Dodaj do ulubionych

Do woju przemóziuł łostatni z rajków

19.03.09, 21:49
"Winczara Rajek" Paweł Sowa
Obowiązkowa lektura w gwarze warnijskiej

Boczyta Winczara Rajka (Pawła Sowę) ?
"I juz słucham głosy: Toć tero przypominowa sobzie tego Winczara, tego
ziecznego rajka."

Tak sia zastanawiałam cy moga jygo dokumantnie napisać na Forum Warniji.
I tak myśla, myśla i słuchajta com wyczytała.
"Winczara-rajek nie jest pisany dla lingwistów, lecz dla Warmiaków"

A sam Paweł Sowa pisze w splytce tak:
" Dla woju młodzioków i dziewczoków to napsisołem, abyśta sia choćby w to
wcytali. Do woju przemóziuł łostatni z rajków.
Chłopoki i dziewczoki szanujta to, co wom jeszcze pozostało po waszych łojcach
i matkach.
Łostonta dobremi Warnijokami i Warnijoczkami."
cdn
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Do woju przemóziuł łostatni z rajków 19.03.09, 21:54
      Prosza o nie komentowanie, ponieważ tu zamieszczę całość tego obowiązkowego,
      wspaniałego warnijskiego utworu. Mniłego cytania.
      • rita100 Re:Pozieta może, że jestem z Kieźlin 19.03.09, 22:01
        "Pozieta może, że jestem z Kieźlin, gdzie przy moście leży na kecie
        przyziojziany duży kwap, pozieta, że jestem z Purdy, bo w Purdzie każdamu
        ujdzie, może z Mik i Zolbków, bo Zolbki i Miki, to wszystko klatniki. A może
        pozieta, że jestem z Likuz, gdzie z gajsionów klaftry łustaziajó albo z
        Kaplityn, gdzie ludzie mnieli reka przyziojzianego na kecie przy moście. Kiedy
        pewnego razu wyschła woda w strudze, przenieśli ludziska rek do jeziora. Nie
        jestem też ani z Klebarku, gdzie sia chodzi jek po garku."
        cdn
        • rita100 Re:A tera łopsisza wom, jek wiglondom 22.03.09, 19:13
          A tera łopsisza wom, jek wiglondom. Wiboczta tylko siułka, bo musza
          wziojść do ranki szpigiel i w niego patrzyć, aby łobrozek buł
          doskonały i zierny.
          - Joł, joł, jek sia zestarzołeś, Winczaro, joł, joł. Jeki ty bułeś
          kiedyś krzepki, jekie ty miołeś bistre łoczy. Coprawda łuszy
          pozostały te same łodstajonce jek łu truzia. Włosy noprowda mosz
          długie. Brzi mocne i dziś jeszcze so. Nos ten sam podderty troszka,
          nozdrza duże, móziono, że je mosz łod zażywanio tubaki. Nie zabocza
          wom mózić i ło swojich zmabach. Dobre so, nie dlatego, że ani roz
          nie bułem łu doktora, ale dlatego, że gwołt jodłem bruksi i chleba
          razowego. Koszula na szyji troszka wistaje, bo buła szyta na wirost.
          Łutkała jo i łuszyła jo moja bobka, kiedy krosna buły w modzie.
          Krogi żodne ni mom, bo na śwanta albo niedziela bzierza jedwabno
          kitojka na szyja. Łobleka moja, to zokrok w rodzaju burka, a portki
          parciane.
          Tero mota mój łobrozek. I już słucham głosy: "Toć tero przypominawa
          sobzie tego Winczara, tego ziecznego rajka".
          cdn
          • rita100 Re:Dobrze ludziska - a znota wi moja dusza? 22.03.09, 19:15
            Dobrze, dobrze ludziska - a znota wi moja dusza? Dusza moja jest
            warnijska, dusza moja jest czysto jek ten głos słozika, jek te pola
            warnijskie, na chtórych spoczywajo prochy naszych łojców. Dusza moja
            zie jek kochać to wszystko, co jest warnijskie. Dusza moja rozpływa
            sia, jek tylko słucha godka, chtóro słuichała już w kolebce. To też
            zidzita łu mnie, kochane czytelniki pogodne łoblicze, bo pokochołem
            warnijskie zwyczaje i łobyczaje i mom ziara w lepsze jutro śwanty
            Warniji. Natura do mnie sia śnieje - skowronek, aj to najlepszy mój
            kamrot.
            Spod mi szpigiel na ziemnia, roztłukł sia. Nie banda wom też dużo
            praziuł ło sobzie, Poziam ło czem innem.
            cdn
            • rita100 Buł cias, kiedy bułem młody 22.03.09, 19:17
              Buł cias, kiedy bułem młody. Bocza coprawda mało, ale kiebym chcioł
              wszystko ciekawe łopsisać, nie starczułoby skóry łod wołu. Jeko
              szurek wciurko musiołem ziedzieć i zidzić, łolekołem jek psijany,
              kiedy szedłem bez las z mniasta do domu. Matka móziuła, że jestem
              jek żywe srebro. "Chlapna cia w pisk, jek bandziesz mi dużo
              przedrzeźnioł". Bułem i niekiedy noperty, chociaż do kożdy roboty
              sia ciepołem. Bocza jeszcze, jek matka nieroz szylowała nad strugo
              bzielizna, i kiedy potem razem jo wołkowalim. Wołkowanie łodbiwało
              sia w ten sposób, że matka łokrącała bzielizna ło jedan wołek,
              przewróciuła szemel do góry nogami wsadziuła mnie na ten przewrócony
              szemeł i tek mnie kołysała.
              cdn
              • rita100 Nojlepsza buło łuciecha dla łojca 22.03.09, 19:20
                Nojlepsza buło łuciecha dla łojca, kiedy przyszedem ze szkoły i
                poziedołem mu, że sia bziodowalim z Jandrysem Klaperskim. Jo go
                poredziułem, a kiedy ciepołem sia drugiego szurka, wtedy szulnistrz
                rozgoniuł naju, jek kurów. Powolany błotem wrocołem do domu. Łojciec
                na mnie nic nie móziuł, pitoł tylko, czy jelim (tak napisane? - f.)
                dużo w babojandza, żołnierza, w szkulnistrza, ksiandza i jansze
                rzeczy.
                Wciurko to sia działo w ziosce rodzinnej (Wąbrzeźno). Ale przyszedł cias, że i
                jo musiołem wychodzić za chlebem. Kuczuło mi sia w domu. Przecie
                Warnijo taka psiankna i duża, pomyślałem sobzie. Bułem już wtedy
                myndig, a że mniołem na szyji szkaplerki i śwancono matelka, śniało
                wuruszułem w droga"
                cdn
                • rita100 W Dizitach zatrzymołem sia łu przyjociela 22.03.09, 19:26
                  W Dizitach zatrzymołem sia łu jednego przyjociela. Nojrzeli mnie
                  jednak tylo tek długo, jek im mocno robziuł, potem jeko takiego
                  neskrozitka prazie że nie wyrzucili.
                  W Dizitach być i znać cało łokolica a nie poziedać coś ło jich
                  dziejach bułoby grzechem. Bocza jeszcze, jek weselno buło tu na
                  kiermasie, kiedy z ziołkami ludzie z dalekich przychodzili ziosków.
                  Dizity majo jek i inne zioski swoje nazwy gór, bagnów i dołów. Góra
                  szubzianica 2 klm łod zioski, dlatego tak zwana, bo tu kiedyś stała
                  szubzianica. Do dziś zidać jeszcze z wojny szwedzki łokopy, chtóre
                  nazywajo sia szwedzkemi. A zapytojta tylo diziczoków, czy chtóry nie
                  znoł bzielnika dizickiego? Nie daleko Dizit, kiedy sia jidzie drogo
                  do Redykojn, szpukuje. Kożdy zie, że to łu Łosiejki.
                  Łosiejki jo sia barzo bojołem, bo tam szpukowoło. Dokumentnie nie
                  bocza już wszystkiego, ziam tylko, że dusze chodziuły i straszuły.
                  Dizity w nowszych ciasach znane buły, że niedaleko zioski stała
                  Zeppelinhalla. Ale ło to mniejsze, bo z Dizit musiołem dali
                  wandrować, aby na chlyp sobzie zarobzić.
                  cdn
                  • rita100 Krótko przed Grynolem 22.03.09, 19:32
                    Krótko przed Grynolem, gdzie poszłem do drugiego przyjociela, spitołem sia
                    ludzi, jeko jest do niego najprostszo droga. Redzono mi, że mom nojpsierz jiść
                    dołem leszczynowem, i przez mrówkowo góra. Tam zobocze gburstwo po prawy
                    rance, gdzie na stodole mnioło buć gniazdo łod bociona.
                    Dycht richtig też szedem, bo z daleka poznołem Anulka, chtóra na pydach niosła
                    woda z szarynowych łąk. Kiedy, tek szedł blisko jeziora małego Pluszna ciajszko
                    mi sia zrobziuło na sercu. Patrzołem jeszcze na pole (słupy), chtóre tchsiuły w
                    wodzie a w kiedojszych ciasach służuły jeko słupy do mostu. Przez tan most
                    jechoł sobzie za downych dobrych lot bziskup
                    warnijski z Fromborka do Warszawy (nie ziedziołem tego, ale ludzie
                    do dziś jeszcze łopoziedajo ło tem). Przez ten most bziskup dostał
                    sia do Kucharzewa, gdzie przenocował i sia posiluł. Tem też
                    mnieszkoł jego kuchorz, chtóremu bziskup podorował cała zioska.
                    Ślinka jaż mi leciały na myśl, dlaczego mnie bezidnego i wtygnańca
                    dziś ten som nie może spotko los. Zostało jednak tylo na ślinkach,
                    musiołem dalej wandrować.
                    W Grynole zaprzangli mnie do cepów. Psierszego dnia już dostołem pampele a krzyż
                    mnie boloł jekby mnie byka pobodli. Snioć mi sia łodechiało łu tego przyjociela.
                    Przez jekiś cias musiołem łu niego wytrzymać, boby wróble na dachu zemnie sia
                    wyśniały. Barzi mi jednak tajskno buło za domem rodzinnem, lecz wziąwszy swój
                    panconek pod pocha, dalej szłem po Warniji.
                    cdn
                    • rita100 W Mojdach bułu różne dziwy 22.03.09, 19:35
                      Coprawda w Mojdach nie czułem sia początkowo jek w domu, bo jek
                      łobejrzałem sia w łokolicy, doziedziołem sia to różnych dziwów. Buły
                      tam djoble góry, a zierzchołek góry nazywoł sia Djoblica. Tam mnioł
                      mnieć djobeł swoje młode. Były tam również bycze doły i bycze góry.
                      Bułoby w tem najmniejszy strach, kieby nejekoś dewotka głosiła, że
                      na byczej górze bandzie zabzity ruski car. Przepoziednia buła
                      conajmniej sto lot staro, ale poziedano jo nom, że bando tam walczyć
                      na londzie i w pozierzu. Jo wtedy młody jeszcze nie zierzułem w
                      takie brydy, ale som sia w wojnie światowy przekonbołem, że
                      proroctwo buło prawdziwe, bo łokoło tych gór bzitwa w roku 1914
                      została łod mniamców wygrana.
                      cdn
                      • rita100 W Noglodach wuj wypraziuł richtszmaus 22.03.09, 19:39
                        W Noglodach mniołem sia zatrzymac łu wuja, chtóry akurat wyprozioł
                        richtszmaus. Nic dziwnego, że i mnie dostało sia kuchów, wosztów
                        bajetrskiego psiwa, psieczonki łod świni i czorniny z świaczkami.
                        Bułem wtedy sobzie jeszcze takem ramplokiem - na brumejzie grołem
                        dobrze, to też nie pitołem sia długo i zagrołem gościom mazura. I
                        potancowali sobzie ludziska, nakci do tanca, to i Warnijoki ziancy
                        ciongno jek do różańca. Na psiersze mniejsce tancowników wysunęł sia
                        Jandrys Palmowsków. Kazub jego jek łu gulona a włosy rozciochrane
                        furoł po jizbzie. Dobrze podcinoł z nopsiantka z swojo dziewczyno,
                        chcoiaż chodoki mu tylko klaprowali, a zokrok ziewoł sia jek klaty
                        na plecionkach. Druga pora, to teki baryła z Getkowa. Belon mnioł
                        jek landrot a głowa jek buber. Zidać buło że pot tlo ciurkoł mu po
                        łusinie a jek łobrocołsia kiele dziewczyny z czerwonym sznoptuchem w
                        ranku, to ludzie mózili: zidzita, Getkoziok kranci sie jek takie
                        motozidło. Jo som radowałem sia, że przyszuniułem sia do
                        rozweselenio gości. Brumejza chodziła mi w zambach jek taka zoga a
                        pufołem jek lokomotywa.
                        cdn
                        • rita100 Poznałem prazie cało Warnijo 22.03.09, 19:47
                          Dostołem za granie sozito nagroda, wuj som do mnie przystąpsiuł i
                          pociajstwoł bajerskem i kornusem. I dobrze buło mi łu wuja tak długo
                          jek ne poznano sia na mnie. "Szoruj sia zkąt przyszedesz".
                          Pomyślołem sobzie: niech cia kaczka pyźnie, niech cia wezno jasne
                          psierzyny. Joł, joł, albo trzeba tu robzić jek raker albo też dali
                          szukać sobzie przytułku.
                          Nazajutrz nie buło mnie już w Noglodach: Nie chciołem znać ziancyj
                          wuja, chtóry mnioł dla mnie syrce z kamniania. Łod tego ciasu
                          zaciołem wandrować naprowda. Nie bułem wandrojem na łurząd, ale
                          nigdzie długo nie wysiedziołem. Poznałem prazie cało Warnijo, bułem
                          w Gietrzwołdzie na łodpuście, bułem w Śwantolipce z łosiero. Bocza
                          jeszcze jek dziś, że ślubowałem sia poprazić - lecz kiedy namyślołem
                          sia, aby sia poprazić, przyszedłem do przekonania, że nic złego
                          nikomu nie zrobziułem, wszandzie tylko dobrze czyniułem.
                          cdn
                          • rita100 Przywlokem sia aż do lasu kiele Lengojn 22.03.09, 19:50
                            Trącołem sia po lasach, polach, łąkach. Skowronek mnie pocieszoł, kiedy nogi
                            już raniutko mi łodmaziały posłuszajstwa. Wlokem sia łobderty i głodny, a chto
                            mnie zidzioł daleko mnie wymijoł. Wtedy na ludzi patrzeć zacząłem z podełba.
                            Felowało mi łodwogi przemózić z łotwartem syrcem do przechodniów. Pewnego
                            zieczora przywlokem sia aż do lasu kiele Lengojn. Ze strachem łomnijołem żydowe
                            bagno. Może sobzie wystazić, że je z daleka to bagno zidziołem, to aż ciorki po
                            plecach mi chodziuły. Bocza jeszcze jek ludzie łopoziedali, że w tem bagnie żyd
                            sia łutopsiuł, kiedy z Lengojn nazod jechoł do Łolsztyna. Mnie jednak
                            łopatrznośc boska łod zguby łuchowoła i szczajślizie dała mi łominąć to bagno.
                            cdn
                            • rita100 Wtedy pustelnik mnie zatrzymoł 22.03.09, 19:53
                              Kiedy już zagrzebołem sia nogami kele jegliji, aby zmenczony łosnąć, poklepoł
                              mnie chtoś po barach. - Człozieku, tu spać nie możesz, przeziambisz sia. - Nie
                              brukuwołem mu dużo godoć, a już wzioł mnie pod ranka i poprowadziuł mnie do
                              swoji celi. Tu mnie łogrzoł i nasyciuł. Na drugi dziań mu za wszystko
                              dziankowołem i kiedy chciołem łodchodzić, wtedy pustelnik mnie zatrzymoł.
                              Pokutuj Winczaro - móziuł. I nichtby nie łuzierzuł, że ten pustelnik nie tylko
                              mnie nawróciuł, jek naprowadziuł mnie na dobro droga.
                              cdn
                              • rita100 Zgodziułem sia u gbura w Starym Wotamborgu 22.03.09, 19:59
                                Zgodziułem sia za dwa niedziele łu jednego gbura w Starym Wotamborgu
                                za parobka i przez kilka lot dobrze tam statkowołem, za co ten gbur
                                zaczoł mnie chwolić łu wszystkich ludzi. Naciułołem sobzie i kilka
                                tolerów a to dlatego, że nie psiułem i nie polułem cygarytów. Kiedy
                                goście do mojego pana przybyli, mnie zawsze sia co dostoło, bo bułem
                                przyjemny i łuczynny.
                                Nie ziam tylo czy to buł szczajście czy nieszczajście, że dziewoczki
                                zaczęły na mnie patrzeć, ledzie że mogłem sia łogonić.
                                Na kiermasie w Dizitach spotkołem sia z downiejszem znajomem, chtóry
                                sia nie mógł wydzizić, że tak fejn chodza i wiglondom.
                                - Słuchoj tylo, jokbym cia wrajuł do Gustulki z Majdów. Mo łona
                                dostać chałupa i pu włoski roli.
                                cdn
                                • rita100 Wyjechałem w rajby do Gustulki z Majdów 22.03.09, 20:04
                                  Chantnie ło tem słuchołem, ale pomiślołem sobzie, czuby łona mnie
                                  wzioła? Zgodziułem sia wyjechać na drugo niedziela w rajby. Kożdy
                                  chyba rozumneje, że łubrołem sia w niedzielno łobleka i to długi
                                  gejrok, chtórego pożyczułem sobzie łod mojego pana z Wotamborka, z
                                  butów mo zia rozumieć palce mi nie wychodziuły, to tesz łowużołem
                                  sia już jek za takiego brutkona.
                                  - A dzian dobry, dzian dobry, przyzitoł mnie łojciec Gustulki.
                                  Słuchołem, że jesteś dobrym gburem i psieniądz ziesz szanować. No
                                  ale łobocz sobzie nasamprzód swojo brutka. Łona siedzi w pajski
                                  jizbzie. My tu z rajkiem zostaniewa.
                                  cdn
                                  • rita100 Jo jestem Winczara i chciołem sia z tobo łożanić 22.03.09, 20:06
                                    Poszedem zatem do ty pajski jizby. Dile wypruszone buły bziołem
                                    psioskiem i zielonem kalmusem. Stół buł nakryty łobrusem. Na
                                    szlumbanku siedziała Gustulka, chtóra tak jek jo zaczerzieniuła sia.
                                    Podalim sobzie rance. Mniała spracowane a jek sia przyzitalim to aż
                                    chrubsiało, bo i moje rance buły jek rejbaska.
                                    - Jo jestem Winczara i chciołem sia z tobo łożanić, zamóziułem,
                                    łoczy moje chodziuły niespokojne, bo w jedny siułce chciołem łu ni
                                    wszystko łoboczyć.
                                    Nogi mniała trocha grube, ale to gbura nie razi, gamba jeko tako,
                                    zamby wyszczerzyła a mniała bziołe jekby buły z bruksi. Kiedy tak na
                                    Gustulke patrzułem, coroz barzi zaczynało mi syrce walić. Poczułem,
                                    że jo jo kochom i że bandzie dla mnie bziołka jek łulana.
                                    Tymczasem rajek handlowoł sia z łojcem. Łuper sia stary i chcioł,
                                    abym do gospodarstwa przyniósł jeszcze tysiąc tolerów, bo tyle buło
                                    akurat długu. Kiedy mu rajek jenosz tego łobziecać nie mógł a tylko
                                    500 tolerów, jednego konia i krowa, stary sia doł namózić. - Dobrze,
                                    zgodzom sia, myśla, że i Gustulka nie łodmuzi mi tego, że rozkoża. W
                                    tym jo wszedem do jizby z Gustulko. Ślim już pod ranko, a zidząc to
                                    stary, łucieszuł sia i zakrzyknoł - oj, co ja zidza, z wos pora
                                    jekbyście sia szukali. Nie darowało długo a łodbuły sia glandy i
                                    sztyry niedziele późni wesele.
                                    cdn
                                    • rita100 Przeszło kila lot 23.03.09, 20:22
                                      Weźta tero głemboczki łoddech
                                      • rita100 Re:Jechołem do Keźlin aby wrajić syna do Purdy 23.03.09, 20:28
                                        Żułem z bziołkó jek Bóg przykozoł, ale że lubziułem wandrować, nic w domu mnie
                                        trzymoć nie mogło. Czajsto wyjeżdzołem sobzie wozem do pobliskich wsiów,
                                        plotkujónc łotem i ło wszystkiem, co sia w świecie działo. Som nie ziam, jek
                                        przyszedem do rajanio drugim. Coprowda skapło mi zawdy cóś, kiedym dwuch młodych
                                        ludzi zrajuł. Pewnego dnia wyjechołem do Keźlin, aby łoboczyć, jek też stary
                                        Palmowski śwatuje a zarazem chciołem wrajić jego syna do Purdy na dobre
                                        gospodarstwo. Mniołem już wtedy szemla i letki wóz, to też podpodołem ludziom.
                                        Mózili mi, że już z daleka ziedzieli, że Winaczara jedzie. Kożdy buł ciekawy,
                                        kogo chce wyrajić, i co nowego w świecie, a to łodemnie mógł sia doziedzieć. Ło
                                        czem gbur mogł godać chiba tylko ło nowościach, chtóre sia działy w
                                        sójsiedztsie. Temu sia krowa spatarała, temu maciora przy łoproszeniu wszystkie
                                        prosioki pożerła, łu drugiego gbura znów konie mniały zołzy, tu banket, no i tak
                                        dali.
                                        cdn
                                        • rita100 Jół, jół wuju - hurmem mi łodpoziedali 23.03.09, 20:30
                                          Winczara jednak ziancy mnioł nowości - oj, pełni mniech, kożdy też go słuchoł
                                          jek ksiandza. Łotem ziedzioł dobrze Winczara. Dzieci z daleka mu sia kłoniali.
                                          - Niech bandzie pochwolony Jezus Chrystus.
                                          - Na zieki - zieków.
                                          - A stójta, poziedzta, czy jidzieta już ze szkoły ?
                                          - Jół, jół wuju - hurmem mi łodpoziedali. Pokochali mnie tak dzieci jek i starsi
                                          ludzie. Gdzie tylko do zioski zajechołem bułem jek w domu. Zieczorami całemi
                                          nieroz łopoziedołem bojki a znołem jich dużo.
                                          Mniołem czerwonó chustka do nosa, jek sia to łu noju mózi sznoptuch. Tubakierki
                                          nie szczandziułem. Bocza jeszcze jek w Zierckubzie łopoziedołem bojka ło
                                          zieziorce. Buło to tak.
                                          cdn
                                          • rita100 W Zierckubzie je bojka ło zieziorce 23.03.09, 20:32
                                            Downi nie znano łu noju garków żelaznych. Buły dzieszki. Pewnego dnia szło dwuch
                                            chłopów z Łolsztyna do Dizit przez dużuchny las. W lesie chłopy łoboczyli
                                            ziezierka, za chtóro sia puścili. Zieziorka z jednego zierzchołka przeskokuwała
                                            na drugi. Ten chtory niósł dzieszke skoczuł za zieziórkó. Gałajź sia złomała i
                                            chłopsisko spadło na ziamnia. To zidzioł ten drugi i buł w myśli, ze łón mu
                                            przed nosem zjodł zieziorka. Bzierze wtedy kawołki łod stłuczonego garka i wali
                                            niami po głozie nieboroka leżącego, krzycząc do niego:
                                            "Kedysz pożer zierciucha, to pożrij i garnucha".
                                            Joł ! smile
                                            cdn
                                            • rita100 Re:Stanislewo nazwa łod św. Stanisława 24.03.09, 21:26
                                              W kedojszych ciasach ziancy też zierzono w cuda niż dzisioj. Tak jek zierzono w
                                              znaki, zabobony, tak i w kara bosko. Łopoziem wom, co słuchołem łod staruszki
                                              kobziety ło ziosce Stanislezie, chtora leży na granicy warnijsko-mazurskiej. Że
                                              mózia prowda, sami sia przekonać dziś jeszcze możeta. Ludzie mózió, że
                                              Stanislewo nosi nazwa łod św. Stanisława, chtory mnioł tu kedoj mnieszkać. Za
                                              jego ciasów ludzie byli pobożni i pobudowali sobzie kościół. Po śmierci św.
                                              Stanisława ludzie sia barzi zepsuli, ło Bogu nawet słuchać nie chcieli. Bóg sia
                                              rozgniewoł i zesłoł kara na ludzi. Wśród zichru i bziskazić naciągnęła zielgo
                                              chmura, chtóra przez całe psiańć godzin zniszczuła całó zioska prazie. Tam,
                                              gdzie stojoł kosciół, łoczom łukazały sia trzajsaziska. Domy w pobliskości
                                              zginęły, a na jich mniejsce powstała woda z torfem zmieszana.
                                              Przez długie lata wymarłe miejsce nie zziedzioł żoden człoziek. Ciekawość jednak
                                              niechtórym nie dała spać, wybrali sia na botach z tyczkami ło długości 20 metrów
                                              i szukali gruntu, lecz na żodnem mniejscu tyczki gruntu nie dosiangły. Nocami,
                                              jek łopoziedajó starzy ludzie, około dwunosty godziny słyszano zwonki, jekgdyby
                                              zwonili na sanktus i podniesienie. Tak, to wcale nie bójka, to miała być prowda.

                                              Łodetnijta i pokrzepsijto sia tubakó i dali słuchajta jek Paweł Sowa noju
                                              Winczara prazi ło Stanislezie, bo to nie koniec na tem.
                                              cdn
                                              • rita100 Re:Stanislezioki znów popadli w grzechy 24.03.09, 21:27
                                                Łodetchnąłem i pokrzepsiułem sia tubakó i dali praziułem. Nie koniec na tam.
                                                Zaboczuli ło nieszczajściu, zioska znów zaludniała sia, a z ludźmi przyszła i
                                                rozpusta.

                                                Mnieszkańcy popadali znowu w grzechy, zgorszenia mnożuły sia. I poroz drugi ręka
                                                Boska strasznie skarała mieszkańców Stanislewa. Bóg zesłał drugem razem jenszo
                                                kara w rodzaju burzy i psiorunów. Trowa, chtóra na tem mniejscu porosła i buła
                                                posieczona, dicht sia spoluła. W ty bziedzie całe Stanislewo złożuło ślubowanie
                                                do św.Laurentyna. Wybrała sia pielgrzymka z świecami do mniasta Ziskupca,
                                                prosząc Boga o przeboczanie. Ślubowanie do dziś Stanislezioki dotrzymujó.

                                                Joł.
                                                cdn
                                                • rita100 Pojechołem do Likus do Klomfasa 25.03.09, 21:10
                                                  Ale powrocom do rzeczy. Nie darowało długo, a ludziska zaczyli mi sia redzić jek
                                                  takiego rechcanwalta: "Człozieku, poziec mi, czy jo mom wziojść Anulka za
                                                  bziołka ? albo czy Jonek jest psijokiem i bandzie statkowoł ?
                                                  Bocza jeszcze jek pojechołem do Likus do Klomfasa, chtóry chcioł zdać gburstwo
                                                  swoji córce Augustce. Mniała łóna coprawda grube nogi, nos czyrwony jek psijok,
                                                  ale gburstwo buło ło trzech włókach. Zajechołem do Klomfasa wozem kościelnem i
                                                  ziozłem Alołka Szydłowego z Keźlin. W drodze łuczułem go, jek mo sia zachować do
                                                  Agustki.
                                                  "Jo już ci łodrobzia wszystko", zapewniułem go, to też dobrem syrcem zajechalim.
                                                  Klomfos przyzitoł noju dość grzecznie, łobejżoł sobzie Alołka łod stóp do głowy,
                                                  wydokumentowoł sia czyje to konie i wóz, na chtórym przyjechalim. Kedim móziuł,
                                                  że te szkapy dostanie Alołek w posagu, to Klomfas aż sznurbort sobzie
                                                  podkranciuł z radości. Jo som łodrobziułem z Klomfasem. Napsierwuj nie chcioł
                                                  sia pogodzić na 3 tysiące tolerów, żądał zawdy 4 tysiące, kiedy jednak
                                                  łobziecołem mu, że Alołek jeszcze po matce dostanie coś, chantnie sia zgodziuł.
                                                  - Kiedy tylo sobzie sia łudodzó, to możewa sia już dziś jednego napsić. I
                                                  prowda, łudali sia sobzie a ponieważ Alołek mnioł ze sobó litr kornusu, zieczór
                                                  sia prandko zbliżuł.
                                                  Poczajstowano nos pszennami plincami "Łupsieklibym woma jecznicy, ale ludzie
                                                  mózió, że kokoszy rozgrzebzió rajby. Tak syci i troszka podpsici przyjechalim do
                                                  Keźlin. Alołek dziankowoł mi tyle razy, doł mi za fatygi tolera i kilka cygar.
                                                  cdn
                                                  • rita100 Zaklanty zamek na górze Sandity 26.03.09, 21:09
                                                    Kiedym jechali z Likus do domu Klomfasa, tak ni puć ni doj, przyszły mi na myśl
                                                    stare dzieje zaklętego zamku.
                                                    Droga nasza prowadziuła przez miejski las. Tam gdzie struga Łyna łokrążała góra
                                                    Sandity, zatrzymalim konie.

                                                    "Tu Alołku, poziedołem, jest sławna góra, gdzie stać mnioł niegdyś zomek. Kiedy
                                                    rycerz krzyżacki zaleCoł sia do jedyny córki pana tego zamku i z drogi cnotliwy
                                                    jó chcioł łodwrócić, dziewczyna nie zidząc żodnego retunku łuciekła łod tygo
                                                    rycerza i łutopsiuła sia w strudze Łynie. Ciało topsielca zdołano wydobyć
                                                    dopsiero w Bargfredzie. Dziś, Alołku, ludzie sobzie mówzió, ze zidzieli nad
                                                    strugó dziewica, chtóra lała sobzie woda na włosy. Zomek jest zaklanty i czekać
                                                    mo wyswobodzanio."

                                                    Zidziołem, że chłopok sia troszka przelonk, ale kiedym skonczuł mózić łodezwoł sia.
                                                    "Lontrus ten krzyżok, kiedy dziewczyna chcioł zgwołcić i jó nie poślubzić."
                                                  • rita100 Ło Alołku Szydłowskim 28.03.09, 22:45
                                                    Kiedy już tak rozpsisołem sia ło Alołku Szydłowskim, musza i wspomnieć ło niam
                                                    ziancy. Znołem go dobrze jek buł jeszcze małym niezkrozitkem. Kiedy ludzie
                                                    pitali: Alołku, czem bandziesz, on zawdy stanowczo łodpoziedoł, ze bandzie
                                                    ksiandzem. Trzeba wom ziedzieć, ze gbur warnijski, chtóry swojego syna w szkoły
                                                    posyła, przeznaczo go prazie zawdy na ksiandza. Napewno bułby Alołek łostoł
                                                    ksiandzam, kieby nie te kitle.
                                                    Pewnego dnia łodziedziułem łojca Alołka, chtóry mnieszkoł niedaleko strugi
                                                    wodajski. Prazie szykowali kłomnio na kwapy. Tylo jeszcze kutel wysporządzić
                                                    zbzić troszka trampel, i już bylim we wodzie. Alołek musioł tramplować i
                                                    wygoniać ryby z pod korzeni łolszynów. Woda mu sięgała nieros poza pas, ale
                                                    szurek jek dziki szedł tam, gdzie puchaniaŁo za rybami.
                                                    "Łojczulku, łojczulku, szczipok - łojczulek mu podstaziuł kłomnio a Alołek
                                                    goniuł szczipoka do kłomni.
                                                    Zaboczuł jednak, że znajduje sia kiele wądoła jagałoweego. Słuchać buło tylo
                                                    krzyk i chlust a Alołka nie buło zidać. Mo sia rozumieć, żem go z starem
                                                    Szydłowskem wyciągnęli.
                                                  • rita100 Patrz,coby kobzieta nie koślin buła. 30.03.09, 22:09
                                                    Kwapy juz sia smarzuły, a Alołek jeszcze zambami klaprował, siedząc kiele
                                                    żelaznioka.
                                                    Szurek podrostoł i Szydłowski kiedyś mi mówziuł, abym no niego wyszukoł brutka ?
                                                    Mnioła to być kobzieta niebrzydko, musiała mieć gburstwo zianksze jednak łod
                                                    starygo Szydłowskiego. Psioski mogły być w gburstzie troszka, ale nie za dużo.
                                                    "Patrz Winczaro na to, aby tam buło troszka łąk i lasku, bo wtedy dopsiero
                                                    gburstwo ma jakąś wartość. Ty nojlepsi ziesz, siuła jo moga Alołkozi dać, a jek
                                                    przydzie do czego, to i jełozica i dobrego zreboka mu dom. Ziesz, że Alołek nie
                                                    jest głupi, a zatem i jego kobzieta musi być dość mądro. Przedewszystkim ale
                                                    pobożno, bo nie chca, aby do móji familiji przyszła kobzieta koślin."
                                                  • rita100 To mniejsce dziś nazywajó 'na koniu" 30.03.09, 22:10
                                                    Szczajśliwy bułem kiedym młodó pora zraił, tym szczajśliwszy, że na takem weselu
                                                    zawdy bułem psierszy. Dla Winczary znajdowały się nojlesze psieczonki, kuchy i
                                                    gorzałka. Sadzano mnie blisko brutków. Szczajśliwszy bułem i wtedy, kiedy
                                                    placmistrz do mnie przyjechoł na siwku zapraszać na wesele.
                                                    Coprawdy przypominały mi sia ciasy, kiedy jeden placmistrz, jodąc zimó przez
                                                    pluśne jezioro, nie wróciuł do domu. Wjechoł na niezamarżnięte zdroje i
                                                    łutopsiuł sia razem z koniem. To mniejsce dziś nazywajó 'na koniu".
                                                  • rita100 Kiedy tero dużo rzeczy sia doziedzieliśta... 31.03.09, 20:05
                                                    Kiedy tero dużo rzeczy sia doziedzieliśta ło mnie, nie mogłbym nocy spokojnie
                                                    przespać, nie łopoziedawszy wom co też ten placmistrz wszystko móziuł. Zazwyczoj
                                                    buł to dobry mówca i łod niego zależało czy goście na weselu sia dobrze bazili
                                                    czy też nie.
                                                    Same już proszanie buło ładnie łułożone. Siwek i som placmistrz byli kistkami i
                                                    snureczkami przystrojone. Siwkiem wjeżdżoł do jizby i zaczół łod słów:

                                                    "Niech bandzie pochwolony Jezus Chrystus - na zieki zieków łuczczony. Nie
                                                    przyjeżdżam z rozkazu mojego lecz z rozkazu pańskiego łod pana brutkona a także
                                                    i łod pani brutki. Młode państwo dali wos prosić pana łojca z syneczkami ze
                                                    slebrnemi podkóweczkami, pani matka z córeczkami z jedwabnemi snureczkami.
                                                    Żebyśta moji prośby nie pogardzali, tylo na przyszły wtorek na dom weselny sia
                                                    stazili, na kurka psieczunego i na jednó i drugó szklanka psiwa brunatnego i na
                                                    ta bułka chleba, chtoró nom do Pan Bóg z nieba.
                                                    Z domu Bożego pojedziewa do domu weselnego, tam bandó starsi w karty, młodzi w
                                                    żarty, średni w koło a bandzie nam wszystkim wesoło.

                                                    Gdy jo ta mowa zakończom, konika mego do drzwierzy skroncam i wszystkem Panu
                                                    Bogu łodaja."

                                                    Placmistrz pokranciuł sia jeszcze koniem, trzasnół batam i wyjechoł z chałupy.
                                                  • rita100 I mnie przyzitali-mnie Winczara-rajka 01.04.09, 21:35
                                                    Dom weselny w tem czasie szykowoł sia do łuczty. Sojsiedzi przynosili masło, to
                                                    jojka, to kokoszy i gajsi, futrowali szczyrnym łowsem konie, chtóre, jechać
                                                    mniały z gościami do kościoła. W gejrokach gospodarze, w czornych dużych
                                                    chustkach albo twardych mickach gospodynie zjeżdzali sia na wesele. Bromy
                                                    weselne zitali jich, a z daleko słuchać buła muzyka., chtóra grała na wiwat. I
                                                    mnie przyzitali - mnie Winczara-rajka. Jeden muzykant groł na trombzie, drugi na
                                                    klarnecie, trzeci też na trombzie dopomogoł psierszemu a czworty romboł na
                                                    basie. "Biwat, biwat, Winczaro". Kiedy worek wyciągnołem i do czopki muzykantozi
                                                    tolera włożułem, na zdrozie moje jeszcze roz biwat zagrali.
                                                    Zjeżdzali sia goście i kto buł, siodł za stołem, aby sia posilić po długi
                                                    przejażdce.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Rżnijcie lod łucha do łucha bo... 02.04.09, 21:25
                                                    Najedlim i napsilim sia dobrze, bo do kościoła buła spora droga. W tem czasie
                                                    placmistrz kranciuł sia już na łoborze i co rusz patrzoł na zygarek. Doniosłem
                                                    głosem, zidząc, ze już cias do koscioła, zawołoł:

                                                    "Prosza panów muzykantów, aby wom struny niebrzmniały, panów przydonów i pani
                                                    przydonków, żeby wom nózki nie drgały, tylo moji prośbzie psilnie słuchali. -
                                                    Żegno wos łuszki i mniski i wszystkie towarzyszki, które wos przez tylo lot
                                                    łomywała, już ci wos ziancy łomywać nie bandzie, bo wos sia pozbandzie.
                                                    Do ty brutki koleżanki teroz jekim pospołu lotali i w psiosku grzebali a jek my
                                                    podrośli do karczuszki pośli, bok łobok na stołuszku siodali, rączki an szyja
                                                    zakłodali, teroz sia rozstaniem - biwat ji.
                                                    .... Muzyka rżnęła wtedy brutce wiwat.
                                                    - Panozie muzykontozie, ciongnoł dali placmistrz nie przed kogo innego, tylo
                                                    przed tego brutkona, zeby sia na rzeczy znoł i mnie szklonka psiwa na konia podoł.
                                                    .... Naturalnie dostał kufel psiwa, chtóre jednem szlukem wypsiuł.
                                                    "Rżnijcie łod łucha do łucha, bo posiluł gardło i ducha."
                                                  • rita100 Goście ruszyli do kościoła,baty tylko pankały 03.04.09, 22:29
                                                    Nastąpsiuł biwat i goście ruszyli do kościoła. Baty tylko pankały, a chtórego
                                                    konie kół łozies, ten chcioł pokozać, że jego szkapy nie znoszó, aby jeki wóz
                                                    przed niemi jechoł. Goście zaczęli sia zajeżdzać, buł krzyk i śniechy aż do
                                                    samego kościoła.
                                                    Placmistrz zajął zawdy psiersze mniejsce, to też i przed kościołem należało mu
                                                    do wszystkich jeszcze przemózić.
                                                    Wszyscy rozstsierali gamby i psilnie słuchali mowy placnistrza, chtóry na
                                                    siebzie długo nie kozoł czekać:

                                                    "Przeproszom wos nojprzód kochane muzykantozie, aby wom te instrumenta nie
                                                    brzmiały tak też i woma przydonki i przydoni, aby woma nóżki nie drgały, abyśta
                                                    wszyscy w tej sili spokojnie byli, moji mowy słuchali i nie gardzili. Pozdroziom
                                                    wos i kochane państwo i winszuja woma dnia dziesiejszego wszystkiego dobrego. I
                                                    woma małzonkozie winszuja szczajścia wszelakiego i błogosłaziajstwa Bożego. Gdy
                                                    ten śwat przez sześć dni buł stworzony, wtedy to już stan mołżajski na początku
                                                    śwata łod Boga buł postanoziony, to też i jo tu przez wos państwo śniele
                                                    występuja i nojprzód woma błogosłaziajstwa boskiego winszuja."
                                                  • rita100 Do Pani Matki 04.04.09, 22:23
                                                    "Ech, buł ci jo i w innych krajach i tam dobrze bywalo, ale że mnie dzisioj
                                                    prazie tutaj nojlepsi spodobało. Gdybym sia ło tem prandzej buł doziedzioł,
                                                    tobym sia buł przed wos państwo z lepszó mowó przyszykowoł, ale że mnie ta
                                                    brutka ło tem nic nie poziedała, tylko mi teroz nojprzód rodzice przeproszać
                                                    kazała. Ech, ta córeczka wasza w rozkoszach waszych zawdy chodziuła, łona i przy
                                                    pracy psilnó buła a do kościoła tem barzi sia spsieszuła. Dom karczemny z daleko
                                                    łomnijała. W złe kompanje nigdy nie wstępowała, do tego wszystkiego wyśta jó
                                                    cnotlizie nałuczali, w złe kompanje chodzić zakozywali, ach jek gwołt trosk nad
                                                    nió wycierpsieli, gdyście jó w macierzyńskim żywocie nosili, a jeszcze wy
                                                    ziankszó boleść mnieli i nad nió wycierpsieli, gdyście jó na śwat porodzić
                                                    mnieli. Zato wszystko łona wom tero mnile dziankuje. Gdy wos w ty sili już
                                                    łodstępuje, nie żądo łóna łod woju nic janszego tylo błogosłaziajstwa, wy ji też
                                                    tego nie żałujcie, tylo błogosłaziajstwa Boskiego na wszystko dobre ji tero
                                                    winszujcie."
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Do Pan Łojczulka 05.04.09, 21:27
                                                    "Przeproszom wos tero kochani łojcze, jek ziele żeście nad nió wyścierpsieli,
                                                    gdyźcie na ji łutrzymanie tak ciajżko pracować musieli, zato też wszystko łona
                                                    woma mnile dziankuje. Gdy wos w tej sili łodstampuje, nie żąda łóna łod wos nic
                                                    innego tylo błogosłaziajstwa Boskiego, wy ji też nie żałujcie błogosłaziajstwa
                                                    Bożego a wszystko dobre ji winszujecie. Ech, moji kochani rodzice, jeżeli mi
                                                    tero zierzyć nie chcecie, to wy sia ponownego przykładu somni nałuczycie, iż,
                                                    gdy stary Tobiosz młodemu Tobioszowi błogosłaziajstwo som Bog zesłoł Anioła
                                                    Rafaela, aby szczajślistwó drogó prowadziuł młodego Tobiosza do Raguła, tak też
                                                    temu mężowi Ragułozi, chtóri tylo jó jednó córeczka posiodoł, mówzi łon do niej
                                                    te słowa Boże - doj ji szczajście kożdy sili, gdy wychodzili łod łojca i matki w
                                                    dalekie krainy."
                                                  • rita100 Ech, przeproszom wos kochani bracia 06.04.09, 21:19
                                                    Ech, przeproszom wos tero łobywatelów i wszystkich przyjacielów łod małego do
                                                    zielgiego, bo łona noju tero przeproszać nie może, tylo sobzie w duchu mózi,
                                                    ach, mój zielgi Boże. Ech, przeproszom wos tero kochani bracia, chtórzyście z
                                                    pod jedny wnętrzności, wy sia też ba mnie nie gniewojcie, tylo sia mnile zemnó
                                                    żegnojcie, uważcież co łod dziś nastanie długie z noma rozłączanie. Ale gdy już
                                                    tak być potrzeba, wnosza moji prośby ło pomoc do nieba, abychmy sia w zieczny
                                                    sili szczajślizie z sobó połączyli, co nom doj Boże miłosierdzia Boskiego przez
                                                    ducha śwantego.
                                                  • rita100 Re: Ech, przeproszom wos kochane 07.04.09, 22:06
                                                    Ech, przeproszom wos tero kochane siostry, wy sia na mnie gniewojcie, tylo sia
                                                    mnile ze mnó żegnojcie. Ech, przeproszom wos tero wszystkie towarzyszki i
                                                    kompanki, wy sia też na mnie nie gniewojcie, tylo sia mnile ze mnó żegnojcie,
                                                    wy to sobzie, co mnie sia stało, dzisioj to wom sia jutro stać może.
                                                    Ach, moji łukochani rodzice, jekó zielgó wy radość mocie, tak jek negdyś
                                                    Nojswantsza Marja Panna zielkó radość mniała, gdy syna swego w jerozolimskim
                                                    kościele Bogu Łojcu łofsiarowała. Choć aż som Szymon spraziedliwy mniecz ji
                                                    straszliwy pzepoziedoł łona na to niedbała, bo ji radość buła zianksza nad
                                                    Szymonowe przeposiedanie. Tak też i wy rodzice takó zielkó radość mocie, gdy
                                                    takó dostojnó córeczkę z zielonym zioneczku do kościoła do ślubu śwantego
                                                    przysyłocie.
                                                    Tam bandzie kapłon w bziołó kómżó łubrany, gdy to dwoje ludzi bnandó ślub
                                                    łodbzierali, pśieszczonki sobzie dawali i z palca na palec przetykali.
                                                  • rita100 Gwarno buło wszandzie 22.04.09, 22:22
                                                    W drodze powrotny konie leciały jek ptoki, sądzić buło można, że wygłodniały,
                                                    nojziancy jednak prawdopodobnie tak prandko leciały, bo jim bat dokuczoł.
                                                    Ale i muzikanty już sia szykowali, zidać buło gospodarstwo, dom weselny.
                                                    Na łobziod smaczny zaproszoł placmistrz słowami:
                                                    "Moji państwo, kochani, siedźta tero kiele stołu, aż łobejdziem z talerzami w koło."
                                                    Gwarno buło wszandzie, jeden zerknął na drugiego łokem, aby łobaczyć, co też
                                                    kucharka nawarzuła za jedło. Zmóziono przed jedzaniem pobożny pocierz, jedni z
                                                    pobożnością, drudzy z strachu, aby temu, chtóry nie zmózi pocierza, w gordle
                                                    gnot nie łutchciuł.
                                                    - Wej Winczaro, jek wszyscy draszujó, pewnie jim czornina smakuje, roześmioł sia
                                                    chtóś z gości.
                                                  • rita100 Muzyka rznoła łod ucha 23.04.09, 21:35
                                                    Placmistrz łobejrzoł sia po wszistkich gościach jek po łofsiarach swoich. Zaczół
                                                    zaś mózić i nałuczać to brutka, to brutkona, to rodziców, to młodzieńców. Przy
                                                    końcu dodał powszechny znany toast.
                                                    - Gdy jo t mówka koncza i do tych panianków sia nakroncom, a żeby sia na rzeczy
                                                    znali i swoje kieszonki łodtworzali, i ne godali, tylko złotóweczkami narzucali.
                                                    - A przed tó pani brutkó i pana brutkona, żebyśta jim biwat zagrali, zeby za rok
                                                    córka Trudka doczekali, ale lepsza bułaby chwała, gdyby syna Mnichała.
                                                    Muzyka rznoła łod ucha, bo taki biwat łopłaciuł sia sozicie.
                                                  • rita100 Ach kaczki złote flaczki 24.04.09, 22:58
                                                    - Ach kaczki złote flaczki - ktoś zanucił zidząc na tolerzu nie mniajso
                                                    świnskie, ale kaczyna.
                                                    Placmistrz zidząc rozradowane twarze wyciongnoł z kieszeni tolera, polożuł go
                                                    zobzie na talerz i rozpoczół swoje żniwo. Rozpoczął łod brutki mózione:
                                                    - To królewskie łoblicze podskakuje (toler na talerzu) bo łu pani brutki ziancy
                                                    czuje, - biwat ji, biwat ji.
                                                    - Już co łóna z jednego szypełka dała a z drugiego dać jeszcze łobziecała -
                                                    biwat ji.
                                                    Placmistrz łobchodziuł wtedy wszystkich, kożdamu coś śniesznego poziedoł.
                                                    Ziedzioł, ze tylo tak może nazbierać pełnó pacia psianiendzy. Placmistrz w tem
                                                    dniu buł nojbogatszym człoziekiem w ziosce. Kiedy swoje zrobziuł, popraziuł
                                                    sobzie czupryna, łusiod sia do stołu i najot sia po gbursku.
                                                    - Toć prowda do kaduka morowego, móziuł do swojego sójsiada, człoziek jest na
                                                    weselu, naje sia, napsije, a na drugi dziań zaś głodny.

                                                    *pacia, picia - skarpeta
                                                  • rita100 Wyzijali sia przy tońcu 26.04.09, 08:36
                                                    Weselniki rozsiedli sia po wszystkich jizbach. Starsi grali w karty. Gietkoziok
                                                    nojbarzi przy tem stole komanderowoł. Łogroł też prazie dicht Diziczoka, chtóry
                                                    pufoł z złości.
                                                    Chłopoki i dziewczoki wyzijali sia przy tońcu, a bziołki łobchodzili to
                                                    karciorzy, to tańcowników, to popsijali sobzie czerwone zinko i przygryzali
                                                    psierniki i torty.
                                                  • rita100 Re: 26.04.09, 22:11
                                                    przerwa - prazie kóńczywa
                                                    "I jo bułam na tym weselu, mniołam klejd z papsieru, buty śklanne, kapelusz z
                                                    pomozki. Jak-em jechali do kosz'czioła, buła gorączka, to m'i szie kapelusz
                                                    roztopsiuł, jakiem szli po cementowych trepach do kosz'czioła, to m'i szie buty
                                                    potłukli, a jakiem jechali s kosz'czioła, podoł desz'cz, to m'i szie klejd
                                                    rozleczioł."

                                                    z bajecek warnijskich
                                                    klejd - suknia
                                                    pomozka - masło
                                                    trepy - schody
                                                  • rita100 Re: 27.04.09, 20:26
                                                    abo jinsze:

                                                    "I jo buła na tym biesiadniku, to takie ładne buło. Sukienke mniołam z papsieru,
                                                    żonek z masła, buty z glomzdy. Jekem tancowała, obleka sie poderła, masło
                                                    zleciało, buty, jakem skokła, to sie rozlecieli, dwa durki w nosie i skońcyło sie.

                                                    z bajecek warnijskich
                                                    z glomzy - z sera
                                                    obleka - ubranie
                                                  • rita100 Och tak, buły to ciasy 29.04.09, 21:30
                                                    Och tak, buły to ciasy. Nie doczekowa sia już jich. Dziś młodzioki sami sobzie
                                                    wybzierajó bziołki, ciasami prowadzó sia aż kikla lot.

                                                    Niech wos wszistkich palaruch weźmie, pomiślołem sobzie, bo to łobraza boska.
                                                    Pod rankó sia wlokó jek takie niewstydniki. Wejta jeno, potam takie ludzie
                                                    mózió, że jim matka i łojciec mo dać swoje błogosłaziajstwo. Warto jich
                                                    nojpsierwu przegonić bez suchy las i nałuczyć moresu.

                                                    No ale wiboczta mi, żem na woju wyzywoł, toć jestem tylo Winczara. Dla mnie już
                                                    nie ma śwat, bo stary jestem i nie moga sia przyłożyć do dzisiejszych ciasów.
                                                    Dla woju młodziaków i dziewczoków to napsisołem, abyśta sia choćby w to wcytali.
                                                    Do woju przemóziuł łostatni z rajków.
                                                    Chłopoki i dziewczoki szanujta to, co wom jeszcze pozostało po waszych łojcach i
                                                    matkach.
                                                    Łostańta dobremi Warnijokami i Warnjoczkami.
                                                  • rita100 Re:słowniczek 29.04.09, 21:32
                                                    słowniczek
                                                    bary - ramiona
                                                    babojandza - ślepa babka (gra)
                                                    belon - brzuch
                                                    bot - łódka
                                                    boczyć - pamiętać
                                                    brukować - potrzebować
                                                    brumejza - organki
                                                    brutka - narzeczona
                                                    brutkon - narzeczony
                                                    brydy - gadania
                                                    burek - kudłaty pies
                                                    buber - bób
                                                    bziodować - mocować
                                                    bziołka - kobieta
                                                    chrupsić - chrupać
                                                    ciurkać - ciec, kapać
                                                    cygaryty - papierosy
                                                    dich - zupełnie
                                                    felować - brakować
                                                    gulon - indyk
                                                    grot - kość
                                                    gwołt - wiele
                                                    jeglijo - sosna
                                                    jecznica - jajecznica
                                                    jełozica - jałowica
                                                    kazub - tułów
                                                    kedojsze - dawniejsze
                                                    keta - łańcuch
                                                    kermas - kiermasz
                                                    kitojka - szal na szyję, chusta
                                                    kitel - suknia
                                                    kuchy - placek
                                                    kur - kogut
                                                    klaty - łaty, szmaty
                                                    klatnik - gałganiarz, smaciarz
                                                    kłomnio - ręczna sieć do łowienia ryb
                                                    koślin - niekatolik
                                                    łudać sia - podobać się
                                                    łolekować - krzyczeć
                                                    łusina - czoło
                                                    matelka - medaljon
                                                    naciułać - nazbierać
                                                    nieskrozitek - niegrzeczny, nieusłuchany
                                                    nopsiantek - obcas u trzewika i kromka chleba
                                                    pacia - pończocha
                                                    panconek - tłumoczek
                                                    pampele - odciski
                                                    przydonka - druhna
                                                    przydon - druh, drużba
                                                    przyjociel - krewniak
                                                    pyznąć - kopnąć
                                                    raker - gałgan
                                                    rek - rak
                                                    rajek - swat
                                                    rajbaska - tarka do kartofli
                                                    siułka - chwilka
                                                    siuła - wiele, ile
                                                    spaterać sia - zdychać zniszczyć się (o zwierzętach)
                                                    snureczki - wstążeczki
                                                    szemel - siwek albo stołek
                                                    szpigel - lustro
                                                    struga - rzeka
                                                    sznoptuch - chusteczka do nosa
                                                    szulnistrz - nauczyciel
                                                    szurek - chłopiec
                                                    szylować - płukać
                                                    tchsiuły - tkwiły
                                                    trampel - deptak do straszenia ryb
                                                    trącać sia - wałęsać się
                                                    truś - królik
                                                    wciurko - wszystko
                                                    wrajić - wżenić
                                                    zoga - piła
                                                    zokrok - surdut
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka