debest3
11.08.10, 22:01
wróciłem dzisiaj z Katowic,podjechałem pod aptekę,wykupiłem receptę.Chciałem
wziąść od razu leki.Poszedłem kawałek w kierunku szpitala wojskowego.Niedawno
wyremontowano tam na pobliskim skwerku fontannę,ustawiono odpornowandalowo
ławeczki,posadzono tuje,jałowiec,kwiaty,wytyczono alejki.Siadłem na ławce
popatrzyłem na fontannę,jak rozpryskuje się woda,mieni w słońcu.Czary!
Od wody z fontanny szedł ożywczy powiew,woda jakby dotykała mojej
twarzy.Czary! Nie było tam słychać zgiełku miasta,samochodów na ulicy,jakby to
nie było centrum miasta.Czary!Drzewa dawały cień,rosną tam wielkie dęby i
świerki,posadzone jeszcze przez Niemców,przez liście światło słoneczne wpadało
jak przez kratkę.Czary!Oparłem łokieć na ławce podparłem głowę i siedziałem
ciesząc się że upał mnie tu nie sięga,jest spokojnie chłodno.Czary!...i nagle
poczułem dziwny smród,obejrzałem sie do tyłu,dwa metry ode mnie stała sobie
para nastolatków.Oboje mieli psy na smyczy.Ten ,którego trzymała dziewczyna to
mieszaniec pitbulla..Przygarbiony w charakterystycznej pozycji...zrobił co
miał zrobić,pozostawiając ogromną górę g..a...a parka jakby nigdy nic poszła
sobie dalej...i to już nie były czary,magie prysła i ulotniła się pod naporem
obrzydliwego smrodu...
To tyle,Wasz czarodziej