sarah_black38
23.08.08, 21:09
Wróciliśmy dziś około pierwszej w nocy. Było super. Przeżyliśmy i
gumę po drodze, awarię samochodu ( w Pszczółce naprawiali nam auto
trzy godziny), chorobę siostrzeńca, Ania w Żarnowcu ( koło
elektrowni wodnej ) spadła z ławki i pobiła głowę, następnego dnia w
pensjonacie pobiegła po piłkę i o framugę drzwi rozcięła łuk
brwiowy. W związku z tym zaliczyliśmy szpital w Pucku, a potem
chirurgię dziecięcą w Wejcherowie. Założyli jej dwa plastry
zabliźniające i na strachu się skończyło. Zdjęcie RTG pokazało,że ma
dość twardy łepek.
No i poza tym pogoda była w kratkę. Dwa dni plażowaliśmy, mam
spalone plecy. Ance morze b. się spodobało, bawiła się w piasku i
czuła respekt przed falami. Zwiedziliśmy cały Półwysep Helski (
jestem trochę rozczarowana tymi modnymi kurortami), fajne były
bunkry.Byliśmy też w Łebie na wydmach. Było cudnie, wydmę Łącką ( 42
m n.p.m.) Ania zdobyła raz dwa ....... byliśmy zdumieni jej siłą i
witalnością. Była w swoim żywiole. Byliśmy jeszcze w Gdyni ( biedne
te ryby!), na molo w Sopocie, w Gdańsku w IKEA ( he he , u nas nie
ma), centrum zrobiliśmy przejazdem ( przez awarię naszego grata nie
byliśmy na starówce, w mordę jeża).
Wracając do domu zahaczyliśmy o Malbork i zwiedziliśmy zamek. Byłam
pod wrażeniem, podobało się nam i przewdonik był super.
Droga powrotna z malborka zajęła na sześć godzin. Najgorsza była
nasza ósemka , istny Sajgon, tirów może z milion spotkaliśmy po
drodze no i oczywiście wypadki, brrrrrrr....
Spłukaliśmu się z kasy, ale było warto!A tak się nie chciało wracać
do rzeczywistości.......................