Wymienili mi wreszcie to okno. Kawę na klepkę wylali. A klepka jest
nielakierowana! Aaaa! Trzy razy wilgotną ścierą tę klepkę musiałam przelecieć.
Ale już wszystko na swoim miejscu. Tylko firanek w oknie brak, bo okna jeszcze
nie domyte, a firanki schną.
Po wysprzątaniu tego wszystkiego jeszcze na sambę poleciałam (już
przedostatnie zajęcia były, buuuu...). Wracając szwagierka mnie na zakupy
wyciągnęła. Zakupy miała robić ona, ale jakoś ja wracałam z większą siatą

Teraz kończę piwko i padam do wyrka. Spaaaać!