Dodaj do ulubionych

największe nonsensy ekranowe

    • anutek115 Re: największe nonsensy ekranowe 29.06.09, 13:35
      Wiedziałam, że sobie jeszcze coś przypomnę!

      Brzydka kobieta to ta, która ma okulary.

      Jak zły bohater juz leży, powalony ciosem w potylicę/serią z cekaemu/dwutonowym
      ciężarkiem spadającym mu na głowę ZAWSZE wstanie w chwili, gdy uchetany dobry
      bohater odwróci się do niego plecami, i bedzie próbował zadać ostateczny cios (z
      reguły głosno przy tym wrzeszcząc), lub, jak juz nie ma siły wstac, to chociaz
      za noge złapie nim skona.

      Zjawisko, które ma stuprocentową sprawdzalność w kryminałach klasy B, i
      siedemdziesięciopięcioprocentową w filmach klasy A - mordercą jest zawsze
      mąż/żona lub najlepszy przyjaciel/najlepsza przyjaciółka (ale najpierw pada
      podejrzenie na męża/żonę). Z tego powodu oglądanie kryminałów stało się dla mnie
      nudne, bo co za sens, jak sie w piątej minucie filmu zna wynik ;-)...
      • misiania Re: największe nonsensy ekranowe 30.06.09, 19:38
        a pies? pies zawsze skomli kiedy staje się przedmiotem
        zainteresowania kamery w filmie. oczywiście skomli z playbacku, a
        mordę ma zamkniętą, jak przystało na psa. bo psy z reguły nie wydają
        dźwięków bez powodu. ale zgodnie z jakąś regułą pies w filmie ma
        obowiązek popiskiwać, więc mu podkładają taką popiskującą świnię.
      • morekac Re: największe nonsensy ekranowe 16.11.09, 02:16
        Zjawisko, które ma stuprocentową sprawdzalność w kryminałach klasy B, i
        > siedemdziesięciopięcioprocentową w filmach klasy A - mordercą jest zawsze
        > mąż/żona lub najlepszy przyjaciel/najlepsza przyjaciółka (ale najpierw pada
        > podejrzenie na męża/żonę)
        Policjanci i w realu podejrzewają najpierw męża/żonę (i innych bliskich). Takie
        życie...
    • Gość: dzidzi Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.09, 20:46
      Przypomniałam sobie jeszcze i ja:
      akcja w lesie, obojętnie jaka pora roku, zawsze ten sam, wiosenny
      świergot ptaków (dot. filmów made in Poland);
      fatalny montaż - jakaś scena kręcona w odstępie kilku tygodni ale
      okoliczności przyrody zmieniły się diametralnie - bohater raz na
      tle łysych gałęzi, chwilę później już pokrytych bujnym listowiem.
    • szampanna Re: największe nonsensy ekranowe 30.06.09, 20:47
      Wszystkie porody wygladają tak samo: kobiecie odchodzą wody, zawsze
      w miejscu publicznym i od razu trzeba pędzić na złamanie karku do
      szpitala, ewentualnie odebrać poród na miejscu, bo oczywiście już od
      razu są skurcze parte ;) Całość trwa zaledwie chwilę, nawet jeśli to
      nie dziesiąte, a pierwsze dziecko. Oczywiście zawsze jest czyste i
      różowe, a kobieta nadal piękna i w dobrej formie, co najwyżej ma
      lekko potargane włosy i nieco potu na czole (ale bez wpływu na
      świeżość makijażu).
      • liqier Re: największe nonsensy ekranowe 30.06.09, 21:55
        W polskich filmach wszystkie kobiety chodzą po domu w butach, najczęściej bardzo
        wysokich szpilach albo kozakach. W filmach zagranicznych ludzie najczęściej
        kładą się spać bez mycia, zawsze ściągają ubranie i od razu do wyra. Rano
        również bez mycia ubierają się ciuch leżący koło łózka i szybko wychodzą,
        oczywiście w nienagannych strojach.
        • liqier Re: największe nonsensy ekranowe 30.06.09, 22:01
          NO i te straszne horrory, które zaczynają się od tego, ze piątka (trójka,
          czwórka)studentów jedzie na wycieczkę...
          • gorillon Re: największe nonsensy ekranowe 01.07.09, 00:26
            Nonsensem jest, to iż w filmach z ufoludkami nikt nie zatyka nosa.
            A tymczasem w mojej miejscowosci wyladowało dziś UFO i okazuje sie, że
            obcy śmierdzą. Bo się nie myją. I tego w filmach jakoś nie uwzględnia
            się!
            • liqier Re: największe nonsensy ekranowe 01.07.09, 00:29
              gorillon napisał:

              > Nonsensem jest, to iż w filmach z ufoludkami nikt nie zatyka nosa.
              > A tymczasem w mojej miejscowosci wyladowało dziś UFO i okazuje sie, że
              > obcy śmierdzą. Bo się nie myją. I tego w filmach jakoś nie uwzględnia
              > się!
              Nie o to chodzi, ze nie pokazują jak się myją, ale że pokazują jak się
              rozbierają z ciuchów i wskakują do łóżka, a później wskakują rano w te same,
              leżące koło owego łóżka ciuch.
              • gorillon Re: największe nonsensy ekranowe 01.07.09, 09:35
                Obcy w cichach, korzystajacy z lozek? To zalezy do jakiej kategorii naleza. Jezeli do napalonych humanoidow z obcej planety, ktorzy przybywaja na Ziemie, by poznac co to seks, to owszem.
                • Gość: me Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.acn.waw.pl 09.07.09, 20:51
                  Wkurza mnie, ze amerykanscy policjanci w filmach zawsze robia ten sam blad
                  podczas blokad na drodze: stoja tylko przy poczatku blokady. Stoi sobie kilku
                  gliniarzy, swiatla blyskaja etc i czeka sobie kolejka samochodow na sprawdzenie.
                  I policjanci stoja tylko przy pierwszy samochodzie, z bronia, czujni i
                  podejrzliwi etc, ale obserwuja tylko ten pierwszy samochod. I jak nadjezdza
                  poszukiwany przestepca, ten na ktorego zostala zorganizowana blokada, to widzi
                  te swiatla, radiowozy i kolejke samochodow i zawsze albo zawraca i ucieka
                  samochodem albo wysiada z wozu i ucieka pieszo w las. I policjanci nawet nie
                  widza, ze koles uciekl. Ewentualnie zanim nadejdzie jego kolejka na sprawdzenie
                  przestepca wymysli jakies sprytne przebranie, zastraszy zakladnika jesli go ma
                  zeby go kryl itp.
                  A gdyby tak choc jeden gliniarz z bronia czekal na koncu "kolejki" samochodow do
                  sprawdzenia? Moglby zagladac do samochodu, ktory wlasnie podjezdza i go
                  pobieznie wstepnie sprawdzac, potem dokladnie sprawdziliby go ci przy samej
                  blokadzie. Wtedy jakby podjechal przestepca i zawrocil na widok blokady albo
                  wysiadl i uciekal w las, to ten gliniarz moglby zaalarmowac pozostalych. Czy
                  naprawde tak trudno na to wpasc??

                  Ostatnio widzialem 2 takie sceny: chyba w "11-tej godzinie" koles wiozacy jakies
                  ukradzione bakterie zawrocil na widok blokady i uciekl (gliniarze nic nie
                  widzieli); w jakims filmie z Davidem Arquette kolesie porwali syna Franka
                  Sinatry i na widok blokady jeden z nich wysiadl i obszedl blokade lasem
                  (gliniarze oczywiscie nic nie widzieli) a drugi zastraszyl porwanego zeby
                  siedzial cicho. A w zyciu takie "klisze" w filmach widzialem tysiace razy! Czy
                  naprawde policja w USA tak nie mysli, czy to tylko taka wizja scenarzystow?
      • hamerykanka Re: największe nonsensy ekranowe 06.08.09, 19:35
        I nigdy nie rodza lozyska !!!
    • Gość: fish&chips Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.07.09, 00:16
      We francuskich serialach kryminalnych:
      - wszyscy bohaterowie to albo arystokraci, albo co najmniej burżuazja od
      pokoleń. Wszyscy też dysponują starymi zamkami, dworami, hotelami, rezydencjami
      z basenem itd.
      - główni bohaterowie poznają się w barze, a 3 minuty później są już w łóżku, by
      w ostatnim odcinku okazało się, że wezmą ślub
      - kobiety żwawo biegają za złoczyńcami na szpilkach po kocich łbach
      - każda rodzina ma swoją straszną tajemnicę, której nie wyjawi nawet najbliższym
      i nawet po tym, jak połowa rodziny została wymordowana
      - główna bohaterka to najczęściej nieślubne dziecko arystokratycznego rodu, a
      ojcem/matką/bratem jest morderca
    • makika7_0 Re: największe nonsensy ekranowe 17.07.09, 12:52
      w filmach amerykańskich rozwiedzeni rodzice albo coś wciąż do siebie czują, albo
      się nienawidzą i jedno drugiemu chce wszystko robić na złość

      dzieci, nawet te poważnie chore (w realnym świecie zazwyczaj bardzo dojrzałe
      emocjonalnie) zawsze są infantylne i rzadko np. widzą, że rodzice się kłócą czy
      cokolwiek nie gra w domu

      o porodach świeżo wyglądających matek już było, nie pamiętam czy było, że zaraz
      po urodzeniu dziecka jest po wszystkim - ani łożyska nie rodzą, ni jej nie szyją
      nawet jak rodziła w pozycji bardzo leżącej wielkiego dzieciaka...


      w starszych filmach kiedy małżonkowie szli do łóżka to seks był z pozycji
      misjonarskiej, ale ona zawsze miała nogi złączone, więc facet chyba trafiał po
      prostu między jej uda...

      wszyscy mają zmywarki, chyba, że sa bardzo biedni
      • aduerin Re: największe nonsensy ekranowe 17.01.10, 11:28
        > w filmach amerykańskich rozwiedzeni rodzice albo coś wciąż do
        siebie czują, alb
        > o
        > się nienawidzą i jedno drugiemu chce wszystko robić na złość
        a w zyciu myslisz ze tak nie jest???
    • Gość: dinki Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.tktelekom.pl 17.07.09, 13:00
      i wszystkie telefony w całych stanach zaczynają się od 555- ;-)
      • Gość: Bartek Re: największe nonsensy ekranowe IP: 213.134.142.* 17.07.09, 15:50
        Wyjaśnienie
        ]
        • czysty_jogurt Re: największe nonsensy ekranowe 17.07.09, 18:01
          Co do zmywarek: sa w wiekszosci gospodarstw, a juz z pewnoscia w kazdym
          nowym domu.
          Na temat telefonu "55" wyjasnil to "Bartek". Dodam, ze nawet przypadkowe uzycie
          realnego numeru mkogloby zakonczyc sie w sadzie i to GRUBYM
          ODSZKODOWANIEM
    • Gość: ja Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.wp3.ptc.pl 17.07.09, 18:26
      Jeśli w filmie amerykańskim występuje nastolatek/a to zawsze on/ona ma 16 lat.
    • anutek115 Re: największe nonsensy ekranowe 18.07.09, 19:13
      Jesli w filmie amerykańskim występuje Rosjanin, zawsze mówi on z twardym
      akcentem, i PRZENIGDY nie potrafi wymówić swojego imienia. No i nic dziwnego, bo
      nie nazywa się on Igor czy Iwan (co, ajk sądzę, jest jakos tam wymawialne dla
      amerykanskich aktorów) ale zawsze jakos fajnie, Siergiej Gregorijewicz na
      przykład, albo Dymitr Sergiejewicz, i potem rzęzi taki biedak na ekranie "My
      name is Serghjiej Sta-ni-sla-wo...wycz..."...

      Polacy tez mówią z zadziwiajacym akcentem, żaden z moich znajomych nie ma takiego.

      Jak jest pokazywana Polska, obowiazkowo zaliczymy chłopską furę powożoną przez
      chłopa w przepasanej krajką koszulinie obciętego "na garnek". Juz mnie to nawet
      nie irytuje, tylko bawi.
      • atela Re: największe nonsensy ekranowe 18.07.09, 23:08
        Spontaniczni kochankowie nigdy nie uzgadniają sposobu antykoncepcji.
        • kaszunia Re: największe nonsensy ekranowe 20.07.09, 02:10
          Spontaniczni kochankowie mają także czas na zapalenie 300 świec by stworzyc nastrój
          • Gość: yaroux Re: największe nonsensy ekranowe IP: 213.17.128.* 20.07.09, 14:58
            To co prawda nie nonsens ale taka ciekawostka; w amerykańskich filmach w
            zasadzie wszystkie drzwi zawsze zatrzaskują się z takim samym dźwiękiem. Ja mam
            w domu z dziesięć drzwi i jestem w stanie określić ze stuprocentowa pewnością,
            które akurat trzasnęły. (Żeby było jasne - zaznaczam, że nie mam słuchu
            absolutnego...)

            Ale już absurdem jest z pewnością - to co już ktoś wspominał powyżej -
            recytowanie z pamięci potrzebnego akurat numeru telefonu, przy czym nie jest to
            bynajmniej numer telefonu recytującego ale np. jego niewidzianego od lat
            znajomego z Wietnamu. Szczytem tego typu było w filmie Firma podawanie przez
            Toma Cruise'a z głowy szeregu kilkunastocyfrowych kont w banku na Kajmanach, czy
            gdzieś tam.
    • Gość: frizz Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.tvk.torun.pl 22.07.09, 14:35
      W wielkim domu w nocy jak coś stuknie/puknie/skrzypnie oczywiście w piwnicy,
      bohater (a najczęściej bohaterka) schodzi po strasznych schodach do tej
      strasznej piwnicy, oczywiście po ciemku bo światło albo nie działa albo jakoś
      nie przychodzi nikomu do głowy żeby zapalić. Zawsze i wszędzie, prześladowani
      przez morderców psychopatów chodzą sprawdzać do piwnicy każdy chrobot. No i
      nieśmiertelne "hello??" :)
      • Gość: frizz Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.tvk.torun.pl 22.07.09, 14:46
        i jeszcze jak jadą samochodem to albo strasznie kręcą kierownicą cały czas, albo
        nie kręcą w ogóle :)
    • Gość: grenzoid Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.chello.pl 22.07.09, 14:47
      No i po wybraniu numeru telefonicznego nader rzadko czeka się na połączenie.
      Dzwonisz z Arabii Saudyjskiej do USA z komórki: wystukujesz numer, przykładasz
      telefon do ucha i nawijasz !
      • Gość: alaska Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.08.09, 00:44
        a mnie wkurza w filmach i serialach, że jak umrze dziecko, które jest jedynakiem, to jego rodzic ZAWSZE mówi cały zapłakany: "to było moje JEDYNE dziecko!"

        kurde, to jakby miał dwójkę, to by powiedział: "no tak, mój syn umarł, ale na całe szczęście mam jeszcze córeczkę"?
        • arcadios1987 Re: największe nonsensy ekranowe 06.08.09, 13:34
          - Nieśmiertelny motyw Wietnamu i konflikt pomiędzy bohaterami filmu (najczęściej Dobry vs Zły) zapoczątkowany właśnie poczas tej wojny. Najczęściej Dobry nie wykonał rozkazu Złego, który był jego dowódcą. Mało tego - Dobry postanowił "upupić" swojego szefa za to, że takie rozkazy wydaje. Oczywiście Zły w cywilu natychmiast staje się przywódcą kartelu narkotykowego/bandy/mafii, a Dobry zakłada rodzinę i pracuje jako jedyny w kraju specjalista "do spraw". Wyrównanie rachunków następuje w momencie, kiedy Zły planuje Wielki Atak Na Cały Świat i zawsze, po prostu zawsze robi przy pomocy tej dziedziny, w której Dobry jest specjalistą.
          - Samochód po upadku w przepaść zawsze wybucha i to kilka razy, tak jakby miał kilka zbiorników z paliwem.
          - Gieroj nigdy nie ma sprawy karnej za ludobójstwo po wybiciu kilkudziesięciu swoich przeciwników.
          - Prezenterem TV bardzo często jest kobieta o azjatyckich rysach twarzy.
          - W scenie erotycznej kobieta paląca cygaro zaciąga się nim jak zwykłym papierosem.
          - Skrzywdzona i planująca zemstę heroina zawsze obcina włosy.
          - Alfonsem zwykle jest ubrany w płaszcz z futerkiem Murzyn.

          I na koniec: Wiecie jaki będzie dialog, jeśli koniec świata przeżyje tylko Jankes i jego partnerka? Otóż taki:

          - Nic ci nie jest? (Ar ju okej?)
          - Tak, wszystko w porządku, ale moja cała rodzina nie żyje (Jes, am fajn bat maj ol famili daj )
          - Tak mi przykro (Ajm soł sory)
          - Chlip! chlip! Przytul mnie John (Chlip! Chlip! Hag me Dżon)
          - [przytula] Wszystko będzie dobrze, przyrzekam (Ewryting łil bi okej, aj słir) :):)

          Koniec (Di End)
    • Gość: pawel Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.tktelekom.pl 09.08.09, 11:22
      Mowa o amerykańskich filmach ---> samochody piszczą kołami na piasku
      i trawie przy prędkości 15km/h żenada! Przesada z efektami bo zawsze
      po zderzeniu jedno auto wylatuje 5m do góry i cztery razy dachuje.
      No i sceny walki jak jeden gość napier...la 15 typów, po postrzale
      kuleje przez chwile żeby póxniej biegać i rozwalać całe miasto . . .
      • jestem-tu Re: największe nonsensy ekranowe 13.08.09, 21:54
        witam, na to jeszcze nikt nie zwrócił uwagi, a zawsze mnie to
        śmieszy. Srodek oceanu, ciemna noc, mostek kapitański na statku
        oświetlony wszystkimi światłami i wachtowy z lornetka wpatrujacy się
        w czarną szybe okienna. W rzeczywistosci na mostku w nocy jest
        zawsze ciemno. Nawet lampa oswietlajaca stół z mapami w kabinie
        nawigacyjnej ma regulacje jasnosci, nawet te malutkie lampki
        kontrolne na tych wszystkich urzadzeniach elektronicznych ( radio)
        mają pokrętło do przyciemniania. Wszystko żeby nie razić w oczy
        wachtowego, oczy przystosowanie do ciemnosci za oknem mostku
    • Gość: filmcrazy Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.toya.net.pl 20.08.09, 21:05
      Bohaterka dowiaduje się, że jest w ciąży. Z wielkimi od zgrozy oczami woła do
      siostry/przyjaciółki/niepotrzebne skreślić: "Przysięgnij, że nikomu nie powiesz!
      Nikt nie może się o tym dowiedzieć!"
      Oczywiście, dwie sceny dalej chwytają ją mdłości/ma zawrót głowy/mdleje przy
      kimś, kto absolutnie nie powinien wiedzieć o jej ciąży.
      No i ten klasyczny dialog. "Grozisz mi?" "Nie, ja tylko ostrzegam". Jeszcze
      nigdy nie słyszałam innej odpowiedzi.
      • kirke18 Re: największe nonsensy ekranowe 21.08.09, 12:37
        Jak ktoś zaginie, to nie można tego zgłosić na policji, bo nie
        upłynęły 24 godziny.
        Zarówno w hamerykańskich jak i, o zgozo!, w polskich filmach.
        BZDURA!
        Przyjęcie zaginienia i podjęcie stosownej akcji zalezy przede
        wszystkim od tego KTO i w jakim stanie (np.zdrowia) i to tylko jeśli
        chodzi o osoby dorosłe, bo z nielatami to już zupełnie inna bajka(
        zawsze zaginięcie przyjmowane jest od razu). I zasadniczo zgłasza
        się to osobiście.
        Bo co innego jak dorosły mężczyzna nie wróci na całą noc,a wcześniej
        zapowiadał, że idzie z kolesiami na imprezkę, a co innego jeśli to
        jest np. osoba mająca depresję i zapowiadająca samobójstwo.
        A tak ogólnie to chyba regułą jest, że lekarz/pielęgniarka oglądając
        np. szpital w Lesnej Górze pieni się z oglądanych nonsensów.
        Podobnie policjant/prawnik patrzący na W-11 czy Andzie Mandzie
        Wesołowską. Często z tych bzdur jest więcej szkody jak pożytku.
    • Gość: M.S Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 15:01
      A mnie zawsze zaskakują filmy typu "powrót na błękitną lagunę" i
      inne na wyspach. I może nie tyle filmy mnie zaskakują ale te
      kobiety, są takie piękne, czysta, wygolone, bez odrostów, bez
      zarośniętych brwi, jak one to robią??? Nie mają dostępu do
      depilatora, szampony, tamponów...fenomen jakiś
    • Gość: aga Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.09, 14:52
      a mnie zawsze dziwi, że w amerykańskich filmach obcokrajowiec ZAWSZE
      mówi idealnie po angielsku, tzn. nigdy nie zapomni jakiegoś słówka
      (nawet jak rozmawia o super rzadkiej chorobie, 15-etapowej reakcji
      chemicznej, czy dokładnej budowie jakieś maszyny, gdzie wymiena
      nazwę każdej pojedyńczej częsci), ja znam angielski dość dobrze i
      zdarza mi się w rozmowie "zająknąć" albo przekręcić słówko. ps.
      zasada nie dotyczy mieszkańców wschodniej europy, porywających
      autobus/przechwytujących broń masowego rażenia/podkładających bombę,
      którzy jak wiadomo nie mówią po angielsku.
    • Gość: gość Re: największe nonsensy ekranowe IP: 195.225.247.* 27.08.09, 18:13
      Dla mnie nonsensem jest to, ze w serialu "Gotowe na wszystko" Eva Longoria,
      która ma ok. 155 cm. wzrostu gra supermodelkę. No Comment...
    • Gość: Kasia Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.11.09, 07:13
      Myją zęby bez pasty i poumyciu ich nie płukają ust.
      • heca7 Re: największe nonsensy ekranowe 15.11.09, 21:31
        Główny bohater w środku zimy/zamieci jedzie sobie konno np w samej zbroi a na
        muskularne, gołe ramiona ma zarzucone niedbale futro niedźwiedzia/rysia/
        lamparta. I nie jest mu zimno! W wersji współczesnej jest to cienka koszulka z
        krótkim rękawem.
        Rozumiem, że jak ja wyhoduję takie bicepsy będę mogła ganiać do sklepu w zimie
        tylko w kamizelce ;)
        • jedzoslaw Re: największe nonsensy ekranowe 16.11.09, 22:54
          Pozwolę sobie przekopiować swoje wypowiedzi z dyskusji na ten sam temat, która przetoczyła się przez FH 3 lata temu...

          1. Herosi z filmów akcji- spoceni, zakrwawieni, brudni i obdarci, a mimo to piękna i czysta młoda blondynka, po uwolnieniu jej przez herosa rzuca mu się w ramiona bez jakiejkolwiek odrazy.

          2. Gdy facet po seksie wstaje z łóżka to w 98% nie wkłada
          majtek, tylko od razu spodnie na gołe ciało i koszulę. Jakoś tych majtasów nigdy nie zdąży włożyć, bo spieszy się do pracy/żona ma rocznicę ślubu, więc się nie może spóźnić/spieszy się na samolot itp. :)

          3. Bohaterowie zawsze kończą rozmowy telefoniczne- w chwili, gdy ktoś im je przerywa- jednym, jedynym słowem: "oddzwonię" i trzask słuchawką o widełki. Nawet nie ma "przepraszam, wybacz, muszę kończyć, pozdrów tam kogoś itd.", tylko bez zapowiedzi koniec rozmowy.

          4. Po rzuceniu jakiegoś powalającego stwierdzenia lub riposty, która może nawet nie była taka powalająca bohater odchodzi od rozmówcy, wychodzi z pomieszczenia bez pożegnania i jeszcze trzaśnie drzwiami na koniec. Następne ujęcie: oczywiście twarz owego wzgardzonego adresata danego stwierdzenia- zwykle zdziwiona, albo z wyrzutami sumienia.

          5. Dla amerykańskiej kultury masowej Europa to wciąż poligon do rozrób i strzelanin, gdzie oczywiście Jankesi rozjeżdżają rzeźby, szaleją beemwicami po deptakach i starówkach miast, by wjechać na końcu do fontanny. Europa to dla nich przede wszystkim Francja, rzadziej Wielka Brytania lub Włochy. Zaś za Odrą leżą tereny dzikiej Europy Wschodniej, gdzie oczywiście nie ma demokracji, bieda aż piszczy, ulice patroluje wojsko (jakby tam tylko junty wojskowe rządziły), zaś wszyscy mieszkańcy Europy Wschodniej muszą koniecznie palić papierosy, w większości przypadków posługują się cyrylicą, a nie alfabetem łacińskim, są nieogolonymi brunetami, zaś ich kobiety noszą na głowach chusty. Ponadto WSZYSCY mieszkańcy Europy Wschodniej mają nazwiska kończące się na -ski, -icz, -yn, -ow, nawet jeśli akcja dzieje się na terenach niesłowiańskich- na Węgrzech czy w Rumunii.

          6. Amerykańscy sędziowie są zwykle czarni, w wieku pod 50-tkę i noszą okulary ze złotymi oprawkami. Źli biurokraci, urzędnicy, prawnicy, businesmani spod ciemnej gwiazdy, którzy na końcu uciekają z walizką pełną dolarów, a którzy byli odpowiedzialni za:
          a) wycięcie 1000 ha lasu w Ameryce Środkowej
          b) trucie ściekami prostych mieszkańców małego miasteczka w Iowa lub Kansas
          c) oszukanie biednego farmera, którego ziemia kryje złoża ropy
          d) jakąś katastrofę wskutek olewania BHP (bo tak było oszczędniej)
          e) postawienie kompleksu handlowo-rozrywkowego na starym cmentarzu indiańskim
          f) wywołanie przewrotu w Azji centralnej lub Salwadorze, Gwatemali itd. (tu wpisać jakiś kraik III świata)
          ...PRAWIE ZAWSZE są brunetami, z łysiną plackowatą lub taką, przy której włosy rosną tylko po bokach, noszą garnitury z krawatami oraz okulary (znów te złote oprawki), znają się na ekonomii lub prawie i zawsze są strachliwi. Giną zwykle w spektakularny sposób, często tam, gdzie czynili szkody.

          7. Informatycy nigdy się nie golą, noszą okulary, T-shirty i spodnie typu bermudy.

          8. W katastrofach kosmicznych obowiązkowo muszą być zniszczone miasta: Paryż, Nowy Jork, Moskwa, Londyn, Rzym, Sydney i Berlin. Wyzwoliciel świata ma zwyczaj wygłaszać gorące przemowy typu: "jesteśmy jednym narodem, bez względu na kolor skóry, płeć, pochodzenie, urodziliśmy się dla wolności" itd. no i obowiązkowo muzyka symfoniczna.

          9. Amerykańskie czirliderki są z reguły puszczalskie, śpią ze wszystkimi przystojnymi facetami w high school. Taki przystojniak czasem jednak się "zapomni" i biedny musi potem rzucić szkołę i zacząć pracę jako kelner albo pomywacz w Mc Donaldzie. Jeszcze co do czirliderek to oczywiście wszyscy faceci ślinią się na ich widok, wywożą samochodem za miasto na jakieś pustkowie (tak żeby było widać całą panoramę miasta) albo do kina samochodowego i tam konsumują
          swoje trofeum. W amerykańskiej kulturze masowej rola czirliderek jest chyba taka sama jak lolitek w szkolnych mundurkach dla Japończyków, młodych kelnerek dla Francuzów i młodych pielęgniarek dla Polaków: istnieją tylko w jednym celu i tylko jedno potrafią.

          10. Polskie seriale: o tym można pisać elaboraty. Zwłaszcza młodzież i dzieci: nigdy nie mogą grać naturalnie, nigdy ich życie i słownictwo nie oddaje rzeczywistości, choćby reżyserzy powtarzali z uporem maniaka, że to jest oparte na faktach. Był taki serial "Klasa na obcasach", który miał być niby jeszcze bardziej niż inne "młodzieżowy". Wyszło jeszcze bardziej sztucznie niż w typowych telenowelach. I jeszcze coś, o czym już wspominałem wcześniej, a co doprowadza mnie do białej gorączki: zwyczaj mówienia przy stole z pełnymi ustami. Ma być naturalnie, a wychodzi obrzydliwie.

          11. Spanie w piżamie (nawet w modnym kroju) jest passe. Jeśli kto młody- zawsze gatki i/lub koszulka.

          12. W filmach akcji opiewających Wielkie Akcje Ratowania Świata i Demokracji, w kwaterze głównej USA jest zawsze pełno monitorów i spoconych facetów w białych koszulach z podwiniętymi mankietami i ze słuchawkami na uszach. Zaś na jednym, głównym monitorze jest wyświetlona mapa świata, albo jednego jego wycinka. Na mapie nie ma zazwyczaj żadnych wykresów ani liczb- jest chyba tylko po to, aby
          Amerykańscy Stratedzy wiedzieli, gdzie leży Londyn, Paryż, Moskwa, Rzym, Berlin i Tokio. Oczywiście, tylko te miasta są zazwyczaj zagrożone i te się tylko liczą. Taki np. Madryt, Kair, Rio de Janeiro, Sydney czy Delhi nie mają znaczenia (o
          Warszawie nie wspomnę).

          13. Gdy dziecko lub kobieta usłyszy "Stay here" ("zostań
          tu") to na bank nie wykona polecenia tylko wylezie z kryjówki i ruszy za dobrym bohaterem. Lecz potem znów następuje rzecz typowa: Dobry Bohater idzie do kryjówki Złego Bohatera i co zastanie na miejscu? Ujrzy owe dziecko lub kobietę z nożem przy szyi/z pistoletem przy głowie i związane. Co powie Dobry do Złego?
          "Puść go/ją!". Na to Zły odpowie: "najpierw walizka(z pieniędzmi)/kod dostępu/formuła/amulet/kamień(drogocenny)!" albo zacznie monolog poczynając od słów: "wiesz, ile lat marzyłem o takiej chwili?". Gdy jednak złoczyńca zażąda ujawnienia jakiejś informacji w zamian za życie dziecka/kobiety to ta uwięziona osoba zamiast wpadać w panikę, prosić o litość, zamiast krzyczeć": "powiedz mu, co chce wiedzieć!/daj mu to, czego chce! (co każdy normalny człowiek zrobiłby w
          momencie zagrożenia życia)- zaczyna kozakować i krzyczy: "nie mów mu!/ nie dawaj mu!

          14. Facet w kuchni na zastępstwie jest totalną niemotą i fajtłapą. Bywa też i tak, że jeszcze musi do tego zajmować się swoim dzieckiem-niemowlęciem. Ma oczywiście problem z przewijaniem, przypala mleko dla dziecka, karmi je upaplając się przy tym niemiłosiernie zupką i w tym stanie zastaje go żona- matka dziecka, która pyta: "kochanie, jak sobie radzisz?". On oczywiście udaje, że wszystko jest OK.
        • morekac Re: największe nonsensy ekranowe 17.11.09, 01:12
          Bicepsy są niekonieczne: zawieja i zamieć (wprawdzie tylko
          brytyjska...) - bohaterka w krótkim rękawku i bez bicepsów pruje z
          łuku aż miło, pewnie dla rozgrzewki. Półnagi bohater z toporem i
          bicepsem rąbie lód (na oko - min.30 cm grubości,albo i więcej) na
          jeziorze- lód zaś pęka wszędzie i robi się niemal tsunami. Źli
          toną... W warunkach naturalnych byłyby pewnie kłopoty z wyrąbaniem
          przerębli...
        • Gość: x Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.lodz.msk.pl 10.06.10, 21:46
          Inna klasyka: bohaterka przedziera się przez las odziana w ażurowy stanik,
          szorty i sandały. Cóż, widocznie na gałęzie, jeżyny, komary jest niewrażliwa- w
          rzeczywistości przejście przez gęsty las bez porządnych butów i długich spodni
          to mordęga.

          Żeby nie było seksistowsko- bohater lata w szortach i z gołym torsem.
    • miau_weglowy Re: największe nonsensy ekranowe 21.11.09, 16:28
      - nie wiedziec czemu w filmach amerykanskich, gdzie akcja rozgrywa sie w Polsce,
      ludzie mowia po rosyjsku, a na dodatek maja rosyjsko brzmiace nazwiska (np.
      jakis film z Seagalem, tytulu nie pamietam)

      - ogladam sobie niedawno 'Swordfish' , napisy po angielsku, scena przesluchania,
      napisy informuja, ze delikwenci mowia po finsku. ok, w takim razie nie slucham,
      tylko zamieniam pare zdan z domownikami, bo przeciez finskiego w zab nie
      rozumiem. Ale ale!... Ucho wylawia coraz wiecej slow, ktore ROZUMIEM! ;d To jak
      i kiedy nauczylam sie finskiego???? Daje glosniej i co? Nie zaden finski, tylko
      caly czas NIEMIECKI ;D
      Gratulacje dla tlumacza ;P
      • nessie-jp Re: największe nonsensy ekranowe 02.12.09, 21:20
        miau_weglowy napisała:

        > - nie wiedziec czemu w filmach amerykanskich, gdzie akcja rozgrywa sie w Polsce
        > ,
        > ludzie mowia po rosyjsku, a na dodatek maja rosyjsko brzmiace nazwiska

        I co drugi Polak ma na imię Borys! A co pierwszy Iwan.
        • miau_weglowy Re: największe nonsensy ekranowe 03.12.09, 13:11
          zebys wiedziala ;D

          a ostatnio z domownikami stwierdzilismy,ze w filmach policja zawsze obstawia
          tylko glowne wejscie. niewazne,ze maja plany budynku, na potrzeby uciekajacych
          inne wejscia/wyjscia pozostaja nieobstawione ;D
          • Gość: ;) Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.cable.smsnet.pl 10.12.09, 11:32
            Tylko geniusz może wpaść na to, by wychodzić wejściem. Wejściem się wchodzi, a
            nie wychodzi:))
    • dupsztalka Re: największe nonsensy ekranowe 03.12.09, 20:34
      -->> Zazwyczaj kobieta po stosunku robi kanapkę/nalewa coś do picia/pali papierosa/krząta się po pokoju bez majtek, ale za to w MĘSKIEJ KOSZULI.

      -->> Jeżeli kobieta/mężczyzna wpada do kogoś na spontaniczny seks i zostaje na noc, to na drugi dzień ubiera te ciuchy, które leżą koło łóżka. A co to oznacza? ŻE UBIERA BRUDNE MAJTKI I SKARPETKI i idzie w takich do pracy :D

      (Pewnie już było) -->> rano kochankowie całują się i mówią do siebie, mając twarze 5 cm od siebie i NIGDY nie śmierdzi im z ust.

      -->> Kobiety, które zostają przypadkowo wepchnięte do basenu, morza, jeziora - zawsze wychodzą z nietkniętym makijażem.

      -->> W polskich serialach kryminalnych (w-11, Detektywni) policja lub karetka przyjeżdża w ciągu 5-10 sekund od momentu wezwania.

      -->> Komisarze lub detektywi zawsze "przypadkiem" są w miejscach, w których akurat COŚ się dzieje i oni sami wkraczają do akcji, często ratując komuś życie.

      -->> Detektywi często prowadzą sprawę na własną rękę, mimo że klient już dawno sobie tego nie życzył. Oczywiście większość spraw prowadzą ZA DARMO z potrzeby serca :)

      -->> Rzadko kiedy zauważam w amerykańskich filmach, aby w ich domach był przedpokój, w którym zostawia się kurtki, płaszcze czy buty.

      -->> 90% mężczyzn, którzy grają w amerykańskich produkcjach są biznesmenami, pracującymi w szklanych biurowcach.

      -->> zazwyczaj gdy ktoś pisze coś na klawiaturze komputera to jednocześnie czyta na głos to co pisze.

      -->> Bohaterowie borykają się z takimi przeciwnościami losu: Gdy chcesz odpalić auto w krytycznym momencie - nie odpala. Gdy chcesz włączyć nawiew w upalny dzień - nie działa. Gdy chcesz posłuchać radia bo lecą ważne informacje - nie działa. Gdy chcesz zadzwonić lub oczekujesz na telefon - rozładowana bateria.
      • Gość: ciemna blondynka Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 00:28
        dupsztalka napisała:

        Rzadko kiedy zauważam w amerykańskich filmach, aby w ich domach by
        > ł przedpokój, w którym zostawia się kurtki, płaszcze czy
        buty.

        Dupsztalko, wiele słusznych uwag w Twoich wpisach w tym wątku, ale
        powiem Ci, że w USA w zwykłych domach jednorodzinnych (takich,
        powiedzmy, z jedną/dwiema łazienkami) najczęściej właśnie
        przedpokojów nie ma. Jeśli są to w stanie szczątkowym, wielkości,
        powiedzmy, 1,2 m x 1,2m, a szafa w nich służy raczej jako
        przechowalnia worka soli do posypywania lodu w zimie, ewentualnie
        odkurzacza...
    • jajoglowa_wdowa Film 2012 10.12.09, 11:16
      Peany wyśpiewywano na cześć sukcesu kasowego tego filmu, no to poszliśmy.
      I co? I kicha. Dlaczego? Dlatego, że ogólnie lubię patrzeć na filmy, gdzie
      ktoś lub coś rozwala USA, ale nie lubię, jak robi się ze mnie debila. Czy
      ktoś sobie pomyślał, że może zrobić estra efekciarski szmelc, a ja nie
      zwrócę uwagi na to, że gra aktorska jest na poziomie szkółki teatralnej w
      liceum? A może liczyli na to, że dam się nabrać na ten patetyzm, wstanę i
      z ręką na piersi zacznę śpiewać "God bless America"? Nie mówię, że
      wszystkie filmy muszą być melodramatami o francuskich szwaczkach z
      moralnym przesłaniem, ale może kiedyś Amerykanie zauważą w końcu, że mamy
      mózgi? Chociaż... film zarobił już kupę szmalu, więc po cholerę marudzić?
      Kasa wpłynęła, chrzanić oscara.
      • aschonti Film Prawo zemsty 12.12.09, 19:59
        A ja z kolei zostałam podstępem zaciągnięta na hamerykańskiego
        produkcyjniaka Prawo zemsty. No wypisz wymaluj idealny przykład
        nagromadzenia większości stereotypów, o których pisaliście w tym
        wątku, a w szczególności (bo akurat byłam świeżo po lekturze jak
        poszłam do kina :-)) - główny pozytywny bohater to ciężko pracujący
        facet, który choć kocha to zaniedbuje rodzinę i nie ma czasu na
        pójście na koncert córki, by po godzinie filmu nawrócić się na
        jedynie słuszną drogę i oczywiście niemal płacząc słuchać brzdąkań
        swojego potomstwa.

    • dupsztalka Re: największe nonsensy ekranowe 12.12.09, 22:40
      Podczas scen łóżkowych

      - mężczyźni całują lub oblizują szyje kobiet. A one zazwyczaj są poperfumowane, a oni nawet się nie skrzywią. Przecież polizanie ledwo co poperfumowanej szyi jest obrzydliwe w smaku :P

      - mężczyźni całują też stopy kobiet. Takie znoszone (i śmierdzące :P) po całym dniu w butach. Pantoflach czy kozakach. Ślinią jej palce i w ogóle ssają co popadnie :P Fuuuj

      - Dlaczego? No właśnie dlaczego w filmach podczas scen łóżkowych zawsze pokazują nagą kobietę. Zarówno i piersi jak i wzgórek łonowy. A mężczyzn zawsze od pasa W GÓRĘ. Jak pokażą pośladki to już jest cud !! :P
    • Gość: ciemna blondynka Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.09, 22:46
      Chyba jeszcze nie było: w co dziesiątym filmie amerykańskim,
      zwłaszcza w komediach romantycznych, i zwykle w okolicach scen
      weselnych, ktoś z jakiegoś niesprecyzowanego powodu zażywa "zbyt
      dużą dawkę środków przeciwbólowych", i potem zachowuje się jak
      naćpany tudzież idiota. Po pierwsze nigdy nie spotkałam się z tym,
      żeby po lekach PRZECIWBÓLOWYCH ludziom odbijało (w sensie np. ataków
      niekontrolowanego bezpodstawnego śmiechu), a po drugie czemu
      bohaterowie, którzy wydają się mieć iloraz inteligencji na poziomie
      co najmniej przeciętnym mieliby zjadać "zbyt dużą dawkę środków
      przeciwbólowych"? Ja wiem, skręcona kostka czy złamany palec
      naprawdę boli, ale chyba większość normalnych ludzi jednak CZYTA
      zasady stosowania leków i ich nie nadużywa? A jeśli ból jest
      naprawdę nie do zniesienia, wtedy raczej idzie się do lekarza/na
      pogotowie, a nie wcina całe opakowanie tabletek przeciwbólowych i
      kończy na randce z facetem, który udowodni swoje prawdziwe uczucie
      oraz honorowy charakter poprzez położenie zaćpanej delikwentki do
      łóżka i nietknięcie jej paluszkiem do czasu, kiedy ta się ocknie.
    • Gość: Agi Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 29.12.09, 11:07
      Kiedy następuje inwazja Obcych albo świat niszczy jakiś kataklizm, samochód
      głównych bohaterów jest jedynym, w którym nie kończy się paliwo. Nigdy też nie
      utykają w korku, a na zrujnowanych ulicach i autostradach pełnych rozwalonych,
      porzuconych aut zawsze jest dość miejsca, żeby mogli swobodnie przejechać.
      • Gość: ultra75 Re: największe nonsensy ekranowe IP: 147.185.160.* 29.12.09, 16:31
        Oprócz wszystkich absurdów wymienionych powyżej:

        - sceny z telefonem, kiedy bohater przez 20 do 50 dzwonków nie może
        namierzyć dzwoniącego aparatu albo ma dylemat, czy w ogóle odebrać
        (mówimy o sytucjach, w których dzwoniący nie wie, czy bohater jest w
        domu). W dodatku, jak już bedzie uprzejmy podnieść słuchawke, to
        przez kolejne 15 sekund sie nie odzywa. Doprowadzaja mnie takie
        sceny do szału :-). Chyba nie znam nikogo, kto tak długo czekałby na
        połączenie (standardowo dzwoniąc do kogoś przerywam po 5-6
        dzwonkach) i nie odłożyłby słuchawki, jeśli po drugiej stronie nie
        byłoby odzewu przez dłuższą chwile :-).

        - pewnie juz było wspominane wcześniej, ale nie zauważyłam.
        Finałowe sceny horrorów/ thrillerów - "dobry" w końcu dopada "złego"
        i zamiast go zmasakrować/dobić/odsunąć od niego broń albo
        przynajmniej trzymac na muszce - "dobry" grzecznie odwraca sie tyłem
        dając "złemu" możliwość po raz ostatni nacisnąc na spust. Wrrrr :-
        ).
    • deela Re: największe nonsensy ekranowe 04.01.10, 20:21
      widzialam na wlasne oczy jak odrzutowiec pedzil w dol w
      doline/kotline/rozpadline/bardzo szeroka jame a Bond dogonil go na motorze,
      skoczyl z motorem w doline/kotline/rozpadline/bardzo szeroka jame zsiadl lecac z
      motoru, przesiadl sie do odrzutowca i wyciagnal go do gory
      stwierdzilam ze juz mnie malo zdziwi
      czlekoksztaltne mowiace po angielsku obce cywilizacje to norma
      w kosmosie slychac bardzo glosny wybuch
      w ogole filmy sf sa durne i nie wiem czemu je uwielbiam :))))
      • Gość: Adjust Me Re: największe nonsensy ekranowe IP: 78.8.180.* 04.01.10, 20:38
        Widać nie patrzyłaś zbyt dokładnie: to nie był odrzutowiec.
        A swoją drogą sekwencja wyborna - to jest właśnie TO za co lubimy serię 007 (no
        dobra: ja lubię)
    • Gość: jotka Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.01.10, 18:08
      zimą w USA na oknach zawsze jest malowniczy szron przy krawędzi szybek i dziurka
      na środku, przez którą kamera pokazuje idylliczny świąteczny nastrój panujący
      wewnątrz domu.
      • Gość: MS Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.tampfl.dsl-w.verizon.net 14.01.10, 01:26
        - ostatnio w każdym, ale to każdym filmie/serialu niezależnie czy
        polski czy obcy, przynajmniej jedna osoba nagle "musi sobie to
        wszystko w głowie poukładać" noż kurrrrrrrrrrrcze jak mnie to
        irytuje zawsze jak to słyszę!!! klepki w mózgu będzie sobie układać
        czy co??? Jakiś ostatni krzyk mody wśród scenarzystów ten zwrot
      • aiczka Re: największe nonsensy ekranowe 15.01.10, 13:58
        Najwyraźniej wszystkie amerykańskie dzieci robią sobie dziurki do wyglądania,
        rozgrzewając na kominku (zawsze obecnym w takim idyllicznym wnętrzu) monety i
        przykładając je do szyb.
        • nessie-jp Re: największe nonsensy ekranowe 15.01.10, 21:07
          Ej no, z tymi monetami to było u Andersena już! Czyli albo Urban Legend, albo
          retro :P
        • Gość: cb Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.10, 23:52
          Nie mówiąc już o tym, że co druga zakochana para pierwszy seks
          uprawia na niedźwiedziej skórze przed kominkiem na którym
          romantycznie trzaska ogień.
          • Gość: cb Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.10, 23:54
            I jeszcze niedawno ZNÓW zauważyłam, że w serialu o córkach Mcloada
            kowbojki zawsze noszą podkreślające figurę obcisłe jeansy, oraz w
            uszach kolczyki a na łabędzich szyjach łańcuszki. I to nawet kiedy
            idą czesać konie. Już widzę jak wstają rano, ubierają się, zerkają w
            lusterko i myślą: czy wyglądam już wystarczająco seksi, żeby pójść
            do stajni? Ach nie, zapomniałam o biżuterii!!!
    • Gość: ONA33 Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.eimg.pl 15.01.10, 20:12
      Ostatnio w filmie na polsacie "Pierwsza miłość" kobieta szła
      korytarzem w czarnej spodnicy, za sekunde wychodzila z budynku w
      szarej spodnicy..haha Moze przebrała się na schodach:))
      • Gość: 8eatrycze Re: największe nonsensy ekranowe IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.10, 21:02
        jeden bohater zaczyna tańczyć i nagle wszyscy na ulicy znają kroki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka