Gość: dinki
IP: 83.1.81.*
08.07.09, 19:41
ja miałam fazę gapienia się na ludzi w trumnach. za czasów mojego dzieciństwa nie było domów pogrzebowych, więc nieboszczyka wystawiano w jednym z pokoi w mieszkaniu. chodziłam po osiedlu i wypatrywałam czarnych chorągwi przed klatką, a później szłam do owegoż mieszkania (drzwi zawsze były otwarte na oścież) i przyglądałam się głównym bohaterom akcji, choć, w gruncie rzeczy, najbardziej kręcił mnie brokat, jakim upstrzone były falbanki przy trumnach...
... ów dziwaczny nawyk wygasł z wiekiem, a nawet przerodził się w chroniczną awersję do pogrzebów, trumien i nieboszczyków.
ciekawa jestem, czy Wy też mieliście podobne, lub jeszcze bardziej odjechane "manie"?