Dodaj do ulubionych

Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego)

    • mister1 Autentyczna rozmowa dzieci w piaskownicy 07.10.05, 09:08

      Rozmowa w tonie przechwalania:
      - A mój tato ma astre - mówi chlopczyk
      - A moja mama tez - odpowiada dziewczynka
      - A mój tata ma kamere cyferkowa - chlopczyk
      - A moja mama tez - dziewczynka
      (no i dalej jeszcze takie przechwalanki, które tego chlopca
      coraz bardziej irytowaly, ale w koncu uslyszalam kardynalny
      argument)
      - A mój tata ma siusiaka!
      - Moja mama tez ma...
      - Nie moze miec! Mamusie maja pipulki...
      - Ale moja mama naprawde ma... W SZUFLADZIE...
    • mister1 męskie zajęcie 11.10.05, 18:55
      Wraca mąż do domu.
      - Chleb kupiłeś? - pyta żona.
      - Zakupy to nie jest męskie zajęcie - odpowiada mąż.
      - No to zajmij się męskim zajęciem - odpowiada żona podciągając kieckę.
      - A co, pożartować nie można? Gdzie ta siatka?

    • mister1 w kinie 17.10.05, 08:33
      W sądzie odbywa się rozprawa o kradzież pieniędzy. Sędzia każe powiedzieć, jak
      się stało.
      -Proszę wysokiego sądu, jak usiadłam w kinie to ten łajdak przysiadł się do
      mnie na wolne krzesło. Najpierw mówił ładne słówka a jak się zrobiło ciemno, to
      mi podniósł sukienkę i sięgnął ręką za podwiązkę, a tam właśnie miałam
      pieniądze.
      -To czemu pani nie krzyczała?
      -Bo ja myślałam, że on w uczciwych zamiarach!
    • mister1 Jasio 18.10.05, 09:37
      Pani na lekcji powiedziała żeby dzieci wymyśliły wierszyk lub historyjkę z
      wyrazem "Himalaje". Jasio zglasza się i mówi:
      - W Himalajach, w Himalajach słoń powiesił się na jajach.
      Pani oburzona:
      - Jasiu, nie wolno tak mówić. Proszę, abyś na następną lekcję poprawił pracę!
      Na drugi dzień pani poprosiła Jasia, żeby odczytał pracę. Jasio czyta:
      - W Himalajach, w Himalajach słoń powiesił się na trąbie...
      Pani przerwała myśląć, że to już koniec historyjki:
      - No i widzisz, jaką ładną historyjkę ułożyłeś?
      Jasio dokończył:
      - ...i jajami w skałę rąbie...
    • mister1 Słownik politycznie poprawny 28.10.05, 20:58
      Słownik wyrazów i zwrotów politycznie poprawnych

      Niemowa - osoba o wzmożonej werbalizacji ruchowej

      Głuchy - zorientowany wizualnie, czytający z ruchu warg

      Ślepy - zorientowany słuchowo, osoba o orientacji kontaktowej, widzący inaczej

      Kurdupel - osoba o obniżonym środku ciężkości, osoba z krótszym czasem wędrówki
      impulsów nerwowych, wertykalnie zdegradowany

      Grubas - osoba obdarzona alternatywną budową ciała, osoba nielimitowana wagowo

      Staruszek - długo żyjący, osoba geriatrycznie zaawansowana, rozszerzony w
      czwartym wymiarze

      Świrus, wariat - precepcyjnie odmienny

      Mańkut - optycznie odwrotny

      Narkoman - chemicznie zdegradowany

      Łysy - aerodynamicznie wydajniejszy

      Pijany - przestrzennie zagubiony

      Szczerbaty - osoba o zwiększonej wydajności oddechowej

      Zezowaty - podwójnie perceptywny

      Biedak - ekonomicznie nieprzystosowany

      Kloszard - bezdomna osoba, przemieszczający się przyszły właściciel posesji,
      osoba niemeldowana

      Więzień - społecznie izolowany

      Żebrak - bezrobotny w praktyce

      Samobójstwo - autoeutanazja, egoistyczne ukierunkowane spowodowanie
      bezterminowej dysfunkcji

      Gang - grupa młodzieżowa

      Śmieciarz - terenowy przedstawiciel przemysłu utylizacji zużytych dóbr
      materialnych

      Śmieci - zużyte dobra materialne, dobra w recyclingu

      Nudziarz - interesujący inaczej

      Leniwy - motywacyjnie zubożony

      Głupi - inteligentny inaczej

      Bałagan - alternatywna aranżacja przestrzeni

      Bałaganiarz - organizacyjnie niesprawny

      Ofiara wypadku drogowego - osoba poszkodowana komunikacyjnie, osoba czasowo
      dysfunkcyjna

      Trup, zwłoki - osoba bezterminowo dysfunkcyjna

      Złodziej - wtórny dystrybutor Produktu Krajowego Brutto

      Kanalarz - górnik rud płynnych

      Grabarz - dostawca ostatniej posługi

    • smeets Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 03.11.05, 12:32
      Połonina niedaleko Ustrzyk Górnych. Wracają z dyskoteki z Wetliny
      miejscowi bieszczadzcy górale - Patryk i Oskar. Ranek, słonko świeci.
      Nagle... patrzą... bielusieńka owieczka głową ugrzęzła w płocie między
      sztachetami.
      - Op... pa - radośnie zakrzyknął Patryk. - To masz farta, maleńka...
      Zdjął Patryk nachy i zaczął owieczkę dym*ć. Chwilę to potrwało.
      Zaciągnął Patryk gacie, wyjął szluga, zajarał i krzyczy do Oskara:
      - Heja, Oskar, dawaaaajjj... Teraz twoje święto!
      - Ech... k***a... - zamruczał Oskar, zdjął spodnie i wsadził głowę
      między sztachety...
    • mister1 Grupa blondynek 08.11.05, 16:00
      Grupa blondynek puka do raju bram. Święty Piotr przygląda im się i mówi:
      - Wszystkie, które zdradziły mężów, niech wystąpia krok do przodu.
      Wszystkie, poza jedną, występują. Święty Piotr przygląda się jej i mówi:
      -Ta głucha też niech podejdzie.
    • mister1 w powietrzu 08.11.05, 20:30
      Dwóch pilotów leci samolotem. Po starcie jeden z nich przywitał pasażerów na
      pokładzie, po czym zapomniał wyłączyć mikrofon.
      Drugi pilot mówi do niego:
      - Taaaak... Teraz się napijemy herbaty, potem przelecimy stewardesę, a potem
      przeczytamy gazetę i lądowanie.
      Na pokładzie pasażerowie oczywiście wszystko słyszeli. Jedna ze stewardes,
      która była właśnie w samym tyle samolotu, słysząc to biegnie do kabiny pilotów.
      Po drodze potyka się i upada na podłogę. Jeden z pasażerów mówi do niej:
      - Gdzie się tak spieszysz? Przecież mówił, że teraz będą pić herbatę...

    • mister1 Sliczne ! 09.11.05, 18:03
      Ś.P. Jerzy Waldorff opowiadał taką oto przedwojenną historyjkę...

      ...o przygodach świeżo mianowanego premiera "z ludu" p.Wincentego Witosa
      (podobno autentyczna).Otóż Witos podczas przerwy pierwszego posiedzenia sejmu
      udał się do toalety za potrzebą.Tam pierwszy raz w życiu zobaczył porcelanowy
      sedes z deską.O WIELKIE PANY,SAME SIADAJĄ NA PORCELANIE A PROSTEMU CHŁOPU DESKI
      POD D(...) PODKŁADAJĄ-pomyślał sobie.NIEDOCZEKANIE.Podniósł deskę usiadł
      i...wpadł tak głęboko że nie mógł się wydostać.Po jakimś czasie znalazł go i
      oswobodził marsz.sejmu Marcin Rataj."Dlaczego pan premier nie wołał pomocy?"-
      pyta się Witosa a ten odpowiada "CHCIALEM ZADZWONIĆ PO SŁUŻBĘ ALE CO
      POCIĄGNĄŁEM ZA SZNUREK OD DZWONKA TO TE ŁAJDAKI ZIMNĄ WODĄ MNIE POLEWAŁY!!!"

      ( znalezione na onecie)


    • mister1 Zdjecie 11.11.05, 19:49
      Dwoch dawnych kolegow spotyka sie po latach niewidzenia. Jeden chwali sie swoja
      zona i mowi, ze podobna do jakiejs aktorki, drugi ze smetna mina mowi "A moja
      to podobna do Matki Boskiej".
      "E, zartujesz, pokaz zdjecie.......o Matko Boska!........"
    • smeets Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 16.11.05, 14:37
      W Rosji w biurze szef uprawia seks z sekretarka i nagle nachodzi ich pracownik
      i mowi
      - Moglibyscie chociaz drzwi zamknac!!
      -Tak, a pozniej powiedza ze wodke pijemy
    • smeets Program Party 17.11.05, 09:31



      Program Party;
      Uses Vine, Zakus, Condoms;

      {$I Variable.Pas}

      Procedure Prepare;
      Begin
      Find(House);
      Buy(Bottles);
      Buy(Zakus);
      Call(Friends);
      Call(Girls);
      End;{ Prepare }

      Procedure Drinks;
      Begin
      Open(Bottles);
      Repeat
      Drink(Next(Gramms100));
      Zakus:=Eat(Next(Foods));
      Until TwoViewInEyes;
      End;{ Drinks }


      Procedure Dances;
      Begin
      Music:=True;
      Call(OneGirl);
      Go(DancingRoom);
      With Music.Jump Do
      Begin
      If Girl(Drink)>Normal(Drink) Then
      Begin
      Touch(AssOfGirl);
      Touch(BrestOfGirl);
      End
      Else
      Begin
      Go(DrinkingRoom);
      Let`s(Girl):=Drinks(More);
      Return(DancingRoom);
      End;
      End;
      End;{ Dances }

      Procedure Fuck( Who : Sex );
      Var
      HowMany: LongInt;
      Begin
      If Who<>Girl Then Write('Are yor sodomite??!')
      Find(DarkRoom);
      Close(Door_and_windows);
      If Not Find(BedInRoom) Then BedInRoom:=AnyTable;
      HowMany:=0;
      Repeat
      Call(Next(Who));
      Delete(DressOf(Who));
      Kiss(Lips,Brest,OtherPartsOfBody);
      Repeat
      Asm
      PUSH YourPenis
      POP YourPenis
      End;
      Until YouHaveOrgasm;
      Case HowMany of Inc(HowMany);
      If (HowMany mod 15 = 0) then Write('YES ! You are BIG man !!!');
      Until YourPenisStay;
      End;{ Fuck }

      Begin {program Party - by Admin :-}
      Prepare;
      Drinks;
      If Who(Drink)>Normal(Drink) Then Who:=FaceDown;
      Dances;
      Fuck(Girls);
      Go(AtHomes);
      End.{ Main Program }
    • smeets Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 17.11.05, 14:23
      W Warszawie w ratusza krzaczkach

      Mieszkała Kaczka Bliźniaczka

      Co cały dzień na wyścigi

      Robiła z bratem intrygi

      Zamiast się miastem zajmować

      Kochała siebie promować

      I by pokazać jak działa

      Muzea wciąż otwierała

      Pomawiać innych lubiła

      Sprytnie to z bratem czyniła

      Wciąż ponoć gdzieś coś słyszała

      Tak w mediach się zaklinała

      Wściekli się ludzie okropnie

      Niech intrygantkę gęś kopnie

      Poszli w paradzie z plakatem

      Gej Kaczko jest twoim bratem

      Nad Polską się chmury zbierają

      Już ludzie po kątach gadają

      Premierem ma być jedna Kaczka

      A prezydentem Bliźniaczka

      Broń Boże przed widmem nas kaczym

      Cokolwiek w tym kraju to znaczy

      Niech lepiej historia starannie

      Upiecze te Kaczki w brytfannie
    • mister1 Horoskop 18.11.05, 12:22

      Baran - Mars (20.III - 18.IV)
      Urodzeni pod tym znakiem sa z natury rzeczy ociezali umyslowo i z trudem ucza
      sie
      najprostszych czynnosci. Tylko dlugotrwalym biciem Barana mozna sklonic do
      przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnozenia, wyjatki na "RZ"). Ludzie spod
      tego
      znaku z powodu swojej tepoty w pracy dezorganizuja wszystko, dzieki czemu
      awansuja
      szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany sa z reguly
      niezmiernie
      uciazliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywoluja
      karczemne
      burdy i bijatyki. Na szczescie zyja krotko.

      Byk - Wenus (19.IV - 19.V)
      Wdziek powiatowego Casanovy i sklonnosci homoseksualne. Niczym nie zmacone
      przekonanie, ze
      jest pepkiem swiata. Lubi mizdrzyc sie zarowno przed lusterm jak i w pracy.
      Najblizsza
      rodzine terroryzuje od urodzenia do poznej starosci. Nigdy niczego nie czyta,
      choc o
      wszystkim ma z gory wyrobione zdanie. Poci sie.

      Bliznieta - Merkury (20.V - 20.VI)
      Ludzie spod tego znaku w ogole nie osiagaja dojrzalosci zarowno intelektualnej,
      jak i
      uczuciowej. Jedyne co naprawde potrafia, to raz w tygodniu wypelnic kupon Toto-
      lotka.
      Niezdarnie to ukrywaja, ale najwieksza przyjemnosc sprawia im dlubanie w nosie.
      Zapraszajac takiego do domu nalezy pamietac, ze kradnie i koniecznie przed
      wyjsciem
      zrewidowac.

      Rak - Ksiezyc (21.VI - 21.VII)
      Szkoda slow. Nie pomoze nawet oddzial zamkniety. Urodzeni pod zmakiem Raka
      oszukuja na
      kazdym kroku, zdradzaja, uwielbiaja podlozyc swinie. Rakom nie mozna wierzyc
      nigdy i w
      niczym. Jesli np. Rak mowi, ze ceni sobie twoja przyjazn, to mozna byc pewnym,
      ze
      przed godzina napisal do szefa donos. Raki stale komus czegos zazdroszcza, a po
      dwudziestym piatym roku zycia lysieja, garbia sie i traca zeby. Slusznie
      zreszta.

      Lew - Slonce (22.VII - 21.VIII)
      Urodzeni pod znakiem Lwa od najmlodszych lat maja sklonnosci do narkomanii,
      pijanstwa i
      najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubia sie uczyc, z trudem koncza szkoly,
      nawet
      specjalne. Uwielbiaja krzywoprzysiestwo i bardzo chetnie zeznaja przed sadem.
      Zdemaskowani wywoluja awantury i dantejskie sceny. W zyciu rodzinnym Lwy na
      szczescie
      nie uczestnicza.

      Panna - (22.VIII - 21.IX)
      Bardziej osobiste wiazanie sie z ludzmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz
      beznadziejna,
      bo Panna - zarowno rodzaju meskiego, jak i zenskiego - jako partner erotyczny
      wykazuje
      wdziek slonia i pomyslowosc krolika. Dzieci ze zwiazku Panny z jakimkolwiek
      innym
      znakiem koncza na ogol w klinikach dla nerwicowcow. Umyslowo Panna pozostaje
      zawsze
      stuprocentowa dziewica.

      Waga - Wenus (22.IX - 22.X)
      Trzeba miec prawdziwego pecha, zeby urodzic sie pod znakiem Wagi. To przesadza
      wlasciwie o
      wszystkim. Wagi maja krotka pamiec i wzrok, dwie lewe rece, tepy sluch i dowcip,
      ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie maja natomiast szczescia do
      pieniedzy, powodzenia w milosci, rozumu i zdrowia. Ze wzgledu na to, ze maja
      to, czego
      nie maja, Wagi sa idealnymi wspolmalzonkami.

      Skorpion - Mars (23.X - 21.XI)
      Ma manie przesladowcza. Nic nie jest w stanie zmienic jego przekonania, ze
      licznym, stalym
      niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktos inny, a nie on sam. Ze strachu
      atakuje pierwszy i od tylu. Z przyjemnoscia dreczy zwierzeta i marzy o posadzie
      dozorcy w ZOO.

      Strzelec - Jowisz (22.XI - 20.XII)
      Osobnik spod tego znaku wykazuje duzo energii i pomyslowosci - urodzony dzialacz
      spoleczny. Oczywiscie do czego sie nie wezmie, to spieprzy. W dziecinstwie
      zabiera
      mlodszym dzieciom cukierki. Ma sklonnosci do samogwaltu i podglada w toalecie.
      Na
      starosc pisuje wspomnienia od poczatku do konca zmyslone.

      Koziorozec - Saturn (21.XII - 19.I)
      Kazde zdrowe i dbajace o swoj rozwoj spoleczenstwo powinno natychmiast izolowac
      osoby spod
      znaku Koziorozca. Koziorozec, sam alkoholik i analfabeta, chetnie deprawuje
      mlodziez,
      gwalci staruszki, poki nie popadnie w nieuchronna impotencje. Nadaje sie
      wylacznie do
      kopania rowow, a i to pod nadzorem. W zyciu rodzinnym przewaznie bije.

      Wodnik - Uran, Saturn (20.I - 18.II)
      Ma szalony pociag do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje
      pozyczonych
      pieniedzy. Mezczyzni spod tego znaku, wczesniej czy pozniej, okazuja sie
      ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami. W zakladzie penitencjarnym czuja sie
      niezle.

      Ryby - Jowisz, Neptun (19.II - 19.III)
      Bez przerwy powoduje ciagle nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno
      nie wymysli.
      Sprawdza sie jako kontroler biletow autobusowych. Lubi pornografie. Bron Boze
      nie
      dopuszczac go do urzadzen bardziej skomplikowanych, niz tluczek do kartofli, bo
      popsuje. Znak sprzyjajacy - zaden.




    • mister1 kuracja 22.11.05, 17:44
      Przychodzi kobieta do znachorki:
      -Pomocy, mam takie małe cycki, jak je powiększyć?
      A znachorka radzi:
      -Codziennie o północy masuj swe piersiątka wypowiadając te słowa: siała baba
      mak, siała baba mak ...
      No to kobita zaleca się do wskazówek znachorki, aż kiedyś, siedzi w pociągu
      i patrzy-a tu zaraz północ! Lata po całym wagonie i w końcu znajduje pusty
      przedział gdzie śpi facet. Masuje, masuje, a facet budzi się i krzyczy:
      -Co, już północ?! Ślimak ślimak wystaw rogi, ślimak ślimak wystaw rogi ...

    • mister1 Re: Troche humoru zydowskiego 23.11.05, 15:27
      Wilhelm II dokonuje przeglądu pułku, który wsławił się walecznością. W czasie
      przeglądu widzi, że mundur jednego z żołnierzy pozostawia wiele do życzenia.
      Podchodzi doń i pyta:
      - Jak się nazywasz?
      - Jankiel Kon.
      - Jesteś skazany na osiem dni karceru za niedbały wygląd.
      Kilka miesięcy później pułk ponownie okrył się chwałą na polu bitwy i ponownie
      przybył cesarz, by wygłosić do żołnierzy płomienne przemówienie. Kiedy skończył,
      na komendę wszyscy wznoszą okrzyk:
      "Chwała niezwyciężonemu cesarzowi Wilhelmowi". Cesarz zauważył, że jeden z
      żołnierzy stoi z zaciśniętymi ustami.
      - A, poznaję cię - mówi. - To ty jesteś Jankiel Kon, którego skazałem na osiem
      dni aresztu.
      - Tak jest, Wasza Wysokość.
      - Dlaczego nie wiwatował, jak wszyscy?
      - Przepraszam, Wasza Wysokość, ale mnie się wydawałó, że my się gniewamy.

      Łabędź i Kon wybrali się do Paryża. Zaopatrzyli się w samouczki i postanowili
      rozmawiać ze sobą po francusku.
      Wieczorem w hotelu Łabędź puka do pokoju Kona:
      - Qui est la? - pyta Kon.
      - Je!
      - Te?
      - Me!
      - Możesz wejść, Łabędź.

      Po kilkudniowej nieobecności Żółtko wraca niespodziewanie nad ranem do domu.
      Żona ukrywa swego kochanka, Łabędzia, pod stołem. Opanowując zdenerwowanie pyta
      z uśmiechem:
      - Napijesz się kawy czy herbaty?
      - Ja? Jak zwykle, kawy. Potem unosi rąbek obrusa i pochylając się pyta:
      - A pan, panie Łabędź, kawa czy herbata?

      - Córuchno kochana, dokąd ty się tak spieszysz?
      - Do dentysty.
      - Po co zakładasz czyste majtki?
      - A może dentysta jest bezczelny?

      Świadek Apfelmus, jaki jest zawód świadka?
      - Artysta.
      - A co konkretnie świadek robi?
      - Parasole.
      - To parasolnik jest artystą!?
      - Zrób pan parasol...

      Jankiel i Hersz postanawiają się przechrzcić. Ciągną losy, kto ma iść pierwszy.
      Wypada na Jankiela. Hersz czeka na ulicy. Jankiel wychodzi od księdza. Hersz
      podbiega do niego i pyta:
      - No, jak?
      - Odczep się, ty Żydzie...

      • elite175 Re: Troche humoru zydowskiego 23.09.06, 23:09
        Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:

        - Ktoś ty?
        - Ja? biskup Rzymu.
        - Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
        - No, namiestnik Pański na Ziemi.
        - To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
        - Jestem głową kościoła katolickiego!
        - A co to
        takiego?
        - ....
        - Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
        (tup, tup, tup)
        - Panie
        Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem,
        Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
        - Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
        -
        Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać. Po chwili wraca Jezus
        zwijając się ze śmiechu i mówi:
        - Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
        - No. I?
        - Oni do tej pory działają!
    • mister1 sankcje za podatek 23.11.05, 15:42


      ...nie zastanawiajcie się dlaczego akurat to Wy dostaliście tego maila...;)


      -----Pewien czlowiek zmarl i normalna koleja rzeczy stanal przed swietym
      Piotrem. Ten mowi:
      - Niestety, przyjacielu. Popelniles w zyciu straszny grzech i nie zostaniesz
      wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz. Oszukiwales mianowicie na
      podatku dochodowym od osob fizycznych. Twoja kara
      bedzie polegala na tym, ze wrocisz na Ziemie i spedzisz piec lat z obrzydliwa,
      otyla i paskudna baba, ze wszystkimi malzenskimi obowiazkami wlacznie. Jezli ci
      sie uda, wejdziesz do nieba.
      Czlowiek uznal, ze piec lat to niewiele wobec perspektywy wiecznosci w niebie,
      wrocil na Ziemie i zyl z kaszalotem, ktorego mu swiety Piotr przeznaczyl.
      Ktoregos dnia, idac z nia po ulicy, zobaczyl swego przyjaciela, idacego z
      naprzeciwka w towarzystwie tak odrazajacego babsztyla, ze w porownaniu z nia
      kobieta naszego bohatera byla niczym erotyczny sen nastolatka.
      - Czolem, stary. Jak to sie stalo, ze urzedujesz z taka paszczura?!
      - Hm, no wiesz. zmarlo mi sie niedawno. swiety Piotr powiedzial mi, ze
      popelnilem straszliwy grzech, oszukujac na podatku dochodowym od osob
      fizycznych, przez co narznalem rzad na gruba kase, i ze musze odpokutowac,
      przezywajac piec lat na Ziemi z tym miechem, ktore widzisz. Panowie uscisneli
      sobie dlonie w pelnym zrozumieniu i obiecali sobie wspomagac sie nawzajem w
      biedzie.
      Kiedy juz mieli sie rozejsc, zauwazyli wspolnego znajomego, idacego ulica
      w towarzystwie kobiety pieknej jak marzenie, o boskiej figurze, seksownej
      jak wszyscy diabli.
      - Hej, stary! Rany bosskie, skad zes ty, stary kawaler, dorwal taka lufe?
      - Hm, szczerze mowiac nie wiem. Pewnego razu obudzilem sie, a ona lezala kolo
      mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym moge marzye: piekna kobiete, cudownie
      prowadzony dom i obledny, naprawde bajeczny seks.
      Nie wiem tylko, dlaczego zawsze, kiedy sie skonczymy kochac, ona odwraca sie do
      sciany i mruczy cos jak: "jebany podatek dochodowy od osob fizycznych."
    • mister1 Telefon nad ranem: 25.11.05, 15:49



      - Hello, Senor Humphrey? Mowi Ernesto zajmujacy sie pana letnim domem.
      - A tak Ernesto. Co slychac? Czy cos sie stalo?
      - Dzwonie, zeby zawiadomic pana o smierci pańskiej papugi.
      - Moja papuga nie zyje? Ktora? Czy nie ta, ktora wygrala w
      międzynarodowym konkursie?
      - Tak prosze pana, wlasnie ta papuga.
      - To straszne, wydalem na nia mnostwo pieniedzy. Jak zdechla?
      - Od jedzenia zepsutego miesa senor.
      - Zepsutego miesa? Kto dal jej zepsute mieso?
      - Nikt senor. Sama zjadla mieso zdechlego konia.
      - Zdechłego konia? Jakiego konia?
      - Panskiego wyscigowego araba, zdechl od ciagniecia wozu z woda.
      - Czy ty zwariowales? Jakiego wozu z woda?
      - Do gaszenia pozaru senor.
      - Na Boga! Jakiego pozaru.
      - Panskiego domu senor. Zaslony zajely sie od swiecy.
      - Jakiej swiecy? Dom ma elektrycznosc!
      - Swiecy pogrzebowej senor.
      - Co za pogrzeb do diabla??!!.
      - Panskiej matki senor. Przyjechala bez zapowiedzi a ja, myśląc ze to
      zlodziej walnalem ja kijem golfowym Nike-Tiger Woods.

      Przez moment cisza..

      - Ernesto, jezeli zlamales ten kij to jestes zwolniony.

    • mister1 to nie przelewki 28.11.05, 14:03
      Małego Abramka wywalili ze szkoły żydowskiej oczywiście za brak postępów w
      nauce i nieposłuszeństwo. Przenieśli do go innej szkoły - też żydowskiej. Po
      kilku miesiącach i z tej wyleciał z tych samych powodów. Do kolejnej - to samo.
      Po jakimś czasie w mieście nie została ani jednaj żydowska szkoła, w której by
      już Abramka nie znali, został więc umieszczony w szkole katolickiej.
      Po tygodniu dyrektor szkoły wzywa tatę Abramka i oznajmia mu, jakim wspaniałym
      chłopcem jest Abramek - grzecznym, bystrym i w ogóle najlepszym uczniem w
      szkole.
      Tata po powrocie do domu pyta zbaraniały Abramka:
      - Abramek, co się z tobą stało? Mówią mi, że jesteś najlepszym uczniem, nie
      huliganisz, no wzór cnót. CO ONI Z TOBĄ ZROBILI?
      - Rozumiesz tato, pierwszego dnia taki pan w czarnym ubraniu zaprowadził mnie
      do ciemnego pokoju, w którym wisiał jakiś pan przybity do krzyża i
      powiedział: "Abramek, to jest Jezus Chrystus. On też był Żydem."
      I wtedy zrozumiałem, że to nie przelewki .
    • mister1 maksymy 02.12.05, 11:04


      A świstak siedzi,............. bo wiewiórka była nieletnia...

      Ludzie którzy piją sa dla mnie niczym... niczym bracia!

      Myślisz, że możesz wszystko? - Trzaśnij drzwiami obrotowymi!!

      Jestem jak dżin - gdzie otworzą butelkę, tam przybywam!

      Boże Narodzenie odwołane... Józef się przyznał!

      Nie pij gdy prowadzisz - Za dużo się rozlewa...

      Czasem tak w życiu bywa, że raz pęka serce, raz prezerwatywa...

    • mister1 proboszcz 08.12.05, 18:00
      Był kiedyś bardzo dobry proboszcz - człowiek wielkiej wiary i dobroci. Nie
      uciekały przed nim zwierzęta, karmił biedaków, nocował bezdomnych...
      Któregoś wieczora wracał po mszy do plebani i usłyszał ciche
      wołanie: "proboszczu, proboszczu !"
      Odwrócił się, ale nic nie zobaczył, po chwili wołanie powtórzyło się i w
      szarówce dostrzegł siedząca na kamieniu żabę. Podszedł i schylił się nad
      ledwo
      żywym zwierzątkiem a ono wyjąkało: "weź mnie ze sobą, jestem zaklętym przez
      złą
      wiedźmę 15-letnim ministrantem. Weź mnie na plebanię, nakarm, napój, przytul,
      pocałuj, a zdejmiesz zły czar..."
      Proboszcz niewiele myśląc zabrał żabkę, nakarmił, napoił, przytulił,
      pocałował
      i nawet położył na swojej poduszeczce...
      Rano obudził się, patrzy... a koło niego leży piękny 15-letni ministrant...
      .
      .
      .
      I TAKA JEST NASZA LINIA OBRONY, WYSOKI SADZIE !!!!!!
    • mister1 ofiara 08.12.05, 18:28
      W czasie mszy proboszcz zbiera na ofiare. widzi ze kobieta ma odlozona duza
      sume pieniedzy w kssiazeczce podchodzi do niej, a ona nic nie wrzuca
      - jak to moje dziecko, nie wesprzesz kosciola?
      - ale prosze ksiedza ja mam odlozone na fryzjera...
      - Matka Boska nie chodzila do fryzjera
      - Pan Jezus tez nie jezdzil mercedesem
    • mister1 zimno 13.12.05, 07:20
      Facet umówil sie z kolegami na polowanie. W dniu polowania wstal
      skoro swit, ubral sie wzial bron, wyszedl przed dom, postal,
      postal... i stwierdzil, ze nie pojedzie, bo jest za zimno.
      Wrócil do domu, rozebral sie i wszedl z powrotem do nagrzanego
      lózka i przytulil sie do goracej zony. Zona po omacku poklepala go
      po posladkach i pyta:
      - To ty?
      - Yhm, to ja.
      - Zmarzles?
      - Zmarzlem.
      - No popatrz, a ten idiota pojechal na polowanie...
    • mister1 wieloryby 03.01.06, 17:17
      Ocean...
      Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
      "Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące
      polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu
      krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie, Q..wa mać,
      głowa boli!"

    • mister1 buciki 05.01.06, 19:39
      Jest zima. Pani w przedszkolu pomaga dziecku zalozyc wysokie butki. Szarpie
      sie, meczy, ciagnie... No, weszly! Spocona siedzi na podlodze, dziecko mówi:
      - Ale mam buciki odwrotnie...
      Pani patrzy, faktycznie! No to je sciagaja, morduja sie, sapia... Uuuf, zeszly!
      Wciagaja je znowu, sapia, ciagna, ale nie chca wejsc... Uuuf, weszly! Pani
      siedzi, dyszy a dziecko mówi:
      - Ale to nie moje buciki...
      Pani niebezpiecznie zwezyly sie oczy. Odczekala i znowu szarpie sie z butami...
      Zeszly! Na to dziecko:
      - ...bo to sa buciki mojego brata, ale mama kazala mi je nosic. Pani zacisnela
      rece mocno na szafce, odczekala az przestana jej sie trzasc, i znowu pomaga
      dziecku wciagnac buty. Wciagaja, wciagaja... Weszly!
      - No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie masz rekawiczki?
      - W bucikach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka