Dodaj do ulubionych

Śpik am mnioła

26.01.09, 22:13
Pojechała am do markytu oftam. Stoja na parkplacu i łoraz gwołt oft
przyjechało i parkuje. Wszandzie parkujó, wszandzie i rózniście kele mojego
ofta, na mojam ofcie, z przodku mojego ofta i w tyle mojygo ofta. Tak ma
zablokowali co nie szło wyleź z niygo. Keby sia am tak wyciungła z tygo ofta
am wlozła do marketu. Kupała towar i wychodza na parkplac, a tu pusty plac,
nawet mojygo ofta ni mo. Takem na tym pustam parkplacu sia łobudziuła.
I tak sia tero cuje.

Nie buł taki głupsi tan śpsik
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Śpik am mnioła 29.01.09, 20:24
      łodecchnóńć - zbudzić się

      Takem sia na tym pustam parkplacu łodecchnółam.

      Fajny śpsik dzisioj am mnioła. Taki fest mocny to buł śpsik, co aze dopsiero
      zwónek do dźwierzów ma łodecchnół.
      • rita100 Re: Śpik am mnioła 01.03.09, 10:02
        Łoj, jeki mniołam psiankny spsik. Śliczniuchny. Jechała am oftem bez Maziury i
        juz z daleczka widziała am psiankny zamek. Kedy am dojechała, zidza napsis Dobre
        Mniasto. A w tam mnieście cudeńka. Budowle jekich niych eszcze nie zidzioł,
        wszistko w gotyckim stylu, łostrołukowe. Baz całi cias tlo knypsała łobrazecki.
        Tak strasznie sia nałaziuła am, co zaro zasnełam mocnym śpsikiem.
        Dopsiero sia łobudziułam, ale eszcze zidza to cudowne mniasto.
        • rita100 Re: Śpik am mnioła 10.03.09, 21:23
          Czy śpsik coś łoznacza. Tak, tero ziam czygo buł to spsik. Lepsi ni godać.

          Ale nie tlo jo mom spsik, patrzta niżej smile
          • rita100 Re: Śpik ło Hoboudzie 10.03.09, 21:24
            "Aż naszedł nas ten sam przedziwny, prawie tajemniczo realny sen...
            ...Przechadzaliśmy się nocą po jednym z tutejszych lasów i nad cichym jeziorem
            usiedliśmy i zaczęliśmy wspominać postać tego dziwnego diabełka, o którym nikt
            nie pamięta, prócz nas. Zaczęliśmy wizualizować jego postać, jak przemyka
            ukradkiem, mały i skulony, szpetny zwierzoduszek. Wymawialiśmy jego imię wiele
            razy szeptem i w śmiechu... aż nagle wypadł na nas z rykiem i zgrzytem zębisków
            i padł na nas blady strach. Zaczęliśmy uciekać i się rozdzieliliśmy i
            pogubiliśmy w lesie. Skuliłem się wśród gęstych krzewów. Zaczęliśmy się
            nawoływać, ale wtedy zobaczyłem że cień przede mną się poruszył. Usłyszałem, a
            może poczułem pomruk, który poniósł las trzaskiem drzew i sykiem liści.
            - ‚Nie zrobiłem chyba nic złego?‘, rzekł z ciemności w pokrewnej memu językowi
            mowie. – ,Przecież to Wy mnie wezwaliście. Wy mnie ożywiliście ponownie siłą
            swej wyobraźni i marzeń. Sam się tu nie prosiłem!‘, wybełkotał po czym zaśmiał
            się zachryple.
            - ,Nie swarz się waść‘, dodał, ,w mej naturze jest upajać się swemi psotami i
            rechotać z czyjegoś pobruszenia‘. Albo moje oczy przyzwyczajały się do
            ciemności, albo on nabierał fizycznych rysów. Był niższy ode mnie, jak dziecko,
            ale szpetny jak diablik, tak że skulony lękiem stałem i nie mogłem odwrócić się
            od jego rozpływającej się znów twarzy w moim omdlewającym obrazie, który powoli
            traciłem sprzed oczu.
            Wtedy się przebudziłem, ale z wrażenia czułem jego dziwną magiczną obecność z
            tego silnego koszmaru.
            Następnego dnia poszedłem spotkać się z zespołem i jak się okazało, wszyscy
            mieliśmy podobny sen. Sen o hoboudzie... "

            blogs.myspace.com/index.cfm?fuseaction=blog.view&friendId=445611097&blogId=475350077

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka