somepoint210
09.01.07, 20:01
Tak mi sie jakos skojarzylo ogladajac zaprzysiezenie w dzien Nowego Roku 54-
go z kolei gubernatora stanu Nowy York. Zmiana jakosciowa. Gubernator Eliot
Spitzer wypowiedzial wazne slowa. Slowa, ktore z powodzeniem odniesc mozna do
Slaska, nie do wojewody, ktory niestety nie jest wybierany w wyborach
powszechnych, choc powinien, ale do np; prezydentow Katowic i Gliwic.
Zapadly mi gleboko nastepujace slowa gubernatora;
"The state has been faced with burdensome property taxes and the health care
we can't afford; in the jobs that have disappeared from our upstate cities
and the schools that keep failing our children;
-i slowa najwazniejsze;
in the government that works for those who hold office - not those who put
them there"
I tak zastanawiam sie, czy ktoregokolwiek z prezydentow wybranych w ostatnich
wyborach i juz zaprzysiezonych stac byloby na wypowiedzenie takich slow? Czy
Uszok i Frankiewicz, choc wybrani ponownie powinni takie slowa wypowiedziec?