Dodaj do ulubionych

integrujecie sie...

19.04.05, 15:36
...w jakis sposob z osobami niepelnosprawnymi? umowilibyscie sie z kims kto
ma np porazona reke albo jezdzi na wozku? mam kolege ktory jest gluchoniemy
od urodzenia i wiem jakie to ciezkie, zreszta mu sie nie dziwie... jest
strasznie nerwowy, niecierpliwy i porywczy... ma tez duze powodzenie...
przystojniaczek smile chyba zadna dluzej z nim nie wytrzymala jak 2, 3 miesiace
niestety...
Obserwuj wątek
    • beate1 Re: integrujecie sie... 19.04.05, 15:40
      aż się zdziwiłam, bo właśnie zdałam sobie sprawę, że nie znam nikogo
      niepełnosprawnego w moim przedziale wiekowym (nawet szeroko pojętym)
      • pauli7 Re: integrujecie sie... 19.04.05, 15:51
        kurcze, ja w swoim wieku tez nikogo nie znam...
        ale znalam faceta na wozku - tata mojej bardzo dobrej kolezanki jeszcze z
        podstawowki... to byl (niestety, juz nie zyje) zajebisty facet!smile byl tak pelen
        zycia i energii jak malo ktosmile dawal sobie swietnie rade ze wszystkim, plywal
        nawet na zaglowkachsmile inna sprawa, ze nauczyli go wszystkiego za granica -w
        komunistycznej Polsce nie mialby mozliwosci, a gdzies w skandynawii nauczyli go
        zyc na nowo; korzystal z tego na maksasmile
        dzieki niemu juz jako mala dziewczynka zrozumialam, ze on nie jest inny, po
        prostu nie moze chodzicsmile

        Pauli
    • beate1 a propos 19.04.05, 16:34
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=22882988
      • zapalniczka Re: a propos 19.04.05, 19:30
        tak mi sie tez to przypomnialo, przegladalam "s@motnosc w sieci" i dla bohatera
        nie byl to problem... milosc zwycieza wszystko krotkomowiac... odleglosc to
        nic, niepelnosprawnosc, co jest w tej milosci? nigdy jej nie zaznalam tak
        naprawde, a wiem ze istnieje, czy bedzie zle gdy napisze ze tez takiej pragne...
    • zoskaanka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 19:45
      nie, nie integruję się
      bo nie uważam niepełnosparwnych za inny gatunek człowieka, z którym należy
      postępować w szczególny sposób
      znam kilka osób niepełnosprawnych, zarówno fizycznie jak i psychicznie i nie
      integruję się z nimi, ja się z nimi przyjaźnię
      • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 19:49
        moze to zle napisalam... to przez te "zintegrowane klasy"... ale i tak kazdy
        wie o co chodzi... czy sprawiaja Wam takie znajomosci trudnosci... bo ja
        przyznaje szczerze ze balam sie na poczatku ze moge komus zrobic krzywde, ze
        bedzie go cos bolalo, ze cos niestosownego powiem...(jedzilam na kolonie z
        niepelnosprawnymi)...
        • zoskaanka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 19:53
          jeszcze raz powtórzę
          nie
          jeśli będziesz się bała, bo urazisz, bo coś źle powiesz albo zrobisz, to
          zapewne tak się to skończy - niezręczną sytuacją
          może tak potraktować niepełnosprawnych NORMALNIE
          • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 19:56
            zoska ja napisalam ze tak na poczatku bylo, mialam takie obawy, a to ze nie
            chce kogos urazic i sprawic komus bol to jest wlasnie NORMALNE! bardzo milo
            wspominam tamte wakacje smile
            • zoskaanka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:02
              sorry
              reaguję gwałtownie, bo nauczono mnie normalnego traktowania ludzi
              niepełnosprawnych
              nie postrzegać ich jako odmieńców, którym się należy delikatne, specjalne
              traktowanie, bo na wózku, bo niewidomy itp
              każdy ma swoje słabe punkty, które można urazić, a jednak nie zastanawiamy się,
              że komuś sprawimy przykrość złym zachowaniem bądź słowem, jeśli jest sprawny
              • zlosnik5 Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:07
                masz racje ,ja też znam takich ludzi ,jeżdziłam z nimi jako opiekun i poznałam
                ich blisko ,słowo integrowac nie pasuje ,przyjażnić jak najbardziejsmile
                • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:14
                  przyjazn to tez zle slowo... miec wielu przyjaciol to nie miec zadnego... dla
                  mnie slowo przyjaciel jest zarezerwowane dla niewielu... nie pisze ze nie mozna
                  sie przyjaznic z osoba niepelnosprawna ale gdyby kazdego chorego potraktowac
                  jako przyjaciela... predzej zakolegowac sie smile
              • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:09
                ja bylam wtedy mloda i to bylo cos nowego, moja szkola wspolpracowala z takim
                osrodkiem i bylam bardzo przejeta tym wszystkim, tymbardziej ze mowiono nam na
                sucho co wolno czego nie wolno i ja zamiast byc otwarta i spontaniczna myslalam
                w pierwszych dniach "a co jak nie moge?" pozniej wszystko sie zmienilo, nie
                myslalam w tych kategoriach bo po prostu sie nie dalo tak bylo fajnie smile
                • zoskaanka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:15
                  no i to był największy błąd, mówić "na sucho, co wolno, a czego nie wolno"
                  co za debil taką pogadankę z wami przeprowadził???
                  • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:16
                    osoby z osrodka... smile
                    • zlosnik5 Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:22
                      tak osoby niepełnopsrawne ruchowo i umysłowo,zreszta moj sasiad jest
                      niepełnopsrawny ,mnie to nigdy nie odrzucało zeby pomoc.Przepraszam nie
                      powinnam uzywac słowa przyjazń ale w tym wypadku troche tak jest,mam znajomą
                      dziewczynke z kotra jedziłam na wyjazdy -teraz juz nie jedze ale zdarza mi sie
                      wejsc do niej pogadac z nia i z rodzicami jakoś tak zostało.Mnie nikt nie mowił
                      na sucho ja stanełam przed faktem zaopiekowania sie<przepraszam za
                      przechwalanie sie ale te 3tygodnie dały mi do wiwatu ale warto było>smile
                    • zoskaanka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:22
                      szkoda gadaćwink
    • lucide Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:28
      znowu "mój" temat smile

      Zapalniczko, niepełnosprawność to jest bardzo szerokie pojęcie. Niepełnosprawny
      to nie tylko osoba na wózku, bez ręki czy niewidoma. Znam trochę takich ludzi
      (w moim wieku także), kiedyś jeździliśmy razem na wakacje.

      Mam siostrę z zespołem Downa. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć co to za forma
      niepełnosprawności - upośledzenie umysłowe. Jest to coś zupełnie innego niz
      niepełnosprawność fizyczna. Dlatego nie będę się rozwodzić na temat
      upośledzenia umysłowego, bo pytasz o stosunek do osób niepełnosprawnych ruchowo.

      Jeździłam z mamą i moją siostrą na turnusy rehabilitacyjne - dla dzieci
      niepełnosprawnych ruchowo, umysłowo i "dwa w jednym". Znam takich ludzi
      naprawdę sporo. Nie mam żadnych problemów, żeby z nimi pogadać, pobawić się czy
      zaopiekować. Ale nie spotykam się z nimi na piwo, nie chodzimy razem do kina.
      Każdy ma swoje zajęcia, swoich znajomych, kontakty się pourywały.

      Na początku podchodziłam do nich trochę niepewnie - wiadomo - nowa sytuacja, ja
      miałam coś około 10 lat. Później nie stanowiło to dla mnie problemu. Miałam
      koleżankę na wózku. Była w pełni sprawna umysłowo, chodziła do normalnej szkoły.

      Pamiętam, że na wyjazdach prowadziłam jej wózek po miejscowych uliczkach,
      śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy jak zwykłe nastolatki. Na jednym ze spacerów
      stało się coś, co według was może być karygodne i niedopuszczalne. Nagle wózek
      z Ewą wywrócił się. Nie zauważyłam dziury w chodniku... Oczywiście zebrał się
      tłum gapiów, zaczęli się drzeć, że jaka ja jestem nieodpowiedzialna, kto mi w
      ogóle na to pozwolił itd itp. Ewie nic się nie stało. Jedynie starła sobie
      lekko łokieć i kolano, ale wiecie jak mogą niektórzy zareagować...

      Ktoś pomógł mi ją posadzić z powrotem na wózku, przybiegła jej mama. Nie
      nakrzyczała na mnie, powiedziała, że nic się nie stało. Pojechałyśmy do pokoju,
      żeby przemyć ranę. I wtedy Ewa powiedziała coś bardzo ważnego: Dziękuję, że
      mnie wywróciłaś. To moje pierwsze starte kolano w życiu. Nawet nie wiesz jak
      się cieszę.
      • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:32
        rozbeczlam sie...
        • lucide Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:37
          ee tam, Zapalniczko, nie ma co beczeć smile <przytul>
          • zapalniczka Re: integrujecie sie... 19.04.05, 20:40
            ale to ze wzruszenia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka