Dodaj do ulubionych

"Wyprzedaż bohaterów" Kirst

26.11.07, 20:49
Kolejna książka Hansa Hellmuta Kirsta, która zasługuje na przeczytanie,
kolejna książka w której znajdujemy dawne życie w Prusach Wschodnich. Choć
akcja wydarzeń dzieje się w Kampfental w pobliżu Holzbach gdzie znajduje się
specjalny obóz szkoleniowy dla Wehrmachtu znajdziemy wśród bohaterów naszego
Mazura.
Kirst lubował się chyba w przysłowiach stąd też prawie w każdej jego książce
znajdziemy ich dużo. Ubarwię tą opowieść o Mazurze kilkoma takimi
przysłowiami. Ale swoją uwagę skupimy najbardziej na historii pewnego Mazura
zaciągniętego do służby w Wehrmachcie.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 26.11.07, 20:50
      Przysłowie łacińskie brzmi:
      "Najwyższe racje są największą niesprawiedliwością."
      • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 26.11.07, 20:53
        Jednym z bohaterów tej książki jest Paul Schulz, ktory tak pisze w swoim życiorysie:

        "Urodziłem się w wieczór wigilijny 1914 roku w Hohenstein (Olsztynku) w Prusach
        Wschodnich. Ojciec mój był rybakiem, matka wraz z moimi czterema starszymi
        braćmi pracowała od zarania na naszym gospodarstwie."

        Buła to familija bziedna. Jako nomłodszy musioł Paul służyć swojam braciom.
        Nosił zawdy po nich łodziania, a także pomagał łojczulkowi. Co Paul robziuł ?
        Musioł Paul wszystkim pucować szczewiki (buty), ścielić łóżka, szczotkować miski
        i nocniki. Nikedy to i łaziuł do szkołi. Ale kedy łukończuł dziesiańć lot brok
        buło barzi pomagać łojcu w gospodarstwie.
        Reperował sieci, zbzieroł drewka no wandzarni, łurejchrowanie (wędzenie) a także
        pucowoł boti (łodzie).
        Łod ciasu co ciasu szed z matulo na targ, kedy mnioła łóna do przedania
        łurejchrowane (wędzone) ryby. Na targu matula kupała Paulowi mniodowe bómbóni
        (cukierki).
        cdn
        • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 26.11.07, 20:55
          Przysłowie łacińskie:
          "Pokój to stan spoczynku każdego ładu."
          • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 27.11.07, 22:27
            Paul poszed do szkołi, bo doszed do wniosku , że familijne gospodarstwo nie je
            rentowne. Bez coły dziań i noc harowali. Matka mnioła tlo jedno łodzienie,
            łojciec tlo jeno czorny łodzienie, a kożdyj z braci mnioł po dwie koszule. Paul
            mnioł sześć koszuli ale dokumantnie znoszone bez braci.

            - Ponieważ wyraźnie drepczemy w mniejscu - poziedzioł Paul przi ziecierzy, gzie
            buła tlo muza - nigdy niczego się nie dorobimy. Cosik tu je nie w porządku !
            - Łotwieroj gambe tlo do żarcia ! - zjadoziuł sia łojczulek.
            • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 27.11.07, 22:27
              "Jadło i trunek trzyma w karbach żołądek i całe ciało."
              • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 29.11.07, 20:57
                W 1925 roku Paul łukończył szkołe postawowo i do rybaka i jygo bziołki przyloz
                dyrechtor szkołi:

                - Mowacie państwo móndrego szurka i choć nie cziajsto bywoł w szkole to
                łopanowoł rechunki i jajzyk mnieniecki. Bułbym rad jekbyśwa państwo bildowali
                (kształcili) jygo na kupca.

                - Panie dyrechtorze - dumnie godoł łojczulek Schulz - mój łojciec buł rybokiem,
                łojciec łojca tyż i wszyscy jygo synowie.

                Paul jednak nie zgodziuł sia z łojczulkam. Chcioł żyć lepsi, godnie, a nie jek
                familija, prowadzić życie łubogiego ryboka i poziedzioł:

                - Harujewa mym to codziannie po dwienasta i ziancej godzin, podczias gdy kożdyj
                normalny robotnik pracuje łosiem godzin, a do tygo może eszcze wypsić glaseczke
                abo pokimać z dziyweczko.
                - Stul swój wściekły pysk, Paul, abo ci go wyszlifuja - wnerwowoł sia łojczulek
                i do bziołki goda:
                - Łón mi eszcze zbakieruje moich dzielnych szurków (czterej barcia Paula to
                słuchali)
                - Łón nie chca być tutaj - poziedzioła matula - Dajta mu pokój !
                - Pode mnie - rzekł łojciec - pozienien sia wynieść w diobu !
                • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 29.11.07, 21:04
                  "Każda rzecz rodzi się z marzeń".
                  • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 01.12.07, 20:41
                    "W końcu 1932 roku ubiegałem się o przyjęcie do ówczesnej Reichswehry. Po
                    licznych egzaminach, tyczących mojej sprawnosci duchowej i cielesnej, zostałem 1
                    kwietnia 1933 roku przyjęty na okres dwunastu lat do zawodowej służby wojskowej.
                    Zostałem rekrutem pierwszego pułku piechoty w Królewcu."
                    • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 01.12.07, 20:42
                      "Mądrość jest szczęściem".
                      • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 03.12.07, 22:00
                        Paul Schulz łokazał sia barzo chantnym i dzialnym żołnierzam. Mnioł mniano
                        'niezawodny' i wykonywoł wszelakie komyndy. W 1934 roku awansowoł do starszygo
                        szyregowca i bildowoł rekrutów. I łoto tan chtórego dotychczos tlo szlifowano,
                        som łostoł sia szlifierzam.
                        Kozoł rekrutom czołgać sia w bagnie, łopróżniać latryny, wyć marszowe psieśni i
                        pucować jamu szkorznia.
                        Można buło na niam zawdy polegać.
                        W 1935 roku łostał sia starszym kapralem.
                        • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 03.12.07, 22:01
                          Dopsiero tero móg Paul Schulz lejdować sia wolnościo. W mniłym gronie kumpli
                          lodwiedzoł wszistkie knajpy w Krolewcu, psił gwołt psiwa, jadł łogromne porcje
                          kartofli z nóżkami i tańcowoł. A dy dochodziło tamój do jołty mniandzy
                          piechociarzami a artylerzystami to wtanczas Paul, zawadiacko i pomyslowo
                          zagrzewoł jich do walki, a kedy walka wybuchła łukradkiem sia wycofywoł.
                          W sprawach syrca tyż buło nieźle. Mnioł krzepa i w mniłość energicznie wkraczoł
                          i chibko ługoszał. Nijeko Grete wydmuchoł kele pomnika bohaterów. Paulę
                          zaaflikowoł na zapleczu lokalu, dzie łodbywoły sia tańce, Hilda wyłożyła mi sia
                          na przed dźwiyrzami swygo domu. Mnioł przecia łón w kóńcu ważniejsze sprawy na
                          swojyj głozie.
                          W 1937 roku Paul Schulz awansował do stopnia sierżanta, wkrótce starszygo
                          sierżanta. Coraz bliżej łosiójgał swój cel.
                          • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 04.12.07, 21:14
                            "W 1938 roku otrzymałem awans do stopnia starszego sierżanta z powierzeniem mu
                            funkcji starszego sierżanta sztabowego. Na rękawach mojego munduru błyszczały
                            dwie srebrne tasiemki. Moje osiągnięcia strzeleckie uprawniały mnie także do
                            noszenia tak zwanej małpiej huśtawki, czyli srebrnej plecionki zwisającej miedzy
                            ramieniem a guzikami bluzy. Objąłem służbę, prawdopodobnie jako najmłodszy ze
                            starszych sierżantów sztabowych Wehrmachtu, w 3 kompanii 1 pułku piechoty, a
                            więc tam, gdzie służyłem dotychczas."
                            • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 04.12.07, 21:16
                              Paul zaszed wysoczko i jak zawdy godał: wszytko to dzianki stałej gotowości do
                              działania. Sprawował łopieke i nadzór nad powierzonymi sobie ludziami, niczym
                              dwa tuziny wydresowanych łowczarków. Rygorystycznie badał nodrobniejsze
                              wykroczenia, energicznie i z inwencją przeprowadzał kontrole znając jich sztuczki.
                              Jednak swoje nojzianksze łosiangniańcia zawdzianczoł lukom w wiedzy różnych
                              łoficerów.
                              Storszy sierżant sztabowy Paul Schulz, chibko doszedł do wniosku, że prawie
                              wszyscy nie łopanowali regulaminu ani kodeksu kar dyscyplinarnych, nie mówiąc o
                              trybie obiegowych dokumentów.
                              • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 05.12.07, 21:09
                                "Dowódcą tej kampani był kapitan o nazwiasku Federlein. Barzi jinteresował sia
                                kasynem niżli duchem w koszarach. Buł człoziekiem, który mnioł rozległe układy i
                                dzianki tamu Paul Schulz chibko awansowoł.
                                Kapitan Federlein zawdy mawiał do Schulza:
                                - moj drogi, zawsze jak są jakeś problemy, na panu mogę zawsze polegać.
                                I rychtycznie móg !
                                Starszy sierżant sztabowy wszistko zaaflykowoł - sporządzał harmonogramy,
                                wyznaczał kary, wydawał karty urlopowe, przedkładał propozycje co do awansów czy
                                przeniesień.
                                Wkrótce potam kapitan Federlein awansował so stopnia majora mianując Paula
                                dowódcą batalionu.

                                W czasie odbywającej się w kasynie uroczystości z tytułu otrzymania awansu
                                Federlein nie zabocuł ło swojym Schulzu. Kazoł bez gońca wręczyć Paulowi
                                flasecke wybornego zina mozelskiego z własnoręcznym napsisem na etykiecie: " We
                                wdziecznym uznaniu Pańskich zasług".
                                • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 06.12.07, 20:58
                                  "W sierpniu 1939 roku zostałem jako starszy sierżant sztabowy przydzielony do
                                  szkoły wojsk lądowych koło Wiesbaden. Komendantem jej był pułkownik von
                                  Brandeisen, późniejszy generał, który zginął w Rosji. W jednostce tej słuzyłem
                                  około trzech lat, zachowując ten sam stopień i stanowisko służbowe."
                                  • rita100 Re: "Wyprzedaż bohaterów" Kirst 07.12.07, 21:02
                                    "W 1942 roku Paul Schulz został odesłany do specjalnego obozu szkoleniowego
                                    Wehrmachtu w Kampfental, gdzie staneły przed nim całkiem nowe zadania."

                                    A jakie ? Odsyłam do książki.
                                    • rita100 Re:Po wojnie 07.12.07, 21:03
                                      Po wojnie
                                      "Były starszy sierżant sztabowy Schulz zajmował się początkowo sprzedażą
                                      używanych pojazdów samochodowych, nieprzydatnych już dla Wehrmachtu. Później
                                      objął przedstawicielstwo firmy samochodowej na okręg Rosenheim. Tam rozpoczął od
                                      garażu naprawczego, w którym prowadził również sprzedaż, oraz od stacji
                                      benzynowej. Jednak już po kilku latach stał się posiadaczem duzego warsztatu jak
                                      też dwóch stacji benzynowych, położonych przy autostradzie Monachium-Salzburg i
                                      zatrudniał ponad pięćdziesiąt osób. Pracowników swoich, według całkowicie
                                      wiarygodnych informacji, solidnie pędził do roboty."

                                      Taki to był Mazur, którego ojciec był rybakiem, ojciec ojca również i .....
                                      ojciec ojca ojca.....
                                      Kóniec
                                      • rita100 Re:Po wojnie 08.12.07, 21:04
                                        Z tego wyłania się jedno pytanie:
                                        "Co by się stało, gdyby Hitler z takim zacietrzewieniem i wściekłoscią nie
                                        wypędził niemieckich Żydów, nie prześladował ich, a w końcu nie doprowadził do
                                        wyniszczenia ? Co by się wydarzyło, gdyby zapewnił im odpowiednie miejsce w
                                        swoim narodowym imperium ? Czy wtedy żydowscy oficerowie i żołnierze
                                        pomaszerowały by za nim ? Czy elita żydowskich lekarzy opiekowałyby się jego
                                        wojskiem ? Czy żydowcy poeci opiewaliby go ?
                                        A przede wszystkim: Czy ci naukowcy skonstruowaliby także dla niego bombę
                                        atomową ? Skutek tego byłby taki, że Europa i większa część pozostałego świata
                                        stałaby się z całą pewnością Wielkoniemiecka.....
                                        A więc - nie skonstruowali dla niego tej bomby."

                                        "Wyprzedaż bohaterów" Hans Hellmut Kirst
                                        • rita100 Re:"Afery generałów" 06.09.08, 23:14
                                          hans hellmut kirst - dobra książka
                                          • rita100 Re:"Afery generałów" 08.09.08, 22:23
                                            Afera generałów
                                            Jest to książka pokazująca jak w III Rzeszy zapełnia się kartoteki. Jak w Rzeszy
                                            działały przedziwne komórki od róznych i przedziwnych sytuacji. Tworzono urzędy,
                                            biura jak na przykład komórka do spraw koordynacji zasiewów, oczyszczania rzek,
                                            rozpłodu byków Rzeszy, centrala do spraw gospodarki masłem czy urząd do spraw
                                            produkcji jaj. I to wszystko miało swoje kartoteki, zapełnione kartoteki. Był
                                            też urząd do spraw nieobyczajności, ale ten urząd jak i każdy, służył do
                                            manipulacji i zbierania haków, prawdziwych czy fałszywych, nie ważne, ważne, że
                                            służył do wyższych celów państwowych. Pieczę na tymi urzędami trzymał Adalf
                                            Hitler i Goring. Giganci działali.
                                            • gajowy555 Re:"Afery generałów" 09.09.08, 10:38
                                              Jo, to buł taki ichni IPN. Tak nasze szurki mowajó teroz gotowe kartoteki...
                                              • rita100 Re:"Afery generałów" 10.09.08, 20:25
                                                gajowy555 napisał:

                                                > Jo, to buł taki ichni IPN. Tak nasze szurki mowajó teroz gotowe kartoteki...
                                                >

                                                Dokumantnie, ale Niemcy były wprzódy smile
                                                Jek zawdy wink))
                                                • rita100 Re:"Afery generałów" 11.09.08, 22:02
                                                  "Kto chce być następcą, powinien usunąć z drogi swojego poprzednika albo mu w
                                                  tym pomóc."
                                                  Goring

                                                  "Chodzi tu o wstrętne, nikczemne, brutalnie uknute intrygi, o jednoznacznie
                                                  kryminalne czyny, których ofiarami stali się feldmarszałek von Blomberg i
                                                  generał von Fritsch.
                                                  Moje zapiski, notatki i zebrane wypowiedzi, dotyczące tego niepojęcie
                                                  łajdackiego przedstawienia na kuchennych schodach państwa, mogę - jesli Pan
                                                  zechce (do Kirsta) - oddać Panu do dyspozycji. Proszę zrobić z nimi to, co uważa
                                                  Pan za właściwe."

                                                  dr Erich Meller

                                                  Przyglądnijmy się bliżej, kto to jest Erich Meller ?
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 11.09.08, 22:04
                                                    "Niedaleko pada jabłko od jabłoni"

                                                    Erich Meller, który opowiada tą całą nikczemną historię był świadkiem tych afer.
                                                    W tym okresie kierował w pruskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w Berlinie
                                                    wydziałem K. Wydział K oznaczał kontakty, koordynację, kanalizację czyli cała
                                                    współpraca partii i państwa, SA i SS, policji, służb tajnych itd.

                                                    "W tym miejscu należałoby chyba wyjaśnić, dlaczego akurat mnie dany był tak
                                                    bezpośredni kontakt z tymi kręgami. Po prostu 'dziedziczyłem'. A zaczęło sie to
                                                    od mojego ojca, Maximiliana Mellera. Urodziłem się 1 stycznia 1900 roku w
                                                    Królewcu jako jego jedyny syn. Ojciec był szanowanym znawcą prawa, i to nie
                                                    tylko za cesarza, ale również w okresie Republiki Weimarskiej. Ponadto miał
                                                    dwóch wspaniałych pruskich braci.
                                                    Jeden z nich to wuj Adalbert, nazywany też Mellerem-armatą. Przed Verdun służył
                                                    jako pułkownik i dowódca pułku. Jego jednostka spowodowała największe straty,
                                                    jakie w ogóle zadano. Był on więc absolutnym bohaterem !
                                                    Drugi to wuj Erich, noszący przezwisko Meller-duszpasterz, miał tytuł
                                                    ewangielickiego biskupa, a określał się mianem 'polowego kapłana'. Błogosławił
                                                    na polach bitew umierających i przez jakiś czas odprawiał msze w 'Wielkiej
                                                    Kwaterze Głównej'. Wraz z nim modlili się żarliwie - o zwycięstwo oczywiście -
                                                    cesarz Wilhelm II oraz generałowie Hindenburg i Ludendorff.

                                                    Czyli: najlepszy niemiecki surowiec! I to wystarczyło! Mnie także.
                                                    Zgodnie z wielokrotnie sprawdzonym w życiu przysłowiem:
                                                    "Niedaleko pada jabłko od jabłoni"
                                                    Tak więc potomków oceniało się po ich przodkach."

                                                    ale dalej co się dzieje z rodziną Mellerów ? - przeczytajcie niżej
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 11.09.08, 22:08
                                                    "Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą"

                                                    "30 stycznia 1933 roku, a więc w dzień przejęcia władzy przez nazistów, do
                                                    mieszkania rodziny Mellerów, wówczas już osiadłej na stałe w Berlinie, wtargnęła
                                                    bojówka nazistowska. Niepohamowana NSDAP-owska horda zabiła ojca Ericha Mellera,
                                                    owdowiałego profesora prawa, ponadto żonę jego syna i ich czteroletnią córkę,
                                                    mieszkających w tym samym domu. Przeżył tylko Erich, bo akurat był w podróży
                                                    służbowej."

                                                    Kiedy Erich wrócił z podróży służbowej, przyjaciel wyjaśnił, ze to godny
                                                    pożałowania wypadek przy pracy, bo gdzie drwa rąbią, tam wióra lecą ! Niby to
                                                    przypadek był. Bojówkarzy mieli wyłapać, a Erich miał niby dostać hojne
                                                    odszkodowanie. Oczywiście o tą hojną zapłatę Erich Meller się nie starał, a i
                                                    winnych też nie odnaleziono.
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 12.09.08, 22:37
                                                    "Niedaleko pada jabłko od jabłoni"
                                                    Do tego pruskiego powiedzenia dokłada Kirst jeszcze historię generała
                                                    Ludendorffa i tak pisze:
                                                    "Generał Ludendorff, legendarny już strateg z pierwszej wojny światowej,
                                                    pozostał zawsze wierny swojemu feldmarszałkowi Hindenburgowi, a później także
                                                    Hitlerowi. W nim bowiem, jak głosiła oficjalnie rozpowszechniona wersja,
                                                    upatrywał prawdziwego zbawcę i wytęsknionego ojca ojczyzny. Wersja ta nawet w
                                                    najmniejszym stopniu nie odpowiadała prawdzie, była jednak niezwykle wygodna.
                                                    Owego 22 grudnia 1937 roku w Monachium odbyła się ceremonia związana z tak
                                                    zwanym aktem wagi państwowej: piętrowe wieńce, płonące pylony, licznie zebrani
                                                    najwyżsi przedstawiciele Wehrmachtu, partii, władz i państwa. I dużo ludzi. Jako
                                                    gość honorowy Mathilde, wdowa po Ludendorffie, w welonie, wyprostowana jak
                                                    świeca po prawicy Hitlera. Tuż obok Goring, w lśniącym mundurze. Wszystko podniosłe!
                                                    Wręcz wagnerowskie!"
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 12.09.08, 22:39
                                                    No ale wróćmy do tematu
                                                    "Kto chce być następcą, powinien usunąć z drogi swojego poprzednika albo mu w
                                                    tym pomóc."
                                                    Goring

                                                    Dni Wernera von Blomberga - feldmarszałka, ministra wojny Rzeszy były już
                                                    policzone. Będzie musiał pozbierać swoje manatki za sprawą swojego małżeństwa z
                                                    Evo Gruhn słynącej ponoć (w/g kartotek) z nieobyczajności.
                                                    Ale feldmarszałek zachowywał się uderzająco suwerennie. Jego komentarz na te
                                                    kartoteki brzmiał:

                                                    "Nic nie jest ostateczne; trzeba umieć odczekać. I mieć dobre nerwy ! Być na
                                                    zupełnym luzie. Kiedyś w jakiś sposób wszystko sie ułoży."

                                                    "Wyczuwam coś złego - wyznał Blomberg swojej Evie - Przeciwników ma każdy
                                                    porządny człowiek; a na człowieka mającego powodzenie czyhają wrogowie. Paru
                                                    generałów czuje się pominiętych z powodu mojego stopnia. Tylko czekają, aż
                                                    popełnię jakiś błąd. To są hieny!"
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 12.09.08, 22:43
                                                    "Kto chce być następcą, powinien usunąć z drogi swojego poprzednika albo mu w
                                                    tym pomóc."
                                                    Goring

                                                    Następną ofiarą był dowódca naczelny, wódz sił lądowych generał Werner baron von
                                                    Fritsch. Jemu to podłożono kukułcze jajo czyli wrobiono go w homoseksualizm.
                                                    Oczywiście celem pozbycia generała funkcji.
                                                    Generał von Fritsch był człowiekiem o nadzwyczajnej godności, hasłem jego było
                                                    - służyć! On i Prusy to jedno ! Całymi dniami i nocami pracował dla swojej ojczyzny.
                                                    "Moje sumienie jest całkowicie czyste - oświadczył von Fritsch


                                                    - Jeśli nawet może powstać wrażenie, że ci ludzie próbują pozbawić mnie mojej
                                                    godności, to ja jestem ponad to ! - gen von Fritsch
                                                    - Szanowny panie generale, przecież wokół nas są same świnie, ktore chcą tylko
                                                    żreć i świntuszyć - i nic więcej nie potrafią!
                                                    A gen, von Fritsch odpowiedział:
                                                    - Nic i nikt nie jest doskonały, żaden cesarz, żadna republika, zaden fuhrer

                                                    "Delikatnie powiedziane ! - powiedział Huber (dzieki Huberowi oczyszczono
                                                    generała z zarzutów) i pomyslał, na co do licha, narażono tego von Fritscha, a
                                                    przy tym także i mnie ?! Przecież nie można puszczać go na dwór bez parasola,
                                                    kiedy z nieba leje się gówno! Jak owieczkę ofiarną prowadzono go na rzeź."
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 13.09.08, 22:46
                                                    "Już w niemieckim średniowieczu mówiło się przecież, ze również kat należy do
                                                    królewskiego orszaku."

                                                    "Adolf Hitler był aktorem pierwszej wielkości; opanował znaczną liczbę
                                                    teatralnych efektów i wykorzystywał je chętnie, a czynił to na ogół
                                                    przekonująco. Nawet reichsleiter Alfred Rosenberg zausznik Hitlera, w momencie
                                                    swojej wielkości błyskotliwie stwierdził:
                                                    "On jest sam w sobie Szekspirem!"
                                                    A teraz dołączył się do niego, głośno grzmiąc i kipiąc energią, aktor państwowy
                                                    numer dwa - Goring."

                                                    - "Ostatecznie ja też się znam na psach ! I właśnie dlatego wiem, że te, co
                                                    najgłośniej szczekają, nie gryzą" - Hitler
                                                    - "Zgodnie z zasadą: kto nie jest z nami, jest przeciwko nam !" - Goring
                                                    - "Ostatecznie po to jesteśmy - stwierdził Heydrich krótko. - Już w niemieckim
                                                    średniowieczu mówiło się przecież, ze również kat należy do królewskiego orszaku."
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 13.09.08, 22:47
                                                    "Georg Huber uchodził za przenikliwego szpiega, ostrożnego anioła stróża,
                                                    uznanego mistrza w swoim fachu. Przy czym służył jedynie w co mocno wierzył,
                                                    prawu i sprawiedliwości. Róznież jego zgubiło w ostateczności pragnienie
                                                    pozostania - mimo wszystko - po prostu prawym czlowiekiem. I to w takich czasach !"

                                                    Jak wspomniałam dzięki dokładnej analizy kartotek i bezpośredniemu braniu
                                                    udziału w tej konspiracyjnej machinacji udowodnił Huber, że geberał von Fritsch
                                                    i feldmarszałek von Blomberg zostali niesłusznie oczernieni i pozbawieni swoich
                                                    stanowisk.

                                                    "Takie postępowanie Huberta przepełniało wstrętem. Akurat jego, który w swoim
                                                    zawodzie zetknął się z wszelkimi mozliwymi potwornościami ludzkiej natury, z
                                                    całym wachlarzem obyczajowych i moralnych wynaturzeń.
                                                    Ale własnie on, Huber, jakby na zakończenie, powiedział do swojego przyjaciela
                                                    Mellera:
                                                    - Choroby niszczą! Chorzy ludzie są jak wynaturzone zwierzęta."
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 15.09.08, 21:18
                                                    "Wiosną 1943r skierowano Huberta do obozu koncentracyjnego, który nazywał się
                                                    Flossenburg. Przeżył tam jeszcze kilkanaście miesięcy.
                                                    Parę dni przed zakończeniem wojny, jakiś oprawca wywlókł go nagiego na plac.
                                                    Obok esesmani popychali przed sobą mężczyznę, którego Hubert nigdy jeszcze nie
                                                    widział, którego jednak nazwisko i funkcje były mu dobrze znane.
                                                    Dla niego bowiem, w decydujących momentach afery Blomberg-Fritsch, pracował na
                                                    polecenie Ostera czy Mellera. Mężczyzną tym, który teraz stał nago obok obok tak
                                                    samo trzęsąc sie z zimna tego chłodnego ranka, był niejaki admirał Canaris.
                                                    Rozstrzelano ich razem."
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 15.09.08, 21:23
                                                    "Za pieniądze - skomentował Meller - można nawet, jak mawiała moja babka, zmusić
                                                    diabła do tańca.
                                                    Nie istniała sprawa, której nie udałoby się doprowadzić do należytego porządku.
                                                    Dewiza brzmiała: liczy się tylko ten lub to, co da się kupić.
                                                    I to dotyczy wszystkiego i wszystkich !"

                                                    Ciekawi pewnie jesteście jak zakończyła się sprawa oczerniania feldmarszałka
                                                    Wernera von Blomberga ?
                                                    Otóż tak:

                                                    Feldmarszałek von Blomberg został wyizolowany, tak jakby przedwczesniej zmarł.
                                                    Nawet w czasie II wojny światowej Hitler go odsunął, bo uważał, ze już sie
                                                    przestał liczyć. Oszczerstwa pod adresem państwa Blombergów nigdy się nie kończyły.
                                                    "Kiedy po 1945 roku von Blomberg znalazł się w brytyjskim obozie jenieckim,
                                                    prawie przez wszystkich był traktowany jak powietrze. Odnosili się do niego ze
                                                    wstrętem. I to wtedy, kiedy leżał wśród nich umierający.
                                                    Wkrótce przed śmiercią wyznał:
                                                    " Ale ostatecznie przez siedem lat byłem nieopisanie szczęśliwy.
                                                    Z Evą, moją żoną - dzięki niej! Czego można chcieć więcej ?!
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 15.09.08, 21:25
                                                    Zaś Werner von Fritsch jeszcze przed wybuchem II wojny światowej został
                                                    oczyszczony ale mianowany tylko "honorowym pułkownikiem" 12 pułku artylerii.
                                                    Von Fritsch przyjął funkcję z pokorą mówiąc:
                                                    "Żołnierz powinien pozostać tylko żołnierzem!"
                                                    Kiedy wybuchła wojna von Fritsch towarzyszył swojemu pułkowi w wyprawie na
                                                    Polskę. "Choćby jako cel dla wroga!" - powiedział. Zginął pod Warszawą 22
                                                    września 1939 roku. Kula rozstrzaskała mu czaszkę.
                                                    "Tego dnia skrajnie rzeczowy generał Jodl, zdając codzienny raport w głównej
                                                    kwaterze Hitlera, dodał:
                                                    "Dzisiaj poległ jeden z najlepszych żołnierzy, jakiego kiedykolwiek miały nasze
                                                    Niemcy!"
                                                    Hitler zarządził pogrzeb na koszt państwa, sam nie brał w nim udziału ale
                                                    powierzono oprawę pogrzebu Goringowi.
                                                    Pogrzeb był z wielką pompą.

                                                    "Oto właśnie nadeszły czasy - po raz kolejny w historii świata - kiedy z
                                                    bezwstydną oczywistością kaci odgrywali rolę cierpiących, duchownych zamieniono
                                                    w oszustów dusz, żołnierze zachowywali się jak handlarze, a generałowie
                                                    wyglądali jak zapaśnicy.
                                                    Wszystko było "bardzo ludzkie".
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 15.09.08, 21:26
                                                    A co się stało z Erichem Mellerem, człowiekiem, który nam to wszystko
                                                    opowiedział w szczegółach ?

                                                    "Radca rządowy doktor Erich Meller po zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku
                                                    został aresztowany przez gestapo, poddany przesłuchaniom i torturom. Do niczego
                                                    się nie przyznał, nie podał żadnego nazwiska - oprócz jednego: Goring.
                                                    Powiedział gestapowcom: "Spytajcie jego, co on o tym sądzi !"
                                                    I rzeczywiście to uczynili. Na co ówczesny marszałek Rzeszy, oburzony, w
                                                    obecności licznych świadków wrzasnął:
                                                    - Jak śmiecie, nędznicy, bez pytania mnie o zgodę wyciągnąć swoje brudne łapy po
                                                    przyjaciela Heydricha (bo Meller od lat dziecinych był przyjacielem Heydricha)!
                                                    Nie pozwalam na to !
                                                    Meller: "Ta wypowiedź Goringa uratowała mi życie."

                                                    Ale Meller nie przewidział - czego ?
                                                    Nowych czasów....
                                                    Zapraszam do przeczytania zakończenia afer generałów.
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 15.09.08, 21:29
                                                    "Meller nie przewidział jednak, że ta wypowiedź Goringa przysporzy mu to wiele
                                                    kłopotów w przyszłosci, w czasach już powojennych. Gorszyli się nim, wówczas
                                                    jeszcze działający jednomyślnie, tropiciele przeszłosci nazistowskiej ze Wschodu
                                                    i Zachodu. Ich komentarze brzmiały: Podejrzana postać - trudno go przejrzeć -
                                                    czyli nie taka całkiem czysta.
                                                    Po zapoznaniu się z tymi uwagami Meller oświadczył z dużą swobodą:
                                                    - Powiada się, ze błądzić jest rzeczą ludzką. Nie należy jednak czynić ludzkiego
                                                    zycia nazbyt ludzkim w tym właśnie sensie. Zawsze wzbudzają we mnie niepokój
                                                    usiłowania tych, którzy chcą istnieć na tym świecie, zmierzając do upraszczania
                                                    niemal wszystkiego na użytek codzienności. Jest tylko: białe albo czarne, dobro
                                                    albo zło, prawo albo lewo. Nic pośredniego! Czy mamy się z tym pogodzić ?
                                                    Nigdy!"
                                                  • rita100 Re:"Afery generałów" 15.09.08, 21:30
                                                    "Tuż przed śmiercią Adolf Hitler powiedział do swego kierowcy, który potem
                                                    pomagał przy podpaleniu jego zwłok benzyną: "Na moim nagrobku ma być napis:

                                                    .............. Tu spoczywa .................
                                                    ........ ofiara własnych generałów ........."
                                                  • rita100 Re:...Stypa ;) 15.09.08, 21:34
                                                    "Teraz rozpoczyna się bardzo mozolna rozmowa, przy czym osoby trzecie mogły
                                                    odnieść wrażenie, ze toczy sie tu zwykła smakowita pogawędka, przypuszczalnie o
                                                    kruchości golonki i cudownym, intensywnym zapachu tej masy mięsa, która co
                                                    prawda odurza żoładek, ale nie jest w stanie uśpić mózgu."

                                                    Nie mogłam się oprzeć temu smakowitemu pruskiemu kąskowi, które to Kirst tak
                                                    wyśmienicie opisał.
                                                  • rita100 "Prawo Fausta" 16.09.08, 20:59
                                                    "Prawo Fausta"
                                                    Jest to następna ksiązka Hansa Hellmuta Kirsta. Następny bestseller porównywalny
                                                    do "08/15"

                                                    Jest rok 1945. W Afryce Północnej istniało kilkadziesiąt obozów dla jeńców
                                                    wojennych pod brytyjską komendanturą. Wśród nieskończenie długich namiotów
                                                    ustawionych na piaskach był taki jeden obóz pod Kairem, specjalny, pod nadzorem
                                                    pułkownika Nelsona, a w nim pośród jeńców był jeden osobnik, który o niczym
                                                    innym nie myślał tylko o ucieczce. Nazywał się Faust ( co oznacza - pięść).
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 16.09.08, 21:03
                                                    Obóz ten różnił się od innych tym, że składał sie z różnych fachowców, a przede
                                                    wszystkim była w nim orkiestra wojskowa utworzona przez Szkota sierżanta Kena
                                                    McKellara. Ten szkocki sierżant był zakochany w muzyce i spośród tysiąca dwustu
                                                    jeńców wojennych wybrał dwunastu, którzy byli przez tego Kena McKellara
                                                    faworyzowani przez odpowiednie racje żywnościowe oraz przez wykonywanie lekkich
                                                    rodzajów pracy. W zamian mieli wspaniale dąć w kobzy i walić w bębny czyli
                                                    bębnić i dmuchać. Ten właśnie zespół muzyczny miał być wzorem uporania się z
                                                    przeszłoscią.
                                                    A więc pośrodku pustyni rozbrzmiewały dzwięki wygrywane przez niemieckich jeńców
                                                    wojennych, a SS (starszy sierżant) McKellar był prawie w siódmym niebie.
                                                    Kochał muzykę, kochał swój zespół muzyczny, a wśród nich pierwszym piperem był
                                                    niejaki Faust. Faust był ulubieńcem McKellera, był prawie muzycznym geniuszem w
                                                    tym kobzowym jazgocie.
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 16.09.08, 21:05
                                                    Nagle Faust zniknął. Zaraz zauważył ten brak McKellar, Rita, Tralala, Gajowy,
                                                    Gietpe, Nereus. Wszyscy wstawili się na gorączkowy apel. Wszyscy, dokładnie
                                                    wszyscy i chorzy, i nawet zmarli, którzy podczas burzy piaskowej mieli zejście
                                                    śmiertelne.
                                                    Szukamy Fausta. Niezwykłe warunki wymagają niezwykłych środków. Gajowy wziął
                                                    drąga i szuka w latrynach, Gietpe przewraca wszystkie kubły na śmieci, Tralala
                                                    obstukuje wszystkie ściany w barakach. McKeller ogląda trupy w trumnach, a klub
                                                    sportowy Rity przekształcił się w odział poszukiwawczy, prętami sprawdza
                                                    piaszczyste miejsca. Gdzieś przecież musi być ! Ostatecznie nie rozpłynął się
                                                    ten Faust w powietrzu !
                                                    Zaginął przecież pierwszy piper !
                                                    Komendantura obozu w szale poszukiwań.
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 16.09.08, 21:07
                                                    A tymczasem w sztabie brytyjskim szuka się odpowiedzialnych za taką sytuację, bo
                                                    to w takim specjalnym, wzorowym obozie nie mogą wydarzyć się takie sytuacje.
                                                    Obóz ten posiadał własny samorząd złożony z jeńców niemieckich, który
                                                    rywalizował z brytyjskim kierownictwem. Jak to w życiu bywa, tak i w obozach,
                                                    zaczęły się oskarżenia i walki o lepsze stanowiska.
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 16.09.08, 21:10
                                                    Nagle otworzyły się bramy obozu i Jozef Jablonski ciągnąc osła z wozem wywoził
                                                    trumny na pobliski cmentarz.
                                                    Stać! - krzyknął Nelson - otwórzcie trumny !
                                                    - A kogo my tu mamy ? - krzyknął pułkownik Nelson, uśniechnianty łod łucha do łucha.
                                                    To był Faust ! Grenadier, 17 307 w niemieckiej jednosce, BW 172 211 w tym zakładzie.

                                                    A ponieważ Brytyjczycy w Kairze robili różniste interesy zainteresował się tym
                                                    sprytnym Faustem specjalista od brytyjskich tajnych interesów, kierowca
                                                    pułkownika Nelsona, opiekun jego rolls-royca, sierżant Sid Silvers.
                                                    I teraz zacznie się zabawa. Patrzcie jeno.

                                                    Silvers wziął na spytki Fausta:
                                                    - Czy ma pan zamiar dalej uciekać ?
                                                    - Tak - odpowiada Faust
                                                    - A dlaczego ?
                                                    - Z wielu powodów, ale z jednego całkiem specjalnego.
                                                    - Czy skarży się pan na złe traktowanie w tym obozie ?
                                                    - Prawie wcale - odpowiada Faust
                                                    - I co jeszcze Faust ? - zapytał Silvers
                                                    - Zdaje się, ze pracuje pan na tej długości fal co ja - zauważył Faust. - Wiec
                                                    bedzie najbezpieczniej jak sie wyłączę.
                                                    - Powoli Faust - zachęcał Silvers. - Niech pan na razie jeszcze pozostanie przy
                                                    odbiorze.

                                                    I tak się wzajemnie obwąchiwali jak pieski, prawdopodobnie jak myśliwskie, ktore
                                                    albo pogodzą się machając ogonami albo rzucą się na siebie.

                                                    Faust wyjaśnił tylko Silverowi, ze musi uciec do Niemiec, by kogoś tam zamordować.
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 16.09.08, 21:17
                                                    Faust został osadzony jako uciekinier w pojedynczym bunkrze na skalnym podłożu i
                                                    leżał w ciężkich, upalnych warunkach, ani stać, ani kucać, ani klęczeć, mógł
                                                    tylko zwinąć się kłębek jak jeż. I tak leżąc usłyszał dzwięk łańcuchów, przez
                                                    pokrywę wszedł sierżant McKellar wyjmując pękatą buteleczkę.
                                                    - Faust, kochaneczku, jak pan myśli co jest w środku ?
                                                    - Woda z lodem !
                                                    - Dokładnie! Dla pana !- odpowiada sierżant
                                                    - I czego pan oczekuje w zamian ?
                                                    - Faust, tylko informacji, przełożeni oczekują szczegółów informacji o ucieczce.
                                                    Kto panu pomógł w tym ?
                                                    - Nie ze mną takie numery, McKellar - powiedział Faust.
                                                    - Ale to nie jest zwyczajna woda - mówi McKellar - to jest ze specjalnego źródła
                                                    pułkownika. Silvers specjalnie dla pana przyniósł.
                                                    - Niech pan znika, odpowiada Faust, wraz ze swoim termosem i wodą.
                                                    - Termos należy do pana, panie Faust i jeszcze jedno, powiem to panu na
                                                    odchodne, że będę codziennie przynosił flaszeczkę i tylko dlatego, ze pan jest
                                                    niezłym pierwszym piperem.
                                                    - I to panu wystarcza ? - rzekł Faust
                                                    - Raz na zawsze! Jedno powinien pan wiedzić, Faust, kocham moją muzykę.

                                                    Jest to najpiękniejsza rzecz na całym tym zasranym świecie. A pan się na niej
                                                    trochę zna. Do ciężkiej cholery - przecież to zobowiązuje!
                                                    I McKellar wygrzebuje się z głazu.
                                                    - Niech pan zostanie sierżancie - poprosił go Faust - W trzy minuty to panu
                                                    wyjaśnię. Niech to pan potraktuje jako przyjacielską przysługę miedzy
                                                    miłośnikiem muzyki, miedzy nami.

                                                    I tak zawiązała się przyjaźń między niemieckim jeńcem a szkockim muzykiem, na co
                                                    inni niemieccy samorządowcy w obozie patrzyli szpetnym okiem.
                                                  • gajowy555 Re: "Prawo Fausta" 17.09.08, 12:26
                                                    Jó, muzyka nie zna granic, a tak nawiasem dziankujem za przydzielenie do
                                                    przeszukiwania obozowych latryn. Toż to sama pachnąca przyjemność. A tak długo
                                                    się muzyki uczyłem...
                                                    smile))
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 17.09.08, 19:56
                                                    hehe, Gajowy, żodna praca nie hańbi, a Faust tyz mo pomysły.
                                                    Zara bandzie dali koncyrt muzyczny, a som łobaczysz łobrazowo na YouTube jeki buł.
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 17.09.08, 20:59
                                                    Wyjaśnijmy ten słynny numer z trumnami i słynnej ucieczki Fausta, od którego
                                                    wszystko się zaczęło.
                                                    Faust wyjaśnia McKellaremu, ze pomysł taki podsunął mu sam major Turner, który
                                                    stał na straży obozu grożąc:
                                                    "Obóz strzeżony przeze mnie można opuścić jedynie jako trup!" Niech mu pan to
                                                    powie - powiedział Faust - jego pomysł był dobry! I okazja się nadarzyła, bo oto
                                                    burza piaskowa zapełniła trzy trumny.
                                                    - Ależ major Turner osobiście kontrolował zwłoki!
                                                    - Rzeczywiści, powiedział Faust rozkoszując się trunkiem. Major kazał otworzyć
                                                    wszystkie trumny, pełne, puste, rezerwowe. I tam znalazł trzy trumny, a ja byłem
                                                    pod jednym, wcześniej tylko wyjąłem spodnie deski.
                                                    - Aleś spryciarz, Fauście i wypił mu resztkę tego wspaniałego trunku.
                                                    - Ale to nie koniec drogi muzykalny McKellarerze. Gra była dalej. Bo oto w parę
                                                    godzin po majorze Turnerze pojawił się jeszcze ktoś, a tego się wcale nie
                                                    spodziewałem. Ukryłem się w pewnej kryjówce w jednej z pustych trumien, a tamten
                                                    zobaczył wyjęte deski i wysnuł odpowiednie wnioski.
                                                    - Łoj, kochanieńki, to był Silvers, kochanieńki, z tego samego gatunku ludzi co
                                                    i pan, tylko nie ma w nim śladu muzykalności - radował się McKellar - Za to jego
                                                    dewizą jest: żyj i daj żyć innym.
                                                  • rita100 Re: "Prawo Fausta" 17.09.08, 21:00
                                                    McKellar był tak zadowolony z Fausta, ze postanowił zadedykować Faustowi i
                                                    przećwiczyć z zespołem "Farewell to Gibraltar" z dziękczynnym podziękowaniu.
                                                    Będzie to świetna melodyjka dla urodzonego pierwszego pipera, który aktualnie
                                                    siedzi samotnie w bunkrze.

                                                    Za czym opiszę wam ten wspaniały koncert, to w dzisiejszych nowych czasach
                                                    możemy odsłuchać ten utwór na żywo przez YouTube.
                                                  • rita100 Farewell to Gibraltar 17.09.08, 21:02
                                                    "Farewell to Gibraltar"
                                                    I nic na to nie można było poradzić kiedy McKellar postanawiał odstawić
                                                    dyrektora filharmonii. Jeśli coś postanowił, to nie było przeszkód.
                                                    Jedenastu chłopców, jeńców niemieckich z zespołu "Scottish-Bavarian-Band" było
                                                    już na placu pod ręką McKellara. Sześciu drummersów i pięciu pipersów. Jednego,
                                                    wiadomo było brak, ale instrument został przyniesiony.

                                                    - Chłopcy, dzisiaj przejdziemy do punktu kulminacyjnego naszej działalności,
                                                    będziemy ćwiczyć "Farewell to Gibraltar". Założyć kobzy, przytoczyć bębny! -
                                                    komenderował McKellar"

                                                    A oto ten punkt kulminacyjny, trzymajcie się stołków !
                                                  • rita100 Re:tamtatamteramtamtam 17.09.08, 21:05
                                                    "Szedł na przedzie, dumnie i trochę sztywno. Pysznie kolorowy, napuszony kogut,
                                                    za którym podążało chudych, wyskubanych kur. Niemiecki strażnik przy bramie
                                                    pozdrowił ich mechanicznie i zapisał na liście 15.30 - 11 ludzi SS co oznaczało
                                                    starszego sierżanta.
                                                    Weszli na arenę obok bunkra i maszerowli prosto na niego.
                                                    Gramy, krzyczy McKellar "Farewell to Gibraltar" i siadł na bunkrze gdzie
                                                    znajdował się Faust.
                                                    Bębny zaczynają tamtatamteramtamtam. Po ośmiu taktach wchodzą kobzy.
                                                    Wesoło, radośnie! Potem burzliwie! Wycie nawałnicy! Jakbym wszystkich naraz
                                                    kopnął w tyłek!
                                                    I dalej, pełnią płuc!

                                                    I dudnili dalej, naraz... i ....
                                                  • rita100 Re:tamtatamteramtamtam 17.09.08, 21:07
                                                    McKeller zaczął wyśpiewywać rozpromieniony melodyję, potężnie i ochryple i
                                                    wybijał rytm obiema pięsciami, waląc w żelazne wieko bunkra.
                                                    Wszyscy się wysilali szczegolnie gdy jeńcy wypatrzyli w zapasach sierżanta
                                                    puszki z puddingiem śliwkowym. Dudnili więc i kobzowali aż pot strumieniami lał
                                                    się po twarzach.
                                                    - Dość ! - krzyknął McKeller - Bębny nie są takie złe, ale kobzy nie nadają się
                                                    do niczego! Jak płynie letnie gówno! - dopowiedział.
                                                    - Brakuje prowadzącego, tylko Faust dałby rady temu - powiedział jeden taki z
                                                    grajków - mógłby grać ze swojego bunkra. Mamy jego instrument!
                                                    pl.youtube.com/watch?v=E24ZwVD9fqE
                                                    I ten właśnie koncert wywołał wielką burzę w obozie.
                                                  • rita100 Re:Muzyczne oszołomienie 18.09.08, 20:54
                                                    Muzyczne oszołomienie w obozie.
                                                    Faustowi urządzono serenadę. Nie podobało się to niemieckim wartownikom,
                                                    powiadomili komendanturę obozu. Zaczęli podejrzewać Fausta o współpracę z
                                                    Brytyjczykami.
                                                    Niemiecka grupa porządkowa obozu postanowiła dać nauczkę Faustowi, kiedy tylko
                                                    wyjdzie on z paki.
                                                    A wyszedł Faust z paki natychmiastowo, dzięki Silverowi, który postanowił cały
                                                    muzyczny odział wraz z sierżantem McKellarem przejąć do swojej służby do
                                                    wykonywania specjalnych zadań.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 18.09.08, 20:55
                                                    Teraz niemiecka grupa porządkowa postanowiła rozprawić się z Faustem i dać mu
                                                    niemiecką nauczkę. Przywołali Fausta do niemieckiego pomieszczenia i tam poddano
                                                    ogniowi pytań jak: dlaczego ucieka, dlaczego został przedwcześnie zwolniony,
                                                    dlaczego jest taki uprzywilejowany, może papla o wewnętrznej niemieckiej
                                                    organizacji obozowej ?

                                                    Faust dał do zrozumienia, że jest samotnikiem, nie zamierza z nikim
                                                    współpracować, a okres pobytu w obozie zamierza skrócić.
                                                    Ponieważ Faust nie dawał satysfakcjonujących odpowiedzi organizacja postanowiła,
                                                    ze musi wybrać albo do nas, albo przeciwko nam, innej drogi nie ma.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 18.09.08, 20:57
                                                    Zespół muzyczny dostał zadanie specjalne. Za trzy papierosy na osobę, dodatkowo
                                                    herbata i kanapki mieli jeńcy wyczyścić do połysku rolls-royca pułkownika
                                                    Nelsona. Dwunastu ludzi razem z Faustem wyruszyli z obozu pod brytyjską
                                                    komendanturę do tej radosnej pracy. Silvers rozplanował im pracę.
                                                    "Jeden człowiek do przednich kół, jeden do tylnich łącznie z osią. Dwóch ludzi
                                                    do przedniej karoserii, dwóch następnych do tylnej, granica przebiega przy
                                                    tylnym zamku i przednich drzwi. Dwóch ludzi do silnika, dwóch do wnętrza wozu,
                                                    łącznie z bagażnikiem!

                                                    Jak szybko policzyliście, dziesięciu chłopów miało już zajęcie. Jedenasty miał
                                                    pracę nadzorować, a ten dwunasty jak się domyślacie, ten Faust miał za zadanie
                                                    zabawiać sierżanta Silversa. Odbyli ze sobą rozmowę.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 18.09.08, 20:58
                                                    Rozmowa między Silversem i Faustem była owocna. Sierżant Silvers widząc
                                                    fachowość Fausta postanowił zapoznać go ze swoimi interesami i zainwestować w
                                                    Fausta. Faust stał się lokatą Silversa kapitału w Kairze.
                                                    Silvers wyjaśnia Faustowi, że każdy człowiek ma swoją wartość i właśnie z
                                                    Faustem opłaca się robić miliardowe interesy i choć armaty milczą wojna się
                                                    toczy, tylko innego rodzaju.
                                                    - Sytuacja jest dość prosta i przejrzysta, panie Faust. Dla pułkownika Nelsona i
                                                    niemieckiej komendantury jest pan wichrzycielem zakłócający porządek obozu. Dla
                                                    mnie mógłby pan być lokatą kapitału. Proponuję panu spółkę."

                                                    I tak się zaczęła współpraca na szczeblu interesów Silvera.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 18.09.08, 21:02
                                                    Czyszczenie rolls-royca skończyło się. Pułkownik Nelson z Silverem pojechali do
                                                    Kairu, a grupa jeńców wracała do obozu. I co się znów dzieje ?
                                                    Nie do wiary, strażnik niemiecki na warcie liczy, liczy, liczy i nie może się
                                                    doliczyć, zamiast dwunastu powraca jedenastu jeńców. Brakuje jednego.
                                                    - Co, znowu jakiś uciekł ?
                                                    - Obawiam się, ze nie jakiś tam, lecz znowu ten sam.
                                                    - Nie, chyba nie Faust ?
                                                    - Na to wygląda, sir.
                                                    - To woła o pomstę do nieba! Sprawdzę to! - wykrzyknął zastępca pułkownika Nelsona.

                                                    I znów zaczynamy szukać, tym razem Rita łapie sie za drąga i do latryn leci !
                                                    Turner, zastępca nieobecnego pułkownika Nelsona krzyczy na Ritę - sprawdź każdą
                                                    sralnię ! Do Gietpe - przeszukaj każdą szafę ! Tralala, zedrzyj wszystkie
                                                    podłogi - ten łobuz musi być znaleziony!
                                                    Wszyscy dostępni ludzie muszą w tym uczestniczyć !

                                                    Tymczasem podajcie mi whisky, dyryguje Turner, ostatecznie to ja jestem zastępcą
                                                    podczas nieobecności pułkownika Nelsona.
                                                    Gajowy leci po whisky.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 19.09.08, 20:56
                                                    Już szklanka whisky z lodem w kostkach ląduje w rekach Turnera. Z tym Faustem to
                                                    strsznie się dzieje, bo to pustynia wkoło, w oddali Morze Śródziemne i wszędzie
                                                    ludzie gający po arabsku i ten Faust w tropikalnym wdzianku. Niemożliwe by sie
                                                    gdzieś przedostał - spokojnie juz debatuje zastępca pułkownika.

                                                    Tymczasem pułkownik Nelson z Silversem o niczym nie wiedzą. Jadą swoim
                                                    rolls-roysem drogą na Kair. Jadą, opowiadają sobie różne rzeczy, wychwalają
                                                    samochód, przy czym pułkownik opowiada, że kiedyś w bagażniku wiózł charty, psy
                                                    teścia i bardzo dobrze im tam było.
                                                    Silvers nie głupi chłop, coś mu zaraz zaświtało, ściągną nogę z gazu, nacisnął
                                                    hamulec i natychmiast się zatrzymał. Panowie wysiedli z ofta, a Silvers otworzył
                                                    bagażnik.
                                                    W środku leżał kto....... uśmiechnięty Faust
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 19.09.08, 20:57
                                                    Faust z towarzystwem Silversa i Nelsona dojechał do Kairu. Tam został
                                                    wprowadzony w arkada interesów, poznał życie w dobrobycie, poznał też kobietę.
                                                    Kiedy wieczorem wracali rolls-roysem do bazy dostrzegli wzmocnienia wyposażone w
                                                    ciężką broń i niesamowity bałagan.
                                                    - Panowie co się tu dzieje ? - zapytał pułkownik Nelson swojego zastępcę.
                                                    Przecież mogliscie zadzwonić do mnie do Kairu. Wszystko bym wam wyjasnił.
                                                    Silvers otworzył bagażnik.

                                                    I oczom wszystkich ukazał się Faust.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 25.09.08, 21:48
                                                    Faust coraz częściej jeździł z Silversem do Kairu. Tam załatwiali interesy
                                                    związane z handlem nieruchomościami. Silvers domyślał się, ze Faust uciekając z
                                                    tego pustynnego obozu musi znać arabski. Ze jest cennym jego kapitałem przy
                                                    zawieraniu umów.

                                                    "Musisz Faust ze mną współpracować, bo inaczej dalej się będziesz dusić w
                                                    obozie, dmuchać w pańską kobzę i wydać się w łapy niemieckiej komendantury
                                                    obozu, ktora pana nie kocha. A jeśli pan udostępni mi swoją znajomośc arabskiego
                                                    to bedzie pan ucztować ze mną, pić i zbijać bąki."
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 25.09.08, 21:49
                                                    Łapy niemieckiej komendantury już czekały na Fausta. Chciano się z nim rozprawić
                                                    i za współpracę z komendanturą brytyjską dać mu porządną nauczkę. Tak w
                                                    pomieszczeniu niemieckim znajdowali sie już jeńcy niemieccy z niemieckim
                                                    kierownictwem.
                                                    - Faust - rozkręcasz tu swój własny teatr, a tak nie można, bo tylko my jesteśmy
                                                    kompetentni w takich sprawach. Czy rozumiesz ? - zaczął ostro szef organizacji
                                                    obozowej niemieckiej - i linijką uderzył w prawą dłoń Fausta. Krew z wolna
                                                    zaczęła lecieć.
                                                    Faust w ciszy oglądał krwawiącą dłoń i zapytał:
                                                    - Czy to był początek ?
                                                    - Nie, jedynie próba do posmakowania! - odpowiedział szef
                                                    - A co nastąpi potem ? - zapytał Faust
                                                    - Potem wypoleruję twoją wielką jadaczkę.
                                                    - Czy w ten sposób ? - zapytał Faust i zastosował natychmiast prawo 'Fausta'
                                                    czyli prawo pięści, uderzył błyskawicznie zwiniętą pięścią w gąbczaste mięso
                                                    szefa i dał pokaz walki, tak, że szef leżał już na ziemi.
                                                    Faust odszedł.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 25.09.08, 21:51
                                                    Za kilka godzin niemiecka komendantura obozu zawiadomiła komendanturę brytyjską
                                                    o znalezieniu martwego niemieckiego jeńca.
                                                    I znów Faust wylądował w bunkrze, a samego jeńca przejęła komendantura
                                                    niemiecka. I to było najgorsze, bo traci opiekę nad Faustem Silvers, a McKellar
                                                    swojego pierwszego pipera.

                                                    "Porucznika niemieckiego znaleziono martwego w jego specjalnej szopie - jego
                                                    ostatnim gościem był podobno Faust"

                                                    Żeby nie przeciągać, powiem od razu, ze to walka o stanowiska w niemieckiej
                                                    komendanturze dobiła szefa i podejrzenie padło na Fausta.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 26.09.08, 21:09
                                                    Faust znowu siedzi w bunkrze. Z wizytą przychodzi do niego Silvers z pytaniem
                                                    czy prawdą jest, że zabił tego Niemca ? Faust odpowiada:
                                                    "Niestety nie, niestety nie jestem dobroczyńcą ludzkości. Dałem mu tylko dwa
                                                    razy w twarz i jeden hak w brzuch, po tym jak mnie kijem potraktował moją dłoń
                                                    do krwi. Zrobiłem mu tylko to, co on mnie chciał zrobić - starałem się jak umiałem."

                                                    A dlaczego chcesz uciekać do Niemiec, Faust ? - pyta sie Silvers.

                                                    "Chcę dostać się do Niemiec, bo chcę tam zobaczyć zdychającego faceta.
                                                    Doprowadził moją matkę i ojca przed sąd wojenny i zeznawał przeciwko nim.
                                                    Zostali skazani na śmierć." - odpowiada Faust.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 26.09.08, 21:10
                                                    Faust przeprasza za kłopoty Silversa, nawet nakłania go by poszukał sobie nowego
                                                    wspólnika do interesów. Ale Silvers wpada na inny pomysł. Mianowicie oddaje
                                                    Fausta w ręce szpitalne czyli do lazaretu jako bardzo chorego. Tam razem
                                                    prowadzą dalszą współpracę.
                                                    Tymczasem w obozie trwa dochodzenie w sprawie morderstwa. Kierownictwo
                                                    niemieckie, nie mogąc całkowicie udowodnić zabójstwa jeńca niemieckiego przez
                                                    Fausta obrało inną taktykę, mianowicie zaczęli posądzać Fausta o nazizm.

                                                    "- Absolutnie - oświadcza Faust - jestem zasadniczo przeciwko nazistom - każdego
                                                    rodzaju, każdego koloru skóry, każdej narodowości. Jestem swojego rodzaju
                                                    globalnym antyfaszystom."
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 26.09.08, 21:11
                                                    Silvers wyjasnia Faustowi czym się będzie zajmował. Tym czym normalnie zajmują
                                                    sie ludzie Kairu, czyli manipulacją finansową. Pisaniem umów, jedną na hotel nad
                                                    brzegiem Nilu, drugą na willę w przedmieściu Kairu w pobliżu piramid, trzecią na
                                                    Gajowego, który to latoś zwiedzał te obiekty.

                                                    Pewnie jesteście ciekawi jak sobie radzi McKellar bez swojego pierwszego pipera ?
                                                    Nie jest tak źle, bo zespół starszego sierżanta McKellara codziennie ćwiczy pod
                                                    lazaretem, a Faust ćwiczy wspólnie z całym zespołem. To się niemieckiej władzy
                                                    obozowej nie podoba, dlatego zarządzono, ze wszyscy wyjcy mają z terenu lazaretu
                                                    zniknąć. Świat obozu stał się wyjątkowo muzykalny i skomplikowany, z czego
                                                    ogromnie był zadowolony McKellar.
                                                    Odbyło się tam też kilka akcji prowokacyjnych, buntów, niesamowitych zdarzeń,
                                                    ale tu już odsyłam do ksiażki.
                                                    Odsyłam też do opisanych wspaniałych wydarzeń w Kairze związanych z interesami.
                                                    Ja skupię się na Fausie.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 27.09.08, 20:06
                                                    Tym czasem w obozie powstawała reorganizacja. Głowy do góry podnosili Niemcy
                                                    domagając się sprawiedliwości, zastrajkowali hasłem: "Sprawiedliwość należy się
                                                    nam nawet od Brytyjczyków", a na drugim transparencie napisano węglem: "Nie
                                                    jesteśmy bydłem".
                                                    W obozie powstawały nowe komórki edukacyjne, sportowe za zgodą Brytyjczyków. A
                                                    żeby Brytyjczycy nic nie zauważyli Niemcy nazwali to dzieło jako niemieckie
                                                    myślenie - niemiecka istota - niemieckie dzieło.
                                                    W dziele tym nie było miejsca dla Fausta, Faust powinien zniknąć, by nie zepsuł
                                                    wielkiego, narodowego dzieła edukacyjnego. On im przeszkadza w planach dlatego
                                                    jeńcy niemieccy zaczęli udawadniać, że sam Faust w głebi duszy jest utajonym
                                                    faszystą, nazistą.
                                                    A więc z wniosku komendantury niemieckiej wszczęto przeciwko Faustowi śledztwo.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 27.09.08, 20:07
                                                    Zaczyna się proces dowodowy.
                                                    Proces dowodowy przeciwko Faustowi:
                                                    "- No, na przykład w sraczu, w ubikacji, panie majorze. Nie do wiary. Jak Faust
                                                    puścił bąka, krzyczał po prostu: "Heil Hitler", raz nawet powiedział: "Nasz
                                                    fuhrer jest wszechobecny, trzeba więc powąchać, jak chce się wiedzieć, jak
                                                    daleko sięga Rzesza".

                                                    Lista różnych oskarżeń, podejrzeń, pomówień sporządzona przez niemiecką
                                                    komendanturę obozu była długa. Dotyczyła ona tak zwanego niepoprawnego faszysty
                                                    niby tego Fausta. Jednym słowem wypociny napisane w celu przeniesienia Fausta do
                                                    specjalnego obozu w Sudanie.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 28.09.08, 22:14
                                                    Co na to Faust, jestescie ciekawi ?
                                                    Ano Faust, bardzo sie wzburzył tą sytacją, i nie dziwię się temu. Sama wchodząc
                                                    do babci domu celem opieki nad nią, wszyscy przyklejają mi karteczkę walczenia o
                                                    majątek, aż przykro tego słuchać. Faust, jak widać też tego nie mógł wytrzymać:
                                                    - Kiedy mnie ci faszyści nazywają faszystą, to kończy się dla mnie zabawa.
                                                    Dlatego znów myśli o ucieczce z obozu. Silvers jednak wstrzymuj Fausta,
                                                    obiecując jemu pomoc po zakończeniu interesu, a mianowicie mogą już otworzyć
                                                    luksusową restaurację przy Muzeum Egipskim, bar w łodzi mieszkalnej przy lewym
                                                    brzegi Nilu.
                                                    Na pewno zwiedzał to Gajowy smile
                                                  • gajowy555 Re:"Prawo Fausta" 29.09.08, 11:32
                                                    Jó, tamój je teki gwołt różnistych hoteli i restauracyj, co trza by buło pu
                                                    żucia na zwiedzanie łoddać, no i ze dwie wontroby mować...
                                                    smile))
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 29.09.08, 20:02
                                                    No i pomyśl Gajowy co to wszistko prazie Brytyjczycy i Niemcy wykupsili wink))))
                                                    No jek tam mnieli swoje bazy i łobozy. A po jakiemu tam sia goda nobarzi ?
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 29.09.08, 22:53
                                                    A teraz odbywa sie sąd nad Faustem. Pułkownik Nelson jako sędzia i strona
                                                    oskarżycielska składająca sie z komendantury niemieckiej. Silvers załatwił
                                                    Faustowi londyńskiego adwokata.
                                                    Wystąpił też w procesie McKellar, który to powiedział o nikczemnych i okropnych
                                                    zarzutach wobec oskarżonego.
                                                    Mówił: "Na krótko przed końcem wojny Faust stracił rodziców. Zostali
                                                    zadenuncjowani, postawieni przed sądem i straceni. Z powodu zdrady stanu,
                                                    uchylania się od służby wojskowej i tak dalej."
                                                    Na co komendatura niemiecka odpowiedziała:
                                                    "Według naszych danych prawda jest taka, ze rodzice Fausta nie byli prawdziwymi
                                                    bojownikami ruchu oporu, lecz prowokatorami bez skrupułów.

                                                    - Biedne Niemcy - odpowiedział pułkownik Nelson.
                                                    A sierżant McKellar szkockim powiedzeniem dopowiedział:
                                                    "Gówno nie ma pojęcia, ze śmierdzi."
                                                    Proces czasowo odroczono.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 30.09.08, 20:15
                                                    Tymczasem komendantura niemiecka podnosi wysoko głowę. Reorganizacja obozu trwa.
                                                    Jeńcy niemieccy dostali od komendantury brytyjskiej wiele ulg i nie tylko, w
                                                    obozie zorganizowano wiele dziedzin rozrywki. Powstał niemiecki klub piłkarski,
                                                    orkiestra niemiecka, nauka różnych przedmiotów.
                                                    Dochodzi do rozmowy miedzy Silversem a Faustem.
                                                    Faust informuje, ze musi uciekać, bo nie bedzie użerał się z nazistami w obozie
                                                    i czekał aż go wykończą.
                                                    Silvers zgodził się i razem wyjechali do Kairu pozamykać najważniejsze umowy
                                                    handlowe.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 30.09.08, 20:16
                                                    W obozie odbywa się wielki festyn. Powstaje niemiecka konkurencyjna orkiestra ze
                                                    skrzypcami i akordeonem. McKellar musiał się wziąść do roboty i pokazać tej
                                                    niemieckiej orkiestrze, ze jego muzyka jest najlepsza.
                                                    W tym czasie na boisko piłkarskie wybiegły dwie reprezentacje niemieckich jeńców
                                                    i brytyjskiego oddziału wojskowego. Przed meczem odbyła się parada orkiestry
                                                    McKellara i ruszyli krocząc obozową drogą piszczeli i bębnili.
                                                    Zagrali najpierw "My Home" machajac szkockimi chustami. Cała publika wiwatowała.
                                                    Następnie zagrali utwór "The Rhodesian Regiment"
                                                    - Wygramy, ludzie! krzyknął Szkot
                                                    - A dlaczego wygramy ?
                                                    Bo jest to cholernie oczywiste. Ostatecznie naszymi przeciwnikami są Niemcy! To
                                                    mówi samo za siebie!.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 30.09.08, 21:50
                                                    "My Home" ni moga noleź, ale coś w tym rodzaju grali tamój wink
                                                    pl.youtube.com/watch?v=PKfnfcgH3L4
                                                  • gajowy555 Re:"Prawo Fausta" 01.10.08, 09:28
                                                    rita100 napisała:

                                                    > No i pomyśl Gajowy co to wszistko prazie Brytyjczycy i Niemcy wykupsili wink))))
                                                    > No jek tam mnieli swoje bazy i łobozy. A po jakiemu tam sia goda nobarzi ?

                                                    Jó, teroz to połowa do Ruskich należy, a we kurortach to gwołt ruskiygo jajzyka
                                                    i kultury tyż.
                                                    Ale we Egipcie gwołt bziedy, a na pokaz świecidełka sad
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 01.10.08, 20:13
                                                    Wszandzie tlo oligarchia rzóndzi. Bzieda to i w Ameryce tero. Oj, co nma sia
                                                    tero robzi, jekie ciasy noju czkajo ?
                                                    Jadziewa dali:

                                                    I już na środku boiska McKellar zgrupował cały swój zespół i zagrali Jock
                                                    Wilsons Ball, a potem The Kilt is My Delight i głosno, głośniej, piekielniej
                                                    głośniej, z rozmachem, a aplauz był ogromny. Dla Fausta był to ostatni koncert,
                                                    bo już planował ucieczkę.
                                                    A teraz moi kochani zagramy jeszcze raz "My Home" i McKellar popatrzył ze łzami
                                                    w oczach na Fausta, to było ich pożegnanie.
                                                    Wreszcie zaczął się mecz, jeńcy niemieccy rozwinęli swoje transparenty: "Naprzód
                                                    ku zwycięstwu!", "Niemcy nie śpią!". "Bramka za bramkę - naprzód koledzy!"

                                                    Pierwsza połowa zakończyła się, a w przerwie wystąpiła orkiestra niemiecka
                                                    amatorska: trzy pary skrzypiec, akordeon i wszelkiego rodzaju instrumenta
                                                    perkusyjne. Orkiestra ta miała nazwę "Dźwięki ojczyźniane" i zagrali: "Alte
                                                    Kameraden", a potem "Erika" (wink z czym sie to nam kojarzy?). A potem jeszcze
                                                    niemiecki chór o zmysłowej nazwie "Krąg pieśni pustynnych" i bardzo uczuciowego
                                                    zaśpiewali "Im schonsten Wiesengrnde".
                                                    Wszyscy nasłuchiwali jak zające.
                                                    Aż wreszcie zagrali "Deutschlandlid", wprawdzie naprzód cicho, a potem głośniej
                                                    wygrywali Melodię Haydna.
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 02.10.08, 21:22
                                                    I tak dochodzimy do końca książki. Faust jedzie z Silversem do Kairu, skąd
                                                    samolotem załatwionym przez Silwera Faust opuszcza Kair lecąc prosto do Niemiec.
                                                    "- Najwyższy czas, abyś stąd znikał - powiedział Silvers tłumiąc wzruszenie -
                                                    Inaczej zapomnę jeszcze o moich interesach i będę grał na kobzie z tobą i
                                                    McKellarem.
                                                    Była późna noc, otaczała ich granatowo połyskliwa i ciepła jak krew noc. Czuli
                                                    sie tak jakby przynależeli do majestatycznego cienia piramid i owego uśmiechu
                                                    poranionego, zmaltretowaneho i zwietrzałego Sfinksa. Chował teraz swoje pazury.
                                                    W dwie pieści. Tak im sie wydawało.
                                                    - Powodzenia w Niemczech !- zawołał Silvers"
                                                  • gajowy555 Re:"Prawo Fausta" 03.10.08, 10:09
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Czuli sie tak jakby przynależeli do majestatycznego cienia piramid i owego uśmiechu poranionego, zmaltretowaneho i zwietrzałego Sfinksa. Chował teraz swoje pazury. W dwie pieści. Tak im sie wydawało...

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/Egipt%2067.jpg
                                                  • rita100 Re:"Prawo Fausta" 03.10.08, 19:50
                                                    łoj jeki Sfinks, tlo nie zidza pazorów. Nie ma jich ?

                                                    A ziysz Gajowy, co só tyż piramidy wschodniopruskie ?
                                                    Ale to bandzie niespodzianka smile Czkaj ciyrzpliwie.
                                                  • rita100 Re:Kóniec 03.10.08, 20:46
                                                    Mineło kilka dni i nagle Silvers zobaczył przed sobą Fausta
                                                    - Boże Święty! - wykrzyknął zdumiony Silvers - A jak ty się tu znalazłeś ?
                                                    - Przy pomocy tego samego środka transportu, Silvers. I razem z ładunkiem
                                                    środkowoeuropejskich antyków pierwszej klasy. Można zrobić świetny interes !
                                                    - Wszystko w Niemczech załatwiłeś ? - zapytał Silvers
                                                    - Niestety, nie, Silvers - powiedział z żalem Faust. - Człowiek, którego
                                                    chciałem zamordować, zniknął. Z państwowymi pieniędzmi. Podobno przebywa w
                                                    Kairze. I znajdę go tutaj.
                                                    - Czyli wszystko zaczyna się na nowo ? - powiedział Silvers patrząc zaniepokojony."

                                                    Koniec smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka