Dodaj do ulubionych

co dziwnego robiliście dziecięciem będąc?

IP: 83.1.81.* 08.07.09, 19:41
ja miałam fazę gapienia się na ludzi w trumnach. za czasów mojego dzieciństwa nie było domów pogrzebowych, więc nieboszczyka wystawiano w jednym z pokoi w mieszkaniu. chodziłam po osiedlu i wypatrywałam czarnych chorągwi przed klatką, a później szłam do owegoż mieszkania (drzwi zawsze były otwarte na oścież) i przyglądałam się głównym bohaterom akcji, choć, w gruncie rzeczy, najbardziej kręcił mnie brokat, jakim upstrzone były falbanki przy trumnach...
... ów dziwaczny nawyk wygasł z wiekiem, a nawet przerodził się w chroniczną awersję do pogrzebów, trumien i nieboszczyków.
ciekawa jestem, czy Wy też mieliście podobne, lub jeszcze bardziej odjechane "manie"?
Obserwuj wątek
    • amourpropre Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 08.07.09, 19:50
      Nie wiem, czy to będzie bardzo dziwne, bo dzieci konsumują różne nietypowe rzeczy, w każdym razie ja namiętnie obgryzałam siarkę z łebków zapałek i ze smakiem ją zajadałam. Z równym upodobaniem spożywałam ligninę i...papier toaletowy (rzecz jasna, nie taki po użyciu :P).
      • Gość: jaja hej IP: 67.159.44.* 08.07.09, 19:59
        dawniej by juz ciebie nie bylo, zapalki 60-70 lat temu byly trujace - powaga, ze
        wzgledu na dzieci dali mniej trujacy sklad (safety match)
        • amourpropre Re: hej 08.07.09, 20:03
          Bardzo możliwe, na szczęście ja jestem trochę młodsza i za moich czasów zapałki były już widocznie mniej toksyczne.
          • kinga296 Re: hej 08.07.09, 20:14
            Namiętne spożywanie kremu Nivea:-)
            • sootball Re: hej 08.07.09, 20:30
              kurczę, ja też zżerałam łebki od zapałak, były rozkosznie kwaśno - piekące :)
              Oprócz tego:

              Kiedyś, kiedy rodziców nie było w domu, ozdobiłam przy pomocy kredek wszystkie
              ściany w głównym pokoju. I byłam strasznie rozczarowana, kiedy się okazało, że
              mimo mojego wielkiego wysiłku i zaangażowania włożonego w Dzieło, rodzice byli
              niezadowoleni.

              Uwielbiałam z innymi dziećmi bawić się w "uciekanie przed stróżem" na "budowie".
              Biedak był jeden i nigdy nie udało mu się nas dogonić.

              Musiałam mieć na kolanach, pogłaskać i pokołysać każdego małego kota, który
              pojawił się w moim zasięgu wzroku (Elmirka ;))

              Zaliczyłam prawie wszystkie drzewa w okolicy. Nigdy niczego sobie nie złamałam,
              ale kiedyś cienki kawałek gałęzi niemal przebił mi stopę.

              Zakładałam halkę mamy, siadałam na parapecie i udawałam księdza odprawiającego mszę.

              W kościele śpiewałam "dziki o Panie, składamy dziki". Świadomie. Uznałam że to
              strasznie śmieszne, a Pan Bóg dzikami nie pogardzi.

              Do pierwszej czy drugiej kasy szkoły podstawowej nie znałam słowa "msza", bo
              zawsze chodziło się "do kościoła". Kiedy byłam chora i musiałam przepisać
              katechezę z zeszytu koleżanki, uznałam że chodziło o "myszę" i tak przepisałam.
              Dziwiłam się co prawda że w kościele odprawia się myszy, ale doszłam do wniosku
              że musiało chodzić o mysz kościelną. Ksiądz uświadomił mi różnicę. Pewnie się
              potem strasznie śmiał :)))

              Wywalałam przez okno klocki żeby zobaczyć jak lecą.

              Rodzice nie pozwalali mi mieć kota, a ja bym pół życia wtedy za kota oddała,
              więc wymyśliłam sobie, że będę go mieć pod domem. Pod domem była taka nisza, 2
              ściany, trzecią ścianę stanowił płot odgradzający nasz dom od placu budowy obok.
              Pozostało mi tylko wybudować ostatnią ścianę. Cegieł z rozbiórki budynku przed
              "budową" było sporo, więc pół dnia spędziłam na stawianiu murka, który sięgał mi
              do piersi, więc był niebotycznie wysoki. Pomiędzy krzakami róż wykopałam norkę
              dla kota, przykryłam ją deskami i wymościłam kocykiem. Po czym złapałam i
              wpuściłam jednego z osiedlowych kotów do jego nowego domu. Kot rozejrzał się,
              powąchał kocyk, prychnął, jednym susem przesadził mój murek i tyle go widziałam.
              Byłam bardzo rozczarowana :))

              Napiszę jak mi się coś jeszcze przypomni :)
              • Gość: sezamova_seminka Re: hej IP: 83.1.81.* 08.07.09, 21:02
                gdy tylko dostawałam nową lalkę, natychmiast urywałam jej głowę, a biedny
                korpusik odrzucałam precz - głowa była najważniejsza. później wciskałam lalce
                oczy do środka głowy, a następnie zębami wyrywałam jej włosy. później jeszcze
                robiłam lalkom zastrzyki z wodą. ich plastikowe pupy całe były w dziurach.

                w wieku przedszkolnym zrobiłam pierwsze graffiti na suficie: maczałam w
                atramencie kulki z waty i ciapałam je na sufit. powstały przecudne kleksy, które
                niestety nie znalazły uznania w oczach mojej mamy.

                kiedy poszłam do piwnicy po ziemniaki, podpaliłam kawałek dykty stojącej
                skrzynki, by sobie oświecić nieco zawartość tejże. zajęta wybieraniem
                ziemniaków, nie zauważyłam, że ogień 'nieco' się rozbuchał. później, z całych
                płuc, usiłowałam zgasić płomień, co oczywiście wywołało zgoła odmienny skutek.
                pożar ugasili sąsiedzi. jak się później okazało, w piwnicy obok stał sobie
                kanister z benzyną.

                biegając po placach budowy, wpadłam w wapno. miałam zalepione oczy i prawie po
                omacku dotarłam do domu. natychmiast zostałam przewieziona do szpitala, gdzie
                miły pan okulista kazał mi rozpoznawać zwierzątka i inne przedmioty na
                specjalnej tablicy dla dzieci. wapno, w które wpadłam, okazało się tym nie żrącym.

                zawsze chciałam mieć czerwone włosy i namiętnie myłam je w kompocie
                truskawkowym. niestety, zamiast wymarzonej czerwieni otrzymywałam dredy;-)
                • kinga435 A ja... 10.07.09, 14:09
                  nie przypominam sobie żebym miała jakieś dziwne nawyki, zawsze byłam poważnym
                  dzieckiem :P
                  Taktyka Sprytnej Kobiety
                  • Gość: kitencja Re: A ja... IP: 78.8.139.* 12.07.09, 01:03
                    echhh to po co piszesz?
                    ja lubiłam biegać wokół stołu w dużym pokoju - jak jeszcze był taki prostokątny,
                    to się pary razy obijałam o kanty. Kilka okrążeń, kilka w drugą i tyle zabawy.
                    Chowałam się do pojemnika na pościel i czekałam, aż się zrobi wielka chryja, że
                    znikęłam - ale wytrzymywałam najwyżej 10 minut z nudów.
                    Jak usłyszałam, że nie można przestać oddychać samemu, no to rzecz jasna nowa
                    zabawa - czy uda mi się wstrzymać oddech tak długo aż umrę? kilkadziesiąt razy
                    próbowałam, chyba nie wyszło.
                    Szukałam różnych zwierzęcych małych trupków - ptaszki, myszki, kreciki -
                    urządzałam pogrzeby, wspaniałe ceremonie..
                    w jednej książce był taki niesamowicie smaczny papier... :)
                    'Kajtusia Czarodzieja' przeczytałam w wieku 7 lat, do 11 r.ż. usiłowałam
                    czarować :) (dla młodziaków - KC to taki fajniejszy Harry Potter)
                    • uccello Re: A ja... 13.07.09, 15:27
                      Gość portalu: kitencja napisał(a):

                      > nowa zabawa - czy uda mi się wstrzymać oddech tak długo aż
                      >umrę? kilkadziesiąt razy próbowałam, chyba nie wyszło.

                      to chyba mnie rozczuliło:)



                      Dostałam w czasie dużej rodzinnej fety, od swojej matki chrzestnej
                      srebrną biżuterię wysadzaną turkusami. Jako ,że nie znalazła uznania
                      w moich pięcioletnich oczach ( była ciężka, duża, i wedle mojej
                      ówczesnej oceny brzydka) zrzuciłam ją z balkonu. Pamiętam
                      widziane z góry kwieciste sukienki pań uwijających się na trawniku
                      pod kamienicą, w poszukiwaniu owych precjozów. I moją roześmianą
                      mamę chrzestną zapewnianą do końca imprezy przez wszystkich
                      dorosłych członków rodziny ,że biżuteria jest prze- ślicz- na!
                      • the_dzidka Re: A ja... 17.07.09, 10:15
                        > Dostałam w czasie dużej rodzinnej fety, od swojej matki chrzestnej
                        > srebrną biżuterię wysadzaną turkusami. Jako ,że nie znalazła
                        uznania
                        > w moich pięcioletnich oczach ( była ciężka, duża, i wedle mojej
                        > ówczesnej oceny brzydka) zrzuciłam ją z balkonu. Pamiętam
                        > widziane z góry kwieciste sukienki pań uwijających się na trawniku
                        > pod kamienicą, w poszukiwaniu owych precjozów. I moją roześmianą
                        > mamę chrzestną zapewnianą do końca imprezy przez wszystkich
                        > dorosłych członków rodziny ,że biżuteria jest prze- ślicz- na!

                        Uccello, zaniemówiłam :D Udało się odzyskać precjoza?
                        • uccello Re: A ja... 17.07.09, 10:37
                          the_dzidka napisała:
                          > Uccello, zaniemówiłam :D Udało się odzyskać precjoza?

                          tak, mam je do dziś, ale najwyraźniej gust mi się nie zmienił
                          zasadniczo, bo nie noszę:)
              • rodned Nie zjedzone w szkole kanapki 12.07.09, 01:06
                rzucałyśmy z koleżanką z balkonu, celując w przechodzących ludzi. Wydawało nam
                się to niebywale zabawne i wyszukane.


                Dzwoniłyśmy do ludzi o nietypowych nazwiskach. Dzisiaj pamietam jedno:

                - Dzień dobry, czy pani Szukała?
                - Tak.
                - I co? Znalazła pani?
      • Gość: dragonaira Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.81.datacomsa.pl 10.07.09, 13:41
        Jak byłam gó...arzem to się zebraliśmy z dzieciakami z osiedla, ktoś skombinował
        wielki metalowy pręt i zaczęliśmy rozkuwać studzienkę kanalizacyjną w
        poszukiwaniu żółwi ninja :D prawie nam się udało, prawie całą studzienkę
        rozpieprzyliśmy ale nas cieciowy przyuważył.

        Rozwaliłam kiedyś drzwiczki od szafki i to zupełnie niechący. Tak się cholernie
        przestraszyłam że dostanę lanie, że uciekłam z domu. Za blokiem znalazłam
        wielkiego chaszczora w którym chciałam przesiedzieć kilka dni aż się ojciec nie
        uspokoi. Znalazł mnie co prawda kilka godzin później, ale tak się uśmiał tego
        mojego giganta że zapomniał o szafce :)

        Moi rodzice mieli akwarium - zawsze jak zdechła jakaś rybka to ją wyławiałam,
        kładłam na parapecie w słońcu żeby się ususzyła a potem wrzucałam do pudełka.
        Uzbierała mi się spora kolekcja suszonych ryb, ale jak mamuśka przyczaiła to
        niestety się zbieranie skończyło.

        Kiedyś miałam za blokiem pierwszego sortu zielsko - wszelkie trawska,
        chaszczory, chwasty. Potem postawiono tam bloki, ale puki chaszczory były to
        lubiłam w nich buszować i zbierać biedronki. Kiedyś zebrałam tych biedronek
        kilkadziesiąt sztuk (na prawdę było ich od groma) i stwierdziłam że założę
        hodowlę. Wróciłam z nimi do domu, zbudowałam z takich dużych, drewnianych
        klocków domek :) i je tam wpuściłam. Oczywiście rozlazło się draństwo po domu i
        tyle było z hodowli. Ale sentyment do biedronek został :)

        Mama mówi że jak miałam 4 latka to strasznie się lubiłam chować do pralki. Jak
        nie było mnie przy zabawkach ani w kuchni to na pewno śpię w pralce :)

        W każdy weekend nocowałam u babci i niestety prawie co każdy weekend byłam
        narażona na widok kompletnie pijanego, zarzyganego i bełkoczącego dziadka.
        Strasznie mi było szkoda babci, że musi się z nim tak męczyć i po nim sprzątać
        wymiociny i siki, przeciągać po podłodze do pokoju, więc jak pijany dziadek w
        końcu trafiał do pokoju a babcia sprzątała, szczerze życzyłam mu śmierci i
        kopałam go gdzie popadnie. Dziadek przestał pić i już go nie kopię, ale uraz
        został. A do babci dalej jeżdżę, chociaż minęło już 15 lat :)

    • Gość: messy Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.pcmedia.com.pl 08.07.09, 20:51
      Gadałam do swojego odbicia w lustrze, śpiewałam też do lustra piosenki, najczęściej robiłam to będąc u kogoś w gościach, gdy mi się nudziło, przez co rodzina uważała mnie za dziwaka. W końcu mama kupiła mi własne duże lustro wieszane na ścianie-zaspokoiłam się i mi przeszło.

      Bawiłam sie chrupkami kukurydzianymi wtaki sposób, że śliniłam ich końce i zlepiałam ze sobą tworząc różne budowle. Potem zjadałam swoje dzieło, ale poślinione, zimne chrupki nie były zbyt smaczne.

      Wykorzystywałam seksualnie mojego bobasa-lalkę, udawałam, że to mój chłiopak i całowałam się z nim i takie tam-wszystko podpatrzone z filmów:)

      Ubierałam rajstopy na głowę, wychodziłam przed blok i chaliłam się innym dzieciakom, że mam super długie warkocze.

      Jeżdżąc na rowerze, wyobrażałam sobie, że jadę na koniu.

      Potrafiłam godzinami przesiadywać na klopie, bo wtedy podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych przychodziły mi do głowy najfajniejsze zabawy, więc brałam zawsze ze sobą zabawki do toalety:)

      Sama obcięłam sobie włosy w wieku 4 lat, na baaardzo krótko:)Zostałąm wtedy pod opieką dziadka, który poszedł sobie w kimę.

      Uwielbiałam robić lalkom zastrzyki, miałam prawdziwe strzykawki i igły zalatwione od pracującego w szpitalu wujka, wszystkie lalki miały dziury w swych plastikowych dupskach, a igły były masakrycznie powykrzywiane, aż cud, że nigdy się nie ukłułam.

      Amen.
      • amourpropre Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 08.07.09, 21:02
        Gość portalu: messy napisał(a):

        > Uwielbiałam robić lalkom zastrzyki, miałam prawdziwe strzykawki i igły zalatwione od pracującego w szpitalu wujka, wszystkie lalki miały dziury w swych plastikowych dupskach, a igły były masakrycznie powykrzywiane, aż cud, że nigdy się nie ukłułam.

        :D:D:D. Też tak robiłam, ponadto raz ostrzygłam jedną z lalek niemal na łyso, bo byłam święcie przekonana, że włosy jej odrosną. Prócz tego z uporem maniaka rysowałam długopisem albo mazakiem na czołach lalek jakieś szlaczki, niczym diademy, a na przegubach bransoletki (najlepiej wychodziło to, gdy lalka była z tworzywa gumopodobnego, na tych wykonanych ze śliskiego, połyskującego plastiku ciężko było cokolwiek narysować).
      • Gość: Babcia Rapcia Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.171.15.178.static.crowley.pl 10.07.09, 12:25
        Haha messy:) dobre. Jeżeli chodzi o chrupki, to też potwierdzam oprócz tego:

        Wyobrazałam sobie, że jestem księzniczką z księżyca i w nocy stawałam przy oknie
        i przemawiałam "niby" do swojego ludu, ale uwaga! w języku księzycowym który
        sama sobie zmyslałam!

        U mnie w pokoju był taki różowy kwiat, który codziennie miał na kwiatkach po
        kropelce takiego nektaru, który zlizywałam co rano przez przedszkolem (to
        oczywiście miało związek z byciem księżycową księzniczką).

        Bez żenady w przedszkolu wymuszałam pierwszeństwo w kibelku pokazując chłopakom
        majtki (oczywiście pod rajstopami z jednym szwem z przodu i dwoma z tyłu).

        Jak coś nabroiłam - zwalałam na brata hehe.

        Miałam ulubioną maskotkę kota, którego nazwałam Filemon i wyprowadzałam go na
        sznurku, tzn. ciągnęłam za soba, czasem na plecach, czasem bokiem.

        Mówiłam dzieciakom z podwórka że moja siora ma 12 miesięcy, a jak ktoś
        powiedział że rok, to wmawiałam że 12 miesięcy i lepiej wiem bo to moja siostra:)

        Pozdrawiam,
    • Gość: jaija Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 78.8.25.* 08.07.09, 23:05
      Z nieboszczykami mnie rozwaliło :D

      A ja szanowałam swoje lale, dbałam i chuchałam na nie. Choć raz pomalowałam
      jednej świecową kredką stopy od spodu. Nie chciało zejść wodą, to powiedziałam,
      że kredka jest świnia.
      Z dziwnych rzeczy to przebieranki za księdza i klęczenie przed stołeczkiem w
      serwecie na bluzce (niby komża), ale mama mi nie pozwoliła :( Oczywiście, wtedy
      to najbardziej mnie ciągnęło do tej zabawy.
      No i "wożenie diabła", jak to w mojej rodzinie określano intensywne majtanie
      zwisającymi z krzesła nogami. Nie wiem, czemu, nie pozwalano mi tego diabła powozić.
      I oczywiście, wszystkie kotki moimi były, wszystkie całowałam po łebkach i
      przytulałam, za co zbierałam opieprz, że jakiegoś parcha dostanę od bezdomnego
      zwierzaka :)
    • Gość: michasz-ek Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 83.1.81.* 09.07.09, 11:12
      ja wyjadałem środki z bombonierek, w dość perfidny sposób: delikatnie odgryzałem dno czekoladki, wyżerałem nadzienie (najlepsze było rumowe;-), w jego miejsce wciskałem keczup lub musztardę i zalepiałem ww denkiem tak, że praktycznie nic nie było widać. bomba wybuchła, gdy tak spreparowanymi łakociami moja matka poczęstowała swoje koleżanki w pracy... a najdziwniejsze było to, że tylko jedna z nich publicznie wypluła trefną czekoladkę, pozostałe dzielnie skonsumowały to paskudztwo.

      ale jak powiada mądrość ludowa - kto pod kim dołki kopie... niedawno sami z żoną dostąpiliśmy 'zaszczytu' spróbowania czekolady z nadzieniem keczupowym, jakimi uraczył nas nasz pięcioletni synalek. :-D
      • sootball Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 09.07.09, 11:20
        hahahahahahaha!! :DDDD
      • Gość: heniahenkowska Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 12.07.09, 22:28
        Wygrałeś! Przysięgam! Uśmiałam się do łez. Chyba bym na to nie wpadła.
        Za to ja...
        1. biegałam z kuzynką po klatce schodowej - dzwoniłyśmy dzwonkiem do drzwi
        jakiejś sąsiadki (chyba najwredniejszej, jak pamiętam) i zwiewałyśmy na dwór.
        Ależ to były emocje!
        2. też śpiewałam przed lustrem i gadałam do siebie (ktoś tam wyżej napisał).
        3. Na niektórych, tych najbardziej nudnych lekcjach w szkole podstawowej (jakaś
        3-4 klasa) razem z kumpelą z ławki, która marzyła o tym,by zostać stomatologiem
        (nigdy nim nie została) zabijałyśmy czas plombowaniem ławek. Polegało to na
        tym, że najpierw borowałyśmy dziury w ławkach cyrklami, potem robiłyśmy ze
        startej kredy i atramentu masę plombową, a następnie zalepiałyśmy taką plombą
        owe dziurzyska.
        4.Zastrzyki i obcinania włosów lalkom nie uznaję już chyba za dziwactwa, bo
        widzę, że to norma. Tyle, że ja zastrzyki robiłam flamastrem. Szczepionki to
        były. Takie kropki stawiałam :-)
        5. Namiętnie, czyli codziennie po szkole paradowałam w szpilkach mamy po domu. W
        ciuchach nie - szpilki mi starczały,ale uwierzcie, że potem w życiu dorosłym od
        pierwszego ich włożenia chodzenie w szpilkach nie sprawiało mi żadnego problemu.
        6. Również z kuzynką (tylko ją potrafiłam namówić do czorcich pomysłów, a to z
        tego względu, że była młodsza i się mnie słuchała he he) rzucałyśmy zbutwiałe
        jaja przez okno. To były pisanki skrzętnie pozostawiane po świętach przez naszą
        babcię "na pamiątkę". Babcia chyba zapominała, że to nie są pisanki z wydmuszek,
        tylko z prawdziwych jaj.
        7. Robiłyśmy (z kuzynką rzecz jasna) pułapki z gówien pozostawionych przez psy
        (bądź też ludzi :-) na ścieżkach w parku. Przykrywałyśmy to to listkami, trawką
        i czekałyśmy w krzakach, aż ktoś będzie przechodził.
        Chryste! wystarczy tych zwierzeń :-)
    • on-na Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 09.07.09, 12:12
      Jak już dorwałam jakiegoś kociaka, to go ciasno spowijałam (tak, że
      nie mógł się ruszyć), pakowałam do lalczynego wózka i tak go woziłam.
      Kochałam smak malinowego syropu na gardło i wypiłabym pół butelki,
      gdyby nie czujność mamy.
      Zżerałam namiętnie klej roślinny (takiz tubki)i pastę od zębów o
      smaku truskawkowym.
      Właziłam z koleżanką na strych w babcinym domu i razem przez okienko
      wychodziłyśmy na dach, gdzie sobie robiłyśmy piknik. Raz nas
      zauważył dozorca, ochrzanił i okienko zostało zamknięte na fest :-(
      Unikałam luster - wydawało mi się, że w środku czai się "druga ja",
      która mnie wciągnie do swego lustrzanego świata, a sama wskoczy na
      moje miejsce.

      • Gość: eit Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 89.167.27.* 10.07.09, 17:10
        proponuję obejrzeć film "Broken" :)
    • Gość: zigzap Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.09, 13:02
      chowałam dla tatusia zawsze nalesniki bezpośrednio pod dywan. Bo
      tata lubil naleśniki i jak wracal z delegacji to na niego
      czekały ... takie zdeptane , przyklejone wlasciewie do podlogi i
      dywanu.
    • sezamova_seminka Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 09.07.09, 13:35
      przypomniało mi się, że kiedyś tak strasznie chciałam mieć własne kurczaczki-pisklaczki, że podkradłam z lodówki dwa jajka i włożyłam je pod poduszkę, celem wyklucia tychże. niestety dość szybko o nich zapomniałam i kładąc się spać rozgniotłam biedne skorupki. o tym też zapomniałam, jednak po kilku dniach one przypomniały o sobie... dość specyficznym zapaszkiem ;-)

      nigdy, o dziwo, nie jadłam główek od zapałek, za to namiętnie oblizywałam od spodu klucze od szafek, dziurki w nich miały tak kwaśno uszczypliwy smak.

      i jeszcze, w dobie głębokiego kryzysu, moi rodzice zabrali mnie na jakieś wesele na wsi, bym sobie podjadła dobrego swojskiego jedzonka (wiadomo, szyneczki, polędwiczki z wiejskich świnek). stoły, i owszem, uginały się od mięsiwa i wszelakich jego przetworów, a ja, przez całą imprezę, spożywałam... jajka w majonezie. miałam wtedy fazę absolutnej fascynacji majonezem i podobno chciałam nawet wyjść zań za mąż :-D
    • liii_taam Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 09.07.09, 14:01
      jadłam śnieg (w przedszkolu), koleżanka wskazała, że dobre i miała rację, było
      pyszne! :-) Dziś na samo wspomnienie robi mi się cokolwiek niedobrze. Mimo, iż
      pamiętam jak mi wtedy smakowało! :-)

      wysysałam sok z pączków z krzaków (podstawówka) razem z koleżankami. Smak
      pamiętam do dziś. Krzaki też jeszcze są. Tylko zrozumienia dla własnych czynów
      już nie ma :)
    • mimose Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 09.07.09, 15:38
      Bardzo lubiłam odpalać zapałki - ten zapach przy odpalaniu. Jakże byłam
      ucieszona jak przyszedł 1 listopada i wycieczki po cmentarzach - zawsze byłam
      chętna do zapalania zniczy. Lubiłam też zapach przeróżnych klejów, farb,
      rozpuszczalników. Do dziś to uwielbiam, a jak przejeżdża jakiś motor/skuter to
      sobie wącham benzynę z przyjemnością.


      Bardzo lubiłam zwierzęta, w związku z czym przez jakiś czas miałam przezwisko
      typu "kocia mama". Lubiłam głaskać i przytulać koty, psy, krowy i siedzieć z
      kurą na kolanach (biedna przestraszona :D).


      Moją pasją były zabawy w ukrywanie się, przeróżne pomysły przychodziły mi do
      głowy. Pewnego razu właśnie podczas takiej zabawy babcia o mało na zawał nie
      zeszła, kiedy otworzyła dolne szafki kredensu żeby sięgnąć po talerz, a w zamian
      zobaczyła mnie :D Namiętnie chodziłam po drzewach (i tych bez gałęzi na dole),
      skakałam z drzew, z kredensu na wersalkę (nieraz przywaliłam w kaflowy piec),
      robiłam kopyrtki na gałęziach (jedna zakończyła się tym, że przez dwa tygodnie
      nie byłam w stanie podnieść kubka z herbatą ani nic cięższego bo sobie rękę
      stłukłam). Ogólnie było wesoło, szybko, energicznie. Wspominam z uśmiechem.


      Lubiłam (i nadal mi się to podoba) ubierać się jak chłopak, a najbardziej mi
      spasowały flanelowe koszule męskie (robotnicze) i spodnie z krokiem "w
      kolanach"). Czapki z daszkiem też lubiłam nosić.


      Zawsze podczas robót czy budowy było mnie wszędzie pełno. Gwóździe, śrubki i
      tego typu sprawy "męskie" bardzo mnie pociągały. Od zawsze lubiłam też dźwięk
      żołnierzy podczas akcji, wojskowe mundury, musztra i ogólnie wszystko co z
      wojskiem związane.


      Farbowałam włosy bibułą (najlepsza była taka ciemno fioletowa, niestety włosy
      wychodziły ciemno różowe mimo wielu prób).


      Śpiewałam podczas kąpieli, huśtając się wszelkie piosenki z telenowel, bajek.
      Dostałam pochwałę od sąsiadki kiedy się troszkę zapomniałam i śpiewałam dość
      głośno w łazience, bardzo jej się to podobało (jeśli dobrze pamiętam śpiewałam
      wtedy coś o kocie i myszce Jerry :D).


      Sama obcięłam sobie włosy - a raczej ich fragment na samiutkim środku. Pamiętam
      to jak dziś, krzyczałam do rodziców, że chcę żeby mi obcięli włosy a oni
      powiedzieli, że później bo teraz leci Totolotek.


      Malowałam lalkom paznokcie i oczy.


      Jedną z ulubionych zabaw była "zabawa w aptekę", czyli układanie desek na
      taboretach, wyciąganie wszystkich leków, wat i plastrów i zmuszanie mamy do
      kupowania tego za stare złotówki.


      Miałam w domu taki dobry szampon, już nie pamiętam niestety nazwy, ale bardzo
      lubiłam go pić. Mama zawsze się dziwiła czemu ten szampon tak szybko się kończy.
      Przysmakiem były też syropy, jednak mama skrzętnie je przede mną chowała...
      Lizanie kluczy też się zdarzało (taki dziwny posmak) i ssanie sopli.

      To były czasy! :D
      • aiczka Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 18:31
        > Lizanie kluczy też się zdarzało (taki dziwny posmak)
        A u mnie dziecinnych nożyczek. Pewnie ten sam metal.
    • Gość: pinia Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 19:06
      Też podgryzałam łebki od zapałek. Kiedyś nawet posmakowałam kleju biurowego w
      buteleczce. Miał smak dobrze posłodzonej herbaty. Był całkiem, całkiem. Bałam
      się, że umrę toteż nie skonsumowałam do końca.

      Obgryzałam pięty lalkom. Jednej z nich wydłubałam oczy ale chyba nie miałam
      sadystycznych zapędów,raczej dobre serduszko. W oczodoły nawtykałam szpilki i
      zapałki. Brak zabawek dydaktycznych rodzi pomysłowość.

      Bawiłam się w cmentarz. Kładłam na podłodze lalki, misie i inne zabawki
      wyposażone w twarz, zakrywałam kawałkami materiału. Na owe groby kładłam
      karteczki z ich imieniem. Klocki, kredki i co tam miałam pod ręką udawały znicze
      i kwiaty.
      • Gość: jaija Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.07.09, 22:14
        Z tym cmentarzem to niezły harcore :D
        A ja nie oblizywałam kluczy, ale zjadałam części podwórzowych roślin, tzw.
        "bułeczki" - takie okrągłe, chyba pączki jakiegoś chwasta. Do dziś pamiętam smak
        :) No i "serduszka", też z rośliny podwórzowej - nie wiem, co to było, ale na
        łodyżce miało takie wypustki w kształcie serc. Bogu dzięki, że nie były trujące.
        A klej też zżerałam, ale byłam ewenementem, bo nie lubiłam jeść Chlorchinaldinu
        na gardło, choć wszystkie dzieciaki zżerały na potęgę. Za to Tussipect był
        ulubionym syropem i zawsze się modliłam, żeby to ten właśnie syrop mi
        przepisano, a nie ohydny do urzygania (ale dziwnie skuteczny) Sachol.
        I wiecie co? Byliśmy zdrowi, nic nam nie było po tych bułeczkach, kluczach
        wylizywanych, rzeczach jedzonych z podłogi. Nie mamy (z małymi wyjątkami)
        alergii, nie mieliśmy rewolucji ani salmonelli. Po prostu byliśmy odporniejsi,
        bo chowaliśmy się przed erą Domestosów, Cif-ów, obsesyjnie czystego prania. Na
        zdrowie!
        • to-wlasnie-ja Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 13:40
          No i "serduszka", też z rośliny podwórzowej - nie wiem, co to było, ale na
          łodyżce miało takie wypustki w kształcie serc. Bogu dzięki, że nie były trujące.
          byly trujace :) Nie wiem ile tego zjadles , ale ja tym wlasnie zalatwilam
          sobie pol wakacji. Strulam sie tak, ze bralam serie cholernie bolesnych zastrzykow.
          • Gość: gość Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.171.104.102.static.crowley.pl 10.07.09, 14:15
            Chyba nie od tego, bo "serduszka" wszyscy jedli ;-). Gdziekolwiek w
            dzieciństwie nie pojechałam, to dzieciaki to jadły. Także w
            dzieciństwie i moi rodzice, jedno z Wilna, drugie z Lublina. To
            chyba jakieś magiczne musiało być ;-).
            • Gość: titta serduszka IP: *.botany.gu.se 10.07.09, 15:29
              Najprawdopodobniej jedliscie tasznik:
              pl.wikipedia.org/wiki/Tasznik_pospolity
              Strasznie duzo trzeba by zjesc aby sie tym zatruc. Liscie i pedy
              kwiatowe moga byc jedzone surowe (np. do salatki) albo gotowane.
              Zawiera troche zelaza i wit C. Wlasciwie warzywo jak kazde inne...
              tylko ciut zapomniane.
              • jennie Re: serduszka 10.07.09, 20:48
                tez jadlam :D:D
                i rozne trawy.
            • Gość: zosia Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.cust-adsl.tiscali.it 10.07.09, 19:43
              kurcze wiem o jakie "serduszka" chodzi ale nigdy ich nie jadlam.
              Ide teraz sprobowac i co mi tam,ze mam 34 lata.
              • Gość: jaija Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.07.09, 13:56
                I co, zjadłaś te serduszka? :) Czekam na opinię dorosłego żarciciela ;)
        • Gość: ryża Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 14:15
          te serduszka, to od tasznika, też to jadłam, tzw. "chlebek",
          chlorchinaldin i pastę do zebów żarłam na potęgę, ściany bielone
          wapnem oblizywałam, ech............te czasy
        • Gość: lala Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.chello.pl 10.07.09, 14:35
          rozkruszałem stare mydło i wciągałem do nosa,tabaka wysiada.do tej
          pory lubię zapach benzyny.
        • aiczka Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 18:33
          > ale byłam ewenementem, bo nie lubiłam jeść Chlorchinaldinu
          No, proszę. "U nas w przychodni" panował przesąd,że wszysktie dzieci uwielbiają
          takie miodowe tabletki do ssania, których nie znosiłam i dlatego dostawałam
          wyjątkowo chlorchinaldin ^_^.
    • Gość: kika Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.07.09, 12:18
      Miałam antyguzikową obsesję. Wręcz fobię, do dziś nie przebadam za ubraniami z
      guzikami. A gdy miałam pozbierać rozsypane guziki to wręcz płakałam i
      zagarniałam je kartką, żeby tylko nie dotkną. Białe i przezroczyste plastikowe
      były mi szczególnie obrzydliwe.
      Czasem zamiast lalkami bawiłam się mamy dezodorantami, kremami. Przypisywałam im
      osobowość itp. Najlepsza była oczywiście Pani Walewska.
      Jedzeniowo byłam niejadkiem, ale mało wymagającym - przepadałam za musztardą.
      Cudowne dziecko kryzysu. Chleb z masłem i gruubą warstwą musztardy i byłam
      szczęśliwa.
      Namalowałam kiedyś wszystkim lalkom wąsy flamastrem. Nie dało się zmyć, więc
      przestraszona zwaliłam to na starszego brata. Najśmieszniejsze
      (najstraszniejsze) jest to, że tak przekonująco argumentowałam -(przecież
      własnym lalkom bym czegoś takie nie zrobiła), że uwierzyli mi nie tylko rodzice,
      ale również i brat uwierzył w końcu we własną winę. Dopiero niedawno go
      oświeciłam. Powiedział, że go skrzywdziłam, bo myślał, że ma zaniki pamięci.
      Również spożywałam serduszkowce listki z jakiejś trawy i inne takie.
      • Gość: pozdro Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 198.28.69.* 13.07.09, 11:02
        - mialam manie zbierania wszystkiego- opakowan po czekoladzie,
        znaczkow, guzikow, roslin do zielnika, kamieni...ale najdziwniejsza
        byla gigantyczna (ponad 100) kolekcja plastikowych zwierzakow
        (sprzedawali takie w kioskach ruchu)...ustawialam je potem na
        dywanie w dluuugim rzedzie, bezblednie pamietajac kolejnosc (zawsze
        te sama:)
        - robilam rozne 'mikstury z czesci roslin i wody...np. mikstura z
        lodyg mniszka lekarskiego jest ciagnaca sie i kleistA:))
        - pakowalam male zaby do butelki i wylewalam na rece kolezankom, hehe
        lubilam lowic kijanki i male rybki w jeziorze calymi godzinami
        - kochalam chomiki, biedne stworzenia....
        - lubilam jesc cebule zatopiona najpierw w herbacie, i uzywalam
        szczypiorku jako słomek do picia tejze herbaty
        - jadłam tez chusteczki do nosa:)
    • myfanawy Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 12:39
      regularnie grzebalam calymi godzinami w szufladzie w ktorej byly setki guzikow i
      czesto mi ta szuflada wypadala i wszystkie guziki sypaly sie na podloge -
      spedzalam wiec kolejne kilka godzin na ich zbieraniu ;)

      wykradalam mamie wszystkie kosmetyki z szafki i chowalam za firane albo za fotel
      - po jakims czasie (niezbyt zadowolona) mama wyczaila juz wszystkie kryjowki
      wiec zabawa sie znudzila

      robilam "pulapki na muchy" z mieszkanki past do zebow i plynow do plukania

      polerowalam drzewka owocowe na dzialce z okazji przyjazdu mamy

      pisalam lisciki do sasiadki i spuszczalam je na sznurku na jej balkon, moja
      babcia biegala potem przepraszac sasiadke ze wnuczka zawraca d. ;)

      innej nielubianej sasiadce rzucalam na balkon roznej masci "niespodzianki" na
      przyklad zawinieta w papierek wycisnieta paste do zebow :P

      przywiazywalam do portfela sznurek, rzucalam portfel na chodnik i czailam sie na
      kazdego kto probuje portfel podniesc - kiedy sie ktos schylal to ciagnelam za
      sznurek :D ta zabawa dlugo mi sie nie nudzila

      potrafilam siedziec godzinami na trzepaku i pilnowac zeby nikt nie deptal
      trawnika :D
      • Gość: kika Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.07.09, 12:45
        aaa, guzikowy freak tuż pode mną
        ;P
        • myfanawy Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 14:48
          no bo guziki fajne byly :P
      • myfanawy Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 15:04
        jeszcze mi sie przypomnialo -

        zbieralam serwetki papierowe ze stolowek. co bylam z rodzicami na wczasach to
        przekopywalam serwetki w poszukiwaniu tej jednej nie-bialej (zwykle byla gdzies
        tam jedna fioloetowa) :D pamietam na jakims turnusie to mi nawet pani
        sprzatajaca stolowke przyniosla kilka takich fioletowych serwetek :D

        chodzilam tez z kolega po ambasadach (mieszkalam na S.Kepie w Wawie - tam byly
        ambasady na kazdej ulicy) i darlismy sie do domofonu niby po niemiecku albo
        angielsku, ze chcemy "prospekty" i zwykle nas wpuszczano - moglismy sobie zabrac
        garsc roznych magazynow jak "Der Spiegel" i tone ulotek, z ktorych nic nie
        czilismy, ale bylo tam pelno zachodnich reklam na ktore moglismy sie gapic a to
        byla w koncu polowa lat 80tych ;)
    • Gość: jadwinia Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.brodnica.pl 10.07.09, 13:57
      w wieku kilku lat wraz z kuzynami namiętnie kopalismy doły pod
      drzewami, zapełnialismy je żelastwem z podwórka i mialy to być
      elektrownie (?)
      -zalewalismy podwórko wodą, wysypywalismy trociny i gałęzie i
      kopalismy dołki żeby ciekawiej jeździło sie na rowerze-mina dziadka
      niezapomniana,
      -rozmawiałam z ciotka przez telefon-słuchawkę od prysznica, ze jak
      bedzie sie do nas wybierac niech mi przywiezie słone paluszki,
      - w drodze do ciechanowa jak zobaczyłam pole wron to bardzo mnie
      zachwycały te KURCACKI,
      - babcia wyszła ze mną (2,5roku) na dwór w czasie burzy "O BABCIU
      ZOBACZ JAK H.J STRZELIŁ!"
      ...i wogóle byłam rozkosznym dzieckiem

      • Gość: agrafka Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.broker.com.pl 10.07.09, 14:27
        1) ja namietnie wpieprzałam VIBOVIT taki lek na odporność. Ale najważniejsze żeby był on w postaci proszku, a nie jak Pan Bóg przykazał rozpuszczony w wodzie. Pamiętam jak płakałam gdy tata był na uropie i co dzień dawał nam ten VIBOVIT w wodzie :D
        2) Lubiłam też wycinać z folii kóleczka, które związywałam niciami i obwiązywałam tym głowę wciaskając ludziom kity, że to moje okulary :D
        3) Zerwałam kiedyś ze ściany sporych rozmiarów tapetę, którą 2 tyg wcześniej tata położył :) tak się wystraszyłam że pobiegłam do łóżeczka mojej 8 miesięczenej siostry i wciasnęłam ją jej do rączki mówiąc mamie że pewnie Karola sama wstała i ja zerwała :D
        4) Jak byłam z rodzicami w odwiedziny u starszej siostry na koloni w Wiśle (lat temu chyba 16)to odbywały się tam pokazy kultury światowej (m.in. przemarsze i tańce czarnoskórych mieszkańców Afryki). Wtedy tez pierwszy raz w życiu na żywo widziałam czarnego człowieka. Na cały głos wówczas darłam się czy Michael Jackson też tu jest :D Już wtedy byłam nim zafascynowana :D Do dziś nie zapomniałam wyrazu twarzy i śmiechu tych wszystkich ludzi :)


      • Gość: gsfgsh Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 213.25.102.* 10.07.09, 18:14
        > - babcia wyszła ze mną (2,5roku) na dwór w czasie burzy "O BABCIU
        > ZOBACZ JAK H.J STRZELIŁ!"

        moja siostra w wieku ~3 lata zamiast slow "twoj,twoj" mowila "h...,huj" :D
    • Gość: Olcia Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.unused.derbynet.waw.pl 10.07.09, 14:28
      Ja z siostrą cioteczną jadłam pastę do zębów - amerykańską Colgate lub Aquafresh
      z paczki z usa, nie naszą polską ówczesną Colodent:) Dziś mnie to szokuje, ale
      wtedy było oczywiste, że sobie troszkę wyciśniemy i zjemy, bo smakowo dobre były:D
    • crazygirl11 Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 14:38
      Wkładałam sobie gąbkę do ust. Uwielbiałam to. Zapach nowej gąbki do mycia był
      dla mnie cudowny.
      Oprócz tego pod nieobecność rodziców ugotowałam z koleżanką magiczną miksturę,
      która składała się z mąki, musztardy i TARTEJ czekolady, a następnie
      wyrzucałyśmy ją po troszkę balkonu - po co? Nie wiem.
      • Gość: jaija Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.07.09, 22:51
        Ja tez wkładałam sobie gąbkę do ust w czasie kąpieli, napełniałam ją wodą i
        naciskałam zębami, wypluwając wodę :D i jeszcze, brałam watę i moczyłam, aż mama
        mnie ochrzaniła, że wanna się zapcha. Problemów z watą nie było, bo w rodzinie
        była służba zdrowia :D
        I zbierałam z tegoż względu różne broszury i ulotki zdrowotne - nazywałam je
        "karteluszkami". Pamiętam, ze mama zabrała mi te o chorobach wenerycznych. Nie
        wiedziałam, dlaczego. Ale też nie wiedziałam, co to są "wenery" :)
    • Gość: Cailin Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.range86-133.btcentralplus.com 10.07.09, 15:02
      Klej zjadalam tubkami - byl ze sklepiku szkolnego, malinowy.

      Siedzac na toalecie wyrabialam kwiatki z papieru toaletowego (na wzor takich z kolorowej bibuly) i przystrajalam nimi lazienke. Rodzice, gdy to odkryli, nie byli zbyt zadowoleni (z papierem bylo wtedy ciezko), no i przez kilka nastepnych dni cala rodzina podcierala sie szarymi kwiatami.

      Kapiac sie w wannie, malowalam mokra gabka po scianie (wtedy mielismy jeszcze na scianie dwu-kolorowa lamperie, taka jak w szkole. Trzeba bylo tylko uwazac, zeby nie wyjechac na gorna, matowa czesc, bo zostawaly slady).

      Majac ok. 9 lat zjadalam sloiczki z dzieciecymi przecierami przeznaczone dla mojej siostry, ktore tata przywozil pociagiem w plecaku z Czech, bo u nas takich nie bylo. Rodzice wiec nie byli dla mnie zbyt wyrozumiali, a ja po prostu bylam o siostre zazdrosna.

      Razem z przyjaciolka wymyslilysmy Drzewo Biednych - do drzewa kolo szkoly przypielysmy pinezka kawalek papieru oprawionego w plastikowy worek, na ktorym informowalysmy, ze bedziemy tam codziennie zostawiac swoje kanapki, wlasnie dla biednych. Co tez robilysmy przez kilka dni, dopoki mamy sie nie zorientowaly.

      Hodowalam tez slimaki w domu w sloikach za lozkiem, zaraz obok wielkiego sloja kakao, ktory tam trzymalam w tajemnicy przed mama, i wyjadalam to kakao jak nie bylo innych slodyczy w domu.

      Lyzkami wyjadalam z pojemnika w kuchni bulke tarta - PYCHA!
    • Gość: maja Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.09, 15:25
      rzucałam z okna ludziom na parasole namoczone kule z papieru toaletowego
    • Gość: fikumiku Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.47.97.117.dynamic.cablesurf.de 10.07.09, 15:52
      Dawno, dawno temu znalazlam na dzialkach paczuszke z liscia sprytnie
      zamknieta ogonkiem. Rozwinelam lisc. W srodku byla druga paczuszka z
      liscia, i trzecia, i czwarta. W ostatniej byla martwa juz biedronka.
      Kto z was to zrobil...??? ;-)
    • kaczita Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 16:46

      Na pytanie "co Ci kupić" zawsze odpowiadałam - karabin lub samochodzik. Karabiny
      nigdy nie chcieli mi kupić. Ale autek miałam całkiem niezłą kolekcję.
      Naprawiałam je namiętnie, biorąc śrubokręt od tatusia i wyważając wszystkie kółka.

      Uwielbiałam jeść węgiel, mama nie było zbytnio zachwycona moimi upodobniani
      kulinarnymi.
    • yanca1 Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 17:31
      Bardzo lubiłam płaskie baterie - takie dwie blaszki sterczały z nich i jak się
      dotknęło obie językiem to szczypało :) Łykałam guziki (nie wiem po co)i pestki -
      żeby mi drzewo z brzucha wyrosło tylko martwiłam się że będzie bolało jak
      gałęzie mi nosem wyjdą.
      Strzyzenie lalek i zastrzyki to jak widzę klasyka :)
      A zapomniałabym - na boisku leżały co jakis czas martwe krety - zbierałam je z
      koleżankami i urządzałyśmy im pogrzeby w dziuplach drzew.
      • Gość: mua Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.ghnet.pl 10.07.09, 17:34
        jadlem papier - ogladalem/czytalem ksiazki i pozbawialem je marginesu - zapewne
        potrzebowalem blonnika :)
        • Gość: auszalalala Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 213.25.102.* 10.07.09, 18:19
          kiedys z bratem nalalismy wody do wanny,nawrzucalismy pelno torebek
          herbaty,zawolalismy mame,zapytalismy czy chce herbaty ale jednak nie chciala :|
    • tucyk Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 18:33
      Namiętnie wydłubywałam i wyciągałam wszystko, co sterczało: z
      książek (kiedyś papier miał takie paproszki wtopione), z narzut i
      kocy, dłubałam ściany (bo na przykład przylepiony był włos z pędzla)
      itp.

      Najpiękniejszym zapachem (zaciągałam się regularnie i namiętnie) był
      zapach pasty do butów...

      Wyjadałam w domu (swoim i nie tylko) wszystkie suche bułki
      przygotowane do kotletów...

      Panicznie bałam się (zresztą do dziś się boję) pierza.

      O drzewach, trzepakach i płotach, jak również włażeniu na dach
      klatki schodowej po klamce nie wspomnę:-)

      Chwastów nie zżerałam, ale karmiłam nimi ciotecznego brata,
      przekonując go, że to odmiana kakao. Straszliwie się bidulek
      pochorował:-(
      • Gość: zoofka Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.ptim.net.pl 10.07.09, 22:37
        > Wyjadałam w domu (swoim i nie tylko) wszystkie suche bułki
        > przygotowane do kotletów

        ja do tej pory to robię :)
        w efekcie do kotletów używam bułki tartej, bo suche wyżarte ;)
    • klient102 Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 18:44
      Widziałem kiedyś sprawę sądową w dzienniku, przez co zacząłem
      prowadzić liczne procesy sądowe nad wszelkimi latającymi owadami
      które dostawały się do mieszkania. Zaczynało się od śledztwa każdej
      szpiona-muchy lub osy latającej po domu, schwytania i zamykania
      w „areszcie śledczym” (pudełeczku po zapałkach), sprawie sądowej i
      wyroku pozbawienia wolności na tyle i tyle czasu. Niestety,
      dziecięca sprawiedliwość niekiedy zapominała o odsiedzonych
      wyrokach, przez co rodzice często znajdywali pudełeczka po zapałkach
      z wysuszonymi muchami. Osy okazały się bardziej wytrzymałe: kiedyś
      zostawiłem takie pudełeczko z niespodzianką w kuchennej szafce.
      Wujek widocznie miał ochotę sobie zapalić, przez co potrząsł
      pudełeczkiem, stwierdził że nie puste... Osa zapewne rozwścieczona
      długą inkarceracją zdążyła się pomścić. Wujek przez tydzień chodził
      z czerwoną bułą na szyi, przez co procesy nad owadani zostały
      tymczasowo zawieszone.

      Zbierałem wypalone zapałki, układałem w popielniczce chatki, komórki
      i mostki które podpalałem. Uwielbiałem robienie łódek z papieru,
      osadzanie na nich żołnierzy, puszczanie w wannie i podpalanie
      przez „nieprzyjacielską” flotę. Zapalona zapałka i puszka z
      dezodorantem doprowadzały do jeszcze ciekawszych „wojennych”
      efektów. Owy wynalazek został ewentualnie wykorzystany przeciw
      latającym „muchom szpiegom,” co doprowadziło do przypadkowego
      zniszczenia pewnej słomianki która wisiała na ścianie...

      Był pod blokiem taki klomb, który w lecie zamieniał się w usypaną
      górke suchego piasku i kurzu. Braliśmy z kolegą kawałek gazety lub
      worek papierowy napełniony owym pyłem i robiliśmy „bombę kurzową.”
      Owy pocisk był wtedy niespodziewanie podrzucany dziewczynom które
      grały w gumę przy bloku....
    • mdro Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 19:02
      Jadłam papier, głównie chusteczki, ale i kartką z zeszytu nie
      pogardziłam (lepsze były te gładkie ;-), w linie czy w kratkę miały
      dodatkowy, niezbyt mi odpowiadający smak). Jadłam tasznik, końce
      traw (nawet umiałam rozpoznać, które najlepsze ;-)), kwiaty
      nasturcji (sporo lat potem się dowiedziałam, że to jadalny kwiat ;-
      )), wysysałam kielichy bzu (jeszcze w liceum opędzlowałyśmy z
      koleżaną kiść bzu, którą owa koleżanka dostała od adoratora ;-)).

      Uwielbiałam "zapach szafy" - otwierałam szafę, najlepiej taką też z
      butami, wąchałam i napawałam się tą mieszaniną zapachu kleju, skóry,
      kurzu i pewnie jakiegoś antymolowego środka. Moje szafy już tak nie
      pachną :-(, czasem w jakimś obuwniczym dorywa mnie wspomnienie
      dzieciństwa...
      • Gość: lukrecja44 Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.web.vodafone.de 10.07.09, 20:00
        Pamiętacie, robienie "sekretów" w ziemi-kolorowe pazłotko z
        cukierka, jakis kwiatek , listek i wszystko przykryte szkielkiem z
        rozbitej butelki.
        Gra "w noża -grzybka"- to były zabawy, nikt sie nie obawiał czy coś
        sie stanie, czy ktos sie skaleczy....
        Uwielbiałam zabawe w "Janka i Marusię" tych z "Czterech
        pancernych"lubiłam byc Marusia i całowac sie z Jankiem....och...
        a potem na podwórku wmawiałam wszystkim że Janek ze swoim czołgiem i
        Szarikiem do mnie przyjedzie.............
        • Gość: ullaap Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: *.elpos.net 10.07.09, 20:52
          całe podwórko bawiło się w wojnę, wszyscy byli Polakami, tylko ja
          Niemcem (?:), najlepszy moment z zabawy: roztrzelanie Niemca z
          korkowca - do tej pory pamiętam, jak zastanawiałam się gdzie mnie
          pochowają, hehe

          sąsiadka miała znamię na plecach wielkości pięciogroszówki, ja
          przekonana byłam że to przyklejony rodzynek - oczywoście usunęłam
          ten rodzynek, hehe pilnikiem do paznokci, nie pamiętam jakiegoś
          zamieszania, więć chyba obyło się bez kompikacji . .

          bardzo lubiłam zabawy z saletrą z cukrem, pewnie wiecie o czym
          piszę, hehe
        • Gość: Szarik Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? IP: 80.50.54.* 11.07.09, 10:04
          A ja byłam najmłodsza na podwórku i zawsze byłam Szarikiem.
    • forma-lina Re: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc? 10.07.09, 21:37
      Moja siostra miała zawsze dwa smoczki: cycacza i wąchacza. Pierwszy
      był do ssania, a drugim pocierała o ścianę i wąchała tą gumę
      śmierdzącą, fuj. Na szczęście dzisiaj niczego nie wącha:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka