temu ale nie wiedzieć czemu moje pierwsze
          skojarzenie było z Listem do Rzymian :) Tak mnie to zaintrygowało,
          że se ten list wygooglałam a tam pod tym wersem coś o przekleństwach
          i goryczy. Nijak mi to do Piromanka nie pasowało. Oświeciło mnie po
          kilku dniach - tak po porostu jak spojrzałam na nick :D
    • Gość: you sir ;) IP: 212.95.38.* 12.03.09, 14:32
      Zalezy ile masz lat i do kogo lub o kim mowa. Nie chodzi o status spoleczny a
      jedynie wiek. Na przyklad wykladowca na uczelni do studenta mowi (bo musi) per
      pan, bo czy ow zak ma 21 czy 44 lata czasem nie widac, bo tyle sie teraz na
      studiach pali i chla:) Z drugiej strony jak sie ma 30 lat to glupio do 50 latka
      na ty, ale do 20-to jak najbardziej. Wystarczy myslec. Szacunek wyraza sie tonem
      glosu a nie tytulatura... tak sadze.
      • Gość: you sir Re: ;) IP: 212.95.38.* 12.03.09, 14:34
        Aha, chyba ze 30-latek jest np. sprzedawca a klient ma 20 lat to wtedy per pan -
        to chyba jasne. :))
        • uccello Re: ;) 12.03.09, 14:37
          mnie się zdarza automatycznie powiedzieć PRZEPRASZAM potrąconemu
          niechcący meblowi.
          • idasierpniowa28 Re: ;) 12.03.09, 14:40
            Mnie też :) A że wpadam na coś non stop, to znajomi bliźsi i dalsi
            już się przyzwyczaili :) Nie jestem wcale niezdarą, tylko osobą
            często zamyśloną i roztargnioną :) I np rozbijam się o stół, który
            chwilę wcześniej sama wystawiłam przy na przykład odkurzaniu. Ale
            zawsze grzecznie przeproszę ;)
          • truscaveczka Re: ;) 17.07.09, 12:19
            Jetseś moją siostrą? Ona tak ma nagminnie ;)
            • Gość: vzrooshony Re: ;) IP: 195.128.228.* 18.07.09, 12:27
              To chyba ja jestem Twoim bratem... Tylko ja raczej , wpadając na
              cokolwiek , nie przepraszam , tylko brzydko mówię: "qurrrrr.a!" :-((
      • Gość: 3,14-Roman Re: ;) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.03.09, 14:39
        Ale mnie nie chodziło o zwracanie się do ludzi per "Pan" w ogóle
        (zresztą prawie zawsze zwracam się tak do obcych ludzi), tylko o
        wklejanie "Pan/Pani" przed na przykład nazwy zawodów i cech i tym
        podobnych. Jak na przykład "pan kierowca", "pan urzędnik", "pan
        psychopata"...
        • Gość: fomica Re: ;) IP: *.acn.waw.pl 05.08.09, 16:12
          Ja tak mam. Pan ksiądz. Kiedyś w rozpędzie zdarzyło mi się powiedzieć "Pan Murzyn".
      • mallina Re: ;) 12.03.09, 14:41
        najtrudniej to przeczytac prosty tekst i go zrozumiec:-)
        • uccello Re: ;) 12.03.09, 14:48
          Parę razy, jako dorosła osoba w amoku, z przejęcia, DYGNĘŁAM przy
          powitaniu.
          • mallina Re: ;) 12.03.09, 14:56
            o! to tez mi sie zdarza:-)
            szczegolnie przy kims starszm znacznie ode mnie, albo gdy wiem ze to nauczyciel,
            lekarz itd:-)
          • xemxija Re: ;) 14.07.09, 20:08
            Kurcze, ja tez dygne niekiedy:))
    • miss_mass Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 12.03.09, 14:54
      jestem w pełni dorośniętą, autonomiczną i dojrzałą jednostką i nie
      wiem o czym ty dziecko piszeszz!!!

      :D
    • misiania Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 12.03.09, 16:33
      dla mnie to oczywiste, że mówię pan kurier, pan przepowiadacz
      pogody, pan żul itd.
    • Gość: kajka Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 16:38
      Zawsze byłam grzeczną dziewczynką i nie wyobrażałam sobie, że można się nie
      ukłonić nauczycielce/koleżance mamy/pani ze sklepu/sąsiadce etc. Chyba dlatego
      nawet dzisiaj, gdy spotykam na ulicy swoich pacjentów, nie umiem nad sobą
      zapanować i pierwsza mówię "dzień dobry", czemu towarzyszy grzeczny ukłon ;) Po
      prostu nie mogę się powstrzymać ;)))
      Poza tym ma ogół byłam najmłodsza we wszelkich gronach, toteż wyrobiłam w sobie
      nawyk wstawania z krzesła, gdy KTOKOLWIEK wchodzi do pokoju. No i nawyk okazał
      się bardzo trwały, mimo że obecnie najmłodsza rzadko bywam ;))) Pocieszam się
      myślą, że to ciągłe wstawanie i siadanie przynajmniej po części zastępuje
      fitness ;)))
      • Gość: ania Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: 193.59.95.* 13.03.09, 10:42
        To nie mój nawyk, ale mojego męża- otóż on notorycznie podkrada
        słodycze z szuflady w kuchni. Wynosi je w kieszeniach do pokoju. Do
        tego opakowania zostawia jakby nietknięte - np. po czekoladzie tak
        wygładza papierki, żeby nie było widać, że coś wziął. Tak samo po
        ciastkach - ładnie zakleja.
        Żeby było jasne - oczywiście nie zabraniam mu jedzenia słodyczy, ale
        on twierdzi, że rodzice go pilnowali gdy był mały i tak mu
        zostało :):)
        • trusiaa Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 13.03.09, 11:09
          Po warzywa chodziłam, dziecięciem będąc, do Baby (miała zieleniak). Ale nigdy
          nie wyrażałam się o niej inaczej niż "pani Baba".
          • blue-leeloo Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 13.03.09, 11:47
            Czy wiek 17 lat to dzieciństwo? Przyjmijmy, że takie baaaaardzo
            późne ;) W tym wieku zdawałam prawko i tak sobie wryłam w pamięć
            zwrot "światła, pasy, dokumenty" ( że niby zaświecone, zapięte i
            zabrane :)) przed zapaleniem silnika, że teraz, po dobrych
            klikunastu latach zupełnie nieświadomie sprawdzam te trzy rzeczy
            zawsze przed jazdą. Zdarza się że wymamrotam to pod nosem co zawsze
            niezmiernie dziwi pasażera :)
            • Gość: olka_rolka Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.swietojanska.net 13.03.09, 14:37
              mówiąc dzień dobry znajomej osobie, sąsiadowi itp. nie należy trzymać rąk w
              kieszeniach (trzymam zawsze), dlatego czasem, gdy mijam np. kilku sąsiadów
              wyjmuję te ręce i wkładam z powrotem i wyglądam jakbym chciała wzbić się do lotu...
          • Gość: dzidzi Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 17:57
            Cholera, a ja po mięso chodziłam do Bab...
          • Gość: no hope Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.cable.smsnet.pl 13.03.09, 18:13
            trusiaa napisała:

            > Po warzywa chodziłam, dziecięciem będąc, do Baby (miała zieleniak). Ale nigdy
            > nie wyrażałam się o niej inaczej niż "pani Baba".

            W dzieciństwie mieszkałem kolejno w dwu sąsiadujących ze sobą miastach, gdzie na
            osiedlu były warzywniaki: Mania i Jaśka (i w jednym, i drugim przypadku). Nigdy
            nie było jakiejś tam "pani" - nie z braku ogłady, tylko przyzwyczajenia. Parę
            razy spotkałem się z takimi określeniami pań sklepowych na drugim krańcu
            Polski:))) To były czasy.
        • agulha Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 15.03.09, 21:22
          A mój tata nigdy nie wyrzuci pustego opakowania i na ogół nie zje do końca, co
          niemożliwie rozwściecza moją macoszkę i mnie. Wyobraźcie sobie tylko: macie iść
          do sklepu, więc rzut oka do lodówki. Musztarda? Jest. Chrzan? Jest. Itd.
          Wracacie, chcecie zjeść parówkę z musztardą, a to tylko pusty słoik ze ściankami
          pomazanymi wyżej wymienioną substancją. Albo zje paczkę chipsów, pozostawiając
          jednego na dnie. Już by zjadł wszystko i torebkę wyrzucił!! Niestety nie wiem,
          skąd on to ma.
          • arnika77 Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 18.03.09, 09:49
            Agulha, to tak jak mój mąż!! Doprowadza mnie to do wściekłości. On
            zostawia np. 1 oliwkę w słoiczku albo koper i chrzan w słoiku po
            ogórkach kiszonych. Myślisz - jest. Zaglądasz - nie ma!!
            Pytałam go dlaczego tak robi, zawsze mówi, że nie chce - uwaga-
            WYRZUCAĆ JEDZENIA!
        • Gość: lilllavanillla Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.09, 13:16
          ja tez tak mam chociaż nikt nigdy nie zabraniał mi jeść słodyczy
          • Gość: lilllavanillla Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.09, 13:20
            tak żeby było jasne jak zjem kostkę czekolady to potem idealnie wygładzam jakby
            nie była ruszana
    • Gość: jajo Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.bb.sky.com 13.03.09, 19:07
      ja tez mowie pan kurier, pan kierowca, pan hydraulik, to oczywista oczywistosc hehe
      i spie z kawalkiem papieru toaletowego przy poduszce, bo w dziecinstwie ciagle bylam zakatarzona (ale tylko gdy spie sama, przy kims tak głupio)
    • Gość: miaumiau Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.29.71-86.rev.gaoland.net 15.03.09, 17:11
      > Jakie macie nawyki z dzieciństwa, których trudno Wam się pozbyć?

      Siedzenie cicho i nie wtrącanie się do rozmowy. Jak łatwo zgadnąć, moje życie
      towarzyskie kwitnie ;]
      • Gość: A. Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: 78.133.248.* 14.07.09, 14:12
        ja też, ja też tak mam!!! natomiast chętnie jestem widziana w
        towarzystwie "bo ty tak UMIESZ SŁUCHAĆ" :-))))))))
        Pozdrawiam
    • Gość: fish&chips Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.eranet.pl 16.03.09, 01:08
      Czytanie przy jedzeniu oraz w łazience. W łazience było najlepsze światło i
      święty spokój. Dlaczego przy jedzeniu - nie wiem [chyba że przy okazji czytania
      o ludziach, którzy jedzą, wtedy człowiek automatycznie robi się głodny...].
      • Gość: kejt Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.gprs.plus.pl 17.03.09, 01:38
        zawsze, kiedy mam jeść, włączam tv, przełączam kanały, żeby znaleźć coś
        ciekawego, jak znajdę - mogę zjeść, jak nie - szukam dalej, jak kompletnie nic
        ciekawego nie ma - jakoś tak dziwnie mi jeść, jeśli np. za 20 min. albo i więcej
        ma być coś ciekawego w tv - wolę poczekać z jedzeniem [nie mam pojęcia skąd się
        to wzięło]

        czeszę się, maluję itp. przy stole/biurku [mam taką konstrukcję z pudełka, na
        którym stoi lusterko, a nad lusterkiem jest lampka], zamiast w łazience, a uczę
        się, czytam, korzystam z kompa na łóżku, zamiast przy stole/biurku - na
        szczęście mam laptopa [wiem skąd to się wzięło - z mojego wygodnictwa, wygodniej
        malować się na siedząco i uczyć się na leżąco]
        • Gość: Azorek Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.09, 16:57
          Pan zboczenieć piękny. Kupuję.

          Znam pewną panią, w leciech już, która jest osobą bardzo kulturalną, dobrek krwi, jak to się kiedyś mawiało (z rodowodem znaczy) i ona też zawsze PAN, PANI.
          "Przechodziłam przez park, na ławce pan i pani. Pani taka przewieszona przez oparcie, a pan miał torsje."
          "Tę pokrywę od studzienki zabrał taki pan, pewnie chiał sprzedać na złom. "
          ""Dziś zaczyna się proces tego pana, co jest z mafii".

          A ja mam nawyk z dzieciństwa, żeby się wszystkim ze wszystkiego tłumaczyć. To zapewne skutek konieczności tłumaczenia "dlaczego nie jesz?" Niejadek byłam :)
          • Gość: naiwna Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.09, 03:35
            Azorek napisał(a):

            "Przechodziłam przez park, na ławce pan i pani. Pani taka
            przewieszona przez op
            > arcie, a pan miał torsje."
            > "Tę pokrywę od studzienki zabrał taki pan, pewnie chiał sprzedać
            na złom. "
            > ""Dziś zaczyna się proces tego pana, co jest z mafii".


            Cuuudne :D Ale i tak sto razy wolę to niż kiedy panienka o
            dwadzieścia lat ode mnie młodsza, kasjerka w sklepie, zaczyna do
            mnie poufale mówić przez "ty" :| (Zdarzyło się w Chicago w polskich
            delikatesach, i panienka chyba chciała być "przyjazna"... A ja przez
            resztę dnia potem zgrzytałam zębami...)
    • makika7_0 Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 17.07.09, 12:44
      ja zawsze jak ktoś wchodzi do mieszkania/gdzieś w obcym miejscu do korytarza, w
      którym jestem czy coś podobnego - chowam się albo przynajmniej siadam i udaję,
      że tak tylko siedziałam. nigdy nic złego nie zrobiłam, byłam dzieckiem bardzo
      grzecznym i ułożonym, ale ten nawyk mam odkąd pamiętam. jak np. ktoś wchodzi do
      domu to potrafię biegiem z kuchni udać się do sypialni i udawać, że śpię...
    • Gość: mimoza Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.chello.pl 18.07.09, 06:29
      U mnie silnie zakorzenione ustępowanie miejsca osobom starszym i
      kobietom w ciaży, do tego stopnia, że będąc w bardzo zawansowanej
      ciązy odruchowo ustępowałam innym babeczkom tegoż stanu;)

      p.s. nie mam zupełnie odruchu do ludzi z małymi dziećmi
    • 3.14-roman Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 19.07.09, 15:46
      Znalazłem sobie taką gierkę, w której sterowało się orzeszkiem, zbierającym grzybki. Gram sobie, przychodzi do mnie ziomek.
      -Co to jest?
      -Taka gierka. Pan Orzeszek chodzi i zbiera sobie różnych Panów Grzybków. Ciekawe, jakie grzybki zbiera?
      Przyjaciel rzucił mi dziwne spojrzenie.
      -Ciekawe, jakie grzybki spożywa Pan Roman?
    • Gość: kasia Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 12:25
      Śpię z pluszowym misiem. Przytulam go, okrywam kołdrą co by nie zmarzł.. C
      Wyjadam ciasto w toku produkcji. No i też paniuję i panuję.
      • o-qrde.pl Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 20.07.09, 13:44
        Odrywam chrupiącą skórkę od gorącego chleba. Zostaje taki
        poobdzierany, i nikt go już nie je.
        • Gość: zuzu Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 14:09
          nadaję imiona różnym rzeczom.
      • Gość: CV* Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... IP: *.eu 20.07.09, 20:51
        > Wyjadam ciasto w toku produkcji

        O, to to. Mi wyłącznie smakuje ciasto surowe, tj. takie które
        dopiero jest ukręcane pałką lub robotem. Po upieczeniu to już nie
        to... Bywam z tego powodu wypraszany z kuchni, w przeciwnym razie
        nie byłoby już czego piec.
        • homohominilupus Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 07.08.09, 23:14
          apropos czytania przy jedzeniu - moja niedozalowana babcia zwykla
          byla mawiac: nie czytaj przy jedzeniu bo bedziesz miala glupiego
          meza. (od dziecka nie mam tej radosci z jedzenia jak sobie nie
          poczytam w trakcie) Hmmm. Jak mnie malz wkurzy to mu to przypominam.

          lepiej mowic pan/pani, niz jak moja znajoma: dziad. Np chciala kupic
          samochod i chodzila po roznych dealerach i salonach. Potem opowiada:
          dziad z Opla / Forda powiedzial, ze... ;-)))
          • mnop2 Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 10.08.09, 13:01
            > lepiej mowic pan/pani, niz jak moja znajoma: dziad. Np chciala
            kupic
            > samochod i chodzila po roznych dealerach i salonach. Potem
            opowiada:
            > dziad z Opla / Forda powiedzial, ze... ;-)))

            :-DDDD
    • yabol428 Re: Pan Zboczeniec, czyli nawyki z dzieciństwa... 04.12.09, 14:56
      Ja przez długie lata miałem taki nawyk, że na papierosy mówiłem "fecioki" :) A
      wzięło się to stąd, że w dzieciństwie, razem z kolegą, z którym spędzałem
      wakacje w górach, wymyśliliśmy góralską markę papierosów o nazwie właśnie
      "Feciok". Potem do tych "Fecioków" dorobiliśmy całą historię: projektowaliśmy
      wygląd paczki, wymyśliliśmy fikcyjną firmę "Bykol", która miała je produkować, a
      nawet nagrywaliśmy na magnetofon wymyślone przez nas reklamy "fecioków" :) Dziś
      pewnie by to podpadało pod paragraf o zakazie reklamy wyrobów tytoniowych :)
      Wtedy jednak, w siermiężnych latach '80, gdy szczytem możliwości reklamy był
      prusakolep, reklama kojarzyła nam się z lepszym światem, a reklamę papierosów to
      już w ogóle uważaliśmy za szczyt elegancji (wiadomo, kowboje Marlboro i te
      sprawy). W każdym razie te "fecioki" na długo pozostały w moim prywatnym języku :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka