Gość: MirosławNaleziński
IP: 213.134.152.*
15.02.05, 14:56
Gal Anonim
------------------------------------
Kto uznał, że forma Gall Anonim jest jedynym właściwym zapisem?
O znanym kronikarzu można przeczytać - Gall Anonim, Anonim zwany Gallem
(przełom XI i XII w.), autor najstarszej kroniki polskiej w języku łacińskim.
Przypuszczalnie był Francuzem (stąd nazwa Gall).
Nieznany z imienia, autor najstarszego znaczącego dzieła polskiej
historiografii średniowiecznej napisanego po łacinie, został przez Marcina
Kromera (1512-1589), nazwany Gallem. Kromer doszedł do wniosku, że jej autor
był Francuzem i dlatego nazwał go Gallusem (łac. Gallus - Francuz) i od XVI
wieku - za sprawą Kromera - przydomek ten się przyjął.
Prześledźmy poniższe rozumowanie.
Galia - nazwa nadana przez Rzymian obszarowi zamieszkanemu przez plemiona
celtyckie. Po podboju Galia (łac. Gallia) została podzielona na kilka
prowincji: Galia Przedalpejska (Gallia Cisalpina) znana też jako Galia
Bliższa (Gallia Citerior); Galia Zaalpejska (Gallia Transalpina), znana jako
Galia Dalsza (Gallia Ulterior). Widoczne różnice - po polsku Galia, w wielu
innych językach (nie tylko w łacinie) - Gallia.
Przy okazji spójrzmy na nazwy innych francuskich krain historycznych,
np. - Owernia/Auvergne, Sabaudia/Savoie, Langwedocja/Languedoc. Kraina
Limousin powinna nazywać się po polsku Limuzynia/Limuzynii. Chyba ładniej,
niż Limuzyna, a tak właśnie mawiają w wielu językach (limousin) na duży,
luksusowy (często bajerancki) samochód osobowy.
Galinizm to metoda ułatwiająca początkową naukę muzyki (opracował Francuz
Galin). GAL (Gdynia-America Line) to przedwojenna polska linia żeglugowa.
Podobnie piszemy gal (jednostka przyspieszenia liniowego w układzie CGS na
cześć Galileusza). W tych przypadkach nie mamy problemów z pisownią
(oczywiste a pojedyncze l). Problemy zaczynają się (choć je rozwiązano
zgodnie z polskim językowym zwyczajem) z nazwą pierwiastka gal - piszemy
identycznie, mimo że wyraz źródłowy posiada zdwojenie tej litery (łac.
gallium od łac. Gallia - kraina Galów, obejmująca głównie tereny obecnej
Francji). Co ciekawe, odkrywca tego pierwiastka, Paul Émile Lecoq de
Boisbaudran, przy okazji uczczenia starej nazwy swej ojczyzny, nawiązał do
swego nazwiska, bowiem le coq to 'kogut', czyli po łacinie wspomniany gallus
(wszak kury, indyki oraz inne drobiarskie ptactwo, w naukowej nomenklaturze
zawierają nazwę... Gallus), zatem ugrylował dwa problemy na jednym grylu
(chyba nie - ugrillował dwa problemy na jednym grillu?!).
Jeśli świadomie ustalono, że termin Gal/gal ma więcej niż jedno
znaczenie, jeśli zrezygnowano z postaci Gall/gall, to oznacza, że zasady
tworzenia polskich wyrazów uznano za ważniejsze niż ryzyko ewentualnych
nieporozumień. Zatem przyjęcie owego wyrazu do naszego słownika (niezależnie
od pochodzenia - l/ll) powinno być na tyle sugestywne, aby ustalić pisownię
podobnych wyrazów w sposób podobnie jednoznaczny, czyli z jednokrotną literą
l!
Podobnie jest z wyrazem galon. Z języka francuskiego to naszywka ozdobna
(przy mundurach), zaś z angielskiego - jednostka objętości, choć w
oryginałach pisane na dwa sposoby (fr. galon, ang. gallon). Aby uchronić się
przed nieporozumieniami można było wprowadzić polskie słowa galon/gallon,
jednak zrezygnowano z owego rozróżnienia - ponownie zwyciężyła jedna z zasad
tworzenia polskich wyrazów, nawet za cenę nieporozumień. Ponadto mamy kolejne
znaczenie słowa gal - to również galon jako wspomniana jednostka (zatem
ponownie nie gall!).
Czy może być kraina Gallia z Galami albo Galia z Gallami? Czy znamy
podobne przypadki? Czy zaaprobowalibyśmy nazwę państwa Hollandia z
mieszkańcami Holendrami albo nazwę Holandia z Hollendrami?
Legendarny żaglowiec-widmo to Latający Holender (ang. Flying Dutchman).
Jego pojawienie się wróżyło śmierć. Tym imieniem nazwano klasę jachtu.
Ryszard Wagner skomponował operę (niem. Der Fliegende Hollander). W wielu
językach Holender/holender ma zdwojone l (również ros. gołłandiec), jednak
niezależnie od znaczenia (żaglowiec, figura sportowego łyżwiarstwa,
mieszkaniec Holandii) przyjęto "polski pojedynczy punkt widzenia - pisania i
mówienia".
Wyraz hol piszemy z pojedynczym l, niezależnie od znaczenia - 'lina do
holowania' oraz 'przedpokój, korytarz', choć pierwsze pochodzi z języka
niemieckiego (jedno l), zaś drugie - z angielskiego (hall 'sala'; przy
okazji - zapomnijmy o "polskim" wyrazie hall [hol]!).
W naszym języku zdwojone l występuje, jeśli wyraźnie je wymawiamy
(Allach/Allah, ballada, flotylla, idylla).
Powróćmy do Galów. Wielu władców nosiło to imię, które może dzisiaj
śmieszy wspomnianą ptasią drobnicą, ale kiedyś było powodem do dumy. Niejaki
Gallus Flavius Claudius Constantius Iunior (III w.) był synem Juliusza
Konstancjusza i Galii (syna określono po łacinie, ale dane rodziców
spolszczono).
Nawet starożytną nazwę spolszczono zgodnie z zasadami naszego języka -
Juliusz Cezar o wojnie galickiej rzekł był: Gallia est omnis divisa in partes
tres (cała Galia dzieli się na trzy części). Opisując dzieje sprzed ok. dwóch
tysięcy lat, encyklopedia Wiem/Onet stosuje jedynie pojedyncze l. Oto kilka
przykładów: Konstantyn III - uzurpator w Galii (V w.); Postumus (?-269) -
uzurpator rzymski w Galii; Dionizy (?-280), święty (Saint Denis) - apostoł
Galii, patron Francji; Auzoniusz (ok. 310-395) - poeta i retor rzymski,
działający w Burdigali w Galii (obecnie Bordeaux we Francji); W V w. p.n.e.
tereny Francji opanowały celtyckie plemiona Galów, którzy wyparli pierwotną
ludność - Iberów i Ligurów; Skłócone państewka Galów zostały podbite przez
Rzymian w I w. p.n.e.
Zatem, mimo że słownictwo dotyczy czasów starożytnych, to jednak
zastosowano nazwy - Galia, Gal, galijski (nie - Gallia, Gall, gallijski, choć
mamy Tallin/talliński).
Tamże jednak można znaleźć pewne niekonsekwencje, choćby: Grzegorz z
Tours (538/539- 593) - kronikarz gallorzymski. Pochodził ze starej,
zromanizowanej galijskiej arystokracji.
W 1530 założono w Paryżu szkołę wyższą - Collegium Regium Galliarum. W
1795 zmieniono jej nazwę na College de France, co jedynie potwierdza związek
Galia/Francja (Gallia/France). Na cześć oryginalnej nazwy pięknego
europejskiego kraju piszemy - Dwie urocze F. zwiedzały Polskę (Francuzki, nie
Francja w oryginale; to co wygląda ładnie w obcym języku, nie musi być
eleganckie w naszym i odwrotnie). Zauważmy przy okazji, że mamy już polskie
terminy kolegium oraz koledż. Nie musimy, a nawet nie powinniśmy, zbyt
kurczowo trzymać się wyrazów źródłowych...
Kapłani praktykujący nietuzinkowe formy kultu to gallowie. Oczywiście,
powinni nazywać się galowie w symbolicznym odróżnieniu (wielkość pierwszej
litery) od mieszkańców Galii (kapłan to gal, zaś współplemieniec - Gal).
Istnieje szereg podobnych a niejednoznacznych par - belg/Belg,
japonka/Japonka, szwajcar/Szwajcar, żyd/Żyd.
Wiele encyklopedii i słowników podaje terminy (powołując się na nazwę
mieszkańca GaL) - gaLomania, gaLofil (zamiast L umieszczając a to pojedyncze,
a to zdwojone l). Nie pora wymieniać i zawstydzać autorów owych poradników
niekonsekwencją językową, która pozwala im na umieszczenie hasła galicyzm,
ale gallikanizm (ruch religijno-polityczny we Francji; fr. gallicanisme) oraz
gallikanin, i to w... jednym dziele!
Natomiast Słownik wyrazów obcych (red. Kopaliński) nie toleruje
omawianych zdwojeń zamieszczając - Gal-, Galo- w złożeniach: Francja;
Francuzi: galoman (frankofil, zwolennik, entuzjasta Francji, Francuzów),
galicyzm (wyraz, zwrot, konstrukcja składniowa przejęte z języka francuskiego
albo wzorowane na nim), galofob (człowiek niecierpiący Francji, Francuzów),
galijski kogut (symbol Francji) i powołuje się na fr. gallicisme 'galicyzm' z
łac. gallicus 'galijski' od Gallus 'Gal, mieszkaniec starożytnej Galii'. Nie
poz