forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=96094043&a=96094043
Wątek w nawiązaniu do powyższego. Już milion razy wałkowaliśmy tu temat naszych okropnych sąsiadów, którzy hałasują, kiedy kochane dzidzie chcą spać, przychodzą ze skargą kiedy kochane słoneczka wrzeszczą, urządzają głośne imprezy i stukają nam wrednie w kaloryfer, kiedy my zapraszamy znajomych na zabawę, hodują w domu bydlęta, które jazgoczą cały dzień i piszą skargi do administracji, kiedy nasz milusi piesek sobie zaszczeka :D
Może teraz w drugą stronę? Z jakiego powodu Wasi sąsiedzi najchętniej puściliby w Waszym kierunku serię z kałacha, aby potem Waszym truchłem nakarmić swojego Fafika?
Ja jestem człowiekiem nieimprezowym, muzyki słucham cicho, hulak nie urządzam. Mam jednak swoje za uszami:
a) jestem mało towarzyski. Owszem, mówię sąsiadom "Dzień dobry!", ale poza tym unikam z nimi bliższego kontaktu. Kiedyś miałem (nie)przyjemność mieszkać w bloku, mój balkon sąsiadował z balkonem sąsiadów, ludzi miłych, ale z uporem maniaka zagadujących mnie, kiedy to w ciszy chciałem sobie podumać. Dlatego też, przed wyjściem na balkon, upewniałem się, że nikogo nie ma na sąsiednim. Jeżeli sąsiedzi tam się znajdowali, co kwadrans podchodziłem do okna, aby sprawdzić, czy sobie poszli.
b) Uwielbiam śpiewać pod prysznicem. Co prawda, w czasach mieszkania w bloku śpiewałem tylko do 22.00, ale i tak uszy sąsiadów więdły. Repertuar miałem zaiste bogaty: od pieśni ludowych ("Czerwony pas" "Idzie dysc"), poprzez religijne (w tym moje ulubione "Gorzkie żale" czy "Piosenka tygodnia w Radiu Maryja"), dziecięce ("Muminki się cieszą, gdy kogoś powieszą", ""Ach, śpij kochanie, tarantula łazi ci po ścianie") do bardziej nowoczesnych (za słuchanie mojego "O.Ooo.Ooo.Ooooooo!" z piosenki "This love" Maroon 5 moim sąsiadom należy się natychmiastowy wstęp do nieba po śmierci)
c) jako pacholę szalałem na podwórku za domem rodzinnym, siejąc zgorszenie i zgrozę wsród sąsiadów. Razem z kumplem mym, przebieraliśmy się za druidów i udawaliśmy, że podrzynamy sobie gardła, skowycząc dziko. Kręciliśmy też różne kretyńskie filmiki z nami samymi w roli głównej-"Zrzeszenie Młodych Satanistów Ziemi Śląskiej- Kontratak", "Marsjanie atakują miasto XXXX", "Zygfryd Satanista kontra Przybysze z Marsa", czy własną wersję serialu "Komisarz Rex"- w wersji "Komisarz Józef" (z braku psa irasiadopodobnego tytułową rolę grał kot kolegi, komisarz Józef był dzielnym kotem, który rozwiązywał kryminalne zagadki, nie schodząc nawet z szafy). My bawiliśmy się przy tym wybornie. Sąsiedzi trochę mniej.
A czym Wy narażacie się sąsiadom?
--
