Gość: Ingo
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
19.11.03, 13:31
SOCHACZEW. Wszyscy wierzą, że to tu
Z GAzety stołecznej:
osa, paw 18-11-2003, ostatnia aktualizacja 18-11-2003 23:39
Niemal wszyscy w Sochaczewie i okolicach na hasło "lotnisko" powtarzają jedno
nazwisko: poseł PSL Zbigniew Komorowski wykupił ziemie sąsiadujące z pasem
startowym. Wszyscy wierzą też, że kiedyś znów pojawią się tu samoloty.
- Może by się coś wreszcie zaczęło dziać, bo na razie nie ma tu nic, a
zwłaszcza pracy - mówi młoda, bezrobotna mieszkanka wsi Czerwonka, którą od
lotniska dzieli tylko las. Ludzie chodzą tam teraz na grzyby.
Przez jedną z licznych dziur w ogrodzeniu z drutu kolczastego z łatwością
przedostajemy się na wojskowy teren. Za szpalerami równo przyciętych drzew
morze dzikich krzaków obrastających pas startowy. W dali majaczą hangary i
pusta wieża strażnicza.
- Samolotów nie ma od dawna, kiedyś latały nawet w nocy - przypomina sobie
Halina Kowalska, do niedawna sołtys wsi Kaźmierów, która nie ma nic przeciwko
temu, by loty zostały wznowione. - Wysiedleń się nie boimy, hałasu też -
zapewnia.
- Ludzie się cieszą, bo już poseł Komorowski ziemię skupuje - przytakują
Krystyna i Franciszek Szajewscy z Czerwonki.
Rzeczywiście tereny otaczające byłe lotnisko wojskowe należą dziś do Bakomy,
a właściwie do głównego jej udziałowca Zbigniewa Komorowskiego, wpływowego
posła PSL. - W sprawie lotniska stoję z boku, bo nie chcę być posądzonym o
prywatę - kryguje się Zbigniew Komorowski. 150 ha ziemi dzierżawi od
dziesięciu lat, kupił je na własność przed rokiem. - Pobudowałem się zaledwie
kilometr od pasa planowanego lotniska. Jeśli ono powstanie, będziemy musieli
się wynieść, choć jako człowiek po 60. planowałem osiąść tu na stałe. Ale
trudno, hamować rozwoju nie mogę, więc w razie potrzeby przeniosę się -
deklaruje poseł PSL.
Mimo zagrożenia hałasem optymistycznie na reaktywację lotniska patrzą też w
samym Sochaczewie. Nawet mieszkanka osiedla kolejowego leżącego na torze
startów i lądowań po krótkim wahaniu mówi "tak": - Byłby pewien kłopot, ale
za to ile pracy! - rozmarza się Wanda Jasińska.
Temat lotniska wielokrotnie gościł na antenie popularnego w okolicy Radia
Fama. Jego prezes Grażyna Czubacka przyznaje: - Z wypowiedzi naszych
słuchaczy wynika, że w lotnisku widzą więcej plusów niż minusów, dlatego
ludzie popierają tu starania władz samorządowych.
Za ofertą Sochaczewa są też samorządy Żyrardowa, Łowicza i Błonia. -Na
terenie byłego lotniska wojskowego w Bielicach kiedyś stacjonował pułk
lotniczy. Wojska już nie ma, ale część kadry nadal mieszka w naszym mieście -
mówi Andrzej Wach, rzecznik starostwa sochaczewskiego. Daje do zrozumienia,
że Bielice łatwo ożywić, przywracając im dawną funkcję, tę samą, jaka
rozsławia podkrakowskie Balice.
Rzecznik wylicza atuty lokalizacji koło Sochaczewa: 54 km od Warszawy
("Wicepremier Pol stawiał warunek, by było to nie dalej niż 50-60 km od
stolicy"), przy obwodnicy tirowskiej do Grójca, zaledwie 8 km od miejscowości
Wiskitki, gdzie ma być węzeł budowanej autostrady Wschód -Zachód ("Ma być
oddana w 2007 r."), z dostępem do bocznicy kolejowej połączonej ze
zmodernizowaną magistralą Berlin - Poznań - Warszawa. Dorzuca atrakcje
turystyczne: Żelazową Wolę i Puszczę Kampinoską. - 750 hektarów byłego
lotniska ma dziś jednego, państwowego właściciela - Agencję Mienia
Wojskowego - podkreśla Andrzej Wach. - To uprościłoby procedurę przejmowania
gruntów. A gdyby teren okazał się za mały, istnieje możliwość dokupienia
kilkuset hektarów - dodaje rzecznik starosty.