rita100 06.05.06, 20:31 Z drogi , z drogi, bo taczki z pierwszą ziemią jadą ) Hej, w którym miejscu mam wysypać ? Był taki pomysł i się zmył, kopiec pierwszego pogromcy Krzyżaków. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 06.05.06, 20:32 "Herkus Monte uczynił więcej dla swojego ludu niż Robin Hood czy Wilhelm Tell dla swego - tak powiedział Józef Burniewicz, olsztyński dziennikarz i historyk, twórca idei usypania pod Olsztynem wielkiego kopca, ktory będzie sławić Herkusa Montego XIII- wiecznego pruskiego wojownika, bohatera walk z Krzyżakami. Przez kilka lat rozbijał duże armie i wodził za nos najlepszych rycerzy średniowiecznej Europy. Trzeba oddać sprawiedliwość Prusom, narodowi, który żył na tych ziemiach i który w haniebny sposób unicestwiono." Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 06.05.06, 20:33 Pomysł usypamia kopca ożywił legendę Herkusa Montego. Wojownik stał się patronem jednej z warmińskich szkół podstawowych, miłośnicy tradycji rycerskich urządzają biesiady jego imienia, powstał nawet zespół rokowy Herkus Monte. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 06.05.06, 20:33 Jak to bywa u nas , na każdy pomysł znajdzie się antypomysł i pomysł ucichł. Już nie słychać nawet echa pomysłu, a to dlatego , że kościół patrzy na Herkusa nieprzychylnym okiem. Chodzi tu o męczeńską śmierć św.Wojciecha. Kto bowiem zabił naszego męczennika ? Właśnie Prusowie. W świadomości przeciętnego Polaka Prusowie to ci, którzy nie chcieli przyjąć chrześcijaństwa i tylko napadali na nasze ziemie. To po to, by przeciwstawić się ich ekspansji, Konrad Mazowiecki sprowadził Krzyżaków. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 06.05.06, 20:34 Tak więc pomysł usypania kopca Montego upadł sześć lat temu, dokładnie sześć lat temu , gdy taki pomysł zrodził się na przed obchodami millenium i upadł. Wielki pomysł, wielkie wzruszenie i wszystko zakończyło się na słowach. Niestety nie u nas - ten wątek bedzie ku czci wielkiego legendarnego Herkusa Montego. Czas teraz na poznanie dokładnej legendy wielkiego wodza Prusów, który wyparł ze swoich ziem krzyżackich najeźdżców. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 06.05.06, 21:05 hallo, przywiozłam jeszcze jedną taczkę ziemi )) Odpowiedz Link
rita100 Re: Rycerz Henryk 07.05.06, 20:19 Rycerz Henryk Wódz Plemienia Natangów. Herkus Monte przyszedł na świat w okolicach dzisiejszego Górowa Iławeckiego w 1225r, a więc na rok przed sprowadzeniem rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie na ziemię chełmińską. Herkus pochodził z zamożnego rodu Montemidów z plemienia Natangów. Odpowiedz Link
rita100 Re: Rycerz Henryk 07.05.06, 20:20 Młodych Prusów porywano z ich wiosek i grodów, by służyli rycerzom zakonnym; czasami ojcowie sami wydawali swoich synów najeźdzcom. Herkus trafił do braci zakonnych w Magdenburgu, oddany pod ich 'opiekę' przez rodziców. Został ochrzczony i nadano mu imię Henryk. Już wkrótce władał mieczem jak mało kto, co szybko zwróciło uwagę Krzyżaków. Z łatwością nauczył się też niemieckiego i łaciny. Jako dwudziestoparoletni, już rycerz zakonny , wrócił w rodzinne strony cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 07.05.06, 20:20 jadą , jadą taczki następne a na tych taczkach ziemia więdnie Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 07.05.06, 20:21 kopiec ogromny się nam buduje i popatrzmy, kto jeszcze z ziemią dosuszuje Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 08.05.06, 20:41 Jako dwudziestoparolatek , już rycerz zakonny, wrócił w rodzinne strony. Mniej więcej wtedy, w 1249r po wieloletnich zmaganiach z najeźdzcą przedstawiciele pruskich plemion w obecności legata papieskiego podpisali z Krzyżakami w Christburgu (dzisiejszym Dzierzgoniu) dekret pokojowy. Prusowie zobowiązali się m.in. dp porzucenia pogańskich praktyk, wyrzeczenia się wielożeństwa i odbudowania zniszczonych kościołów. (Tu Tralala chyba mamy rozwiązaną zagadkę jednej 'Baby Pruskiej zamurowanej w kamieniach kościelnych - tam ją Prusowie schowali, tak chyba trzeba tłumaczyć tą odkrytą zamurowaną Babę Pruską ) Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 08.05.06, 21:11 Zakon zaś miał ochraniać pruskich poddanych. To przyrzeczenie Krzyżacy jednak notorycznie łamali. Zdaniem Jerzego Necia, historyka i autora monografii o życiu Herkusa Montego, zakon sprowokował bunt, by dokonać fizycznej eliminacji Prusów, gdyż układ dzierżgoński mógł się stać "zaczątkiem budowy chrześcijańskiego państwa w Prusach, ale bez udziału rycerzy-mnichów". W 1260 r wybuchło antykrzyżackie powstanie.... cdn Odpowiedz Link
fedar Re: Herkus Monte 18.05.06, 20:56 > (Tu Tralala chyba mamy rozwiązaną zagadkę jednej 'Baby Pruskiej zamurowanej w > kamieniach kościelnych - tam ją Prusowie schowali, tak chyba trzeba tłumaczyć > tą odkrytą zamurowaną Babę Pruską ) A Pruska Baba śpi sobie w najlepsze w murze kościoła w Prątnicy. Jak znajdę zdjęcie, to wrzucę do obrazkowego wątku Odpowiedz Link
tralala33 Re: Herkus Monte 18.05.06, 21:01 A to będzie 'własnoręczne' zdjęcie? Bo w internecie jakieś zdjęcia są, ale przydałoby się takie autorskie, może z komentarzem - gdzie dokładnie jest ta baba? Blisko wejścia czy gdzieś z boku? Widac ją od razu, czy trzeba poszukać? Odpowiedz Link
fedar Re: Herkus Monte 18.05.06, 22:17 Jeśli mnie pamięć nie myli, to po lewej stronie głównego wejścia do kościoła, dość łatwo odnaleźć. Odpowiedz Link
fedar Re: Herkus Monte 18.05.06, 22:14 Swojego zdjęcia nie znalazłem, ale złapałem koniec sznurka wiodącego do stron Pruthenii: www.pruthenia.strefa.pl/c577.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 08.05.06, 21:11 jadą, jadą kolejne taczki z ziemią z drogi panowie i panie Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 08.05.06, 22:51 Na dobranocke jeszcze trochę usypię kopca Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 09.05.06, 18:09 Nie słyszałam o taki pomyśle, a ciekawy - tyle, że taki kopiec powinien stanąć tam, gdzie Herkus Monte prowadził zwycięską bitwę. Gdzie to było? Skończyło się na pomyśle - nie nie szkodzi, takich pruskich 'kopców' - grodzisk i kurhanów zostawili nam Prusowie sporo, tylko trzeba się za nimi rozejrzeć. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 09.05.06, 20:19 Tralala, jo godała co zbzierałam artykuły ło Olsztynie i to buło we 'Wprost" por lot tamu. Łodszukałam i jest jek znolozł. Eszcze troche mom psisania i sia wszystko wyjaśni. Eszcze bandó łobrazki ze sławetnej bitwy. Tlo sia nie bójta tych łobrazków , bo to bitawa bandzie prawdziwa. Nie doczkał sia Herkus kopca, no ale łu noju bandzie to łogromny kopsiec, bo składający się z 2500 toczek ziamni. Może jeki matematyk łobliczy jakiej bandzie wysokości ten kposiec ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Henryk Merkus Monte 09.05.06, 21:24 W 1260 roku wybuchło antykrzyżackie powstanie. Jego bezpośrednią przyczyną było podstępne wymordowanie członków pruskiej starszyzny, która przybyła negocjować z rycerzami zakonu. 13 lipca tego samego roku Żmudzini, pobratymcy Prusów, zadali rycerzom zakonnym druzgocącą klęskę nad jeziorem Durbe w Liwonii (Inflanty). Wtedy właśnie Henryk Merkus Monte przeszedł na stronę swoich rodaków. Odpowiedz Link
rita100 Re: Merkus Monte - wódz Natangów 09.05.06, 21:25 Na początku walki z zakonem nie zamierzał się jednak wyrzekać chrześcijaństwa. Wysłał petycję do papieża Urbana IV. Opisał bestialstwo Krzyżaków i prosił o poparcie dla swojego ludu, uroczyście oddając go pod opiekę papieską. Petycja pozostała bez odpowiedzi. Rozgoryczony Henryk Merkus zwrócił sie znów do swoich dawnych bogów. Stał się na powrót Merkusem - walecznym wodzem plemienia Natangów. cdn Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Merkus Monte - wódz Natangów 09.05.06, 22:26 Śtrasznie noma sia podoba tan Herkus Monte, bo to i z Herkulesem sia kojarzy i z Hrabią MONTE Christo. Fejn rycerz z niego buł. A z Natangii i Barcji fotki moma w Atlantydzie Północy ... Odpowiedz Link
rita100 Re: Merkus Monte - wódz Natangów 09.05.06, 22:28 Gajowy to wkleisz linki do tego wątku ? Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Merkus Monte - wódz Natangów 09.05.06, 22:56 Z przyjemnością wklejam kilka linków ze zdjęciami zabytków Natangi i Barcji, oraz Sambii - historycznych krain, gdzie wojował bohater naszego wątku Merkus Monte - wódz Natangów ... schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=93&pos=10 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=93&pos=13 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=93&pos=14 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=93&pos=11 Odpowiedz Link
rita100 Re: Merkus Monte - wódz Natangów 10.05.06, 20:54 Tak oto na zdjęciach wyglądała kraina Natangi Barcji, oraz Sambii , gdzie ślad już zaniknął Montego, pierwszego i największego bohatera naszej ziamiczki. Tyle wieków mineło , a jednak legenda ciągle jest żywa i są ludzie , ktorzy nie pozwalają jej umrzeć jak zamiera dusza tej ziamiczki przekształcająć sie wyłącznie w krajobraz który podziwiamy nie znając jej dziejów. Nawet najpiękniejszy kwiat rośnie od korzeni za czym pokaże wszystkim swój urok. Trzeba poznać jej rozwój by czasmi ten kwiat nie wyrwać razem z korzeniami jak to już uczyniono w przeszłości. Odpowiedz Link
rita100 Re: Powstanie pruskie 10.05.06, 20:58 Powstanie pruskie W pierwszej fazie powstania (nazywanego drugim powstaniem pruskim) Prusowie niemal osiągneli zwycięstwo. 20 wrzesnia 1260r wszystkie plemiona pruskie uderzyły jednocześnie, co całkowicie zaskoczyło Krzyżaków. Zanim zakonowi udzielono pomocy z Zachodu, prawie cały kraj został wyzwolony. Oparły się jedynie załogi zamków utrzymujący kontakt ze światem drogą morską - Królewca, Bałgi, Elbląga oraz jedyna twierdza w głębi pruskiego terytorium - Bartenstein (zamek bartoszycki padł w końcu po trzech latach). Natangia była wolna ! Odpowiedz Link
tralala33 Re: Powstanie pruskie 10.05.06, 21:05 No to możemy pisać historię alternatywną - jakby wyglądały dziś Warmia i mazury, gdyby Krzyżacy musieli się wycofać z podbitych ziem? Czy dziś na północ od Polski istniało by państwo Prusów? Czy należałoby już do Uniii Europejskiej? Czy w polskich szkołach można by uczyć się języka pruskiego? Czy zamiast Łyny przez Olsztyn płynęłaby Alna? Odpowiedz Link
rita100 Re: Natangia wolna! - zdjecia walki 10.05.06, 21:16 To fantastyczny temat na następny watek, a teraz Tralala chowaj sie będzie bitwa na śmierć i zycie, a my bierzemy w tym udział. Do broni Tralala, chwyć za miecz i ruszamy pomagać dzielnym pruskim wojownikom. Natangia wolna! Z uwagi na drastyczne sceny, zdjecia tylko dla dorosłych. To jest ostra bitwa. schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=66 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=68 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=69 Zwyciężylismy ! Odpowiedz Link
tralala33 Re: Natangia wolna! - zdjecia walki 10.05.06, 21:18 Natangia wolna! Na długo? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 10.05.06, 21:21 To i ja dołożę trochę wirtulanje ziemi na kopiec dla pruskiego bohatera. 2300 Odpowiedz Link
rita100 Re: Pobici Krzyżacy 10.05.06, 21:40 O, to kopa ziemi )) dołożona dla Merkusa , nalezy mu się naprawdę Siedem lat Natangia była wolna, aż ...... Pobici Krzyżacy zaczeli się uciekać do podstępów. Przekupywali niektórych Prusów nadaniami ziemi w zamian za wpuszczenie za bramy warowni. Henryk Monte nie pozostawał im dłużny. W stroju rycerza zakonu przybywał do twierdzy i siedzib krzyżackich i wyprowadzał braci na pewną śmierć albo do niewoli. Przez siedem lat armia Herkusa nie dopuszczała wrogów na swój teren, ale potem sytuacja zaczeła się zmieniać. cdn jutro Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Pobici Krzyżacy 11.05.06, 20:44 Straśnie noma sia tan Merkus zidzi. Łón na najzienkszy kopsiec zasłużył. Tak jo mu dosypie wszystka ziemnia z wykopu pod nowy dóm łod mojygo sójsiada. Bandzie pora ołtów - wywrotek... Odpowiedz Link
rita100 Re: Na Natangów uderzyły nowe siły 11.05.06, 20:48 To pewnie już sięgamy do kopca Krakusa. Na Natangów uderzyły nowe siły Przez siedem lat armia Herkusa nie dopuszczała wrogów na swój teren, ale potem sytuacja zaczeła się zmieniać. Zakon zakonczył wojnę z księciem pomorskim Świętopełkiem, Krzyżaków zaczęli wspierać Polacy zaniepokojeni wdzieraniem się Prusów na ziemię chełmińską. Prusowie nadal jednak trzymali się mocno. Na Natangów uderzyły świetnie wyszkolone posiłki czeskie, ale nawet one nie poradziły sobie z wojownikami Herkusa. Odpowiedz Link
rita100 Re: Powieszenie Herkusa 11.05.06, 20:50 Powieszenie Herkusa Krzyżacy wiedzieli jedno: po śmierci wodza Prusowie wpadną w popłoch. Dowiedziawszy się przez szpiegów, gdzie zatrzymał się Herkus, porwali go, a potem publicznie powiesili (ten rodzaj śmierci był uznawany przez Prusów za szczególnie hańbiący). Po uduszeniu kat przebił jeszcze dla pewności serce Herkusa sztyletem. ---------------- Rachuby okazały się słuszne: opór Natangów zaczął słabnąć Powstanie w Prusach trwało jeszcze ponad 10 lat, ostatnie siedliska oporu unicestwiono w 1283 r. Tak kończy się legenda o Wielkim Herkusie Monte - Konrada Wallenroda Prusów. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Powieszenie Herkusa 11.05.06, 20:55 Łoj szkoda zielga tygo bohatyra Natangów . Gwołt złygo te Krzyżaki Prusom i Polakom wyrządziły. A jekby tak jeki łobrazek tygo Herkusa noleżć ? A może łulice jakóś we Łolstynie jego imieniem nazwać? Łulica Herkusa Monte - jek to psianknie brzmi i wycieczkom można łopoziadać ło tam wojowniku ... Odpowiedz Link
tralala33 Re: Powieszenie Herkusa 11.05.06, 21:04 W Sopocie mają Monciak to i u nas mógłby być A tak na serio - to dobry pomysł i łatwiej to zrobić niż kopiec usypać. Odpowiedz Link
rita100 Re: Powieszenie Herkusa 11.05.06, 21:35 No tak, Łolstyn nie zaboczó ło Herkulesie Monte. Jo sama sia doziedziałam dopsiero z cejtungu. Bandzie łobrazek Herkusa - to taki pomnik gdzies przy szkole jego imienia, gdzieś na wsi ta szkóła. Trza by tego Herkusa wyglośnić bardziej. No ale to eszcze nie kóniec. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy wirtualny kopiec 11.05.06, 21:36 Budujemy wirtualny kopiec, kopiec imienia Herkusa Monte, ale powinniśmy wiedzieć, że pierwszy pomnik wystawił Herkusowi Monte Adam Mickiewicz. O tym już jutro. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy wirtualny kopiec 11.05.06, 21:37 Może uda nam się usypać taki kopiec na 2500 wpisów, bedzie to na Warniji hołd złożony waleczności Prusów i jego wodza. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy wirtualny kopiec 14.05.06, 20:47 jadą , jadą taczki z ziemią że aż wszystkie dzwony bębną Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy wirtualny kopiec 11.05.06, 21:38 Wystarczy tylko wjechać taczkami z ziemią i wyładowac je, a kopiec bedzie rósł jak na drożdzach Wywrotki z piaskiem też sa wskazane Odpowiedz Link
rita100 Re: Oto Herkus Monte - zdjęcie 12.05.06, 21:22 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=70 Odpowiedz Link
rita100 Re: Pomnik wystawiony przez Mickiewicza 12.05.06, 21:23 Pomnik wystawiony przez Mickiewicza "Pozbawieni wielu praw, którymi cieszyła się większość napływowej ludności, Prusowie zostali zepchnięci na własnej ziemi na najniższy szczebel hierarchii społecznej (za zabicie Prusa trzeba było na przykład zapłacić jedynie stosunkową niewielką grzywnę) i zmuszeni do dźwigania wielkich ciężarów ekonomicznych na rzecz nowych panów." Czy ten urywek z życia Prusów nam coś nie przypomina ? No zastanówmy się w jaki sposób zanikneli Warmiacy i Mazurzy ? Czyż nie widać w ich losach historycznych podobieństwo ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Pomnik wystawiony przez Mickiewicza 12.05.06, 21:23 Pod koniec trzeciej dekady XVI wieku Prusowie powstali raz jeszcze i ponieśli druzgocącą klęskę. Potem de facto ulegli germanizacji. W XVII wieku ślad po tym narodzie ostatecznie zaginął. Legenda Herkusa Montego po wiekach znalazła miejsce w literaturze. Pisali o nim pisarze niemieccy i litewscy. Odpowiedz Link
rita100 Re: Pomnik wystawiony przez Mickiewicza 12.05.06, 21:24 W przypisach do "Konrada Wallenroda" Adam Mickiewicz stwierdził: "Często się zdarzało, że Prusacy (tj.Prusowie) i Litwini, dziećmi porwani i wychowani w Niemczech, powracali do ojczyzny i stawali się najsroższymi Niemców nieprzyjaciółmi. Takim był pamiętny w dziejach Zakonu Prusak Herkus Monte..." Dlatego można domniemywać, że jego postać zainspirowowała wieszcza do napisania dzieła i krzyżackim rycerzu, ktory zgubił swój zakon. Odpowiedz Link
rita100 Re: Pomnik wystawiony przez Mickiewicza 12.05.06, 21:25 Postaci wodza Natangów poświęcony jest film fabularny, zrealizowany w latach 70. na Litwie. Imię Montego nosi uniwersytet w Kłajpedzie, a od 1994 r - szkoła w Kamińsku. napisał: Rafał Geremek. No skuczno, co Łolstyn takie zielgie mniasto nic nima co by można poziedzić , że Łolstyn tyż pamnianta ło tam Sławnym Wodzu - Herkus Monte - piyrszy wojownik ło noju ziamnie. Odpowiedz Link
rita100 Re: Winni zagłady Prusów są pośredni też Polacy 12.05.06, 21:37 No a tero to sia przeniose do wątku Prusowie, bo trza poziedzieć co i Jan Długosz tyż ło nich wspomninoł. A co ziym to poziym Prosze, nie zaboczmy ło Herkusie Monte. Winni zagłady Prusów są pośredni też Polacy i o tym też musimy pamiętać. Odpowiedz Link
rita100 Re: Wolni Prusowie 13.05.06, 20:22 Wolni Prusowie Winni zagłay Prusów są pośrednio też Polacy, bo to polski książe ściągnął w 1226 roku Krzyżaków na ziemię chełmińską. Polacy nie potrafili się skutecznie bronić przed najazdami pruskich wojowników. Niektórzy z nich zapuszczali się pod Łęczycę, a więc prawie w środek ówczesnej Polski. Polscy rycerze organizowali wyprawy odwetowe, ale grzęzły one w mazurskich bagnach, albo trzebione były w drodze powrotnej, bo Prusowie opanowali do perfekcji leśną partyzantkę. Trudno było zawrzeć pokój czy rozejm, bo każda wioska pruska miała swojego krola, niezależnego władcę, który organizował własne wyprawy. Odpowiedz Link
rita100 Re: Wolni Prusowie 13.05.06, 20:24 Prusowie to nazwa nadania kilkunastu plemionom żyjącym na terenie późniejszych Prus Wschodnich. Mówili podobnym językiem, potrafili się porozumieć z przodkami dzisiejszych Litwinów i Łotyszy, jak oni byli Bałtami, ktorzy przybyli w ten zakątek Europy na pączątku naszej ery. Żyli głównie z uprawy roli, ale wielu trudniło się handlem (w ziemi odnajdywano także miecze wykuwane w najlepszych fryzyjskich czy burgundzkich warsztatach). Jan Długosz napisał, że zarówno pruscy męzczyżni jak i kobiety chodzili codziennie do łaźni, aby 'wypędzić z ciała skutki opilstwa z poprzedniego dnia i przedłużyć życie'. Prusowie czcili naturę, funkcję świątyń pełniły tzw. święte gaje (za wtargnięcie do takiego gaju skazano św. Wojciecha na śmierć). Nosili amulety, czuli potrzebę nieustannego wróżenia. Przed walką składali bóstwom ofiary ze zwierząt i ludzi. Rafał Gieremek Odpowiedz Link
tralala33 Monte i inni 14.05.06, 20:57 Cobyśmy nie zaboczyli o innych wodzach pruskich: Wielkie powstanie Prusów wybuchło we wrześniu 1260 roku i ogarnęło wszystkie plemiona między Niemnem a Wisłą. Od udziału w powstaniu powstrzymała się jedynie Pomezania i ziemia chełmińska. Każde plemię obrało własnego wodza. Sambom przewodził Glande, Natangom – Monte, Bartom – Dziwan, Warmom – Glape, Pogezanom – Autume. W pierwszym uderzeniu powstańcy zdołali nie tylko opanować otwarte tereny, ale też zdobyć niektóre grody, jak Bartoszyce, Reszel, Lidzbark Warmiński i Braniewo. W rękach Krzyżaków zostały tylko takie grody jak Welawa, Królewiec, Bałga i Elbląg. (Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach. Marian Biskup i Gerard Labuda) Odpowiedz Link
rita100 Re: Monte i inni 14.05.06, 21:01 Tak , właśnie każde plemię miało swojego wodza. Oni nie zwalczali się , a w obliczu wroga jednoczyli się. Tralala, a Syn Miodu to z jakiego pleminia był ? Chodzi o tą legendę i nie wiem czy ona by to nie pasowała ? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Monte i inni 14.05.06, 21:06 Z Bartów - dobrze pamiętam? Z Barcji? Zaraz sprawdzę. Z tym jednoczeniem to właśnie był problem - to wielkie powstanie było wyjatkowe, bo ani wcześniej ani później Prusowie nie wystąpili tak jednolicie. Walki między plemionami nie były czymś wyjątkowym, a Puszcza Galindzka (Galindia, na skraju której leży dzisiejszy Olsztyn) ponoć w dużej mierze opustoszała jeszcze przed przybyciem Krzyżaków Odpowiedz Link
rita100 Re: Monte i inni 14.05.06, 21:08 To co zaraza ich zniszczyła ? Jaka przyczyna może być tego ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:33 Legenda autorstwa Teresy Bratek: Syn Miodu Po obu stronach Łyny rozciągały się wieczyste lasy - puszcza niedostępna i straszna dla tych, którzy jej nie znali, ale dla zamieszkującego ją ludu matka- żywicielka. Po prawej stronie Łyny - Barcja, po lewej - Natangia, obie zamieszkane przez pruskie pokrewne plemiona. Lud byt to dorodny, chłopy na schował, a dziewczęta urodziwe. Te plemiona żyły z puszczy; kobiety zbierały ..jagody i grzyby, a uzbrojeni mężczyźni organizowali wyprawy łupieskie. Powszechnym zajęciem było też bartnictwo czyli podbieranie. miodu pszczołom, których w puszczy nie brakowało, miały tu bowiem świetne warunki. Wszędzie wokół kwitły drzewa, wszędzie wokół rosło mnóstwo miododajnych roślin na ukwieconych polanach. Być bartnikiem - nie lada to była sztuka, trzeba się było długo uczyć jej od ojca. Miodu nie podebrał byle kto. To znaczy podebrać mógł, ale tylko raz, bo gniazdo pszczół łatwo zniszczyć, ale co potem? Cierpią na tym rośliny i ludzie. Ktoś, kto tak robił był rabusiem, a nie bartnikiem; był powszechnie potępiany i mógł spodziewać się kary bogów. Barcja była najżyźniejszą pod słońcem krainą i dobrych bartników było wielu, ale chyba najlepszym był stary Runo, ojciec kilku synów i jednej urodziwej córki. Wśród synów ulubieńcom ojca był najmłodszy. On najchętniej, jak tylko trochę podrósł, pomagał ojcu przy barciach w borze, a miał do tego dar od bogów dany. Nie zdarzyło się, aby pszczoła go użądliła. Nie wiadomo po czym poznawał, kiedy w jakiej barci jest najwięcej miodu i kiedy go brać tak, aby pszczołom nie przeszkadzać i nie zaszkodzić, wiedział tez jak barcie chronić przed niedźwiedziem i jak najlepiej zabezpieczyć je na zimę. Nazywano go człowiekiem - pszczołą i niepostrzeżenie przylgnęło do niego imię Miligedo - Syn Miodu. l tak już zostało. Już wtedy Barcja, niestety, nie była krainą wolną. Życie takie jak opisane wyżej trwało jeszcze we wspomnieniach ojców. Teraz coraz częściej dochodziły słuchy, ze nawet tu w głąb puszczy wdzierają się oddziały zakutych w żelazo zbrojnych z czarnymi krzyżami na białych płaszczach. Ludzie ci niszczyli pruskie leśne osady, zabijali ich mieszkańców, a wziętych w niewolę żywych zmuszali do ciężkiej ponad ludzkie siły pracy, od której marli - źle żywieni i źle traktowani. Straszna to była rzecz dostać się do niewoli krzyżackiej. Już chyba stokroć lepsza była śmierć w walce z okrutnym, a przemożnym wrogiem. Takiego przynajmniej zdania byt jeden z braci Miligedo - zwinny Argo, któremu jakimś cudem udało się zbiec z krzyżackiej półtorarocznej niewoli w Bartoszycach. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:38 Kiedy Miligedo byt młodzieńcem dziewiętnastoletnim, osadę, w której żył, spotkał los podobny, jak wiele innych w pobliżu Bartoszyc, gdzie od lat istniał zamek krzyżacki. Wśród ludu przetrwały legendy o wielkim powstaniu pruskim, kiedy to zamek zdobyty przez Prusów aż 9 lat byt pod ich panowaniem, ale były to już tylko legendy, bo jak można oprzeć się Krzyżakom o tyle lepiej uzbrojonym? Wielu Bartów zanosząc modły do Gromowładnego i składając mu ofiary z miodu i chleba, prosiło, by wszystkie jego pioruny spadły na bartoszycki Zamek to siedlisko krzyżackiej siły, by bogowie ocalili swój lud i wyzwolili od grożących mu rycerzy krzyżowych, ale zarówno modły, jak i ofiary były bezskuteczne Bogowie nie dawali się przebłagać. Ludność osady ostrzeżona na Czas zdołała ujść w głąb puszczy, niewiele można było wziąć dobytku, nie było na to czasu i wszystko czego Krzyżacy nie zrabowali poszło z dymem. Zima jaka nastąpiła po tej katastrofie była bardzo ciężka. Na nowym miejscu trzeba było zaczynać wszystko od początku, trochę pomogły im zapasy schowane przemyślnie w jamach ziemnych, trochę ludzie z sąsiednich lauksów czyli osad, ale i oni w ciężkiej byli sytuacji. Pogorzelcy trzymali się razem i ratowali wzajemnie, ale i tak przyplątała się jakaś zaraza, na którą nawet wędrowni kapłani - zigo nie umieli nic poradzić i kilkoro dzieci umarło z głodu, a wśród nich i ukochany trzyletni bratanek Miligedo. Wtedy Syn Miodu, podobnie jak i jego rówieśnicy, postanowił rzucić swoje uwielbiane pszczoły i walczyć z Krzyżakami. Zbyt słabo jeszcze władał bronią. Wprawdzie jak każdy chłopiec pruski był tego uczony od dzieciństwa, ale nie przywiązywał dotąd do tej sprawy należytej wagi. Teraz zrozumiał, że musi bronić swej osady i swej ziemi przed krzywdzicielami, bo i tu na nowym miejscu, mimo że o wiele dalej od Bartoszyc, nie czuli się bezpieczni. Podobnie myśleli sąsiedzi z innych lauksów i złączeni wspólnym celem oddali się pod dowództwo Argo, który jako syn starego Runo, a równocześnie człowiek znający zwyczaje Krzyżaków, mógł wiele zdziałać, bo zajęty dotąd czym innym pilnie uczył się od brata i z zapartym tchem słuchał jego opowiadań o grubych murach i wspaniałości bartoszyckiego Zamku, a także wielkości i bogactwie nienawistnego miasta (A jednak w tej legendzie pojawia się Gromowładny - czyli Perkun!!!) cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:39 Już dwa lata chronili osiedla i święte miejsca pruskie, gdy Argo zginął w czasie jednej z potyczek. Wtedy na wodza wybrano Miligedo. Bartowie wiedzieli, że na miejscu ich lauksów Krzyżacy zakładają nowe wsie. Nie zapuszczali się tam, było to zbyt niebezpieczne, ale teraz Miligedem zawładnęła tęsknota za znajomymi stronami i wielka równocześnie ciekawość, że postanowił w pojedynkę podkraść się do swej dawnej wsi i zobaczyć na własne oczy, co się tam dzieje. Był czas żniwny. Znanymi sobie ścieżkami leśnymi młodzieniec podszedł blisko terenów, gdzie dawniej był ich lauks. Prawie nie poznał okolicy. Ze ściśniętym sercem zauważył, że nie ma już Świętego Gaju! Biedne Duchy Ojców, gdzie one coraz mieszkają? Za to łan zboża jaki objął wzrokiem był o wiele rozleglejszy niż niewielkie poletka, do jakich jego oko przywykło. Była to dorodna pszenica. Domostwo, jakie zobaczył, też nie przypominało zagród pruskich - nie było obronne! Niedaleko od tego domu było jeszcze kilka innych. Czemu one stoją tak blisko siebie. Nie mógł zrozumieć Miligedo. Nadeszła straszna zima. Przyniosła ona zagładę świeżo założonej osadzie, w której żyła rodzina Miligedo. Zginęli wszyscy: ojciec, bracia i siostra. On sam ciężko ranny w walce i uznany przez Krzyżaków widać za zabitego, cudem tylko ocalał. Organizm miał żelazny i jakoś dowlókł się lasami do miejsca, z którego podglądał żniwującą mazurską dziewczynę. Ona też znalazła go na skraju lasu. Po stroju poznała, że to Prus. Wyglądał strasznie, należało udzielić mu pomocy, chociaż byt dzikim poganinem. Zdawała sobie sprawę, że naraża rodzinę. Krzyżacy nie lubili, aby ktokolwiek pomagał Prusom. Mazurzy jednak też nie uwielbiali Krzyżaków. Minęły już lata wolne i musieli dawać zakonowi coraz większe daniny. Ciągle walczący o zdobycie nowych ziem Zakon potrzebował żywności dla coraz liczniej przybywającej z zachodu rycerzy pomagających walczyć z poganami, więc mazurskim chłopom powodziło się coraz gorzej. Rodzice Kasi zgodzili się ukryć rannego przed Krzyżakami, bo choć grozili oni karą bożą za pomaganie poganom, rozumieli, że pomóc rannemu w tej sytuacji to uczynek chrześcijański, mieli też nadzieję, że poganina nawrócą i będą mieli nie lada zasługę w niebie. Sprowadzili nawet starego znachora, który opatrywał rany. Rannego ukryto w ziemiance, gdzie przynosiła mu jeść Kasia lub jej matka. (Po stroju poznała, że to Prus - ciekawe jak się ubierali Prusowie? Chyba jednak inaczej, niż ten Prus z herbu Nidzicy cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:41 Gość: tralala (dziś 'przykleję' się do innego ekranu, więc tylko dodam kolejny fragment baśni o pruskim wojowniku Miligedo - fragment romantyczny, nasz bohater zakochuje się w pieknej Kasi) Całą prawie resztę zimy Miligedo był nieprzytomny, lecz gdy oprzytomniał, pierwszą osobą jaką ujrzał była Kasia. Słabymi wargami zdołał wyszeptać jej imię. Niepomiernie zdziwiona nie rozumiała, skąd chory je zna, ale wytłumaczyła sobie, że musiał słyszeć, jak zwracała się do niej matka lub znachor i choć robił wrażenie nieprzytomnego, jednak już obserwował, co się dzieje wokół. Dopiero dużo, dużo później dowiedziała się jak było naprawdę. Miligedo wracał do zdrowia i równocześnie uczył się języka. Gdy już mógł mówić i powiedział, że nazywa się Miligedo, w oczach dziewczyny błysnęło niedowierzanie. Słyszano tu to imię wodza Bartów, ale Kasia nie wyobrażała sobie, że może on być taki młody. Widziała niemal chłopca, w dodatku wycieńczonego chorobą, miałby to być ów sławny wódz pruski, przed którym nawet Krzyżacy drżeli??? Nie mieściło się to jej w głowie i pomyślała że Milegedo to może częste wśród Prusów imię. Znachor znał nie tylko tajniki pruskiego zielarstwa, znał również język pruski, więc gdy rodzice Kasi zorientowali się z kim mają do czynienia-przestraszeni postanowili przetrzymać Milegedo jakiś czas i jak najprędzej wyprawić go za Łynę do Natangii, gdyż słyszeli, że tam Prusowie jeszcze wśród bagien i mokradeł trzymają. Tak też się stało. Lecz nim Miligedo opuścił kryjówkę, młodzi przywiązali się do siebie. Przed odejściem wódz Prusów, odwdzięczając się za opiekę, przyniósł z lasu miód i zboże, które Bartowie mieli ukryte w dzbanach glinianych w jamach ziemnych. Nie mogło się już przydać jego nieżyjącym bliskim, więc niech posłuży tym, którzy ratowali mu życie. Przy pożegnaniu Kasia łykała łzy. Nie wypadało płakać, rozstając się z obcym przecież człowiekiem, w dodatku poganinem i Prusem, ale serce się jej ściskało i gdyby to było możliwe, zalałaby się łzami. Miligedo zauważył jej rozterkę i zdołał szepnąć: "Nie płacz, jeszcze się zobaczymy, postaram się o to!" Te słowa dodały Kasi otuchy, choć doprawdy nie wiedziała na co mogłaby liczyć. Czyż mogła myśleć o wspólnej z nim przyszłości? Miligedo był jej tak bliski! W myślach nie nazywała go inaczej jak tylko Milikiem, a jednaki on nie odważył się rozmawiać z nią na ten temat. Widocznie zdawał sobie sprawę, że ich wspólne życie w małżeństwie jest tak trudne, że aż prawie niemożliwe. Dziewczyna tak piękna i pracowita, jak Kasia, na pewno znajdzie chłopca do żeniaczki w swojej wsi. Brak ziemi nie wchodzi w rachubę, dosyć było ziemi, którą można było wydrzeć puszczy. Krzyżacy przecież chętnie osadzali na prawie niemieckim każdego, licząc na przyszłe daniny, Miligedo jest Prusem, jako poganin nie może zostać osadnikiem, a coś ciągle odstręczało go od nowej wiary. Czyż niemiecki Bóg mógł być Bogiem Prusów? Przyszli wyrywać im ziemię i wszystko co rodziła, zagarniali ich mienie, nie oszczędzali nikogo. Nie, Miligedo nie umiałby uwierzyć, że bóstwo Niemców jest sprawiedliwe, choć łatwo było wierzyć, że jest to bóstwo potężne. Słyszał wprawdzie o osadzonych, ochrzczonych Prusach, byli już tacy, ale chyba nie umiałby tak żyć, wyrzec się swoich, choćby i zmarłych? Nie, tego nie mógł uczynić! Wiedział jednak, że nie umie wyrzec się też myśli o Kasi. Jak troskliwie go pielęgnowała w chorobie, nie może tak być, aby więcej jej nie zobaczył. Gnębiła go tez myśl, że swoim bliskim nie mógł urządzić uroczystego pogrzebu, jaki nakazują pruskie zwyczaje. Jeszcze jego brał miał laki pogrzeb, płomień oczyścił jego duszę, miał ze sobą i swego konia i broń, co gwarantowało, że szczęśliwy wśród zmarłych przodków, lecz co będzie z ukochanymi: ojcem, braćmi, siostrą? Nowa wiara, której próbowano go uczyć, wszystko przedstawiała całkiem inaczej, zmarłych należało grzebać! Jego bliscy też pewnie zostali pogrzebani, bo Krzyżacy obawialiby się wiosną jakiejś zarazy, a przecież na pewno zamierzali w spalonym pruskim lauksie osadzić wieś na prawie niemieckim. To była stała ich praktyka. (nie zanosi się na happy end w historri Miligedo i Kasi- ale do końca jeszcze bardzo daleko, więc kto wie) Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:42 Gość: tralala Dziś wieczorem - proroczy sen Miligedo: Miligedo nie mógł uwolnić się od wspomnień . Przypominał sobie dziwny sen, który miał kiedyś, gdy zmęczony niespodziewanie położył się na chwilę na leśnej polanie po zabezpieczeniu barci przed niedźwiedziem. Śniło mu się, że nagle znalazł się w królestwie pszczół. Był mały jak pszczoła i jak równy z równym rozmawiał z królową. Królowa dziękowała mu za opiekę nad swymi podwładnymi i przyrzekła mu pomagać we wszelkich okolicznościach życiowych. Władczyni pszczół przepowiedziała, że na ród pszczeli przyszły ciężkie czasy walk z Krzyżakami, że on Miligedo odegra w tych walkach ważną rolę. Powinien bronić swego ludu. Pszczoły mu pomogą, jednak musi uważać aby nie narazić się na zmagania z potęgą krzyżacką zimą. Pszczoły wtedy śpią i nie będą mogły mu pomóc. Wtedy Miligedo nie wiedział, co ten sen mógłby oznaczać lecz teraz, gdy część przepowiedni królowej już się spełniła, przeczuwał jak trudna czeka go rola. Kochał pszczoły, ale cóż te pracowite jego ulubienice znaczyły wobec krzyżackiej potęgi? Czy w ogóle należy przejmować się przepowiedniami królowej pszczół. Przecież pszczoły są od ludzi zależne i nie wtrącają się do ich życia. Miligedo wątpił zresztą, czy on byłby zdolny stanąć do walki z całą z całą potęgą Zakonu. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:44 Gość: tralala Tak rozmyślając zdążał do Natangii. Przeprawa nie była trudna, znał miejsce, gdzie był bród i kilka takich, gdzie nie było wirów i można było pokonać rzekę wpław. Czul się źle bez konia. On, wódz Bartów nie miał teraz najnędzniejszego bodaj wierzchowca. Brak broni mniej go smucił, w końcu kręciło się trochę butnych Krzyżaków po puszczy i można było broń zdobyć, a konie krzyżackie rosłe i silne, ale nie przywykłe do trudnych warunków bytowania w puszczy nie na wiele mogły się przydać. Pruskie koniki, jakkolwiek mniejsze i nie takie urodziwe, były jednak niezastąpione w warunkach leśnego oddziału, jaki należało stworzyć, jeśli nie chciało się zaniechać obrony swej ziemi i wiary. Ziemi... Gdzież jego ziemia? Oto deptał leśne ścieżki Natangii. W całej już Barcji panowali Krzyżacy, a w tej jej części, która była najbliższa jego sercu, nie było już bezpiecznej od Zakonu ziemi. Jak jest w Natangii? Zmierzał do Głomna. Ten pruski lauks położony wśród bagien był, o ile wiedział, bezpieczną jeszcze od Krzyżaków przystanią. Broniły go nieprzebyte mokradła, gdzie tylko Prus wiedział, jak się prześlizgnąć, a Krzyżaków wciągały zdradzieckie dla nich moczary i bajora. Tu jeszcze istniały święte gaje i sławne romowe, gdzie nawet teraz bezpiecznie palono zwłoki zmarłych wraz z całym niemal dobytkiem, jaki zgromadzili za życia. Tu jeszcze Prus mógł czuć się w miarę swobodnie. Pruskie koniki, mniejsze i nie tak urodziwe, ale wytrwałe i niezastąpione w puszczy - być może wyglądały tak, jak koniki polskie z Popielna. Tu na pieknych zdjęciach Paolo Volponi ng.onet.pl/68,19799,2,galeria.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:45 Tak, kraj pszczół leśnych i zwierząt, zycie ich toczylo sie tak jak opisywaliśmy, z pracy własnych rąk, a schronieniem ich lasy i bagna, gdzie mogli się pochowac przed agresorami. Te legendy Pruskie sa najcześciej smutne, mowiące o ich zanikaniu. Dzięki Tralala Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:47 Gość: tralala Acha, pewnie myślałaś Rito, ze to już koniec baśni, ale nic z tego. Sama jeszcze nie doczytałam jej do końca - poczytuję sobie po kawałeczku i dziś wkleję dwa 'odcinki'. Pierwszy - Miligedo w gościnie u Natangów. Natangowie przyjęli go serdecznie, nie próbował ukrywać swego imienia, zbyt wielu go tu znało, aby co miało jakiś sens. Nastrój jednak, jaki tu został, nie podnosił na duchu. Natangowie byli tak zgnębieni, że nie myśleli już o obronie. Prawie wszyscy uznali ją za bezskuteczną wobec widocznej potęgi Zakonu. Nie znaczy to, że zamierzali się wszyscy ochrzcić, ale na wiecu zapadły uchwały, że należy uczynić to dla pozoru w okolicach bliższych Bartoszycom i nie chronionych tak skutecznie przez bagna jak Głomno. Głomno pozostanie siedzibą kapłanów i miejscem dla Krzyżaków niedostępnym, świętym. Biada temu Prusowi, co zdradziłby tajne ścieżki Krzyżakom. W sprawie Miligedo wiec postanowił, że będzie on gościem w Głomnie mile widzianym, niech wraca tu do zdrowia i przebywa dokąd chce. Pamiętano jego zasługi w walce z Krzyżakami, a jednak nie było teraz mowy, aby przygotować się do jakiegoś oporu zbrojnego. Zmartwiło to bardzo Miligedo, ale nie był w stanie wpłynąć na przebieg wiecu. Był tylko gościem, bardzo zresztą szanowanym, lecz nie miał prawa decydować o przyszłych losach okolicznych lauksów i ich mieszkańców. Wobec takiej sytuacji postanowił skorzystać z gościnności Natangów i być tam do końca lata. Mógł zajmować się pszczelarstwem, szczególnie zaś barciami stanowiącymi własność lauksu. Jego sława dobrego bartnika była nie mniej głośna niż sława dobrego wodza. Nie mogąc ćwiczyć wojowników, Miligedo miał tę pociechę, że ćwiczy chociaż młodych bartników i czuł, że ich trud służy tej samej sprawie, jakiej służyła walka. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:47 A drugi dzisiejszy 'odcinek' - w końcu nieco szczęśliwszy - ślub Kasi i Miligedo. W ciągu reszty lata Miligedo dwa razy przekradał się na drugi brzeg Łyny i spotykał się z Kasią w znanym im obojgu miejscu, na którym kiedyś znalazła go na wpół żywego. Rodzice i rodzeństwo Kasi nie byli w to wtajemniczeni. Oboje młodzi tęsknili za sobą, wiedzieli już, że chcą być razem, ale Miligedo miał ciągle jeszcze opory przed przyjęciem nowej wiary, choć coraz jaśniej widział, że jest to jedyny sposób, aby zaślubić Kasię. Potrzebował czasu, aby to przemyśleć i dlatego jeszcze do mrozów przebywał wśród Natangów. Potem oświadczył Kasi, że gotów jest przyjąć chrzest i zostać osadnikiem. Rodzice Kasi początkowo nawet nie chcieli słyszeć o tym małżeństwie. Nawrócić poganina to zasługa u Boga ale dać Prusowi własną córkę za żonę, podczas gdy było tylu chętnych do żeniaczki z nią chłopców - swojaków, to zupełnie co innego. Niespodziewanie Kasia okazała wiele sprytu. Poszła do księdza, zwierzyła mu się z czego mogła, nie zdradzając kim jest właściwie Miligedo, zyskała w starym kapłanie sojusznika, który pomógł jej przekonać rodziców. Miligedo - nie rozpoznany -ochrzczony został z grupą Natangów po kilkumiesięcznym przygotowaniu. Na chrzcie dano mu imię Michał. Imię to wybrała Kasia jako trochę podobne w brzmieniu. Dzięki temu mogła nadal nazywać Miligedo Milikiem. Ślub młodych odbył się w miesiąc po Bożym Narodzeniu zgodnie z wiarą i obyczajami mazurskimi. (Weselne zwyczaje mazurskie już znamy, więc na pewno było wesoło, a i miodu pitnego pewnie nie zbrakło. Szkoda, że nie można skończyć 'i zyli długo i szczęśliwie', ale o tym później) Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:49 gość tralala napisała: Dziś - o szczęśliwym życiu w rodzinie Miligedo i Kasi Minęło kilka lat, wśród nich te, które były dla gospodarstwa Kasi i Miligedo latami wolnymi. Miligedo ubierał się teraz i mówił po mazursku i nie każdy wiedział, że jest Prusem. Kasia była młodą, szczęśliwą, choć bardzo zapracowaną kobietą, bo w domu była już dwójka dzieci: córka i mały, dopiero półtoraroczny chłopiec. Praca w gospodarstwie obciążonym daninami była nielekka, lecz dzięki darom pola i puszczy oraz pracowitości i talentom obojga małżonków chleba, miodu, mięsa i ryb nigdy im nie brakowało. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - legenda 14.05.06, 21:50 Szczęście nie trwało długo gdyż: Do Bartoszyc przybył nowy namiestnik komtura z wieloma nowymi, oddanymi mu rycerzami. Był to wróg tak Prusów, jak i Mazurów, wielki gwałtownik, ponadto człowiek chciwy ponad miarę. Powinności na rzecz Zakonu stawały się coraz większe i wkrótce zaczęły przerastać możliwości przeciętnych gospodarstw. Coraz częściej te zabierano mężczyzn do świadczenia różnych prac i usług dla Krzyżaków. Nowy namiestnik budził postrach i wkrótce nie pamiętano już nawet jego imienia, a powszechny stał się jego przydomek Okrutny - Grausam. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo musi chronić się u Natangów 14.05.06, 21:51 No i stało się - Miligedo musi chronić się u Natangów: W czasie jednej z wypraw karnych, jakie Grausam wysyłał do zalegających z daniną, jego ludzie pobili wielu Mazurów, jak mówili "opornych", wśród nich i ojca Kasi, który w kilka tygodni później zmarł. Gospodarstwo ojca i kilka innych znajdujących się w podobnej sytuacji Krzyżacy zabrali i oddali osadnikom niemieckim. Na Mazurów padł blady strach, ale Miligedo poczuł się zagrożony.Pewnego dnia doszło do najgorszego: w obronie żony Miligedo rzucił się na Krzyżaka z siekierą, zabił również dwóch jego towarzyszy zaatakowany przez nich. Nie było innego wyjścia, pozostały znane tylko Miligedo ścieżki w głąb puszczy. W pośpiechu zabrali dzieci i trochę rzeczy najniezbędniejszych. Syn Miodu pałał żądzą zemsty. Oto Krzyżacy zniszczyli cały dorobek jego życia. Odebrali mu dom. Żyje żona, żyją dzieci, ale on jest bezradny, puszcza jest już znacznie przetrzebiona, nie taka bezpieczna jak za czasów jego dzieciństwa. Jemu może dałaby jeszcze schronienie i utrzymanie, ale nie ukryje w niej rodziny. Pozostawało jedno bezpieczne miejsce - Głomno w Natangii i tam też skierowali się uchodźcy. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - walczy 14.05.06, 21:54 Zaczyna się spełniać przeznaczenie Miligedo, który staje się przywódcą zbuntowanych Prusów: I znów minęły lata. O Miligedo, obrońcy biednych i krzywdzonych, który był tak dzielny, jak jego patron Michał Archanioł, śpiewał pieśni lud pruski i mazurski, a dla Krzyżaków imię to stało się straszne. Grausam nie był już taki swobodny w swoim postępowaniu, musiał się liczyć z możliwością zemst Miligedo. Wydawało się wręcz niewiarygodne, aby siły całej komturii nie dały rady kilkunastu ludziom pruskiego mściciela. Nikt dokładnie nie wiedział, ile on ma ludzi pod swoją komendę, ale był wszędzie tam, gdzie go najmniej się spodziewano. Żaden Krzyżak nie czuł się teraz bezpieczny ni w Barcji, ni w Natangii. Mówiono, że oprócz Prusów Miligedo ma pod swymi rozkazami także Mazurów, lecz nikt niczego nie wiedział dokładnie. Grausam, którego podobno Syn Miodu poprzysiągł ukarać, sypiał coraz gorzej, zrobił się też przesądny. Jakiś wróżbita, którego potajemnie wezwał, wywróżył mu, że zginie od żądła, a ponieważ imię Miligedo - Syna Miodu -było głośne, każdy rozumiał, iż tym żądłem będzie jego miecz. Rozwścieczony namiestnik kazał służalcom wróżbitę powiesić, ale od tego czasu miał sny coraz koszmarniejsze, wychudł i zrobił się tak straszny, że jego dawni kompani i zausznicy drżeli przed nim chyba nie mniej niż Prusowie i Mazurzy. Dziewięć lat już trwały utarczki Syna Miodu z Zakonem. W tym okresie z Kasią i podrastającymi dziećmi przebywającymi ciągle w Głomnie widywał się rzadko. Przebywając raz w Barcji, raz w Natangii, Miligedo nigdy nie miał czasu na cieszenie się rozkoszami domowego ogniska. Rozumiał, że te radości ma już za sobą, teraz zaś jest tylko karzącym mieczem cierpiącego pruskiego ludu. Żaden rycerz czy oddział zbrojny nie mógł teraz czuć się dobrze w komturii. Miligedo czuwał bezustannie i zawsze wypatrzył jakiś błąd w postępowaniu Krzyżaków, za który najczęściej płacili śmiercią. (Koniec już bliski, i dla nikogo nie będzie to happy end) Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - ginie 14.05.06, 21:56 Gość: tralala Dziś smutny fragment baśni - śmierć naszego bohatera! Prawdą jest jednak, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Namiestnik ściągnął od komtura nowe posiłki z Bałgi i przyszedł czas, że Syn Miodu nie zdołał się wyślizgnąć. Bohaterską postawą doprowadził do tego, że część jego oddziału przebiła się przez krzyżackie szeregi, ale koń jego padł, ugodzony przez zakonnych. Mimo że pozbawiony wierzchowca, Miligedo bronił się skutecznie, zdając sobie sprawę, że nic mu już nie pozostało oprócz chwalebnej śmierci. Ofiarował ludowi pruskiemu swoje życie, teraz musi mu ofiarować taką śmierć, która mimo wszystko da jego ziomkom powód do dumy i pozwoli im przetrwać gorycz upokorzeń, jakie ich czekają. Stos ciał wokół Miligeda rósł. Krzyżacy, atakujący początkowo z wielkim impetem, musieli się cofnąć niepomni nawet na hańbę padającą na sławę zakonu. Syn Miodu był jeden, a ich było tylu świetnie uzbrojonych, lecz wobec siły i bohaterstwa Prusa zdawało się bezradnych. Była to jednak chwilowa tylko przewaga wodza Prusów, bo oto znowu napierały nadciągające szeregi wrogów. Miligedo osaczony, pozbawiony wsparcia swoich ludzi, musiał paść w końcu z wyczerpania i licznych ran, których broniąc się doznał. I oto Krzyżacy stali teraz zdumieni nad powaloną postacią wcale nie nadludzkiego, jasnowłosego wodza Bartów i nie mogli uwierzyć w jego śmierć. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - pogrzeb 14.05.06, 22:04 Gość: tralala A skoro śmierć, to i pogrzeb, bardzo pruski i bardzo przypominający tradycje, o których tu pisałyśmy: Syn Miodu musi mieć pogrzeb co najmniej tak piękny, jak Argo, według pruskich starych zwyczajów. Nie bacząc na to, że był od wielu lat ochrzczony, na miejscu do tego przeznaczonym - miejscu świętym, jakim było przenoszone z konieczności wielokrotnie- ramowe Bartów- ułożono stos z odpowiedniego, dającego niewiele dymu drewna, bo trzeba się było liczyć z krzyżackim niebezpieczeństwem i wbrew zwyczajom, niestety, trzeba było się spieszyć. Pięknie ubrane zwłoki bohatera zostały położone twarzą na wschód, a kapłani - ligasze i tulisze wychwalali jego czyny, a było przecież o czym śpiewać! Wraz z zabitym palono jego broń, grzebano też, jak każe zwyczaj, jego konia. Piękne stare dęby otaczające polanę stanowiły tło uroczystości. Gdy stos zapłonął, najstarszy z tuliszów zaczął mówić o swoich wizjach. Słuchano go nadzwyczaj uważnie, lecz nikt go nie rozumiał. Co niezwykłego mówił tulisz - już jutro. Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - Bartek - Kam. Baba Prus 14.05.06, 22:06 Oto zamiast mówić jak zwykle, że bohater na swym wspaniałym rumaku wzlatuje poprzez nieboskłon do szczęśliwej krainy przodków, tulisz twierdził, że kieruje się on do Bartoszyc, że w mieście tym wędruje po ulicach, a nawet wstępuje na dziedziniec krzyżackiego Zamku. Wreszcie oznajmił, że Miligedo będzie jedynym Bartem - świadkiem upadku potęgi Zakonu i państwa niemieckiego na pruskiej ziemi. Zgromadzeni ludzie nie mogli się rozeznać w swoich uczuciach. Dlaczego tulisz mówił tak od rzeczy? To nie dawało się zrozumieć! Stos dogorywał, a potężny grzmot przetaczający się przez niebo, zwiastował letnią burzę. Lunęły potoki deszczu i dogasiły stos. Czy bogowie się gniewają? Ludzie pod wpływem strachu zaczęli domagać się od kapłanów, aby wytłumaczyli, co to znaczy; czy ta burza w czasie tak uroczystego pożegnania bohatera jest wróżbą dobrą, czy złą? Postanowiono złożyć Perkunowi ofiarę z czarnego byka, co zostało wkrótce dokonane, a potem, gdy kapłani podeszli z urną, by pozbierać w nią prochy bohatera, po rozgarnięciu resztek stosu, oczom zebranych ukazał się wśród popiołów kamienny posąg z naszyjnikiem, rogiem do picia i mieczem u pasa. Przeciągłe Ooo! wstrząsnęło dąbrową. Bez najmniejszych wątpliwości wszyscy pojęli, że Miligedo zostaje wśród nich, aby ich bronić przed Krzyżakami, że uznał, iż nie czas mu ulatywać do szczęśliwej krainy przodków, kiedy tu pozostaje płaczący swych krzywd pruski lud. Wróżba starego tulisza zaczynała nabierać sensu, stawała się doniosłym proroctwem. (No i proszę - nasz Miligedo to Bartek, kamienna baba pruska, czyli chłop na schwał i dzielny wojownik). Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo - Syn Miodu - Bartek - Kam. Baba Pru 14.05.06, 22:07 W taki oto kamienny posąg zamienił się Miligedo, by już na wieki chronić lud pruski: perkuns.fm.interia.pl/Galerie/bk09.html Posąg pozostawiono w świętym Gaju z wiecznie płonącym ogniem. Skrzywdzeni przez Krzyżaków Prusowie przychodzili tam, wierzono powszechnie, że gdy skrzywdzony dotknie miecza . Miligedo, krzywdziciel zostanie ukarany. Wszyscy rozumieli, że trzeba strzec przed Krzyżakami posągu i jego tajemnicy. Krzyżacy gotowi go zniszczyć tak, jak niszczyli wszystko co pruskie. A jak Miligedo - Bartek trafił do Bartoszyc wyjaśni się w dalszej części legendy. I oczywiście zło zostanie ukarane, ale tym zajmą się już nie ludzie, lecz pszczoły! Odpowiedz Link
rita100 Re: Bartek idzie do Bartoszyc 14.05.06, 22:09 O tym, co działo się z rodziną Miligedo - Bartka legenda milczy. Mam nadzieję, że mimo wszystko jego dzieci dorosły, miały swoje dzieci, a potem wnuki i tak dalej, i gdzieś jeszcze może żyją potomkowie Prusów. Za to wiemy, gdzie jest kamienny Bartek, a legenda powie nam, jak trafił do Bartoszyc: Jednak Krzyżacy dowiedzieli się, że Prusowie ukrywają jakiś posąg kamienny w głębi lasu, że choć ochrzczeni, zamiast gromadzić się w kościołach, chodzą do swoich świętych gajów. Grausam szybko zapomniał o zagrożeniu ze strony Miligedo. Teraz ten znienawidzony wódz pruski już nie żył, a on, Grausam był znowu niepodzielnym panem okolicy. Zorganizował więc wyprawę w głąb puszczy. Pewien był sukcesu. Wiózł ze sobą pruskiego niewolnika, który od trzech miesięcy pracował na zamku przy żarnach. Torturami i obietnicami zmusił go, aby wyjawił, gdzie znajduje się romowe Bartów, tam spodziewano się znaleźć posąg. Grausam chciał ten posąg odebrać poganom, aby w ten sposób położyć kres ich grzesznym praktykom. Pojmowanemu Prusowi obiecał wolność, jeżeli wskaże właściwą drogę Krzyżakom. Grausam śmiał się w duchu z naiwności Prusa. Wszystko poszło gładko. Świętego miejsca nie pilnował teraz nikt zbrojny, więc po zabiciu kapłanów podsycających ogień, silni pachołkowie władowali posąg na woź, oddział zbrojnych rycerzy otoczył go i z pełną triumfu pieśnią ruszyli, przez nikogo nie zatrzymywani, do Bartoszyc. Odpowiedz Link
rita100 Re: Bartoszyce miasto Miligeda 14.05.06, 22:10 No i czas ukarać zło, bo w każdej legendzie zło musi w końcu przegrać: Był okres rojenia się pszczół. Krzyżacy jechali spokojnie drogą leśną, gdy nagle jeden z rojów zaatakował konia namiestnika. Spłoszony, kłuty żądłami wierzchowiec poniósł na oślep w puszczę. Grausamowi włosy zjeżyły się pod hełmem, bo przypomniał sobie powieszonego wróżbitę i jego przepowiednię. Na próżno czynił wysiłki, aby powstrzymać oszalałe zwierzę. Gdy ujrzał wysoki brzeg Łyny, zrozumiał, że jego los jest przesądzony. Koń zawisł w powietrzu, jeździec wyleciał z siodła i w ciężkiej zbroi runął w fale Łyny. Wkrótce woda pochłonęła go. Koń walczył dłużej. Kilku Bartów i Natangów widziało tę scenę, lecz Grausam był tak znienawidzony, że nie mógł liczyć na niczyją pomoc. Ciało okrutnego wodza nigdy nie zostało odnalezione. Tak dopełniła się wróżba i tak dopełniła się zemsta pszczół za zabicie Miligedo - Syna Miodu. Kamienny posąg bohatera, zgodnie z rozkazami utopionego Grausama, dojechał do Bartoszyc i stanął przy jednej z ulic miasta. Od tego czasu lud pruski pokochał znienawidzone dotąd Bartoszyce, bowiem było to teraz miasto Miligeda - ich bohatera, który, jak wierzyli, będzie świadkiem upadku potęgi obcego, wrogiego tym ziemiom krzyżackiego państwa. I to już jest naprawdę KONIEC )) Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:57 Z Kroniki Ziemi Pruskiej spisanej przez Piotra z Dusburga wybrałam fragmenty, w których pojawia się bohater tego wątku, Herkus Monte. Piotr z Dusburga, zakonnik, przybył na Prusy prawdopodobnie pod koniec XIII wieku, a więc kilkadziesiąt lat po powstaniu pruskim dowodzonym między innymi przez Herkusa Monte. Swoją Kronikę kończył pisać około roku 1326, prawdopodobnie na kilka lat przed swoją śmiercią. A teraz czas na jego relację. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:58 O drugim odstępstwie Prusów od wiary, które trwało 15 lat W tym samym roku [1260] w przeddzień święta świętego Mateusza Apostoła i Ewangelisty [21 IX] Prusowie (...) ponownie odstąpili od wiary i wiernych i powrócili do dawnych błędów; na wodzów i dowódców swojego wojska wybrali: Sambowie pewnego męża zwanego Glande, Natangowie Henryka Monte, Warmowie Glappa, Pogezanie Auttuma, Bartowie Diwana. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:58 O wielkim rozlewie krwi chrześcijańskiej Ci wodzowie i dowódcy wojsk wyznaczyli określony dzień, w którym mieli się wszyscy stawić pod bronią i wybić wszystkich głosicieli wiary chrześcijańskiej i doprowadzić do ich zagłady. I tego dokonali, ponieważ wszystkich chrześcijan, na których natykali się w Prusach poza miejscami obwarowanymi w sposób pożałowania godny częściowo mordowali, a pozostałych chwytali i uprowadzali w długotrwałą niewolę. Kościoły, domy modlitwy i kaplice Pańskie palili, z sakramentami Kościoła obchodzili się bez należnego szacunku, wyciągali szaty liturgiczne i naczynia, by użyć ich w sposób nieprzystojny, a kapłanów i innych pomocników Kościoła nikczemnie zabijali. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:58 O bitwie w Pokarwis, w której zginęło wielu chrześcijan W roku Pańskim 1261, kiedy wieść o tym prześladowaniu przeszła przez Niemcy, poruszyła ona książąt i baronów. Dlatego na pomoc wspomnianej ziemi przybili pan z Reyder i wiele szlachty z innych części Niemiec. Razem z braćmi i ich uzbrojonymi ludźmi wtargnęli do ziemi Natangów, zniszczyli ją ogniem i grabieżą, pojmali i zabili wielu wrogów, a następnie cofnęli się do tego miejsca, gdzie obecnie położony jest Brandenburg i tam rozbili obóz. Z kolei bracia i krzyżowcy postanowili, że jedna część wojska ponownie wróci do Natangii, aby ponownie ją spustoszyć, a druga część pozostanie we wspomnianej okolicy. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:59 Po tym wydarzeniu Natangowie uważali, że tak nieliczny oddział nie odważy się plądrować ich ziemi, zatem gromadnie natarli na pozostające w Pokarwis wojsko. Krzyżowcy i bracia stawiali zacięty opór, a zwłaszcza jeden rycerz z Westfalii zwany Stenckelem z Bentheim, który, gdy w pewnym kazaniu biskupim usłyszał, że dusze zabitych w Prusach chrześcijan ulecą do nieba z pominięciem czyśćca, wówczas spiął swojego wierzchowca ostrogami, wysunął zwyczajem rycerskim włócznię do przodu i począł zabijać niewiernych z prawa i lewa, wrogowie zaś padali jak muchy. Lecz w czasie nawrotu, kiedy wdzierał się w sam środek nieprzyjaciela, zabito go. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:59 Pomiędzy przeciwnikami wywiązała się zacięta walka, po obu stronach wielu odniosło śmiertelne rany i wielu poległo. W końcu stało się tak, jak spodobało się Bogu, a mianowicie, że poległ sam pan z Reyder z wielką częścią wojska i z braćmi, a pozostali rzucili się do ucieczki. Kiedy to się działo, bracia z drugą częścią wojska zbliżali się do miejsca bitwy. I gdy zobaczyli, że wojsko chrześcijańskie zostało rozbite, nie mogli z powodu ogromnej liczby wrogów wybawić z opresji, i inną drogą powrócili do swoich siedzib. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 20:59 Po tej rzezi Natangowie chcieli złożyć ofiarę bogom, rzucili zatem los pomiędzy Niemców wziętych tam do niewoli, a los dwukrotnie wskazał pewnego szlachetnego i bogatego mieszczanina z Magdeburga zwanego Hirtzhals, który znalazłszy się w trudnym położeniu prosił Henryka Monte, aby sobie przypomniał dobrodziejstwa, jakie często mu wyświadczał w mieście Magdeburgu, i aby go wybawił z tego nieszczęścia. Henryk, kiedy to usłyszał, współczuł mu i dwukrotnie go zwolnił. Ale kiedy rzucony los po raz trzeci wskazał na niego, nie chciał, by mu darowano, lecz w prawdziwym wyznaniu wiary oddał się dobrowolnie na ofiarę Bogu; został przywiązany do konia i spalony. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 22:03 Ciekawe z tym losem, ale też Prusowie walczyli. Ciągle walczyli, biedne te kobiety były. Ciekawe jak kobiety były traktowane w Prusach ? Herkus Monte groźnym wojownikiem był. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 17.05.06, 22:10 Nie wiem, czy Piotr z Dusburga pisał coś o losie kobiet pruskich, poza wzmiankami o uprowadzaniu do niewoli, ale znalazłam zabawną historię o dwoch wdowach (bo wdów wtedy z pewnością nie brakowało), które pokłóciły się o jednego męża. Obiecuję jutro Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 18.05.06, 08:52 Piotr z Dusburga był zakonnikiem i mocno wierzył, że walka z pogańskimi Prusami jest służbą Bogu, dlatego chętnie przytaczał relacje o cudach, jakie miały miejce w trakcie tej europejskiej wyprawy krzyżowej. Tak kończy się histria niemieckiego mieszczanina z Magdeburga złożonego w ofierze pruskim bogom. "Zapamiętaj tutaj czytelniku, że tenże Henryk Monte i wieu innych zapewniali później pod przysięgą, że kiedy ów mieszczanin na koniu paił się i ducha wyzionął, widzieli, jak z jego ust uleciała śnieżnobiała gołębica." Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 18.05.06, 08:53 A teraz coś lżejszego Piotr z Dusburga 'Kronika Ziemi Pruskiej' "Gdy Biskup chełmiński zobaczył, że miasto Chełmno zostało pozbawione mężczyzn, wszyscy bowiem zginęli we wspomianej bitwie (z Prusami – bitwa pod Reuseen między Chełmen a Grudziądzem), nakazał wdowom, aby za mężów pojęły swoich służących, by trud szerzenia wiary w tym miejscu nie poszedł całkiem na marne. Z tego powodu zdarzył się, iż dwie kobiety, gdy szły do kościoła, ujrzały wśród grający na rynku w kości pewnego sługę silnego i pięknego z wyglądu, chociaż źle ubranego. Pierwsza z nich potajemnie powiedziała swojej służącej, aby przyprowadziła go do jej domu. Druga natomiast zauważyła to i w tajemnicy nakazała swojej służącej, aby przyprowadziła go do należącej do niej gospody i nie wypuszczała go, dopóki nie wróci. Po tym, gdy tak się stało, sama ubrała go w piękne szaty i zawarła z nim związek małżeński w obliczu Kościoła. Kiedy zobaczyła to pierwsza kobieta, przez długi czas nie kryła swego oburzenia wobec drugiej kobiety. Ów służący urodził się w Halle i był tak bardzo szlachetny i mądry, że pod względem cnót nie miał sobie równego w Prusach." Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 18.05.06, 22:30 No popatrz, jaką ciężka sytuację miały kobiety w zdobywaniu mężczyzn. Czyli od średniowiecza kobiety były biedne , a największa krzywdę robiły im ciągłe potyczki i wojny To czekam na to drugie opowiadanie. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 21.05.06, 14:44 Dzięki Fedarowi możemy zobaczyć jak wygląda dziś ziemia, o którą walczył Herku Monte. Dziankujem Woju ze szczernego serca i bandziewam czkać na ziency. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=708&w=42176251 Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 21.05.06, 21:34 To jest bardzo mniłe. Ciekawi mnie czy znajdziemy tam ślad Herkusa Monte ? Bande bardzo szczegółowo łoglóndac łobrazki. Odpowiedz Link
fedar Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 22.05.06, 11:33 Nie zdążyłem uprzedzić. Sokole oko Tralali z szybkością Chucka Norrisa wyśledziło obrazkowy wątek Aha, bym zapomniał: podjechałem "Starem" z przyczepą, ziemia mi się przez burty przesypuje. Gdzie zrzucić? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 22.05.06, 20:58 Sztery łoczy ma to ziency zidzi 8-) Kopiec rośnie na potęgę. A czy oprócz zdjęć możemy liczyć na kilka słów o tej wyprawie? Może jest opisana na stronie Pruthenii? Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 22.05.06, 21:11 Witamy w watku nawet z ziemią w butach - tego jeszcze nie było Zdjęcia są imponujące, już je widziałam - ta przyroda jest urzekająca. Nie dziwię się , że Monte tak bardzo jej bronił. Odpowiedz Link
fedar Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 22.05.06, 23:56 Niestety na stronie Pruthenii nie ma nic o tej wyprawie. Sprawdzałem pod adresem www.pruthenia.strefa.pl/b4.html i ten dział serwisu wygląda na niedokończony i porzucony, szkoda. Wyprawa, o której mowa (właściwie rajd rowerowy) odbyła się w dniach od 23 do 27 lipca 2004 r. Jego celem było odnalezienie i potwierdzenie istnienia wybranych grodzisk i kurhanów w okolicach Pieniężna, Górowa i Bartoszyc. Bazą wypadową była szkoła podstawowa w Toprzynach. Ja brałem udział tylko w części rajdu, gościnnie. Dokumentację (dziennik?) wyprawy prowadził jeden z członków Pruthenii i to on mógłby najwięcej powiedzieć. Od siebie dodam tylko, że cel wyprawy (rajdu) został zrealizowany - większość (a może wszystkie, nie pamiętam) obiektów została odnaleziona. Oprócz dokumentacji na papierze były też trofea w postaci np. skorup z kurhanów. Największe wrażenie zrobiły na mnie: potężne grodzisko Pelten, dolina Wałszy (co za klimat), przygraniczne pustkowia, jez. Martwe i droga przez poligon k. Sigajn. Jeśli byliby zainteresowani, to mogę gdzieś podpiąć oficjalny program rajdu. W trakcie były co prawda pewne zmiany planów, ale lista obiektów do znalezienia/odwiedzenia ogólnie zgadza się. Myślę, że tam jeszcze kiedyś wrócę, ale to już w celach głównie turystycznych. Pozdrawiam Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 23.05.06, 20:57 Faktycznie pierwsza wyprawa, z 1999 roku, została spisana niezwykle rzetelnie www.pruthenia.strefa.pl/b41.html Szkoda, że na następne zabrakło zapału. Ale strona jest odświeżana, więc może jeszcze ktoś wróci pod te puste linki i je uzupełni. Przydałaby się taka lista, bo okiem laika czasem trudno odróżnić wzgorze morenowe od śladów grodziska czy kurhanu. Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 23.05.06, 21:17 To już wprawdzie dla znawców archeologi. Ale wspaniale wiedzieć co się zwiedza i ogląda. Powinny być przy nich tabliczki z opisem. To jest tożsamośc ziemi, a chyba na Warmii i Mazurach najwięcej jest kurchanów. Jest co zwiedzać i oglądać i podziwiać. Ale i zapaleńców odkrywania jest też dużo. To uwaga jadą taczki i następna kopka ziemi ku chwale Herkusa Monte Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 24.05.06, 21:01 Ktoś tu kiedyś coś wspominał o grafomaństwie? Dziś przedstawiam fragment do oceny - jest li to grafomaństwo czy nie jest? Jednoaktówka autorstwa Lecha Brywczyńskiego pod tytułem Zemsta Perkuna: Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/83.html Kriwe: - (uspokajającym tonem, zdejmując kaptur) Jestem bez broni. Przyszedłem was prosić o to, żebyście opuścili naszą ziemię. Wracajcie do krain, w których się urodziliście, nie zakładajcie tu swoich miast! Dlaczego wycięliście tutejszy święty gaj, poświęcony naszym bogom? To zbrodnia, która nie może ujść bez kary! Von Balk i Brat Zygfryd spoglądają na siebie w osłupieniu. Przerywają posiłek, wstają i wycierają dłonie o swoje szaty. von Balk: - Z czegoś musimy przecież budować nowe gmachy, starcze. A z czego, jeśli nie z drewna? Zresztą, nie muszę ci się wcale tłumaczyć. Czy wydaje ci się, że zwykły Prus, taki jak ty, ma prawo rozkazywać zakonnym rycerzom? Skąd znasz niemiecką mowę? Kriwe: - Waszego języka nauczył mnie człowiek, którego wy nazywacie Henryk Monte. To mój ukochany uczeń - ja wprowadzałem go w tajniki naszej religii, gdy powrócił w ojczyste strony. Wódz armii musi przecież, wedle naszych zwyczajów, składać ofiary bogom, prosząc o pomyślny wynik bitwy. On, z wdzięczności, nauczył mnie niemieckiej mowy, nauczył mnie nawet czytać i pisać. Dla mnie, starego człowieka, nie było to łatwe. Chciałem jednak poznać waszą wiarę, przeczytać wasze pisma. Dowiedzieć się, skąd w was tyle nienawiści, tyle pychy i zamiłowania do wojny. Na jakiej podstawie rościcie sobie prawo do odbierania nam ziemi ojców? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 24.05.06, 21:02 I jeszcze żałosna pieśń Prusów: www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/92.html Chór Prusów (śpiewają na smutną, nostalgiczną nutę serbskiej pieśni "Tamo, daleko...") Jesteśmy sami Tak sami, jak kamień na dnie Po wojnie tej z Krzyżakami Nikt z nas nie pozostanie Po wojnie tej z Krzyżakami Nikt z nas nie pozostanie... Prus I (na ludową nutę) Ciężka dola Prusa Pogańskiego syna Wyrok już nań zapadł Choć nieznana wina Prus II Ciężka dola Prusa Każdy jest mu wrogiem A teraz krzyżacka Śmierć stoi za progiem! Prus III Stoi, głową trzęsie: - Czas na was, wojowie! Czas na wieczną drzemkę W cienistej dąbrowie! Prus IV Nasze święte gaje Na podpałkę pójdą To, w cośmy wierzyli Zwane będzie bujdą Prus V Nawet grobom naszym Nikt się nie pokłoni Wiatr tylko zawyje, Łzę chmurka uroni Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 24.05.06, 21:13 Chór Prusów (na smutną, nostalgiczną nutę) Jesteśmy sami, Tak sami, jak kamień na dnie Po wojnie tej z Krzyżakami Nikt z nas nie pozostanie Po wojnie tej z Krzyżakami Będziecie wy! (milkną na moment, pokazując palcami w stronę widowni) Nas już nie... Chór Prusów rozbiega się, jęcząc przeraźliwie. Melodię "Tamo, daleko..." słychać jeszcze przez pewien czas. Tralala, bardzo, bardzo ciekawe to jest i piekne, dotykamy już emocji. Fantastyczna stronka. Odpowiedz Link
rita100 Re: Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna 26.05.06, 22:47 DRAMAT Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna von Balk: - (nieobecnym tonem) A jakże, słucham. (z przejęciem) Bracie, miałem sen. Muszę ci go opowiedzieć... Brat Zygfryd: - Co tam sen, czcigodny mistrzu. Wybacz , ale muszę ci najpierw przekazać trzecią, najsmutniejszą wiadomość. Brat Teobald okazał się nikczemnym zdrajcą: po spotkaniu z Henrykiem Monte stał się przyjacielem i wspólnikiem pruskiego herszta! Teobald przyjął nawet pruskie imię: Autumme! (wstaje, chodzi po izbie nerwowym krokiem) To niepojęte: nasz brat, rycerz Bożej sprawy splamił się apostazją! Przystał do Prusów i stał się poganinem. Te słowa ranią moje usta, przechodząc przez nie! Co na to powie Europa! Trzeba będzie przygotować oficjalne wyjaśnienie, napisać, że Teobalda omamiły pruskie demony, że stracił rozum... von Balk: - (wygląda, jakby się ocknął z głębokiego snu. wstaje) Co powiadasz? Brat Teobald został poganinem? Poszedł więc do Prusów, jak mu poleciłem, a owi poganie nic złego mu nie zrobili. Wiem, że oni są gościnni, zabijają tylko wrogów... (przechadza się po izbie, po czym staje naprzeciw Brata Zygfryda) To się wiąże z moim snem. Bo musisz wiedzieć, bracie, że tej nocy śnił mi się świat, który będzie istniał po roku dwutysięcznym. Słyszysz dobrze: minie rok 2000 i koniec świata nie nastąpi! Świat przyszłości, który widziałem, był dziwny i niepojęty, ale piękny. Widziałem miasto Elbląg, w którym nie było ani nas, braci zakonnych, ani Prusów. Czy możesz to sobie wyobrazić? cdnj Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -1- 27.05.06, 21:48 Zemsta Perkuna - Tragifarsa ahistoryczna motto: Była wśród tego zbłąkanego pogaństwa miejscowość wielkiego znaczenia. Miasto to zwało się Romowe i wzięło nazwę od Rzymu, ponieważ tam mieszkał najważniejszy kapłan pruski; nazywał się on Kriwe. Piotr Dusburg, kronikarz krzyżacki OSOBY: Hermann von Balk - mistrz krajowy Zakonu Krzyżackiego, Brat Zygfryd, Brat Godfryd, Brat Horst, Brat Teobald, Wartownik, Chór Knechtów: Knecht I, Knecht II, Knecht III, Knecht IV, Pozostali bracia i knechci, Kriwe - kapłan pogański, Chór Prusów: Prus I, Prus II, Prus III, Prus IV, Prus V. SCENA PIERWSZA Leśna polana. Pośrodku stoi von Balk, trzymając w wyciągniętej dłoni miecz. Wokół niego, po obu stronach, zgromadziło się liczne grono rycerzy zakonnych i knechtów, wszyscy w zakonnych białych płaszczach z czarnym krzyżem. Większość w zbrojach i z bronią. Tuż obok mistrza stoją: Brat Zygfryd, Brat Godfryd, Brat Horst i Brat Teobald. von Balk: - Et in Arcadia ego. Oto ja, Hermann von Balk, mistrz krajowy naszego zakonu, znalazłem się w krainie pogańskich Prusów, mlekiem i miodem płynącej. Naiwni Polacy zaprosili nas tutaj, bo sami nie byli w stanie pokonać pogan. My tego dokonamy i wytępimy Prusów do szczętu. Przy okazji zostaniemy tu na dłużej i założymy własne państwo. Chór Knechtów: - Hura! Hura! Hura! von Balk: - (uciszając obecnych ruchem dłoni) Co w trakcie ostatnich kilkunastu lat zdobyliśmy, już jest nasze, a co dopiero zdobędziemy, będzie nasze w przyszłości! Sam wielki mistrz naszego zakonu - baczność! (wszyscy stają na baczność) - von Salza! - spocznij! (wszyscy wykonują komendę "spocznij") - wtajemniczył mnie w wielkie plany polityczne, których jest autorem. Podbijemy ziemię Prusów, niosąc tu prawdziwą wiarę i tępiąc zabobony! Chór knechtów: - Zawsze z Balkiem! Zawsze z Balkiem! Zawsze z Balkiem! von Balk: - Oby miasto Elbląg, które tu dzisiaj zakładamy, stało się filarem naszego panowania na Warmii! Ten gród będzie niczym młyński kamień, rzucony na pierś ziemi pruskiej. Oby rok tysiąc dwieście trzydziesty siódmy był z tego powodu wspominany przez wieki! Niech krzyżackie panowanie tkwi w tej ziemi tak mocno, jak ten miecz! (bierze potężny zamach i oburącz ciska miecz przed sobą na ziemię, ostrzem ku dołowi. ostrze miecza trafia w ziemię, ale nie wbija się w podłoże, tylko odskakuje od niego. miecz upada z brzękiem na ziemię) Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -1- scena 27.05.06, 21:49 Chór Knechtów: - Oooooooch! (wydają z siebie donośny jęk) von Balk: - (zbity z tropu. podnosi miecz, spogląda na miejsce, w którym upadł) To czysty przypadek, to nic nie znaczy. Po prostu ostrze trafiło na kamień, umieszczony tu przez pruskie demony. Jest oczywiste, że Bóg jest z nami, a nie z Prusami, którzy w Niego nie wierzą i ubliżają Mu! Precz z pogaństwem i bałwochwalstwem! Do gruntu zniszczymy bezbożne praktyki! Następne pokolenia zakonnych braci będą tu mogły stworzyć świat wiary i chrześcijańskiej pobożności. Brat Horst: - (półgłosem, nachylając się w stronę Brata Godfryda) Co mistrz powiedział? Następne pokolenia? Myślałem, że nam, zakonnikom, nie wolno, takich rzeczy, no wiesz... (mruga znacząco) von Balk: - (patrzy karcącym wzrokiem na Brata Horsta, po czym kontynuuje przemowę) Elbląg to nasza przyszłość! To miasto powstało tylko dzięki nam i przez nas dzisiaj zostało założone. Umocnimy je i przekształcimy w warowny gród. To początek naszego przyszłego zwycięstwa. Chór knechtów: - (skandują, rytmicznie uderzając mieczaami o tarcze) Zwy-cię- stwo! Zwy-cię-stwo! Zwy-cię-stwo! von Balk: - Zadania, związane z podbojem Prus są tak ogromne, że będę potrzebował zastępcy i pomocnika. Jego zadaniem będzie obrona miasta przed wrogiem, budowa fortyfikacji, ratusza i kościoła pod wezwaniem Świętego Mikołaja. Moim zastępcą zostanie... (zawiesza głos. wszyscy wsłuchują się w napięciu w jego słowa) ...zostanie nim mój umiłowany uczeń, Brat Zygfryd, którego niniejszym mianuję komturem elbląskim! Wszyscy obecni przepychają się do Brata Zygfryda, żeby złożyć mu gratulacje. Trwa to dłuższą chwilę. von Balk: - (chowa miecz do pochwy) A teraz - do pracy! Zajmijcie się pracami fortyfikacyjnymi i budowlanymi. Zacznijcie od wycięcia drzew z tego gaju (pokazuje ręką w prawą stronę) i postawienia szopy, w której mógłbym założyć swoją kwaterę! Wszyscy rozbiegają się, przystępując do pracy. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna 27.05.06, 22:44 "Oby miasto Elbląg, które tu dzisiaj zakładamy, stało się filarem naszego panowania na Warmii!" - to teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości skąd pochodzi autor tej sztuki, Lech Brywczyński. A tu historia psikusa spłatała, bo stolica Warmii jest łu noju Odpowiedz Link
rita100 Re: Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna 27.05.06, 22:59 tralala33 napisała: > "Oby miasto Elbląg, które tu dzisiaj zakładamy, stało się filarem > naszego panowania na Warmii!" - to teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości skąd > > pochodzi autor tej sztuki, Lech Brywczyński. A tu historia psikusa spłatała, bo > > stolica Warmii jest łu noju A kiedy Lech Brywczyński napisał ten dramat, że nie wiedział gdzie jest stolica Warmii ? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna 27.05.06, 23:06 Wiedział i to go bolało. Przeżywał wtedy okres buntu i naporu, gdy Elbląg tragicznym zrządzeniem losu znalazł się w tym województwie bagienno-szuwarkowym (sam tak napisał!),jak, nie przymierzając, Natangia w niewoli krzyżackiej Odpowiedz Link
rita100 Re: Lech BRYWCZYŃSKI: Zemsta Perkuna 27.05.06, 23:09 tralala33 napisała: > Wiedział i to go bolało. Przeżywał wtedy okres buntu i naporu, gdy Elbląg > tragicznym zrządzeniem losu znalazł się w tym województwie bagienno- szuwarkowym > > (sam tak napisał!),jak, nie przymierzając, Natangia w niewoli krzyżackiej Bo tak po prawdzie to Elbląg powinien do Gdańska należeć. Tak bylo od wieków chyba. To uciekam, pa Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 27.05.06, 22:54 Ja już nazwałam swój malutki kopiec w ogrodzie Herkusa Monte Może by tak w ogródkach zrobić takie kopce ? hehe "Ziemi jest u nas pod dostatkiem ale i tą przyjmę na cześć wielkiego wodza Herkusa Monte" Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 27.05.06, 22:57 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?pos=-1086 Tak wygląda Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -2- scena 30.05.06, 21:48 SCENA DRUGA Wnętrze drewnianej szopy, urządzone w prostym, spartańskim stylu: drewniane ławy i stoły, po lewej stronie łoże, przykryte niedźwiedzią skórą. Po prawej stronie znajdują się drzwi wejściowe. W widocznym miejscu, na ścianie, znajduje się herb Elbląga. W centralnej części izby, po przeciwnych stronach stołu siedzą na ławach: von Balk oraz Brat Zygfryd. Jedzą mięso, trzymając je w palcach i co jakiś czas popijając wino z metalowych pucharów. Jedzą z apetytem, nie bacząc na to, że tłuszcz ubrudził im całe dłonie. von Balk: - Jak ci się podoba herb naszego miasta, komturze? (spogląda na herb) Brat Zygfryd: - (krojąc mięso wielkim nożem) Jest piękny. Krzyże, które są na nim umieszczone, przez wieki całe stanowić będą znamię potęgi naszego zakonu. von Balk: - Oby tak właśnie się stało. (podnosi do ust połeć mięsa i odgryza spory kęs) Jak przebiegają prace budowlane? Brat Zygfryd: - Widać już fundamenty ratusza, gotowe są też plany kościoła. Zbudowaliśmy bramy wjazdowe do miasta i postawiliśmy przy nich straże. Przydzieliliśmy parcele mieszczanom z Lubeki, którzy chcą zamieszkać w Elblągu. Niepokoi mnie za to stan fortyfikacji: niewiele zdołaliśmy dotąd zrobić, nasze wały są zbyt niskie i słabo umocnione. W razi e niespodziewanego ataku Prusów nie będę mógł zagwarantować miastu bezpieczeństwa. von Balk: - Ejże! Jest aż tak źle? Przecież Prusowie są słabo zorganizowani i nie będą w stanie wystawić licznej armii... Brat Zygfryd: - Wiem, u nich o wszystkim decyduje wiec pospólstwa, więc zawsze jedni są za, a drudzy przeciw. Stąd to bezgłowie. Ale ostatnio wiele się zmieniło. Wszystko za sprawą Henryka Monte. von Balk: - Któż to taki? To przecież nie jest pruskie nazwisko... Brat Zygfryd: - To Prus z Natangii, syn miejscowego szlachcica, kilkanaście lat temu wywieziony jako dziecko do Niemiec. Tam poznał nasz język i przyjął chrzest. Ale teraz wrócił tutaj i znów stał się poganinem. Przyjął nawet pruskie imię, ale nie wiem jak ono brzmi. Mam dowody na to, że przygo towuje wielkie powstanie. Chce zjednoczyć Prusów i ogłosić się ich księciem. Jest bardzo niebezpieczny, bo zna nasze obyczaje i sposoby walki. von Balk: - To rzeczywiście niepokojące. Czy w jego planach jest zdobycie Elbląga? Brat Zygfryd: - W to nie wątpię, on chce przejąć po kolei wszystkie nasze twierdze. Prusowie gromadzą się w lasach Lanzanii, szykując armię do ataku na Elbląg. Wczoraj udało nam się złapać trzech szpiegów, których Monte przysłał do miasta. Udawali wędrownych handlarzy. Zdradziła ich nieznajomość niemieckiego. Kazałem powiesić całą trójkę przy Bramie Targowej, ale nie ręczę, że Monte nie przysłał tu więcej szpiegów albo skrytobójców... (urywa, wskazując ręką na zakapturzoną postać, która niespodziewanie pojawiła się za jego plecami, w drzwiach. przybysz ma na sobie wąskie, długie spodnie, o nogawkach wpuszczonych w buty oraz wełnianą koszulę, długą aż do kolan) Kim jesteś? Kto cię tu wpuścił? cdn www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/82.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -2- scena 03.06.06, 22:23 Kriwe: - (uspokajającym tonem, zdejmując kaptur) Jestem bez broni. Przyszedłem was prosić o to, żebyście opuścili naszą ziemię. Wracajcie do krain, w których się urodziliście, nie zakładajcie tu swoich miast! Dlaczego wycięliście tutejszy święty gaj, poświęcony naszym bogom? To zbrodnia, która nie może ujść bez kary! Von Balk i Brat Zygfryd spoglądają na siebie w osłupieniu. Przerywają posiłek, wstają i wycierają dłonie o swoje szaty. von Balk: - Z czegoś musimy przecież budować nowe gmachy, starcze. A z czego, jeśli nie z drewna? Zresztą, nie muszę ci się wcale tłumaczyć. Czy wydaje ci się, że zwykły Prus, taki jak ty, ma prawo rozkazywać zakonnym rycerzom? Skąd znasz niemiecką mowę? Kriwe: - Waszego języka nauczył mnie człowiek, którego wy nazywacie Henryk Monte. To mój ukochany uczeń - ja wprowadzałem go w tajniki naszej religii, gdy powrócił w ojczyste strony. Wódz armii musi przecież, wedle naszych zwyczajów, składać ofiary bogom, prosząc o pomyślny wynik bitwy. On, z wdzięczności, nauczył mnie niemieckiej mowy, nauczył mnie nawet czytać i pisać. Dla mnie, starego człowieka, nie było to łatwe. Chciałem jednak poznać waszą wiarę, przeczytać wasze pisma. Dowiedzieć się, skąd w was tyle nienawiści, tyle pychy i zamiłowania do wojny. Na jakiej podstawie rościcie sobie prawo do odbierania nam ziemi ojców? Obaj zakonni rycerze zbliżają się nieufnie do starca. von Balk: - Do rzeczy, starcze, do rzeczy! Kim właściwie jesteś? Jakie nosisz imię? Kriwe: - Nazywam się Kriwe, jestem głównym kapłanem Perkuna i innych pruskich bogów na całej Warmii i Pogezanii. Jestem najsłynniejszym wróżbitą, jakiego wydała ziemia Prusów. Mam siedzibę w osadzie Romowe. Musiałeś o mnie słyszeć. von Balk: - Nieszczęsny człowieku, jesteś więc pogańskim kapłanem! To dla takich jak ty przybyliśmy tutaj! Kriwe: - Jeśli przybyliście tu dla mnie, to niepotrzebnie. Ja was nie potrzebuję, wystarczy mi się wiara moich ojców. von Balk: - Porzuć swoje zbrodnicze wierzenia, przyjmij naszą wiarę, bo inaczej twoja dusza zostanie po śmierci potępiona! Zgorzeje w ogniu piekielnym! Kriwe: - Nie wiem, o czym mówisz. Jeśli moi bogowie istnieją, to na pewno zatroszczyli się o to, co stanie się po śmierci z duszami ludzi szlachetnych. A takim, mniej lub bardziej udolnie, staram się być. Brat Zygfryd: - A jeśli owe demony nie istnieją? www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/83.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -2- scena 04.06.06, 22:11 Kriwe: - W takim przypadku życie jest niewiele warte, a po śmierci nic mnie nie czeka. Czego się mam zatem bać, jeśli po śmierci albo będę szczęśliwy, albo nie będę mógł być nieszczęśliwy? von Balk: - Co ty tu opowiadasz, nieszczęsny człowieku? Przecież istnieje tylko jeden Bóg, właśnie ten, którego wam przynosimy! Kriwe: - Tylko jeden? Skąd wiesz? Kiedy miałeś okazję policzyć bogów? von Balk: - (jest zakłopotany. przez chwilę milczy, spoglądając na Brata Zygfryda. odchrząkuje) A co powiesz nam na temat swoich wróżb? Przecież powinieneś wiedzieć, że wróżby to fikcja, że nie da się odczytać przyszłości z lotu ptaków czy z wnętrzności zwierząt ofiarnych... Kriwe: - Dziwne rzeczy gadacie, panie. Wierzycie w istnienie waszego jedynego Boga? von Balk: - Oczywiście! Kwire: - Wierzycie, że wasz wszechmocny Bóg jest w stanie wpływać na wasze losy i - jeśli tylko zechce - dawać wam znaki, dotyczące przyszłości? von Balk: - Tak! To oczywiste. Kriwe: - W takim razie zupełnie nie rozumiem, na jakiej zasadzie odrzucacie sztukę wróżbiarską. (rozkłada szeroko ręce) Zreszt ą, skoro wasz Bóg jest, jak powiadacie, wszechmocny, a ja istnieję, to znaczy, że On akceptuje moje istnienie. Inaczej by mnie nie było. Brat Zygfryd i von Balk spoglądają na siebie, skonsternowani. Zapada długotrwała cisza. Brat Zygfryd: - Co my tu będziemy tracić czas na jałowe dyskusje. Fakty są takie: nie macie żadnych szans na wygranie wojny z zakonem, bo za nami stoi cała, chrześcijańska Europa. Chyba temu nie będziesz miał odwagi zaprzeczyć? Kriwe: - (z rezygnacją w głosie) Temu jednemu zaprzeczyć nie mogę. Jestem już stary, a roztropność to roślina, późno wydająca owoce. Choć jest wśród nas wielu młodych ludzi, mających nadzieję na zwycięstwo. Zalicza się do nich Henryk Monte. Ja złudzeń nie mam. Człowiek mądry powinien się godzić z koniecznością. Ale czy to, że wygracie, odbiera słuszność naszej walce? Czy dzięki temu przybywa wam praw do palenia naszych osad, mordowania kobiet i dzieci? von Balk: - Starcze, oszczędź swoim ludziom dalszych cierpień! Niech się zdadzą na naszą łaskę i przyjmą chrzest. Przekonaj ich, by stali się poddanymi zakonu! www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/84.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Ciekawostka 27.06.06, 20:42 28 lutego 1917 roku odbyła sie w Olsztynie premiera widowiska Maxa Worgitzkiego "Herkus Monte" osnuta na tle powstań Prusów przeciwko Krzyżakom. Przedstawienie nie spotkalo się z większym zainteresowaniem publicznosci. --- a Max Worgitzki - osiadł w Olsztynie ok.1893, kiedy jego ojciec objął kierownictwo miejscowej mleczarni, a w 1914 Max przejął ją po ojcu. Odpowiedz Link
rita100 Re: Ciekawostka - Jerzy Niecio - ksiązka 29.06.06, 21:43 www.pruthenia.strefa.pl/e22.html www.pruthenia.strefa.pl/e221.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Ciekawostka - Jerzy Niecio - ksiązka 29.06.06, 21:43 www.pruthenia.strefa.pl/e222.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Ciekawostka - Jerzy Niecio - ksiązka 29.06.06, 21:44 www.pruthenia.strefa.pl/e223.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -2- scena 28.06.06, 22:06 Kriwe: - Nie potrafię przekonywać do tego, za czym nie stoi słuszność. I tak bym nie odmienił ich przekonań, oni wolą zginąć, niż pod przymusem przyjmować obce obyczaje. Przyszłości nie da się odwrócić: moje wróżby mówią jasno, że bogowie przeznaczyli naszemu ludowi zagładę. Ale i wy strzeżcie się zemsty pruskich bogów, zwłaszcza Perkuna, który jest patronem naszej walki. von Balk: - A czegóż my mielibyśmy się bać? Przecież wasi rzekomi bogowie są słabi, skoro nie są w stanie pomóc nawet wam, ich wyznawcom! Kriwe: - Za każde zwycięstwo trzeba prędzej czy później zapłacić. Dziś lub w przyszłości. Skąd wiesz, jak długo potrwają na tych ziemiach wasze rządy? Skąd wiesz, czy w przyszłości nie jest wam pisana straszliwa klęska w walce z innym przeciwnikiem? Pomyśl też, rycerzu, o grodzie, który tu założyłeś. von Balk: - O moim Elblągu? Kriwe: - Właśnie. Przy miejskiej bramie widziałem ciała powieszonych Prusów. Może karą za krew tych ludzi będzie dotknięte właśnie to miasto? Może przez długie wieki będą je prześladować siejące spustoszenia wojny i pożary, może stanie się ono zdobyczą licznych najeźdźców? Może za wasze (wyciąga rękę w kierunku obu Krzyżaków) zbrodnie płacić będą przez stulecia przyszli mieszkańcy tego miasta, żyjąc w biedzie i zapomnieniu? Może się nawet zdarzyć, że... von Balk: - (z niecierpliwością przerywa starcowi, odwracając się do niego tyłem. w tejże chwili Kriwe wychodzi z szopy, nie zauważony przez obu rycerzy) Co za wymysły! Pomyśl tylko (zwraca się do Brata Zygfryda) - zakonni rycerze, cieszący się łaską jedynego, wszechmocnego Boga, mieliby się lękać demonów! Czy naprawdę wierzysz w to, starcze? (odwraca się do pruskiego kapłana. ze zdumieniem stwierdza, że nigdzie go nie ma. rozgląda się po izbie) Co to ma znaczyć? Gdzie on się podział? Brat Zygfryd: - Nie mógł daleko uciec. Poszukam go. (wybiega z szopy) Von Balk raz jeszcze rozgląda się po izbie, po czym siada na ławie. Po chwili do szopy powraca Brat Zygfryd. Brat Zygfryd: - Dziwna historia - obaj wiemy, że stary tu był, a tymczasem wartownik, stojący za drzwiami, nikogo nie widział i nic nie słyszał. von Balk: - Może to i lepiej? Ta sprawa robi się bardzo podejrzana. Na Boga, przecież złożył nam wizytę pogański kapłan, przywódca ciemnych, piekielnych sił, a my pozwoliliśmy mu uciec. Cóż za kompromitacja! Gdyby ta wieść rozniosła się po europejskich dworach, moglibyśmy za to słono zapłacić... www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/85.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -2- scena 13.07.06, 20:29 Brat Zygfryd: - (wzdryga się) Lepiej nawet nie myśleć, co by się stało. Podejrzewano by nas o konszachty z poganami. Poczekajmy kilka dni. Dam swoim knechtom rozkaz, żeby pilnie nadstawiali ucha. Może któryś z naszych rycerzy widział jednak tego starego, a wówczas trzeba będzie coś z tym zrobić. von Balk: - Niech tak się stanie. (składa dłonie do modlitwy) Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu! www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/86.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Najwiekszy wojownik 15.07.06, 20:27 Bądźmy strażnikiem też legendy o Herkusie Monte - największym pogańskim wojowniku, który wychował się u Krzyżaków, nauczył się walki i wrócił do swoich by walczyć przeciw Krzyżakom. To był pierwszy największy wojownik z Zakonem Krzyżackim. Nie doczekał się biedak ani swojego pomnika, ani chwały, żyje tylko w legendzie. Był poganinem , może z tego powodu - ale czy nie zasługuje na pamięć o doli i niedoli tej jego ziemi ? "Płomień rozgrzeje malowane dzieje Skarby mieczem spustoszą złodzieje Pieśń ujdzie cało" Adam Mickiewicz 'Konrad Wallenrod' A dziś 15 lipiec 2006rok Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 16.07.06, 19:38 SCENA TRZECIA Von Balk siedzi na ławie, badawczo wpatrując się w leżące przed nim na stole mapy i zwoje. Co jakiś czas rozwija któryś ze zwojów i czyta. Lekturę przerywa mu pojawienie się w izbie Brata Zygfryda. Brat Zygfryd: - Mistrzu, przynoszę bardzo niepokojące wieści! von Balk: - Siadaj i opowiadaj. (przyjaznym gestem zaprasza go do wspólnego oglądania map) Nasza sytuacja jest trudna, nie damy sobie rady bez wsparcia. Papież powinien ogłosić krucjatę przeciwko Prusom i wezwać nam na pomoc rycerzy z cesarstwa, Francji, Italii i Anglii. Brat Zygfryd: - Może się zdarzyć, że zginiemy, zanim pomoc tu przybędzie. Henryk Monte wygrywa jedną bitwę, po drugiej. Ostatnio wyciął w pień cały nasz oddział opodal osady o nazwie Witke. Mówiąc o niepokojących wieściach, miałem jednak na myśli co innego. Doniesiono mi, że trzej bracia zakonni widzieli owego pruskiego kapłana, jak wychodził z tego budynku. (pokazuje na podłogę) von Balk: - Którzy to bracia? Brat Zygfryd: - Godfryd, Horst i Teobald. Rozmawiali o tym między sobą, oskarżając nas obu o knowania z wrogiem i zdradę religii chrześcijańskiej. Zamierzają wysłać do Rzymu list, opisujący to wydarzenie. (z przejęciem) Chcą o tym pisać do samego papieża! von Balk: - Absurd! Przecież Ojciec Święty w to nie uwierzy! Brat Zygfryd: - Takie plotki rozchodzą się szybciej, niż morskie fale. Zapewne nie uwierzy w to papież, nie uwierzą ci, którzy nas obu dobrze znają, ale inni? Kardynałowie, królowie, książęta... Oni mogliby nam bardzo zaszkodzić. Znalazłem jednak wyjście z tej sytuacji. (nachyla się do ucha von Balka i przez dłuższą chwilę coś mu szeptem wyjaśnia) www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/86.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 21.07.06, 22:41 von Balk: - (zastanawia się) Sądzisz, że to jest dobre rozwiązanie? Może i masz rację: my będziemy bezpieczni, bo się ich pozbędziemy, a i sam zakon też skorzysta. Niech tak się stanie. Siądźmy. (siadają obok siebie na ławie, twarzą do wejścia) Wartownik, do mnie! Do izby wpada wartownik w zbroi, z halabardą w dłoniach. Wartownik: - Czekam na twe rozkazy, mistrzu! von Balk: - Wezwij tu Brata Horsta, Brata Godfryda i Brata Teobalda. Niech wchodzą do mnie kolejno. Wartownik: - Wedle rozkazu! (wybiega z izby) Brat Zygfryd mówi coś szeptem na ucho von Balkowi, który co jakiś czas potakuje. Po chwili w drzwiach pojawia się Brat Horst. Brat Horst: - (uśmiechając się głupkowato) Czekam na twoje rozkazy, czcigodny mistrzu. von Balk: - Mam dla ciebie, bracie, odpowiedzialne zadanie. Odpowiedzialne i zaszczytne. Brat Horst: - Zawsze jestem gotów do walki o prawdziwą wiarę, gotów też do śmierci, jeśli dobro zakonu będzie tego wymagało. Co mam uczynić? von Balk: - Weź tylu ludzi, ilu ci trzeba i ruszaj na północ, żeby zdobyć Bałgę. To potężny gród, który Prusowie zbudowali nad Bałtykiem. Blokuje on dostęp do Warmii od strony morza. Brat Horst: - Jestem zaszczycony tym, że powierzasz mi dowództwo w tak ważnej wyprawie. Nigdy dotąd nie miałem okazji, żeby samodzielnie dowodzić. Kiedy mam wyruszyć? von Balk: - Jak najszybciej. Komtur da ci mapę tych terenów. Brat Zygfryd wstaje, podchodzi do ławy i przegląda mapy. Wybiera jedną z nich i podaje ją Bratu Horstowi. von Balk: - Chciałbym ci jeszcze powiedzieć, Bracie Horście, że po zdobyciu Bałgi zostaniesz mianowany komturem tego grodu. Brat Horst: - (uradowany) Dzięki ci, mistrzu! Nie zawiodę twego zaufania! (wybiega z izby) www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/87.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 25.07.06, 21:41 von Balk: - (sam do siebie) Nieszczęsny Brat Horst! Przecież nie ma żadnych szans na zdobycie Bałgi. Celem jego wyprawy jest tylko odciągnięcie części wojsk pruskich spod Elbląga. Brat Zygfryd: - (macha lekceważąco ręką) Brat Horst zawsze był półgłówkiem i niewielki był z niego pożytek. Atakując Bałgę, po raz pierwszy i ostatni w życiu przyda się Zakonowi. von Balk: - (wzdycha ciężko) Rozumiem, że takie są prawa wojny, ale jakoś mi ciężko. Do izby wchodzi Brat Godfryd. Brat Godfryd: - Mistrzu, stawiam się na wezwanie. Zanim wysłucham twego rozkazu, chciałbym jednak wyrazić moje zdumienie faktem, iż powierzyłeś Bratu Horstowi dowództwo wyprawy na Bałgę. To szaleństwo! On nie ma żadnych szans, musi zginąć! Jeśli trzeba, ja pójdę tam za niego... Brat Zygfryd: - (wciąż stoi obok stołu. bierze do ręki jedną z map) Bracie Godfrydzie, jak śmiesz zwracać się tak gwałtownymi słowy do mistrza! To nie jest godne zakonnego rycerza! Brat Godfryd: - Błagam o wybaczenie. Ale żal mi Brata Horsta, który cieszy się, jak dziecko, bo nie wie, że idzie na pewną śmierć. von Balk: - Nie obawiaj się, Bracie Godfrydzie, tobie powierzam nie mniej odpowiedzialne zadanie. (z naciskiem) Znacznie bardziej odpowiedz ialne. Musisz jak najszybciej odnaleźć pruską osadę Romowe, zniszczyć miejsce pogańskiego kultu i zabić najwyższego kapłana Prusów, Kriwego. Powinieneś wiedzieć, że Romowe to parodia nazwy Rzym, ów kapłan jest więc antypapieżem i antychrystem. Pomyśl tylko, jaką sławę pozyskasz, jeśli twoja wyprawa się powiedzie! Brat Godfryd: - (przejęty i zachwycony) Mistrzu, to najpiękniejszy rozkaz, jaki kiedykolwiek dostałem! Nie okryję hańbą mego rycerskiego imienia. Sprawię, że będzie ono głośne w całej Europie i sławione w pieśniach! (patrzy z wdzięcznością na von Balka) Mistrzu, przyznam, że niedawno zwątpiłem w twoją prawość, miałem nawet czelność podejrzewać cię o zmowę z wrogiem. To wszystko właśnie przez tego pruskiego kapłana, Kriwego. Podobno z nim rozmawiałeś i puściłeś go wolno. Ale ten twój rozkaz wyjaśnia wszystko i przekreśla moje podejrzenia. Czy wybaczysz mi, mistrzu i nauczycielu? von Balk: - Jesteś dzielnym rycerzem i wiernym sługą Zakonu. Nie mam powodu chować do ciebie urazy. Powiedz mi tylko, kto rozsiewał pogłoski o mojej zmowie z Prusami? www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/88.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 30.07.06, 21:42 to z ziemią przyjechałam , bo jest awaria stron linku Odpowiedz Link
rita100 Re: Zierszyk 02.08.06, 20:31 (...) i ty, ostatnie książe żywe, Herkasie Monte, zapalczywy, wysoko prestoł twój, bo w łunach - tyś, wierę, luby syn Peruna, bo odkąd Perun skąpił gromu, tobą, Herkasem kniaziem, ciskał błyskawicami po szełomach, wiatrołomami po zamczyskach tych, co przybyli tu mordować... Tadeusz Chrościelewski Łódź Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 20.08.06, 21:58 Brat Godfryd: - (z wahaniem) Brat Teobald widział na własne oczy tego pruskiego kapłana, potajemnie wychodzącego z szopy... Brat Zygfryd: - I ty dałeś mu wiarę? Zwątpiłeś w prawość swego mistrza? Jak mogłeś! von Balk: - (pojednawczo) Dość tych napomnień, Bracie Zygfrydzie. (do Brata Godfryda) Weźmiesz z sobą tylko pięciu knechtów. To jest zadanie dla małej grupy ludzi, zdecydowanych na wszystko. Musicie potajemnie, może nawet w przebraniu przeniknąć na terytorium wroga i co jakiś czas brać jeńców, żeby od nich dowiedzieć się, jak dojechać do Romowe. O ile wiem, ta osada jest położona wśród bagien. Nie ma jej na żadnej mapie, (wskazuje na zwoje, leżące na stole) dlatego musisz sobie radzić sam. Brat Godfryd: - (rozpromieniony) Wyruszam nie zwlekając. Podczas wyprawy będę sobie powtarzał słowa "Pieśni o Rolandzie". (recytuje z pamięci) "Wielkie są wojska, hufce śmiałe, wszystkie chorągwie wdały się w bitwę. A poganie walą krzepko, nad podziw..." (wychodzi z izby) Brat Zygfryd: - (do von Balka) Teraz czeka nas najtrudniejsze zadanie. Brat Teobald jest przebiegły i trudno go będzie omamić. von Balk: - I on będzie jednak musiał wykonać moje rozkazy. Do izby wchodzi Brat Teobald. Brat Teobald: - Wiem, jakie rozkazy dostali bracia, którzy byli tu przede mną. Nie podejrzewam cię już o zdradę, mistrzu, skoro wydałeś wyrok śmierci na Kriwego, ale dziwię się, że tak szafujesz krwią zakonnych braci. Przecież obaj nie powrócą żywi do Elbląga. von Balk: - (wyniośle) Dałem im zadania, które są zgodne z interesami zakonu. Jak możemy myśleć o całkowitym podboju Prus, jeśli nie zdobędziemy głównej twierdzy tego kraju i nie zlikwidujemy najważniejszego ośrodka pogańskiego kultu. Jeśli im obu się nie powiedzie, to wyślemy ich śladem następne oddziały. Wkrótce mają tu przybyć świeże hufce rycerstwa z Saksonii, Flandrii i Burgundii. Brat Teobald: - (zgryźliwie) Zapewne ja stanę na ich czele? von Balk: - Masz bystry umysł, bracie, ale tym razem zawiódł cię on. Powierzam ci bowiem zadanie zupełnie innego rodzaju. Brat Teobald: - (zaskoczony) Innego rodzaju? von Balk: - Tak. Ludzie nieprzychylni zakonowi, w tej liczbie polscy książęta, a nawet niektórzy biskupi, rozsiewają plotki, jakoby nie zależało nam wcale na nawracaniu pogan. Ich zdaniem, chodzi nam wyłącznie o zdobycie terytorium, dlatego nie www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/89.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 31.08.06, 22:44 dosypię ziemi na kopiec, bo znów się stronka nie obraca. Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -3- scena 03.10.06, 20:44 www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/89.html W dalszym ciagu nie łobraca sia link na stronke 90. Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -4- scena str 91 05.10.06, 20:47 otworzyła sie: Knecht I (śpiewa na marszową nutę) Byliśmy, jesteśmy, będziemy! Gród każdy - zdobędziemy Weźmiemy Prusów pod nasz but... Knecht II I bardzo topsze. Jawol, ser gut! Knecht III Lud pruski nie da nam rady Kto wróg nasz - ten zejdzie na dziady Będzie tu (pokazują w stronę widowni) ordnung, że aż miło... Knecht II O jakim sze Prusom ne sznilo! Knecht IV Wiece wybijemy im z głowy Model rządów mamy gotowy Tu mistrz, tam komtur, dalej brat Knecht II To pikny i prosty szwiat! Chór Knechtów (maszerują, śpiewając na melodię "John Brown's body lies...") Oręż germański zawsze radość ludom niósł, Oręż germański zawsze radość ludom niósł, Oręż germański zawsze radość ludom niósł, A nasz zakon w siłę rósł! Glory, glory, alleluja, Glory, glory, alleluja, Glory, glory, alleluja, By nasz zakon w siłę rósł! Chór Knechtów odchodzi krokiem marszowym. Muzykę słychać jeszcze przez jakiś czas. Von Balk przewraca się na łożu, majaczy. Mówi przez sen, wsparty na łokciach. von Balk: - Boże, dokąd mnie zabierasz, gdzie mnie prowadzisz... Co za widoki stawiasz mi przed oczy? Jakie to dziwne miasto, dziwne stroje, ulice, domy ze szkła i kamienia... To wszystko piękne, ale i niepojęte... Te pojazdy przerażają... Czy tu nikt nie jeździ konno? Jakiż gwar tu panuje, jaki hałas, nawet nie słychać śpiewu ptaków... Jak nazywa się ten bajeczny gród? Co to za miasto... Zaraz, tam wisi jakiś herb... Ten herb! To przecież Elbląg! Nasze miasto, zakonne miasto! Ale gdzie podziali się bracia, rycerze, knechci? To jakiś inny świat, inne czasy... Boże mój, który tutaj jest rok, www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/91.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -4- scena str 92 05.10.06, 20:49 który rok? Co??? Więc tak będzie w przyszłości? (krzyczy przez sen) Bracia- rycerze, minął rok dwutysięczny, a koniec świata nie nastąpił!!! (milknie, opadając bezwładnie na łoże. zapada w głęboki, spokojny sen) Do izby wbiega zaniepokojony Wartownik. Wartownik: - (półgłosem) Mistrzu, czy mnie wzywałeś? Co tu się działo? (rozgląda się z niepokojem po izbie, podchodzi do łoża, przygląda się von Balkowi) Wszystko dobrze, śpi. Pewnie mówił przez sen. Ostatnio dręczą go jakieś koszmary. Tfu! Na psa urok! To pewnie przez te pruskie demony. (wychodzi) Chór Prusów (śpiewają na smutną, nostalgiczną nutę serbskiej pieśni "Tamo, daleko...") Jesteśmy sami Tak sami, jak kamień na dnie Po wojnie tej z Krzyżakami Nikt z nas nie pozostanie Po wojnie tej z Krzyżakami Nikt z nas nie pozostanie... Prus I (na ludową nutę) Ciężka dola Prusa Pogańskiego syna Wyrok już nań zapadł Choć nieznana wina Prus II Ciężka dola Prusa Każdy jest mu wrogiem A teraz krzyżacka Śmierć stoi za progiem! Prus III Stoi, głową trzęsie: - Czas na was, wojowie! Czas na wieczną drzemkę W cienistej dąbrowie! Prus IV Nasze święte gaje Na podpałkę pójdą To, w cośmy wierzyli Zwane będzie bujdą www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/92.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -4- scena str 93 05.10.06, 20:50 Prus V Nawet grobom naszym Nikt się nie pokłoni Wiatr tylko zawyje, Łzę chmurka uroni Chór Prusów (na smutną, nostalgiczną nutę) Jesteśmy sami, Tak sami, jak kamień na dnie Po wojnie tej z Krzyżakami Nikt z nas nie pozostanie Po wojnie tej z Krzyżakami Będziecie wy! (milkną na moment, pokazując palcami w stronę widowni) Nas już nie... Chór Prusów rozbiega się, jęcząc przeraźliwie. Melodię "Tamo, daleko..." słychać jeszcze przez pewien czas. Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -5- scena str 93 05.10.06, 20:51 SCENA PIĄTA Von Balk siedzi przy stole. Pociera dłonią czoło jakby się mocno nad czymś zastanawiał. Podnosi wzrok na widok wchodzącego Brata Zygfryda, ale jest zaabsorbowany swoimi myślami. von Balk: - Dobrze, że już jesteś. Powziąłem ważne decyzje. Bracie, miałem sen ... Brat Zygfryd: - (wchodzi dziarskim krokiem, zaaferowany, ale zadowolony, siada po przeciwnej stronie stołu) Mistrzu, przynoszę wieści. Wielkie wieści... Pamiętasz, jak trzy miesiące temu wysłaliśmy Brata Horsta na podbój Bałgi? Doniesiono mi, że Horst poległ, a wszyscy jego ludzie zginęli. Trzeba jednak powiedzieć, że spisał się dzielnie i zadał wrogowi znaczne straty. Jego bohaterstwo przynosi sławę zakonowi. Trzeba będzie zorganizować uroczystości żałobne, by uczcić jego pamięć... Słuchasz mnie, mistrzu? von Balk: - (nie zwracając uwagi na słowa Brata Zygfryda) Bracie, miałem sen... Brat Zygfryd: - Nie to jest jednak najważniejsze. Jeszcze lepiej spisał się Brat Godfryd, który znalazł drogę do Romowe, przedarł się tam niepostrzeżenie i porwał Kriwego! Po drodze Godfryd kazał zgładzić piekielnego kapłana: rozcięto Kriwemu brzuch i tak długo wleczono go wokół drzewa, aż wypłynęły mu wszystkie wnętrzności. Słyszysz mnie, mistrzu? To wielka chwila, nasze wielkie zwycięstwo: nie żyje Kriwe, filar pogańskiej religii! Trzeba będzie ze szczegółami opisać to wydarzenie i rozesłać ten opis na europejskie dwory! (ze smutkiem) Niestety, pruski pościg następnego dnia dopadł Brata Godfryda i jego towarzyszy. Wszyscy zostali powieszeni. Niektórzy mówią, że w owej chwili Brat Godfryd został żywcem uniesiony do nieba... Mistrzu, czy mnie słuchasz? www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/93.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -5- scena str 94 05.10.06, 20:58 von Balk: - (nieobecnym tonem) A jakże, słucham. (z przejęciem) Bracie, miałem sen. Muszę ci go opowiedzieć... Brat Zygfryd: - Co tam sen, czcigodny mistrzu. Wybacz , ale muszę ci najpierw przekazać trzecią, najsmutniejszą wiadomość. Brat Teobald okazał się nikczemnym zdrajcą: po spotkaniu z Henrykiem Monte stał się przyjacielem i wspólnikiem pruskiego herszta! Teobald przyjął nawet pruskie imię: Autumme! (wstaje, chodzi po izbie nerwowym krokiem) To niepojęte: nasz brat, rycerz Bożej sprawy splamił się apostazją! Przystał do Prusów i stał się poganinem. Te słowa ranią moje usta, przechodząc przez nie! Co na to powie Europa! Trzeba będzie przygotować oficjalne wyjaśnienie, napisać, że Teobalda omamiły pruskie demony, że stracił rozum... von Balk: - (wygląda, jakby się ocknął z głębokiego snu. wstaje) Co powiadasz? Brat Teobald został poganinem? Poszedł więc do Prusów, jak mu poleciłem, a owi poganie nic złego mu nie zrobili. Wiem, że oni są gościnni, zabijają tylko wrogów... (przechadza się po izbie, po czym staje naprzeciw Brata Zygfryda) To się wiąże z moim snem. Bo musisz wiedzieć, bracie, że tej nocy śnił mi się świat, który będzie istniał po roku dwutysięcznym. Słyszysz dobrze: minie rok 2000 i koniec świata nie nastąpi! Świat przyszłości, który widziałem, był dziwny i niepojęty, ale piękny. Widziałem miasto Elbląg, w którym nie było ani nas, braci zakonnych, ani Prusów. Czy możesz to sobie wyobrazić? Brat Zygfryd: - Nie, nie mogę i nie chcę sobie tego wyobrażać. Chrześcijaninowi nie wolno wierzyć w sny, nie wolno mu wnikać w Boże plany, dotyczące przyszłości. Takie próby to pycha, która grozi zagładą! von Balk: - Po co mielibyśmy zabijać Prusów, po co z nimi wojować? Skoro przyszłość i tak nas pogodzi, to dlaczego nie miałaby nas pogodzić już teraźniejszość? (z przejęciem) Bracie, czy pamiętasz, jak trzy niedziele temu poprowadziłem zbrojną wyprawę w głąb Warmii? Chciałem zbadać teren pod przyszłą kolonizację, a przy okazji zniszczyć miejsca kultu pogańskiego. Jedno z takich miejsc odkryłem w pobliżu osady Ukapirmas. Była noc, dlatego święty ogień Prusów był widoczny z daleka. (chodzi po izbie, gestykulując) Kazałem knechtom podejść ukradkiem do tej polany i przyczaić się w zaroślach. Gdy sam tam dotarłem, ujrzałem tłum Prusów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Siedzieli wokół ogniska, śpiewali, lepili z ciasta małe placuszki. Rzucali te placuszki do siebie, tak aby przelatywały przez ogień. Po wielu takich przelotach plac uszek był upieczony: można go było zjeść i wprowadzić do obiegu następny. Równocześnie krążyło tak nad ogniskiem po kilkanaście placków. Śmiechom i zabawom nie było końca! Brat Zygfryd: - (z niechęcią) To barbarzyński lud. Wiesz, mistrzu, w jaki sposób spowiadają się oni z grzechów? Gromada Prusów otacza kapłana i każdy daje mu szturchańca, popycha, trąca. To wszystko dla żartu, ale kapłan wrzeszczy na całe gardło, prosząc swoich bogów o pomoc. Bogowie, chcąc ratować swego sługę, darują szturchającym wszyst kie przewinienia. Tak przynajmniej uważają naiwni Prusowie. O ileż godniejszy i szlachetniejszy jest nasz sakrament spowiedzi! www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/94.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -5- scena str 95 05.10.06, 21:02 von Balk: - (nie zwracając uwagi na słowa komtura) Rzucając placki, Prusowie przez cały czas śpiewali, a niektórzy grali na trąbach. Boże miłosierny, jak oni śpiewali! To najpiękniejsza pieśń, jaką w życiu moim słyszałem. Słuchając jej, zapomniałem o tym, kim jestem, co robię i po co tam przybyłem. Oprzytomniałem dopiero wtedy, gdy któryś z braci trącił mnie w ramię. Wiedziałem, że trzeba wydać rozkaz do ataku, zanim Prusowie nas spostrzegą, ale przez dłuższą chwilę nie mogłem się na to zdobyć. Gdy w końcu ten rozkaz wydałem, wolałem nie brać udziału w walce: przyklęknąłem, zamykając oczy i zatykając palcami uszy. Dzięki temu nie widziałem krwi i nie słyszałem jęków. Czułem się jak zbrodniarz, jak Piłat, jak najnikczemniejszy z faryzeuszy. (do Brata Zygfryda) Bracie, czas z tym skończyć! Dziś rano powiedziałem sobie, że nigdy więcej nie wydam rozkazu do przelewu krwi! Zawrzemy pokój z Prusami, zaniechamy podboju ich kraju, przyzwalając na ich pogańskie praktyki. Brat Zygfryd: - (zgorszony i oburzony) Mistrzu, co ja słyszę? To zdrada i herezja! Opamiętaj się! Nie możemy zaniechać naszej walki, musimy przybliżyć Prusom światło wiary! von Balk: - Jest także drugie wyjście: ładujemy nasz dobytek na statki i wracamy, skąd przybyliśmy. Może najlepiej byłoby powrócić do Ziemi Świętej, żeby strzec pielgrzymów przed Saracenami... Brat Zygfryd: - Mistrzu, twoje słowa przynoszą szkodę zakonowi. Gdyby ktokolwiek cię usłyszał... (rozgląda się z niepokojem) Pomyśl tylko o przybyszach z Niemiec, którzy osiedlili się tutaj, w naszych nowych miastach. W samym Elblągu naliczysz ich setki. Zakon ma obowiązek ich obrony przed poganami! Oni nie mają gdzie wracać: sprzedali cały swój majątek, żeby tu rozpocząć nowe życie! von Balk: - Niech dogadają się z Prusami, to gościnny lud. Niech nawzajem poznają swoje obyczaje i religie. Może w przyszłych wiekach powstanie z nich jeden, wspólny naród? Brat Teobald postąpił słusznie: trzeba się pojednać z Prusami. Brat Zygfryd: - Mistrzu, twoje słowa stawiają cię nie tylko poza naszym zakonem, ale także poza kościołem chrześcijańskim. Jeśli nie zamilkniesz, będę zmuszony cię zabić. (podchodzi do stołu i bierze do ręki leżący tam nóż. staje obok von Balka) von Balk: - Byłbyś w stanie to zrobić i skazać swoją duszę na wieczne potępienie? Nie sądzę, przecież tyle mi zawdzięczasz! Nic mnie nie powstrzyma od dokonania tego dzieła, które, jak uważam, miłe jest Bogu! (krzyczy głośno) Wartownik! Do mnie! Natych... Brat Zygfryd zatyka mistrzowi usta lewą dłonią, a równocześnie wbija mu w serce nóż. von Balk: - (z jękiem) Bracie, cóżeś uczynił... (osuwa się na podłogę. Chwilę później nieruchomieje) www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/95.html Odpowiedz Link
tralala33 Re: Zemsta Perkuna -5- scena str 95 05.10.06, 21:04 Ciekawe, czy autorowi udał się kiedykolwiek wystawić tę sztukę na scenie, czy też jedynie przez internet możemy ją poznać? Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -5- scena str 96 05.10.06, 21:04 Brat Zygfryd: - (pochyla się, klęka, wyjmuje nóż z rany, po czym umieszcza rękojeść noża w prawej dłoni zamordowanego. wstaje, ze smutkiem patrzy na von Balka) Wybacz mi, bracie i nauczycielu, ale nie mogłem inaczej postąpić. Dzięki temu uchroniłem twoje dobre imię i ocaliłem zakon przed nieuchronną klęską. Zwątpiłeś w sens naszej walki, nie byłbyś już w stanie poprowadzić nas do zwycięstwa... Do izby wchodzi wartownik, z halabardą w dłoni. Staje nad ciałem mistrza, patrząc na nie w osłupieniu. Wartownik: - Co się tu stało, komturze? Czy byłem wzywany? Nasz mistrz... Brat Zygfryd: - Nasz mistrz nie żyje. Popełnił samobójstwo, na wieść o niepowodzeniach i zdradach, jakie dotknęły ostatnio nasz zakon. (do Wartownika) Idź teraz i zwołaj braci. Niech wszyscy zobaczą, co się wydarzyło. Wartownik: - Już biegnę. (wybiega z izby, wołając przeraźliwie) Bracia, mistrz nie żyje! Mistrz nie żyje! Komtur was wzywa! Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -6- scena str 96 05.10.06, 21:06 SCENA SZÓSTA Bracia zakonni oraz knechci powoli i z lękiem wchodzą do izby. Każdy przystaje nad ciałem von Balka, po czym odchodzi i staje na swoim miejscu, zależnie od rangi. Najstarsi z braci stają pośrodku, obok komtura. Wszyscy milczą, w izbie panuje pełna napięcia cisza. Brat Zygfryd: - Wiecie wszyscy, jakie niepowodzenia spotkały ostatnio nasz zakon, ile klęsk ponieśliśmy. Nasz mistrz, do końca wierny swemu zakonowi, nie mógł tego przeboleć. Czuł się osobiście odpowiedzialny za te niefortunne wydarzenia i dlatego wolał popełnić samobójstwo, wolał wbić sobie nóż w serce. Miejmy nadzieję, że miłosierny Bóg wybaczy mu ten sam obójczy postępek, niegodny chrześcijanina. Chór Knechtów: - Amen! Brat Zygfryd: - Najmocniej zabolała mistrza najnowsza wieść, której jeszcze nie znacie, wieść o haniebnej zdradzie Teobalda. Musicie bowiem wiedzieć, szacowni bracia oraz knechci, że stała się rzecz o pomstę do nieba wołająca. Oto Teobald - niegdyś nasz brat, przyjaciel i rycerz sprawy Bożej, złamał śluby zakonne i pohańbił swoje imię apostazją! Wszyscy obecni zamarli w bezruchu, wydając z siebie okrzyk przerażenia. Brat Zygfryd: - Słowa zamierają mi na ustach, ale muszę to wam powiedzieć: Brat Teobald, bo tak go kiedyś nazywaliśmy, przystał do Prusów, przyjął ich pogańską wiarę i przybrał sobie nawet pruskie imię. Nazywa się teraz Autumme! www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/96.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Zemsta Perkuna -6- scena str 97 05.10.06, 21:08 Obecni raz jeszcze wydali z siebie okrzyk grozy. Brat Zygfryd: - Jakby tego wszystkiego jeszcze nie było mało, ów padalec, ów nikczemnik śmiał skierować swój oręż przeciwko zakonowi, który przygarnął go do swego łona i dał szansę walki w obronie prawdziwej wiary! Ów Autumme, bo inaczej go odtąd nie będę nazywał, stał się najbliższym współpracownikiem herszta pruskiej bandy, Henryka Monte. Nie odstępuje go ani na krok i doradza w walce z zakonem! Wszyscy obecni po raz trzeci wydali z siebie okrzyk grozy. Brat Zygfryd: - Sami więc widzicie, bracia, że nasz mistrz, Hermann von Balk, miał powody do zgryzoty. Przyczyną jego samobójczej śmierci jest Autumme. To zdrada tego nędznika przeważyła szalę. Mężny duch von Balka nie mógł znieść postępku tak niegodnego, tak sprzecznego ze wszystkim, w co mistrz wierzył! Mistrzu, możesz być pewny, że będziemy kontynuować twoją walkę, nie bacząc na przeciwieństwa! Chór Knechtów: - (z determinacją) Komtur! Komtur! Komtur! Brat Zygfryd: - Wynieście stąd ciało mistrza, żeby przygotować je do pochówku! Kilku knechtów zawija ciało w biały, zakonny płaszcz i wynoszą z izby. Brat Zygfryd: - Teraz nadszedł czas na to, żeby... (przerywa, bo na zewnątrz słychać gwar, okrzyki przerażenia, tupot koni) Brat Zygfryd: - (zaniepokojony) Co tam się dzieje? Wartownik, do mnie! Wartownik: - (wbiegając krzyczy donośnie i z przerażeniem) Alarm! Wróg atakuje! Prusowie próbują wedrzeć się na wały. Prowadzi ich sam Henryk Monte! Brat Zygfryd: - (do wszystkich obecnych) Na wały, do umocnień! Wszyscy na stanowiska! Tylko w mieczu nadzieja! Odeprzemy atak wroga! Śmierć Henrykowi Monte i temu zdrajcy, Autumme! Do boju! Za mną! (wyciąga miecz z pochwy i wymachując nim nad głową, wybiega z szopy) Wszyscy obecni wybiegają za Bratem Zygfrydem, szykując się do walki. Izba pozostaje pusta. Słychać narastający zgiełk bitewny: bojowe okrzyki krzyżackich knechtów "Christ!", wojenne zawołania Prusów "Perkun!", uderzenia mieczy o tarcze. Z oddali coraz głośniejsze, jakby dochodzące z podziemi słowa Kriwego. Kriwe: - ...wystarczy mi wiara ojców..., ...nie potrafię przekonywać do tego, za czym nie stoi słuszność..., ...jestem już stary, a roztropność to roślina, późno wydająca owoce..., ...trzeba godzić się z tym, co nieuniknione.., ...przyszłości nie da się odwrócić..., ...wasz Bóg może wpływać na wasze losy i dawać wam znaki... KURTYNA www.fabrica.civ.pl/czasopismo/www_ore_nr2/97.html Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 01.09.06, 21:20 Kopczyk ziemni z Galindii i cała fura z Pruthenii www.pruthenia.strefa.pl/b8.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 01.09.06, 21:34 To smutne , że chcą szkołę zamknąć - jedyna o imieniu wielkiego bohatera Herkusa Monte. Ale za czym zamkną powinni inną szkołe nazwać jego imieniem. Inaczej całkowicie zaginie pamięć. Ani biedak nie ma pomnika , ani kamienia, głazu, ani ulicy. Wstyd dla Olsztyna, wielki wstyd. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 01.09.06, 21:41 Wygląda na to, że szkoła w Kamińsku nadal jest i nadal nosi imię Hekusa Montego - przynajmniej do tej pory istnieje w wykazie szkół kuratorium. Tyle, że zmienił się adres - kiedyś była na ul. XXX-lecia PRL a teraz po prostu XXX- lecia Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 01.09.06, 21:48 tralala33 napisała: > Wygląda na to, że szkoła w Kamińsku nadal jest i nadal nosi imię Hekusa > Montego - przynajmniej do tej pory istnieje w wykazie szkół kuratorium. Tyle, > że zmienił się adres - kiedyś była na ul. XXX-lecia PRL a teraz po prostu XXX- > lecia No ale chodzi tu o niż demograficzny - tego się najbardziej boi dyrektor. Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 01.09.06, 21:47 www.pruthenia.strefa.pl/b8.html Bardzo ciekawa lektura. Ciekawe jak to wszystko się skończy. Czy będzie pogrzeb Herkusa Monte - może przy tej okazji , każdy kto wie kto to był Herkus Monte dolozy swój kamyk i tak powstanie nowy kopiec, kopiec naszego pokolenia ku pamięci innym pokoleń. Jeszcze parę lat, a powiedza , że Herkus Monte to bajeczka i włażymy miedzy czerwonym kapturkiem a wilkiem. Dobrze, że choć my tu mamy swój kopiec i go pilnujemy. Może by jakies świeto Herkusa ustanowić na naszym Forum - tylko jaka by to była data lub z jaka ja połaczyć ? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Śladami Herkusa Monte 01.09.06, 21:55 Wyprawa odbyła się 2-4 maja, a nasz wątek o Herkusie Monte załozyłaś Rito 6 maja - może któraś z tych dat? Ciekawe, kiedy szkoła w kamińsku obchodzi dzień patrona? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Śladami Herkusa Monte 01.09.06, 21:55 Jerzy Necio – autor jedynej do tej pory książki w języku polskim o Herkusie Monte! Dwie strony z tej książki (wygląda, jakby ją napisał średniowieczny skryba) na stronie Pruthenii www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm2.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 27.09.06, 20:28 Oj, zaboczylim ło Herkusie Monte. Zara łobaczym co sia da zrobzić no niygo. Te stroneczki Tralala, bandziem ciajsto łotwierać. Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 03.10.06, 20:47 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. cdn www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 05.10.06, 20:41 > Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do > zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. cdn www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 08.10.06, 21:13 > > Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do > > zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem > kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. > województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 14.10.06, 22:07 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasu. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
lokis1271 Dzień Henryka Monte z Natangii 16.10.06, 13:28 Szanowni Państwo ! Proponuję Święto Henryka Montego z Natangii ustanowić na 20 września , w rocznicę wybuchu Drugiego Powstania Prusów przeciwko Krzyżakom. Pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Dzień Henryka Monte z Natangii 20 września 16.10.06, 20:22 Bardzo piekna inicjatywa. Razem w Wami, milosnikami Prus , będziemy w ten dzień to na Forum świętować. Możemy zrobić Dzień Henryka Monte. Przygotujemy się. Czasu mamy dużo. Widziałam , że macie materiały do świętowania , jest nawet muzyka. Dzięki i gdybysmy zapomnieli, prosze nam przypomnieć. Bardzo dziękuję za taką wiadomość. Powinniśmy poznać bardziej szczegółowo te powstanie. Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Dzień Henryka Monte z Natangii 20 września 17.10.06, 10:16 Witam ! Na początek proponuję artykuł z Wikipedii : pl.wikipedia.org/wiki/II_powstanie_pruskie potem można zajrzeć do prac prof. Gerarda Labudy oraz Jana Powierskiego. Pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Pierwsza faza powstania: 1260-1265 17.10.06, 22:01 Dzieki Lokis, dzięki, pomalutku wdrozymy się w temat. Pierwsza faza powstania: 1260-1265 Do powstania przyłączyły się niemal wszystkie plemiona pruskie oprócz Pomezanii i ziemi chełmińskiej. Każde plemię obrało sobie własnego wodza. Sambom dowodził Glande, Natangom: Monte, Bartom: Dziwan, Warmom: Glape, Pogezanom: Autume, Jaćwięgom: Skumond. Prusowie opanowali otwarte przestrzenie oraz zdobyli kilka grodów: Bartoszyce, Reszel, Heilsberg (Lidzbark), Braunsberg (Braniewo). Biskupi sambijski i warmiński zmuszeni zostali do opuszczenia swych diecezji. Ostatnimi bastionami Zakonu pozostały warownie położone nad rzekami i Zalewem Kurońskim: Welawa, Królewiec, Bałga i Elbląg. Krzyżakom pośpieszyli na pomoc krzyżowcy z Niemiec, m.in. Wilhelm, hr. Jülichu, Engelbert, hr. Mark Wsparcia powstańcom udzielił król Litwy (Aukszoty) Mendog, Żmudzini oraz Aleksander Newski. W 1263 r. Monte uderzył na ziemię chełmińską, pokonał mistrza krajowego Prus, Helmericha, pod Lubawą. Skumand podszedł aż pod mury Torunia, musiał jednak ustąpić. Zniszczono jednak zamek w Kwidzynie. W 1264 Krzyżacy pacyfikują Sambię, wznoszą nowy gród na granicy z Natangią, w Tapiawie. pl.wikipedia.org/wiki/II_powstanie_pruskie Czyli powstanie upadło, a Krzyżacy wznieśli następny gród. Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Pierwsza faza powstania: 1260-1265 18.10.06, 11:44 Witam ! Dobrze Rito 100 , spróbujmy : "Dwudziestego września 1260 roku , po kilkumiesięcznych przygotowaniach Pruso- wie rozpoczęli z Zakonem kolejną wojnę, której celem było odzyskanie wolności . Wystąpienie to, jak wszystkie inne zresztą bunty miejscowej ludności przeciwko Krzyżakom, Piotr z Dusburga nazwał apostazją, czyli odstępstwem od wiary chrześcijańskiej , aczkolwiek powody konfliktu nie leżały wyłącznie na płaszczyźnie religijnej. Oprócz uniwersalnego dla całej ludzkości dążenia do swobody, niewątpliwie poczucie krzywdy związane z łamaniem przez Zakon postanowień ugody dzierzgońskiej oraz traktowanie Prusów w sposób niezgodny z etyką chrześcijańską było pobudką do wystąpienia zbrojnego . Nie można przy tym wykluczyć przynajmniej częściowej inspiracji sąsiednich państw, niechętnie bądź wrogo usposobionych do Zakonu . Agresywne poczynania Krzyżaków w tym regionie zaczęły zagrażać żywotnym interesom coraz większej liczbie sąsiadujących z nimi krajów, które podejmowały przeciwdziałania stosownie do swych możliwości . Do powstania przystąpiły tylko niektóre ze znanych nam plemion pruskich, mianowicie: Bartowie, Natangowie, Pogezanowie, Sambowie i Warmowie, wspierane doraźnie przez Jaćwięgów i pobratymczych Litwinów . Co ważniejsze, wśród samych Prusów nie było jednomyślności i wielu z nich, zwłaszcza na terenie Sambii i Pogezanii, uchylili się od solidarnej walki z wrogiem, przechodząc na stronę Zakonu . Powstańcy po wybraniu plemiennych przywódców, przystąpili do równoczesnego ataku na zakonne punkty obrony . Wynik pierwszych walk nie był dla nich szczególnie pomyślny ponieważ Krzyżacy już od wiosny 1260 roku byli zorientowani o istnieniu wśród Prusów spisku i podjęli przygotowania do obrony. Powstańcy niemal wszędzie zastosowali tą samą taktykę wojenną. Najpierw niewielki oddziałek ostentacyjnie podjeżdżał pod zakonny zamek i starał się wywabić jego załogę poza umocnienia na otwarte pole. Kiedy Krzyżacy sprowokowani widokiem grasujących w pobliżu Prusów ruszali do ataku, oddziałek powstańców rzucał się do pozorowanej ucieczki wciągając przeciwników w zasadzkę przygotowaną przez główne siły, czekające w ukryciu. Gdy tylko wojska zakonne zbliżyły się na dogodną odległość, główne siły ruszały na Krzyżaków, starając się otoczyć wroga i doszczętnie wybić. Następnie powstańcy korzystając z osłabienia załogi i ogólnego zamieszania, szturmowali zamek. Jeżeli załoga nie dała się zaskoczyć, Prusowie przystępowali do regularnego oblężenia, budując wokół zamku wały i różnego rodzaju urządzenia oblężnicze, aby poprzez ciągłe ataki i odcięcie od dostaw żywności zmusić obsadę do kapitulacji . W opisany powyżej sposób rozegrały się wydarzenia pod Bałgą, gdzie Krzyżacy stracili trzech braci z konwentu i ponad czterdziestu zbrojnych , pod Prętławkami /Weistotepil/, tam straty wyniosły sześciu braci-rycerzy i wielu innych zbrojnych , nieopodal Wissemburga gdzie zginęło w zasadzce dwudziestu rycerzy zakonnych wraz z wieloma wojownikami . W tym samym,1260 roku, Prusowie z Pogezanii wspomagani przez inne plemiona uderzyli na Elbląg niszcząc podgrodzie oraz leżące w pobliżu gródki w Rogowie i Weklicach . Wszystko przemawia za tym, że również w tym czasie powstańcy zniszczyli rycerskie gródki znajdujące się w ziemi Wohnsdorf: Angetete, Gundow, Ochtolite i Unsatrapis, których właściciele bądź zginęli, albo uciekli do innych grodów zakonnych . Załogi niektórych ośrodków, nawet nieatakowane, widząc skalę rozruchów i nie czując się przy tym na siłach do walki, samodzielnie podejmowały decyzje o ucieczce i zniszczeniu powierzonych im grodów, nie czekając na atak powstańców. Tak postąpiły między innymi obsady w Spittenbergu (w ziemi chełmińskiej) i Reszlu (w Barcji) . Jak wspomnieliśmy wcześniej, tam gdzie zawiodły wojenne fortele Prusowie przystępowali do regularnego oblężenia. W roku 1260 otoczone zostały grody w Bałdze , Bartoszycach , Braniewie , Gierdawach , Królewcu , Krzyżborku , Lidzbarku Warmińskim , Prętławkach (Weistotepil) , Wissemburgu i zapewne wielu innych, których nazwy nie zachowały się w źródłach. W tym też, 1260 roku, jakiś pruski oddział najechał ziemię chełmińską atakując Chełmżę , a bliżej nieokreślony gród został przekazany w ręce powstańców przez dwóch członków Zakonu, braci: Henryka i Gerarda, którzy spiskowali z Prusami, za co zostali spaleni w Elblągu na rozkaz mistrza krajowego Prus, Hartmuda de Grumbach . Szczupłość bazy źródłowej nie pozwala na identyfikację ani owych braci, ani lokalizacji grodu przekazanego Prusom, a cała sprawa z biegiem czasu przyniosła Krzyżakom nieoczekiwane reperkusje . Do końca 1260 roku powstanie objęło terytoria plemienne Pogezanów, Warmów, Natangów, Sambów i Bartów ." O ile są na forum osoby zainteresowane tym tematem , jestem gotów kontynuować. Serdecznie pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
fedar Re: Pierwsza faza powstania: 1260-1265 18.10.06, 11:53 Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam Odpowiedz Link
lokis1271 Kolejne wydarzenia powstania: 1260-1265 18.10.06, 12:35 Witam Fedar ! "Kolejny rok upłynął pod znakiem powstańczych sukcesów. Przede wszystkim już w styczniu udało im się zniszczyć armie krzyżowców, które przybyły na odsiecz Krzyżakom. Jedna z nich, dowodzona przez komesa z Reyder została rozbita w Natangii, w bitwie pod Pocarvis (22 I 1261 r.) . Druga, którą kierował komes Walter von Barby, została rozbita w Sambii (21 I 1261 r.) . Nieliczni krzyżowcy, którzy ocaleli z pogromu, zdołali schronić się w Królewcu wzmacniając jego załogę . Wkrótce też w zasadzkę wpadła część załogi biskupiego Braniewa. Zginęło wówczas czterdziestu ludzi, pozostali przy życiu postanowili spalić miasto wraz z zamkiem i uciec do Elbląga . Również do Elbląga uciekła obsada grodu w Lidzbarku Warmińskim, gdy skończyła się żywność . Zapewne pod wrażeniem tych wydarzeń, biskup warmiński Anzelm w marcu 1261 roku przekazał w Toruniu mistrzowi krajowemu, Hartmudowi de Grumbach, zarząd diecezji warmińskiej i następnie opuścił Prusy . Podobnie postąpił biskup sambijski, Henryk Strittberg, który mimo apelu papieża Aleksandra IV o pozostanie na miejscu, aby osobistym autorytetem wesprzeć chrześcijan w walce z apostazją , przekazał zarząd swojej diecezji Zakonowi (funkcję pełnomocnika biskupa objął członek konwentu królewieckiego, Andrzej Piscis /Fisch/) po czym wyjechał do Niemiec nie pokazując się więcej w Sambii . W ten sposób na terenach tych na szereg lat przestała istnieć kościelna organizacja diecezjalna. Pogorszyła się również w tym czasie sytuacja międzynarodowa państwa krzyżackiego z powodu otwartego przystąpienia do wojny króla Litwy, Mendoga, który zaatakował księstwo mazowieckie oraz Zakon w Prusach i Inflantach . Moment rozpoczęcia działań wojennych przez Litwę, wobec sprzecznych informacji przekazanych przez źródła nie jest do końca jasny, ale najpóźniej nastąpiło to w 1261 roku . Jest rzeczą oczywistą, że władca Litwy udzielając poparcia militarnego pruskim powstańcom miał na względzie swoje własne, partykularne interesy, które w tym czasie były zbieżne z pruskimi. Celem i Prusów, i Litwinów była likwidacja władztwa krzyżackiego nad Bałtykiem Pomoc litewska była dla Prusów nieoceniona. Mendog ustawicznymi atakami na Inflanty, ziemię chełmińską i sprzymierzone z Krzyżakami Mazowsze, odcinał Zakon od wszelkiej pomocy, jaką mógł otrzymać drogą lądową z terenów Niemiec i Polski, zapewniając walczącym Prusom w miarę spokojne tyły. Izolacji tej sprzyjała postawa książąt polskich, Świętopełka z Pomorza i Kazimierza Konradowica z Kujaw , którzy chociaż nie zdecydowali się, z różnych zresztą przyczyn, na otwartą wojnę z Zakonem, konsekwentnie blokowali dopływ żywności i krzyżowców przez swoje terytoria do Prus . Trudności po stronie krzyżackiej pogłębiło zawieszenie w czynnościach mistrza krajowego Prus, Hartmuda de Grumbach, przez papieża Aleksandra IV w styczniu 1261 roku , co było reakcją na wcześniejsze wydarzenia dotyczące spalenia dwóch zakonników w Elblągu." Dziękuję za cierpliwość Leszek Bodio Odpowiedz Link
tralala33 Re: Kolejne wydarzenia powstania: 1260-1265 18.10.06, 20:48 To ja dziękuję za tak szczegółowe informacje. Szukanie i zbieranie tych wszystkich szczegółów w książkach, które Pan poleca zabrałoby mnóstwo czasu. Ale to chyba jeszcze nie koniec tej historii - w tej chwili szala zwycięstwa przechyla się na stronę Prusów, a przecież wiemy, że ostatecznie powstanie upadło. Dlaczego tak się stało? I jeszcze parę pytań, nie wiem, czy możliwych do wyjaśnienia: ‘Prusowie przystępowali do regularnego oblężenia, budując wokół zamku wały i różnego rodzaju urządzenia oblężnicze, aby poprzez ciągłe ataki i odcięcie od dostaw żywności zmusić obsadę do kapitulacji .’ Z tego wynika, że Prusowie znali się na sztuce wojennej. czy już wcześniej prowadzili takie oblężenia (np. grodów polskich) czy dopiero przybycie Zakonu Krzyżackiego zmusiło ich do opanowania umiejętności budowy urządzeń oblężniczych? Angetete, Gundow, Ochtolite i Unsatrapis - nazwy tych grodów brzmią prusko. Czy ich właściciele byli Prusami, którzy przeszli na chrześcijaństwo i stanęli po stronie Krzyżaków? ‘dwóch członków Zakonu, braci: Henryka i Gerarda, którzy spiskowali z Prusami, za co zostali spaleni w Elblągu na rozkaz mistrza krajowego Prus, Hartmuda de Grumbach .’ Dlaczego spaleni a nie na przykład ścięci? Czy była to tylko kara za zdradę, czy też może za odstępstwo od wiary? Odpowiedz Link
rita100 Re: Kolejne wydarzenia powstania: 1260-1265 18.10.06, 21:32 Ja zgłaszam sie jako czytelnik tej ciekawej lektury. Aleś Tralala zadała interesujące pytania. Jó sia zapytom , dlacego 20 września obchodzimy Dzień Herkusa Montego i II powstania ? Cy to I powstanie nie należało by uczcić. Łod niygo zaczeły sie inne powstania. Prusowie to waleczny naród , tak mózili Niemcy - a czem to można udowodnić ? Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Kolejne wydarzenia powstania: 1260-1265 19.10.06, 08:45 Szanowna Pani Tralala33 ! Dziękuję za okazane zainteresowanie. Oczywiście nie jest to koniec tych wydarzeń. Przyczyny upadku powstania są bardzo złożone , tak jak ówczesna sytuacja polityczna w tym regionie. W kolejnych postach przedstawię mój punkt widzenia dotyczący tej kwestii , a na razie radujmy się sukcesami mężnych powstańców - dni wielkiej chwały i triumfu dopiero przed nimi. Co do pytań : 1. "Z tego wynika, że Prusowie znali się na sztuce wojennej. czy już wcześniej > prowadzili takie oblężenia (np. grodów polskich) czy dopiero przybycie Zakonu > Krzyżackiego zmusiło ich do opanowania umiejętności budowy urządzeń > oblężniczych? " Sztuki oblegania umocnionych warowni Prusowie nauczyli się późno , właśnie w trakcie tego powstania , w pierwszym (1242-1249) walczyli niemal wyłącznie w otwartym polu , zdobywanie grodów było zadaniem wojsk księcia Świętopełka , sojusznika Prusów. Zdaniem Piotra z Duisburga , krzyżackiego kronikarza , to właśnie Henryk Monte z Natangii przywiózł z Magdeburga te wojenne umiejętności i nauczył ich powstańców. 2. "Angetete, Gundow, Ochtolite i Unsatrapis - nazwy tych grodów brzmią prusko. Czy > ich właściciele byli Prusami, którzy przeszli na chrześcijaństwo i stanęli po > stronie Krzyżaków? " Niestety, tak właśnie było : Angetete ( od ok.1255 r.) - gródek rycerski w ziemi Wohnsdorf (ob. Kurortnoje- Rosja), podległy komturowi królewieckiemu. Zapewne zniszczony w początku powstania i nie odbudowany. Szczegółowa lokalizacja nieznana. 0chtolite (od ok. 1255 r.) - gródek rycerski w ziemi Wohnsdorf (ob. Kurortnoje- Rosja), podległy komturstwu królewieckiemu. Bliższa lokalizacja nie znana. Możliwe, że został zniszczony przez powstańców na początku działań wojennych i następnie porzucony. Unsatrapis (od ok.1255 r.) - gródek rycerski w ziemi Wohnsdorf (obecnie Kurortnoje-Rosja) zajęty przez komtura królewieckiego w czasie pierwszego pod- boju Sambii. Prawdopodobnie zniszczony przez powstańców na początku działań wojennych i nie odbudowany. Szczegółowa lokalizacja nieznana. 3. "dwóch członków Zakonu, braci: Henryka i Gerarda, którzy spiskowali z Pru > sami, > za co zostali spaleni w Elblągu na rozkaz mistrza krajowego Prus, Hartmuda de > Grumbach .’ > Dlaczego spaleni a nie na przykład ścięci? Czy była to tylko kara za zdradę, > czy też może za odstępstwo od wiary?" Paktowanie z Prusami uważane było przez Krzyżaków za apostazję i karane śmiecią przez ścięcie lub powieszenie , jednak spalenie zakonników żywcem nawet wówczas uznane zostało za nadużycie władzy przez Mistrza Krajowego Grumbacha , za co został odwołany ze stanowiska na wniosek Papieża - zob. : Dusb., l.III, cap.82; Pr.Ub., I.2, nr 130; szczupłość źródeł nie pozwala na dokonanie identyfikacji spiskowców jak i ustalenie, który z grodów został przez nich wydany powstańcom. Ponieważ zostali straceni w Elblągu jesienią 1260 roku ,całkiem możliwe, że Gerard i Henryk byli członkami konwentu elbląskiego i obsadzali gródki w Weklicach bądź Rogowie, które istotnie na początku powstania wpadły w ręce Prusów. Odnośnie pruskich stronników w szeregach krzyżackich por.: J. Po- wierski, Wybuch II powstania ..., s.309. HARTMUD de GRUMBACH - mistrz krajowy Prus (1259-1262), pozbawiony funkcji mis- trza krajowego za wydanie wyroku śmierci na członkach Zakonu, brat zakonny w Elblągu, przeniesiony do konwentu toruńskiego (1263), prawdopodobnie zginął w bitwie pod Lubawą (1263) . Serdecznie pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Kolejne wydarzenia powstania: 1260-1265 19.10.06, 13:09 Szanowny Pónie Lokis1271, jo tak sobzie mniarkuje, co ziency ludzisków na Warniji z ciekawośció czyta Waju łopozieści ło naszam bohatyrze Herkusie Monte, tlo łóni ciasu ni majó, coby dziankować, abo zawstydzóne só, czy jek. Gwołt nowygo i ciekawygo mym sia doziedzieli i za to Waju ze szczyrnego syrca dziankujem. Mym łuż troszka ło Herkusie psisali, tak po amatorsku, ale Waju ziadomości dodajó akademickiego blasku. To teroz psiankny kóntek je i czkamy na dalsze łopoziedania i ciekawostki. Pozdraziomy Waju z naszy Warniji. To tedy aż drugi roz... Odpowiedz Link
tralala33 Re: Kolejne wydarzenia powstania: 1260-1265 19.10.06, 21:08 Dziękuję za odpowiedzi i czekam na dalszy ciąg tak mało znanej historii. Nawiasem mówiąc, czy nie warto w którymś z dawnych krzyżackich zamków urządzić stałej wystawy poświęconej Prusom? Pamiętam świetną wystawę o Prusach i Truso wiele lat temu na zamku olsztyńskim. Niestety, to była czasowa ekspozycja i nie ma już po niej śladu. Odpowiedz Link
gietpe Re: Pierwsza faza powstania: 1260-1265 18.10.06, 23:07 Jak ciekawa jest historia tej ziemii.Dziekuje . Odpowiedz Link
rita100 Re: Pierwsza faza powstania: 1260-1265 19.10.06, 21:21 Jó tyż dołączam sia do czytelników, bardzo uważnie. Odpowiedz Link
lokis1271 Drugie Powstanie Prusów - cd : 20.10.06, 09:05 Witam ! Serdecznie dziękuję za życzliwe recenzje i kontynuuję : "W tych warunkach akcja powstańcza nabrała rozmachu i nawet kontratak komtura dzierzgońskiego, Teodoryka de Rode, który ze stuosobowym oddziałem najechał Pogezanów , nie zdołał jej zahamować. Jeszcze tego samego roku Prusowie zaatakowali Chełmżę, napadając na mieszczan w czasie żniw , spalili miasta w Kwidzynie i Radzyniu . Według informacji zawartych w bullach papieskich z grudnia 1261 roku ,od wybuchu powstania Semigalów w Inflantach (1259 r.) do jesieni 1261 roku, w obu prowincjach zginęło łącznie ponad pięciuset członków Zakonu wraz z wielką liczbą chrześcijan. Można sądzić, że lwia część owych strat przypadała na gałąź pruską Zakonu. Pod wrażeniem krzyżackich klęsk i realnej groźby załamania się misji krzyżowej w krajach nadbałtyckich, papieże- Aleksander IV i jego następca na Stolicy Apostolskiej, Urban IV wystosowali szereg wezwań i zarządzeń dotyczących natychmiastowego wsparcia Zakonu, finansowego a przede wszystkim militarnego . Apele papieskie nie pozostały bez echa, bowiem już w styczniu 1262 roku do Królewca nadciągnęły posiłki w postaci armii krzyżowców pod wodzą hrabiów: Waltera z Jülich i Engelberta z Marchii . Wspólnymi siłami wojska zakonne i krzyżowcy rozbiły pod Sclunien (22 I 1262 r.) siły oblężnicze Sambów , zatopiły pruską flotyllę blokującą dostęp do portu ,zniszczyły most i barykadę na rzece Pregoła, przy pomocy których Prusowie usiłowali odciąć twierdzę królewiecką od strony morza , a następnie Krzyżacy korzystając z posiłków przystąpili do pacyfikacji Sambii . Niepokojący obrót wydarzeń w Sambii spowodował osobistą interwencję jednego z wybitniejszych przywódców powstańczych, Henryka Monte, który podjął próbę zaradzenia sytuacji . Próbował wywabić krzyżacką załogę na otwarte pole wyzywając ich na pojedynek, jednak podstęp nie udał się. Do walki stanął jedynie brat zakonny, Henryk Ulenbusch, reszta obsady, nauczona wcześniejszym doświadczeniem, przezornie pozostała pod osłoną murów. Kiedy Henryk Monte został ciężko ranny, Prusowie odstąpili od oblężenia . Pomimo zniszczenia przez Sambów jeszcze tego roku (1262) osady miejskiej koło zamku królewieckiego , powstanie w Sambii zaczęło tracić swój pierwotny rozmach. Krzyżacy po odstąpieniu spod Królewca oddziałów Henryka Montego, wzmocnieni krzyżowcami przejęli inicjatywę rozpoczynając serię ataków na powstańcze ośrodki w ziemi: Waldau, Kwedenau,Wargen i Pobeten . Nie mniej zaciekłe walki toczyły się w Barcji, wokół Bartoszyc, które były bronione przez liczną załogę, liczącą czterystu braci i żołnierzy . Duża liczebność garnizonu barckiego wypływała nie tylko z tego, że chronili się doń poplecznicy Zakonu z okolicznych terenów. Zgodnie z nakazami papieża Aleksandra IV, jeszcze z wiosny 1260 roku, na granicy krzyżacko- mazowieckiej gromadzili się uczestnicy antytatarskiej krucjaty pod dowództwem mistrza krajowego Prus , i tam zostali zaskoczeni przez powstanie. Uciekając przed powstańcami do krzyżackich grodów, wydatnie wzmocnili ich siłę obronną. Prusowie do zdobywania Bartoszyc użyli wież oblężniczych oraz innych urządzeń zaczepnych (katapult), które były przedmiotem krzyżackich wypadów. W trakcie jednego z nich, około 1262 roku, zginęli zakonni lennicy: Miligedo i Troppo . W tym też okresie powstańcy uderzyli na Pomezanię, ponownie niszcząc miasta w Radzynie i Kwidzyniu . Doniosłym wydarzeniem 1262 roku był najazd litewski na Mazowsze, w trakcie którego został zabity książę mazowiecki, Siemowit, a jego syn Konrad uprowadzony do niewoli(23 Vl 1262 r.) co ostatecznie eliminowało księstwo mazowieckie, jako aktywnego sojusznika militarnego Zakonu . Podobny najazd na Mazowsze urządzili w sierpniu Prusowie, którzy w bitwie pod Długosiodłem (5 VIII 1262 r.) pokonali rycerstwo mazowieckie . Całkiem możliwe, że niektórzy z Prusów zapędzili się też na Kujawy, co było jednym z zarzutów wysuwanym przez Kazimierza Konradowica, księcia Kujaw w stosunku do Krzyżaków na komisji arbitrażowej przeprowadzonej w lutym 1263 roku . Mogła być to ta sama grupa, o której wspominał Dusburg w rozdziale poświęconym walkom komturstwa radzyńskiego , zginęło wówczas kilku braci zakonnych z tegoż konwentu oraz siedemnastu żołnierzy. Pod koniec roku naczelne władze Zakonu, zaalarmowane w najwyższym stopniu sytuacją podjęły energiczne działania na arenie międzynarodowej oraz w samych Prusach celem powstrzymania powstańczych postępów. W pierwszym rzędzie zwrócili się do papieża Urbana IV o wystawienie bulli wzywających do krucjaty na rzecz Zakonu , oraz upomnienie Kazimierza Konradowica, księcia Kujaw o niewspomaganie pogan . Pod koniec roku do Prus zjechał osobiście wielki mistrz Zakonu Anno de Sangerhausen, który osobiście przystąpił do porządkowania spraw gałęzi pruskiej. Na początek ostatecznie pozbawił funkcji dotychczasowego mistrza krajowego, Hartmuda, powierzając ją Helmerichowi de Rechenberg . Następnie, w styczniu 1263 roku, przystąpił do rokowań zarówno z biskupami pruskimi i polskimi w sprawach dotyczących podziału dóbr ziemskich między Zakonem a nimi , jak i księciem Kazimierzem Kujawskim w celu uregulowania wzajemnych stosunków na płaszczyźnie pokojowej . Po kilkumiesięcznych pertraktacjach udało się wielkiemu mistrzowi Anno dojść do porozumienia z biskupem sambijskim Henrykiem Strittbergiem, który w zamian za swój zamek biskupi i niektóre dobra w Sambii otrzymał rekompensatę w ziemi chełmińskiej oraz obietnicę pomocy Zakonu przy odbudowie grodów w diecezji sambijskiej . Podobnie zawarta została ugoda między biskupem chełmińskim Heidenrykiem, odnośnie podziału ziemi lubawskiej i sasińskiej , oraz z biskupem włocławskim odnośnie jego dóbr wokół Golubia i Ostrowitego . Pewnym zgrzytem było uchylenie się od rozmów biskupa pomezańskiego Alberta, który po opuszczeniu diecezji na początku powstania (zarząd objął poddany biskupa, Teodoryk Stango) , praktycznie nie pojawiał się w Prusach. Trwające równolegle rokowania z księciem kujawskim, Kazimierzem zakończyły się sukcesem Zakonu. Książę zobowiązał się do zaniechania wrogich wobec Krzyżaków kroków oraz unormowania wzajemnych stosunków handlowych ." Pozostaję z szacunkiem Leszek Bodio Odpowiedz Link
tralala33 Miligedo? 20.10.06, 21:17 Zobacz Rito - "Prusowie do zdobywania Bartoszyc użyli wież oblężniczych oraz innych urządzeń zaczepnych (katapult), które były przedmiotem krzyżackich wypadów. W trakcie jednego z nich, około 1262 roku, zginęli zakonni lennicy: Miligedo i Troppo". Czy to ma znaczyć, ze Miligedo zgninął z rąk Prusów? A co z naszą legendą o Synu Miodu? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=41383307&a=41811731 Odpowiedz Link
rita100 Re: Miligedo? 21.10.06, 22:01 Powiem Ci Tralala, ze też zwróciłam uwage na tego bohaterskiego Miligedo i na legende. Czy to mozliwe ? Syn Miodu miałby zginąc z rak Prusaków - nie chce mi się wierzyć. Śledze sytuacje i podziwiam Prusów za technikę nawet zdobywania zamków krzyżackich. No i tak się zastanawiam , czy zamki krzyżackie tylko stanowiły warownię przeciw Prusakom ? No i oczywiście jak Prusacy znikli - czy to bylo systematyczne wynieszczanie , czy pouciekali w inne krainy, ale raczej by chyba nieuciekli ze swoje ziemi. Odpowiedz Link
lokis1271 Prus Miligedo 23.10.06, 08:57 Witam ! Imię Miligedo było dość rozpowszechnione wśród Prusów , zapewne Miligedo - Syn Miodu , o którym Panie pisały wcześniej to nie ten sam Miligedo , który służył Krzyżakom i zginął pod Bartoszycami. ". MILIGEDO - żołnierz zakonny nieznanego pochodzenia (Prus ?), zginął w obronie Bartoszyc około 1262 roku . TROPPON - lennik zakonny pochodzenia pruskiego. Otrzymał w roku 1262 szereg dóbr ziemskich w Sambii i Natangii z rąk mistrza krajowego Prus, Helmericha de Rechenberg. Zginął w obronie Bartoszyc około 1262 roku ." Pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
tralala33 Re: Prus Miligedo 23.10.06, 20:38 No to możemy odetchnąć z ulgą. Wiem, że to tylko legenda, ale już się przywiązałam do bohaterskiej postaci Prusa Miligedo. Poza tym, dzięki tej legendzie to, co w książkach historycznych czasem brzmi sucho i formalnie, tu stało się żywe. To wielka zaleta takich podań, dzięki nim więcej ludzi będzie pamiętać o dawnych mieszkańcach naszej ziomeczki. Odpowiedz Link
lokis1271 Drugie Powstanie Prusów - cd 2 : 20.10.06, 09:12 "Mniej korzystnie dla Zakonu wyglądała sytuacja na froncie walki. Przede wszystkim powstańcy zdobyli zamki: w Krzyżborku (w 1263 roku), gdzie wybili obsadę nieomal w całości oraz w Wissemburgu w Barcji (również w 1263 roku) . W tym samym roku na Prusy i Mazowsze ponownie uderzyły wojska litewskie wspomagane przez Jaćwięgów. Obległy one Welawę , zniszczyły grody w Lubawie ,Brodnicy , miasta w Toruniu i Chełmży , oraz gród w Bierzgłowie , gdzie ocalała jedynie wieża. Dopełnieniem krzyżackich niepowodzeń w 1263 roku był najazd Henryka Monte na ziemię chełmińską, w czasie którego dokonał poważnych zniszczeń, a pod Lubawą rozgromił zakonną armię. Zginął wówczas nowo wybrany mistrz krajowy Prus, Helmerich, wraz z czterdziestoma rycerzami zakonnymi oraz nieokreśloną bliżej liczbą wojowników . W czasie tego najazdu mogło dojść do zniszczenia kaplicy i zabudowań poza murami Torunia oraz zniszczenia kasztelani łowickiej . W 1263 roku jakaś grupa Jaćwięgów spaliła gród w Barczewie (Wartemburg), wybijając zakonną załogę i uprowadzając ludność . W ten sposób do końca roku przestało istnieć w Prusach komturstwo natangijskie, a terytorium komturstwa królewieckiego, gdzie trwały bardzo ciężkie walki na całym terenie, ograniczało się w praktyce do najbliższych okolic Królewca oraz izolowanych ośrodków w Gierdawach , Welawie i Rybakach (Fischhausen). Organizacja kościelna przestała istnieć na wschód od rzeki Pasłęki. Nieco lepiej przedstawiała się sytuacja w Pomezanii i ziemi chełmińskiej, chociaż i tam wskutek ustawicznych najazdów pruskich i litewskich, szereg struktur kościelnych oraz zakonnych zostało poważnie nadwyrężonych. Na terenach pozostających jeszcze w rękach krzyżackich panował dotkliwy głód . Można przypuszczać, że w tych właśnie okolicznościach zapadła decyzja wielkiego mistrza Zakonu o utworzeniu nowego komturstwa w Grudziądzu, celem zagęszczenia sieci administracyjnej w ziemi chełmińskiej (być może decyzja dotyczyła również jednostki w Bierzgłowie), oraz zbudowaniu przeszkody dla pruskich najazdów na wspomniane tereny w postaci nowego grodu w Słupiu . Oceniając sytuację obu stron na koniec 1263 roku, można stwierdzić, że Krzyżacy znaleźli się w wyjątkowo trudnym położeniu i byli o krok od klęski. Z kolei Prusowie byli na najlepszej drodze do odzyskania niepodległości, mając wszystkie atuty militarne i gospodarcze za sobą. Jednak następny rok przyniósł całkowitą zmianę w ogólnym układzie politycznym, co w ostatecznym rachunku zaważyło na losach powstania i doprowadziło do jego upadku. s.50" Leszek Bodio Odpowiedz Link
tralala33 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 2 : 20.10.06, 21:20 "Oceniając sytuację obu stron na koniec 1263 roku, można stwierdzić, że Krzyżacy znaleźli się w wyjątkowo trudnym położeniu i byli o krok od klęski. Z kolei Prusowie byli na najlepszej drodze do odzyskania niepodległości, mając wszystkie atuty militarne i gospodarcze za sobą." Jak to się stało, że jednak Prusowie przegrali, pewnie wkrótce się dowiemy. Trudniej jest mi zrozumieć, że po tak skutecznym zrywie przeciwko obcemu Zakonowi Krzyżackiemu Prusowie nie zdołali zachować odrębności, nawet potem, gdy przegrali i żyli w państwie krzyżackim. Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 23.10.06, 09:06 Witam ! "Przede wszystkim jeszcze jesienią 1263 roku książę Trojnat ,współrządzący wraz z królem Mendogiem monarchią litewską, dokonał na niego zamachu, obejmując władzę na Litwie i Żmudzi . Czyn ten niósł za sobą zarzewie wojny domowej na sprzymierzonej z pruskimi powstańcami Litwie. Istotnie Trojnat nie cieszył się długo władzą, bowiem w 1264 roku został zabity przez synów Mendoga, Teofila i Wojsiełka , a na Litwie wybuchła wkrótce walka o władzę pomiędzy pretendentami do tronu wielkoksiążęcego. Odpadnięcie od powstańców tak potężnego sojusznika było początkiem ich klęski i nie mogła tej straty zrównoważyć rosnąca aktywność bojowa Jaćwięgów ze względu na niski stopień rozwoju społecznego i związany z tym brak centralnego ośrodka kierowniczego, który określałby cele polityczne plemion jaćwięskich w szerszej perspektywie politycznej i podejmował skuteczne działanie dla ich realizacji . Doraźne akcje prowadzone na oślep przez grupy wojowników zbieranych od wyprawy do wyprawy, nie mogły wiele zmienić. Co wiecej, od 1264 roku Jaćwięgowie sami stali się obiektem napaści ze strony książąt małopolskich . Jak zaznaczyliśmy powyżej rok 1264 był przełomowym w dziejach powstania. W pier- wszym rzędzie Bartom udało się zdobyć, po czteroletnim oblężeniu krzyżacki gród w Bartoszycach . Zginął tam między innymi marszałek pruski, Teodoryk de Dyrbic , część załogi zginęła w trakcie ucieczki, innym udało się przerwać do Królewca czy Elbląga . Zwycięscy Bartowie obsadzili gród własną załogą, a komturstwo barckie przestało istnieć na długie lata . Inny oddział Prusów zaatakował Pomezanię, ponownie niszcząc Kwidzyn i próbując zdobyć rycerski gródek wiernego Zakonowi Pomezańczyka, Jonisa, w Białachowie (Belichow) nad rzeczką Osą . Również w tym czasie mógł mieć miejsce kolejny atak na ziemię chełmińska, w czasie którego podczas oblężenia Chełmży Prusowie stracili wielu wojowników wraz z dowódcą . Przypuszczalnie w 1264 roku Krzyżacy przystąpili do budowy nowego grodu nad Osą, zwanego Starkenberg (Słup) , który następnie jak wynika z przekazu Dusburga, kilkakrotnie był niszczony przez Prusów, aż na koniec zakonnicy zrezygnowali z jego odbudowy, po latach przenosząc go w inne miejsce . Można się domyślać, że owymi uporczywymi napastnikami mogli być Bartowie lub Natangowie, którzy po oczyszczeniu swoich plemiennych terytoriów z krzyżackich załóg, mieli wolne ręce na innych kierunkach. Jednocześnie na terenie Sambii wypadki przebiegały dla powstańców mniej korzystnie. Krzyżacy korzystając z pomocy krzyżowców, ciągłymi atakami zmusili Sambów do poddania się władzy zakonnej, biorąc swym zwyczajem zakładników i ponownie obsadzając biskupi grodek w Rybakach (Fischhausen) . Wprawdzie wkrótce wybuchły nowe walki powstańcze na terenie Sambii, jak wynika z narracji Dusburga w roku 1264 bądź 1265 , ale do końca roku 1265 wojska zakonne zdołały się z nimi uporać. Kapitulacja Sambów była poważnym ciosem dla walczących Prusów, ponieważ nie tylko osłabiała ich ogólny potencjał wojenny, ale odsłaniała terytoria powstańcze od strony Królewca, narażając je na groźne w skutkach ataki krzyżackie (w późniejszym okresie Krzyżacy wystawili na pograniczu z Natangią gród w Brandenburgu /Pokarminie/ z którego rozpoczęli najazdy w głąb Prus, aż do Barcji). W 1264 roku uległa również zmianie ogólna sytuacja polityczna. Jak już wspomnie- liśmy powyżej, na Litwie po raz kolejny doszło do zmian na tronie wielkoksiążęcym. Po zabójstwie Trojnata, władcą państwa litewskiego został syn Mendoga, Wojsiełk , który będąc chrześcijaninem nie zamierzał wspierać pogańskich Prusów . Sytuację powstańców pogorszyło rozpoczęcie latem tego roku (w czerwcu) przez księcia małopolskiego, Bolesława Wstydliwego,kampanii wojennej przeciwko Jaćwięgom, przynosząca im dotkliwe straty . W stosunkach wewnętrznych państwa zakonnego również doszło do zmian korzystnych dla Krzyżaków. W lutym 1264 roku nastąpiła inkorporacja do Zakonu kapituły biskupstwa chełmińskiego, którą przeprowadził nowy biskup, Fryderyk de Husen . Na zmianę reguły wydał swoją zgodę legat papieski, biskup warmiński Anzelm . W ciągu lata Krzyżacy zdołali odbudować zniszczenia dokonane w Toruniu w czasie zimowych walk oraz lokować Nowy Toruń obok Starego Torunia , jak i też zawrzeć z biskupem sambijskim Henrykiem kolejną, korzystną dla Zakonu umowę, na mocy której objęli w wyłączne posiadanie cały półwysep Witland (w zachodniej części Sambii), dając w zamian biskupowi rekompensatę terytorialną w innej części Sambii . Na półwyspie tym w latach późniejszych (1270 r.) Krzyżacy wybudowali zamek w Lochstädt (Lochstete) kontrolujący szlak wodny, biegnący przez znajdujące się nieopodal przejście w Mierzei Wiślanej, łączące otwarte morze z Zalewem Wiślanym . Zakon uporządkował też sprawy związane z obsadą urzędów centralnych gałęzi pruskiej, wakujących po śmierci mistrza krajowego (1263 r.) i marszałka (1264 r.). W zaistniałej podówczas sytuacji był to niezwykle istotny i palący problem. Bez wątpienia był on główną przyczyną kolejnej wizyty wielkiego mistrza, Anno de Sangerhausen w Prusach (luty-lipiec 1264 r.) , któremu oprócz stałego grona współpracowników (jak np. brat Poppo ) towarzyszyli w podróży również legat papieski i biskup warmiński, Anzelm oraz mistrz krajowy Niemiec, Konrad de Nürnberg .Urząd mistrza krajowego Prus objął Ludwig de Baldersheim (dowodnie od 1 III 1264 roku) , natomiast marszałkiem po śmierci Teodoryka został Fryderyk de Holdenstete (ok.1265 r.) . Odpowiedz Link
rita100 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 23.10.06, 20:52 Faktycznie musiała być jakaś zbieżnośc imion, bo nasz Miligedo buł legendarny, buł bohaterem Prusów prawie jak Herkus Monte. Tak, były powstania, ale też widać , ze walki między Prusakami a Krzyżakami były ciągłe, jak nie w tym miescu to w drugim, to znowu gdzie indziej. Ciągłe ze sobą starcia i potyczki. Tu zburzyli warownie , a tam Krzyżacy wybudowali i końca nie widać. Ani Krzyżacy nie czuli się pewnie, ani u siebie Prusacy nie czuli się. Kiedy wielka Litwa odłączyła się z poparcia , a nawet później atakowała Prusaków to prawie oznaka klęski. Więc jak się to skończyło ? Jak wyginęli Prusacy ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 23.10.06, 20:59 Lokis, a możesz nam coś dołożyć do zwyczajów pogrzebowych Prusów ? Co robiono z zabitymi wojownikami ? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=41339652&a=42675530 A w zwiazku ze Świętem Zmarłych , chciałam sie zapytać czy ostał się jakiś grób, kopiec ostatniego Prusaka. Czy coś takiego istnieje ? Czy w jakiś sposób obchodzicie to świeto - Swięto Zmarłych ? Wiemy, że w zwyczaju Prusów bylo raczej świetowanie i uczta na grobie. Możesz nam w podanym watku coś o tym napisać ? Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 24.10.06, 14:59 Szanowna Pani Rito ! Zabitych wojowników palono na stosach i grzebano w kurhanach . Czy ostał się gdzieś kurhan pruskiego wojownika ? Na pewno tak , należałoby się skontaktować z jakąś pracownią archeologiczną np. przy : Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział w Olsztynie ul. Zamkowa 2 10–047 Olsztyn "> Czy w jakiś sposób obchodzicie to świeto - Swięto Zmarłych ? > Wiemy, że w zwyczaju Prusów bylo raczej świetowanie i uczta na grobie. > Możesz nam w podanym watku coś o tym napisać ?" Trudno mi coś na ten temat napisać , nie mam pruskich korzeni , wiem to co wyczytałem z prac prof. Łowmiańskiego czy prof. Okulicz-Kozaryn i innych badaczy historii i obyczajów tego ludu. Jednym z ciekawszych był zwyczaj urządzania w trakcie stypy zawodów sprawnościowych , np. biegów czy wyścigów konnych . Zwycięscy otrzymywali w nagrodę cały majątek zmarłego (z wyjątkiem tego co było złożone do grobu). Zapobiegało to kumulacji majątku w rękach jednego rodu , ponieważ potomkowie zmuszeni byli dorabiać się od nowa własnym sprytem i dzielnością . Wszystko wskazuje na to , że niektórym , bardziej zaradnym i zapobiegliwym członkom pruskiej społeczności , ten zwyczaj był nie w smak . Krzyżackie urządzenie ustrojowe gwarantujące feudalną dziedziczność ziemi oraz majątków dla wielu z nich okazało się bardziej atrakcyjne , aniżeli plemienna solidarność. To był powód , dla którego wielu Prusów nie poparło powstańców. Jest rzeczą oczywistą , iż zakonni lennicy nie mogli być poganami , a w miarę upływu czasu alienowali się z pruskiej społeczności , ulegając szybkiej germanizacji. Po upadku powstań narodowych wielu Prusów przyjęło chrześcijaństwo , należy pamiętać , że po takich walkach przy życiu zostawały często tylko kobiety i dzieci , które były do tego zmuszone warunkami bytowymi . Oczywiście absolutnie nie chroniło ich to przed wyzyskiem ze strony zakonników . Zresztą przyjęcie chrześcijaństwa nikogo przed niczym nie chroniło ze strony Krzyżaków , niedługo po stłumieniu powstań pruskich zaatakowali Polskę , kraj od dawna chrześcijański twierdząc , że jesteśmy fałszywymi chrześcijanami . Pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 24.10.06, 20:59 No tak, sprawy majatkowe i dziedziczenie ich napeno było bardzo przekonywujące. Ależ Ci Prusacy mieli sposoby. I pomysleć , że Prusacy mieli swoje Olimpiady przy pogrzebach. Może i w ten sposób od dziecka uczyli się słynnej waleczności. Napewno , w przeszlości żalowano decyzji sprowadzenia Krzyżaków, choć gdzies czytałam , ze to podstepne też było. Pokojowa droga byłaby lepsza dla obywdóch stron. "Na soborze w Konstancji (1414 - 1418) święcił Kraków swoje zwycięstwo. Sobór przyjął tezę, ze na pogaństwo wpływać należy drogą pokojową. Ale od tego czasu dużo sie zmieniło" Tralala, ale też nic nie słychać o grobach krzyżackich. Mieli oni swoje cmentarze ? Dziekujemy Lokis za ten wykład. Trochę wiedzy zdobyliśmy. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 24.10.06, 21:04 Czy Krzyżacy mieli swoje cmentarze? Na pewno tak, wyczytałam o jednym - w Malborku, między zamkiem a zewnętrznymi murami otaczającymi warownię. Tam chowano braci zakonnych, bo rycerzy zapewne chowano w kościołach, a czasem pewnie też przewożono ciała znaczniejszych rycerzy do rodzinnych miast, do rodzinnych grobowców. Odpowiedz Link
rita100 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 24.10.06, 21:12 No tak , pewnie rodziny zabierali ciała do siebie. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 23.10.06, 21:05 W 1264 roku na tronie litewskim zasiadł Wojsiełk, który był chrześcijaninem, a ponad sto lat później Jagiełło przybywając do Polski musiał się ochrzcić? To co stało się z chrześcijaństwem na Litwie przez to stulecie? Swoją drogą, Prusowie wytrąciliby miecz z ręki Krzyżaków, gdyby wtedy zdecydowali się przejść na wiarę chrześcijańską. Skończyłyby się pozory krucjaty przeciwko niewiernym. Odpowiedz Link
rita100 Re: Drugie Powstanie Prusów - cd 3 : 23.10.06, 21:12 No właśnie , czy Prusowie mimo tej waleczności przeszli na chrześcijanizm ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Drugie Powstanie Prusów i Wańkowicz 25.10.06, 20:48 Znalazłam wzmiankę o Prusach u nieocenionego Wańkowicza. Tak on oto wyjaśnia historie powstań pruskich. Wspomina o podstępnym zatruciu przywódców II powstania. Czy sprzymierzeńcem Prus nie były Tatarzy z ktorymi się borykali także Krzyżacy. "Jedziemy ziemiami starej Natangii, ktora była terenem głównych walk Prusaków z Niemcami (tu Wańkowicz powinien napisać z Krzyżakami). Tu , pod Bałgą zostali pobici Prusacy w 1238r, tu w rok potem wrócili z przeważajacymi siłami i obsadzili garnizon. Po dwuletniej walce o Warmię - Prusowie zostają pobici. W 1242 r. wybucha pierwsze powstanie pruskie i trwa pięć lat. Zdławione bezlitośnie. W 1260 wybucha drugie powstanie pruskie. W dniu 20 września zapalają się stosy po wzgórzach Natangii, Warmii, Pogezanii, Sambii, Bartonii. (Co oznaczały zapalające się stosy ?) Krzyżacy zostają odrzuceni na zachód. Na prózno błagają o pomoc Carstwo Niemieckie. Niemcy są zaabserbowani napadami Tatarów. Czternaście lat borykają sie Krzyżacy z tym drugim powstaniem. (teraz wiem dlaczego Świeto Herkusa ustanowione jest na 20 września). Prusaków prowadzą synowie pruscy, kształceni w szkołach krzyżackich. Pomagają im Jadźwingowie, których wódz, Skumand, zapędza sie daleko na zachód. Wreszcie pada oblężona przez Krzyżaków starożytna Honeda, tzn. Bałga, pod której ponurą basztą właśnie stoimy (mówi Wańkowicz). Chytrością i podstępem, waśniąc i przekupując wodzów upadającego powstania, odzyskują Krzyżacy swe posiadłości. Wreszcie krzyżacki wójt tych ziem, Volrad Mirabilils, zaprasza co przedniejszych Prusaków na przyjacielską ucztę i truje. O, może to z tych ambrazur sześćset sześćdziesiąt lat temu zrzucano do fosy psom na pożarcie ciała niebacznych biesiadników." Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 04.11.06, 21:49 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 05.11.06, 21:44 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
lokis1271 Dalsze walki Prusów cz. 4 06.11.06, 13:59 Witam ! " Kolejny,1265 rok przyniósł Zakonowi dalszą poprawę sytuacji. Do Prus, zapewne w wyniku energicznych działań propagandowych mistrza krajowego Niemiec, przybyły wyprawy krzyżowe pod wodzą księcia brunszwickiego, Alberta I, oraz landgrafa turyńskiego, Alberta II . Z obecnością tych wojsk w Prusach należy wiązać fakt ostatecznego pokonania Sambów na terytorium ziemi (pulko) Rinau (na północny zachód od Królewca-centr. Sambia) jak i całkowitego poddania się plemienia Zakonowi . Aby umocnić swoje panowanie na tym terenie, Krzyżacy w tym samym roku (1265) zbudowali na pograniczu Sambii i Natangii, gród w Tapiawie (Tapiau) , a w późniejszym okresie, w Lochstädt (1270). Jest wysoce prawdopodobne, że właśnie wówczas doszło do bitwy morskiej (na miarę tamtych czasów) w pobliżu Królewca pomiędzy flotyllami, krzyżacką i pruską, którą w odrębnym rozdziale opisał Piotr z Dusburga w swojej kronice . Również zdobycie przez powstańców rycerskiego gródka w Gierdawach, kronikarz ściśle powiązał z informacją dotyczącą budowy Tapiawy , dlatego można przypuszczać, iż fakt ten miał miejsce około 1265 roku. W tym czasie tereny plemienne Barcji, Natangii i niemal całej Warmii (broniła się jedynie Bałga) były oswobodzone od krzyżackich garnizonów. Od tej pory powstańcze oddziały, nie związane oblężeniami na własnym terenie, mogły z pełną siłą przenieść wojnę na terytoria zakonne. Zapewne w tych okolicznościach doszło do gwałtownych walk wokół nowo zbudowanego grodu krzyżackiego w Słupiu (Starkenberg) , który ostatecznie został przez Prusów całkowicie zniszczony, a jego odbudowa nastąpiła, jak wynika z narracji Dusburga , dopiero po upadku powstania . Pomimo pewnych sukcesów w walce z Zakonem, sytuacja polityczna powstańców na arenie międzynarodowej stopniowo pogarszała się. Krzyżakom udało się zmobilizować do walki z nimi szerokie kręgi społeczne w Niemczech, Austrii i Czechach , a w dodatku jedyny znaczący sojusznik Prusów, Litwa wycofał się ze współpracy. Syn Mendoga, Wojsiełk, który był chrześcijaninem, po usunięciu z tronu wielkoksiążęcego (1264 r.) Trojnata prowadził wobec Zakonu ugodową politykę nie popierając pogańskich Prusów . Rok 1266 rozpoczął się od ważnego wydarzenia jakim była śmierć nieugiętego przeciwnika Zakonu, księcia pomorskiego Świętopełka II (11 I 1266 r.) . Pozostawił on po sobie dwóch synów, starszego Mściwoja panującego w dzielnicy świeckiej oraz młodszego, Warcisława (objął on po ojcu dzielnicę gdańską) . Wkrótce po śmierci Świętopełka obaj jego synowie popadli w konflikt z Zakonem. Według informacji przekazanych przez Dusburga działania wojenne rozpoczął Mściwój już w roku 1266, atakując wraz z Prusami ziemię chełmińską i domenę biskupa pomezańskiego . W pewnej mierze informacja ta koresponduje z następną wzmianką kronikarza krzyżackiego dotyczącą oblężenia zamku dzierzgońskiego przez Pogezan i całkowitym zniszczeniu przyległego doń miasta oraz gródka Pomezańczyków, popleczników Zakonu . Powyższe walki prusko- krzyżackie na terenie Pomezanii znalazły swoje odzwierciedlenie w kronice Jana Długosza, w postaci niezbyt jasnego zapisu pod rokiem 1266, iż: >Fratres Cruciferi a Prutenis barbaris <hostiliter> invasi,gravi cede confliguntur et dux exercitus fratrum Henricus dictus Stange, commendator in Kirsburg, occiditur< . Wzmiankowana przez kronikarza śmierć komtura dzierzgońskiego, Henryka Stango jest ewidentną pomyłką co do osoby (jak wiadomo Stango zginął w Sambii w 1254 roku) , zapewne Długosz pomylił go z ówczesnym zarządcą dóbr biskupa pomezańskiego, Teodorykiem Stango (seniorem) zasugerowany zbieżnością przydomków, od siebie przypisując Teodorykowi pełnienie urzędu komtura dzierzgońskiego. Istnieje też druga możliwość, Długosz nie znając nazwiska zwierzchnika komturstwa w Dzierzgoniu (był nim w czasie drugiego powstania Teodoryk Rode, który nie figuruje na żadnym ze znanych źródeł dokumentowo- aktowych) , wykoncypował, że funkcję tę w 1266 roku sprawował Henryk Stango, nie zwracając uwagi na to, iż zginął on dużo wcześniej. W chwili obecnej nie sposób jednoznacznie stwierdzić, która z powyższych koncepcji jest bliższa podówczas zaistniałym wydarzeniom. Sam Długosz nie ujawnił źródła swych infor- macji, a zarówno Teodoryk Rode jak i Stango, obaj działali na terenie Pomezanii i całkiem możliwe, że któryś z nich zginął w czasie najazdu Pogezan na Dzierzgoń w roku 1266 . Łącząc informacje z obu kronik (Długosza i Dusburga) wolno wnioskować, że w tym właśnie roku na terenie Pomezanii toczyły się gwałtowne walki pomiędzy powstańcami a Krzyżakami. Całkiem przy tym możliwe, że trudną sytuację Zakonu wykorzystał książę Mściwoj II, i podjął działania wojenne wobec stryja, księcia tczewskiego Sambora II, usuwając go z dzielnicy oraz wobec Krzyżaków, atakując ich w okolicach Nowego . Wojna pomorsko- krzyżacka ciągnęła się przynajmniej do sierpnia następnego (1267) roku i możliwe, że w tym czasie doszło do zawarcia układu sojuszniczego Mściwoja i Warcisława z powstańcami . 0 takim rozwoju wydarzeń świadczyłyby zarówno postanowienia późniejszych traktatów pokojowych zawartych pomiędzy książętami pomorskimi a Zakonem (książęta pomorscy zobowiązywali się do nieukrywanie zbiegów z Prus na swoim terytorium, oraz mieli obowiązek udzielenia pomocy Krzyżakom na wypadek zajęcia przez książęcych poddanych zakonnych grodów i miast) , jak i obecność na dworach Mściwoja i Warcisława Prusów, którzy często dochodzili do wysokich godności, przy czym niektórzy z nich (np. Wajsylewicze) rościli pretensje do posiadłości ziemskich na Żuławach, leżących w granicach państwa zakonnego . W tym czasie ponownie zaogniły się stosunki Zakonu z księciem kujawskim, Kazimierzem Konradowicem. Wskazuje na to wyraźnie dokument z 1266 roku, wystawiony przez księcia Kazimierza w Inowrocławiu, a dotyczący powołania mężów zaufania do wspólnej, kujawsko- krzyżackiej komisji, której zadaniem było rozwiązywanie spornych spraw pomiędzy obydwoma państwami . Niewątpliwie dawały o sobie znać zadawnione pretensje związane z rywalizacją o misję krzyżową na terenie Galindii i Jaćwięży jak i wzajemna niechęć wynikająca z konkurencji gospodarczej na szlaku wiślanym . Ogólna słabość militarna władcy Kujaw, nie pozwalała mu na bardziej aktywne wystąpienie wobec Zakonu aniżeli bojkot gospodarczy i narzucanie wysokich ceł we wzajemnych kontaktach gospodarczych . Jednak obawy Krzyżaków związane z możliwością powstania koalicji pomorsko- kujawsko- pruskiej musiały bardzo niepokoić najwyższe władze Zakonu. Należy sądzić, że był to główny powód kolejnej wizyty wielkiego mistrza Zakonu, Anno de Sangerhausen w Prusach (14 II - III 1266 r.) . Jej efektem była wspomniana ugoda z księciem Kazimierzem Konradowicem i rozerwanie tym samym potencjalnego aliansu kujawsko- pomorskiego, przy okazji doszło do kolejnej ugody Zakonu z biskupem sambijskim, Henrykiem Strittbergiem, dotyczącej zamknięcia wymiany dóbr określonych w porozumieniu z poprzedniego roku . Zakon nie próżnował również w zabieganiu o pomoc na dworze papieskim. Ich starania odniosły skutek, w latach 1265-1266, papież Klemens IV wydał szereg bulli nakazujących duchowieństwu na obszarze Niemiec, Polski, Czech, Moraw, Austrii oraz Skandynawii głosić wyprawę krzyżową do Prus i Inflant . Duchownym sekundowali kapłani krzyżaccy, którzy wędrując po Europie wzywali wiernych do wsparcia Zakonu . W efekcie tych działań propagandowych do Prus przybyła kolejna wyprawa krzyżowa (1266) pod wodzą margrabiego Brandenburgii, Ottona III , który za radą mistrza krajowego Prus, Ludwika de Baldersheim i towarzyszących mu braci zakonnych, wybudował w Pokarminie (ob. Uszakowo- Rosja) niedaleko Królewca nowy gród nazwany Brandenburgiem . Taka lokalizacja była niewątpliwie podyktowana chęcią reaktywowania komturstwa natangijskiego, zlikwidowanego przez Odpowiedz Link
rita100 Re: Dalsze walki Prusów cz. 4 06.11.06, 20:27 to czekamy na dokończenie. Bardzo wnikliwa historia. Czyli tam na północy rónież był rzeczny szlak handlowy, tak bardzo ważny w tych czasach. Bardzo , bardzo sięgacie w głąb histori opierając się na róznych kronikarzach z tego okresu. To wygląda jak układanka zdarzeń. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Dalsze walki Prusów cz. 4 19.11.06, 20:35 zlikwidowanego przez ... I tu czekamy na ciąg dalszy Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 12.11.06, 21:39 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 18.11.06, 20:54 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. Chce opowiedzieć Ci o postaci stąd się wywodzącej, mało znanej szerszemu światu. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 19.11.06, 21:14 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. Chce opowiedzieć Ci o postaci stąd się wywodzącej, mało znanej szerszemu światu. Chcę przedstawić Ci szlachetnego rycerza - Herkusa Monte. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Śladami Herkusa Monte 20.11.06, 11:28 Druga strona opowieści o Herkusie Monte... www.pruthenia.strefa.pl/obrazki/e22_2d.jpg Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Śladami Herkusa Monte 20.11.06, 11:30 Mapa - Plemiona Pruskie w XIII wieku. www.pruthenia.strefa.pl/obrazki/e22_3d.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 03.12.06, 21:34 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. Chce opowiedzieć Ci o postaci stąd się wywodzącej, mało znanej szerszemu światu. Chcę przedstawić Ci szlachetnego rycerza - Herkusa Monte. Uprzedzić wypada, że zawieruchy dziejowe nie pozwoliły przetrwać zbyt wielu informacjom na temat pruskiego bohatera. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 14.12.06, 22:33 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. Chce opowiedzieć Ci o postaci stąd się wywodzącej, mało znanej szerszemu światu. Chcę przedstawić Ci szlachetnego rycerza - Herkusa Monte. Uprzedzić wypada, że zawieruchy dziejowe nie pozwoliły przetrwać zbyt wielu informacjom na temat pruskiego bohatera. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 26.12.06, 17:56 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. Chce opowiedzieć Ci o postaci stąd się wywodzącej, mało znanej szerszemu światu. Chcę przedstawić Ci szlachetnego rycerza - Herkusa Monte. Uprzedzić wypada, że zawieruchy dziejowe nie pozwoliły przetrwać zbyt wielu informacjom na temat pruskiego bohatera. Rolę podstawowego źródła pełni "Chronikon terrae Prussiae" Krzyżackiego mnicha Piotra z Dusburga. www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Śladami Herkusa Monte 27.12.06, 10:24 Witam ! Pruscy powstańcy mieli wielu dzielnych wodzów. Jednym z nich był przywódca Bartów , Dziwan zwany też Klekine (Niedźwiedź). Wiemy onim tylko tyle , ile napisał w swojej kronice krzyżacki kapelan, Piotr z Duisburga. Dziwan zginął w czasie oblężenia Kowalewa około 1272 roku. Ponieważ Prusowie nie znali pisma , nie pozostawili po sobie żadnych kronik. Trudno wię orzec dokładnie jak Prusowie postrzegali otaczający ich świat , to co o nich wiemy znamy jedynie z relacji ich wrogów , co siłą rzeczy warunkuje pewną stronniczość. Pozdrawiam L. Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 02.01.07, 22:25 Lokis - dziękuję Wiemy , że Prusowie nie znali pisma, dlatego sięganie tak daleko pamięcią jest niezwykle ciekawe i patrzenie jednostronnie. Inaczej na Prusów patrzył też św. Wojciech , a inaczej na niego Prusowie. Wiele tajemnic już nie odkryjemy , możemy tylko przypuszczać. Dobrze, ze trzymacie palce na pulsie. Ale pomóż nam rozwikłać zagadkę 'Bab pruskich'. Tak malo się o nich wie i sa to przypuszczenia. Chcielibysmy jak Herkusa Monte , rozpropagowac i tajemniczą Babę Pruską. Jak do niej się odnosić ? Kto to jest. Nie chodzi mi o to by ją ironizować , wysmiewać. Chodzi o to , zeby ona przypominała Prusów i mówiła o nich i była ich symbolem - ale czy ona jest ? Odpowiedz Link
lokis1271 Baby pruskie 05.01.07, 08:22 Witam Rito ! O ile dobrze pamiętam , owe słynne Baby Pruskie to są głazy kamienne z wyrytymi na nich różnymi symbolami. Często jest to motyw kobiecej twarzy. Niektóre z głazów zostały poddane częściowej obróbce , tak iż przypominają ludzką postać. Prawie na pewno , były to obiekty kultu religijnego Prusów. Kilka z tych Bab znajduje się przed Muzeum Archeologicznym w Gdańsku . Pozdrawiam L. Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Baby pruskie 05.01.07, 21:53 Witaj Lokis Rozumie , że te 'Baby Pruskie'jak je symbolicznie nazwano są symbolem bożków Pruskich. Ale są tam mało znane i poznane, ze myślała, by dobrze by było by je propagować , jako jednyną swego rodzaju na świecie pamiątkę po Prusach. Jedna z nich znajduje się na dziedzińcu zamku w Olsztynie. Bije od niej pokora. Czy ona może być symbolem Prusów, historią tej ziemi,nawet chyba wcześniejszą od Herkusa Monte i tych wszystkich powstań ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Śladami Herkusa Monte 28.01.07, 21:22 Mój Szanowny, Jaśnie Oswiecony Czytelniku. Pozwól , że zaprowadzę cie do zdarzeń odległych. Będę Twoim Cycerone. Zakładam , że jesteś mieszkancem kraju o nazwie "Polska", a dokładnie jej północno-wschodniego fragmentu tj. województwa warmińsko-mazurskiego. Wiesz , że Twoje okolice zamieszkiwali kiedyś Prusowie, byli oni tu pierwszymi mieszkańcami. Lud ów już nie istnieje, a jedyne, co po nim pozostało to nazwy - nie wyłączywszy nazwy głównej "Prusy" - ilekroć używa się jej w jakimkolwiek kontekście, odniesieniu lub czasie. Wychodzi na to, że jesteś spadkobiercą tych ziem. W historycznym następstwie Tobie przypadł fragment pruskiego krajobrazu. Mam przy tym nadzieję, że odróżniasz Prusów od Prusaków, aczkolwiek oba te pojęcia również pozostaja ze sobą w historycznym ucisku. Przyjmuje , że rozumiesz, że człowiek - obojetnie : współczesny , czy zyjący 700 lat temu, jednakowo odczuwał głód, łaknienie, że trudno mu było zapanować nad wzruszeniami, że starał się racjonalizować swoje zachowania, że dziś czy wtedy, jednako miłował, cierpiał i doświadczał. Chce opowiedzieć Ci o postaci stąd się wywodzącej, mało znanej szerszemu światu. Chcę przedstawić Ci szlachetnego rycerza - Herkusa Monte. Uprzedzić wypada, że zawieruchy dziejowe nie pozwoliły przetrwać zbyt wielu informacjom na temat pruskiego bohatera. Rolę podstawowego źródła pełni "Chronikon terrae Prussiae" Krzyżackiego mnicha Piotra z Dusburga. Dziełóo podzielone na trzy księgi powstało około roku 1326 i zostało zadedykowane Wielkiemu Mistrzowi Wernerowi von Orselnowi. Koniec www.osd.vectranet.pl/~pawelf/obrazki/khm1.jpg Odpowiedz Link
gietpe Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 28.11.06, 22:08 Łobaczta com nalaz tlo nie ziem czy sie nada schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=314&pos=1 Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 28.11.06, 22:17 Nada sia, tlo musi chto nam wyjaśnić co to je. Może nasi dzisiejsi Prusaki noma pomogą wyjaśnić. Gajowy dzianki, za link. Po Łandrzejkach zajme sia tym. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 28.11.06, 22:19 Toć sia nada. Ale zidza Gietpe, coś łuż jedan kopiec zbudowoł... schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/thumb_PICT0485.jpg Odpowiedz Link
gietpe Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 28.11.06, 22:25 Jo na szczajście nie ale pomyślta wiela trzeba sie nałazić po polu aby tyle nazbierac toć te kamnianie szybci rosno jak kartochle tero wylaz tyn nozienkszy.Na szczajscie to je ze 100 km łod Gietka.Ale jek zidać i tam buła mgła wczoraj. Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 29.11.06, 15:28 Witam ! Przepraszam za dłuższą przerwę , kontynuuję: "Taka lokalizacja była niewątpliwie podyktowana chęcią reaktywowania komturstwa natangijskiego, zlikwidowanego przez Prusów w 1264 roku . Świadczyłaby o tym wzmianka w kronice Dusburga, w której przypisał marszałkowi pruskiemu, Fryderykowi de Holdenstete pełnienie urzędu komturskiego w Brandenburgu . Ostatecznie administracja krzyżacka na tych terenach została przywrócona po upadku powstania (ok.1273 roku), a gród brandenburski stał się celem ataków Warmów dowodzonych przez Glappona . Powyższy przykład dobitnie obrazuje, jak bardzo negatywne skutki dla Prusów przyniósł upadek powstania w Sambii w poprzednim roku (1265). Siły krzyżackie znajdujące się na terenie komturstwa królewieckiego, po rozprawieniu się z Sambami miały wolną rękę do dalszych działań. W oparciu o grody w Królewcu, Brandenburgu i Tapiawie mogły atakować powstańcze terytoria bez obawy o własne tyły, a w razie zagrożenia wystarczyło im cofnąć się za linię Pregoły i bezpiecznie poczekać na odsiecz. Krzyżakom sprzyjała postawa księcia litewskiego, Wojsiełka, który po objęciu władzy(w 1264) przerwał działania wojenne na terenie Prus, główną uwagę kierując na wschód i południe wszczynając tym samym serię wzajemnych najazdów litewsko- polsko- ruskich . Ofiarą jednego z nich po raz kolejny padło księstwo mazowieckie, zniszczone przez wspólną, litewsko-pruską, napaść przeprowadzoną w 1266 roku . Zgodnie z informacjami przekazanymi przez źródła kronikarskie, na Mazowszu przetrwały jedynie większe grody bronione przez książąt mazowieckich, Bolesława i Konrada . Zapewne do tego okresu można odnieść zapiski w kronice Dusburga, dotyczące cięż- kich walk toczonych o krzyżacki gród w Słupiu (Starkenberg), na pograniczu Pomezanii i ziemi chełmińskiej , które w następnych latach zakończyły się zniszczeniem przez Prusów tego punktu oporu . Trudna sytuacja Zakonu na terytoriach położonych wzdłuż Wisły, zaostrzyła się w roku następnym (1267). Z pełną siłą trwała wojna z książętami pomorskimi, Mściwojem i Warci-sławem, w dodatku wypróbowany sprzymierzeniec Krzyżaków, książę tczewski Sambor II został wygnany ze swojej dziedziny . W tej groźnej dla Zakonu sytuacji, mistrz krajowy Prus, Ludwik de Baldersheim w miesiącach letnich (29 VI 1267 r.) rozpoczął udaną kontr-akcję na terytorium pomorskim zajmując szereg grodów i miast w ziemiach: nowskiej i tczewskiej . Pod wrażeniem klęsk oraz ze względu na najazd na Pomorze księcia szczecińskiego, Barnima I , Warcisław gdański przystąpił do rokowań z Zakonem. Przy pośred- nictwie komtura ziemi chełmińskiej, Bertolda de Northausen, między nim a Krzyżakami został zawarty pokój (1 VIII 1267 r.) . Na placu boju pozostał osamotniony Mściwoj, książę świecki. Nie mniej dramatyczny był przebieg wypadków we wschodniej części państwa krzyżackiego. Po wybudowaniu i obsadzeniu grodu w Brandenburgu, marszałek pruski, Fryderyk zaatakował Natangię (1267 r.) docierając do ziemi (pulko) Solidow w pobliżu Krzyżborka . W tym samym czasie Warmowie pod wodzą Glappona, korzystając z nieobecności głównych sił w Brandenburgu zaatakowali gród, niszcząc obwarowania i oblegając resztę załogi w drewnianej wieży. Gdy te wieści dotarły do marszałka,natychmiast zawrócił wojska z Natangii i drogą wodną ewakuował pozostałych przy życiu obrońców Brandenburga do Królewca pozostawiając gród na łasce Prusów . Jeszcze tego samego roku do Prus nadciąg- nęła nowa wyprawa krzyżowa wraz z margrafem Ottonem III, który ponownie odbudował Brandenburg w tym samym miejscu co uprzednio . W takich okolicznościach doszło do rozmów zakonników z królem Czech, Przemysła- wem II Ottokarem, dotyczących podziału stref podboju w Prusach i ziemi jaćwięskiej pomiędzy stronami . Owo niezwykłe wydarzenie (Zakon jak do tej pory skutecznie utrącał wszelkie misje krzyżowe na tym terenie uważając go za swoją strefę wpływów) można wytłumaczyć jedynie kolejnymi zawirowaniami politycznymi w państwie litewskim. Na zjeździe książąt ruskich i litewskich w Włodzimierzu (1267) zabity został chrześcijański władca Litwy, Wojsiełk Kraj ponownie wrócił do pogaństwa, rozpoczęła się też wojna domowa pomiędzy pretendentami do tronu wielkoksiążęcego, z której około 1268 roku zwycięsko wyszedł Trojden . Zakon z wielką obawą musiał śledzić powyższe wydarzenia. Upadek chrześcijańskiego (aczkolwiek w obrządku prawosławnym) władcy w sąsiednim państwie niósł groźbę odnowienia antykrzyżackiego przymierza litewsko- pruskiego, które istniało w nieodległych przecież czasach panowania króla Mendoga. Przyłączenie się do tego sojuszu wciąż walczącego księcia świeckiego, Mściwoja i ewentualnie Kazimierza Konradowica, postawiłoby Zakon w bardzo trudnym położeniu. W dodatku doszło w tym czasie do jakiegoś kryzysu wewnątrz społeczeństwa państwa zakonnego, zmęczonego długoletnią wojną na własnym terytorium. Wynika to z pisma mistrza krajowego Prus, Ludwika de Baldersheim, z czerwca 1267 roku, w którym zobowiązał się wobec niemieckich lenników Zakonu, iż nie będzie pociągał ich do służby wojskowej dalej niż do linii Wisły . Powyższe zagrożenia zapewnie znacząco wpłynęły na niezwykłą ugodowość Krzyżaków wobec misyjnych planów króla Ottokara . Pozyskanie w tym momencie silnego sojusznika było ważniejsze aniżeli roszczenia do ziem galindzkich, jaćwięskich i litewskich, których i tak przecież Zakon nie miał wówczas w ręku . Zgodnie z zawartym porozumieniem król czeski w początku grudnia 1267 roku wyruszył do Prus, docierając w styczniu następnego roku do Chełmna . Współdziałanie Ottokara z Zakonem w dziele chrystianizacji Prusów zdaje się, że nie przebie- gało zbyt harmonijnie, gdyż wkrótce wrócił do Czech (w lutym 1268 r.) . W czasie pobytu w Prusach Ottokarowi udało się skonsolidować obóz prozakonny, a przede wszystkim doprowadzić do pokojowego zakończenia konfliktu pomorsko- krzyżackiego . Krzyżacy, dzięki inicjatywie króla czeskiego mając zapewniony spokój od strony Pomorza, oraz normując swoje stosunki z biskupem włocławskim, Wolimirem (ugodę dotyczącą statusu dóbr biskupich w ziemi chełmińskiej zawarto w marcu 1268r.) , mogli skierować wszystkie siły do walki z powstańcami. Zakonnikom sprzyjało inne ważne wydarzenie tego roku, mianowicie zmarł kolejny przeciwnik Zakonu, książę kujawski Kazimierz Konradowic , zamykając pewną epokę we wzajemnych stosunkach kujawsko- krzyżackich. Ziemie, którymi władał Kazimierz w początkach swego panowania, podzielili pomiędzy siebie jego synowie w ten sposób, że dział obejmujący Kujawy, a przylegający do państwa zakonnego, objął Ziemiomysł, który prezentował wybitnie prokrzyżacką postawę . W ten sposób pierścień państw niechętnych wobec Zakonu został rozerwany. Tymczasem w sukurs Krzyżakom przybyła do Prus kolejna wyprawa krzyżowa dowodzo- na przez księcia Albrechta z Turyngii . Zapewne przy tej okazji został odbudowany gród biskupi w Rybakach (Fischhausen) , umacniając pozycję Zakonu na terytorium Sambii. Następny,1269 rok upłynął pod znakiem najazdów litewsko- pruskich na ziemie krzyżackie i polskie. Po krótkiej wojnie domowej na Litwie, władzę objął tam książę Trojden, który odrzucił chrześcijaństwo i wszedł w bliskie stosunki z Jaćwięgami, kierując politykę państwa litewskiego na tory antyzakonne . Jak wynika z przekazów zawartych w źródłach, działania wojenne Litwy od roku 1269 wymierzane w obóz krzyżacki, prowadzone były z dużym rozmachem, obejmując tereny Prus ,Kujaw i Inflant . Z dużym prawdopodobieństwem do roku 1269 można odnieść informację Dusburga o na- jeździe Skumanda (przywódca Jaćwięgów) na Toruń, Chełmżę i Bierzgłowo, w trakcie którego Krzyżacy ponieśli ciężkie straty . Datację tego wydarzenia pośrednio potwierdza dokument mistrza krajowego Prus, Ludwika de Baldersheim z dziewiętnastego czerwca 1269 roku, w którym zezwala on zakonowi predykantów w T Odpowiedz Link
tralala33 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 29.11.06, 20:43 Coraz bardziej przekonuję się, że Prusowie byli nie lada przeciwnikiem. Potrafili zagrozić tak silnym miastom jak Toruń. Mam tylko jedno pytanie - jak dzisiaj nazywają się Brandenburg i Tapiawa? Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 29.11.06, 21:03 Ja też się zastanawiałam jakie to miejscowości ? Ale tez i Krzyżacy się wzmacniali przez nowe siły z Turyngii. Byli już coraz pewniejsi w walce. To były czasy walk. Ale w zimie chyba nie walczono ? Odpowiedz Link
lokis1271 Grody krzyżackie 30.11.06, 08:18 Witam ! "Brandenburg (od 1266 r., Pokarmin, obecnie Uszakowo- Rosja) - zamek krzyżacki zbudowany przez margrafa brandenburskiego, Ottona nad brzegiem Zalewu Wiślanego. W czasie drugiego powstania wielokrotnie atakowany i zniszczony przez Warmów. Od około 1284 roku mieściła się tam siedziba komturstwa brandenburskiego (pokarmińskiego) Tapiawa (od 1265 r., Tapiau, obecnie Gwardiejsk- Rosja) - zamek zakonny zbudowa- ny na pograniczu Sambii i Natangii przez komtura królewieckiego. Powstał na miejscu pruskiego gródka zwanego Surgubundi po stłumieniu powstania na terenie Sambii. Jego zadaniem było utrzymywanie w posłuszeństwie pokonanych Prusów oraz odcięcie Sambijczyków od wciąż walczących Natangów" Pora zimowa była dogodna dla akcji wojennych , dlatego że zamarzały bagna oraz inne przeszkody wodne (rzeki , fosy , jeziorka). L. Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Grody krzyżackie 01.12.06, 19:45 "Z dużym prawdopodobieństwem do roku 1269 można odnieść informację Dusburga o na- jeździe Skumanda (przywódca Jaćwięgów) na Toruń, Chełmżę i Bierzgłowo, w trakcie którego Krzyżacy ponieśli ciężkie straty . Datację tego wydarzenia pośrednio potwierdza dokument mistrza krajowego Prus, Ludwika de Baldersheim z dziewiętnastego czerwca 1269 roku, w którym zezwala on zakonowi predykantów w " Dzianki Lokis , Prusowie , waleczni byli, bardzo. Walczyli o swoją wolność z taką potęgą. A czy mozesz nam coś powiedzieć o pogańskich zwyczajach i tradycjach - tak z okazji Andrzejkowania, bo słyszałam , ze z pogańskich zwyczajów wzięty. No i jeszcze mam prośbe, nie trudno zauważyć , ze Twoje opowiadanie jest niezakończone , jakby urwane. Będzie dokończenie ? pozdrawiamy równiez Odpowiedz Link
lokis1271 Schyłek Powstania 04.12.06, 08:32 Witam ! "Z dużym prawdopodobieństwem do roku 1269 można odnieść informację Dusburga o najeździe Skumanda (przywódca Jaćwięgów) na Toruń, Chełmżę i Bierzgłowo, w trakcie którego Krzyżacy ponieśli ciężkie straty . Datację tego wydarzenia pośrednio potwierdza dokument mistrza krajowego Prus, Ludwika de Baldersheim z dziewiętnastego czerwca 1269 roku, w którym zezwala on zakonowi predykantów w Toruniu na poszerzenie powierzonej im bramy przy okazji wzmacniania murów Nowego Torunia, tak aby: ...ab infidelibus seu aliis hostibus capi vel occupati minimo presumatur ... . Prawdopodobnie w tym czasie uległ całkowitemu zniszczeniu gród w Słupiu (Starkenberg), leżący na pograniczu ziemi chełmińskiej i Pomezanii . Dobra biskupa sambijskiego, Henryka zostały spustoszone do tego stopnia, że w roku następnym (1270) odstąpił Krzyżakom dochody z diecezji na dwa lata i na zawsze wyjechał z Prus . Przypuszczamy, że funkcję zarządcy domeny biskupstwa sambijskiego z ramienia Zakonu ponownie objął brat zakonny z konwentu królewieckiego, Andrzej Piscis (Fisch), który już raz pełnił ten urząd (w latach 1261-1262) , a do roku 1278 przebywał w Królewcu . W ten sposób Zakon przejął w pełni władzę na terenie Sambii, umacniając swoją pozycję poprzez wybudowanie nowego zamku na półwyspie Witland, zwanego Lochstete (Lochstädt) w roku 1270 . Ze względu na swoje położenie zamek ów kontrolował ruch statków w leżącej nieopodal cieśninie (tak zwana Balga lub Alttieff) . Natężenie walk nie słabło w następnych latach. Na początku 1271 roku plemiona pruskie, Bartów pod wodzą Dziwana i Pogezanów dowodzonych przez Linka, uderzyły na Pomezanię, ponownie niszcząc miasto Dzierzgoń wraz z podgrodziem i gródkiem prozakonnych Pomezańczyków (ocalał jedynie zamek komturski), oblegając gródek rycerski w Tropach Sztumskich (Tranpere) i pustosząc okolice dzisiejszego Malborka (ziemia Aliem) . Sytuacji nie uratowały posiłki krzyżackie, które w znacznej liczbie nadciągnęły z pobliskich grodów w Fiszewie i Żuławkach Sztumskich (Pusilia). W krwawej bitwie nad rzeczką Dzierzgonką, w miejscu zwanym Poganste, powstańcy rozgromili wojska zakonne. Na placu boju padło dwunastu braci-rycerzy i kilkuset zbrojnych . Nieoczekiwana klęska najwy- raźniej oszołomiła Krzyżaków. Komtur dzierzgoński, Hermann de Schonenberg nakazał wiernym Zakonowi Pomezańczykom udać się w bezpieczne miejsce, natomiast sam wraz z konwentem przeniósł się na jakiś czas do Elbląga . Niedługo po tym, Bartowie zachęceni sukcesem urządzili kolejny najazd w okolice Dzierzgonia i ziemi Aliem. Tym razem połączone siły komturstw w Elblągu i Dzierzgoniu odparły atak i w odwecie zapuściły się głęboko na terytoria powstańcze, aż do rzeczki Guber w Barcji, gdzie zginął krewniak Dziwana, Dabor . W tym czasie (1271 r.) jakieś bliżej nie rozpoznane oddziały litewskie i jaćwięskie wzięły udział w najeździe księcia małopolskiego, Bolesława Wstydliwego i towarzyszących mu książąt mazowieckich, Bolesława i Konrada, na ziemię śląską, grabiąc przy tej sposobności dobra biskupa wroc-ławskiego, Tomasza . Innym wydarzeniem tego roku było wygnanie z Kujaw poplecznika Zakonu, księcia Ziemomysła przez własne rycerstwo. Ruch społeczny wymierzony przeciwko Ziemomysłowi aktywnie poparł książę wielkopolski, Bolesław Pobożny . W czasie tych walk przypadkowo zostały zniszczone krzyżackie posiadłości na Kujawach (Nieszawa, Murzynno, 0rłowo), książę Bolesław wypłacił Zakonowi odszkodowanie za poniesione straty . Prawdopodobnie do walk na terenie Kujaw włączyła się jakaś grupka Prusów, która schroniła się przed Krzyżakami w dzielnicy księcia Mściwoja i korzystając z ogólnego zamieszania zdewastowała zakonne posiadłości . Jednak informacja ta nie jest zbyt pewna, całkiem możliwe, że był to odprysk większej akcji przeprowadzonej przez uprzednio wspomnianych Bartów. Nasilające się najazdy na ziemię chełmińską były przyczyną, dla której Krzyżacy postanowili wzmocnić obronę tych terenów poprzez zagęszczenie sieci administracyjno- wojskowej . W tym celu do grodu w Kowalewie został skierowany uzdolniony administrator, Arnold Kropf , z zadaniem wykreowania tam nowego komturstwa, którego zadaniem byłaby obrona ziemi chełmińskiej przed najazdami od strony wschodniej. Należy przyznać, że Kropf dobrze wywiązał się z powierzonej misji. Załoga Kowalewa odparła atak Bartów, a Arnold Kropf, osobiście dowodzący obroną grodu, zdołał zabić legendarnego wodza powstańców, Dziwana . Śmierć wybitnego dowódcy była ciosem dla Prusów, Bartowie odstąpili od oblężenia Kowalewa, a nastroje wśród powstańców wyraźnie się załamały . Powyższe wydarzenie można datować na rok 1272 ze względu na kolejność ciągu zdarzeń opisywanych przez kronikarza krzyżackiego, Piotra z Dusburga. Poprzedzający rozdział (capitel nr 164) poświęcił on najazdowi Skumanda na ziemię chełmińską co mogło mieć miejsce około 1269 roku , rozdział dotyczący śmierci Dziwana (capitel nr 165) zaczął słowem: Demum (Na końcu- tłum. własne), co rozumiemy jako zapowiedź kronikarza o zbliżającym się zakończeniu narracji dotyczącej przebiegu powstania na terenie ziemi chełmińskiej, a zdaniem Dusburga ogólny upadek nastąpił w roku 1273 (capitel nr 170). Ponieważ jeszcze w 1271 Dziwan odbył szereg wypraw wojennych przeciwko Zakonowi (opisanych powyżej), a następny rozdział w kronice poświęcony najazdowi Skumanda na Chełmżę, Przesmo (Hemsot) i Czieplinek (Cippel) mógł mieć miejsce w roku 1273 (Dusburg otwierając ten rozdział użył określenia: Postremo- Ostatecznie), to datowanie oblężenia Kowalewa i śmierci Dziwana na rok 1272 jest naszym zdaniem zasadne . Dopełnieniem miary nieszczęść powstańców pruskich, był najazd margrafa miśnieńskiego, Teodoryka II (1272 r.), na Natangię . Mimo poważnych strat (około dwustu zbrojnych), wojska margrafa wspomagane przez Krzyżaków pokonały powstańcze oddziały, spustoszyły cały kraj i zmusiły Natangów do kapitulacji w następnym roku (1273) . Na rozkaz Teodoryka miśnieńskiego w szeregi Zakonu wstąpiło dwudziestu czterech jego rycerzy wraz z towarzyszącymi im giermkami, wydatnie wzmacniając potencjał militarny Krzyżaków . Zachowane źródła nie podają do jakich konwentów zostali skierowani nowo przyjęci bracia zakonni, można domyślać się, że niektórzy zasilili powstające komturstwo kowalewskie w ziemi chełmińskiej i reaktywowane po długiej przerwie komturstwo natangijskie ." Pozdrawiam LB Odpowiedz Link
rita100 Re: Schyłek Powstania 08.12.06, 21:32 Schyłek Powstania mamy , to możemy się spodziewać i zakończenia Powstania. Ale przy okazji wspomniałeś Lokis o innym legendarntm wodzu powstańców, Dziwanie. To znaczy, ze uchowały się legendy czy nie ? Oprócz wielkiego Monte mamy też Dziwana. A macie jakieś wiadomości o św. Wojciechu ale widzinym z oczami Prusaków ? Odpowiedz Link
rita100 Re: do Lokisa 02.01.07, 22:27 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=41383307&a=54811089 > A macie jakieś wiadomości o św. Wojciechu ale widzine z oczami Prusów ? Przepraszam za pomylke Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Schyłek Powstania , cd : 08.01.07, 12:02 Witam serdecznie ! "Przypuszczalnie w tym czasie (1272 r.) złożyli broń Pogezanowie , a na przełomie lat 1272-1273 mogły toczyć się jakieś walki (możliwe, że z Warmami ?) wokół Braniewa . Rok 1273 był okresem krzyżackich triumfów. W wyniku zdrady w pruskich szeregach został ujęty i powieszony w Królewcu wybitny przywódca Warmów, Glappon . W tym samym roku poniósł śmierć kolejny przywódca, bohaterski Henryk Monte, który po upadku powstania w Natangii schronił się z garstką towarzyszy w odstępach leśnych w głębi kraju. Osaczony przez komtura dzierzgońskiego, Hermana de Schönenberg, zginął przebity mieczem . Śmierć znanych przywódców plemiennych kładła kres dalszej walce ,opór stawiali jeszcze Bartowie w głębi lądu oraz nieznana bliżej grupa niepogodzonych z losem Prusów (Warmów ? Pogezańczyków ?), skupiona wokół Lidzbarka Warmińskiego (Heilsberg) . Końcowym akordem powstania był ponowny zryw Pogezańczyków w 1273 roku . Usiłowali zdobyć Elbląg stosując znany z pierwszych lat powstania fortel wojenny, polegający na tym, że mała grupka harcowników dokonywała ostentacyjnej demonstracji przed grodem, podczas gdy główne siły Prusów czekały nieopodal w zasadzce. Jeżeli załoga grodu ruszała w pościg za oddziałkiem czyniącym demonstrację, ten rzucał się do ucieczki wiodąc wroga w zasadzkę. Istotnie, jak wynika z przekazu Dusburga , zamiar Pogezan częściowo się powiódł, gdyż oddział złożony z mieszczan elbląskich, którzy puścili się w pogoń za Prusami, został rozgromiony nieopodal miasta w młynie Liefarda, zginęło wówczas dwudziestu pięciu elblążan , jednak twierdzy Pogezanom nie udało się zdobyć, a walki przeciągnęły się do następnego roku . W roku 1273 trwały walki na terenie ziemi chełmińskiej, którą najechał Skumand z Jaćwięgami . Zniszczone zostały wówczas gródki w Czieplinku i Przesmo (Hemsot) oraz częściowo Chełmża . W tym też okresie doszło do konfliktu pomiędzy poddanymi Zakonu i księcia kujawskiego, Władysława Łokietka, który załagodził opiekun Łokietka, książę wielkopolski, Bolesław Pobożny . Niewymienienie na dokumencie ugody z Zakonem książąt, kujawskiego Ziemomysła i tczewskiego Sambora, wskazywałoby na to, że obydwaj sprzymierzeńcy Krzyżaków od dwóch lat przebywali na terenie państwa zakonnego (w Elblągu ?) . Można przypuszczać, że na wypadek ataków powstańczych, brali udział w walkach po stronie Krzyżaków. Zdaniem Piotra z Dusburga, do roku 1273 zostały spacyfikowane cztery pruskie plemiona: Sambów, Natangów, Bartów i Warmów . Nie była to do końca prawda, jak wynika bowiem z dalszej narracji kronikarza (capitele nr 171 i 174) w dalszym ciągu stawiały opór grupy powstańców w Barcji wokół Bartoszyc i w Warmii w okolicach Lidzbarka. Powyższe grody zostały zdobyte przez Krzyżaków dopiero w roku 1274 . W tym też roku ostatecznie zostali pokonani Pogezanowie. Ci spośród nich, którzy nie pogodzili się z klęską, uciekli na Litwę, inni poddali się Zakonowi . Powstanie dobiegło kresu, a żadne następne wystąpienie ujarzmionych Prusów nie miało takiego rozmachu i znaczenia, jak ówczesne. Kolejne bunty plemion pruskich (1277 ?, 1286, 1295 rok) miały lokalne oddziaływanie i ze względu na swoją krótkotrwałość nie wywołały specjalnych perturbacji w funkcjonowaniu państwa zakonnego." Pozdrawiam L. Bodio Odpowiedz Link
rita100 Re: Schyłek Powstania , cd : 08.01.07, 21:58 Witaj Lokis Z tego tekstu wynika , że to jest koniec powstań. Były jeszcze drobne ale już w kronikach nie ujęte. Trudny to temat i zawiły, ale podstawy wiadomości mamy. Teraz pamiętajmy o Dniu 20 września jako Dzień Herkusa Monte. Czy macie jakieś plany związane z tym świętem ? Odpowiedz Link
fedar Re: Schyłek Powstania , cd : 09.01.07, 11:30 II dekada września to tradycyjny okres moich kilkudniowych rowerowych wypadów. Może by tak ponownie wybrać się do Natangii, poszukać jakichś śladów dawnych mieszkańców? Szkoda że Pruthenia porzuciła program Aestiorum Gentes Odpowiedz Link
rita100 Re: Schyłek Powstania , cd : 16.01.07, 21:44 Dobre wyzwanie sobzie postawiłes Fedar. śladami i tropami Herkusa Monte. We wrześniu, w sam raz na święto , może i będa imprezy. Uważaj na Gaj świety Odpowiedz Link
lokis1271 Re: Schyłek Powstania , cd : 13.02.07, 14:13 Witam ! Serdecznie dziękuję za okazane zainteresowanie sprawom naszych dawnych , pruskich sąsiadów. Kończąć , pragnę przedstawić moją ocenę owych dramatycznych wydarzeń : "Pełne przedstawienie skutków drugiego powstania Prusów przeciwko Krzyżakom przekracza ramy niniejszej pracy, do ważniejszych można zaliczyć zmiany dokonane w podziale terytorialnym państwa zakonnego, w wyniku działań wojennych przestało istnieć komturstwo barckie, natomiast w ziemi chełmińskiej powstały trzy nowe (bierzgłowskie, grudziądzkie i kowalewskie). Szereg grodów i ośrodków miejskich zostało zniszczonych i nie odbudowanych (np. Spittenberg), w tym czasie założone zostały nowe (Brandenburg, Lochstädt, Nowy Toruń oraz inne), które na trwale wpisały się w krajobraz ziemi pruskiej. Kolejnym skutkiem drugiego powstania było poważne osłabienie pozycji biskupów pruskich wobec Zakonu. Opuszczanie przez pasterzy na całe lata swoich diecezji oraz powierzanie nad nimi zarządu krzyżackim urzędnikom było przyczyną uzależniania się biskupstw wobec Zakonu. W efekcie, do końca XIII wieku, trzy spośród nich (chełmińskie, pomezańskie i sambijskie) zostały inkorporowane do Zakonu . Pewną niezależność zachowało jedynie biskupstwo warmińskie, chociaż jego dominium zostało znacznie uszczuplone w stosunku do postanowień układów z lat pięćdziesiątych XIII wieku . Innym skutkiem powstania była depopulacja wielu obszarów Prus (w szczególności Pogezanii) oraz zmiana statusu prawnego ludności pruskiej, uznanej odtąd przez Krzyżaków za niewolną na tych terenach, które wzięły czynny udział w wystąpieniu przeciwko Zakonowi. Jako apostaci Prusowie z Pogezanii, Warmii, Natangii i Bracji utracili prawa przysługujące im dotąd na mocy porozumienia z Dzierzgonia . Represje nie objęły całej populacji, ponieważ kiedy ważyły się losy państwa zakonnego, Krzyżacy wielu Prusom, zwłaszcza możnym ( tzw. nobiles) nadali dobra ziemskie z dużym zakresem swobód celem przeciągnięcia ich na swoją stronę . Z biegiem czasu warstwa pruskich właścicieli ziemskich wyalienowała się z masy swoich pobratymców i rozpłynęła w niemieckojęzycznym otoczeniu . W wyniku działań wojennych Krzyżacy ponieśli ogromne straty osobowe (jeszcze przed powstaniem w lipcu 1260 roku w bitwie pod Durbą zginęło stu pięćdziesięciu braci-rycerzy) , co zmusiło władze zakonne do obniżenia wymogów stawianych kandydatom na członków korporacji . Szeregi krzyżackie zaczęły się zapełniać nierzadko przestępcami, którzy w czasie walk nie przebierali w środkach. Niełatwo było utrzymać w ryzach takie indywidua jakim był chociażby Martin Golin, nazwany przez krzyżackiego kronikarza "chrześcijańskim łotrzykiem" , a postępki mistrza krajowego Prus, Hartmuda de Grumbach, czy wójta Warmii i Natangii, Volrada Mirabilisa, którzy żywcem palili Prusów i ich popleczników , szybko zostały przyjęte przez brać zakonną za normę postępowania wobec przeciwników na następne lata , stanowiąc szczególny rozdźwięk pomiędzy statutowymi zadaniami Zakonu S z p i t a l a Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, a praktyczną działalnością. Jednak nie dylematy związane z odejściem przez korporację od działalności szpitalnej, zaprzątały umysły braci zakonnych. Wokół czynów niektórych rycerzy krzyżackich z okresu wojny zaczęły rodzić się legendy, które przekazywane z pokolenia na pokolenie, weszły do tradycji zakonnej, tworząc specyficzny etos mnichów-rycerzy obrońców wiary chrześcijańskiej nad Bałtykiem ." Serdecznie pozdrawiam Leszek Bodio Odpowiedz Link
tralala33 Re: Schyłek Powstania , cd : 13.02.07, 22:11 "Kończąc , pragnę przedstawić moją ocenę owych dramatycznych wydarzeń." Żal widzieć to słowo 'koncząc' - o powstaniach pruskich w szkołach nas nie uczyli, więc teraz mieliśmy okazję dowiedzieć sie wielu nowych rzeczy. Dziękuję. Bedą jeszcze pytania, ale to już nie dzisiaj. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Schyłek Powstania , cd : 17.02.07, 21:06 “Kolejnym skutkiem drugiego powstania było poważne osłabienie pozycji biskupów pruskich wobec Zakonu. Opuszczanie przez pasterzy na całe lata swoich diecezji oraz powierzanie nad nimi zarządu krzyżackim urzędnikom było przyczyną uzależniania się biskupstw wobec Zakonu. W efekcie, do końca XIII wieku, trzy spośród nich (chełmińskie, pomezańskie i sambijskie) zostały inkorporowane do Zakonu . Pewną niezależność zachowało jedynie biskupstwo warmińskie, chociaż jego dominium zostało znacznie uszczuplone w stosunku do postanowień układów z lat pięćdziesiątych XIII wieku “ – a ja do tej pory uwazałam, że biskupstwo warmińskie od samego początku, za sprawą biskupa Anzelma, odznaczało się większą niezależnością od pozostałych trzech. Skoro tak nie było, to czym można tłumaczyć fakt, że pozostałe trzy biskupstwa bardziej uzależniły się od Zakonu w porównaniu z Warmią? “Innym skutkiem powstania była depopulacja wielu obszarów Prus (w szczególności Pogezanii) oraz zmiana statusu prawnego ludności pruskiej, uznanej odtąd przez Krzyżaków za niewolną na tych terenach, które wzięły czynny udział w wystąpieniu przeciwko Zakonowi. Jako apostaci Prusowie z Pogezanii, Warmii, Natangii i Bracji utracili prawa przysługujące im dotąd na mocy porozumienia z Dzierzgonia .” czy można dowiedzieć się więcej na temat porozumienia z Dzierzgonia? Jak władze Zakonu i rycerze traktowali Prusów przed wybuchem powstania? Odpowiedz Link
rita100 Re: Schyłek Powstania + Zakon Krzyżacki 20.02.07, 21:01 Za czym się zapoznam z Waszymi tekstami, to cos takiego znalazłam. Czy będzie to dobre źródło poszukiwań ? wiadomosci.onet.pl/1489321,11,item.html Wszystkim Prusom z okazji zwycięstwa Słońca życzę dobrej zabawy. Takie chyba święto się dawniej obchodziło, bardzo , bardzo dawno. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Schyłek Powstania + Zakon Krzyżacki 21.02.07, 11:12 fedar napisał: > Nie otwiera się A łu noju rychtycznie sia łotwiero. Noju sia zdaje co teroz IPN zarzóndzo taki facet, co chce poznać łodpoziedź na wszyćke pytania. Tak jo jemu napsisza cóś na czasie: "Tylko głupiec/dureń (niepotrzebne skreślić) zna odpowiedź na wszystkie pytania" Zaboczułem chto to napsisoł, ale łeb mnioł tęgi i to stwierdzenie gwołt sia noju lejduje. A Waju tyż??? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Schyłek Powstania + Zakon Krzyżacki 21.02.07, 21:15 To tylko rozgrywka pokerowa, żeby odzyskac archiwum. Ciekawa jestem, jak i kiedy trafiło do przedwojennej Warszawy. Fedar - jeśli link się nie otwiera to wkleję do kóntka z nowinami. Dziś godali ło tam też w nozinach w tylewizorze. Odpowiedz Link
rita100 Re: Schyłek Powstania + Zakon Krzyżacki 21.02.07, 21:20 I ło tam godali tyć w Faktach TVN. No jeśli Niemcy wziali całe archwa krzyżackie to jek poznać prowde ło Krzyżakach ? Odpowiedz Link
fedar Re: Schyłek Powstania + Zakon Krzyżacki 21.02.07, 22:41 Udało się otworzyć link, a i TV coś mi przemknęło przed oczami. Z tego co przeczytałem i obejrzałem - zrozumiałem że o prestiż chodzi - o dysponowanie tym archiwum. Że skradzione Polsce - to inna sprawa. Czy odzyskanie archiwum wzbogaci wiedzę historyczną? Czy będąc w obecnym miejscu te materiały są niedostępne dla badaczy? Odpowiedz Link
rita100 Re: Schyłek Powstania + Zakon Krzyżacki 11.03.07, 22:03 Ja myśle , że to tylko gra polityczna z tym zwrotem archiwów. Odpowiedz Link
rita100 Re:Warnijski Medal Hercusa Monte 14.04.07, 21:20 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=60755069 Wylądował w oślej ławce. Ale ziecie co, przynajmniej sława Herkusa Monte jest już ogólnopolska Nie zapomnijmy o święcie. A ja mam taką słabą pamięć. Odpowiedz Link
tralala33 Re:Warnijski Medal Hercusa Monte 14.04.07, 21:57 Dziś Łostyn zdominował Oślą Ławkę, jedyne forum, na którym nie można samemu założyć wątku, co za wyróżnienie Odpowiedz Link
rita100 Re:Warnijski Medal Hercusa Monte 14.04.07, 22:04 Mnie jydno dziwi, że nie można rozmawaiać w dójkę , bo zara trza kontrolować i pilnować by rozmówcy dalszy ciąg rozmowy przenieśli na swoje prywatne łono. Rozumiesz, nie mogę rozmawiać z jd , bo to jest prywatna rozmowa, a my przecież możemy rozmawiać dyskusyjnie. Tak jak wycieli wątek Rita zalozony przez jd - a ja jego przekonywałam, ze mogli by swoje forum rozbudować jak Warnije, bylo by fajnie i ciekawie, a oni , trach i wycieli nagle Odpowiedz Link
tralala33 Re:Warnijski Medal Hercusa Monte 14.04.07, 22:10 He he - to taki stan wojenny na odwyrtkę. Wtedy, pamiętam, nauczyciele pilnowali, żebysmy na korytarzu nie stali w zbyt licznych grupach. Dwie osoby rozmawiajace ze sobą to było oki, ale więcej - to już zgromadzenie. A tu proszę, dwie osoby do rozmowy nie wystarczą. Dziwne. Odpowiedz Link
rita100 Re: Akszugor 14.04.07, 22:22 Tralala, czyli medal Herkusa Monte możemy sobie zastrzec. Tylko co powiedzą koledzy ? Za wybitne bohaterstwo, za walecznośc o wolność. A tak walczył jd. Gdyby nie on wszyscy byli by obojętni. To chyba był stan wojenny. Ale widać , ze redakcja się zmieniła tam na górze i nowe wchodziło, burząc stary porządek. Pamiętasz rozmowy kontrolowane, rozumie ludzie rozmawiają , ale żeby taki rygor wstrzyknąć i to tylko na Forum Olsztyn. Przeciez na Krakowie wątki mają po 2500 i najczęsciej jest to dialog dwojga osób. Lepiej pilnować jeden watek niz mieszać we wszystkich. Odpowiedz Link
rita100 Re: Jak ziemia pruska dostała się Krzyżakom 30.04.07, 20:58 "Innocenty III, jeden z najwybitniejszych papieży, twórca królów, protektor słabych narodów wobec przemocy cesarstwa, przez całe życie poświęcał sprawie pruskiej wielką uwagę i troskliwie przygotowywał grunt pod dzieło emancypacji tego dalekiego zakątka średniowiecznego świata. Program papieski na zdobycie tych terenów był głęboko humanitarny, zbliżał się do pierwotnej polskiej idei pokojowego podboju Prus dla cywilizacji i chrześcijaństwa. Oparł się Innocenty nie o rycerstwo i władze świeckie. Dzieło jego miały realizować doborowe kadry duchowieństwa, które znalazły odpowiedni grunt pokojowego działania. Po akcji klasztoru w Łeknie, misjach cystersów i kanoników regularnych, współdziałających z biskupem gnieźnieńskim, pod jego bezpośrednim zwierzchnictwem, zainicjował Innocenty dzieło misyjne pierwszego biskupa Chrystiana i stworzył dla niego finansowe i organizacyjne podstawy. Podróż dwu książąt pruskich Surwabuna i Warpody do Rzymu, przyjęcie przez nich chrztu i zwierzchności papieskiej, ilustrują powodzenie misji pruskiej. Gdyby nic nie stanęło na przeszkodzie Prusy, jak niegdyś Polska, pod protekcją św. Piotra uniknęła by ingerencji cesarza, który nawraca mieczem, a owoce polityczne tego sukcesu zebrała by Polska. Niestety, na szlaku Prus do wolności piętrzą sie przeszkody. Umiera Innocenty, a z nim i misja misyjne dzieło. Następca jego Honoriusz, nie potrafił kontynuować dzieła pokojowego podbicia Prus. W krytycznym momencie, gdy u ujścia Dźwiny narasta niemiecka ekspansja bałtycka zaczynają wikłać się konflikty i książęce ingerencje. Znów wojny krzyżowe. W Prusach rośnie antagonizm między chrześcijanami a poganami podsycane agitacjami krzyżowego rycerstwa. Aby ratować dzieło Innocentego, Honoriusz ucieka się do środka, którego własnie poprzednik tak się obawiał, do krucjat. Jeszcze raz polska idea cywilizacyjna przemawia ustami Leszka Białego. Wezwany do krucjaty, a równocześnie odpowiadając na projekt blokady gospodarczej Prus, książe krakowski rozwija swe poglądy na misję w kraju pogan. "Cały program kolonizacji miast rzucił Piast polski. Hasłem jego nie miecz krzyżowców, który umie ścinać, ale z żelaza sandomierskiego wykuć trzeba dla pracy kulturalnej pług, siekiery, młoty, obcęgi i piły i to mu sprzedawać, a porzucą zacofane pogaństwo i przejdą do sytemu rolniczego i chrześcijaństwa. Proponuje nie okrutną blokadę, ale własnie łagodne zwabienie ich do kultury zachodniej przez te artykuły, których brak Prusakom. " Odpowiedz Link
rita100 Re: Jak ziemia pruska dostała się Krzyżakom 30.04.07, 21:00 " No i się okazuje , ze na realizację tego wspaniałego polskiego programu nie stać papieża, a tym bardziej władców ówczesnej Polski. Najbliższy sąsiad pruski Konrad, zachłannie zezuje na Prusy i Kraków, a resztę książąt, z wyrachowania i ciasnoty horyzontów, również wierzy w perswazję miecza. Książęta polscy, sami amatorzy zwady pracują nad niechęcią wobec pogan, urabiając im opinię okrutnych, strasznie okrutnych i zamiłowanych w wojnach i rozboju (kiedy de fakto Prusowie byli spokojni i goscinni) Nie przypuszczają nawet, że mają w tych praktykach doświadczonego i bardziej swiadomego swego celu rywala, który po Słowianach połabskich i nadodrzańskich od dawna zwrócił uwagę na Prusy. (....) Gdzie równać się było polskim Piastom z ultrachrześcijańską nacją, która od dawna podniecała w sobie nienawiść do obrzydłych pogan i tylko czekała na realną sposobność, kiedy apostolstwo i własna korzyść dadzą się jednocześnie zrealizować. Jeszcze Krzyżacy nie stanęli na ziemi chełmńskiej, a już cesarz Fryderyk II wydał manifest buntujący Prusów przeciw biskupowi Chrystianowi i oznajmił , ze zwierzchność jego, wbrew wcześniejszym oświadczeniom papieskim, sięga także tutaj. I to była jednocześnie przygrywka i celowa uzurpacja, na której w przyszłości miały sie oprzeć tytuły niemieckie do ziemi pruskiej. Bo to nieprawda, ze Krzyzacy postawili w Prusach nogę w wyniku jakoby krytycznej sytuacji Konrada, po to, by go wybawić od grozy najazdów pruskich. Jest to wersja historycznie późna, wynikająca z koniunktur przyszłości, tyle że podbudowana mocno fałszerstwami i wytrwałą propagandą, jak choćby tą o krwiożerczym ludzie "Burus" Odpowiedz Link
rita100 Re: Jak ziemia pruska dostała się Krzyżakom 30.04.07, 21:03 "I powstał plan 'Preussen' dojrzały już do realizacji, plan w środowisku dworskim we Włoszech, gdzie zagrożony bezrobociem wielki mistrz skompromitowanego, miezy innymi szowinizmem narodowym, zakon Najświętszej Panny Mariii, równocześnie powiernik cesarski, Hermann von Salza. Oni to uknuli spisek. "Należało wyzyskać słabość Polski i nie zniszczoną jeszcze przez przymusowe wygnanie żywą siłę Zakonu. Hermann von Salza wyczuwał odpowiedni moment... W roku 1228 wystawił Konrad w Bieczu pierwszy ze znanych dokumentów, nadający Zakonowi ziemię chełmińską tytułem prawno-prywatnym za pomoc w podboju - nie w obronie - Prus. Można powiedzieć, najął fachowców, by mu przygotowali grunt pod własne polityczne plany. Kto mu naprawdę podsunął ten kondotierski na pozór interes, jest właściwie zagadką, aczkolwiek ślady prowadzą do niemieckich satelitów jego dworu. W każdym razie moment ten stanowił w systemie Hermanowych planów bardzo ważne ogniwo. Jedno jest pewne, Konrad nie przypuszczał, iż to nadanie ma czysto formalne znaczenie i służy jedynie dla ratowania pozorów. Zakon wchodził na pogranicze pruskie z jasno wytyczonymi celem stworzenia na terenie, z niemieckim uzurpacji cesarskim, bastionu niemczyzny u jadra jej wpływów na wschodzie. Skromne nadania Konrada blakły wobec tajnego na przeciągu pięćdziesięciu lat dokumentu Fryderowskiego, który czynił Krzyżaków panami ziemi i wody oraz życia i śmierci w podbitych okolicach pogańskich. Znaczenie Konradowskich nadań było tym mniejsze, że już w roku 1230 dokonał Herman dzieła pogodzenia cesarza z papieżem i takze w Rzymie stał się rzecznikiem odpowiednio bogobojnie spreparowanych planów pruskich. W ten sposób uzyskał dwustronną asekurację wobec przeciwników polskich. Na głos papieża ruszyły tysiące krzyżowców, głównie z Polski, by otwierać drogę zamysłom Hermana. Nawet biskup Chrystian, narzędzie Innocentego, musiał ugiąć się przed przewagą dyplomacji zakonnej. Porzucony na pastwę Prusów, w niewoli przeczekał okres grabieży przez Zakon swych dóbr i uprawnień. Na końcu nie zostało mu nic innego, jak przyjąć dyktat podziału ról, po ktorym utracił do reszty znaczenie i powagę." Odpowiedz Link
rita100 Re: Jak ziemia pruska dostała się Krzyżakom 30.04.07, 21:04 "Rok 1230 stanowi epokową datę w dziejach dzisiejszych Prus Wschodnich (pisany w 1935roku (...), z tą chwilą zakończył się w dziejach Prus okres, który by można nazwać staropruskim, rozpoczął się nowy okres krzyżacko-niemiecki" (Zajączkowski - Podbój Prus) "Teraz nareszcie pojawił się argument Konradowego zagrożenia, a w pięćdziesiąt lat po pamiętnym zamachu, gdy jego twórców nie było już wśród żyjących, Zakon wydobył z tajemnych archiwów ów dokument Fryderykowski i przedłożył do zatwierdzenia Rudolfowi z Habsburga. Było to już po pruskich powstaniach, a przed uruchomieniem krzyżacko-luksembursko-brandenburskiego sprzysiężenia przeciw Polsce, gdy Zakon wsparty o morze, wyzyskując Drang nach Osten z Saksonii, napływ osadników z Zachodu, posługując się przy tym i polską siłą osadniczą ze Ślaska i Mazowsza, umocnił zdobycze miecza i myślał o nowych ofiarach." Władysław Ogrodziński "Ziemia odnalezionych przeznaczeń" Po wiekach odwróciło się koło historii. Prysnął krąg wiekowych matactw i sprzysiężeń, aby wreszcie tej ziemi dane było poznać zgubiony szlak odwiecznych przeznaczeń." Odpowiedz Link
rita100 Re: Jak ziemia pruska dostała się Krzyżakom 05.05.07, 21:10 Jak już wiemy Konrada namówiła Jadwiga Sląska na sprowadzenie tego Zakonu, tak strasznego w skutkach. Odpowiedz Link
rita100 Re: Jak ziemia pruska dostała się Krzyżakom 05.05.07, 21:11 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=61826371&a=61841382 Fajnie napisoł Akszugor, warto przytoczyc: "Pomnik Piłsudskiemu można postawić (w końcu podobno z dziadów Jaćwięgów, a i wielce zasłużony człowiek), można też postawić pomnik HERKUSOWI MONTE. Człowiek- rycerz, Prus walczący z Krzyżakami o wolność swej ojczyzny. Podobny pomnik jest na Litwie. Na podstawie jego życia Mickiewicz napisał przecież Konrada Wallenroda. A Mickiewicz to wieszcz, jakby nie patrzeć. Należy wciąż pamiętać o WIELOKULTUROWOŚCI tych ziem. Byli tu Niemcy, Polacy, Mazurzy, Holendrzy, Francuzi, Rosjanie i... autochtoni - Prusowie. Prusowie, którzy nie wyginęli jak to się pisuje w podręcznikach. Było by to nielogiczne, 3/4 ludności przeżyła, bowiem Krzyżacy nie byli głupcami i ktoś musiał uprawiać dla nich ziemię i płacić podatki i budować kościoły, miasta. Ulegli germanizacji. Ktoś, kto patrzy na TĄ ziemię przez pryzmat polskości li tylko, traktuje ją jak okupant, jak zdobywca. Zapomina, że to przejściowe bywają radości, jak historia pokazała." Odpowiedz Link
rita100 Re:Mieli krzyżacy klątwą za mordowanie 16.05.07, 21:29 1257- Skarga elbląskich dominikanów do papieża na postępowanie Krzyżaków wobec podbijanych Prusów. W odpowiedzi, po zbadaniu sprawy, Aleksander IV obłożył Krzyżaków klątwą za mordowanie zamiast chrystianizację ludów. To Krziżacy mnieli klątwę. Odpowiedz Link
rita100 Re:Pruski wojownik 25.05.07, 21:16 Pruski wojownik uzbrojony był w charakterystyczną maczugę, z którą podobnie nigdy się nie rozstawał: "używał Prusak maczug krótkich celem rzucania ich na nieprzyjaciela. Maczugi te, często w środku wypełnione ołowiem, były bronią morderczą, bo druzgotały czaszki i łamały kości w razie silnego a trafnego uderzenia." "Święta Warmia". Ciekawe czy taką bronią władali też wojownicy Herkusa Monte ? Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 27.05.07, 21:18 byłby wspaniałą dewizą regionu Kraków ma tyle kopców, a kopiec Kraka to dawny kurchan. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 28.05.07, 21:56 Jak myślicie , gdzie powinien być usypany Kopiec Hrkusa Monte. Moja propozycja jest, by gdzieś przy bardzo starym dębie, tam gdzie w czasach pogańskich było miejscem kultu. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 09.06.07, 21:37 www.croatianhistory.net/gif/chrobat.jpg łobaczta jek fejn na mapsie zidać plemiona pruskie. Acha, jadó , jadó taczki z ziamniczkó Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 09.06.07, 22:14 Gdybyśmy chcieli zbudować taki kopiec to możemy sprowadzić Mistrza Rak, on już wie jak się buduje i daje długą gwarancje na swoją pracę. Jek podaje reporter Jakusz ze Stradowa , łobaczył łón po drugej stronie Wisły intensywny ruch budowolany. Jyżdzó tamój sznurem wozy - kożdan zaprzężony w sztyry woły - wyładowane po brzegi ziamnió. Na somym wierchu rośnie dziwna budowla. Kopsiec ziamny. O przyczynach rozpoczęcia tej budowy w kancelarii książęcej ni chiano siła (wiele) mózić. Ujawniono tlo, że ów kopsiec , bandzie mnioł 16 - metrów wysokości oraz, że prace wykonywane só na koszt skarbu książęcego. Nic ni ziymy, a może to bandzie łobiekt militaryjny ? Można sia przecież spodziewać kolejnej fali najazdu Hunów lub Awarów. A może ten kopsiec to hołd noju Kraka no bogów za odniesione w młodości zwycięstwa i ziele lot w pokoju, którym sia tero lejdujewam ? A może na wierchu tygo kopca bandzie płonół wieczny łogań, abo zasadzą tam śwanty Dąb. No chodźta bliżej, pogodowam z ludziami co budujó. Taki anonimowy człoziek goda co to bandzie kopa ziamni, taka góra ziamni i to bandzie grób Kraka, kedy pomrze. Zidzita mistrza Raka ze Szczaworyża ? Łón noma cosik ziancej pozie. Tralala, łuż bziegnie do niygo i sia pyto: - Co to za budowla powstaje pod Krakowem ? - ?????? - Czamu Pan milczy ? Czy informacja jest utajniona ? - Nic nie je utajnione. Nie odpowiadam, bo nie jestem do tego upoważniony. Moim zadaniem jest budować, a nie godać. - Ludzie godajó - pyto dalyj Tralala - że może to być obiekt militarny, a moze kultowy ? - A niych sobzie mózió ! - To daczemu do takiej budowy zaangażowano nolepszego fachowca, jakim jest właśnie Pan ? - Dziankuje za mniłe słowa, bardzo Pani Tralala dziankuje. Staram sia. Kopsiec wznosimy partiami. Jego konstrukcję stanowią ściany kamienne ułożone w rzucie rozety. Dzięki temu będzie on odporny na działanie złych warunków atmosferycznych i niszczący wpływ czasu. Przeżyje mnie i panią. Nawet za tysiąc trzysta lat będzie stał ! - poziedzioł mistrz Rak. - Za tysiąc trzysta lot ? A boc co (po co) komu tak trwała budowla ? - dziwuja sia Tralala. - Za jyjzyk ma pani ciójgnie, ale nic ziancej nie poziam. Jeno dodam, że somemu księziu Kraka dołam gwarancje na tysiąc pięćset lot. - Czyżby princ chioł mnieszkać w tam kopcu za tysiąc pięćset lot ? - Przykro mi, ale ni mom ziancej ciasu na godke. Robota czka. Dziankujewam Mistrzu Rak za poziostke, tero Tralala i coła Warnija ziedzó jek brok spatrzyć kopsiec no Herkusa Monte. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 10.06.07, 13:31 ano jadó , jadó taczuszki z ziamnó, tak rychtycznie budowali kopsiec Kraka, a tero kopsiec Herkusa Monte. Abo dąb zasadzić ? Nic ni mowam na cześć Herkusa Monte. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 11.06.07, 21:14 dziśioj ponydziołe, pozietrze fejn do pracy, tak jadó taczki ziamni prosto na kopsiec Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 12.06.07, 22:02 dzisioj tyż mozna bulo wozic ziamnie, fejn pozietrze, tak jadó, jadó taczki Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 13.06.07, 21:06 wtorek 13-go, świetna pogoda na zwożenie ziemi, czasami burza przerwie, ale pracujemy wytrwale Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 13.06.07, 22:15 a zieczorem to sia nojlepsiej pracuje, tak chlodno, to eszcze jednó bryczke ziamni nawioze Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 14.06.07, 21:36 > Odsłonięcie kamienia na cześć Napoleona, to pomysł historyka profesora Janusza > Jasińskiego z Polskiego Towarzystwa Historycznego. - Trzeba było wiele pism i > artykułów napisać, by w końcu powstał pomnik upamiętniający pobyt Napoleona w > Olsztynie - mówi Jasiński. no to łuż mowam pretendenta do wirtualnego medalu Herkusa Monte przybańczam co ma łuż 1.JD, a 2. prof JJ Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 14.06.07, 21:37 dzisiaj odpowiednia była pogoda do pracy, przybyło ziemi na pamiątkowy kopiec Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 16.06.07, 16:20 dzisioj sobota, praca krócej trwa, ale przy takiej pieknej pogodzie trochę taczek zostało wyrzuconych na kopiec Herkusa. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 19.06.07, 22:35 psiankna dzisioj pozietrze, bzierzem kele (taczki) i zio, zio na kopsiec. Eszcze poziem woma dokladnie jek sia robzi kopsiec. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 20.06.07, 20:35 Jak budowano kopiec Grunwaldzki, tak zaskoczona sama jestem, ale taki jest w Niepołomicach pod Krakowem, zaraz przy zamku. Zbudowany 1908 roku, dla uczczenia pięćsetnej rocznicy Bitwy pod Grunwaldem. Na szczęście zachowała się technologia budowy kopca. Zaczynamy: Własciwie w tym miejscu znajdował się jakiś kopiec, ale latem był rozdeptywany przez pasące się bydło, a zimą rozjeżdzany na sankach przez dzieciarnię. Postanowiono to miejsce go podwyższać. Od czego zaczęli w następnym odcinku Odpowiedz Link
fedar Re:Kopiec Herkusa Monte 22.06.07, 09:00 rita100 napisała: > Jak myślicie , gdzie powinien być usypany Kopiec Hrkusa Monte. Moja propozycja > jest, by gdzieś przy bardzo starym dębie, tam gdzie w czasach pogańskich było > miejscem kultu. Przy dębie czy nie, myślę że to byłoby dobre miejsce: mapa.szukacz.pl/?&nc=54,26005&ec=20,23206&n=54,26072&e=20,27771&z=4&m=Pluty Pluty to wieś między Pieniężnem i Górowem. Nie wiem czy to jeszcze Warmia czy już Natangia, ale za wsią na wzgórzu znajduje się potężne grodzisko pruskie - najpotężniejsze, jakie kiedykolwiek widziałem. Myślę, że to dobre miejsce dla upamiętnienia największego pruskiego wojownika. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 22.06.07, 22:12 No jo! Ale Fedar to pewno je łuż zabytek archeologiczny i nic tam nie można ruszać ani podwyższać. Choć nazwać takie grodzisko imieniem Herkusa można by było. Ale też mozna zrobić kopiec przy zamku ze skarpy, dam taki pomysł Svolo, będzie atrakcja Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 23.06.07, 20:54 To noczynowam budować kopsiec Nosomprzód w środku małego pagórka wkopujemy wysoki słup i zawieszamy na nim flage. Pytanie, jaką flage ? Só propozycje jake ? Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 25.06.07, 22:04 Jak już wykopaliśmy wysoki słup i zawiesiliśmy flagę biało-czerwoną flagę, to potem ponoć trzeba narysować wielki okrąg otaczający słup i zaznaczyć go rowkiem. jutro dalej będziemy usypywac kopiec Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 26.06.07, 21:19 Jak już narysujecie okrąg i zaznaczycie go rowkiem, to z całego tego koła trzeba zdjąć darń. Trochę to potrwa, ale praca jest przyjemna i nawet pogoda dopisuje. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 29.06.07, 21:55 Jak już ściągniemy ten darń to musimy go ułożyć spadzisto jak lico - zewnętrzną powierzchnią, a środek zasypujemy piaskiem kopanym na zewnątrz okręgu. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 01.07.07, 21:39 W taki sposób usypujemy kopiec do góry i przy dobrej i energicznej pracy będzie nam się zdawało , ze sam wyrasta z ziemi. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 06.07.07, 21:41 6 lipca 1253- Książę Mendog został koronowany na władcę państwa litewskiego. Święto narodowe Litwy, ustanowione przez parlament tego kraju w 1991 roku. To je ciykawe, ciykawe czy był władcą pogańskim ? Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 26.07.07, 21:23 Od czego zaczęli w następnym odcinku To noczynowam budować kopsiec Najlepiej to pracować społecznie i zaparciem Można też zaangażować do pracy turystów, wycieczkowiczów, tylko musimy zaopatrzyć ludzi w łopaty i taczki Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 11.08.07, 20:41 Najlepiej by było gdyby ksiądz podczas kazań wezwał ludzi do takiej pracy i zapewnił, ze taka praca, nie dla zarobku, nie jest grzechem - tak jak to zrobił ksiądz w Niepołomicach , gdzie wspólnie ludzie tam usypali kopiec Grunwaldzki, ku pamieci i z okazji 500-lecia bitwy. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Herkusa Monte 20.09.07, 22:51 "Największy opór Krzyżaków stawili Sudowie. Sudowowie ciągle najeżdzali państwo zakonne i Polskę. Dopiero w walkach, które w latach 1277-1283 toczyli pod wodzą ksiecia Skomanda, jako ostatnie pogańskie plemię Prus poddali się Krzyżakom. Z tą chwilą cały obszar późniejszych Mazur znalazł sie pod panowaniem rycerzy zakonnych. Jako pierwsza baza krzyżacka na Mazurach wzmiankowane jest w latach 1314-1316 Dąbrówno (Gilgenburg). To i brok kopsiec no ksiancia Skomanda łusypać. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kopiec Grunwaldzki 23.09.07, 20:10 schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?t=600 Wybaczta, fyler zrobziuła am, to je Kopiec Grunwaldzki w Niepołomicach. Tak wyglónda usypany w cołej rozciągłości. A na Warniji dolej ni mowata żodnego kopca. Tero kedy só fundusze łunijne, może cias pomyśleć ło kopcu Herkusa Monte. Odpowiedz Link
rita100 Re:Zaboczuliśwa lo śwancie Herkusa Monte 03.10.07, 22:23 Buło 20 września, czyli septembra NO, no szpetnie. Cykawe czi chtóś ło tam pamnientoł ? Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 04.10.07, 22:17 "Słowo Do Książąt Pruskich" Ziyrsz napsisoł Tadeusz Chróścielowski "W 1260 roku wybuchło wielkie powstanie Prusów przeciwko Krzyżakom. Po poczatkowych sukcesach zostało one krwawo zdławione. Odtąd "chrystanizacja" Prusów przebiegała już bez przeszkód. W wierszu mowa jest o przywódcach powstania." I ty, Auktumas z Pogezanii, czarny łabędziu wód Sirgune, który dąb mogłeś - drzewo - krzemień rozszczepiać pchnięciem rohatyny i gdybyś zechciał, beltosiejco, zgiąć łuk nad głową, to i księzyc byś zmienił w drgającego jeża... cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 2 07.10.07, 10:58 i ty, o Glande, panie Sambii, coś przedtem kupcom - kręcibrodom kufą bursztynu złocił oczy, belą soboli złocił oczy, a sobieś za to miech posrebrzał dobrym denarem cudzomorskim...... a potem tyś nie miech, nie oczy, lecz pole srebrzył kolczugami, nie tylko srebrzył, bo czerwienił, ale nie czerwiem, car-purpurą zaczerwienił pole, lecz siedmiokroć krwią ludomorów, ziemiokradów.... cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 3 09.10.07, 21:34 i tyżeś, Glapo, książe Warmii, szpetny kosmaczu krechogęby, którego oczy niby próchno skroś mrok gorzały, a gdyś jeszcze nacisnął uchem żyłę ziemi - wiesz już - gdzie, jakie po Pregołę od barmy Santor tętną konie.... cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 4 15.10.07, 23:11 i ty Divanas, krasnolicu, łapczywszy, słyszę, miodopijco, co lekko kładłeś dłoń na gęśli, a jeszcze lżej na babskim biodrze, a cieżko na imadle miecza, gdy przyszło wojów ci zwoływać w okrutną noc o rogach łoszych.... cdn Ale ciajzki tan ziarsz..... napisoł Chróścielewski Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 5 22.10.07, 22:41 i ty, ostatnie książę żywe, Herkasie Monte, zapalczywy, wysoko prestoł twój, bo w łunach - tyś, wierę, luby syn Peruna, bo odkąd Perun skąpił gromu, tobą, Herkasem kniaziem, ciskał błyskawicami po szełomach, wiatrołomami po zamczyskach tych, co przybyli tu mordować.... cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 6 23.10.07, 21:00 ciemni książęta, nie znający dźwięcznej syntaksis mowy Rzymian, ni jakie listy wangielisty, ni ile ran wycierpiał Pan, ani potencji mniszej wody, co żenie diabły z dusz i szpilek.... ni czemu kończtymi kłody w głąb trzew wbijają wam pachwinę... Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 7 31.10.07, 21:18 wam, których nie masz pod darniną, bo wiatry z nieba proch wywiały, za święte wiary przyszło ginąć - za świerczek dymu u powały, co sunie w pląs na gości przyjście, za węże, co to z jednej miski.... i spadające w mrok kołyski, których już dłonią nie wsparliście... cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 8 08.11.07, 21:07 wam, których nie masz pod darniną, bo wiatry z nieba proch wywiały, za święte wiary przyszło ginąć - za świerczek dymu u powały, co sunie w pląs na gości przyjście, za węże, co to z jednej miski.... i spadające w mrok kołyski, których już dłonią nie wsparliście... cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:"Słowo Do Książąt Pruskich" 9 kónic 13.11.07, 21:45 wrzaskliwi, grubi, niepojęci, śmiesznie wierzący w dąb i kamnień - skądźe wam wiedzieć, zeście święci w krwawej obręczy łun nad głową. Tadeusz Chróścielewski Łódź Odpowiedz Link
gajowy555 Re:Zaboczuliśwa lo śwancie Herkusa Monte 05.10.07, 14:37 rita100 napisała: > Buło 20 września, czyli septembra > > NO, no szpetnie. Cykawe czi chtóś ło tam pamnientoł ? No jó, zaboczyliśwa pospołu. Żal, co Tralali ni mo, łóna by noma na zycher przybanczuła... Odpowiedz Link
rita100 Re:Zaboczuliśwa lo śwancie Herkusa Monte 05.10.07, 21:00 No ale nie tlo mym zaboczuli, bo łobacz w kalendarium tyż ło tam ni wspomnieli, a jo codziannie śledze kalyndorz warnijski. Zielgi żol co Tralali ni mo. Odpowiedz Link
rita100 Re:Zitoj Herkusie Monte z Natangii 16.02.08, 19:43 Zitoj Herkusie Monte z Natangii, najdzielniejszy z pruskich przywódców jak napisał Bernt Engelmann w swojej książce. Tak napisał Herkusie - najdzielniejszy z pruskich przywódców. Zidzita, nie zaboczajo (nie zapominają) ło Herkusie, choć to tyla tyla wzieków. Odpowiedz Link
rita100 Re:Prus - mądry, posiadający władzę 18.02.08, 20:07 "Aż do zawarcia w r.1660 pokoju w Oliwie, kiedy to Hohenzollerowie brandenburscy zdobyli całkowitą władzę nad Prusami Wschodnimi spustoszonymi przez Szwedów, Rosjan, Polaków i Tatarów, księstwo to należało do Polski. Pierwotnie był to kraj Prusów czy Prusaków (co oznacza "mądrych, posiadających władzę"), spokrewnionego z Litwinami ludu indoeuropejskiego, który zasiedlił Sambię oraz wybrzeża Zalewu Kurońskiego, sięgając daleko w głąb lądu. W IV i V wieku po Chr. obszar Prus obejmował okręgi: ziemię chełmską, Pomezanię nad Wisłą, Pogezanię, Warmię, ziemię Natangów nad Zalewem Wiślanym, Sambię, ziemie Skalawów i Nadrowów nad Zalewem Kurońskim oraz ziemię Bartów, Jaćwingów i Galindów w głąb kraju." (Bernt Engelmann) cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Prus - mądry, posiadający władzę 25.02.08, 20:25 "Prusowie uchodzili za bardzo odważnych i dzielnych wojowników, strasznych dla wrogów o bardzo gościnnych dla przyjaciół. Wszystkie próby nawrócenia ich na chrześcijaństwo kończyły się do 1215 roku niepowodzeniem, a i w następnych dziesięcioleciach, gdy Wielki Mistrz Zakonu Niemieckiego, Herman von Salza, rozpoczął podbój i chrystanizację kraju, Prusowie stawiali zajadły opór. Dopiero, gdy Kościół zawezwał rycerstwo w całej Europie do krucjaty przeciwko tym 'opornym poganom', krzyżowcom zaś walczącym przeciwko Prusom obiecał takie same łaski niebieskie (i skarby ziemskie) jak tym, którzy wyruszyli w celu 'wyzwolenia' Jerozolimy i Ziemi Swiętej, gdy do Prus ściągały tysiące rycerzy, awanturników, kolonistów i handlarzy, aby tam znaleźć w taki czy inny sposób szczeście, dopiero wówczas zdołano stopniowo podbić plemiona pruskie i przymusowo je ochrzcić lub wyprzeć na nieprzystępne tereny." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Prus - mądry, posiadający władzę 28.02.08, 20:20 "Początkowo plemiona te walczyły pojedynczo o zagrożoną wolność, ale gdy spostrzegły, że cały lud zostaje ujarzmiony bez reszty, zbuntowały się w 1242 roku raz jeszcze wspólnie przeciwko obcym ciemiężcom, którzy podczas próby podbicia całej północnozachodniej Rusi zostali w środku zimy doszczętnie pobici na lodach zamarznietego jeziora Pejpus (j. Czuckie) przez wojska ruskie pod wodzą księcia Aleksandra Newskiego. Ta klęska niemieckich rycerzy zakonnych była dla Prusów sygnałem do powszechnego powstania przeciwko obcym panom kolonialnym z Rzeszy. Z pomocą przyszły im z zachodu Pomorzanie pod wodzą Światopełka." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Prus - mądry, posiadający władzę 02.03.08, 21:01 łoj, Herkusie, prandzej mi kaktus wyrośnie gdy choc chto pomysli ło kopcu Monte, bo tak je, że dzisioj prawdziwych Prusów juz ni ma. Poziam Ci chto je, abo i nie poziem, bo prowda w łoczy kole, a mnilczenie je złotem. Odpowiedz Link
rita100 Re:Czy Zakon Krziżacki eszcze je ? 03.03.08, 21:06 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=71047511 Odpowiedz Link
rita100 Re:Miasto, które nazwano Królewcem 05.03.08, 21:17 "Powstanie plemion pruskich szalało przez jedenaście lat, aż w r 1253 udało się Zakonowi Niemieckiemu i jego sojusznikom podbić ich ponownie. Nieco później do Prus przybyła armia krzyżowców z Czech i Niemiec południowych, licząca 60 000 ludzi, podbiła Sambię, zmusiła jej mieszkańców do chrztu i wzniosła w lesie Twangste gród, a potem zbudowała obok niego miasto, które nazwano Królewcem. Nawiasem mówiąc, nazwano je tak ku zmartwieniu wszystkich późniejszych niemieckonarodowych historyków - wcale nie ku czci jakiegoś Niemca, a tym bardziej jakiegoś Hohenzollera, lecz dla uczczenia króla Czech, Otokara II, ostatniego z rodu Przemyślidów i właściwego twórcy wolnego mieszczaństwa, ktory w 1255 roku polecił przebudować gród schronieniowy Prusów nad Pregołą w umocnione miasto. Jednakże gdy w 1260 roku niemieccy rycerze zakonni wraz z krzyżowcami zostali przez Litwinów zwabieni w Inflantach w pułapkę i ponieśli ciężką klęskę, doszło do nowego powszechnego powstania Prusów." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Najdzielniejszy z pruskich przywódców 06.03.08, 21:01 "Powstańcy walczyli pod dowództwem Glappo z Warmii, Herkusa Monte z Natangii, Glandego z Sambii, Diwana z ziemi Bartów i Auktumo z Pogezanii. Początkowo zdobyli przewagę, burzyli grody warowne, kościoły i miasta swoich ciemiężców. Na dłuższą jednak metę nie mogli się ostać przed coraz to nowymi wojskami krzyżowców z Rzeszy. Plemiona pruskie poniosły straszne straty. Ich przywódcy padali kolejno w walce; w końcu w 1271 roku po siedmioletnich zmaganiach z przeważającymi siłami wroga poległ także najdzielniejszy z pruskich przywódców Herkus Monte." "Prusy" Bernt Engelmann Odpowiedz Link
rita100 Re:Najdzielniejszy z pruskich przywódców 07.03.08, 21:55 "W następnych latach zostali podbici Nadrawowie i Skalawowie, a w końcu 1283 roku po sześcioletniej zajadłej obronie, ostatnie wolne jeszcze plemię pruskie - Jaćwingowie. Tylko niewielu z pozostałych przy życiu Prusów pozwoliło się ochrzcić. Wielu zbiegło na Litwę lub zaszyło się w lasach i bagnach." Odpowiedz Link
rita100 Re:Najdzielniejszy z pruskich przywódców 16.03.08, 13:12 "Także ci, którzy się poddali i zostali ochrzczeni, trzymali się uparcie swojej narodowości. Język pruski, który - w wyjątkiem wspólnych korzeni indeeuropejskich - nie był spokrewniony ani z niemieckim, ani z polskim lub rosyjskim - wymarł dopiero po upływie pięciuset lat, po całkowitym podboju Prusów, w późniejszych latach XVII wieku." Odpowiedz Link
rita100 Re:Najdzielniejszy z pruskich przywódców 25.03.08, 20:46 "W ciągu stu pięćdziesięciu lat, które nastąpiły po definitywnym podboju plemion pruskich, aż do drugiego pokoju toruńskiego w 1466r, Prusy pozostawały pod władzą Zakonu Krzyżackiego. Początkowo rycerze zakonni zapewniali miastom założonym przez niemieckich, holenderskich i innych kolonistów niemal całkowitą samodzielność, liczne ułatwienia handlowe, jak również uwolnienie od ceł i podatków, co doprowadziło do znacznego rozkwitu kraju." Odpowiedz Link
rita100 Re:Najdzielniejszy z pruskich przywódców 28.03.08, 20:56 "Ale gdy potem Litwa przyjęła chrześcijaństwo z Polski i została włączona do Krolestwa Polskiego, Zakon już nie mógł wzywać krzyżowców do ochrony przed przeważającym sąsiadem, lecz musiał korzystać z wojsk najemnych. Było to bardzo kosztowne; podatki jakie Zakon nałożył wówczas na kraj, były ogromne, a rycerze zakonni zaczęli rządzić twardą i bezwzględną ręką. Mieszkańcy miast i koloniści wzdychali pod tym brzemieniem i zachęcali potajemnie Polaków i Litwinów do podboju kraju Zakonu. Tak więc w 1410 Polacy wkroczyli do Prus i pobili pod Grunwaldem wielką armię rycerzy Zakonu Krzyżackiego." Odpowiedz Link
rita100 Re:Z drogi, z drogi 14.04.08, 22:16 jadó, jadó kary z ziamniczko na kopsiec Herkusa Monte Odpowiedz Link
rita100 Re:Z drogi, z drogi bo jydzie lołna 17.04.08, 09:52 Tak napisał uczeń IV b "Nasze plemiona przed przyjęciem chrztu zachowywały się jak normalni ludzie" Chyba, tak całkiem normalnie Odpowiedz Link
rita100 Re:"Syn Jazdona" Kraszewskiego 28.05.08, 20:30 Ponieważ mamy taki wątek, który sławi najdzielniejszego z dzielnych wojowników pruskich Herkusa Monte z wielką przyjemnością przytoczę jeden rozdział z książki "Syn Jazdona" Kraszewskiego opisującego życie u pogan litewskich. Troche długasy to bandzie rozdzioł, ale ciyrzpliwości rychtycznie noma starczy, dyć kuntek może jiść aże do 2500 zaczam sia skóńczy. Psiankny je to uopis, warto poczytoć bandzie. Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 29.05.08, 20:21 "Pustą a dziką i smutną a piękną, jak wszystko, co z rąk Bożych dopiero wyszło, a ludzie jeszcze popsuć nie mieli czasu była Litwa za owych czasów. Milami lasów trzeba bylo jechać do osady, do gródka, do chaty w ziemię zarytej i zagrody, kamieńmi a gałęźmi obrzuconej. Gdzieniegdzie u brzegów rzek, u spływu dwu wód, na cyplu szpiczastym, wznosił się zameczek z olbrzymich kłód w zrąb zarzucony.... podobny do ofiarnego stosu. W dolinie u rzeki wysuwał się szereg domków długi, niby obozowisko przyległe do ziemi. Mało gościńców biegło tym krajem, co się lasami i błoty, jakby twierdzą, opasywał od napaści. Puszcze stały jeszcze tak, jak urosły, gdy ziemia osychała, mnogie jeziora i stawy, jak je powódź przedwczesna uchodząc zostawiła, a po polach i łąkach bryły kamieni, które niegdyś lody i morze z północy tu przygnały, spoczywały na ziemi obcej smutne przybłędy." Zidzita, co psiankny łopis Litwy. Fejn sia noczyna. Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 01.06.08, 21:24 "Pustynia ta wszakże żywą była i zamieszkaną, bo ją zapełniało tysiące zwierza, na sosnach pszczoły w dziuplach składały miody, pod nimi w łomach gałęzi i liści gnieździł się meszka, nad łbem jego biegały wiewiórki, pod nosem przemykał się lis ostrożny. Nie było tu stopy ziemi, która by nie miała mieszkańca. W ciepłych borach bylo im jak w chacie, na żer nie potrzebował iść daleko, sąsiad żywił się tym, kogo miał pod bokiem." ))) Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 09.06.08, 20:56 "Lata upływały tak w nieprzerwanym spokoju i chyba piorun las zapalił, a wiatr pożar poniósł po nim, naówczas ruszyło się wszystko i strach było spojrzeć, jak cała ta gromada leśnych gospodarzy razem przed ogniem uchodziła nie myśląc o starych waśniach i zemście. Płomień naówczas gnał razem żubry, łosie, stada kóz, niedźwiedzie i borsuki, żbiki, lisy i zające w jedno stado zbite, oszalałe, ryczące, aż gdzieś w poprzek ognia stanęła rzeka, wstrzymała pożar, a ocalała zbiegów, którzy na drugim brzegu wracali do dawnych zatargów i wojny." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 11.06.08, 20:17 "Lasy! Czym były owe dawne lasy przy dzisiejszych skarlałych swych potomkach! Sosny, ktorych wierzchołka trudno było dojrzeć, dęby, co strzelały jakby kamiennym słupem ku niebu. Brzozy nawet, dziś rozpieszczone o płaczące, naówczas jak strzały wyprostowane, z korą popadłą i sczerniałą, pięły się w górę dumnie, aby drugim sprostać. Wiatr, co wstrząsał wirchami tych olbrzymów, rzadko mogł sięgać do głębi puszcz. Lecz jeśli wdarł się przemocą jeden z tych, co młyńcem idzie w powietrzu i wody wypija, i pisaki zamiata w górę, wówczas wyłom zrobiwszy obalił obszary i całe stosy układał jak góry." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 12.06.08, 20:23 "Puszczą była cała niemal Litwa ówczesna niedostępną i straszną, a starsze drzewa, olbrzymy, stały za bogi, bo tu człowiek żył z drzewa. Ono dawało wszystko: chatę, opał, schronienie pszczole, zwierzęciu pokarm, czlowiekowi obuwie, wóz, pałkę. Na skrajach od ziem cudzych, do Rusi, od Krzyżaków, co już mieczem i ogniem się rozpościerali, inaczej wyglądały rubieże popalone, zniszczone i zgniecione, ale czym dalej w głąb tym uroczyściej panowały pokój i cisza. Zakąty były, do których żadne obce nie dosięgło oko, nie doszła stopa. Otworem one stały, bezbronne, lecz w te ciemne, tajemnicze przepaście któż by się śmiał zapuścić !" Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 13.06.08, 20:41 "Pogańska jeszcze Litwa znała przecież swych sąsiadów i ich wiarę, z ruskimi kniaziami się kumano chodząc do nich i ściągając ich ku sobie. Mazowieccy książęta zaczynali też szukać przyjaźni litewskich kunigasów (książęta litewscy). A bylo ich naówczas wielu na gródkach różnych, tak prawie jak w Polsce, bo potęznej dłoni Mindowsa króla nie stało, a syn jego, mnich Wojsiełek, już był zabity. Łupem ich podzielili się ci, co na działach siedzieli i tak jak w Polsce jeden ziemię wydzierał drugiemu." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 26.06.08, 20:48 "Religia chrześcijańska i chrzest szedł tu od Rusi, bo miecze krzyżackie jeszcze miały do czynienia z Prusami, które krwią nawracały. Kunigasy litewskie to się potajemnie dawali oblekać w białą szatę chrześcijan, to ją rzucali. Nad nimi wszystkimi stał jeszcze potężny Krywe - Krywejto, arcykapłan, władca, ktory poza sobą miał lud wszystek, wajdelotów, jak wojsko i wajdelotki. Jawnie krzyż się tu jeszcze nie śmiał ukazać, bo choćby go lud leśny ścierpiał chwilę, przychodziła godzina szału, rzucił ktoś słowem strasznym, burzono kaplice i zabijano ich sługi." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 27.06.08, 21:36 "Na tej płaszczyźnie ogromnej, przeciętej srebrnymi rzeki i jeziory, błyszczącymi jak drogie kamienie w złotej oprawie piasków, tu i ówdzie wznosił się prastary dąb Perkunasa, obwiedzony tynami (ogrodzeniami z gałęzi), obwieszony oponami, z wiecznie dymiącym ołtarzem ognia niewygasłego i z białymi kapłanki. Ponad drogami stały kamienne dziwacznych kształtów, nieme bogi, słupy z poobwijanymi bałwany, które dziwactwo przyrody splotło z gałęzi lub korzeni. U strumieni zbierano się i modlono." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 07.07.08, 22:06 "Wielkie osady, całe przy ziemi, siedziały na kupkach kamieni, z barwion drzewa sklecone. Ledwie gdzie kunigasowy gródek (książęca osada) miał kawał muru albo bielszą ściankę. Niepozorne te budy i szałasy w swych wnętrzach kryły jednak wszystko prawie, co ów wiek miał najwytworniejszego. Przypływały do brzegów morza statki, które niosły towar z daleka, gościńcami od Czarnego Morza chodziły od prawieków karawany z kupią (towarem) na te wśród pustyni targowiska. Nie brakło tu ani zbroi, ani żelaza, ni miedzi hartowanej, ni szat złotem przeszywanych." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 08.07.08, 20:52 "Lecz po chatach i między ludem gardzono tymi bogactwy, tak jak sie wzdrygano wszystkiemu obcemu. Od obcych przyjść miała niewola, a tu panowała owa swoboda wiekuista pustyni, którą dawały przestrzenie. Do głębin lasów ani ręka kunigasa, ani dzieccy (urzędników książęcych) jego dosięgnąć nie mogli." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 09.07.08, 20:26 "Roli wydzierano mało; las dawał miód, mięso i grzyby, rzeka rybę. Nieżyzna rola, gdy ją popiół spalonych drzew zasilił, rodziła rok czy dwa, a potem jałowiała i zarastała lasem." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 14.07.08, 21:10 "Półdzikie to życie miało całkiem dzikich obrońców. W lasach siedzieli ludzie ukołysani baśniami i podaniami odwiecznymi, pieśnią mitycznej ojczyzny, ze wspomnieniami słonecznymi dawnej kolebki." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 15.07.08, 20:10 "W zapadłych ziemiankach życie się snuło patriachalnie, czyste opromieniowane miłością rodzinną, związane ojcowską władzą, a przesuwało się jak marzenie, jeżeli go wróg nie zakrwawił. W lasach brzmiała piosenka świeża, wonna, urocza, śliczna, jak kwiatek dzikich pól, którą pokolenia tworzyły, do której każdy coś dodawał, której wieszczem były piersi wszystkie, twórcą - wieki." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 31.07.08, 21:41 "Obcy ludzie widzieli z tej Litwy ukrytej , dla nich niedostępnej, tych tylko, co szli jej bronić zajadle: brodatych ludzi w czapkach spiczastych z uszami, z pałkami u pasa, z maczugami w ręku, z procami i łuki, kożuchami okrytych, skórzniami obutych, krwi chciwych i oszalałych, bo domów i rodzin bronili. Sięgnąć było potrzeba do głębi, aby.." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 08.08.08, 22:00 "Sięgnąć było potrzeba do głebi, aby zobaczyć prawdziwą Litwę, spokojną prządkę życia, siedzącą u Niemna z piosnką na ustach. Tej nikt nie znał. Mówiono o Litwie o Jaćwierzach, których wytępiono, gdy się w swym gnieździe rozpaczliwie bronili: barbarzyńcy są ! Rzadko naówczas poważył się kto w tych puszcz wnętrza, a i posłom za życie trudno ręczyć było, bo jak zwierz, co szczeniąt swych broni, Litwin, ktory napaści wrogie pamiętał, zrywał się na dźwiek mowy nie swojej i rzucał się krwi chciwy na tego, co mu wydrzeć miał odwieczną siedzibę." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 11.08.08, 20:36 "Przecież jednego poranku na początku zimy, w lasach, które stanowiły niedobrze określoną granicę Litwy, ukazała się gromada zbrojnych ludzi, którzy choć byli tak przybrani, że po kożuchach i kołpakach trudno poznać było, skąd ciągnęli, bacznemu oku nie mogli się Litwinami wydawać. Było ich koni więcej niż pół kopy, a w pośrodku jechał mąż już dobrze niemłody, silny jeszcze, dobrej tuszy, z twarzą od chłodu zarumienioną. Oblicze jego dumne było a odwagą nacechowane, oko patrzyło z góry i śmiało. Choć w ubiorze nie miał na sobie nic, co by wodza oznaczało, widać było, ze on miedzy nimi przewodził. Oglądali się nań wszyscy." Odpowiedz Link
rita100 Re:To jadziewa z to Litwo 26.01.09, 20:34 "Poczet ten konnych stanął u kopca wpośród lasu u starego dębu, na którym świeżo znak był jakiś wycięty. Temu granicznemu piętnu, wyrzezanemu głęboko w korze, wódz się przyglądał ciekawie, bo było podobnym do krzyża; tylko ramiona jego, u góry zagięte, pochylały się wszystkie na prawo i krzyż jakby przerywanym obwodziły kołem. - Toż nasz znak !- zawołał starszy - Tu więc czeakać trzeba, póki się nie zjawią. - Jużci, za pogan ręczyć nie można, czy zdrady nie knują. Nuż nas w pułapkę chcą ściągnąć ? My się tu w pół kopy mieczów temu pogaństwu nie obronimy, gdy chmurą dokoła opasze. - A cóż by im z tego przyszło ? - opdarł pierwszy - Łupu by się na nas nie dorobili wielkiego. Upłynęło tak więcej niż godzinę i czekano na wodza poganów i coraz większa obawa zdrady się rodziła aż utoczyli sobie napoju z baryłeczki, ktory jeden z ludzi wiózł pod kożuchem. Aż usłyszeli z daleka tętent. - Jadą ! cdn Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 02.06.08, 11:06 www.pruthenia.strefa.pl/b8.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego !-link 03.06.08, 20:50 Laband, masz u mnie piwo z pianką łobacz, dawno ni patrzyła am na tó stronke, a tamój cikawe rzeczy psiszo. Może kedy tan kopsiec wyrychtujo. "Rodzinne ziemie - swoją małą ojczyznę Montemidzi nazywali Stabis Lauks (Kamieniste Pole). Lauks ten stanowił ostatni bastion oporu przed naporem Krzyżaków. Zastanawiam się czy uda się z kamieni Stabis Lauks ułożyć kiedyś kopiec Herkusa Monte zanim miejsce to zniknie ostatecznie wśród zarastającego je lasu." Abo to: "Ale Herkus Monte wrócił do swojej małej ojczyzny do Stabis Lauken. Mała Szkoła w Kamińsku przyjęła jako własne imię bohatera, który zginął walcząc za ten właśnie kawałek ziemi. Ludzie, którzy dzisiaj tu mieszkają nie mają żadnej etnicznej więzi z pruskim wojownikiem, ale czyż nie łączy ich ta sama miłość do krajobrazu tego kamienistego pola? Czy jednak szkoła Herkusa Monte przetrwa trudne czasy demograficznego niżu, czy też ten sztandar, miecz i nowo powstająca tradycja znowu trafi na długie lata do archiwum." www.pruthenia.strefa.pl/b8.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego !-link 06.09.08, 22:29 06.05.06, 20:31 Z drogi , z drogi, bo taczki z pierwszą ziemią jadą ) Hej, w którym miejscu mam wysypać ? Był taki pomysł i się zmył, kopiec pierwszego pogromcy Krzyżaków. To juz drugi roczek ciójgniwa kóncik Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 29.12.08, 21:15 Choćwa Herkusie Monte w wiyrch, dali brok te kary taszczyć wyżej, wyżej i wyżej....... trocham zaboczuła ło kuntku Odpowiedz Link
rita100 Re: Budujemy kopiec Herkusa Montego ! 22.02.09, 21:39 Tak sia rychtowało dawni kopsiec www.youtube.com/watch?v=C1bbSDbaL8A&feature=channel Odpowiedz Link
rita100 Re: A jekbyśwa tak zrobziuli 05.04.09, 20:39 co w swojich logrodach taki kopsec wyrychtowali ? Jo juz taki mom. Jek tlo na niam ksiotki zakscio to łobrazecek knypsne. Odpowiedz Link
rita100 Re: Sztuka Teatralna 12.06.09, 22:56 herkus.scholaris.pl/akt%201.htm z Krainy Bursztynu i Tysiąca Jezior Odpowiedz Link
rita100 Re: Sztuka Teatralna 30.08.09, 22:02 Nie ma jeszcze kopca. Tyle lat minęło..... a tyle turystów napłynęło Herkus Monte przemilczany Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 04.01.10, 13:53 Dali rychtujewa kopiec, choć kolejny roczek leci, mym rychtujewa Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 19.01.10, 18:05 Łówam, mowam ło Herkucie Monte napsiane. ofg.pl/zabytki-inne/atlantyda-polnocy-historia-plemion-pruskich-4519 Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 30.01.10, 21:43 " Prusowie postanowili porzucić wewnętrzne waśnie i zjednoczyć się w walce przeciwko Krzyżakom. 20 września 1260 r., na wieść o klęsce jaką zadały Krzyżakom pod Durbą wojska litewsko-żmudzkie, na całym obszarze Prus, od Wisły po Niemen, wybuchło wielkie powstanie. Plemiona porozumiały się i wybrały wodzów. Sambom przewodził Glande, Natangom - Herkus Monte, wychowany i wykształcony wśród Krzyżaków (to on mógłby być pierwowzorem Konrada Wallenroda), Bartom - Dziwan Klekin, Warmom - Glape, Pogezanom - Autume, Jaćwięgom - Skumand. Monte odniósł druzgocące zwycięstwo pod Lubawą. Oddziały Skumanda dotarły aż pod Toruń. W krzyżackich rękach utrzymały się jedynie: Welawa, Królewiec, Bałga i Elbląg. Piotr Dusburg w swojej kronice, a po nim Jan Długosz, opowiadają romantyczną historię o przyjaźni wodza Prusów Henryka Montego z rycerzem zakonnym Hirzhalsem z Magdeburga. Hirzhals dostał się do pruskiej niewoli w 1261 r. i losowo został przeznaczony na ofiarę - spalenie w pełnej zbroi na koniu w tzw. "świętym ogniu". Dwukrotnie Monte uwalniał przyjaciela, ale losowanie uparcie wskazywało znowu na niego. Za trzecim razem Hirzhals sam dobrowolnie wstąpił w ogień. Po roku 1265 szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę Krzyżaków. Znów zakonowi przyszła z pomocą chrześcijańska Europa. Papież Klemens IV ogłosił nową krucjatę do Prus, która wspomogła rozbite siły krzyżackie. Prusowie z reguły odnosili zwycięstwa w otwartym polu, doznając klęsk przy obleganiu grodów. Powstanie zaczęło się chylić ku upadkowi po śmierci podczas bitwy pod Kowalewem w 1271 r. Dziwana Klekina oraz Glape i Montego, którzy zostali zdradziecko porwani i powieszeni publicznie w 1273 r. Rok jeszcze trwały wygasające walki podjazdowe." Odpowiedz Link
gietpe Re: Herkus Monte 25.11.10, 12:37 turystyka.wm.pl/25233,Herkus-Monte-superstar.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 25.11.10, 16:05 Dzianki Gietpe, sztery roczki jak te kary z ziamniczkó wozim na wirtualny kopsiec Herkusa Monte. Zdaje mi sia , co ta szkóła łod dawna mo to miano. Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 28.11.12, 19:59 „Lauksnan dangus kirsa maim, moralan tikre en mien” Immanuel Kant ps. Całkozicie am zaboczuła ło kopcu mianem Herkus Monte Odpowiedz Link
gietpe Re: Herkus Monte 29.11.12, 20:13 No jo trocha ciasiu Ciebzie nie buło zidac .pozdrawziam serdecznie. Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 01.12.12, 18:53 Pozdraziam Gietpe, góronco pozdraziam. To może szluczek potokniem ? )) Znosz przeca takigo rychtycznego Prusa jek Hoffmanna, tan łod łorzechów, co wymyśloł taki eliksir zwany 'Kardynałem' czyli szampón wymajtany z zinem. Na zdrozie Odpowiedz Link
gietpe Re: Herkus Monte 03.12.12, 09:28 Po szluczku można tlo dla zdrowotności ,coby nie trza buło za wziele psielgrzymowac ,abo na jensze spotkania chodzic.Pozdrawziam Odpowiedz Link
rita100 Re: Herkus Monte 03.12.12, 20:52 Ku zdrowotności przepsijam medikament na cisnienie i popsijam tijem Jek myślisz Gietpe, fejn by buło mianować w Łolsztynie sztrose Herkusa ? Czy kościół miałby cosik przeciw ? To stare dzieje, ale takiego walecznego Prusa warto by jakoś uhonorować. Odpowiedz Link