Dodaj do ulubionych

Oj sokole, sokoliku.......

29.03.07, 22:08
Oj sokole, sokoliku
Co wysoko latas, powiedz- ze mi nowineckie,
Gdzie się ty obracas?
Powiem ci ja nowineckie, smętno, niewesoło,
Juzcić Twoje najmilejso
Do oddawin jezo.
Niechaj jezo, niechaj jezo
Niechaj i prowadzo;
Pośleć ja tam słuzkie swego,
Co jej nie oddadzo.
A za słuzko za posłanym
Będe listek pisał
A za listkiem za pisanym
Pojade i ja sam.
A więc, słuzko, siodłaj konia
Pojade sam za nio;
Bedę jej się przypatrywał,
Jako będzie panio.
Ona idzie do kościoła
Drobno stąpająca,
A on za nió pilnie patrzy
Rzewnie płakający.
Ona siedzi w ławulecce
Między swachnickami,
A on myslał, że to miesiąc
Między gwaizdeckami.
Ona siedzi w ławulecce
Między bialickami,
A on myślał, że to słońce
Między obłockami.
Ona siedzi w ławulecce
Między druchnickami,
A on myślał, że to róża
Miedzy obłockami.
Ona idzie do ołtarza
A on woła za nio:
Obejrzyj sie, ma namialisa,
Póki jesteś panno.
,,Cegoz ja sie mam oglądać
Jezciuć ja nie Twoja
Naoglądałam sie dosyć
Pokim była Twoja"
Ona stoi przy ołtarzu
Blada jak lilija,
A ten co przy boku stoi
Jak leśna bestyja.
Ona idzie do ołtarza
Bez te wszystkie progi:
A wy moi przyjaciele
Wyście wsyscy wrogi.
Ona idzie z kościółecka.
Juz ja nie dziewecka;
Odwiewa se na mej główce
Modra platusecka.
Ona siada na kolaskie,
On jej rąckie daje;
Najmilsemu łzy padajo,
Jej sie serce kraje.

psiankna pieśń mazurska, cobysma ni zaboczyli ło niyj
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Oj sokole, sokoliku....... 29.03.07, 22:14
      Roz, dwa, trzi, śtyry - próba klawiatury,
      juz ni ma hicy, cosik pyrsko z góry,
      niebo chmurami szczelnie zaciągnione
      nad klawiszami rynce ustawione.

      Dyszcz kropelkami błyszczy jak diamynty
      spływajonc strużkom miyndzy fundamynty
      miłości moi. Ach przidź na spotkanie
      bo czekom..... Idzie mi pisanie?

      Roz dwa, roz, próba - to hica! Godołech!
      ino sie skończyła rymy połapołech.
      Teroz moga ukłodać słowa rymowane
      i posyłać na forum kaj bydom czytane

      Szwagier
      • rita100 Re: Idzie burzyczka, bendzie desc 31.03.07, 16:25
        Idzie burzyczka, bendzie desc,
        Gdzie sie dziewecko podziejes ?
        Do boru dziewce, do boru,
        Po gałonzecke jeworu.
        Tam wiatrek na cie nie wionie,
        Na twoje licko cerwone.
        W dalekiej stronce pogrzmiwa,
        Tam moj najmnilszy przebywa,
        Czerwone biczki pogania,
        Grzecnie z dziewczinko rozmawzia.
        Nie rozmawziaj nad wodo,
        Bom dziewczinka młoda;
        Rozmów sie ze mno w tanecku
        W mej matecki w domecku.
        • rita100 Re: Zalecałem się Podolancce 01.04.07, 21:26
          Zalecałem się Podolancce,
          Przepiułem woły na gorzałecce,
          Przepiułem woły, przepiułem konia,
          Podolancka nie bédzie moja.

          Zalecałem się trzy ćwierci roku,
          Zganilic mi ją sąsiedzi z boku;
          Drugie dziewcyny majo pierzyny,
          A ty se swojo na grochowiny!

          Dalic mi zonę i posag nie mały,
          Starego kozucha ctery kawały
          I przywiedlic mi też kobylisko,
          Wprowadziłem je na zapłocysko.

          A wzilk już tamój siedział za płotem,
          Lec ja raz wcale nie wziedział o tem;
          Jesce to dobrze, że pan Bóg racył,
          Ze on mię tamój raz nie zobacył.

          Przyjdę do kobyły, kobyła niezywa,
          Na wujowym ogon, na stryjowym grzywa.

          Dalic mi żonę, ona gadać nie chce,
          Dalic mi i krowę, krowa wstawać nie chce;
          Ja krowę podnosę, ona mię się wali,
          Bodajze cię razem diabli z posagiem porwali.
          • rita100 Re: Gumiędzianka 01.04.07, 21:34
            Jest za miastem gajecek,
            W tym gajecku domecek,
            A w tym domecku slicna gumiędzianka
            Srebrem, złotem wysywa.

            Król się o niej dowiedział
            I sam do niej przyjechał;
            Wysyj, wysyj, ślicna gumiędzianko,
            Imię króla samego.

            Nie mam srebra ni złota,
            Ja uboga sierota,
            Daj mi pokój, najjaśniejszy krolu,
            Mię ubogiej sierocie!

            Król się na nią rozgniewał
            I po kata posłać dał;
            Wysyj, wysyj, ślicna gumiędzianko,
            Imię kata samego!

            Nie chciałam być królową,
            Nie chcę być i katową;
            Daj mi pokój, najjaśnieszy kacie,
            Mię ubogiej sierocie!

            Ona idzie w zieleni,
            A kat za nią w cerwieni,
            Płyńze, płyńze, slicna gumiędzianko!
            Cisnął w dunaj głębocki.

            Przypłynęła do brzega
            I westchnęła do Boga;
            Dzięki Bogu, Panu wsechmocnemu,
            Zem ja się tu dostała!

            • rita100 Re: Rybacy na Dadaju 01.04.07, 21:38
              Rybacy na Dadaju
              Sieczi zakładali.
              Aby ryby nafytać
              Znów ich wyciongali.

              Do dziewcziny przyniósł ktoś
              Tako nowzine:
              Że jej Jasziek przebzity
              I w wode rzucony.

              Rybacy, rybacy,
              Sieczie zakłodajcie
              I mojego Jasieczka
              Na brzyg wyciongajcie.

              I chodziuła przy brzegu,
              Żałośnie wołała:
              Żeby ja cie Jaśku mój
              Jeszcze raz ujrzała.

              I wzieła się rzuciła
              Z brzegu wysokiego
              I trafsiuła na Jaśka
              Mnieczem przebzitego.
              • rita100 Re: Ballada górnicza 01.04.07, 21:42
                Ballada górnicza

                W Falinie, w Szwecyji, żył górnik uczciwy,
                Pobożny i młody, i do prac chętliwy
                I kochał dziewczinke umysłu wdzięcznego,
                Cnotliwą, miluchną i syrca dobrego.
                I 'ona go także niezmiernie kochała,
                I wielką miłością ku nimu pałała.
                A czasu jednego, gdy z sobo gadali,
                I jedno drugiemu rącecki sciskali,
                Rzekł górnik miluchno: "Ach moje kochanie,
                Radość nam chyba nigdy nie ustanie,
                Bo za trzy niedziele, w świętym kościele
                Ksiądz stuło nas zwiąnze i byndzie wesele".
                I rzekła do niego: "Najmniilsy, u ciebzie
                Bende scenśliwa i jakbym buła w niebzie".
                I zaraz mu psiękną chusteckę usyła,
                I na dzień ich ślubu w kuferek włożyła.
                Lecz tydzień przed ślubem strasna się rzecz stała,
                Bo sie nad niem ziemnia w kopelni zarwała.
                I mniendzy gruzami zamknuł swe powzieki,
                "Opuścił najmnilszo i zasnół na wzieki.
                Frasunku nieboga zanadto już mniała
                I we dnie i w nocy nieszcęsna płakała.
                Psiędziesiąt bolesnych już latek sie było
                'Od śmierci 'onego górnika skończyło,
                A 'ona siedemdziesiąt już latek licyła,
                Schylona i słaba o kijku chodziła.
                W tym czasie , w kopelni, rzecz dziwna sie stała
                Albowziem górnicy znaleźli tam cziało.
                Sto sonzni pod ziemnio, człozieka młodego,
                Prześlicznej psiękności jakoby zywego.
                Bo w koperwasowej winności lezało,
                Głeboko pod ziemnio i gruzem, to cziało.
                I z tejze przycyny to wcale nie gniło,
                I na niem zadnej 'odmiany nie buło.
                A gdy go dopsiero spod ziemskiej ciemności
                Wynieśli do góry, do lubej swiatłości,
                To nikt go nie poznał z tych, którzy tam stali,
                Nic 'o nim nie wziedząc, ni wielcy, ni mali.
                Lec skoro go jego najmnilsa ujzała,
                W tym samym momencie go zaraz poznała.
                I padła na niego w najwienkszej radosci,
                Ściskała go mocno z goruncej mniłości,
                I rzekła do ludzi: 'on ci jest mym lubym
                Co nagle mi zginuł tydzionek przed ślubem".
                I wtedy do domu go zanieść kazała,
                I slicny mu pogrzeb z mniłosci wydała.
                A chustke, przed laty co buła uszyta,
                Na szuje mniłego górnika włozyła.
                I rzekła do gości, a było ich wziele:
                "Dziś jego pogrzeb i nasze wesele".
                • rita100 Re:A w niedzielę po obziedzie 02.04.07, 21:39
                  A w niedzielę po obziedzie
                  Sed Pan Jezus po tym świecie
                  I sedci ci on srodkiem drogo
                  I natrafiuł dziewke z wodo.
                  Stój, dziewecko, daj mi wody,
                  twem dusyckom do ochłody!
                  - A tać woda nie jest cysta,
                  napadało z drzewa liscia.
                  • rita100 Re:A w niedziele po obiedzie 02.04.07, 21:43
                    A w niedziele po obiedzie

                    1.
                    A w niedziele po obiedzie
                    chodził Jezus po tym świecie.
                    Podkał Dziewke ze Dwora,
                    ona idzie do jeziora.
                    2.
                    Dziewko, Dziewko dai mi wodi,
                    umyie ja swoy Brut srogi.
                    A ta woda jest nie cista,
                    napadało prochu Liścia.
                    3.
                    Tys iey sama nie cisciła;
                    siedmes Sinow utopiła,
                    A osmegos uchowała,
                    Xsiedzas z niego doczekała.
                    4.
                    A cozes ty jest za prorok,
                    Cos ty przeyrzał moy prawy bok.
                    Nie jestem ja zaden prorok,
                    alem z Nieba sam pan Bóg.
                    5.
                    Ta sie Dziewka barzo zlękła
                    na kolana swoye klękła.
                    Dziewko, Dziewko nie lękay sie
                    do Kościoła spowiaday sie.
                    6.
                    Do Kościoła wstępowała,
                    sietem sązen ziem zadrsała,
                    same Dzwony zazwoniłi,
                    ołtarze sie obrociły.
                    7.
                    Same Worgany zagrałi
                    obrazi sie obeyrzały
                    wszystkie wdowy zapłakały
                    za iey grzechi załowały.
                    ----
                    To jest stara pieśń
                    • rita100 Re: A w niedziele po 'obziedzie 02.04.07, 21:47
                      A w niedziele po 'obziedzie
                      1.
                      A w niedziele po 'obziedzie,
                      Chodził Pan Bóg po tym świecie.
                      2.
                      I napotkał dziewka w lesie,
                      A ta dziewka woda niesie.
                      3.
                      Dziewko, dziewko , doj mi wody
                      Co 'umyja rance, nogi.
                      4.
                      Nie dom wody bo nie czysto,
                      Napadało z drzewa liścio.
                      5.
                      Samaś ty jo znieczyściła:
                      Siedem synów w ni straciła.
                      6.
                      Ach cożeś ty jest za prorok
                      Coś mi przejrzoł ten prawy bok.
                      7.
                      Nie jestem jo żoden prorok
                      Tylko jestem prawdziwy Bóg.
                      8.
                      Jek poznała, że to jest Bóg,
                      'Upadła mu krzyżem do nóg.
                      9.
                      Dziewko, dziewko nie lękaj się,
                      Idź do księdza spowiadaj się.
                      10.
                      Idź do księdza do dobrego
                      Spowiadaj sie z grzechu swego.
                      11.
                      Do kościoła wstampowała,
                      Sietom sojrzni ziamnia drzała.
                      12.
                      Tak sie długo spowiadała,
                      aż się na proch rozsypała.
                      13.
                      Przylecieli dwaj anieli,
                      Wzieli dusza, polecieli.
                      14.
                      Same zwony zazwoniły,
                      'Ołtarze sie odwrócili.
                      • rita100 Re: O zającku 03.04.07, 21:17
                        O zającku

                        Siedzi, siedzi zającz pod miedzo, pod miedzo,
                        A mmyśliwczi o niem nie wiedzo, nie wiedzo
                        Siedzi, siedzi lamentuje
                        Dostamenta swe spyszuie,
                        śmiertelne, śmiertelne.

                        Wszytsko to jest Chłopskie udane, udane,
                        Był tu stari Zając, mość Panie, mośc Panie,
                        Dzisiai siedział rano w życie
                        teraz bieg na dalsze ukrycie
                        Do kneyi, do kneyi.

                        Czo ia tem Misliwczam zawinił, zawinił,
                        A czo tak przyikrego uczinił, uczinił ?
                        Tak salone psy biegaio,
                        Na moie zicie scigaio,
                        Niewynnie, niewynnie.

                        U niech o ziedzienie nie pitam, nie pitam
                        Ani w polu baranków nie fitam, nie fitam,
                        A choć ia w kapusie siadam
                        Po listeczku tilko ziadam
                        Nie iak woł, nie iak woł.

                        U niech miodu Wina nie prosze, nie prosze,
                        Za co taki chachćęś*) ponoszę, ponoszę
                        Tak ubogi Wąk**) a ziie.
                        Za miast Wyna Rosze pyie
                        Sierota, sierota.

                        Zapuścili Gącze Ogari, Ogari,
                        Zagrali misliwczi we spari, we spari.
                        Vetus, Vetus, hopsasa,
                        Ia chcział biedni uysc do lasza
                        Lecz darmo, lecz darmo.

                        Zapuścili Gącze i Charti i Charti,
                        z tilu byle strzelecz nie zarti, nie zarti,
                        Put, juz strzelił w samo sziie,
                        Juz ia teraz mało zyie
                        Nieborak, nieborak.

                        Juz ia teraz biedni umieram, umieram,
                        Oczi swe powieki zawieram, zawieram.
                        Zombki sciskam, łapki składam
                        I na ziemnie szam upadam
                        Utrata, utrata.

                        Przedano mo skorke kuśnierzam, kuśnierzam,
                        Ogonek do strzalki zołnerzam, zołnerzam
                        Wsziszci będo sposob mieli
                        Gdy na zicie sprzypomnieli,
                        Stało sie, stało sie.

                        *) Niescenscie
                        **) Bąk
                        • rita100 Re: Lezy zającecek za miedzo 03.04.07, 21:18
                          Lezy zającecek za miedzo,
                          o tym pany jegry nie wiedzo,
                          Psy po górach rozpuscajo,
                          Trąbio, wyjo i wołajo,
                          Gońta go , gońta go
                          A coz ja tym jegrom przewinił,
                          Zadnej ja im skody niecynił
                          Casem ja w kapuste siadam
                          po jednym listecku zjadam
                          Nie jak wół, nie jak wół.
                          Grochu nie tłukie, ni prosa,
                          Jęcmieniu nie ruse ni kłosa,
                          Jemiołowo stucko zyje,
                          Zamiast wody, rose pije,
                          Po trawie, po trawie.
                          • rita100 Re: Siedzi zającecek pod miedzo 03.04.07, 21:20
                            Siedzi zającecek pod miedzo,
                            Myśli , ze o nim ludzie nie ziedzo.
                            Siedzi , siedzi lamentuje
                            I testament wypisuje
                            O śmierci.
                            Nie siodom jo w lesie, ni w polu;
                            Nie robzie jo skody nikomu.
                            Tylo jo w ogrodach siodam,
                            Po listku kapustki zjodam
                            Maluśkim.
                            Wyrządzili jegry wesele
                            Myślo, ze mnie majo na stole,
                            A jo zającecek bury
                            Bez oziemki , bez zagony
                            Do lasa.
                            • rita100 Re: Rozpomnijze o cłowiece 07.04.07, 21:53
                              Rozpomnijze o cłowiece

                              1.
                              Rozpomnijze o cłowiece,
                              Jek mos tu żyć na tym śwecie,
                              Bo i jo rozpomnioł sobzie
                              Teroz jo tez powziem tobzie.
                              2.
                              Sietem lot byłem dziecienciem,
                              Do dziesiontka pacholenciem,
                              Wtencas jo śwata nie uzył,
                              Bom po swej woli nie chodził.
                              3.
                              Bom musioł albo do skoły,
                              Albo sie tez ucyć roli,
                              Wtencas jo śwata nie uzył
                              Bom po swej woli bie chodził.
                              4.
                              As do roku trzydziestego
                              Zazył jo pacholstwa swego,
                              Tegom roku sie 'ozenił
                              Zaroz mi sie ten śwat zmienił.
                              5.
                              Zaroz mi było potrzeba,
                              Zonie, dzieciom i mnie chleba
                              (Dalszego ciągu piosenki wykonawczyni nie pamięta)
                              A to moja wwersja dalszej zwrotki:
                              Nastały prace i roboty
                              przysły jinne kłopoty.
                              6.
                              A i to rzec nieomylna,
                              Psiendziesiont lot starość posilna,
                              Sześdziesiont lot starość prawa
                              Siwe włosy , psiękno sław.
                              7.
                              Ocy tez błonkó zachodzó,
                              Rence, nogi sie nie godzó,
                              Usy słuch tez utracajó
                              Zemby sie tez wywracajó.
                              8.
                              Dojze Boze bym sie rostoł
                              A w 'oblice Twoje patsoł,
                              Dojze Boże bym sie rozstoł
                              A w 'oblice Twoje patsoł.

                              • rita100 Re: Cztery Jasiek konie mnioł 08.04.07, 13:52
                                Cztery Jasiek konie mnioł,
                                Złotem, srebrem kować dał, hej, hej!
                                Złotem, srebrem kować dał.

                                Z góry konie stąpali,
                                Złotem, srebrem brzakali, hej, hej!
                                Złotem, srebrem brząkali.

                                Oraz kochanko, oraz,
                                Komu rączeczkę podasz ? hej, hej!
                                Komu rączeczkę podasz ?

                                Tobie Jasieku, tobie,
                                Zakochałam się w tobie, hej, hej!
                                Zakochałam się w tobie.

                                O kochanie, kochanie,
                                Wysteczka mnie nie stanie, hej, hej!
                                Wysteczka mnie nie stanie.

                                Siedzi krawiec na śrzod wsi
                                Ten wysteczki nadpuści, hej, hej!
                                Ten wysteczki nadpuści.

                                Dziwuje sie ojciec, mać,
                                Na coreczce mocno znać, hej, hej!
                                Na coreczce mocno znać.

                                Nie trzeba sie dziwować,
                                Ale posag szykować, hej, hej!
                                Ale posag szykować.

                                Cztery woły, trzy krowy,
                                Jużci posag gotowy, hej, hej!
                                Jużci posag gotowy.

                                Cztery konie do cugu,
                                A wozeczek do ślubu, hej, hej!
                                A wozeczek do ślubu.

                                Nie pojadę do starej,
                                Koniczki mi ustały, hej, hej!
                                Koniczki mi ustały.

                                Pojadę ja do młodej,
                                Do tej pięknej urody, hej, hej!
                                Do tej pięknej urody.

                                Sto talarków wykinę,
                                Na koniku wywinę, hej, hej!
                                Na koniku wywinę.

                                Rkp.Gizewiusza s.208

                                wysteczki - szwy, bo dziewuszka buła łuzyrzychno czyli w ciązy.
                                • rita100 Re: A w niedziele raniusieńko 08.04.07, 13:55
                                  A w niedziele raniusieńko
                                  Deszczyk porania,
                                  Kochaneczka najmilejsza
                                  Byszki wygania, oj, dyna,
                                  Byszki wygania.

                                  I wygania na poleczko,
                                  Idzie do domu,
                                  Zajechał jej śliczny chłopak
                                  Na siwym koniu, oj, dyna,
                                  Na siwym koniu.

                                  Pytam cie się kochaneczko,
                                  Co za gościa masz ?
                                  Co tak rano, ranusieńko
                                  Byszki wyganiasz, oj, dyna,
                                  Byszki wyganiasz.

                                  Nie mam ci ja żadnych gości,
                                  Jeno jednego,
                                  Juści mi sie nie zalecaj
                                  Bo mam drugiego, oj, dyna,
                                  Bo mam drygiego.

                                  Widziałem cię najmilejsza
                                  W nowej komorze,
                                  Ta wysteczka zieleniuchna
                                  Syać cię nie może, oj, dyna,
                                  Stać cię nie może.

                                  A kup że mi Jaszineczku,
                                  Zieloną wstęgę,
                                  Będęć ja się sznurowała,
                                  Co cienka będę, oj , dyna,
                                  Co cienka będę.

                                  Choćbyś się ty sznurowała,
                                  Nad sznurowała,
                                  Jużci taka nigdy będziesz,
                                  Jakaś bywała, oj, dyna,
                                  Jakaś bywała.

                                  Wczorajeś ci była grzeczna
                                  Jak róża czerwona,
                                  A dzisiajeś taka biała
                                  Jak chustka bielona, oj, dyna,
                                  Jak chustka bielona.

                                  Rkp.Gizewiusz. s 215-216.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka