05.05.06, 21:17
Kaīls anksteīnai, czyli witajcie w wątku o starodawnych ludach pruskich.

‘Wytęż wzrok’ i ...zauważ ślady obecności na tej naszej ziomecce
jej najdawniejszych mieszkańców, bałtyjskich Prusów. Nie będzie łatwo, bo
Prusowie nie stworzyli własnego państwa, nie budowali miast, nie mieli nawet
pisma.

Mieszkali w lasach, które wówczas gęsto porastały cały teren obecnej Warmii i
Mazur, a w razie zagrożenia (bo wojny międzyplemienne nie były rzadkością)
chronili się w grodziskach na wzgórzach, często sztucznie usypanych,
otoczonych wałami ziemnymi, gdzieś nad jeziorem, jakimś przesmykiem wodnym
lub w pobliżu bagnisk. I właśnie tych grodzisk dziś poszukamy.

Pierwsze znajduje się o rzut beretem od Olsztyna, nad jeziorem Wulpińskim, w
miejscu, gdzie to duże jezioro przewęża się (tam, gdzie jeszcze po wojnie był
prom łączący oba brzegi jeziora) – kto był nad jeziorem Wulpińskim, pewnie
zna to miejsce. Dojść do tego miejsca można od strony osady Sząbruk-Siła, a
zobaczyć na stronie:
www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=65&i=010
- to zdjęcie, a także jedno przed i co najmniej dwa po.
Obserwuj wątek
    • tralala33 Re: Prusowie 05.05.06, 21:19
      A Rita dopisała nam krótki wstęp do historii tych ludów:

      Rita100 14.09.05, 20:22 zarchiwizowany

      Plemie Prusy
      to jeszcze nazwa z IX wieku inaczej określali ją "Bruzi"
      sami Prusowie, czyli lud zamieszkały na obszarze Puszczy Galindzkiej. Obok
      znajdowało sie plemie Warmii. Dowiedzieliśmy się o tym plemieniu dopiero po
      podboju Prus przez Zakon Krzyżacki.
      29 lipca 1243 roku legat papieski Wilhelm z Modemy dokonał podziału ziemi na
      cztery diecezje. Pierwszym biskupem warmińskim został biskup Anzelm. Ponieważ
      ludności było mało tereny te skolonizowali i zasiedlali.
      U wyjscia rzeki Pasłeki powstało pierwsze miasto warmińskie Braniewo. W 1310
      roku obdarzono przywilejem lokacyjnym miasteczko Frombork.
      Kolonizacyjna polityka wymagała obronności dlatego wszystkie miasta Prus
      wymagały fortyfikacji czyli budowano zamki wraz z zespołem obronnym. Czyli
      najwazniejszy był tu aspekt militarny. Cała tą politykę prowadził Zakon
      Krzyżacki.
      Stopniowo opanowano także puszcze i w Barczewie wybudowano strażnicę obrony o
      nazwie Wartburg czyli Góra Strażnicza, dzisiejsze Barczewo. Następnie inny brat
      zakonny Henryk von Luter poszerzał granice i podbijał plemiona i tak sobie
      doszedł do zakola Łyny gdzie w 1334 zbudowano drewnianą strażnicę obronną o
      nazwie zamek nad Łanią czyli w mowie pruskiej Allenstein a dziś Olsztyn -
      dawniej Łolsztyn, Łolsztain ....
      Zakon Krzyżacki szedł i szedł i doszli do następnego plemienia nad jeziorem
      Bertings i znów zalożyli sobie strażnicę o nazwie Bertingen - dziś Bartążek.

      Ziemiczka nasza nigdy nie miała spokoju, wrogość miedzy Prusami i Litwinami
      była wielka i często toczyły sie boje i wzajemne najazdy. Plemiona ciągle były
      wyniszczane.
      • rita100 Re: Prusowie 05.05.06, 21:27
        Dodam, ze w języku Prusów Allen oznacza łanię , bo tak plemie to nazywało rzekę
        Łynę , a końcówka -stein oznacza zamek , czyli warownię i tak oto mamy całą
        nazwę miasta Allenstein czyli Łolstyn . A teraz Olsztyn.
    • tralala33 Baby pruskie 06.05.06, 17:36
      ‘Są tu też olsztyńskie baby, ale niektóre z nich to nie baby, tylko
      chłopy, mają 700 lat i stoją na dziedzińcu zamku olsztyńskiego’ – wbrew
      pozorom nie jest to fragment programu kabaretowo-satyrycznego, lecz cytat, choć
      niedosłowny, z telewizyjnego komentarza do Tour de Pologne.
      Baby są pruskie, nie olsztyńskie; wszystkie przedstawiają postaci męskie –
      co niektóre mają oblicza ozdobione sumiastymi wąsami; w ręku trzymają często
      róg
      (być może bojowy, być może ofiarny, a są tacy, co przypuszczają, że był to róg
      do picia?), za pasem mają miecz (oczywiście pod warunkiem, ze upływ czasu,
      wiatr i deszcz nie zatarły wyrzeźbionych kształtów); baby mają więcej niż 700
      lat, powstawały najprawdopodobniej od IX do XI w. naszej ery, a tworzyli je
      Prusowie, którzy zamieszkiwali te ziemie od co najmniej V-VI w. naszej ery. A
      jeśli chodzi o baby z olsztyńskiego zamku – to są to ponoć kopie, a
      oryginały skrywa magazyn muzealny – ale to tylko niepotwierdzona informacja,
      zasłyszana od jednego z przewodników olsztyńskich. W czasach wprowadzania
      chrześcijaństwa na ziemie pruskie baby tępiono – do
      naszych czasów przetrwało ich około 20.
      • tralala33 Re: Baby pruskie 06.05.06, 17:36
        Mam tu cztery baby na 'przymusowej emigracji' w Gdańsku
        rzygacz.webd.pl/index.php?id=24,104,0,0,1,0
        to w sumie już sześć (dwie olsztyńskie, też 'emigrantki' i cztery gdańskie) -
        zostaje nam jeszcze 14 do odnalezienia.
        • tralala33 Re: Baby pruskie 06.05.06, 17:38
          A Rita dopisała:

          "Najbardziej mi się podoba ta, że po prostu przyszły, żeby się nami opiekować.
          Ich opiekę można na sobie odczuć, bo jeżeli każdą z nich pogłaszcze się trzy
          razy po głowie, mrucząc w tym czasie swoje życzenie (to samo przy wszystkich
          czterech babach) to to życzenie się sprawdzi. Murowane! Gwarantowane! Na Bank!"

          hoho, ja nie wiem czy Olsztyniacy o tym wiedza, bo gdyby wiedzieli to
          zagłaskały by je na śmierć. I ja będąc w Olsztynie nic o nich nie wiedziałam.
          Ale powiem Ci , że kiedy wycieli topole nad jeziorem Długim to na pniach
          poukładał ktoś ogromne rzezby z drewna i nie wiem czy tam nie była własnie
          baba - miała duzy nos , a na tym nosie zostawiłam swój podpis. Gdybym wiedziała
          napewno bym i pogłaskała trzy razy - szkoda, szkoda. Nawet i te rzeźby ponoć
          znikneły, ale zostały zdjecia.
      • rita100 Re: Baby pruskie 06.05.06, 20:42
        Baby są pruskie, nie olsztyńskie; wszystkie przedstawiają postaci męskie –
        co niektóre mają oblicza ozdobione sumiastymi wąsami; w ręku trzymają często
        róg

        Dlaczego są to postacie męskie, kiedy przypuszcza sie , ze są to matki
        opłakujące swoich synów, którzy gineli w walce z Krzyżakami.
        • rita100 Re: Baby pruskie 06.05.06, 20:45
          Już odpowiadam wink
          Dlaczego "baby"? słowo to nie ma nic wspólnego z płcią figur. Raczej należałoby
          je kojarzyć z takimi znanymi wszystkim obiektami, jak babki z piasku czy babka
          drożdżowa - a więc coś stojącego, o niezbyt wyszukanym kształcie. Trochę to
          podobne do słowa "bałwan", które zanim zaczęło oznaczać tylko figury śniegowe,
          oznaczało "bałwany pogańskie", czy to kamienne, czy drewniane. Ciekawostką
          jest, że określenie "baby" weszło już w XIX wieku do niemieckiej literatury
          specjalistycznej, ponieważ już wtedy zauważono podobieństwa między figurami
          pruskimi a podobnymi obiektami w strefie stepowej, od Podola przez Ukrainę aż
          hen! w głąb Azji. Tamtejsza ludność nazywa je w swoim języku "kamennyje baby" i
          stąd przejęli to Niemcy.
          rzygacz.webd.pl/index.php?id=24,104,0,0,1,0
          • rita100 Re: Baby pruskie 06.05.06, 20:47
            Jeszcze jedno mam pytanie.
            Tralala, jak myslisz , gdzie jest najwłaściwsze miejsce Bab Pruskich. Gdzie byś
            je widziała najchetniej ?
            • rita100 Re: Baby pruskie 08.05.06, 20:42
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=41383307&a=41482221
              Coś o Babach Pruskich wink
              Dobrze myślę Tralala ?
              • tralala33 Re: Baby pruskie 08.05.06, 20:45
                To prędzej budowniczowie chrześcijańskich kościołów, księża i zakonnicy
                krzyżaccy chcieli udowodnić, że dawne bóstwa pogańskie są słabsze niż Bóg
                chrześcijan, i dlatego te wmurowane baby. Znalazłam na ten temat artykuł, ale
                muszę mieć nieco czasu, żeby dokładnie przeczytać i jakoś pokrótce opisać.
                • rita100 Re: Baby pruskie 08.05.06, 20:54
                  Ale przecież kościoły budowali Prusowie jako poddani. Więc to oni mogli
                  swoją 'Babę' zamurować i w ten sposób mogła przetrwać. Nikt nie bedzie murów
                  rozwalał by zniszczyć Babę. Ciekawy to problem i ciekawe jak to inni widzą.
                  Nie spiesz się Tralala - zaczeliśmy już tyle wątków , jest co pisać.
                  • rita100 Re: Baby pruskie 08.05.06, 21:10
                    Poza tym Tralala pomyśl logicznie - gdzie swoje skarby chowali ludzie dawnie ?
                    Odpowiadam smile
                    Swoje największe i drogocenne skarby ludzie zamurowywali. To była prawie reguła.
                    Ile skarbów odnaleziono w murach ?
                    • tralala33 Re: Baby pruskie 09.05.06, 17:59
                      Skarby zakopywano w ziemi - kto wie, czy gdzieś tam pod naszą ziomecką nie śpią
                      pruskie baby?

                      Udało mi się (jeszcze na Forum Olsztyna) wyszukać zdjęcia bab 'olsztyńskich' i
                      dodatkowo 'bartoszyckiej'
                      perkuns.fm.interia.pl/Galerie/bk01.html
                      perkuns.fm.interia.pl/Galerie/bk05.html
                      Choć trudno mi uwierzyć, że ta z kulką to też baba. Może nie są piękne -
                      to prawda, żadna z nich nie może się równać z Wenus z Milo, ale przecież to nie
                      bziałki )) Poza tym spójrzcie na zdjęcia ich twarzy, na zbilżenia - mają takie
                      ciekawe, smutne spojrzenia. Zasługują na to, by stać się jeszcze jednym
                      symbolem Warmii i Mazur. Byle tylko nikt ich nie zagłaskał 'naśmierć'.
                      • tralala33 Re: Baby pruskie 09.05.06, 17:59
                        Nie znalazłam zdjęcia baby z Wejsun, widocznie jeszcze nie trafila do
                        internetu, albo się dobrze ukrywa, za to mam nieco o niej wiadomości:
                        Niedaleko Ratusza w Piszu znajduje się najstarszy piski zabytek - kamienna baba
                        pochodząca ze wsi Wejsuny i licząca sobie najprawdopodobniej ponad 1000 lat
                        (datę jej powstania określa się na VIII wiek n.e.). Stanowiła ona
                        prawdopodobnie ważny przedmiot kultu staropruskiego plemienia Galindów. W samym
                        Piszu stoi od 1969 roku. Jak podają przekazy, w 1872 roku natrafili na nią dwaj
                        mieszkańcy wsi - Wielk i Sadowski. Znajdowała się pod lasem na kupie kamieni.
                        Początkowo chcieli zrobić z niej nagrobek dla zmarłego członka rodziny.
                        Później, za namową miejscowego nauczyciela, wkopali posąg w pobliżu drogi do
                        Pisza. Jak mówią podobno rocznie wędrowała 2 centymetry w kierunku miasta...
                        Prawda, że ładna legenda (o tym wędrowaniu)?
                        • tralala33 Re: Baby pruskie 09.05.06, 18:00
                          Tak zwane baby kamienne odnajdowano głównie w trzech regionach wczesno-
                          średniowiecznego osadnictwa pruskiego (współczesne nazwy miejscowości): barcko-
                          natangijskim (Barciany, Elanowka, Młynisko, Nagornoje oraz dwa egzemplarze z
                          Bartoszyc), galindzkim (Kalinowo, Piętki, Targowo, Wejsuny i dwa zabytki z
                          miejscowości Jelitki) oraz pomezańsko-sasińskim (z zabytkami z Boreczna,
                          Bratiana, Bronowa, Dzierzgonia, Gałdowa-Jędrychowa, Mózgowa-Laseczna, Nipkowa-
                          Susza i Prątnicy). A tu zdjęcie pruskiej baby z Prątnicy:
                          www.aefl.de/sewerynhistory/prontnikau02.jpg

                          • tralala33 Re: Baby pruskie 09.05.06, 18:01
                            Baba z Prątnicy - dosłownie ją zamurowało, w życiu to się
                            rzadko zdarza, żeby babę zamurowało smile
                            Skorzystam z opisu przy jej zdjęciu (w nieco skróconej wersji):
                            Kościół parafialny św. Katarzyny w Prątnicy, wzniesiony w 1330r., posiada
                            wmurowany w północną ścianę kruchty, pogański posąg kamienny. Baba ta,
                            spoczywająca obecnie w pozycji poziomej, wykonana została z jednego bloku
                            granitu. Z całego widocznego fragmentu, jedynie w górnej części przedstawienia
                            wyodrębniono dobrze czytelną twarz, z silnie zaznaczonym czołem i nosem, który
                            od spodu ogranicza łódkowate wyżłobienie ust, a u nasady wyraźne zagłębienia
                            oczodołów z łukami brwiowymi. Głowa przechodzi bezpośrednio (bez zaznaczania
                            szyi) w korpus postaci, stwarzający jedynie w swej górnej części wrażenie
                            ramion. Figura ma ok. 207 cm długości (w tym głowa 32 cm), przy średniej
                            szerokości ok. 50 cm. Baba z Prątnicy nie posiada jakichkolwiek widocznych
                            atrybutów (jak np. miecz, róg do picia), typowych dla tego rodzaju zabytków z
                            terenu Prus. Jej twórca nie zadbał także o przedstawienie rąk.
                            • tralala33 Re: Baby pruskie 09.05.06, 18:02
                              Nie tylko my pamiętamy o babach pruskich. Szukając informacji
                              w internecie (a nie ma tego wiele) natknęłam się na taką wypowiedź na forum
                              gazety olsztyńskiej w wątku 'Szukamy pamiątki regionalnej'(nie podaję linka bo
                              zbyt długi; tylko cytat)
                              Krzych75 napisał: Pytanie tylko co można lansować jako oryginalną pamiątkę
                              prosto z pruskich ziem? Odpowiedź jest banalna, bo przykład stoi na środku
                              naszego zamku. Chodzi mi o tzw. baby pruskie. Wyrzeźbiona w kamieniu byłaby o
                              wiele atrakcyjniejszą (i bardziej tajemnieczą, bo do dzisiaj nie wiadomo czemu
                              służyły) pamiątką. (27 lipca 2005). Więc może jest szansa?
                              • rita100 Re: Baby pruskie 09.05.06, 20:34
                                www.aefl.de/sewerynhistory/prontnikau02.jpg
                                Ta kamienna 'Baba' ma szczęście, bo tylko dzieki tej twarzy została chyba
                                zidentyfikowana, inaczej przepadłaby jak inne , które wciąż się poszukuje.
                                Dlatego bardzo ważne by wiedzieć , że takie istniały i być może jeszcze gdzieś
                                się błakają. Dlatego apel, by zwracać uwagę na szczegóły patrząc na kamienie.
        • tralala33 Re: Baby pruskie 10.05.06, 20:40
          Zanim Prusowie ruszą na bitwę z Krzyżakami przedstawmy dwie baby z Bartoszyc.

          Okazuje się, że niektóre baby mają już swoje imiona. Tak jest w przypadku dwóch
          bab bartoszyckich. A to ich historia:
          W Bartoszycach, na skwerze przy skrzyżowaniu ulic Bohaterów Warszawy i Curie-
          Skłodowskiej stoi grupa pomników, złożona z dwu kamiennych posągów i kamiennej
          misy. Mieszkańcy Bartoszyc przechodzą codziennie koło tych pamiątek odległej
          przeszłości. Nazywają je ‘bartkami’, lecz nazwa ta nie ma żadnego
          historycznego uzasadnienia. Przed drugą wojną światową nazywano je Bartel i
          Gustebalde. Uczeni zwą je ‘babami kamiennymi’.

          Gustabalda przez stulecia znajdowała się wewnątrz kościoła Świętego Jana
          Chrzciciela, gdzie zapewne umieścił ją jakiś przemyślny kapłan, pragnąc świeżo
          nawróconym Prusom uprzyjemnić mszę. Bartel jeszcze w roku 1706 stał przed
          gospodą przy (nie istniejącej obecnie) bramie miejskiej na drodze do Królewca.
          W roku 1769 przeniesiono go na rynek bartoszycki. Następnie po zburzeniu
          ratusza w roku 1819, obydwa posągi powędrowały na plac przed szkołą, w roku
          1825 na górę zamkową, a po zbudowaniu tam w 1902 roku, na fundamentach zamku
          krzyżackiego, rezydencji starostwa ‘bartki’ umieszczono na skwerze, gdzie stoją
          do dziś.

          Gustlaba i Bartek - jedno imię tak jakby niemieckie, drugie staropolskie, chyba
          może tak zostać?
          • tralala33 Re: Baby pruskie 10.05.06, 20:40
            A Rita na Forum Olsztyna dopisała:

            Tralala, czyli musimy teraz uporządkowac nasze Baby pruskie, choć jeden z Bab
            okazuje się meżczyzną smilew Bartoszycach.

            Posągi te obtoczone są licznymi legendami. Według jednej posąg mniejszy, niby
            to żeński, to przeklęta przez matkę dziewczyna, skamieniała w progu kościoła
            Świętego Jana Chrzciciela. Z pewnych motywów tej legendy można wnioskować, że
            powstała ona jeszcze przed reformacją w Prusach. Dzięki przedsiębiorczemu
            grafowi posągi bartoszyckie zyskały europejską sławę. Ich wizerunki oglądano na
            filiżankach najlepszych fabryk porcelany i na fajeczkach wyrabianych w
            Berlinie. Bartoszyczanie uwierzyli w stworzone przez grafa legendy (męska
            figura miała przedstawiać apostoła Bartłomieja, rzekomo legendarnego
            założyciela Bartoszyc, a żeńska - księżniczkę pruską Gustabaldę) i tak przez
            długi czas kościół parafialny nazywano kościołem Świętego Bartłomieja, tworzono
            wiersze i piosenki na cześć apostolskiego założyciela miasta, nie kwestiono
            imienia Gustabaldy. Poza Bartoszycami sława "bartków" trwała dość krótko,
            ponieważ dość szybko poznano się na mistyfikacji.

            • tralala33 Re: Baby pruskie 10.05.06, 20:41
              Bartel i Gustelabe znaleźli się także na niemieckiej stronie
              www.ostpreussen.net/index.php?seite_id=12&kreis=15&stadt=01&bericht=06

              Na dobry początek ich niemiecka nazwa Steinmütterchen, czyli
              kamienne mamuśki, więc i Niemcy dostrzegali w nich kobiety a nie mężczyzn.


              A tu mam tłumaczenie tekstu z niemieckiej strony o Prusach Wschodnich i naszych
              bartoszyckich babach:

              Te dwie figury kamienne, zwane kamiennobrodym gburem [chamem; chłopem], były
              niegdyś szeroko znane. Stoją one po lewej stronie drogi prowadzącej do
              szpitala. Figury te są wyciosanymi z grubsza z granitu postaciami
              ludzkimi ze stożkowatymi czapkami. Wyżłobienia oznaczają oczy i usta,
              wypukłości opracowano dla brody i nosa.

              Chodzi tu o przykłady owych mamusiek kamiennych, które spotkać można w
              Rosji az po Mongolię. Naukowcy nie wypracowali jednak jednolitego poglądu co do
              pochodzenia tych figur. Ich pojawienie się we Wschodnich Prusach mogło być
              związane z inwazjami ludów koczowniczych ze wschodu w czasach
              przedzakonnych. Inni uważają kamienne mamuśki za dzieła sztuki Prusów,
              powstałe w 1 tysiącleciu naszej ery. Mogły one przedstawiać boga wojny
              Potrimkusa, przy czym róg i miecz miałyby być symbolami wody i wojny.
              • rita100 Re: Baby pruskie 10.05.06, 21:22
                Tralala, czy te mamuśki pruskie , bo bardzo trafne oreślenie są jakoś
                chronione ? Zabezpieczone ? Bo to penie najstarszy zabytek z naszej krainy.
                Nie znajdujemy nic starszego i żadnych pozostalości po Prusach oprócz
                kurchanów ?
                • tralala33 Re: Baby pruskie 10.05.06, 21:23
                  Te w muzeach w Olsztynie czy Gdańsku na pewno. Nad innymi czuwają pruskie
                  bóstwa.
                  • rita100 Re: Baby pruskie 10.05.06, 21:33
                    Chcesz powiedzieć, że ci inni nie wiedzą co posiadają ? smile
                    Toz mają złoto ziemi pod ochroną.
                    • tralala33 Re: Baby pruskie 03.06.06, 21:09
                      Wiedzą - chciałam tylko powiedzieć, że inne baby nie siedzą schowane po muzeach
                      lecz nadal twardo stoją na pruskiej ziemi pod pruskim niebem, tak jak baba w
                      Piszu -

                      Niedaleko Ratusza w Piszu znajduje się najstarszy piski zabytek - kamienna baba
                      pochodząca ze wsi Wejsuny i licząca sobie najprawdopodobniej ponad 1000 lat
                      (datę jej powstania określa się na VIII wiek n.e.). Stanowiła ona
                      prawdopodobnie ważny przedmiot kultu staropruskiego plemienia Galindów. W samym
                      Piszu stoi od 1969 roku. Jak podają przekazy, w 1872 roku natrafili na nią dwaj
                      mieszkańcy wsi - Wielk i Sadowski. Znajdowała się pod lasem na kupie kamieni.
                      Początkowo chcieli zrobić z niej nagrobek dla zmarłego członka rodziny.
                      Później, za namową miejscowego nauczyciela, wkopali posąg w pobliżu drogi do
                      Pisza. Jak mówią podobno rocznie wędrowała 2 centymetry w kierunku miasta...


                      Inna wieść głosi, że ok. roku 1886 po polowaniu na dziki, miejscowy leśniczy
                      zadowolony z dobrego przebiegu polowania i rozohocony wypitym alkoholem,
                      strzelił do "baby" ze sztucera, odtrącając jej nos. Miejscowi nazywali ją
                      Francuzem, bo według legendy została wyrzeźbiona na pamiątkę przemarszu wojsk
                      napoleońskich.

                      • tralala33 Re: Baby pruskie 20.06.06, 21:00
                        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3429742.html
                        Fotograf Mieczysław Wieliczko jest bardzo zadowolony z tego, jak pokazał "babę
                        pruską" na zamkowym dziedzińcu. Nikt tak wcześniej tego nie zrobił. W
                        promieniach słonecznych lśni tylko baba i sławna lipa, podczas gdy otoczenie
                        tonie w mroku. - Cały rok czekałem na odpowiednie warunki. Sama chwila trwa
                        kilkanaście minut i baba znowu chowa się w cieniu - mówi artysta.
          • rita100 Re: Baby pruskie 10.05.06, 21:36
            Te 'bartki' to chyba największe zabytki Bartoszyc.

            Gustlaba i Bartek - jedno imię tak jakby niemieckie, drugie staropolskie.
            pewnie , że może zostać ,najgorsze sa zmiany nazewnictwa - już to znamy, juz
            miejscowości pozmieniali, niech'bartki' zostaną w swoim nazewnistwie.
            • tralala33 Baśń o Gustebaldzie 16.05.06, 21:03
              Dziś wieczorem czas na baśń o pruskiej księżniczce zaklętej w kamień

              Był słoneczny majowy dzień. Piękna królewna Gustebalda wraz z dziewczętami
              wyszła nad Łynę. Siadła nad brzegiem a dziewczęta koło niej. Wiły wianki, a
              potem rzucały je do wody i śpiewały piosenki. W pewnej chwili Gustebalda
              spojrzała na wodę i zauważyła jak ku brzegowi płynie złota rybka, a za nią z
              rozwartą paszczą duży szczupak. Zaledwie dwie fale dzieliły go od tej małej
              rybki. Królewna widząc to rzuciła swój wianek pomiędzy obydwie ryby. Spłoszony
              szczupak uciekł w bok, a złota rybka przepłynęła do stóp pięknej królewny. Ta
              schyliła się i wzięła rybkę w dłoń. – Rybko moja złota, powiedz, co się
              stało? – zapytała. – Jestem córką króla ryb i wracam do domu. Dziękuję za
              ocalenie mnie od szczupaka – usłyszała w odpowiedzi. Gustebalda schyliła się i
              wpuściła rybkę do wody, a ta wesoło odpłynęła do swojego pałacu.
              Król ryb surowym wzrokiem zmierzył swą córkę, gdyż długa jej nieobecność
              zniecierpliwiła go trochę. - Mój ojcze – zaczęła mała rybka – Nie gniewaj się!
              Kiedy wracałam do domu gonił mnie straszny szczupak. W obawie przed nim
              skręciłam na brzeg, gdzie stała piękna królewna Gustebalda. Ona właśnie
              odstraszyła szczupaka ratując mnie od śmierci. Tatusiu, mój drogi! Nie
              wyobrażasz sobie jaka ona piękna, jaka dobra i mądra. Rybi król zadumał się. Po
              chwili odezwał się. - Za ocalenie życia mojej córki należy się nagroda. Żabo,
              idź więc i powiedz tej pani, żeby stawiła się nad brzegiem, gdzie uratowała
              moją córkę – rozkazał żabie król.


              • tralala33 Re: Baśń o Gustebaldzie 16.05.06, 21:04
                Nie trwało długo, a nad Łyną zjawiła się piękna Gustebalda. – Proś mnie o co
                chcesz! Wszystko ci dam za uratowanie mojej córki! – powiedział król. Królewna
                po chwili odparła: - Słyszę śpiew ptaków w naszych pięknych lasach, ale o czym
                one śpiewają - nie wiem. Słyszę szum wszystkich naszych rzek i jezior, ale o
                czym one mówią – tego również nie wiem. Królu, słyszałam, że ty rozumiesz
                tajemniczy język wszystkiego, co jest na świecie. Proszę cię, naucz mnie tego
                języka. - Żądasz bardzo wiele, Gustebaldo – odrzekł król. – Zbyt wielkie to
                brzemię - taka mądrość. Obawiam się, że nie zdołasz jej unieść i załamiesz się.
                Zastanów się nad tym jeszcze raz. Ja mej obietnicy nie cofnę. Dam ci to, o co
                prosisz. Po chwili Gustebalda rzekła stanowczo: - Wielki władco ryb nie lękam
                się niczego. Król ryb podpłynął do Gustebaldy, otworzył paszczę, potrząsnął
                głową, aż wyrzucił mały czarny kamyk. – Ten kamień, który ci daję – to wielka
                część mojej siły i wiedzy. To, co dostałaś ode mnie, niech nie przejdzie od
                ciebie do nikogo. Pamiętaj byś dochowała tajemnicy, jeśli ją zdradzisz,
                zamienisz się w kamień – powiedział król.
                • tralala33 Re: Baśń o Gustebaldzie 16.05.06, 21:04
                  Nazajutrz o wschodzie słońca piękna Gustebalda pobiegła do lasu, by posłuchać,
                  co mówią zwierzęta o kraju swoim. – Jedzcie, moje dzieci, odżywiajcie się
                  dobrze i używajcie świata, bo nadejdzie czas, że na tej ziemi nie będzie
                  żadnych niedźwiedzi. I tak jak nasz ród wyginie – tak wyginą Prusowie. Przyjdą
                  tu bowiem ludzie z zachodu, zabiorą wszystko i wszystkich. Za tysiąc lat ludzie
                  ogniem i mieczem zniszczą naszą ziemię – powiedziała stara niedźwiedzica, która
                  karmiła swoje dzieci plastrami miodu.
                  Gustebalda słysząc to wszystko pobiegła do ojca i opowiedziała mu przestrogę,
                  jednak ten zbył ją uśmiechem. Postanowiła więc, że zwoła okoliczny lud i
                  obwieści im swoje proroctwa. – Zwołałam was po to, by odkryć tajemniczą
                  przyszłość – zaczęła Gustebalda. – Starajcie się zachować wszystko co
                  usłyszycie, by ujść zagładzie. - A czemu mamy wierzyć w te prorocze słowa? –
                  zapytał ktoś z tłumu. – Lepiej byłoby, gdybyś mnie oto nie pytał. Przysięgam,
                  że nie złamię tajemnicy, od tego zależy moje życie. Jeśli ją złamię, stanę się
                  kamieniem – odpowiedziała Gustebalda.
                  • tralala33 Re: Baśń o Gustebaldzie 16.05.06, 21:05
                    Lud jednak w dalszym ciągu nie chciał
                    wierzyć. Gustebalda otworzyła więc usta i wyjęła kamyk spod języka. – Ten
                    kamień dał mi król ryb – powiedziała pokazując go wszystkim zebranym. – Ma on
                    niezwykłą siłę. Dzięki niemu słyszę o czym rozmawiają zwierzęta. I właśnie od
                    nich dowiedziałam się o tym, przed czym was ostrzegłam. Gdy tylko to wyrzekła
                    jej nogi zaczęły drętwieć, zamieniając się w szkarłatno- czerwony granit. –
                    Żegnaj ludu mój umiłowany. Żegnaj. Ja kamienieję... – to były ostatnie słowa
                    pięknej Gustebaldy.
                    perkuns.fm.interia.pl/Galerie/bk08.html
    • tralala33 Kronika Ziemi Pruskiej 19.05.06, 20:25
      W swojej Kronice Ziemi Pruskiej Piotr z Dusbruga tak oto określa granice Prus
      bałtyjskich:
      'Ziemia pruska za swoje granice, w których się mieści, ma Wisłe, Morze Słone
      (Bałtyk), ziemię ruską, Księstwo Mazowieckie i Księstwo Dobrzyńskie. Wisła jest
      rzeką płynącą z Krakowa do ziemi pomorskiej, wpadającą do morzą w pobliżu zamku
      Gdańsk, odzielającą Polskę i Pomorze od Prus. Także Niemen jst rzeką, która
      wypływa z królestwa ruskiego, wpada do morza w pobliżu zamku i miasta Kłajpedy,
      oddziela Ruś, Litwę i Kuronię od Prus.'
      • tralala33 Re: Kronika Ziemi Pruskiej 19.05.06, 20:30
        Tak wytyczoną Ziemię Pruską podzielił kronikarz na 11 części:
        'Pierwszą jest ziemia chełmińska i lubawska, która przed przybyciem braci domu
        niemieckiego była wyludniona. Drugą Pomezania, trzecią Pogezania, czwartą
        Warmia, piatą Natangia, szóstą Sambia, siódmą Nadrowia, ósmą Skalowia,
        dziewiątą Sudowia, dziesiątą Galindia, a jedenastą Barcja lub Plike Barcja.'
        • tralala33 Re: Kronika Ziemi Pruskiej 19.05.06, 20:38
          Bracia domu zakonnego czyli Krzyżacy przybyli na Ziemię Pruską w konkretnym
          celu, nic więc dziwnego, że ich kronikarz skrupulatnie odnotował siłe wojskową
          pogańskich Prusów.
          "Bartowie było to jedno z tych plemion, które do wojny nie miało więcej niż dwa
          tysiące jeźdźców, a za to wiele tysięcy piechoty. Bogata i ludna Sambia mogła
          wystawić cztery tysiące jeźdźców i czterdzieśi tysięcy piechoty. Szlaechtni
          Sudwowie, którzy przewyższali innych szlachetnością obyczajów, tak też górowali
          nad innymi bogactwem i siłą. Mieli bowiem sześć tysięcy jeźdźców i prawie
          niezliczoną ilośc wojowników. Każde z plemion miało wiele mocnych zamków, o
          których byłoby rzeczą nudną opowiadać szczegółowo."
          • tralala33 Re: Kronika Ziemi Pruskiej 19.05.06, 20:45
            Mocno jednak podkolorował Piotr z Dusburga potegę militarną Prusów. Tak mocnych
            zamków, jak późniejsze, krzyżackie, z czerwonej cegły murowane Prusowie nie
            wznosili. Budowali jedynie drewniane grody bronione przez wały ziemne i
            palisady. Wątpliwe też, by mogli zgromadzić niezliczoną liczbę wojowników. No i
            ustępowali Krzyżakom pod względem uzbrojenia i przywódctwa wojskowego.
            Wychwalanie potęgi wojskowej Prusów pozwoliło jednak kronikarzowi zwrócić się
            do czytelnika z takim napomnieniem:

            'Spójrz zatem na znaki Boże, które są wielkie, i na cuda, które są potężne.
            Siedmiu braci domu niemieckiego wraz z kilkoma zbrojnymi wznosząc budowlę
            obronną na ziemi chełmińskiej, najpierw odważyło się uderzyć na tak wielką i
            niezliczoną liczbę plemion, a z upływem czasu w przeciągu 53 lat wyniszczyli je
            do tego stopnia, iż nie było ani jednego, który by poddał karku pod jarzmo
            wiary.'
            • rita100 Re: Kronika Ziemi Pruskiej 20.05.06, 21:20
              No pewnie , gdzież bosym Prusakom do potęki Krzyżackiej uzbrojonej od stóp do
              głowy.
      • tralala33 Galindowie 22.05.06, 21:00
        Galindowie są powszechnie kojarzeni z ludem Galindai, wspomnianym przez
        Klaudiusza Ptolemeusza, a łączonym z wielkim skupiskiem stanowisk
        archeologicznych z I w. p.n.e.–IV w. n.e. na Pojezierzu Mrągowskim i w Krainie
        Wielkich Jezior. Pozostawili po sobie liczne rozległe cmentarzyska z bogatym
        wyposażeniem grobowym, obejmującym m.in. liczne przedmioty pochodzące z
        cesarstwa rzymskiego. W V w. załamało się osadnictwo, zapewne wskutek migracji
        części Galindów na południe Europy, razem z plemionami germańskimi,
        prawdopodobnie aż do Hiszpanii.

        Te informacje zaczernęłam z arcyciekawej strony www.pradzieje.pl
        tinyurl.com/fe8xy

        W VI w. na Pojezierzu Mrągowskim pojawiło się specyficzne ugrupowanie
        kulturowe, które można uznać za ślad powrotu do ojczyzny części tych Galindów,
        którzy wcześniej wzięli udział w wędrówkach Germanów. W końcu VII w. kultura
        Galindów przyjmuje model typowy dla pozostałych ludów zachodniobałtyjskich. W
        XII w. najazdy Jaćwingów i Polan doprowadzają do rozbicia Galindów; do czasów
        krzyżackich przetrwały ich tylko niewielkie skupiska. W XIII–XIV w. dawne
        terytorium Galindów stanowiło nie zamieszkaną tzw. Pustać Galindzką, na której
        osadzono mazowowieckich chłopów (Mazurów), przodków mazurskiej ludności Prus.
        • tralala33 Re: Galindowie 22.05.06, 21:02
          O spustoszeniu ziemi galindzkiej pisał Piotr z Dusburga. Ciekawe, jak do
          relacji tego krzyżackiego dziejopisa odnoszą się dziś historycy.

          O spustoszeniu ziemi galindzkiej - kronika Piotra z Dusbruga

          Galindowie urośli w znaczenie i jakby wypuszczając kiełki rozmnożyli się i
          umocnili, i napełnili swą ziemię tak bardzo, że odtąd nie mogła ich wyżywić. I
          dlatego tak jak faraon dla pognębienia ludu Izraela rzekł akuszerkom: Jeśli
          urodzi się chłopiec, zabijcie go, a jeśli dziewczynka, zachowajcie przy życiu.
          Tak też Galindom wydawało się dobrą decyzją ażeby, jeśli narodzi się dziecko
          płci żeńskiej, zabijać je, a chłopców zachowywać przy życiu do wojny.
          cdn
          • tralala33 Re: Galindowie 22.05.06, 21:03
            Jednak kobiety widząc urodę noworodków w tajemnicy ukrywały je, wówczas za
            powszechną radą i zgodą odcięli wszystkim swoim żonom piersi, żeby nie mogły
            karmić nimi żadnego dziecka. Kobiety oburzone taką pogardą i haniebnym
            postępowaniem, udały się do pewnej pani, która w ich wierzeniach uchodziła za
            osobę świętą i prorokinię. Poprosiły ją, aby im pomogła. Ta zaś wezwała
            znaczniejszych z całego kraju i rzekła: "Nasi bogowie chcą, aby wszyscy bez
            oręża i jakichkolwiek środków obrony wyruszyli na wojnę przeciwko
            chrześcijanom". To usłyszawszy natychmiast jej posłuchali i w radosnym nastroju
            wyruszyli na sąsiednią ziemię chrześcijańską.
            cdn
          • tralala33 Re: Galindowie 22.05.06, 21:04
            Tam oprócz tego, że wyrządzili wiele szkód, uprowadzili niezliczoną liczbę
            ludzi i zwierząt. W drodze powrotnej niektórzy z jeńców potajemnie uciekli,
            powrócili do chrześcijan i powiedzieli, że w całym wojsku pogańskim nie ma
            żadnej broni. Chrześcijanie zachęceni tymi słowami udali się w pościg za
            Galindami z wielkim oddziałem, uderzyli na nich i wszystkich bez jakiegokolwiek
            oporu zabili.
            Kiedy o tym dowiedzieli się Sudowowie i inne sąsiednie plemiona, wtargnęli do
            wspomnianej ziemi galindzkiej i kobiety, dzieci i innych, którzy w domu
            pozostali, uprowadzili w długotrwałą niewolę, tak iż ziemia ta aż po dzień
            dzisiejszy pozostaje wyludniona.

            Tyle o wyginięciu Galindów pisze trzynastowieczny kronikarz.
            • tralala33 Re: Galindowie 22.05.06, 21:06
              Dziś śladów po pruskich galindach poszukują archeolodzy z Uniwersytetu
              Warszawskiego. Oto opis jednego z wielu odnalezionych i przebadanych grodzisk.

              "Szestno-Czarny Las, stanowisko III (grodzisko). Niewielkie grodzisko pruskich
              Galindów, ukryte wśród malowniczych wzgórz na południe od Szestna.
              Najważniejsze stanowisko z wczesnego średniowiecza w badanym przez nas rejonie.
              W czasie kilku sezonów badawczych udało się ustalić, że gród w Czarnym Lesie
              był zamieszkiwany na przełomie X i XI wieku.
              Obiekt był otoczony drewnianym wałem, wzniesionym z dębowych bierwion. We
              wnętrzu grodu funkcjonowała stała zabudowa; jeden z budynków pełnił
              prawdopodobnie funkcję domu zmarłych: w jego kamiennej podwalinie odkryto
              spalone szczątki co najmniej 21 osób. Bardzo liczna seria zabytków metalowych
              (ozdób ze srebra i brązu, brązowych i żelaznych elementów rzędu końskiego
              [wędzidła, okucia uzdy] i oporządzenia jeździeckiego [ostrogi] oraz broni
              [groty strzał i włóczni, fragment topora]) pozwala na precyzyjne określenie
              chronologii grodziska. Nie ulega też wątpliwości, że gród w Czarnym Lesie
              został zniszczony około połowy XI w.; wskazuje na to wyraźna warstwa spalenizny
              we wnętrzu obiektu i zwęglone relikty wału. We wschodniej części grodziska
              znaleziono kilka charakterystycznych grotów strzał, typowych dla wojowników
              skandynawskich. Można więc domniemywać, że gród padł łupem wikińskiej drużyny,
              bądź napastników, którzy używali uzbrojenia charakterystycznego dla wikingów.
              Być może moment złupienia Czarnego Lasu można skorelować z czasem ukrycia
              skarbu srebrnych ozdób z pobliskiego Brodzikowa."
              ze strony www.archeo.uw.edu.pl/Galindia/00.html
    • fedar Re: Prusowie 23.05.06, 09:39
      To ja zapodam jeszcze link do innych linków z opisami i zdjęciami z ziemi Natangów i innych pruskich plemion.
      Przyjemnego klikania.
      • fedar Re: Prusowie 23.05.06, 09:42
        Jeszcze raz, bo wymknął mi się sznurek:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=708&w=42176251&a=42295686
        • rita100 Re: Prusowie 23.05.06, 20:52
          Ciekawe po czym poznajecie te grodziska róznych plemion. Czym one się między
          sobą różniły ? Tylko pewnie po miejscach osiedlanych. Ale przecież plemiona się
          przemieszczały. To tak stare dzieje, że napewno trudno.
          • rita100 Re: Prusowie 23.05.06, 21:07
            www.pruthenia.strefa.pl/c5.html
            Ta stronka jest bardzo dobra. Ona chyba się jeszcze w rozbudowie. Ale mp3 z
            mową pruską słyszę. Ale checa , nic z niej nie rozumię. To jest dawny jezyk
            pruski. On istnieje - niemożliwe. Ale język, bardzo bardzo cieżki.
            Słychać jezyk staropruski - ale wrażenie

            To szluczka z tej okazji.
            Kto się posługiwał tym językiem ?
            • tralala33 Re: Prusowie 23.05.06, 21:27
              Ba, jest nawet książka po staroprusku i poezje - szkoda, że bez tłumaczenia.
              Zaglądałam do słowniczka, lecz za nic nie mogę zrozumieć o czym jest ten
              wiersz. Jest w nim i puchar, i delektować się i strach, obawa, jakieś
              znalezisko, moc, siła - i nic z tego nie wynika sad

              Kasse paggan as ni wīrst engērdauwusi
              kāi tū tūls ni segīlai tīt
              Kasse paggan as bijja
              kāi as wīrst ainuntan pernaikinnusi
              Kasse paggan tū ni bilāi nika
              - di spārtais gule

              As wīrst aupalusi warin en subsei
              As wīrst waiţāwusi, kāi tīt as ni kwāi
              Ni wīrst bijāwusi
              Adder tū wīrst waiţāwuns
              kasse paggan
              Kattija
            • akszugor Re: Prusowie 13.09.06, 12:01
              Ja się posługuję tym językiem, jak wiele innych osób na Litwie, Łotwie,
              Estonii, USA, w Polsce i Obw. Kaliningradzkim.
              Niedawno była konferencja po prusku w Górowie Iławieckim. Za rok kolejna.
              Mamy też flagę pruską i własne forum, gdzie można uczyć się pruskiego języka i
              rozmawiać po prusku.
              Prusowie żyją!
              • tralala33 Re: Prusowie 13.09.06, 20:19
                A czy możesz nam powiedzieć o czym jest ten wiersz:
                Kasse paggan as ni wīrst engērdauwusi
                kāi tū tūls ni segīlai tīt
                Kasse paggan as bijja
                kāi as wīrst ainuntan pernaikinnusi
                Kasse paggan tū ni bilāi nika
                - di spārtais gule

                As wīrst aupalusi warin en subsei
                As wīrst waiţāwusi, kāi tīt as ni kwāi
                Ni wīrst bijāwusi
                Adder tū wīrst waiţāwuns
                kasse paggan
                • akszugor Re: Prusowie 13.09.06, 21:37
                  Proponuje samemu przetlumaczyc, juz jest wirtualny translator
                  prusa.miestai.net/wirdeins/
                  to dobra rozrywka i nauka slowek jezyka jakze pieknego smile

                  pozdrawiam serdecznie!
          • fedar Re: Prusowie 23.05.06, 21:44
            Nie znam się na tym, ale myślę że głównie po terytorium. Nie sądzę żeby posiadały jakieś cechy specyficzne. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to wpływ kultur ościennych uwidaczniający się w jakichś cechach czy formach odnajdowanych zabytkowych przedmiotów, ale to takie moje osobiste "gdybanie". Aha, jeszcze mogą być przekazy zarejestrowane przez współczesnych im kronikarzy nie-Prusów. Prusowie nie wykształcili własnego pisma, więc rodzimych źródeł pisanych brak. Gdzieś czytałem, że terytoria plemienne na dobre wykształciły się na niedługo przed przybyciem krzyżaków. A co działo się przez kilka wcześniejszych wieków?
    • svolo Re: Prusowie 24.05.06, 09:59
      Rownież Morąg został zbudowany najprawdopodobniej na miejscu prapruskiego
      grodziska.Miasto( a wcześniej grodzisko(?)) praktycznie do XVIII wieku było
      oblaną ze wszystkich stron wyspą, do ktorej prowadziły dwa sztucznie
      "zbudowane" nasypy ziemne.Dopiero w II-giej połowie XVIII wieku władze pruskie
      postanowiły powiększyć obszar miasta. Zaczęto osuszać potęzne jezioro
      Morąg(obecne rozlewisko morąskie) Obnizono poziom wod jeziora Skiertąg,zasypano
      bagna.Dzięki tym zabiegom prusacy zyskali nowe tereny pod rozbudowe miasta.Ale
      tylko pozornie operacja zakończyła sie sukcesem.
      Ponieważ w związku z osuszeniem jezior itd,obnizył sie poziom wod
      gruntowych,budynki na terenie starego miasta(rowniez Zamek Morąg) zaczęly pękac
      i mniej lub bardzie zapadać sie w ziemi. Tak dzieje sie do dzis.
      W sumie "praprusowie" zyjąc w pełnej harmonii z naturą przetrwali na tych
      terenach bez większych globalnych wstrząsow przez kilkaset(?) lat(do czasu rzezi
      krzyzackiej),natomiast prusacy ingerując w nature rozbudowali miasto ,ktore w
      owczesnych latach potęzne, stało sie "kolosem na glińianych nogach".
      Jaki z tego morał???
      Pozdrawiam

      Zapraszamy do odwiedzenia Zamku Morąg.
      • fedar Re: Prusowie 24.05.06, 10:13
        Zdaje się, że zamek został częściowo odbudowany i otworzył swoje podwoje dla turystów. To już kolejna zachęta do odwiedzenia zamku i chętnie skorzystam z zaproszenia.
        • tralala33 Re: Prusowie 24.05.06, 20:55
          Piotr z Dusburga pisze ‘Prusowie nie znali pojęcia Boga.’ Oczywiście ma na
          myśli Boga chrześcijan, gdyż Prusowie wierzyli we własne bóstwa ‘czcili każde
          stworzenie, ptaki, zwierzęta czworonożne, a nawet ropuchę. Za święte uważali
          gaje, pola i wody tak bardzo, że nawet nie odważali się w nich wycinać drzew
          ani uprawiać ziemi, ani łowić ryb.’

          Dalej kronikarz pisze coś, co przez kolejne wieki wzbudzało kontrowersje:
          ‘W samym środku tego przewrotnego ludu, a mianowicie w Nadrwoii, znajdowało się
          pewne miejsce zwane Romowe, które brało swoją nazwę od Rzymu; mieszkał w nim
          pewien człowiek zwany Kriwe, któremu oddawali cześć jakby papieżowi, ponieważ,
          tak jak papież kieruje całym Kościołem wiernych, tak też tamten kierował
          nakazami bądź poleceniami nie tylko wspomnianymi plemionami, ale również
          Litwinami i innymi narodami ziemi inflanckiej. Tak wielką bowiem cieszył się
          powagą, że nie tylko on sam, lecz także poseł z laską od niego odbierał od
          królów i możnych, i od całego narodu wielką cześć. (Kriwe) utrzymywał też
          wieczny ogień.’

          Dziś badacze uważają, że każde plemię a nawet każdy okręg osadniczy miał
          swojego głównego kapłana, Kriwe, który przebywał w takim świętym miejscu,
          zwanym Ramowe. Aleksander Brückner przypuszcza, że nazwa kapłana – Kriwe –
          pochodziła od laski, zwanej krzywulą, która była symbolem jego magicznej
          władzy.
          • tralala33 Re: Prusowie 24.05.06, 20:55
            W książce ‘Starożytna Litwa – ludy i bogi’ Aleksander Brückner przywołuje tekst
            kronikarza Piotra z Dusburga i opatruje go swoim komentarzem.

            "Inne źródło, acz w osiemdziesiąt lat później spisane, u Prusów pogan zaznacza
            istnienie świętych gajów, pól i rzek, gdzie ani rąbano, ani orano lub koszono,
            ani ryb łowiono, ani wody pito, ani do, brzegów przybijano, dokąd niepowołany
            wejść nie śmiał, szczególnie chrześcijanom dostępu broniono: Gaje, pola i wody
            poświęcone są bóstwom powietrza i wody, ziemi i ognia, ciałom niebieskim,
            gromowi, ptactwu, zwierzętom czworonożnym i gadam (zamiast gadów wymienia
            kronikarz pogardliwie ropuchę). Bóstwo obierało gaj, pole lub wadę; rękojmią
            jego obecności było jakieś drzewo lub wyróżniająca się grupa drzew, albo drzewo
            z gałęziami wrastającymi w pień lub rozszczepione niby i znowu zrosłe, drzewo z
            niezwykłymi naroślami, bądź też inne przypadkowe znaki; podobnie było z wodą. W
            znamienitszych miejscach utrzymywał ofiarnik święty ogień, niegasnący, żywy;
            dla większych gminnych ofiar zwoływał on tam wiernych krywą (laską); tu
            ofiarowano część (trzecią) zdobyczy wojennej, mianowicie zaś palono żywcem
            najznakomitszych jeńców, w pełnej zbroi, na koniu, uwiązawszy go do palów lub
            drzew. Los oznaczał taką ofiarę: w r. 1261 padł los dwa razy na Hirzhalsa z
            Magdeburga; dwa razy go Mont za dobrodziejstwa, jakich od niego w Magdeburgu
            doznawał, od stosu uwolnił, lecz gdy i za trzecim razem los jego wskazał, dał
            się sam Hirzhals do konia przywiązać i spalić. Końmi gonią (czy może tylko
            Litwini?) tak długo, aż się ledwie na nogach utrzymać mogą, po czym je wiążą i
            palą bogom."
            • rita100 Re: Prusowie 24.05.06, 21:06
              Takie gaje święte to istny rezerwat przyrody chroniony przez Prusów. Mogę sobie
              to wyobrażać jak one musiały dziewiczo wyglądać smile
              • rita100 Re: Prusowie 24.05.06, 22:03
                Nie wiem kto to napisał, ale miejsce tego wiersza napewno jest tutaj.
                Ciekawe czy Prusowie mieli coś w rodzaju hymnu swojego ?

                (`'·.¸(`'·.¸ ¸.·'´) ¸.·'´)¸.·'´)
                «`'·.¸.¤... ¤.¸.·'´»crying¸.·` * (¸.·` *
                (¸.·'´(¸.·'´ `'·.¸)`' ·.¸)
                ¸.·´ Jestem Prusakiym, znacie farbi moje
                ( `·chorągiew bziało-corno prszed sie mom
                ( `·.Za wolnośc prszodków kładli dusy swoje,
                ( `·co oznacajó kolory me wam.
                ....Nigdy nie bynde wuntpiuł,
                ( `·.choc ón niemynżnie walcył,
                ( `·.cy w chmurny dzień, cy w słonce mile lśnie,
                .....jestem Prusakiem, Prusakiem być chce.
                ( `·.¸
                `·.¸ )*´¨)
                (`'·.¸(`'·.¸ ¸.·'´) ¸.·'´)¸.·'´)
                «`'·.¸.¤... ¤.¸.·'´»crying¸.·` * (¸.·` *1953roku
                (¸.·'´(¸.·'´ `'·.¸)`' ·.¸)
      • tralala33 Zwyczaje pogrzebowe 29.05.06, 21:03
        Z Kroniki Piotra z Dusburga:
        Prusowie wierzyli w zmartwychwstanie ciała, jednak nie tak jak powinni.
        Wierzyli bowiem, że jeśli ktoś za życia był człowiekiem szlachetnie urodzonym
        lub człowiekiem niskiego pochodzenia, bogaczem lub biedakiem, władcą lub
        poddanym, takim samym będzie też po zmartwychwstaniu. Stąd wziął się zwyczaj,
        że wraz ze zmarłymi dostojnikami palono oręż, konie, służących, służebnice, psy
        myśliwskie, ptaki drapieżne i inne przedmioty niezbędne w rycerskim rzemiośle.
        Wraz ze zmarłymi niskiego stanu palno to, co było im potrzebne w służbie,
        Wierzyli, że spalone rzeczy zmartwychwstaną wraz z nimi i będą im służyły jak
        wcześniej.
        • tralala33 Re: Zwyczaje pogrzebowe 29.05.06, 21:05
          Podobnie pisał na ten temat Aleksander Bruckner:
          "Dawniej, w X wieku, opowiadano dziwy, co z majątkiem ruchomym po nieboszczyku
          się działo; nie spalony leżał on w chacie tym dłużej (czasem miesiącami lub
          przez pół roku), im dłużej starczyło ruchomości dla ugaszczania krewnych i
          przyjaciół; gdy się zasoby wyczerpał - dzielono ostatki na nierówne części,
          kładziono je odstępami na przestrzeni jednomilowej, najmniejszą przy samej
          chacie, i urządzano wyścigi (ulubiony sport narodowy) na kilka mil od
          rozłożonego majątku; pierwszy zabierał pierwszą i największą część itd. Potem
          dopiero palono nieboszczyka z bronią i odzieżą, z żonami i niewolnikami."

          • rita100 Re: Zwyczaje pogrzebowe 10.10.06, 20:19
            A taką wzmiankę podał Wańkowicz:
            "Wszak jeszcze w drugiej ćwierci XV wieku biskup sambijski, Mikołaj, zakazał
            pod karą chłosty i grzywny odprawiania pogrzebów według rytuału pogańskiego,
            zbierania sie w puszczach nad mogiłami, urządzania tam biesiad, składania ofiar
            i wzywania demonów. Jeszcze w 1520 roku gdy na wody sambijskie napłynęły okręty
            gdańskie, władze zezwoliły na złożenie ofiar z czarnego byka dla odstraszania
            nieprzujaciela. "
        • tralala33 Grodzisko Malakof nad Dadajem 30.05.06, 10:55
          Ciekawy artykuł o grodzisku nad Jeziorem Dadaj
          www.wm.pl/index.php?ct=home&id=636598
          Grodzisko Malakof
          Przed II wojną światową Niemcy nazwali grodzisko nad Dadajem mianem Malakof.
          Można tam się dostać jadąc do wsi Dadaj, a następnie wychodząc piaskową drogą
          dookoła południowo-zachodniej odnogi jeziora. Po drodze zobaczymy kilka wzgórz,
          które swym niezwykłym kształtem mogą przypominać kurhany lub grodziska. My
          jednak, trzymając się wschodniego brzegu zatoki, musimy maszerować na północ,
          prawie na koniec półwyspu. Grodzisko widać już z daleka, dzięki widocznemu
          nasypowi ziemi, ze wschodniej strony łagodniejszemu i wyraźnemu "hełmowi" na
          szczycie. Współcześnie, na szczycie ustawiono znak triangulacyjny. Niedaleko,
          na północ od Ramsowa, znajdowało się drugie grodzisko ulokowane nad brzegiem
          już nieistniejącego jeziora. Właśnie w pobliżu tego miejsca w 1854 roku odkryto
          depozyt 336 dirhem z IX wieku bitych w mennicach w Bagdadzie, Basrze, Kufie,
          Samarkandzie. Podobne znalezisko odkryto także w okolicach Barczewa. To dowód
          na ożywione kontakty handlowe miejscowych Galindów z osadami nadmorskimi i
          wędrownymi kupcami.
          • tralala33 Re: Grodzisko Malakof nad Dadajem 30.05.06, 10:55
            Arabski kapitał
            Czym był skarb arabskich monet znaleziony w pobliżu jeziora Dadaj? Możemy tylko
            snuć przypuszczenia. Prusowie mieli kontakty handlowe z wędrownymi kupcami.
            Najczęściej pojawiali się oni w ustalonych porach roku, zatrzymywali się przy
            grodach strażniczych i tam prowadzili wymianę. Kupcami byli sami Prusowie, ale
            i Rusini, Skandynawowie oraz mieszkańcy Europy Zachodniej. Właśnie z kręgu
            bizantyjskiego do Prusów docierały monety arabskie, które stanowiły źródło
            kruszca do produkcji ozdób, wykonywanych z form odlewniczych, z użyciem sztuki
            filigranu, granulacji oraz tłoczenia blach z matryc. Arabskie dirhemy
            traktowane były przez Prusów nie posiadających systemu monetarnego jak polskie
            grzywny, czyli jako cenny metal. Wiedzieli, że jedna, srebrna, niewytarta
            dirhema ważyła około 4 gramów i to stanowiło podstawę do wymiany towarowej.
            Prusowie ukrywali też monety, wiedząc, że w ostateczności będą one stanowić
            dobry, łatwy do przechowania kapitał. Skarby monet archeolodzy odkrywali
            głównie w strefie przybrzeżnej, na Półwyspie Sambijskim. Czy więc dirhemy pod
            Ramsowem ukryte były przez kupca, czy przez zapobiegliwy ród?
        • tralala33 Re: Zwyczaje pogrzebowe 31.05.06, 21:39
          W swojej kronice Piotr z Dusburga podaje wiele przykładów cudownych zdarzeń,
          które miały miejsce na pogańskiej, pruskiej ziemi. I które zapewne umacniały
          wiarę rycerzy krzyżowych w słusznośc swojej misji:

          "O pewnym cudzie
          W ziemi sambijskiej (...) żył pewien Prus o imieniu Dorge, który unikał białych
          koni; kiedy wójt Sambii, brat Teodoryk chciał go odwieść od tego przesądu,
          wówczas kupił mu białego konia, którego wbrew woli Dorgego wstawił w jego
          stajni na jedną noc, a kiedy nastał świt, znalazł uduszonego konia oraz martwe
          w całości bydło. Tego samego próbował trzykrotnie i za każdym razem z takim
          samym wynikiem. Za czwartym razem tenże wójt kupił mu czwartego białego konia,
          twierdząc, że pragnie powtarzać to tyle razy, dopóki tamten nie odstąpi od tego
          przesądu. I tak wreszcie kiedy diabeł nie udusił czwartego konia, wówczas sam
          Dorge uwierzył i w pokorze przyznał się do błędu, i został gorliwym wyznawcą
          wiary i obrońcą ludzi wierzących i płomiennym czcicielem Boga i świętych, i
          utwierdzał w wierze serca wielu nowo narodzonych."

        • rita100 Re: Zwyczaje pogrzebowe 31.05.06, 21:53
          A to dlatego palono wszystkie rzeczy, by sobie mógł zabrać ze sobą.
          A żony tez palono ?
          • rita100 Re: Zwyczaje pogrzebowe 31.05.06, 21:59
            rita100 napisała:

            > A to dlatego palono wszystkie rzeczy, by sobie mógł zabrać ze sobą.
            > A żony tez palono ?

            Przepraszam za pytanie , w dalszej części wszystko zostalo wyjaśnione.
            A ten cud to cud diabelski smile
          • tralala33 Re: Zwyczaje pogrzebowe 31.05.06, 22:03
            Może tym niekochanym żonom udawało się ujść z życiem? W końcu nieboszczyk może
            nie potrzebował ich w przyszłym życiu. Swoją drogą - straszne te zwyczaje. A to
            rozdawanie i palenie majątku - niektórzy piszą, że właśnie z tego powodu,
            między innymi, wśród Prusów nie powstało silne państwo, nikt nie dziedziczył
            dużego majątku po zmarłym ojcu i nie mógł wybić się na to, by zostać silnym
            władcą, prawdziwym królem.
            • rita100 Re: Zwyczaje pogrzebowe 31.05.06, 22:42
              No właśnie , dobrze zauważyłaś. Ale dzisiaj ludzie się zabijają za majątkiem za
              życia i po życiu smile
              • tralala33 Prusowie oczami kronikarzy 06.06.06, 21:42
                Ola Lemańska pisze o dwojakim postrzeganiu Prusów przez inne narody:
                Średniowiecznym kronikarzom chrześcijańskim zdarzało się szafować negatywnymi
                określeniami wobec podbijanych ludów. Niemal każdy naród pogański zasługiwał
                sobie na miano „srogiego”, „dzikiego” i „okrutnego”. Jako że Prusowie
                utrzymywali się długo poza granicami chrześcijańskiej Europy, ich wizerunek
                odmalowano podobnie. Ponieważ sami nie znali pisma, wzmianki piśmienne na temat
                ich obyczajowości, wierzeń i stosunków społecznych pochodzą głównie ze
                spuścizny chrześcijańskich kronik i zapisków. Jan Długosz raz pisze o ludzie
                srogim i okrutnym, o „czci demonów” i zaślepieniu w błędach, w innym zaś
                miejscu czytamy, że Prusowie byli gościnni i ludzcy, używali kobylego mleka (co
                możniejsi, bardziej ubodzy pili miód), nie znali wina, aczkolwiek uważali, że
                nie ugościli dostatecznie, jeśli gościa nie widzieli pijanego, a każdego
                głodnego przybysza karmili do syta.
                • rita100 Re:Czy "pruskie baby" mają związek z Krzyżakami ? 09.06.06, 20:00
                  Przed meczem Polska -Ekwador troche wywołam ducha Prusów

                  Czy "pruskie baby" mają związek z Krzyżakami ?
                  Zagadkowe kamienne posągi, tzw. baby pruskie, przedstawiające (wbrew nazwie)
                  mężczyzn, spotykane na ziemiach zamieszkanych w średniowieczu przez ludność
                  zachodniobałtyjską, prawdopodobnie powstały na zlecenie Krzyżaków. „Na obecnym
                  etapie badań trudno określić ich funkcję, ale być może wiązała się ona z
                  ideologicznym +kryzysem krucjatowym+, jaki dotknął Krzyżaków po zakończeniu
                  podboju ziem pruskich w 1283 roku” – przypuszcza Jerzy Marek Łapo, archeolog i
                  historyk z Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie.

                  Naukowiec interesuje się „babami” od kilku lat, od czasu otwarcia rozprawy
                  doktorskiej poświęconej mazurskim stanowiskom archeologicznym oraz wydarzeniom
                  historycznym w aspekcie podań ludowych i nazw fizjograficznych.
                  • rita100 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 09.06.06, 20:04
                    BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE
                    Zagadkowe posągi to z grubsza ociosane bryły kamienia, o wysokości do około 1,5
                    metra, przedstawiające postać z twarzą, na której zaznaczono oczy i nos, czasem
                    usta i brodę. W prawej ręce postać trzyma róg, uznawany za rytualne naczynie do
                    picia, często w lewej miecz lub tasak. Niektóre spośród „bab” nie posiadają
                    atrybutów wojownika, a mają np. dłonie złożone na krzyż na piersiach.

                    Ale są też „baby" fałszywe. „Wszystkich posągów naliczono 21. Przy dokonanej
                    weryfikacji do grona "bab" prawdziwych zaliczyć można 13, charakteryzujących
                    się zbliżoną stylistyką i symboliką. Pozostałe to najpewniej wytwory
                    nowożytnych rzeźbiarzy–amatorów. Sądzę, że są też jeszcze nie odkryte
                    egzemplarze” – mówi archeolog.
                    • rita100 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 09.06.06, 20:04
                      "+Baby+ występują w dwóch wyraźnych skupiskach – w okolicach Iławy oraz
                      Bartoszyc” – dodaje.

                      Studia wyrzeźbionych szczegółów wyglądu i uzbrojenia przyniosły ciekawe
                      wnioski. „Na +babie+ z Barcian, ustawionej na dziedzińcu zamku w Olsztynie,
                      wypatrzyłem pawęż – specyficzną tarczę wiązaną z ludnością pruską, której
                      później używali Krzyżacy. Pawęże datowane są już na początek późnego
                      średniowiecza” – opowiada naukowiec.

                      „Także u innych +bab+ można dopatrzyć się elementów uzbrojenia, ogólnie
                      datowanych na przełom XIII i XIV wieku oraz XIV w. +Baba+ z Mózgowa-Laseczna ma
                      tasak, ta z Bartoszyc - hełm pruski, a z Dzierzgonia miecz. +Baby pruskie+
                      niewątpliwie przedstawiają wojowników pruskich, ale być może ich datowanie
                      należy przesunąć z wczesnego średniowiecza na przełom XIII/XIV w. oraz pierwszą
                      połowę XIV w.” – dodaje.
                      • rita100 Re: Baby Pruskie 09.06.06, 20:06
                        Jest wiele hipotez próbujących wyjaśnić przeznaczenie posągów. Mogli to być
                        bohaterowie, którzy zginęli na obcej ziemi lub pruskie bożki. W folklorze
                        pruskim "baby" są najczęściej utożsamiane z osobami, które za jakieś
                        przewinienia zostały zaklęte w kamienie. „Mimo że w tym roku mija 300 lat od
                        jednej z najstarszych wzmianek na temat tego typu rzeźb w Prusach - o
                        bartoszyckim +Bartlu+ (Bartel to nazwa zwyczajowa bartoszyckiej "baby" – PAP),
                        to nadal nie wyjaśniono przekonywująco ich genezy i przeznaczenia” – mówi Jerzy
                        Marek Łapo.
                        • rita100 Re: Baby Pruskie 09.06.06, 20:06
                          Naukowiec uważa, że posągi zwane babami pruskimi mogły grać pewną rolę w
                          specyficznych turniejach rycerskich organizowanych przez Krzyżaków. „Podczas
                          nich rycerze zakonni zdobywali wzgórza zwane Jerozolimą. Według dość
                          lakonicznej wzmianki z XVIII w., na owych ufortyfikowanych wzniesieniach miał
                          być wydobywany posąg zwany Jerusalem. Wzgórza zwane Jerusalemberg znane były z
                          okolic wszystkich ważniejszych zamków krzyżackich w Prusach Książęcych i
                          Królewskich, ale także z okolic np. prowincjonalnego zamku w Ełku. Wiązanie
                          +bab kamiennych+ z owymi posągami jest dość ryzykowne, lecz wcale nie
                          nieprawdopodobne. +Baba+ byłaby więc pewną, symboliczną wizualizacją stereotypu
                          Prusa widzianego oczami Krzyżaków” – rozważa archeolog.
                          • rita100 Re: Baby Pruskie 09.06.06, 20:07
                            „Temat +bab pruskich+ wymaga badań interdyscyplinarnych. Należałoby zacząć od
                            spektrografii materiałów kamiennych, studiów bronioznawczych, archeologicznych
                            i historycznych nad osadnictwem oraz obyczajowością krzyżacką, a zakończyć na
                            studiach z zakresu historii sztuki i religioznawstwa” – podsumowuje Jerzy Marek
                            Łapo.

                            PAP - Nauka w Polsce, Adam Lisiecki
                            A tu wklejam stronkę na której znajduje się nowe spojrzenie +Bab Pruskich+
                            Wklejam , bo zdarza się , ze stronki się nie otwierają po jakimś czasie.
                            www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=91&news_id=8045&layout=0&forum_id=2499&page=text
                            • tralala33 Re: Baby Pruskie 09.06.06, 20:29
                              Nie wiem, czy Baby będą zadowolone, że je pan Łapo tak odmłodził. Ale byłoby
                              pięknie, gdyby tematem zainteresował większe grono naukowców. Baby znajdowano
                              też daleko od Prus, na stepach Ukrainy, a tam przecież Krzyżaków nie było.
                              • rita100 Re: Baby Pruskie 02.03.08, 18:50
                                fotoforum.gazeta.pl/3,0,199933.html
                                Zdjecie Zbyszka
                                Baba Pruska w całej okazałości
                    • tralala33 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 09.06.06, 20:26
                      Szkoda, że nie wymieniono tych prawdziwych. Do fałszywych podobno zalicza się
                      Babę z Pisza -szkoda, bo ja ją lubię sad
                      • rita100 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 23.06.06, 20:01
                        Tralala, muszę Ci powiedzieć , że coś z tymi 'Babami Pruskim' coś jest nie tak.
                        Nie podoba mi się teoria , że te baby przedstawiają chlopów. Coś sobie tego nie
                        mogę wyobrazić. Podobały mi się , kiedy one były babami płaczącymi po stracie
                        swoich synów, męzów, takie baby , które były kobietami , a nie wojownikami w
                        postaci kobiet. Sama zaobacz na ich twarze, noszą ból i pokore. Mają coś
                        magicznego w sobie , ale nie mogę sobie wyobrazić , że kamienirz wykuwał postać
                        wojownika. To cos nie tak. Jakoś tego nie mogę zrozumieć. Dzisiejsze czasy są
                        takie zwariowane , ale dla mnie postać wykutej kobiety to kobieta. Dlaczego
                        patrząc na kobietę mam myśleć , że to mężczyzna ? Może inni to rozumią , ale
                        mnie to nie przekonuje. Czy aby ten naukowiec dobrze mysli co takie rzeczy
                        pisze ?
                        • tralala33 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 23.06.06, 20:58
                          A mnie najbardziej martwi, że to być może nie Prusowie a Krzyżacy wykuli w
                          kamieniu te posągi. zawsze sobie myślałam, że zostało na tej ziomeczce coś
                          materialnego, coś do obejrzenia i dotknięcia ręką po pradawnych mieszkańcach.
                          Oczywiście są grodziska i kurhany, ale one nie przemawiają tak do wyobraźni.
                          Poczekajmy - niech naukowcy roztrzygną spór. Dobrze, że chcą się zajmować tym
                          tematem.
                          • rita100 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 29.06.06, 20:35
                            Dlatego te Baby Pruskie nie są tak popularne, bo mała wiedza o nich, a tak
                            naprawdę to róznie można mysleć - dla mnie to baby pruskie , biedne , pokorne
                            po stracie synów.
                            Popatrz co Gajowy chce zalinkować smile
                            www.pruthenia.strefa.pl/index.html
                            • rita100 Re: Prusowie we wczesnym średniowieczu 08.07.06, 21:55
                              Prusowie we wczesnym średniowieczu
                              Antonowicz Jerzy: Instytut Mazurski "Odra" R 4:1948r nr 16
                              Antonowicz Jerzy 'Prusowie we wczesnym średniowieczu i zarys ich kultury
                              materialnej. W.: Szkice z dziejów Pomorza. T. 1 S.121-159, ilustracje.

                              Może takie materialy kogos zainteresują
                            • rita100 Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 12.10.06, 22:20
                              www.alnestabs.prv.pl/
                              Tu mamy też fajne wiadomości o Babach Pruskich
                              • akszugor Re:BABY PRAWDZIWE, BABY FAŁSZYWE 17.10.06, 10:36
                                To strona zespolu. W nocy z 31 pazdziernika na 1 listopada w pubie u Gacka
                                bedzie koncert. Na stronie zespolu w dziale "muzyka" mozna sciagnac mp3 do
                                posluchania z ich demo. W jednym utworze (Hej, Pruska Ziemio!) wykorzystano moj
                                wiersz.
                                Na koncercie prawdopodobnie procz zespolu wystapie takze ja i moj kolega
                                Nertiks.
                                Zapraszam juz dzis.
    • tralala33 Re: Prusowie 08.08.06, 21:20
      Znalazłam taki artykuł w Gazecie Olsztyńskiej i nic z niego nie rozmumiem sad
      Tytuł brzmi 'Pruskie zagrożenie' - ? Łobaczta co napsisali:

      Pruskie zagrożenie
      [04.08.2006]Archeolodzy z brodnickiego muzeum odkryli w Gutowie XII-wieczne
      grodzisko. W czasie wykopalisk wydobyto z ziemi m. in. zabytkowe przedmioty
      codziennego użytku.
      Ekipa archeologów przez 3 tygodnie penetrowała grodzisko w Gutowie, które ma
      dobrze zachowane wały o wysokości kilkunastu metrów. Prace prowadzono w ramach
      grantu z Ministerstwa Nauki i Informatyzacji pn. "Pogranicze polsko-pruskie we
      wczesnym średniowieczu - Ziemia Lubawska".

      Dowiemy się co jedli
      - Wykonaliśmy dwa wykopy badawcze, w których stwierdziliśmy nawarstwienia
      świadczące o demolacyjno-pożarowym zniszczeniu grodu. Był to okres nasilonej
      ekspansji słowiańskiej na ziemie pogańskich Prusów - wyjaśnia archeolog
      Kazimierz Grążawski, szef ekspedycji.

      Podczas prac wykopaliskowych odnaleziono zabytkowe przedmioty użytkowe takie
      jak fragmenty ceramiki, haczyki na ryby, oprawy wykonane z rogu i nożyki.

      - Wał był bardziej rozbudowany od strony północnej, bowiem z tego kierunku
      spodziewano się potencjalnych pruskich najeźdźców - dodaje Szymon Marcjanek,
      archeolog z Torunia.

      Dokładne opracowanie wyników badań potrwa do końca roku. Wtedy znane będą już
      rezultaty specjalnych analiz dotyczących dat funkcjonowania i zniszczenia
      dawnego grodu. Dowiemy się również jakie było menu mieszkańców, na co polowali
      i co uprawiali.

      Okoliczna penetracja
      Latem ubiegłego roku ta sama ekspedycja penetrowała podobne grodzisko w
      Zwiniarzu (powiat nowomiejski). Znaleziono wówczas kamienne żarna,
      średniowieczny toporek, ozdoby z brązu i inne przedmioty codziennego użytku.
      Ostatnio archeolodzy natrafili też na późnośredniowieczny gródek rycerski
      niedaleko Grodziczna. Miejsce domniemanego grodziska znajduje się 2 km od
      centrum wsi. Na miejscu archeolodzy przeprowadzili już wstępne oględziny kopca.

      No to kto był najeźdzcą? Kto był dla kogo zagrożeniem? Prusowie czy Słowianie?
      • gietpe Re: Prusowie 08.08.06, 21:27
        świadczące o demolacyjno-pożarowym zniszczeniu grodu. Był to okres nasilonej
        ekspansji słowiańskiej na ziemie pogańskich Prusów - wyjaśnia archeolog
        może po powrocie z ekspansji zdazały się zachowania skutkujące demolacyjnie
        i pożarowo smile
        • tralala33 Re: Prusowie 08.08.06, 21:35
          Tak, też mi się to spodobało - demolacyjny - chyba sobie przyswoję nowe
          słówko smile
          Pod zdjęciem podpisali to bardziej po ludzku:
          Gród najprawdopodobniej został splądrowany, a następnie spalony - oto wynik
          wstępnych analiz archeologów w Gutowie
          • tralala33 Re: Prusowie 30.08.06, 21:44
            Powoli spod ziemi wyłaniają się pozostałości po kolejnym grodzie pruskim, tym
            razem w pobliżu Kętrzyna, a więc na ziemi Bartów.
            ketrzyn.wm.pl/?&main=17&c=143,3,7254,,Osada%20czy%20miejsce%20kultu?.html
            G.O Ewa Kisielewska
            Ekipa archeologów z Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego rozpoczęła w Poganowie
            niedaleko Kętrzyna wykopaliska w miejscu wczesnośredniowiecznego kompleksu
            osadniczego Poganowo IV.

            - Przypuszczamy, że mamy do czynienia z doskonale zachowanym kompleksem
            osadniczym z XI-XII w. złożonym z grodziska i obronnych osad o łącznej
            powierzchni ponad 3 ha dodatkowo bronionych przez położone w pobliżu gródki-
            strażnice - informuje Mariusz Wyczółkowski, kierownik ekipy.

            Archeolodzy chcą m.in. dokładniej zbadać głęboką jamę wypełnioną spalenizną i
            przepalonymi kamieniami. Jama była już badana wcześniej. - Odkryliśmy wtedy
            ponad 200 fragmentów kości zwierzęcych, z czego ponad 90 proc. należało do
            koni - opowiada Wyczółkowski dodając, że być może jama była miejscem jakiegoś
            obrządku. - Byłoby to pierwsze tego typu znalezisko z terenów zamieszkałych
            przez plemiona Prusów - stwierdza archeolog. Badania potrwają do 20 września.

          • rita100 Re: Prusowie 04.09.06, 21:22
            Wańkowicz wspomina też o mowie pruskiej:
            "A jako najdawniejsza warstwa jezykowa płynie gdzieś tam ciemną smugą ode dna
            tej mazurszczyzny spuścizna Prusaków, wymarłego plemienia. Żyje po nich w
            mazurskiej mowie jałowiec jako kadyk, jodła jako jeglija, dziewczyna jako
            marial. Podejrzewam, że jajło, jak lud mazurski nazywa polowanie, ma też
            pochodzenie pruskie.
            Ile razy udało mi się zidentyfikować wyraz staropruski, ogarniało mnie
            wzruszenie."
            • tralala33 Re: Prusowie 04.09.06, 22:05
              O języku bałtyjskich Prusów wspominaliśmy też na Forum Olsztyna:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=29315587&a=29960076
              Język staropruski miał ponoć wiele zapożyczeń z języka polskiego. Kilka
              przykładów podanych przez Brücknera:
              dwa zwierzęta: weloblundis i asilis,
              rodzaj budynku: zomukis,
              dwa dni tygodnia: nadele i ponadele;
              czasownik: peisat;
              człowiek (w liczbie mnogiej) ludis i człowiek po smierci: trupis.
              Co znaczą te słowa?
              Prawidłowych odpowiedzi udzielili: Rita i Nekroskop. Jeszcze raz - brawo!
              • rita100 Re: Prusowie 04.09.06, 22:15
                hehe, to tera jó dam zgadki smile
                Nie ziym cy casmi pochówki mazurskie ni só wziante z tradycji pruskiej. Jutro
                sprawdze, bo weno tan kóntek łobaczyłam .
                • rita100 Re: Prusowie 05.09.06, 21:03
                  hehe, nie ma zagadek, bo jak dokładnie się wcztałam to tam chodziło o wyrazy
                  zaczernięte od Mazurów. Tak Niemcy wschodniopruscy zaczynali się mazurzyć i
                  przejmowali wyrazy jak: zu panjebratach sein (spouchwalić się panie bracie) ,
                  schubriena (czupryna), proschen (żebrać), schopen (szopa) kruschken (gruszka),
                  samosi (zamożny) i nietety nie ma to nic wspólnego z językiem pruskim.

                  Ło pochówkach , to musze eszcze zerknóńć.
                  • rita100 Re: Prusowie 08.09.06, 22:07
                    "Czyż można sie dziwić, że nawracanie tego kraju szło opornie, skoro Bogu
                    chrześcijańskiemu nie przeciwstawiano bożków, jeno słońce, księzyc i gwiazdy,
                    gromy i ptactwo, zwierzeta czworonożne - dzieła włąsnie tegoż wielkiego
                    jedynego Boga.
                    Ta zoolatria Prusakow, którą w spadku przejęli Mazurzy, łączyła duchy
                    zapełniające przestworza w grupy rodzajowe, noszące każda odrębny charakter,
                    pełniąc włąsciwe sobie funkcje. Scholastyk koloński Olwer (um.1225r) pisze o
                    czczonych przez Liwów, Estów i Prusów deiadach, oreadach, napeach, naidach,
                    satyrach i faunach."

                    Tak pisze Wańkowicz, wspominając pierwszych mieszkańców tych ziem.
                    • rita100 Re: Prusowie 08.09.06, 22:08
                      "U obecnych Mazurów spotyka się te same elementy. Tak samo wierzą w
                      pruskie 'kauki' - krasnoludki siedzące w człowieku - i w 'łauny' - boginki
                      lesne. Przeszwarcowało się to z czasów pogańskich, jak przeszwarcował
                      się 'zajęczy bóg', któremu Mendog, namiętny myśliwy, nie przestał składać ofiar
                      już po przyjęciu chrztu, i jak bogini Żwiruna - suka myśliwska."

                      Podziwiam wiedzę Wańkowicza - doprawdy znawca z niego.
                      • rita100 Re: Prus 16.09.06, 20:20
                        Autor: akszugor ☺
                        Data: 16.09.06, 16:07
                        Prusak to Niemiec osiadly na ziemi Prusow i mowiacy o sobie jako obywatelu tej
                        ziemi (dla nas to okupant), a Prus to autochtom, mieszkaniec Prus od dziada
                        pradziada. Prusowie przetrwali najazd krzyzakow, niektorzy emigrowali w rejony
                        Poznania, Warszawy, inni na Litwe. Ci co zostali walczyli lub podporzadkowywali
                        sie nowym wladzom. Po 1283 roku wszyscy stali sie obywatelami nizszej kategorii
                        w nowym Panstwie Krzyzackim.
                        Dzis podnosza glowy, ucza sie jezyka, robia swe obrzedy, szyja flage i sa dumni.



    • tralala33 Jaćwingowie 16.09.06, 20:42
      Nikt nie wie, jak
      ten naród sam siebie nazywał. Znamy tylko różne nazwy nadane przez
      sąsiadów: 'Jaćwingowie (Jadźwingowie) – być może odłam pruskich plemion, być
      może odrębny naród Bałtów, najmniej liczny, i wytępiony najrychlej, nie tknięty
      chrześcijańsywem. Jadźwingowie żyli od Niemna po Narew, Biebrzę i Łek , a zwani
      byli różnie: Podlaszanami, i Jaćwingami, Jatwjagami (Jaćwieżą) wedle głosowni i
      słoworodu ruskiego, Sudowai w Prusiech i na Litwie'(Aleksander Brückner). I od
      Sudowai pochodzi tytuł tej litweskiej pieśni i jaćwieskiego księcia.

      Co ty, książątko, Sudajczu!
      Sudajczu, Sudajczuteli!
      Długoś spał?
      Gdyś spał snem,
      Wycięli wojowników twoich
      Rozsypali twoje nasypy (zamek).
      Czegoż ci, książątko,
      Więcej żal?
      Czy zamku, czy wojowników?

      Nie tak mi żal zamku,
      Jak mi żal wojowników.
      Ja zamek (nasypy) zasypię,
      We dwa, we trzy lata;
      Lecz wojowników nie wywiodę
      Ani w dziesięć lat.
      • tralala33 Re: Jaćwingowie 16.09.06, 20:43
        W marcu 1362 ruszył sam wielki mistrz Winryk z Kniprode, na czele licznych
        hufców przeciw Kownu; w Wielką Sobotę zdobyłi zamek, gdzie poległo trzy tysiące
        Litwniów (większość z nich spłonęła w drewnianej twierdzy - 'żar dopalającego
        się zamczyska'). Woiddat, syn Kiejstutów, został pojman z 36 panów
        przedniejszych. O nim jest ta starodawna litewska pieśń, w oryginale
        zaczynajaca się: ‘Kuninge Sudaiczu, Sudaiczu raicziu’.

        • tralala33 Re: Jaćwingowie 16.09.06, 20:43
          Przypomnę jeszcze współczesny wiersz, znaleziony przez Ritę:

          Wiersz dla plemienia Jadźwingów
          napisany nad ich jeziorem

          O jaćwiescy książęta co po was zostało
          Te dwie zapinki z brązu to jest bardzo mało

          A ten rozbity garnek to jest świadek lichy
          I cóż po waszym męstwie i co z waszej pychy

          Wasz król w lasanku zgubił drewnianą koronę
          Berło z gałęzi dębu było wyrzeźbione

          Waszą królową uwiódł święty wąż z zatoki
          Wchodząc w wodę liczyła odbite obłoki

          Królewski syn na brzegu zamyślony siedział
          Porwali go Litwini lub siostry niedźwiedzia

          Wasze dzieje spisan na brązowej korze
          Sa jak dziej tych muszel ktore śpią w jeziorze

          Albo jak dzieje raków pod korzeniem w wodzie
          Jak łatwo jest zapomnieć o całym narodzie

          O jaćwiejscy książęta co teraz poczniecie
          Po polsku mówi naród w sejneńskim powiecie

          A po litewsku mówi tam gdzie Kalwarija
          Warczy traktor na szosie i kurhany mija

          Ja jednak myślę o was więc pewnie jesteście
          Ale gdzie mam was szukać w jakim Bożym mieście

          Może tu nad jeziorem kiedy śnieh już pada
          Nocą stukacie w okno polskiego sąsiada

          A może za Islandią gdzieś na oceanie
          Macie podwodne porty sekretne przystanie

          Jaka wasza historia jakie przeznaczenie
          Pod mchem w głab ziemi idą splątane korzenie

          Stoi mgła na jeziorze nad niż ksieżyc biały
          Usnęliśmy w olsztynie a dzieje mijały

          J.M.Rymkiewicz
          • rita100 Re: Jaćwingowie 16.09.06, 20:50
            Chyba musze wrócić do tej pozycji ksiązkowej. Wtenczas mało co z niej
            rozumiałam, dziś inaczej spojrzę.
            • rita100 Re: Jaćwingowie 17.09.06, 20:35
              "Rozmowy polskie latem 1983" - Jarosław Marek Rymkiewicz

              - Przed stu, przed dwustu, przed tysiącem lat ktoś, jak ja dziesiaj - myśli pan
              Mareczek, wiedząc , że może sobie spokojnie pozwolić na takie rozmyślania, jako
              że borowika z pewnością i tak nie znajdzie - przed dwoma tysiącami lat ktoś mi
              nie znany, mówiący mi nieznanym mi językiem, szedł przez ten las, o tędy
              przechodził, o tu przystanął, tutaj spojrzał w niebo i rozgarniał zaostrzonym
              kijem gałęzie, rozdzierał końcem kija wilgotne pajączyny zwisające ze sosen.
              Kim był ten człowiek ?
              Patrzyły na niego z głebi lasu oczy przerażonej sarny, tej samej, ktora patrzy
              dzisiaj na mnie. Kim oni byli, ci bracia Prusów i Litwinów, Jadźwingowie ?
              Tutaj w tym lesie, pod warstwą mchu, pod warstwą pruchnicy lezy jeszcze grot
              ich strzały, lezy ich przerdzewiały miecz. Gdyby go teraz ktoś znalazł i
              odgrzebał, ten miecz rozsypałby sie w czerwony pył pod dotknięciem światła albo
              dłoni. Nic , zupełnie nic nie pozostało po Jadźwingach. Można pogratulować tym,
              którzy ich eksterminowali. Odnieśli niebywały sukces, taki, jaki w dziejach
              mało komu przypadł w udziale.
              Nie został ani jeden dom, ani jeden człowiek. Jadźwingowie znikneli z
              powierzchni ziemi razem ze swoimi bóstwami, grzebieniami, pierścieniami,
              garnkami i językiem.
              Zostały po nich tylko kurhany przy sosie numer 11, tam gdzie za Suwałkami, za
              Szwajcarią skręca sie na Szypliszki. I zostały jeszcze te strzępy jezyka,
              strzępy jego fonetyki zachowane w nazwach miejscowych, te wszystkie sa, szy,
              szut, a także wiż, ejsz, szesz, i jeszcze żaj, lisz, ysz, które szeleszczą,
              gwiżdżą, poświstują w Kadaryszkach, Maszutkinach, Wiżajnach, Bondziszkach.
              cdn
              • rita100 Re: Jaćwingowie 17.09.06, 20:36
                Ale czy Jadźwingowie mieli jakąś historie ? Czy istnieje jakaś zapisana, komuś
                znana historia Jadźwingów ? I kto ich właściwie wyeksterminował ? Polacy ? Czy
                ich pobratymcy, Litwini i Prusowie ? A może Polacy w sojuszu z krzyżackimi
                komturami ? Albo krzyżacy komturowie w sojuszu z litewskimi książętami ? I kto
                własciwie leży pod tymi kurhanami przy sosie numer 11 ? Jeśli w ogole ktoś tam
                lezy. I czy te kurhany ktoś już kiedyś rozkopał, czy dobrali sie do nich
                etnografowie polscy lub niemieccy ? Czy leżą tam królowie Jadźwingów, , ich
                potęzni książęta, groźni kapłani ich nieznanej wiary ? Czy lezy tam księżniczki
                o wąskich dłoniach, małych stopach ? Ale może te ich księżniczki były
                przysadziste, brzuchate, cycate, wypukłookie, krowiookie ? Jesli nawet takie
                były, to i tak pochylali się nad nimi z pożądaniem woloocy jaćwiescy książęta.
                I poczynali w tych księżniczkach dzieci, które miały zostać potem
                wyeksterminowane, rozstrzaskane przez krzyżackich jeźdźców o belki kurnej
                chaty, rzucone przez litewskich jeźdzców w żar dopalającego sie zamczyska. Kość
                czołowa z kosmykiem włosów, który rozpadnie się pod wpływem zetknięcia ze
                światłem - oto co można by wykopać spod takiego kurhanu. Jeśli w ogole coś tam
                jest pod tymi kurhanami. Pewnie nic.
                Ale nie.....
                cdn
                • rita100 Re: Jaćwingowie 17.09.06, 20:40
                  Zostanie po nim przecież to, co właśnie pisze: ten opis grzybobrania, te
                  rozważania o Jadżwingach, te rozmowy.
                  A także zostaną po nich wszystkie jego wiersze opisujące rozkład, gnicie,
                  próchnienie kości czołowych, piszczeli, nerek, wątroby, płuc , gardeł i łokci.
                  - Nie bądź taki pyszny, Mareczku. Bo może po tobie zostać akurat to, co zostało
                  po Jadźwingach : czyli nic, nic, nic. Albo co najwyżej krowiookie, wolookie
                  strzępy fonetyki, która bedzie dla niego niezrozumiała, nikomu niepotrzebna :
                  szcz, brzdż, grzdż. Jakiś niezrozumiały głuch bełkot, jakiś bełkocik, ktory z
                  obrzydzeniem wspomni w przypisie zamieszczonym na stronie 796 historyk
                  literatury wieku dwudziestego pracujący w wieku dwudziestym trzecim. Tyle co
                  po Jaćwieży.
                  Wolookie nic.
                  • tralala33 Re: Jaćwingowie 17.09.06, 20:49
                    "Kim oni byli, ci bracia Prusów i Litwinów, Jadźwingowie ?
                    kto ich właściwie wyeksterminował ? Polacy ? Czy
                    ich pobratymcy, Litwini i Prusowie ?" - pisze Rymkiewicz. Więc jednak jest
                    zdania, że Jaćwingowie to odrębny od Prusów lud. Pewnie nie uda się tego
                    rozstrzygnąć.
                    • tralala33 Re: Jaćwingowie 17.09.06, 20:52
                      Jeszcze jeden głos w tej kwestii. Mam nadzieję, że nie jest to dzielenie włosa
                      na czworo.

                      Jak wynika z analizy odkryć archeologicznych oraz przekazów pisarzy
                      starożytnych, w pierwszych wiekach naszej ery wyodrębniły się trzy zespoły
                      ludnościowe zamieszkujące dorzecza Niemna, Pregoły, Pasłęki, aż po ujście
                      Wisły. W wiekach VII i VI miało miejsce ostateczne ukształtowanie się wspólnot
                      Galindów, Estów i Sudawów, będących zaczątkową formą związków plemiennych. W
                      późniejszych wiekach wspólnoty te dały początek kolejnym plemionom; z grupy
                      galindzkiej wykształciły się plemiona Galindów, Sasinów i Bartów, z grupy
                      estyjskiej powstały plemiona Sambów, Skalowów, Nadrowów, Natangów, Warmów,
                      Pomezanów i Pogezanów, natomiast grupa sudawska dała początek Jaćwieży. Warto
                      zaznaczyć, że nazwa Prusowie odnosiła się początkowo jedynie do plemion
                      estyjskich, a w historiografii średniowiecznej rozciągnięta została na Galindę,
                      Barcję i Ziemię Sasinów (Jaćwingowie zawsze odróżniani byli od Prusów).
                      Krystyna Banasiuk i Zbigniew Sadza
                      • rita100 Re: Pierwsze plemiona 17.09.06, 21:02
                        A jednak , mozna się w tych plemionach pogubić.

                        A więc napierw były : Galindia, Esta, Suda - czyli to sa pierwsze trzy plemina ?

                        Galindia - na Galindów, Sasinów i Bartów
                        Esta - na Sambów, Skalowów, Nadrowów, Natangów, Warmów, Pomezanów i Pogezanów
                        Suda - tylko ma Jaćwież

                        To już jaśniej mamy plemiona rozłozone.
                        A gdzie Prusy ?
                        • tralala33 Re: Pierwsze plemiona 17.09.06, 21:05
                          Gdzie Prusowie? Wszyscy razem lub, według innych badaczy, wszyscy z wyjątkiem
                          Jaćwingów. Ja uczyłam się o 11 plemionach pruskich. Zaraz ich policzę.
                          • rita100 Re: Pierwsze plemiona 17.09.06, 21:18
                            Czyli Jaćwingi i Prusowie pozostały na samiutkim końcu bytowania.
                            • rita100 Re: Pierwsze plemiona 18.09.06, 20:44
                              "Ja wierzę w krew,
                              w świętą krew ojców,
                              która, ujarzmiona i skuta przez obcych,
                              dzisiaj jeszcze ich bogom się modli,
                              ale kiedyś nam uratuje Ojczyznę."

                              (Z nielegalnej ulotki w jezyku niemieckim, szerzonej przez Litwinów w Prusach
                              Wschodnich)
                              (Z ksiąki Wańkowicza)
                      • akszugor Re: Jaćwingowie 19.09.06, 12:41
                        Wszystko to hipotezy i luźne rozważania, prosze zauwazyc iz kultura materialna
                        byla zblizona tych plemion ale jakze rozna od innych ludow (Litwinow,
                        Pomorzan), to samo tyczy sie jezyka.
                        Dla ciekawosci przytocze inna hipoteze jakoby Prusowie przyplyneli jako
                        potomkowie Wikingow (Germanów ze Skandynawii), zasiedlajac te ziemie. Opisala
                        to znana badaczka, jednak w formie ksiazkowej praca ukaze sie troche pozniej,
                        znam ja z rekopisow. Wg mnie rownie prawdopodobna jak przedstawiona powyzej.
                        • tralala33 Re: Jaćwingowie 20.09.06, 21:42
                          Jeśli ktoś jeszcze włączy w to Wikingów to wywróci wszystkie dotychczasowe
                          teorie do góry nogami smile Poczekamy, zobaczymy czy to się uda, czy będą solidne
                          dowody.
                          O odkryciach archeologicznych musiałabym jeszcze dużo poczytać, żeby wiedzieć
                          czym na przykład była kultura wielbarska. Bliżej mi do rozważań językowych - i
                          tu mam kolejne pytanie. Wiem, że Prusowie nie mieli języka pisanego, jedyne
                          zapisane słowa pochodzą z okresu po podboju przez Zakon Krzyżaków. A co z
                          wymową? Jak odtwarzacie wymowę języka pruskiego?
                          • tralala33 Re: Jaćwingowie 20.09.06, 21:43
                            O staropruskim języku znalazłam takie dwa fragmenty artykułów:
                            Język pruski należał do rodziny tzw. języków bałtyckich, których
                            przedstawicielami dzisiaj są Litwini i Łotysze, z tym, że pruski, a także
                            wydzielany z niego język galindzki i jaćwieski, miały tworzyć grupę języków
                            zachodniobałtyjskich w przeciwieństwie do dwu wspomnianych
                            wschodniobałtyjskich. Język pruski miał więcej zapożyczeń z języka
                            słowiańskiego. W sumie znamy niespełna 2000 słów pruskich zachowanych w tzw.
                            wokabularzu elbląskim (XIV wiek), słowniku Szymona Grunaua i tłumaczeniach
                            katechizmu z XV w. Do tego dochodzą jeszcze nazwy osobowe i miejscowości oraz
                            hydronimia.
                            (wg ‘Prusowie – lud zaginiony’ Grzegorza Białuńskiego)
                          • tralala33 Re: Jaćwingowie 20.09.06, 21:43
                            I drugi:
                            O języku (a właściwie językach bałtyckich) pisze też Gerard Labuda – czy
                            przypadkiem nie jest Kaszubem?
                            "Wspólnota językowa bałtycka obejmowała cztery grupy: pruską, kurońską,
                            łotewską i litewską. W obrębie grupy pruskiej można z kolei wyróżnić trzy
                            dialekty: pomezański, sambijski i zapewne jaćwięski, którego jedynym śladem są
                            nazwy miejscowe.
                            Narzeczem pomezańskim mówiły zachodnie plemiona pruskie; narzeczem sambijskim
                            posługiwały się oprócz samych Sambów pobliskie plemiona Natangów, Skalowów i
                            Nadrowów. Te dwa ostatnie plemiona zaliczano nieraz do obszaru jezykowego
                            litewskiego, biorąc pod uwagę późniejszy napływ ludności litewskiej za stan
                            pierowtny.
                            Sporna też przez pewien czas była przynależność językowa plemion jaćwięskich,
                            zaliczanych często do obszaru litewskiego. Obecnie uważa się je za przynależne
                            do pruskiej wspólnoty językowej."
                            • akszugor Re: Jaćwingowie 23.09.06, 00:26
                              Piekne cytaty mistrzow Labudy i Bialunskiego (ostatni uczyl mnie na uniwerku).
                              Wymowe jak i pisownie odtwarzaja lingwisci, poczawszy od Toporowa na
                              Palmaitisie skonczywszy. Dokladnie nie wiem jak to czynia, ale zapewne chodzi o
                              porownania do jezyka łotewskiego i litewskiego a takze na badaniu fonetycznych
                              zapisow niemieckich i litewskich pojedynczych slow pruskich.
                              Zapraszam na strone mego Przyjaciela, dr Palmaitisa:
                              donelaitis.vdu.lt/prussian/
                              tam mozna sie dowiedziec masy rzeczy oraz sciagnac co wartosciowsze pdf z
                              katechizmami wlacznie. Do Palmaitisa mozna pisac rowniez po polsku, bo o ile
                              dobrze pamietam wlada on 11 jezykami, w tym i jezykiem polskim.
                              • rita100 Re: Jaćwingowie 23.09.06, 18:43
                                Że tu sie przyokazji zapytam , bo widze wysoki poziom dyskusji - dlaczego
                                Herkus Monte nie ma swojego obiecanego kopca czy nawet ulicy ?
                                Przeciez był bardzo zasłuzonym dla Prusów i Polski.
                                Akszugor, może wiesz, bośmy same się zastanawiały.
                                • akszugor Re: Jaćwingowie 27.09.06, 19:11
                                  Również sobie zadaję to pytanie. Możemy wspólnymi siłami zgłosić projekt na
                                  budowę pominku człowieka, który walczył o wolność swej ojczyzny do końca i
                                  którego męstwo opisał w swej powieści A. Mickiewicz.

                                  Na koniec inna sprawa: czy bylibyście zainteresowani otworzeniem nowego,
                                  prawdziwego forum opartego na php a poświęconego i zatytułowanego Warnija?
                                  • rita100 Re: Jaćwingowie 27.09.06, 20:25
                                    Dobrze , ze przypomiałeś Akszugor o Herkusie Monte, bo mamy o nim długi watek i
                                    bardzo ciekawy. Jeśli możesz coś dodac to z miła chęcią Herkus się ucieszy.
                                    Jeśli chodzi o ta inną sprawę - to nie wiem na czym ona polega ? Czy to Forum
                                    Ci nie pasuje ? Ja to nawet nie wiem co oznacza php.
                                    Gajowy jest tu gospodarzem, a my raczej palimy tylko w kominku by ogień ciagle
                                    płonoł.
                                    • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 20:46
                                      To nasze forum-podforum istnieje dopiero od pół roku więc jest jeszcze
                                      bardzo 'dziecinne'. A czym by się różniło to prawdziwe forum? Bo nie
                                      chciałabym, żeby nastąpił przerost formy nad treścią, to znaczy zalew
                                      emotikonów, obrazków i innej grafiki. Takie proste drzewka jak tu ułatwiają mi
                                      życie bo łatwiej jest śledzić (i tworzyć) dłuższe wątki. No ale najpierw muszę
                                      się dowiedzieć co to jest php wink
                        • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 20:51
                          Natrafiłam na dłuższy artykuł profesora Jerzego Wiśniewskiego, pod mądrym
                          tytułem Rozwój osadnictwa na pograniczu polsko – rusko – litewskim od końca XIV
                          do połowy XVII w. Geograficznie zahacza o dawne ziemie jaćwieskie i choć autor
                          w pewnym momencie pisze (cytat niedosłowny) - nie będziemy się tu zajmować
                          Jaćwingami, to jednak w kilku miejscach musi się nimi zająć. Wyłowiłam kilka
                          fragmentów:
                          Ziemie w ramionach Biebrzy i Narwi można nazwać od głównego ich grodu
                          Goniądza - ziemią goniądzką. W większości tych nazw (wsi na tym obszarze) nie
                          można doszukiwać się śladów, czasami przypuszczanych, przynależności tych ziem
                          do Jaćwingów. Jacyś Jaćwingowie mieszkali i tutaj, jeżeli powstały wsie Jaćwież
                          nad Brzozówką (dziś Jaćwież Wielka i Mała) i Jaćwież Sucha, leżąca gdzieś koło
                          Bobrówki. Czy byli to zbiegowie z Jaćwieży spoza Biebrzy, czy pozostała na
                          miejscu nieduża grupka Jaćwingów - może okażą przyszłe badania. Ci mieszkańcy
                          wsi Jaćwieży mogli w czasie kolonizacji puszcz przenosić się do nowych wsi i
                          mieszać się z różnymi przybyszami. Bliskie pokrewieństwo językowe uniemożliwia
                          laikowi wyróżnienie wśród bałtyckich nazwisk tamtejszych chłopów ewentualnych
                          nazwisk jaćwieskich. Wiele z tych nazwisk jest identycznych z nazwiskami
                          chłopów z dóbr tykocińskich. Może warto tylko zauważyć, że w nowej wsi
                          Kropiwnica mieszkał chłop Stecz Dojniewicz, którego nazwisko przypomina jedną z
                          części Jaćwieży - Dajnowe.
                          • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 20:51
                            Ziemia rajgrodzka
                            Na tym fragmencie ziem pojaćwieskich, który przypadł Wielkiemu Księstwu
                            Litewskiemu, a który możemy nazwać od głównego grodu ziemią rajgrodzką, mamy
                            ślady trwalszego osadnictwa w Rajgrodzie. Czy ocalały tu resztki ludności
                            jaćwieskiej - nie wiadomo. Niektóre nazwy sięgają czasów jaćwieskich, jak
                            Rajgród, jezioro Tajno (chyba nawiązujące swą nazwą do Dajnowe), Bełda
                            (niewątpliwie leżąca koło miejsca jaćwieskiej wsi Bołdykiszcza, przez którą
                            przechodził Daniło w swej wyprawie na Jaćwież), Miecze, Netta (kiedyś Meta)
                            zapewne jeszcze inne.
                            • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 20:51
                              Wśród mieszkańców ziemi pogranicza znalazły się resztki osadników jaćwieskich.
                              Pewniejszym ich śladem są wsie Jaćwieże, Danowo i Dajnowo. Jak wsie Jatwieź i
                              Jaćwież łączy się z Jaćwieżą, wsie Danowo i Dajnowe z jedną z części Jaćwieży.
                              Z Dajnowe, tak wsie Kiersnowo i Kiersnówek koło Brańska chyba można łączyć z
                              inną częścią Jaćwieży, z Kirsnowią, a rzekę Wissę z jaćwieską Weysse. Część
                              uciekinierów jaćwieskich, jak słusznie zauważył prof. Henryk Łowmiański, mogła
                              dać początek niektórym rodom drobnej szlachty. Problem osadnictwa jaćwieskiego
                              wymaga osobnych badań i nie będę się tutaj bliżej nim zajmował.
                              • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 20:52
                                Również tutaj znaleźli się uciekinierzy pruscy, których znaczna część jako
                                drobna szlachta osiedliła się na wschodnim Mazowszu (około 25 wsi), ale
                                przybyła ona poprzez zachodnie Mazowsze, na którym przez parę pokoleń
                                mieszkała. Jeszcze w XV w. używali oni pruskich imion i przezwisk (Cadmyl,
                                Tatmyl, Santor, Waga itp.), od których poszły rodowe nazwy wsi pochodzenia
                                pruskiego (Wragi, Nienałty itp.). Rody te, używające herbu Prus, z czasem
                                przyjęły nazwiska przymiotnikowe od wsi. w których zamieszkiwały (Nienałtowscy,
                                Jarnutowscy, Górscy, Sulewscy itd.). Co najmniej kilka rodów herbu Prus
                                osiedliło się na Podlasiu (Padkowice - Prusy), na części Mazowsza włączonej do
                                Podlasia Jabłonowo, Łaś - Toczyłowo, Kobylin Pajewo, Pogorzałka, Zawady itd).
                                oraz pod Goniądzem (Pisanki, Mroczki, Kamionka). Śladów starszych podkładów
                                pruskich w ziemi wiskiej można doszukiwać się w nazwach: Pruskie Stany,
                                Prusinowe Siedlisko, i w topograficznych pruskich nazwach głównie rzek (Skroda,
                                Pisa, Kumelska, Ława, Jura, Łabna itd.).
                                • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 20:57
                                  I wiecie, po przeczytaniu tych fragemntów wypatrzyłam wśród swoich znajomych co
                                  najmniej trzy oosoby, których nazwiska mogą mieć pruskie pochodzenie. Nie będę
                                  tu podawać tych nazwisk (jedno pojawiło się w tym artykule profesora
                                  Wiśniewskiego) ale przy okazji podpytam co wiedzą o historii swoich rodzin.
                                  • rita100 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 21:03
                                    Ja też się zastanawiam, czy Ci tam moi na Mazowszu nie sa uciekinierami z
                                    plemienia Prusy. I tak sie zastanawiam , zastanawiam, coraz bardziej
                                    prawdopodobne...że kiedyś musieli być z jakiegoś plemienia.
                                    Ale popatrzcie się , wszędzie mowa o uciekinierach, w każdych czasach , od
                                    najdawniejszych.
                                    • tralala33 Re: Jaćwingowie 30.09.06, 21:12
                                      No, nie tylko, byli też osadnicy. Ucieknierzy z czasem wrastali w nową ziemię,
                                      z Prusów stawali się na przykład Mazowszanami. Prawdzwe wędrówki ludów.
                                      Czytając te opisy coraz bardziej żałuję, że zmieniano nazwy geograficzne - to
                                      najlepsi świadkowie historii.
                                      Akszugor, czy mogę przy okazji zapytać, jak to się stało, że odkryłeś w swojej
                                      rodzinie pruskie korzenie? Czy istniały jakieś rodzinne podania?
                                      • rita100 Re: Jaćwingowie 05.10.06, 21:26
                                        W polskich herbarzach herb „Prus” występuje aż w trzech odmianach. Legenda tak
                                        to tłumaczy: Prusowie mieli pochodzić od trzech braci książąt pruskich, którzy
                                        musieli z powodu nienawiści wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego postanowili
                                        sprzedać swe dobra i przenieść się do Polski. Później bracia dokonali najazdu
                                        na państwo krzyżackie, zabili mistrza i wielu komturów.

                                        www.nienaltowski.net/HerbowniPrus.htm
                                        Czy to nam nie będzie potrzebne ?
                                        • tralala33 Re: Jaćwingowie 05.10.06, 21:29
                                          A zidzita swoje mniano? Bo jó nie sad
                                          www.nienaltowski.net/HerbowniPrus.htm
                                          • gajowy555 Re: Jaćwingowie 11.10.06, 12:21
                                            tralala33 napisała:

                                            > A zidzita swoje mniano? Bo jó nie sad
                                            > www.nienaltowski.net/HerbowniPrus.htm

                                            Jo tyż nie zidza, ale w trzecim herbie am wypatrzół mniano łod szwagerki (po
                                            mnieczu). Tlo łóna na Warniji nie mnieszko...
                                            • akszugor Re: Jaćwingowie 12.10.06, 21:52
                                              Serdecznie zapraszam na odczyt i konferencje.
                                              Wstep wolny.
                                              Wszelkie nowosci zapisane sa tu:
                                              pruthenia.strefa.pl/b1.html
                                              pruthenia.strefa.pl/b212.html
                                              niebawem kolejne, jak mi czas pozwoli.
                                              Na pewno przybedzie grodzisk w tym z terenow Jacwiezy wink

                                              zapraszam i zapewne sie tam spotkamy smile

                                              -jesli kogos interesuje jak wygladam, by sie rozpoznac, to foto jest tu:
                                              w8.grono.net/pub/u/akszugor/
                                              -mozna tez zapoznac sie na gronie (jesli ktos ma)
                                              • rita100 Re: Jaćwingowie 12.10.06, 22:08
                                                pruthenia.strefa.pl/b8.html
                                                Dziankuje Akszugor, przystojnys , jek 'psieron' - a własnie , cy aby można
                                                używac tego wyrazu jako okreslenie emocji ? Jak to u Was jest ? Możesz
                                                powiedziec jaki stosunek jest do tego okreslenia 'pieron' ?

                                                O Herkusie chce prowadzić dalej wątek , więc wszystkie materiały zbieram.
                                                Ogromna masz wiedzę o przeszłości. Naprawdę podziwiam.
                                                • tralala33 Re: Jaćwingowie 13.10.06, 20:59
                                                  26-28 października to wtorek, środa i czwartek. Pracuję sad(( nie dam rady
                                                  przyjść. Akszugor - czy po tej konferencji zostaną wydane jakieś materiały? Czy
                                                  jest szansa, zeby dostać teksty tych referatów? Najchętniej bym poczytała o
                                                  pruskich babach, choć inne tematy też są ciekawe. I jeszcze jedno - gdzie jest
                                                  ta konferencja??? W OBN-ie?
                                                  • akszugor Re: Jaćwingowie 17.10.06, 10:34
                                                    Nie, konferencja jest czwartek, piatek i sobota. Od rana tj. 9.00 do poznego
                                                    popoludnia, wiec mozna tez po pracy zajrzec.
                                                    Odczyt zamkowy (o pruskim Trusa) jest w ten czwartek, tj. 19.10 br. o 18.00
                                                    wiec tez po pracy mozna wdepnac.
                                                    Ja tez pracuje smile
                                                    Zapraszam.
                                                  • tralala33 Re: Jaćwingowie 17.10.06, 13:46
                                                    Na dwa etaty wink Niestety w czwartek pracuję od 8.00 do 13.00 i od 16.30 do
                                                    20.00, w piątek od 8.00 do 13.00 i od 15.30 do 18.30, a w sobotę od 11.30 do
                                                    20.00. Jak bym się nie zwijała, nie uda mi się zajrzeć do Was. Dlatego jeszcze
                                                    raz muszę zapytać - czy jest jakaś szansa na zdobycie pisemnych materiałów? Czy
                                                    planowane jest wydanie jakiegoś zeszytu po konferencji? A może w internecie
                                                    pojawią się niektore z tych prezentacji?
                                                  • tralala33 Re: Jaćwingowie 24.10.06, 21:12
                                                    Pomyliłam soboty smile)) To w ostatnią sobotę pracowałam od 11 do 20. W tę będę
                                                    pracować dopiero od 15.30! Może uda mi się rano przyjść na końcówkę
                                                    konferencji - tylko gdzie to będzie? W ODN-ie?
                                                  • rita100 Re: Jaćwingowie 24.10.06, 21:15
                                                    Tralala, jeśli to pilne , to Akszugor podał na Forum gg.
                                                  • tralala33 Re: Jaćwingowie 24.10.06, 21:34
                                                    No jó nie mom gege. Pójda do OBN-u, to chyba tamoj bandzie ta konferencja.
                                                  • rita100 Re: Jaćwingowie 24.10.06, 21:40
                                                    To może sia łodezwie Akszugor.
                                                  • tralala33 Re: Jaćwingowie 26.10.06, 21:44
                                                    Pierwszy dzień konferencji za nami. Akszugor - może jakieś krótkie
                                                    sprawozdanie? Na swoje usprawiedliwienie poziem com dzisiaj robziła od ósmy do
                                                    ósmy sad
                                                  • rita100 Re: Jaćwingowie 26.10.06, 22:08
                                                    To coby Akszugora udobruchać smile

                                                    Władysław Jagiełło, neofita, z zapałem zabrał się do nawracania pogańskich
                                                    Żmudzinów. Niekiedy czynił to osobiście. Kiedyś gdy opowiadał o
                                                    zmartwychwstaniu, usłyszał: „Jużci, ja wierzę, że zmartwychwstaniemy, miłościwy
                                                    królu, ale obaczysz, że nic z tego nie będzie”.
                                                  • rita100 Re: Wiara i kultura 17.03.07, 20:28
                                                    www.rbi.webd.pl/phpBB/viewtopic.php?t=572&postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=171b28593e3c88c3bbbaa8805f3ef897
                                                  • rita100 Re: Laima - bogini 17.03.07, 20:36
                                                    Laima ( Łajma) - bałtyjska bogini losu.Przy narodzinach dziecka określała całe
                                                    jego zycie. Bóstwo suwerenne.

                                                    U dawnych Prusów bogini szczęścia i nieszczęścia. Często wspominana u starych
                                                    Mazurów.
                                        • rita100 Re: Jaćwingowie 23.05.07, 22:16
                                          • rita100 Re:legenda i o Babie Pruskiej 23.05.07, 22:19
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=62902822&v=2&s=0
                                            Tralala, czy naukowcy biorą tą legendę pod uwagę ?
                                            • rita100 Re:Znakiem bojowym Prusów 24.05.07, 20:17
                                              Znakiem bojowym Prusów była tarcza, która posiadał rysunek kruka. W/g tej
                                              legendy kruk ten był symbolem wojennym Prusów. Bronili swojej tozsamości i
                                              bronili swojej wiary.
                                              Kamienne Baby Pruskie zaś są siadectwem pogańskości, kultury i historii Prusów,
                                              najbardziej cennym pomnikiem, które oparły sie działaniom czasu.

                                              Prusowie nie stanowili żadnego państwa, żyli w plemionach rodzinnych zwanymi
                                              Laukasy, ale w razie wojen czy obrony łączyli się razem. Co ciekawe, budowli
                                              grodziska i mieszkali na wolnej przesterzeni, jedynie w czasie zagrożenia
                                              chowali się natychmiast do puszcz.
                                              Z książki Szymona Dreja dowiadujemy się, że pierwszym władcą wszystkich Prusów
                                              Prusjasz. Mowi o tym ponoć Maciej Miechowita w "Chronica Polonorum", ktory
                                              podobieństwo nazwy łączy z imieniem słynnego króla Bitynii - Prusjasza. Pisze w
                                              swoim dziele, że Prusjasz, sprzymierzony z Hanibalem podczas II wojny punckiej i
                                              pobity przez Rzymian, schronił się właśnie w okolicach dzisiejszej
                                              północno-wschodniej Polski i stał się pierwszym władcą Prus.
                                              Tak, to wycztał autor książki "Święta Wramia".
                                              Ale jest i inna wersja podaje autor, chodzi tu o Wejdewuta, króla pszczół.
                                              • rita100 Re:Opowieść o Wejdewucie 24.05.07, 20:18
                                                Opowieść o Wejdewucie przekazał Marcin Murinius, kronikarz krzyżacki, autor
                                                "Kroniki Mistrzów Pruskich". Według niego włacą Prusów miał zostać Wejdewutus
                                                Litalan, wybrany przez pruskie rodziny laukusy.
                                                Otóż opowieść mitologiczna brzmi: że Prusowie postanowili mieć mądrego i zacnego
                                                przywódcę i dzięki temu lepiej będzie im się żyć. Wejdewuta miał cudowną wizję
                                                lepszego życia czyli harmoni i zgody między laukusami, tak jak pszczoły żyją
                                                przykładnie i szczęśliwie, dlatego nazwano go 'królem pszczół'.
                                                Prusowie zachęceni tą wizją poprosili Wejdewuta na władcę.
                                                "I chceszże ty być nad nami Boiotheros ?"
                                                Co w ich języku oznaczało króla pszczół.
                                                I tak zostały ustanowione nowe prawa 'sprawiedliwe'
                                                A jakie ?
                                                Cytatem się posłużę z książki Szymona Dreji "Świeta Warmia". Trochę ciężko mi to
                                                zrozumieć , te nowe prawa, ale wspólnymi siłami, damy radę smile
                                                • rita100 Re:Opowieść o Wejdewucie 24.05.07, 20:19
                                                  "...albowiem Wejdewuta 'miejsca pewne do mieszkania tułającym się naznaczył,
                                                  ziemię ku oraniu według potrzeby każdemu z osobna wymierzył, drugich do bydła,
                                                  do rybactwa i do innach soraw obrócił. To też ustawił, aby żaden gospodarz
                                                  dobtytku więcej nie chował, ani czeladzi, jedno co z potrzebę mieć mógł, insze,
                                                  aby przedał albo pobił, ułomnych i do roboty niegodnych nie żywił. Wolnośc też
                                                  tę dał, żeby synowie ojca albo matkę strupione starością i mdłych sił, jako
                                                  niepożytecznych wolno było zadawić, by próżno chleba nie jedli (tak ociec i
                                                  matka siła dzieci używi, wielkość dzieci jednego ojca albo matki zgrzybiałej
                                                  używić nie chcą). Aby też z jedną żoną każdy przestał, ustawił."
                                                  • rita100 Re: Sztandar Wejdewuta 24.05.07, 20:20
                                                    Książe Wejdewuta miał sztandar, a na nim trzech bożków: Potrymp, Perkun i Patoł,
                                                    a na tarczy na której były dwa piękne konie pośrodku widniał herb Wejdewuty jako
                                                    postać człowieka z głową niedźwiedzia.

                                                    Fejn to wyglóna na łobrazecku w ksiójżce "Swanta Warmia"
                                                  • rita100 Re: Pruski wojownik 25.05.07, 21:13
                                                    Pruski wojownik uzbrojony był w charakterystyczną maczugę, z którą podobnie
                                                    nigdy się nie rozstawał:
                                                    "używał Prusak maczug krótkich celem rzucania ich na nieprzyjaciela. Maczugi te,
                                                    często w środku wypełnione ołowiem, były bronią morderczą, bo druzgotały czaszki
                                                    i łamały kości w razie silnego a trafnego uderzenia."
                                                    "Święta Warmia".
                                                  • nereus1 Re: Pruski wojownik 28.05.07, 00:14
                                                    Wajdewut był królem a Bruteno nawyższym kapłanem. Największą uroczystością
                                                    wsród Prusów było uświęcenia kozła, praktykowane jeszcze w XVI wieku.
                                                  • rita100 Re: Pruski wojownik 28.05.07, 20:53
                                                    Chyba nawet w Klebarku Wielkim najdłużej przetrwali Prusowie, aż do XVI wieku.
                                                    Jak to zrobili Nereus ?
                                                  • rita100 Re: Prusowie - Truso 29.05.07, 22:13
                                                    hehe Nereus, czytołeś 'Swantó Warnije' smile

                                                    Wiemy, że Prusowie nie budowali miast, nie budowali też wsi, ale osiedlali się
                                                    swobodnie na całym terenie.
                                                    Ale jest wyjątek. Jedynym miastem położonym na pograniczu osadnictwa Prusów i
                                                    Slowian - było osławione miasto Truso nad jeziorem Druzno. Co ciekawe zostało
                                                    ono założone przez wikingów w XIII wieku i co ciekawe zamieszkiwali je zarówno
                                                    wikingowie, jak i Prusowie czy Słowianie. Truso wtenczas było jednym z
                                                    największych handlowych portów Morza Bałtyckiego. Niestety ta wspaniała
                                                    cywilizacja Prusów nie dotrwała długo, uległa po wielkich bojach krucjatom.

                                                    Jak podaje dalej Szymon Dreja w "Świetej Warmii"...
                                                  • rita100 Re: Prusowie - Truso 29.05.07, 22:13
                                                    "Pierwsze wiadomości o Truso pochodzą z relacji żeglarza Wulfstana, ktory około
                                                    880r na poleceniwe krola Alfreda Wielkiego pływał po Bałtyku i w przedstawionym
                                                    królowi raporcie opisał drogę do Truso. Archeolodzy bezskutecznie poszukiwali
                                                    tej osady. Dopiero na poczatku lat 80. udało się to dr. Markowi Jagodzińskiemu,
                                                    który w Janowie Pomorskim nad jeziorem Druzno odkrył pozostałości Truso.
                                                    Nagłe zniknięcie osady tłumaczy się najazdem piratów, znęconych jej bogactwem
                                                    oraz zasypaniem przez sztormy ujścia z jeziora Druzno do Bałtyku. Po upatku
                                                    Truso z X-XI w. jego rolę przejął Gdańsk."

                                                    z książki "Święta Warmia"
                                                  • nereus1 Re: Prusowie - Truso 29.05.07, 23:24
                                                    Kronikarz olsztyński Lukas Dawid, znał w XVI wieku osobiście proboszcza w
                                                    Klebarku, który kazania głosił w jez. pruskim. Skeptikom zalecam zajrzeć do
                                                    jego kroniki. Język Pruski z powodu braku pisma zamarł ostatecznie w roku 1822.
                                                  • rita100 Re: Prusowie - wierzenia 30.05.07, 20:34
                                                    Nie wiele wiemy o wierzeniach Prusów. Ale ciekawe to co powiedział Nereus
                                                    jeszcze w 1822 w Klebarku proboszcz używał języka pruskiego. Być może znajdzie
                                                    się tam więcej w zapiskach koscielnych wiadomości, trzeba było poszperać, choć
                                                    jezyk ten nie był zapisywany.
                                                    W książce "Święta Warmia" mamy bardzo ładne zdjecie gdzie kapłan pruski zwany
                                                    Wajdelotą stoi z kozłem ofiarnym i czarą do krwi kozła. Obok widać święty dąb w
                                                    Romowiem który czczony był jako siedlisko bogów. Na dębie widnieją postacie
                                                    trzech bogów, a przed nim pali się ogień wieczny. Podanie mówi, że dąb ten kazał
                                                    ściąć Bolesław Chrobry ; inne , że ściął go kontur Piotr Nagel de Sebr na rozkaz
                                                    wielkiego mistrza Winrycha Kniprode.
                                                  • rita100 Re: św. Wojciech 31.05.07, 20:12
                                                    św. Wojciech
                                                    "Ciekawy opis typowego, pruskiego grodziska obronnego przynoszą nam "Żywoty św.
                                                    Wojciecha", istniejące w dwóch wersjach - pierwsza spisana została przez Jana
                                                    Kanapariusza przed rokiem 999, a druga przez Brunona z Kwerfurtu w latach 1004-1009.
                                                    Otóż Wojciech, wyprawiwszy sie z misją chrystanizacyjną na ziemie Prusów,
                                                    poniósł męczeńską śmierć z rąk niejakiego Sicco w roku 997. Miejsce śmierci
                                                    Wojciecha zwykle lokalizowane jest w pobliżu wsi o wymownej nazwie Święty Gaj,
                                                    opodal niezidentyfikowanego grodu Cholin, prawdopodobnie w okolicach
                                                    dzisiejszego Dzierzgonia i Pasłęka. Z opowieści dowiadujemy się, że po
                                                    przekroczeniu ponad kilometrowej długości pomostu wykonanego z dębowych bali na
                                                    rozlewisku rzeki, Wojciech (w towarzystwie brata Gadzima-Gaudentego oraz
                                                    prezbitera Boguszy) wyszedł na otwartą przestrzeń przy wspomnianym grodzisku.
                                                    Ten element historii Wojciecha jest dla nas bardzo ważny - informuje nas nie
                                                    tylko o prawdziwości opisu, ale potwierdza on, iż grody Prusów powstawały nie w
                                                    niedostępnych leśnych okolicach, ale właśnie na terenie otwartym. Umożliwiało to
                                                    bowiem obserwację okolicy i szybkie dostrzeżenie zagrożenia, dając ludności czas
                                                    na schronienie się."
                                                    "Święta Warmia" Szymon Drej

                                                    Bardzo ładnie nam to wytłumaczył Pan Szymon. Czyli zmienia to nasz obraz
                                                    zamieszkiwania plemion tylko w niedostępnych puszczach.
                                                  • rita100 Re: św. Wojciech 31.05.07, 21:07
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=41766194&a=63428614
                                                    łot mowam ksiójżke ło śnierci św. Wojciecha
                                                  • nereus1 Re: św. Bruno z Qerfurtu 31.05.07, 23:29
                                                    zastał zamordowany nie w okolicy Pasłęka a w Wydminach, między Gyżyckiem a
                                                    Ełkiem.
                                                  • gajowy555 Re: św. Bruno z Qerfurtu 01.06.07, 13:52
                                                    nereus1 napisał:

                                                    > zastał zamordowany nie w okolicy Pasłęka a w Wydminach, między Gyżyckiem a
                                                    > Ełkiem.

                                                    Może jakieś źródło tej wiadomości ?
                                                  • gajowy555 Re: Św. Wojciech czy św. Bruno z Qerfurtu 01.06.07, 14:01
                                                    bo my tu mówimy o św. Wojciechu. A Bruno z Querfurtu, to już inna historia...

                                                    www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/biuletyn/MTE_2007_03_45.htm
                                                  • rita100 Re: Św. Wojciech czy św. Bruno z Qerfurtu 01.06.07, 20:32
                                                    Zaro pocytom Gajowy

                                                    Tak , cięzko to miejsce określić, ale znawcy tematu na pewno już wiedzą.
                                                    Ale najbardziej znana ilustracją żywota i męczeńskiej śmierci św. Wojciecha są
                                                    płaskorzeźby na drzwiach katedry gnieźnieńskiej. Z 18 scen kilka poświęconych
                                                    jest wyprawie Wojciecha do kraju Prusów.
                                                    Jeśli Gajowy da nam łobrazecek ze 'Świętej Warmii' to zobaczymy od gory
                                                    Wojciecha przybywającego do Prus łodzią w towarzystwie dwóch duchownych
                                                    Gaudentego - swego brata i benedyktyna Boguszy, wita ich grupa Prusów. Potem
                                                    symboliczna scena chrztu Prusów, meczeńska śmierć Wojciecha oraz scena
                                                    wykupienia zwłok Wojciecha przez Bolesława Chrobrego.
                                                  • nereus1 Re: Św. Wojciech czy św. Bruno z Qerfurtu 07.06.07, 17:15
                                                    Sw. Wojciech został zamordowany w Tękitach nad Zalewem Wiślanym, na północ od
                                                    Braniewa w dniu 03.04.997. Natomiast Bruno z Querfurtu został zamordowany
                                                    09.02.1009 w okolicach Widmin k. Gyżycka. Tak podaje 9 tomowa kronika o prusach
                                                    i krzyżakach napisana przez Peter von Dusburg, zakonnka krzyżackiego.
                                                  • rita100 Re: Św. Wojciech czy św. Bruno z Qerfurtu 07.06.07, 20:42
                                                    Peter von Dusburg - tak na tym zakonniku można się oprzeć. Jest już dośc znany.
                                                    A miejsce śmierci św. Wojciecha upamiętnia krzyż w tym miejscu postawiony.
                                                  • rita100 Re: Fejn stara mapa i Truso 07.06.07, 20:58
                                                    schlesien.nwgw.de/board/download.php?id=3034
                                                    Jest zaznaczone Truso i Jaćwingowie
                                                  • rita100 Re: Fejn stara mapa i Truso 09.06.07, 21:36
                                                    www.croatianhistory.net/gif/chrobat.jpg
                                                    I nastampna mapka
                                                  • rita100 Re: Prusowie I 25.10.07, 20:55
                                                    Jo nolazła am w ksiójżce Georga Kellmanna "Klebark Wielki" barzo ciykawy łopsis
                                                    żucia pogańskich Prusów.
                                                    Kedajś w Bałdze (w jezyku pruskim Honeda) nad Zalewem Wiślanym doszło do jołty.
                                                    Barzo felowały (kłóciły) sia plemiona. Nowe przybyszy wlazły na tó ziamniczke i
                                                    ciójgle z sobó mnieli zatarczki. Coby pogodził łobzie strony wódz Waidewut i
                                                    nowyższy kapłan Bruteno łustanowili prawa. Je tych prowów aże szysnaście i kożdy
                                                    punkt je barzo ciykawy i ja ziam drodzy czitelnicy co woju tyż ciykazió jake to:

                                                    Psyrszy to je taki:
                                                    Nikomu, ale to nikomu łoprócz Kriwe Kriwato (wódz), nie wolno czcić bogów.
                                                    Nikomu tyż nie wolno wprowadzać do kraju łobcych bogów. A bogami majó być tlo:
                                                    Potrimpos - bóg płynących wód
                                                    Perkunos - bóg grzmotu, błyskawic i deszczu
                                                    Pikollos - bog piekła i ciemności.

                                                    Pytata sia daczemu ?
                                                    Bo to łóni dali jam tó ziamniczke i pewno dadzó eszcze ziancej.
                                                  • rita100 Re: Prusowie II i III 25.10.07, 20:57
                                                    Drugi to je taki:
                                                    W imnie bogów musiwam czcić noju nowyższego wodza Keiwe Kriwato, a po jygo
                                                    śnierci czcić nastampce jygo, tyż wybranygo bez bogów. Cześć i szaczunek majó
                                                    mnieć tyż wajdeloci (kapłani) i śwantynie (Rikaito).
                                                    --------------
                                                    Trzeci to je taki:
                                                    Noju bogam eśma łokazać strachanie (bojaźń) i posłuszaństwo, a to datemu co łóni
                                                    po śniarci dadzó noma psiankne kobziety, gwołt dzieciuków, smakozite jydła,
                                                    słodkie napoje, w lecie bziołe łodzianie a w zimnie ciepłe łodzianie i bandziem
                                                    spać w mniantkich łożach. A zdrozie bandziem mnieć take co skokać i śniac sia
                                                    bandziem. A ludziom szpetnym, chtórzy nie bandó łoddawać cześć bogom bandó
                                                    zabzierane posiadłosci, bandó jich bzić, tak ażeby płakali i ryczeli aż tak że
                                                    bandó machali rankami z bólu i strachali sia ciójgle.
                                                  • rita100 Re: Prusowie IV , V, VI 26.10.07, 21:41
                                                    szworte prawo:
                                                    Wszisći sójsiedzi, chtórzi noju bogom bandó składać hołd, bandó kochani i
                                                    wspsierani. Ci chtórzi niami pogardzó, bandó zabzici maczugami i łogniam.

                                                    psiónte prawo:
                                                    Kożdy manżczyzna może mnieć trzi bziołki. Psyrsza z niych pozinna pochodzić z
                                                    duńskiej wyspy, drubie pozinny być mniejcowe.

                                                    szóste prawo:
                                                    Kedy manżczyzna łobciójżony je chorymi kobzietami, dzieciukami, braćmi,
                                                    siostrami abo motłochem, brok spalić a decyzje ło tam czy siebzie samego spali
                                                    tyż w łogniu należy do niygo.
                                                    Pytata sia daczemu ? Poziem woma.
                                                    Datemu co woló bogów je radowanie sie a nie cierzpsienie.
                                                  • rita100 Re: Prusowie VII i VIII i IX 27.10.07, 22:11
                                                    sitom prawo:
                                                    Jeżli chtóć przi zdrowym łumyśle i ciele, chce sia som łofiarować bogom, abo
                                                    swojygo dzieciuka abo kogóś ze służby, nicht nie ma prowa jamu w tam sztyrować
                                                    (przeszkadzać). A to datemu co ci spaleni bez łogań bandó szwantami i godni z
                                                    bogami zuć i radować sia.

                                                    łosiem:
                                                    Jeżli manżczyzna lub kobzieta bez zdrade łuciora honor małżeństwa, to w mniejscu
                                                    łoddalonym łod bogów ta łosoba zinna być spalona, a jij prochy pzinny sia walać
                                                    po drogach i jich dzieciuki nie mogó łuż łostać sia wajdelotami.

                                                    dziewiańć
                                                    Jeżli kobzieta łodmówi współżicia manżowi, to tan jó może jó i jij siostry spalić.
                                                    Moi mnili , słysze co znowu sia pytota daczemu siostry?
                                                    A no datemu, ze jó ło tam łozioziójzku nie połucziły i nie bildowołi jó.
                                                  • rita100 Re: Prusowie X i XI, XII 28.10.07, 18:58
                                                    dziasiańć
                                                    Kedy manżczyzna uchwyci łono dziywicy abo łobcej bziołki, to sprawca mo być
                                                    spalony bo dokonał łón czyny zakazanego.

                                                    jedanaście
                                                    Chto jeko psiyrszy łodbzierze cnote dziyzicy, tan musi sia z nió łożanic.

                                                    dwanoście
                                                    JEżli chtoś zabziuł swojego wajdelota to wwciurcy przyjociele łofiary zadecydujó
                                                    czy jygo spalić czi łostawić przi żuciu.
                                                  • gajowy555 Re: Prusowie X i XI, XII 29.10.07, 15:36
                                                    No jó, te Prusy to jekeś piromany buli. Wszyćkich i wszyćko tlo by poliły. Jano
                                                    niechtóre zasady fejn mnieli...
                                                  • rita100 Re: Prusowie X i XI, XII 29.10.07, 20:27
                                                    A to ciykawe co śwycenie lognia na grobach tyż je pogańska zyta smile
                                                    Mnie sia tyż niechtóre prawa lejdujó. Potam poziesz, chtóre prawo nobarzi ci sia
                                                    lejdujewa ? smile
                                                  • rita100 Re: Prusowie XIII i XIV, XV 29.10.07, 20:29
                                                    trzinoście
                                                    Jeśli chtoś dokonał poroz psiyrszy kradzieży to nosamprzód trza rznóńć jygo
                                                    rózgami, po drugam razom zbzić biczami , a przy nostampnych kradzierzach z dali
                                                    łod śwantych mniejsc zabzity i pożerty bez psy.

                                                    sztyrnoście:
                                                    Nicht nie moze zmuszać drugich do pracy. Brok psianknie nakłonić, a jek to ni da
                                                    redy to łoboje zinni peraktować.

                                                    psiatnoście:
                                                    Jeśli manżczyzna łowdozieje, brok jek nojchibciej zeswatać z młodó kobzietó, aby
                                                    bez dziań i noc nie ryczoł z żalu. Wdowiec zaczam sia łożeni musi nasamprzód
                                                    łodebrać cnote kobziecie, a jek to zrobzi bandzie mu poddana. Tedy brok z tyj
                                                    łokazji i na cześć spalić kokosze abo kura.
                                                  • rita100 Re: Prusowie XVI 30.10.07, 20:54
                                                    szesnoście:
                                                    Jeżli manżczyzna pomrze i lostazi bziołke i nie bandó mnieć dziciuków, to tedy
                                                    wszyści wolni manżczyżni pozinni z nió spółkować i tak bez długasi cias aż łóna
                                                    łurodzi dzieciuka. Potam łostanie łóna wajdelotkó i bandzie nietykalna pod
                                                    groźbó śniarci, aż do kóńca żucia, a wspólnota bandzie jó utrzymywać.
                                                  • rita100 Re: Prusowie - uświęcenie kozła 04.11.07, 09:23
                                                    "Pogańscy Prusowie szczególną cześć oddawali starym mężczyznom. Owi starcy
                                                    dokonywali różnych ceremoni uświęcających. Najważniejszą z praktyk było
                                                    uświęcenie kozła. Jeszcze 200 lat po przyjęciu chrześcijaństwa praktykowali ten
                                                    obyczaj
                                                    A procedura tak wyglądała:
                                                    "Z kilku wiosek zbierali się chłopi w ustronnych miejscach.
                                                    Z przybyłego grona wybierano najstarszego, jako wajdelotę (kapłana). Po środku
                                                    rozpalano podłużne ognisko. Mężczyźni przyprowadzali kozła, a kobiety mąkę
                                                    pszenną, która była ugniatania w celu uzyskania ciasta. Wybrany wajdelota
                                                    zajmował miejsce na podwyższeniu i rozpoczynał mowę na temat prastarego
                                                    przybycia do Prus; o kraju, o czynach bohaterskich i zaletach ludu, o
                                                    przykazaniach bogów, i czego oni od ludzi oczekują. Potem brał kozła i prowadził
                                                    go na środek pomiędzy zebranych. Kładąc ręce na kozła, wzywał wszystkich starych
                                                    bogów, aby łaskawie na nich spoglądali. Przed wajdelotą upadali wszyscy na
                                                    kolana i spowiadali się glosnym głosem ze swych grzechów, którymi swoich bogów
                                                    do złości prowokowali. Po tym śpiewali hymn na cześć swych bogów. Wszyscy obecni
                                                    podniówszy kozła ofiarnego w górę, trzymali go tak długo, aż hymn został
                                                    zakończony. Następnie kładziono kozła na ziemię, wajdelota wzywał zebranych,
                                                    zeby przyjęli ofiarę z pokorą, jak to robili przodkowie dla nich, tak i oni
                                                    powinni to czynić dla następców. Wajdelota zarzynał kozła ofiarnego, a
                                                    spływajacą z niego krew zbierał w misę, aby wszystkich uczestników nią pokropić.
                                                    Następnie dawał wszystkim odrobinkę tej krwi, aby mogli ofiarować ją swemu
                                                    bydłu, co miało je chronić przed różnorodnymi zarazami. Kozioł był następnie
                                                    dzielony na kawałki i pieczony na deskach nad ogniem. W czasie pieczenia padali
                                                    znów wszyscy na kolana. Wajdelota podchodził wówczas do każdego i za wyznane
                                                    przedtem grzechy, karał przez bicie, kopanie, szarpanie za włosy i inne tortury.
                                                    Potem w ceremoni następowała zmiana ról. Wszyscy uczestnicy rzucali się na
                                                    wajdelotę, bili, kopali i szarpali za włosy.
                                                    Po tej ceremoni kobiety z przyniesionej maki piekły ciasta. Ciasto jednak nie
                                                    było pieczone na ogniu, tylko wszyscy mężczyźni ustawiwszy się wzdłuż ogniska
                                                    rzucali je sobie nawzajem tak długo aż się upiekło. Jedzono i pito aż do późnej
                                                    nocy. Pozostałe resztki jedzenia pieczołowicie zakopywano, aby bogowie byli
                                                    łaskawi."

                                                    Cała ceremonia utrzymywana była w tajemnicy, a mimowolny świadek mógł obawiać
                                                    się o swoje życie.
                                                  • rita100 Re:Mitologia Prusów 04.12.07, 23:12
                                                    prusa.strefa.pl/forum/viewforum.php?f=26
                                                  • rita100 Re:Saule - Wielka Bogini Słońca 04.12.07, 23:14
                                                    prusa.strefa.pl/forum/viewtopic.php?t=153
                                                    Poczytojta tilo to:

                                                    Wielka Bogini Słońca Saule, której imię oznacza tyle co „słońce”, jest Królową
                                                    Nieba i Ziemi oraz Matką Kosmosu. Duża ilość starych hymnów i modlitw świadczy o
                                                    tym że jest ona kochana przez ludzi i bardzo popularna. Jej główne święta mają
                                                    miejsce podczas letniego i zimowego przesilenia oraz podczas równonocy
                                                    (wiosennej i jesiennej).

                                                    Gdy jesienią dni stają się krótsze, Saule słabnie w swej walce przeciwko siłom
                                                    ciemności. Zaklęcia i rytuały odprawiane w tym czasie mają na celu pomóc jej i
                                                    umocnić ją. 30 listopada Litwini rozpoczynają oczekiwanie „Powrotu Słońca”.
                                                    Święta ku jej czci rozpoczynają się pod koniec grudnia i trwają do 6 stycznia.

                                                    Chrześcijanie okres oczekiwania na Saule zmienili w okres adwentu, zaś święta
                                                    Kucios oraz Kaledos (odbywające się odpowiednio 24 i 25 grudnia) przekształcili
                                                    w Wigilię i Boże Narodzenie.
                                                  • rita100 Re:Udział Prusów w kolonizacji Warmii 22.04.08, 22:44
                                                    www.domwarminski.pl/content/view/662/855/
                                                    Szymon Drej

                                                    Udział Prusów w kolonizacji Warmii
                                                    Bardzo ciekawe i dokładne seminarium
                                                  • rita100 Z okazji Świąt Wiosny i Odradzającego się Życia pr 13.04.09, 21:46
                                                    press.prusai.eu/
                                                    Autor: Akszugor Data opublikowania: 9 kwietnia 2009

                                                    W dniu dzisiejszym nad Olsztynem przeszła pierwsza wiosenna burza.
                                                    Perkunas pierwszy raz w tym roku odezwał się swym gromem, czym poruszył ziemię
                                                    do zapłodnienia pod plony, a także obudził roślinność z zimowego snu.

                                                    Z okazji Świąt Wiosny i Odradzającego się Życia pragnę wszystkim naszym
                                                    czytelnikom złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowych, spokojnych, rodzinnych
                                                    świąt.

                                                    Wesołych Świat
                                                  • rita100 Vytautas Mažiulis nie żyje (1926-2009) 13.04.09, 21:48
                                                    Zielga strata no nauki jyjzyka pruskiego.
                                                    [*]
                                                  • gajowy555 Re: Na kresach Galindii, czyli o dawnych Prusach 20.04.09, 11:12
                                                    Jó, tak chto by noma nolepsi ło Prusach łopoziedzioł, kiejby nie TRALALA ? Żol,
                                                    co do naju nie zaglónda i ło Warniji na zycher zaboczuła shock
                                                    Tak choc poczytojta, co we cajtunku psiszó jinsze ...


                                                    Na kresach Galindii, czyli o dawnych Prusach


                                                    W grodach, które dziś często wyglądają jak zwykłe pagórki, toczyło się
                                                    intensywne życie - opowiada Robert Klimek, autor książki "Na kresach Galindii".


                                                    https://bi.gazeta.pl/im/0/6515/z6515660X.jpg


                                                    To drugi przewodnik archeologiczny wydany przez Stowarzyszenie "Nasze Gady",
                                                    zrzeszające ludzi, których życiową pasją jest zgłębianie kultury życia
                                                    codziennego dawnych Prusów. W 2008 r. przygotowali wydawnictwo "Terra
                                                    Gunelauke", opowiadające o tych plemionach. Autorem przewodnika był Robert
                                                    Klimek, społeczny opiekun zabytków archeologicznych na terenie Warmii i Mazur.
                                                    Publikacja odniosła sukces, więc stowarzyszenie postanowiło kontynuować cykl.
                                                    Tak powstał kolejny przewodnik Roberta Klimka pt. "Na kresach Galindii". Jego
                                                    szatę graficzną opracował Zbigniew Kozłowski.

                                                    Pozycja, licząca 36 stron, jest poświęcona osadnictwu wczesnośredniowiecznemu w
                                                    gminie Dywity i jej okolicach. Autor stara się również ustalić się przebieg
                                                    granic plemiennych między Galindią i Pogezanią na tym terenie. W przewodniku
                                                    można także przeczytać o dziedzictwie kulturowym Prusów...


                                                    Na
                                                    kresach Galindii
                                                  • rita100 Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:54
                                                    pruskich

                                                    ofg.pl/zabytki-inne/atlantyda-polnocy-historia-plemion-pruskich-4519
                                                    ATLANTYDA PÓŁNOCY

                                                    Naród, który u zarania dziejów był gospodarzem dziewiczej krainy pomiędzy dolną
                                                    Wisłą a Niemnem, zniknął z historii pod koniec średniowiecza, pozostawiając po
                                                    sobie jedynie językowe relikty w postaci nazw rzek, jezior i miejscowości.
                                                    Północni poganie, którzy zapisali się w naszej historii jako sprawcy męczeńskiej
                                                    śmierci patrona Polski - św. Wojciecha oraz bezpośredni powód innego "polskiego
                                                    nieszczęścia" - sprowadzenia Krzyżaków na Mazowsze, pozostawili po sobie również
                                                    nazwę swojej krainy, przejętą przez niemieckojęzycznych najeźdźców, na której
                                                    ciąży "dziejowa ekskomunika". Nazwa Prusy kojarzy nam się z militaryzmem
                                                    niemieckim. Również z "pruską dyscypliną" - doprowadzonym do absurdu
                                                    posłuszeństwem, redukującym człowieka do roli trybika w mechanizmie państwowym.
                                                    Tymczasem kraina i lud, które pod tą nazwą weszły do europejskiej historii
                                                    niewiele miały wspólnego z tak rozumianym "pruskim duchem".

                                                    Historycy przypuszczają, że pogańskie plemiona zamieszkałe na wschód od dolnej
                                                    Wisły zaczęto nazywać Prusami w IX stuleciu i że nazwę tę nadali im Słowianie.
                                                    Najstarszy zapis, w formie "Bruzi", pochodzi z wykazu plemion Geografa
                                                    Bawarskiego, sporządzonego w IX w. W sto lat później arabski kupiec i podróżnik
                                                    Ibrahim ibn Jakub opisując kraj Mieszka zanotował: "Z Mesko sąsiadują na
                                                    wschodzie Rus, a na północy Burus". Pierwszy zapis w łacińskiej formie językowej
                                                    znajduje się w dokumencie z X wieku, zwanym "Dagome iudex". Zostało tam
                                                    zapisane: "Pruzze usque in locum, quo dicitur Russe", co znaczy - "Prusowie aż
                                                    do miejsca, które się Ruś nazywa". W najstarszym żywocie św. Wojciecha, spisanym
                                                    na początku XI wieku oddano wahania misjonarza, który się zastanawiał "czy do
                                                    Lutyków, czy też do Prusów obrać drogę". Od tej też pory nazwa Prusowie przyjęła
                                                    się na trwałe w europejskim nazewnictwie, wypierając używaną dotychczas na
                                                    określenie ludów zajmujących południowo-wschodnie pobrzeże Bałtyku nazwę -
                                                    Estowie (Aesti). We wczesnośredniowiecznych kronikach i dokumentach stosowano
                                                    bardzo zróżnicowane formy nowej nazwy: Bruzzi, Pruzi, Pruzzi, Prussi, Prisci,
                                                    Pruteni, Prutheni. Etymologia nazwy pozostaje niewyjaśniona, choć językoznawcy
                                                    podejrzewają, iż została utworzona od jakiegoś słowa pruskiego. Jedna z hipotez
                                                    wywodzi ją z pokrewnych języków bałtyjskich, gdzie zbliżona jest najbardziej do
                                                    słowa określającego "rozum" i przymiotników "rozumieć" i "pojąć". Po przeróbce
                                                    dokonanej przez słowiańskich sąsiadów powstała w ten sposób nazwa grupy
                                                    etnicznej. Sami Prusowie nie przyswoili tej nazwy i w kontaktach z obcymi
                                                    określali się przeważnie za pomocą nazw regionów, z których pochodzili. Byli
                                                    więc Bartami, Sambami, Sudowami, Pogezanami, albo Galindami. Nie tworzyli nigdy
                                                    zwartej państwowości, więc wspólne określenie dla kraju i narodu było im obce.

                                                    Nazwę Prusy zawłaszczyli Krzyżacy, ogłaszając się po zakończeniu podboju ziem
                                                    pruskich "Panami Pruskimi". Odtąd datuje się jej niemiecka historia.
                                                    Sekularyzowane państwo zakonne zamieniło się w Księstwo Pruskie, zaś związki
                                                    rodzinne Hohenzollernów przeniosły wkrótce nazwę na inne niemieckie posiadłości
                                                    tej dynastii. Stąd wyłoniły się Prusy, które kojarzymy z niemieckim militaryzmem
                                                    i zaborczością. Profesor Łucja Okulicz-Kozaryn w jedynej jak dotąd w Polsce
                                                    monografii zatytułowanej "Dzieje Prusów" wypowiada się gorzko na powyższy temat:
                                                    "Gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że w języku niemieckim istnieje
                                                    rozróżnienie pojęć "Preussen" i "Prussen" oraz "preussisch" i "prussisch". Tylko
                                                    pierwsze z nich oznaczają włości niemieckie, drugie zaś Prusów i ziemie pruskie
                                                    podbite niegdyś przez Krzyżaków. W języku polskim także znane są podobne
                                                    rozróżnienia terminologiczne. Prusowie bowiem to pierwotni mieszkańcy ziem
                                                    położonych na wschód od Wisły i na Pojezierzu Mazurskim, Prusacy zaś to - po
                                                    prostu - Niemcy. To ostatnie określenie w odczuciu Polaka ma oczywiście wydźwięk
                                                    pejoratywny. Z przykrością przy tym trzeba stwierdzić, że pojęcia te nie są
                                                    jednak powszechnie znane i rozróżniane ani przez Niemców, co mniej dziwi, ani
                                                    przez Polaków - co już jest poważnym błędem".
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:55
                                                    NAJSZLACHETNIEJSI BARBARZYŃCY

                                                    W swoich szkicach opublikowanych w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego
                                                    stulecia, wybitny polski językoznawca i historyk kultury Aleksander Brückner
                                                    wystawił plemionom pruskim taką wizytówkę:
                                                    "Starzy Prusowie - dziwny to naród, najszlachetniejszy między barbarzyńskimi,
                                                    jak owi najsprawiedliwsi Trakowie i Getowie Homera i Herodota; nawet nazwa owa,
                                                    u Tacyta dla całego szczepu od Niemców przyjęta, Aestii, mogłaby zacnych,
                                                    czcigodnych oznaczać (gockie Aisteis niby, od aistan - szacować, czcić); i w
                                                    późniejszych źródłach znachodzimy dla nich przydomki spokojnych, najbardziej
                                                    ludzkich i podobne, mimo nadzwyczajnej waleczności, poświadczonej w X wieku
                                                    przez Araba geografa. Jedyny to naród, nie widzący w rozbitkach morskich
                                                    upragnionej zdobyczy, a pomagający im litościwie, broniący ich nawet sam od
                                                    piratów, najgościnniejszy, porzucający dla gościa i zwykłą trzeźwość, i
                                                    skromność w jedzeniu i piciu, najskromniejszy, nie dbający o wystawniejszą
                                                    odzież i ozdoby. (…wink I tak uchodzą Prusowie za naród najspokojniejszy,
                                                    najbardziej ludzki, i mogliby za wzór służyć, gdyby nie ich uporne pogaństwo,
                                                    nieznoszące chrześcijan w swej ziemi w obawie, że dla takich przybyszów obcego
                                                    zakonu ziemia im wyjałowieje, drzewa się owocem nie pokryją, nowego przypłodku
                                                    nie będzie, a przestarzały dobytek umrze."

                                                    Niewiele wiemy o wierzeniach Prusów, które tak chronili przed chrześcijańską
                                                    ekspansją. Panteon bóstw pruskich, jak obyczaje i ceremonie kultowe, nie różniły
                                                    się chyba zbytnio od wierzeń innych ludów bałtyjskich. Za sprawą
                                                    osiemnastowiecznego katalogu Hieronima Maleckiego znamy imiona niektórych bóstw
                                                    pruskich: Autrimpusa - władającego morzem i jeziorami, Bardoaytsa - opiekuna
                                                    żeglarzy, Curche - boga urodzaju, Patollusa - boga śmierci, Perkunasa -
                                                    władającego burzą boga wojny, Potrimpusa - wyobrażanego w postaci węża boga
                                                    magii i mądrości oraz najwyższego boga nieba i ziemi - Ockopirmusa. Legendarne,
                                                    najważniejsze miejsce kultu - święty dąb w Romove, poświęcony trójcy
                                                    Potrimpus-Perkunas-Patollus - do dzisiaj budzi emocje naukowców, próbujących
                                                    dokonać lokalizacji i rekonstrukcji tego obiektu. Z tą "ludzkością i
                                                    szlachetnością" dawnych Prusów, tak afirmowaną przez Brücknera, też było różnie.
                                                    Potrimpusowi składano krwawe ofiary z dzieci, przeważnie dziewczynek, których
                                                    rodził się nadmiar.

                                                    Pierwsi Prusowie dotarli w nieprzebyte puszcze wokół Wielkich Jezior Mazurskich
                                                    prawdopodobnie około połowy pierwszego tysiąclecia p.n.e. Przynieśli ze sobą w
                                                    gęste bory w rejonie dzisiejszego Ełku, Giżycka, Orzysza i Mikołajek znajomość
                                                    leśnej hodowli zwierząt domowych, nie wymagającej zbyt wielkich starań o
                                                    utrzymanie stad, które pasły się swobodnie na śródleśnych łąkach. Rolnictwem
                                                    zajmowali się w niewielkim stopniu, obsiewając pszenicą, prosem, jęczmieniem i
                                                    owsem niewielkie, wypalone fragmenty lasu. Na żyźniejszych ziemiach w pobliżu
                                                    rzek uprawiano groch i bobik. Jednak podstawą pożywienia było mięso zdobywane
                                                    przez myśliwych i rybaków. Popularnym zajęciem stało się też bartnictwo. Swoje
                                                    siedliska budowali Prusowie w miejscach naturalnie obronnych. Pomimo zapory,
                                                    jaką stanowiła puszcza, nie czuli się zbyt bezpiecznie, gdyż chętniej budowali
                                                    siedziby na wodzie, która stanowiła dodatkową ochronę, niż na lądzie.
                                                    Pozostałości pruskich osad można napotkać na prawie każdej wyspie na Wielkich
                                                    Jeziorach Mazurskich. Jeśli na jeziorze nie było żadnej wyspy, Prusowie ją sami
                                                    budowali. Ścinali odpowiednią ilość drzew i układali je na śródjeziornych
                                                    płyciznach krzyżującymi się warstwami. Tworzyło to coś na kształt rusztu
                                                    umocnionego wbitymi w dno jeziora dębowymi palami. Na takim pomoście budowano
                                                    domostwa. Całość otaczano palisadą z pali wbitych w dno jeziora i łączono z
                                                    lądem wąską kładką, ułożoną również na palach, którą łatwo było zniszczyć w
                                                    razie zagrażającego z lądu niebezpieczeństwa. Dobrze zachowany przykład takiego
                                                    nawodnego siedliska odkryto na jeziorze Dgał Wielki w Pieczarkach koło Giżycka.

                                                    Plemiona pruskie nie stworzyły nigdy organizacji państwowej. Pruski model
                                                    rodowo-plemienny polegał na związku rodów bliskich sobie językowo, wyznających
                                                    podobne zasady wiary i prowadzących podobny tryb życia. Wytworzony system
                                                    wodzowski z dobrze uzbrojonymi drużynami wojowników dawał poczucie niezależności
                                                    i bezpieczeństwa. Rody skupione w organizację plemienną przyjmowały wspólną
                                                    nazwę, własny system praw i norm postępowania oraz określały własne terytorium,
                                                    którego broniły przed obcymi. Obszar taki nie miał ściśle wytyczonych granic i
                                                    zależał od aktywności gospodarczej i zbrojnej plemienia. Pojęcie ojczyzny nie
                                                    było potrzebne dla istnienia wspólnoty plemiennej. Struktura społeczna rodów i
                                                    plemion była zróżnicowana. Istotny był status majątkowy oparty o ilość
                                                    posiadanych dóbr i trofeów. Odbiło się to w widzeniu świata zmarłych. Mężczyzna
                                                    był chowany wraz z koniem, w pełnym uzbrojeniu, otoczony swoimi dobrami
                                                    doczesnymi. Cmentarzyska z takimi znaleziskami, jak również pozostałości
                                                    grodzisk i osad nawodnych odnajdowane są do dziś na obszarze obejmującym Wielkie
                                                    Jeziora Mazurskie i Pojezierze Mrągowskie, sięgając na wschodzie poza rzekę Ełk.
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:55
                                                    ZAGINIONE NAZWY I KRAINY

                                                    Prusy nie były krainą jednolitą. Zamieszkiwało je wiele plemion, które swoje
                                                    nazwy wzięły od nazw terytoriów przez siebie opanowanych. Najpełniejszy katalog
                                                    pruskich nazw plemiennych i terytorialnych podał krzyżacki kronikarz Piotr
                                                    Dusburg żyjący w XIV stuleciu. Podzielił on Prusy na jedenaście "ziem": Ziemię
                                                    Chełmińską i Lubawską, Pomezanię, Pogezanię, Warmię, Natangię, Sambię, Nadrowię,
                                                    Skalowię, Sudowię, Galindię oraz Barcję. Najdalej wysunięta na północ,
                                                    przecinając dolinę Niemna, leżała Skalowia. Na południowy wschód od Skalowii, od
                                                    Niemna po Biebrzę, zaś na wschód aż po ziemie litewskie, rozciągała się rozległa
                                                    Sudowia czyli Jaćwież. Nadrowia leżała w dolinie środkowej Pregoły. Na zachód od
                                                    Nadrowii morski półwysep zajmowała Sambia, gdzie najdłużej, bo aż do połowy
                                                    siedemnastego stulecia, zachował się staropruski język. Na południe od Pregoły i
                                                    Półwyspu Sambijskiego leżała Natangia, granicząc na linii Łyny z Barcją.
                                                    Wybrzeże Zalewu Wiślanego oraz dolną Pasłękę obejmowała Warmia, przechodząc na
                                                    południu w Pogezanię. Pomezania mieściła się pomiędzy Wisłą, Nogatem, a Ossą.
                                                    Porośnięta puszczą Galindia obejmowała całą Dolinę Wielkich Jezior Mazurskich
                                                    oraz piaszczyste ziemie graniczące na południu z Kurpiami i Mazowszem.

                                                    Interesująca jest etymologia nazw pruskich krain. Nazwa Pomezania pochodzi
                                                    prawdopodobnie od pruskiego słowa pamedian oznaczającego "podlesie", zaś
                                                    Pogezania od słowa pagudian , co oznacza "kraj porośnięty zaroślami". Warmia
                                                    zapożyczyła swoją nazwę najprawdopodobniej od przymiotnika wormyan (czerwony),
                                                    co nadawałoby jej miano "czerwonej ziemi". Istnieje też teza, że Warmia wzięła
                                                    swą nazwę od dużej ilości trzmieli (po prusku warmai - trzmiel). Nazwa Natangii
                                                    najbliższa jest określeniu "krainy spływającej wodami". Nazwy Barcji i Nadrowii
                                                    wiążą się chyba z zajęciami mieszkańców tych ziem i wywodzą od pszczelej barci i
                                                    wydrążonego pnia (druwis). Badaczom nie udało się dotychczas rozszyfrować nazwy
                                                    Skalowia, która niejasno wiąże się z jakimś określeniem lasu. Sudowia wraz ze
                                                    swoim ludem wzięła nazwę od rzeki Suduone, Sudonia (dzisiejsza Szeszupa). Miano
                                                    Sambii oznaczało "kraj nizinny", zaś Galindii wiąże się zapewne z położeniem tej
                                                    ziemi na pograniczu prusko-mazowieckim. Galas i gals w językach bałtyjskich
                                                    oznacza koniec, a więc Galindia byłaby czymś w rodzaju pruskiej Ukrainy.

                                                    W opisie Piotra Dusburga opuszczonych zostało kilka ziem pruskich wymienionych
                                                    we wcześniejszych, dwunasto- i trzynastowiecznych źródłach. "Liber census
                                                    Daniae" wymienia: Lanzanię, Peragodię i Zlinię. Dokument króla czeskiego
                                                    Ottokara z roku 1267 zalicza do ziem pruskich: Ziemię Sasinów, Pasłęk i Landesen
                                                    (prawdopodobnie identyczny z Lanzanią). Pojawiła się w nim również Getwesia,
                                                    najprawdopodobniej tożsama z Jaćwieżą. Latopisy ruskie na obszarze Jaćwieży
                                                    wyróżniły niewielki kraik - Polekszę, zaś w dokumentach króla litewskiego
                                                    Mendoga z połowy XIII w. znalazła się też nazwa terytorium pruskiego Dainowa. Z
                                                    kronikarskich zapisów wynika, że ziemie pruskie obejmowały dziesięć dużych
                                                    terytoriów plemiennych i około dwudziestu mniejszych "ziem".

                                                    Różne były losy ziem i plemion pruskich. Potężni Galindowie, o których w swoim
                                                    dziele spisanym w drugim stuleciu wspomina geograf rzymski Ptolemeusz, zniknęli
                                                    z kart dziejów jeszcze przed inwazją krzyżacką i jest to jedna z historycznych
                                                    zagadek. Aleksander Brückner podaje za kronikarzem krzyżackim Piotrem Dusburgiem
                                                    taką oto legendę:
                                                    "Kraj Golędów już w połowie XIII wieku tak był wyludniony i pusty, że
                                                    wytłumaczono to osobliwszą baśnią. Opływał on niegdyś tak bardzo w ludzi, że ich
                                                    wyżywić nie mógł; aby przeludnieniu zapobiec, uradzili Golędzi, inaczej niż
                                                    Farao, co to chłopców żydowskich zabijać, a dziewczęta chować kazał, aby
                                                    chłopców na wojnę chowano, dziewczęta zaś zabijano. Lecz matki chowały córki po
                                                    kryjomu; otóż poobcinano wszystkim piersi, by więcej nie karmiły. Nad
                                                    biadającymi ulitowała się wieszczka, kierująca losami całego kraju, zawołała
                                                    więc starzyznę i oznajmiła: bogowie wasi żądają, abyście bez broni przeciw
                                                    chrześcijanom ruszyli. Wybrali się Golędzi wesoło na wyprawę i wracali już z
                                                    ogromnymi łupami, gdy kilku jeńców, umknąwszy, pouczyło chrześcijan, że Golędzi
                                                    nie mają broni; ci, ośmieleni, rzucili się na nich i wyrżnęli ich, a bezbronny
                                                    kraj ogołocili potem sąsiedni Sudowie do szczętu. Tradycja ta, zapisana przez
                                                    kronikarza pruskiego oparła się o rysy prawdziwe, powiązała je tylko niezręcznie."

                                                    Najpełniej politycznie rozwinęli się Sudynowie (Jaćwingowie), osiągając w XIII
                                                    w., tuż przed upadkiem, etap związku plemion. Najznaczniejszą rolę ekonomiczną i
                                                    kulturową odegrali Sambowie, wchłaniając w swój zasięg Skalowów, Nadrowów i
                                                    Natangów. Na Sambii mieściły się pruskie centra wymiany towarowej, zaś tamtejsze
                                                    kontakty handlowe sięgały do Szwecji, Danii i na Ruś. Najsłabiej zarysował się
                                                    zespół plemion zachodnich: Warmów, Pogezanów i Pomezanów, którzy przechodząc na
                                                    zachodni brzeg Wisły wciągnięci zostali powoli w słowiański krąg kulturowy. Z
                                                    przytoczonych tu nazw do dziś w użyciu pozostają tylko nazwy Warmii i Półwyspu
                                                    Sambijskiego.
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:56
                                                    ODKRYWCZA POTĘGA MODY

                                                    Północne terytoria plemion bałtyjskich były zbyt oddalone od centrum świata
                                                    starożytnego, dlatego informacje przekazywane o nich przez rzymskie źródła były
                                                    skąpe i wyrywkowe. Jednakże już za panowania Augusta (około 12 roku p.n.e.)
                                                    powstała tzw. Mapa Agryppy. Mapa ta, umieszczona na ścianie Porticus Vipsaniae
                                                    na Polu Marsowym w Rzymie, przedstawiała znany Rzymianom świat. Zaznaczone na
                                                    niej zostało ujście Wisły do tzw. Oceanu Północnego, którego zatokę według
                                                    starożytnych stanowił Bałtyk. Jako, że siedziby Prusów leżały poza obszarem
                                                    Germanii, z której Rzymianie chcieli uczynić prowincję imperium, zainteresowanie
                                                    tą krainą nie objawiło się planami politycznymi. Spowodowała je moda i
                                                    zapotrzebowanie na "miodowy kamień" czyli bursztyn. Wyroby i ozdoby z bursztynu
                                                    na przełomie er stały się niebywale modne i poszukiwane przez bogate warstwy
                                                    Imperium Romanum. W wielu miastach pracowały bursztyniarskie manufaktury,
                                                    zużywające wiele ton surowca. Najsłynniejsze mieściły się w Akwilei.

                                                    Od pierwszego stulecia przed naszą erą funkcjonował dobrze zorganizowany i
                                                    bezpieczny szlak handlowy, którym kupcy celtyccy i rzymscy przewozili wielkie
                                                    ilości bursztynowego surowca. Słynny "bursztynowy szlak" prowadził od Carnutum
                                                    nad Dunajem przez Bramę Morawską, okolice dzisiejszego Wrocławia i dalej Prosną
                                                    i Wartą w stronę Kujaw. Tu się rozdzielał. Można było po "bałtyckie złoto"
                                                    wędrować prosto do ujścia Wisły albo poprzez Ziemię Chełmińską dotrzeć na Mazury
                                                    i Półwysep Sambijski. Tę trasę potwierdzają liczne archeologiczne odkrycia
                                                    bursztynowych składów, biegnące od Bałtyku do Dunaju. Inna odnoga bursztynowego
                                                    szlaku to trasa wschodnia biegnąca hipotetycznie przez dorzecze Dniestru i
                                                    Wschodnie Podkarpacie, dalej Bugiem, poprzez Wysoczyznę Mławską i terytoria
                                                    Galindów, rozciągające się w pasie Wielkich Jezior Mazurskich, aż po Półwysep
                                                    Sambijski. W starorzymskiej literaturze zachował się opis jednej z bursztynowych
                                                    wypraw, zamówionej przez samego cesarza Nerona. Ekspedycja ta wyruszyła w
                                                    kierunku Bałtyku około 64 roku naszej ery, a dowodził nią rzymski ekwita z
                                                    patrycjuszowskiego rodu, który zapewne wcześniej zajmował wysokie stanowisko w
                                                    administracji jednej z naddunajskich prowincji i stąd znał dobrze obyczaje
                                                    "północnych barbarzyńców". Wyprawa dotarła do ziem Prusów i być może nawet na
                                                    Półwysep Sambijski - miejsce najbogatsze w bursztynowe złoża. Piliniusz Starszy
                                                    w jednym ze swoich dzieł zachwyca się wprost efektami neronowego przedsięwzięcia:
                                                    "Przewędrowali punkty handlowe i samo wybrzeże, a bursztynu przywieźli tak dużo,
                                                    że nawet siatka mająca powstrzymać dzikie bestie i osłaniać loże, miała w każdym
                                                    węzełku bursztyn, arena zaś, nary i wszelki sprzęt przez jeden dzień igrzysk
                                                    gladiatorskich, aby różnił się od innych rodzajem wystawy - były bursztynowe".

                                                    Dzięki popytowi na bursztyn, od połowy II wieku do IV, kultura materialna Prusów
                                                    osiągnęła wysoki poziom. Z tego okresu datuje się duża ilość znalezisk rzymskich
                                                    na Pojezierzu Mazurskim. Szczególnie cenione wśród Prusów były naczynia z
                                                    cienkiej blachy brązowej, puchary szklane i wazy sprowadzane z galijskich
                                                    warsztatów. Za bursztyn uzyskiwano też zapinki srebrne i brązowe oraz ogromne
                                                    ilości szklanych paciorków. W V wieku w pośmiertnym wyposażeniu pruskich
                                                    grobowców nie ma już tak bogatych przedmiotów.

                                                    Mazurska koniunktura bursztynowa zakończyła się kiedy pośrednictwo w handlu
                                                    bursztynem przejęli Gotowie i Gepidowie osiadli u ujścia Wisły. Klify
                                                    bursztynodajne Sambii, plaże Mierzei Wiślanej i Kurońskiej, dostarczały światu
                                                    starożytnemu najwięcej bursztynowego surowca. Na skutek destabilizacji wywołanej
                                                    wojnami markomańskimi (166 - 178 w.n.e.) większego znaczenia nabrała droga
                                                    handlowa wiodąca na Sambię z Danii wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku. Centrum
                                                    handlowe, które powstało w Danii i na duńskich wyspach, rozprowadzało
                                                    bursztynowe wyroby po całej Germanii i Galii. Południowy szlak bursztynowy
                                                    przestał się liczyć i kupieckie karawany nie przemierzały już puszczańskich
                                                    włości nad wielkimi jeziorami. Ale bursztyn był dalej w cenie. Zainteresowanie
                                                    nim okazali dużo później Krzyżacy, nakładając a pruskie wsie i osady obciążenia
                                                    regaliami bursztynowymi. Nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi bursztynu nie
                                                    przynosiło morze. Bursztynodajne warstwy występowały płytko pod powierzchnią
                                                    ziemi w przesuniętych przez lodowiec iłach oligoceńskich. Wydobycie prowadzono
                                                    metodą odkrywkową. Dzisiaj mazurskie złoża bursztynowe są już prawie całkowicie
                                                    wyeksploatowane, niemniej zdarzają się jeszcze znaleziska. Wspomina o nich nawet
                                                    przewodnik turystyczny po gminie Miłki koło Giżycka, namawiając turystów do
                                                    "bursztynowych łowów".
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:57
                                                    PRUSÓW ZE ŚWIĘTYMI OBCOWANIE

                                                    W roku 1997 minęło równo tysiąc lat od męczeńskiej śmierci św. Wojciecha -
                                                    patrona Polski, dzięki któremu nasz kraj zaistniał bardzo wyraziście w
                                                    chrześcijańskim świecie Europy. Święty Wojciech poniósł męczeńską śmierć z rąk
                                                    Prusów, zainspirowany do swojej pruskiej misji chrystianizacyjnej przez
                                                    Bolesława Chrobrego, z którym spokrewniony był poprzez Dobrawę. Święty Wojciech
                                                    - biskup Pragi, przyjaciel cesarza Ottona III i krewny polskiego władcy - był
                                                    postacią na ówczesne czasy nietuzinkową. Pochodził z książęcego rodu
                                                    Sławnikowiców władających czeskimi Libicami. W wyniku działań konkurencyjnego
                                                    rodu Przemyślidów, którzy rządzili Pragą, był dwukrotnie usuwany z biskupiego
                                                    stolca. Po pierwszym wygnaniu udał się do Rzymu, gdzie poznał papieża i osiadł w
                                                    klasztorze benedyktynów na Awentynie. Po drugim - odwiedził Węgry, Francję i
                                                    Polskę. Z Polski, za namową Bolesława Chrobrego zainteresowanego objęciem
                                                    północnych terytoriów "Dagome iudex", udał się z misją do Prus.

                                                    Misjonarz udał się do Prus drogą morską z Gdańska, gdzie wcześniej chrzcił i
                                                    nauczał przez cztery tygodnie. Trasa wyprawy misyjnej św. Wojciecha trudna jest
                                                    do ustalenia, podobnie jak miejsce jego męczeńskiej śmierci. Najprawdopodobniej
                                                    łódź ze św. Wojciechem, jego bratem Radzimem (późniejszym pierwszym polskim
                                                    arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim Gaudentym) oraz innym benedyktynem -
                                                    Boguszą, podążyła najbardziej dostępnym szlakiem wiodącym do Pomezanii wodami
                                                    Zatoki Wiślanej, powiększonej ówcześnie o głęboko wcinający się ku południowi
                                                    zbiornik wodny jeziora Druzno. Pomezanie przyjęli misjonarzy chłodno i niezbyt
                                                    przyjaźnie. Św. Wojciech co prawda deklarował swoje pokojowe zamiary, odsyłając
                                                    nawet drużynę zbrojną, którą dla ochrony przydzielił mu Chrobry, ale kompletnie
                                                    nie znał pruskich obyczajów i wybrał się do Prusów bez tłumacza. Pomezanie
                                                    odrzucili nauki św. Wojciecha i nakazali mu opuścić ich kraj pod groźbą śmierci.
                                                    Św. Wojciech oddala się na parę dni, ale nie rezygnuje i powraca. 23 kwietnia
                                                    997 r. zostaje zabity przez Prusów, najprawdopodobniej w pruskim Świętym Gaju
                                                    koło Bagardu nad rzeką Dzierzgoń. Źródła niemieckie lokują miejsce śmierci
                                                    misjonarza w okolicach Tenkit na Półwyspie Sambijskim, gdzie ustawiono nawet
                                                    pamiątkowy krzyż. Nie ma to jednak żadnego potwierdzenia w źródłach, z których
                                                    najpoważniejsze stanowi pierwszy żywot świętego spisany w latach 998 - 999 w
                                                    klasztorze na Awentynie według relacji świadka wydarzeń i brata św. Wojciecha -
                                                    Radzima. Legenda głosi, że polski władca wykupił od Prusów ciało męczennika za
                                                    wagę złota, a szalę przeważył legendarny "wdowi grosz". Prusowie broniąc swoich
                                                    wierzeń i dokonując kaźni na św. Wojciechu, przysłużyli się sprawie polskiej w
                                                    chrześcijańskim świecie. Wspomogli politykę Bolesława Chrobrego w dążeniu do
                                                    ustanowienia w Gnieźnie polskiej władzy kościelnej. Prof. Henryk Samsonowicz
                                                    powiedział o św. Wojciechu, iż "spadł nam jak z nieba w najbardziej odpowiednim
                                                    momencie". Chrobry po zjeździe gnieźnieńskim kontynuował politykę pokojowej
                                                    chrystianizacji Prus, która zaowocowała następnym męczennikiem za wiarę. Chyba
                                                    ze względu na swoje niemieckie pochodzenie pozostaje on głęboko w cieniu św.
                                                    Wojciecha i jego postać prawie w ogóle nie jest w Polsce znana.

                                                    W roku 1009 w ślady św. Wojciecha poszedł jeden z jego pierwszych biografów,
                                                    kanonik magdeburski i kameduła, św. Bruno z Kwerfurtu. Wyprawił się on z misją
                                                    chrystianizacyjną do Prus również za namową Bolesława Chrobrego, z którym
                                                    łączyła go głęboka przyjaźń. Św. Bruno pisał o Chrobrym: "Kocham go jak własną
                                                    duszę, a bardziej niż życie moje" i potępiał cesarza Henryka II za jego
                                                    antypolską politykę. Do Prus wybrał inną drogę niż jego poprzednik, kierując się
                                                    od strony Mazowsza na północny-wschód, najprawdopodobniej w kierunku pogranicza
                                                    jaćwieskiego. Misja św. Brunona odnosiła na początku sukcesy. Udało mu się
                                                    ochrzcić jednego z wodzów jaćwieskich - Niecimierza. Inne źródła wspominają o
                                                    możnowładcy galindzkim Izegupie, który wraz ze swoim ludem mieszkał "nad wielkim
                                                    odległym jeziorem" (badacze niemieccy identyfikowali je z jeziorem Niegocin).
                                                    Finał misji był jednak tragiczny. Thietmar w swojej kronice opisuje:
                                                    "Kiedy 14 lutego głosił słowo Boże na granicy tego kraju i Rusi sprzeciwili się
                                                    tubylcy, a gdy on dalej nauczał Ewangelii, schwytali go i za to, że tak kochał
                                                    Chrystusa, który jest głową Kościoła, odcięli głowy zarówno jemu, jako jagnię
                                                    łagodnemu, jak jego osiemnastu towarzyszom".

                                                    Źródła niemieckie, jako miejsce śmierci św. Brunona przyjęły okolice
                                                    dzisiejszego Giżycka, co jest niezbyt prawdopodobne. Niemniej, na jednym ze
                                                    wzgórz nad Niegocinem można do dziś podziwiać żelazny krzyż poświęcony świętemu
                                                    i jego towarzyszom, taki sam jak wystawiony na Sambii św. Wojciechowi.
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:57
                                                    MAZOWIECKIE ZAKUSY I KŁOPOTY

                                                    Po klęsce misji chrystianizacyjnych św. Wojciecha i św. Brunona północnych pogan
                                                    zaczęto nawracać mieczem. Jedną z pierwszych wypraw na Prusy, określaną mianem
                                                    odwetu za śmierć obu misjonarzy, podjął podobno już w roku 1015 Bolesław
                                                    Chrobry. Wspominają o niej kroniki Galla Anonima i Adama Bremeńskiego. Natomiast
                                                    w kronice Wincentego Kadłubka czytamy, iż jedenastowieczny władca Mazowsza -
                                                    Miesław - wszedł w sojusz z plemionami pruskimi, walcząc przeciwko Kazimierzowi
                                                    Odnowicielowi. Miesław poniósł klęskę w 1047 r. i według legendy zbiegł do Prus
                                                    z resztkami swojej drużyny. Dalej legenda głosi, że wywyższał się tam bardzo,
                                                    pragnąc przejąć władzę nad plemionami, co nie skończyło się dla niego dobrze.
                                                    Wincenty Kadłubek zanotował:
                                                    "Po wielu mękach wieszają go na bardzo wysokiej szubienicy i mówią: W górę
                                                    dążyłeś, góry się trzymaj - aby oczywiście nawet umierającemu nie brakowało
                                                    szczytu upragnionej wysokości".

                                                    W X i XI stuleciu ziemie pruskie były najeżdżane przez zbrojne wyprawy ruskie
                                                    (latopisy wzmiankują, że zagony sięgały aż po Sambię), przez Wikingów i
                                                    Duńczyków. Nikt nie potrafił jednak na trwałe zaanektować pruskiego terytorium i
                                                    narzucić jego mieszkańcom własnego prawa i religii.

                                                    Na przełomie 1107 i 1108 r. wyprawę zbrojną do Prus podjął Bolesław Krzywousty.
                                                    Zaatakowano Prusów zimą i wycofano się, wziąwszy jeńców i łupy, wraz
                                                    znadchodzącą wiosną. Tak wspomina zimową kampanię Krzywoustego Gall Anonim:
                                                    "Wkroczył tedy do Prus, kraju dość dzikiego, skąd, szukając a nie znajdując
                                                    sposobności do walki, powrócił z obfitym łupem, wznieciwszy pożary i wziąwszy
                                                    jeńców".

                                                    W 1111 r. Krzywousty znów ruszył do Prus, "z lodu na jeziorach i bagnach
                                                    korzystając jakby z mostu, bo nie ma do owego kraju innego dostępu, jak tylko
                                                    przez jeziora i bagna". Drużyny Krzywoustego znowy powróciły z wyprawy nie
                                                    odnosząc żadnego spektakularnego zwycięstwa, paląc jedynie napotkane po drodze
                                                    siedziby Sasinów i Galindów, biorąc jeńców i łupy. Niepowodzenia pruskie
                                                    Krzywoustego miały poważne konsekwencje. Nie udało się ujarzmić i przyłączyć
                                                    Prusów do państwa polskiego, zyskano zaś w plemionach pruskich zaprzysięgłego
                                                    wroga, który mszcząc się dokonywał łupieżczych najazdów na Mazowsze i Kujawy. Od
                                                    tej pory pólnocno-wschodnie rubieże ziem polskich były bez przerwy narażone na
                                                    niespodziewane najazdy zbrojne jeźdźców pruskich, którzy łupili wszystko, co im
                                                    wpadło w ręce, zabijali mężczyzn, porywali kobiety i dzieci.

                                                    W ramach II Krucjaty do Ziemi Świętej cysters Bernard z Clairvaux wyznaczył
                                                    chrześcijańskim ludom północnogermańskim i słowiańskim jako cel wypraw
                                                    krzyżowych pogańskie ziemie nadbałtyckie. W 1163 r. taką wyprawę poprowadził do
                                                    Prus Bolesław Kędzierzawy. Jego akcja odniosła pewne sukcesy na wschód od Wisły,
                                                    w dolinie Ossy i Dzieżgoni. Następna wyprawa Kędzierzawego poprowadzona została
                                                    na Jaćwięgów. Rycerstwo polskie dostało się w zasadzkę i poniosło klęskę. Jej
                                                    przyczynę upatrywano w zdradzie jaćwieskich przewodników będących na polskim
                                                    żołdzie. Po tej krwawej łaźni pozostawiono Prusów na kilkadziesiąt lat w
                                                    spokoju, choć Wincenty Kadłubek odnotowuje w 1193 r. wyprawę zbrojną na
                                                    Poleksian, plemię pruskie zamieszkujące dorzecze rzeki Ełk.

                                                    W tym czasie na szerszą skalę rozpoczęto akcje misyjne koordynowane przez
                                                    cystersów i pierwszego biskupa pruskiego - Chrystiana. Jednak Prusowie nadal
                                                    opierali się chrystianizacji i obcym wpywom, zaś prusko - mazowieckie pogranicze
                                                    było widownią ciągłych wzajemnych najazdów łupieżczych i walk. W 1220 r.
                                                    Prusowie sprzymierzeni z księciem ruskim Danielem spustoszyli Mazowsze i Ziemię
                                                    Chełmińską, zadając dotkliwą klęskę Konradowi Mazowieckiemu. W odwecie, w latach
                                                    1221 - 1223, zorganizowano dwie krzyżowe wyprawy polskie przeciw Prusom, w
                                                    których zgodnie wzięli udział: Leszek Biały, Henryk Brodaty, Konrad Mazowiecki
                                                    oraz dwaj książęta pomorscy - Świętopełk i Warcisław. Z drugiej wyprawy Henryk
                                                    Brodaty przywiózł na Śląsk pruską dziewczynę, która została ulubioną dwórką
                                                    księżnej, późniejszej św. Jadwigi. Napaść Prusów na Mazowsze w 1224 r.
                                                    zniwelowała sukcesy "krzyżowców". Koalicja książąt dzielnicowych też szybko się
                                                    rozpadła i Konrad Mazowiecki znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, zagrożony
                                                    przez Prusów, którzy podchodzili aż pod Płock będący stolicą księstwa. Kronikarz
                                                    krzyżacki Piotr Dusburg podaje, że książę Konrad zmuszony był płacić Prusom
                                                    trybut w postaci koni i barwnych szat, a gdy nie dysponował tymi dobrami,
                                                    wskazywał poganom mienie swoich dworzan, które mogli ukraść. Relacja ta może być
                                                    tendencyjna, gdyż krzyżaccy kronikarze za wszelką cenę starali się udowodnić
                                                    konieczność sprowadzenia ich zakonu na Mazowsze. Niemniej sytuacja stała się
                                                    naprawdę trudna i Konrad Mazowiecki, idąc za radą biskupa Chrystiana, postanowił
                                                    osadzić na pograniczu mazowiecko-pruskim straż złożoną z rycerzy zakonnych.

                                                    Nie zakończyło to walk Polaków z Prusami. Przez następne lata Polacy w sojuszu z
                                                    Zakonem usiłowali pokonać Prusów, czym narazili się na odwetowe akcje
                                                    sprzymierzonych sił litewsko-jaćwieskich. Jedno z najmocniejszych uderzeń
                                                    skierowane zostało na Mazowsze w 1260 roku, kiedy to Mendog spalił Płock. Dwa
                                                    lata później jego zięć Szwarno doszedł do ziemi czerskiej, ścinając podobno
                                                    własnoręcznie księcia mazowieckiego Siemowita - wiernego sojusznika Zakonu.
                                                    Jaćwięgowie zadali oddziałom mazowieckim klęskę pod Długosiodłem. Kiedy w 1263
                                                    Treniota zaczął pustoszyć kasztelanię łowicką, Mazowsze i ziemię chełmińską -
                                                    miarka się przebrała. W czerwcu 1264 r. książę krakowski i sandomierski Bolesław
                                                    Wstydliwy zebrał siły w Zawichoście i uderzył na Galindię i Jaćwież, pokonując
                                                    wojska jaćwieskiego wodza Komata, który padł w bitwie. Nie zakończyło to
                                                    jaćwieskich wypraw łupieżczych na Mazowsze. W 1266 r. Prusowie spustoszyli
                                                    Płock, zaś w 1267 r. zdobyli i zniszczyli Ciechanów, w 1278 r. najechali Kujawy,
                                                    zapędzając się aż na ziemię lubelską i sandomierską. Książę Leszek Czarny zadał
                                                    sprzymierzonym wojskom rusko-litewsko-jaćwieskim druzgocącą klęskę 23 lutego
                                                    1280 r. pod Goślicami. Dwa lata później zepchnął i pokonał Jaćwięgów na
                                                    północnym brzegu Narwi. Były to ostatnie boje Polaków z Jaćwięgami, wspominane
                                                    przez dziejopisarzy.
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:58
                                                    KRZYŻACKI BLITZKRIEG

                                                    W porównaniu z dotychczasowymi próbami zawojowania i podporządkowania Prus,
                                                    trwającymi przeszło dwa stulecia, rycerze zakonni przeprowadzili prawdziwy
                                                    "blitzkrieg", pokonując zbrojnie plemiona pruskie i zajmując ich terytorium w
                                                    niespełna półwiecze. Nie była to jednak rzecz łatwa.

                                                    Pierwsza grupa Krzyżaków przybyła do rozdartej dzielnicowymi waśniami Polski w
                                                    roku 1228 i zajęła gródek zwany Vogelsang, leżący na terenie dzisiejszego
                                                    Torunia. Było to trzech rycerzy zakonników pod dowództwem Filipa z Halle. Dwa
                                                    lata później do Nieszawy przybyły główne siły zakonne pod dowództwem Hermana von
                                                    Balka. Po wyparciu Prusów z Ziemii Chełmińskiej, pod koniec roku 1234, Krzyżacy
                                                    urządzili pierwszą wielką wyprawę krzyżową na ziemie rdzennie pruskie.
                                                    Skorzystali przy tym z pomocy skierowanego tu przez papieża rycerstwa
                                                    niemieckiego i polskiego (z pomocy europejskich "krzyżowców" zakon będzie
                                                    korzystał dość często, jak wiemy, również pod Grunwaldem). Do decydującej bitwy
                                                    doszło nad rzeką Dzierzgonią (Sirgune), gdzie pomezańscy Prusowie zostali
                                                    dotkliwie pobici i musieli uznać krzyżacką zwierzchność. Szybko powstały grody:
                                                    w Kwidzynie, Elblągu, Dzierzgoniu, stanowiące doskonałą bazę operacyjną przy
                                                    opanowywaniu dalszych ziem pruskich. Tę taktykę zaczepno-obronną Krzyżacy
                                                    stosowali przez cały okres podboju Prus. Nagłym atakiem zajmowali jakiś obszar,
                                                    wzmacniali istniejące grody pruskie lub budowali nowe strażnice, które chroniły
                                                    zdobyty obszar i były punktem wypadowym do dalszych podbojów.

                                                    Po klęsce Pomezanów plemiona Pogezanów, Warmów, Natangów i Bartów zaczęły się
                                                    organizować do wspólnej walki przeciw najeźdźcy. Doszło nawet do oblężenia
                                                    zajętej przez Krzyżaków Bałgi, której z odsieczą przybył książę saski Otto z
                                                    Brunszwiku. Do połowy trzynastego stulecia Krzyżakom pod wodzą mistrzów: Hermana
                                                    von Balka, Poppona von Osternah i Henryka von Wide udało się pokonać plemiona
                                                    Pomezanów, Pogezanów, Warmów, Natangów i Bartów oraz objąć w posiadanie teren
                                                    wzdłuż prawego brzegu Wisły, a następnie wzdłuż Mierzei Wiślanej po Półwysep
                                                    Sambijski. Ale opór pruski na tym obszarze nie ustał. W 1242 r., korzystając z
                                                    konfliktu Krzyżaków z księciem gdańskim Świętopełkiem, Pomezanie wzniecili
                                                    wielkie powstanie. Krzyżacy utrzymali jedynie Bałgę i Elbląg. Latem 1243 r. pod
                                                    Rządzem, niedaleko Grudziądza, powstańcy rozbili całkowicie wojska krzyżackie.
                                                    Przed pruskim atakiem uchroniły się jedynie załogi w Toruniu, Chełmnie i
                                                    Radzyniu. Pokój ze Świętopełkiem, zawarty na Kowalowym Ostrowie, pozwolił jednak
                                                    Krzyżakom opanować sytuację i do 1249 r. powtórnie ujarzmić zbuntowane plemiona
                                                    zachodniopruskie. W latach 1250 - 1251, korzystając z pomocy brandenburskiej,
                                                    opanowano też ziemie południowej Natangii i w głębi kraju leżącej Barcji. W roku
                                                    1253 rycerstwo zakonne pod wodzą wielkiego mistrza Poppona zajęło puszczańskie
                                                    tereny Galindii, budując tu łańcuch strażnic i grodów obronnych, z których
                                                    skierowano inwazję na Jaćwież. Głównym celem ekspansji stał się jednak Półwysep
                                                    Sambijski. W wielkiej wyprawie na Sambię, do której doszło późną jesienią 1254
                                                    r., Krzyżacy zgromadzili około 60 tys. ludzi: rycerstwa niemieckiego, polskiego
                                                    i czeskiego. Dowództwo wyprawy złożyli politycznie na ręce króla czeskiego
                                                    Przemysława II Ottokara. Krzyżowcy błyskawicznie opanowali nie stawiającą prawie
                                                    oporu Sambię i na wzgórzu nad Pregołą założyli gród nazwany na cześć króla
                                                    czeskiego - Królewcem. Z zajęciem przez Krzyżaków Sambii nie pogodzili się
                                                    Nadrowowie i Skalowowie, tocząc walki na pograniczu, aż po rok 1259. Główne
                                                    ziemie pruskie zostały już przez Krzyżaków opanowane, jak się jednak wkrótce
                                                    okazało - nietrwale.

                                                    Prusowie postanowili porzucić wewnętrzne waśnie i zjednoczyć się w walce
                                                    przeciwko Krzyżakom. 20 września 1260 r., na wieść o klęsce jaką zadały
                                                    Krzyżakom pod Durbą wojska litewsko-żmudzkie, na całym obszarze Prus, od Wisły
                                                    po Niemen, wybuchło wielkie powstanie. Plemiona porozumiały się i wybrały
                                                    wodzów. Sambom przewodził Glande, Natangom - Herkus Monte, wychowany i
                                                    wykształcony wśród Krzyżaków (to on mógłby być pierwowzorem Konrada Wallenroda),
                                                    Bartom - Dziwan Klekin, Warmom - Glape, Pogezanom - Autume, Jaćwięgom - Skumand.
                                                    Monte odniósł druzgocące zwycięstwo pod Lubawą. Oddziały Skumanda dotarły aż pod
                                                    Toruń. W krzyżackich rękach utrzymały się jedynie: Welawa, Królewiec, Bałga i
                                                    Elbląg. Piotr Dusburg w swojej kronice, a po nim Jan Długosz, opowiadają
                                                    romantyczną historię o przyjaźni wodza Prusów Henryka Montego z rycerzem
                                                    zakonnym Hirzhalsem z Magdeburga. Hirzhals dostał się do pruskiej niewoli w 1261
                                                    r. i losowo został przeznaczony na ofiarę - spalenie w pełnej zbroi na koniu w
                                                    tzw. "świętym ogniu". Dwukrotnie Monte uwalniał przyjaciela, ale losowanie
                                                    uparcie wskazywało znowu na niego. Za trzecim razem Hirzhals sam dobrowolnie
                                                    wstąpił w ogień.

                                                    Po roku 1265 szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę Krzyżaków. Znów
                                                    zakonowi przyszła z pomocą chrześcijańska Europa. Papież Klemens IV ogłosił nową
                                                    krucjatę do Prus, która wspomogła rozbite siły krzyżackie. Prusowie z reguły
                                                    odnosili zwycięstwa w otwartym polu, doznając klęsk przy obleganiu grodów.
                                                    Powstanie zaczęło się chylić ku upadkowi po śmierci podczas bitwy pod Kowalewem
                                                    w 1271 r. Dziwana Klekina oraz Glape i Montego, którzy zostali zdradziecko
                                                    porwani i powieszeni publicznie w 1273 r. Rok jeszcze trwały wygasające walki
                                                    podjazdowe.

                                                    Po upadku wielkiego powstania pruskiego cały krzyżacki impet skierował się na
                                                    ziemię jaćwieską, atakowaną również od południa przez Mazowszan. Jaćwięgowie,
                                                    dowodzeni przez Skumanda (bądź Skomanda - mającego swoją siedzibę w rejonie
                                                    jeziora Skomętno na północ od Rajgrodu), Kantegarda, Jeduta (bądź Gedete -
                                                    władającego okolicami dzisiejszego Okartowa) i Skurdo, dzielnie bronili swojej
                                                    wolności, kontratakując często i skutecznie. Walki toczyły się aż do roku 1283,
                                                    kiedy to Krzyżacy, korzystając jak zwykle z obcych posiłków, przypuścili
                                                    zmasowany atak na Jaćwież ze wszystkich stron. W tej krwawej jaćwieskiej
                                                    kampanii nie zabrakło również szlachetnych epizodów rycerskich. Piotr z Dusburga
                                                    wspomina jak Skumand "wielkodusznie obronił przed zniewagami" pojmanego do
                                                    niewoli rycerza Ludwika von Liebenzelle, a później uwolnił go. Liebenzelle
                                                    dostał się zresztą powtórnie do niewoli, gdzie odegrał rolę "konia
                                                    trojańskiego", nawracając na chrześcijaństwo Kantegarda i 1600 jego poddanych.
                                                    Kantegard, Jedut i Skurdo uznali się za pokonanych i wraz z ocalałą ludnością
                                                    przyjęli chrzest. Najdłużej trwał w oporze Skumand, który uszedł w końcu ze
                                                    swoją drużyną na Ruś. Jednak po trzech latach życia na wygnaniu tęsknota za
                                                    krainą lasów i jezior spowodowała, że powrócił do Prus, podporządkował się
                                                    Krzyżakom i odtąd służył im wiernie, dowodząc nawet krzyżackimi oddziałami w
                                                    walkach z Litwinami.

                                                    Rok 1283 zakończył w zasadzie podbój ziem pruskich dokonany przez Krzyżaków.
                                                    Nieliczne lokalne bunty nie zmieniły już w niczym sytuacji. Max Toeppen tak
                                                    pointuje zajęcie przez Krzyżaków całej krainy pojeziernej:
                                                    "Wielu jej mieszkańców poniosło śmierć w walce, inni poddali się Zakonowi i na
                                                    jego ziemiach znaleźli nowe siedziby, a reszta uciekła do Litwinów, na
                                                    pustkowia. Przed rycerzami krzyżackimi stanęło zadanie umocnienia swych
                                                    posiadłości w obydwu krainach, Galindii i Sudowii, oraz stworzenie w nich nowego
                                                    życia i cywilizacji."

                                                    Od ujścia Wisły, aż po rzekę Ełk na wschodzie plemiona pruskie zostały
                                                    podporządkowane i ujarzmione, a na ich terytorium powstało najpotężniejsze w
                                                    Europie państwo zakonne, które z biegiem historii przejęło nazwę krainy.
                                                    Przymusowa chrystianizacja wygubiła tradycyjne pruskie wierzenia, chociaż wcale
                                                    nie nastąpiło to od razu. Jeszcze w połowie XV wieku biskup sambijski Michał pod
                                                    srogą karą zakazywał "odprawiania pogrzebów według pogańskich rytuałów,
                                                    zbierania się w puszczach i lasach nad mogiłami, urządzania tam biesiad,
                                                    składania ofiar i wzywania demonów". Widocznie miał powód b
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 17:59
                                                    NEOPRUSKI RENESANS

                                                    W ostatniej dekadzie XX stulecia okazało się niespodziewanie, że legenda plemion
                                                    pruskich jest ciągle żywa i potrafi zrodzić nawet ruch społeczny i doktrynę
                                                    polityczną. W lutym 1990 r. w Kownie filolog Letas Palmajtis i artysta Henrikas
                                                    Sambory założyli Bractwo "Prusa". Letas Palmajtis opierając się na swoich
                                                    badaniach odtworzył język pruski, określając swoje dzieło językiem neopruskim.
                                                    Powołane przez niego Bractwo "Prusa" posiada filię w Królewcu oraz klub polski w
                                                    Olsztynie, którego kierownikiem jest Szymon Kazimierski, jeden z twórców
                                                    ideologii Bractwa. Ideologia Bractwa "Prusa" zakłada, że Prusowie prztrwali
                                                    wieki niemieckiej, polskiej, litewskiej i rosyjskiej dominacji. Palmajtis i
                                                    Bractwo "Prusa" w ich imieniu upominają się o dziejową sprawiedliwość. W liście
                                                    zamieszczonym w pierwszym numerze olsztyńskiej "Borussii" "kanclerz klubu
                                                    litewskiego" Bractwa "Prusa" wypowiada się następująco:
                                                    "Starodawni Prusowie nie zostali zniszczeni fizycznie, ani też nie ulegli
                                                    asymilacji, gdyż niemieccy koloniści stanowili zawsze mniejszość. Prusowie
                                                    przejmowali języki - niemiecki, litewski, polski - lecz to oni asymilowali
                                                    obcych. (…wink Jeszcze dzisiaj ostatni Prusowie żyją w Niemczech, Polsce i na
                                                    Litwie i można ich neobałtycką kulturę odrodzić w języku neopruskim.
                                                    Najważniejszym celem naszego bractwa jest stworzenie takiej właśnie kolonii
                                                    neopruskiej, w której szkołach nauczany będzie język neopruski. Uważamy, że
                                                    możliwe jest odrodzenie narodu pruskiego wychodząc od przywracania autentycznych
                                                    elementów pruskich po asymilację współczesnych elementów słowiańskich i
                                                    bałtyckich. W kolonii tej osiedlać się będą mogli również ci wszyscy, którzy
                                                    zechcą zostać Prusami, a więc Litwini, Łotysze, Polacy, Rosjanie."

                                                    Cały pomysł z odtwarzaniem wymarłego narodu wygląda nieco groteskowo, tym
                                                    bardziej - doktryna polityczna Bractwa "Prusa", która zmierza do utworzenia
                                                    niepodległego państwa o nazwie Prusja, podzielonego wzorem Szwajcarii na
                                                    kantony: neopruski, rosyjski, polski, niemiecki i litewski. Idea jest utopijna,
                                                    ale wzbudza zainteresowanie. Tak jak cała historia plemion pruskich, które
                                                    przeżywają istny renesans, szczególnie na Małej Litwie. O tym jak poważnie
                                                    traktuje się tam pruskie dziedzictwo historyczne świadczy fakt, iż na głównym
                                                    placu Kłajpedy stanął pomnik wodza powstańców pruskich - Herkusa Monte. W
                                                    Polsce dzieje Prusów są wciąż mało znane, chociaż na krótko wzbudziły pewne
                                                    zainteresowanie za sprawą obchodów tysiąclecia śmierci św. Wojciecha oraz
                                                    milenijnego jubileuszu Gdańska. Później znów zapadły w obcoplemienną niepamięć.
                                                  • rita100 Re: Atlantyda Północy - historia plemion 19.01.10, 18:02
                                                    ofg.pl/zabytki-inne/atlantyda-polnocy-historia-plemion-pruskich-4519
                                                    Zauważcie, że tam pisze o wydawaniu komiksu. Nie wiem czy to prawda.
                                                    "Planujemy z Pileckim wydanie na ten temat komiksu - jak będzie gotowy masz u
                                                    mnie z autografem."

                                                    I co z tam komiksem ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka