Dodaj do ulubionych

Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego)

    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 09.06.06, 18:56
      Przychodzi młody mężczyzna do szpitala i mówi do lekarza:
      - Proszę mnie wykastrować!
      - A czy dobrze pan to sobie przemyślał? To zabieg mający poważne
      konsekwencje i nieodwracalny!
      - Tak, panie doktorze, wiem! Proszę kastrować!
      Po zabiegu lekarz pyta pacjenta:
      - Co wpłynęło na podjęcie przez pana tak nietypowej decyzji?
      - A bo doktorze ożeniłem się niedawno. Żona jest Żydówką. No to musiałem.
      - Zaraz, to może pan chciał się obrzezać?
      - No tak. A jak ja mówiłem?

    • mister1 kaczoland 26.06.06, 09:33
      www.youtube.com/v/84KM--LyQL0
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 29.06.06, 10:06
      - Mamo, tatuś chce się rzucać z okna!
      - A to dureń, przecież przyprawiłam mu rogi a nie skrzydła.
    • mister1 National University of Ireland 19.07.06, 17:43
      Ponizej cytuje jedno z pytan, które pojawilo sie na egzaminie na wydziale
      chemii NUI Maynooth (National University of Ireland). Odpowiedz jednego ze
      studentów byla na tyle wyjatkowa, ze profesor podzielil sie z nia ze swoimi
      kolegami, a pózniej jej tresc przedstawil w internecie.

      Pytanie: Czy pieklo jest egzotermalne (oddaje cieplo), czy endotermalne
      (absorbuje cieplo)?

      Wiekszosc odpowiedzi oparta byla na prawie Boylesa, które mówi, ze w
      stalej temperaturze objetosc danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do
      jego cisnienia.

      Jeden ze studentów napisal tak:
      Najpierw musimy stwierdzic, jak zmienia sie masa piekla w czasie. Do tego
      potrzebna jest ocena liczby dusz, które ida do piekla i liczba dusz, która
      pieklo opuszcza. Moim zdaniem mozna ze sporym prawdopodobienstwem przyjac, ze
      dusze, które raz trafily do piekla, nigdy go nie opuszczaja.
      Na pytanie, ile dusz idzie do piekla, mozna spojrzec z punktu widzenia
      wielu istniejacych dzisiaj religii. Wiekszosc z nich zaklada, ze do piekla
      idzie sie wtedy, gdy nie wyznaje sie tej wlasciwej wiary. Poniewaz religii jest
      wiecej niz jedna i nie mozna wyznawac kilku religii jednoczesnie, to mozna
      zalozyc, ze wszystkie dusze ida do piekla.

      Patrzac na czestotliwosc narodzin i smierci mozna zalozyc, ze liczba dusz w
      piekle wzrastac bedzie logarytmicznie. Rozwazmy wiec pytanie o zmieniajacej sie
      objetosci piekla. Poniewaz wg prawa Boylesa wraz ze wzrostem liczby dusz
      rozszerzac musi sie powierzchnia piekla tak, aby temperatura i cisnienie w
      piekle pozostaly stale, to istnieja dwie mozliwosci:
      1. Jesli pieklo rozszerza sie wolniej niz liczba przychodzacych do niego
      dusz, to temperatura i cisnienie w piekle beda tak dlugo rosly az pieklo sie
      rozpadnie.
      2. Jezli pieklo rozszerza sie szybciej niz liczba przychodzacych tam dusz,
      to temperatura i cisnienie w piekle beda spadac tak dlugo, az pieklo zamarznie.

      Która z tych mozliwosci jest bardziej realna?
      Jesli wezmiemy pod uwage przepowiednie Sandry, która powiedziala do
      mnie: "predzej pieklo zamarznie niz sie z toba przespie", jak równiez to, ze
      wczoraj z nia spalem, to mozliwa jest tylko ta druga opcja. Dlatego tez jestem
      przekonany, ze pieklo jest endotermalne i musi byc juz zamarzniete. Z uwagi na
      to, ze pieklo zamarzlo, mozna wnioskowac, ze zadna kolejna dusza nie moze
      trafic do piekla, a poniewaz pozostaje jeszcze tylko niebo, to dowodzi tez
      istnienia Osoby Boskiej, co z kolei tlumaczy, dlaczego Sandra caly wczorajszy
      wieczór krzyczala "Oh, God".

      Ten student otrzymal ocene "bardzo dobry".

    • mister1 AUTENTYCZNE KOMENTARZE SPORTOWE 26.07.06, 09:52
      • "Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała".
      • "Pani Szewinska nie jest już tak świeża w kroku, jak dawniej" - Bohdan
      Tomaszewski.
      • "Puścił Bąka lewą stroną" - Dariusz Szpakowski.
      • "Wszystko w rękach konia" - Jan Ciszewski przed decydującym przejazdem Jana
      Kowalczyka w Moskwie.
      • "Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu" -
      Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka" - Dariusz
      Szpakowski (TVP).
      • "Swietłana Fomina jest bardzo doświadczona i dużo daje" - trener Roman Haber.
      • "Jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęśliwa" - Artur Szulc (TVP) o
      kajakarce Josefie Idem.
      • "Mówię Państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna. Dwie ostatnie noce
      spędziła poza wioską" - Włodzimierz Szaranowicz (TVP) o Otylii Jędrzejczak.
      • "Gol jest wtedy, kiedy piłka całym swoim obwodem przekroczy odległość równą
      obwodowi piłki" - Andrzej Zydorowicz (TVP).
      • "Trzeba wybrać: uroda albo sztanga. Pintusewicz wybrała tę drugą
      ewentualność" - Marek Jóźwik (TVP).
      • "Grecy przy piłce, a konkretnie Warzycha" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Wybił piłkę na tak zwaną pałę" - Jan Tomaszewski (Wizja Sport).
      • "Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą" - Andrzej
      Zydorowicz (TVP).
      • "Polscy wioślarze zdobyli na igrzyskach dziewięć medali: dziewięć srebrnych,
      dziewięć brązowych i dwa srebrne" - Artur Szulc (TVP).
      • "Jak Państwo widzicie, nic nie widać w tej mgle" - Edward Durda (Wizja
      Sport).
      • "Podziwiam jego skromne warunki fizyczne" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Popatrzmy na jego przytomność umysłu" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Piłkarz polewa sobie wodę głową" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Bergkamp trafił bramką w słupek" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Jest jak Szarmach, o którym mówiło się kiedyś, że wsadzał głowę tam, gdzie
      inni bali się wsadzić inne rzeczy...". "A konkretnie nogę" - dialog pomiędzy
      Adamem Romańskim i Piotrem Sobczyńskim (TVP).
      • "Nie ukrywam: podgrzewam bębenek" - Artur Szulc (TVP).
      • "W pobliżu jest jezioro Czterech Kantonów, wielki akwen, pofałdowany, z
      wielkimi górami" - Bogdan Chruścicki (Eurosport).
      • "Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów" - Bohdan Tomaszewski.
      • "Pasiaki remisują w Oświęcimiu" - z meczu Cracovi (czyli "Pasy") i Unii
      Oświęcim.
      • "Widać wielkie ożywienie w kroku Lewandowskiego" - Bohdan Tomaszewski (radio)
      o biegu na 800 m z udziałem Stefana Lewandowskiego.
      • "Ja z mieszanymi uczuciami podglądam panie" - Monika Lechowska (TVP).
      • "Jeszcze 18 sekund do końca Szweda Berqvista" - Andrzej Zydorowicz (TVP).
      • "Jest! Niemka traci głowę!" - Jarosław Idzi (radio) o pojedynku szpadzistek.
      • "Ellis, gdy grał w Denver, znakomicie czuł się w trumnie" - Wojciech
      Michałowicz w czasie meczu koszykówki (Wizja Sport).
      • "Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie" - Wojciech
      Mickunas (TVP).
      • "Czarnoskóry Tetteh był najjaśniejszą postacią tego meczu" -Tomasz
      Sędzikowski (radio).
      • "Minuta doliczona do pierwszej połowy boiska" - Jacek Laskowski (Canal +).
      • "W drugiej połowie prawdopodobnie wejdzie na boisko dwóch piłkarzy, którzy do
      tej pory grali na ławce rezerwowych" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "Zawodnik z numerem siedem to Irlandczyk. Wskazuje na to kolor jego włosów" -
      Andrzej Kopyt (Polsat).
      • "Na boisko wszedł nierozgrzany Piecyk".
      • "Oto główna broń Zagłębia: Maleńki, Rudy, Sączek" - Jan Ciszewski,
      relacjonując mecz Zagłębia Sosnowiec.
      • "Bracia-bliźniacy Frank i Ronald de Boerowie, z których większość gra w
      Barcelonie" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      • "U Nigeryjczyka błyskają białka spod oczu".
      • "Dobre okazje można policzyć na palcu".
      • "A teraz łączymy się z magnetowidem".
      • "Brak wyczucia percepcji prawej nogi".
      • "Bez kompleksu dla rywala".
      • "Kontuzja, ale interwencja masarza nie jest jednak niezbędna".
      • "Manualne właściwości nogi" - Jan Tomaszewski (TVP).
      • "Wchłonięty przez telefon" - Zdzisław Zakrzewski (TVP), któremu peleton
      pomylił się z telefonem.
      • "To nie był błąd - to był wielbłąd" - Jan Tomaszewski (Wizja Sport).
      • "Niemcy opierają swoje szanse na iluzorycznych argumentach, że piłka jest
      okrągła, a bramki są dwie" - Andrzej Zydorowicz (TVP).
      • "Holyfield jest dzisiaj wolny jak keczup" - Andrzej Kostyra (Polsat).
      • "Z dziesiątką Tomasz Dziubiński, który podobnie jak przed dwoma tygodniami
      gra w pierwszym spotkaniu" - Andrzej Zydorowicz (TVP).
      • "Mecz Panathinaikosu z Olympiakosem, czyli świetna wojna" - Dariusz
      Szpakowski (TVP).
      • "Banasik... Banaszak... Banasiak konkretnie" - Hubert Kwinta (TVP).
      Tak dokładnie to było inaczej :
      Nierozgrzany Piecek puścił Bąka lewą stroną

      Ponadto :
      Jak państwo widzą, nic nie widać w tej mgle - Edward Durda, Wizja Sport
      A oto przeżywająca mecz ławka rezerwowych - Dariusz Szpakowski, TVP
      Poczekajmy, bo piłka stanęła Wichniarkowi - Dariusz Szpakowski, TVP
      Brawa, bo uderzenie było w miejsce, które dla mężczyzny nigdy nie jest
      przyjemne - Waldemar Cyranek, spiker
      "Brazylia nas nie rozpieszczała. Zagrali jeden dobry
      mecz ze Szkocja. Później było trochę lepiej....."
      A PONADTO:
      Trwają poszukiwania nowego napisu na autokar naszej reprezentacji!Oto
      propozycje:
      - Tragiczni ale komiczni.
      - My tylko przejazdem.
      - 280 koni i 24 osły.
      - Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie (i zdjęcie Janasa)
      - Autobus turystyczny.
      - Walczyliśmy jak nigdy. Przegraliśmy jak zawsze.
      - Ułomni ale skromni.
      - Jedziemy na Love Parade.
      - Ciulaci ale skrzydlaci.
      - Nie kopać leżących!
      - Prawie jak drużyna.
      - Szybcy i wściekli.
      - Kółko wędkarskie.
      - Polakom gratulujemy autobusu.
      - Handel obwoźny - gipsowe krasnale.
      - Komu punkty, komu? Bo jedziem do domu.
      - Przewóz pracowników
      - Nas nie dogoniat!
      - Nam strzelać nie kazano.
      - Szukamy pracy przy szparagach.
      - Poszukiwacze zaginionej bramki.
      - Drużyna Actimela.
      - To jest miejsce na Twoją reklamę.
      - Pielgrzymka do Rzymu.
      - Zjazd do zajezdni.
      - Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej 'Dzieci Niczyje'.
      - Domowe przedszkole
      - Jaki sponsor taka gra - TP SA

    • mister1 Kto jest autorem tego tekstu ? 02.08.06, 22:16
      Prasowka

      Niespecjalnie jestem wielbicielem TV.Zwlaszcza w PRL-u.
      Zazwyczaj tez,bedac tam,z uslug tej watpliwej muzy nie korzystam.Tym razem
      stalo sie inaczej.
      Warszawa.Luty.Snieg z deszczem i solidny wiaterek.Z braku
      godziwej rozrywki zajelem sie mniej godziwa.Wciskam guziczek.I co my widziem ? -
      jak mawial nieodzalowany Wiech.
      Trzech panow w tak zwanej dyskusji.Cala trojka uczesana staromodnie.Na jeza
      znaczy sie.Rej wodzi pan profesor Longin Pastusiak.Pan Profesor jest
      specjalista od problemow
      krajowych,miedzynarodowych oraz calej reszty.Towarzyszacy mu
      osobnicy tez sa specjalistami.Od afirmacji.Tak,panie
      profesorze,owszem,oczywiscie,rzecz jasna,ma sie rozumiec.
      Zirytowany rezygnuje z dalszej obserwacji K.W.A. (Klub Wzajemnej Adoracji S.A.
      z ograniczona,miedzy innymi,odpowiedzialnoscia).
      Dla zabicia czasu zajmuje sie lektura "Tu i Teraz".
      Pozegnanie Jerzego Urbana jako felietonisty.Osobiscie nie naleze do Fan-Clubu
      pana J.U.,chociaz bylem i jestem wielbicielem Jerzego Kibica.Pan Minister
      zakonczyl swa kariere w "Tu i Teraz" drukujac listy czytelnikow.Jeden z nich
      wryl mi sie w pamiec: "Pan,panie Urban,nie mysli chyba glowa lecz
      d...pa.Zreszta co za roznica.Panska twarz przypomina ludzaco w.w.".
      Nastepca Urbana w "Tu i Teraz" ma zostac niejaki REM.Daniel Passent
      utrzymuje,ze REM i Urban to jedna i ta sama osoba.
      Listy czytelnikow (lacznie z powyzszym) sa tez produkcja uboczna adresata.Rece
      opadaja.
      Znow wciskam przycisk telewizora.Longin Pastusiak zniknal.Zastapili go Wysocy
      Dostojnicy.Panowie Krzak,Kukuryku i Dlugosz.Pan Krzak okazal sie szefem
      Fiscusa.Pan Kukuryku powinien byc od rolnictwa,Dlugosz od
      oswiaty z mozliwoscia przesuniecia na prezesa nowo powstalego Zwiazku Literatow
      Polskich.Kwalifikacje ma.Jak Glazur mial do budownictwa,a Klonica do gospodarki
      rolnej.
      Biore do reki czasopismo "Veto" - organ Zwiazku Konsumentow.
      "Na ul.Bednarskiej w Warszawie zostanie otwarty pierwszy w Polsce Sex-
      shop".Nawet uwierzylem.W PDT na Woli sprzedaja
      niedrogie,a przemyslne wibratory.
      Polki jednego z dzialow Domow Centrum sa zawalowne gustownymi tam-tamami
      produkcji kubanskiej.Ajencyjny
      sex-boutique na Bednarskiej pasowalby jak najbardziej do calosci.
      Rzucam okiem na maly ekran.Pani Falska z milym usmiechem:
      "...sily porzadkowe zostaly zmuszone do uzycia srodkow
      przymusu bezposredniego"...
      Wylaczam TV i udaje sie do najblizszej knajpy z mocnym
      postanowieniem jak najszybszego stracenia przytomnosci.



    • mister1 Pudelek 14.08.06, 19:58
      Pewna pani wybrala sie do Afryki na safari i zabrala ze soba swojego
      pupila- pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadl z jeepa, czego nikt
      nie zauwazyl.
      Biegl za samochodem, biegl, biegl... ale nie dogonil.
      Nagle slyszy gdzies za soba szelest i katem oka dostrzega
      Zblizajacego sie lamparta. Zadrzal ze strachu, przed oczami przelecialo mu
      cale zycie. Wtem jednak patrzy, a kawalek dalej w trawie leza jakies
      poobgryzane szczatki.
      "Moze nie wszystko stracone" - mysli pudelek i dopada padliny.
      Lampart wylazi z krzakow patrzy - a tam jakis dziwaczny maly stwor cos
      wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart juz - juz ma na niego skoczyc ale
      slyszy jak stwor mruczy do siebie:
      " Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mieso palce lizac. A
      kosteczki - co za rozkosz...".
      Lampart przerazil sie dal nura w krzaki.
      "Cale szczscie, ze mnie nie widzial ten maly diabel, bo zzarlby mnie
      jak dwa razy dwa" - mysli uciekajac.
      Pudelek odetchnal,ale zauwazyl, ze na drzewie siedzi malpa, ktora
      najwyrazniej obserwowala cala sytuacje bo mine ma zdziwiona. Nagle
      malpa puszcza sie biegiem za lampartem i wrzeszczy.
      "Oj, niedobrze" - mysli pudelek. "Ta cholerna malpa wszystko mu
      wygada.co robic?
      Malpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to zostal
      wystrychniety na dudka. Lampart wkurwil sie strasznie. Kazal malpie
      wsiasc mu na grzbiet i wrocic ze soba na polanke zeby byla swiadkiem
      tego, jakrozprawi sie z tym stworem. Wracaja, patrza, a tam pudelek
      rozwalony na grzbiecie, dlubie w zebach pazurem i gada do siebie:
      "Gdzie do cholery ta malpa? Wyslalem ja po kolejnego lamparta a ta
      cipa, nie wraca i nie wraca...




    • mister1 rocznica Rewolucji Pażdziernikowej 24.08.06, 10:37
      Na lekcji w radzieckiej podstawówce Pani pyta dzieci :
      - Jak spędziłyście rocznicę Rewolucji Pażdziernikowej ?
      Dzieci:
      - U mnie na obiad były pielmieni
      - U mnie był barszcz z kołdunami
      Pytanie dochodzi do Wani: Ty jak?
      - Proszę Pani... wraz z moim Tatą bawiliśmy się w naszych sołdatów!
      Pani:
      - Wspaniale Wania! Na czym ta zabawa polegała?
      - Poszliśmy do sąsiadki , ojciec ją wydutkał, a ja jej zegarek ukradłem!
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 12.09.06, 22:12
      Zdrowy sen nie tylko przedłuża życie, ale i skraca dzień roboczy.
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 22.09.06, 11:34
      Trzy wampiry w starym gotyckim zamczysku grają nocą w karty.Nagle
      jeden wstaje i mówi:
      -Panowie,krótka przerwa na jedzenie,bo aż mi burczy z głodu w
      brzuchu.
      -Dobra-odpowiada pozostałych dwóch.
      Wampir zamienia się w nietoperza i wylatuje przez otwarte
      okno.Słychać wycie wilków w oddali....
      Po jakimś czasie wraca,zamienia się w humanoida.Brzuch ma
      wypchany,mordę okrwawioną.Mówi:
      -Pamiętacie tamtą wioskę za lasem?Wszystkich wyssałem-od
      najstarszej babci do najmłodszego oseska w kołysce!
      Na to drugi wampir:
      -Wiecie co chłopaki,sam zgłodniałem od tego.Dajcie mi trochę
      czasu.
      -OK-mówią pozostali.
      Sytuacja powtarza się jota w jotę.Wrócił za jakiś czas,brzuch
      wypchany,morda okrwawiona.
      -Pamiętacie te stado krów koło wioski?Wszystkie wyssałem-od
      najstarszej krowy do najmłodszego cielaka,mniam!
      Na to trzeci,wyrażnie poruszony,mówi:
      -Chłopaki,tyle czekaliśmy, to i na mnie poczekajcie.Zjadłbym co.
      -W porządku-mówią najedzeni.
      Trzeci wampir wychodzi drzwiami na korytarz zamczyska.
      Wraca po paru minutach.Morda cała we krwi.
      -Co?Tak szybko?-pytają pozostali dwaj,mocno zaskoczeni.
      Na to trzeci:

      -Nigdzie nie byłem..wy**bałem się na schodach........
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 27.09.06, 20:21
      Nowy ład moralny nastał
      (ze zdumieniem muszę stwierdzić).
      Nie ten winien jest kto nasrał,
      lecz kto skarży się że śmierdzi.

      ( na podstawie wypowiedzi polityków PiS w Begergate, besiadnik.)
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 11.10.06, 21:15
      PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,

      W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,

      ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY,

      KURWA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!!!



      Analiza wiersza..



      Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, równomiernie rozłożonym
      akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go
      świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu
      we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu
      lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do
      euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne lato, kiedy świat
      zwierzęcy obudził się z otchłani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo
      odczytywalna. JA liryczne personifikuje słońce. W słowie "zapierdala" oddaje
      szybkość i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie
      może "zapierdalać" sensu stricte.

      Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
      korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor
      chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświęcenie
      i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia.

      Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 13.11.06, 12:55
      Ulica w Moskwie.Korespondent zachodniej gazety podchodzi z mikrofonem do
      przechodnia i pyta:
      "Prezydent Putin chce wprowadzic prohibicje, zabronic Rosjanom alkoholu, co pan
      na to ? "
      "Rosjanin drapie sie w glowe i mowi : " Wie pan, ja juz swoje wypilem, ale
      dzieci szkoda... "
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 22.11.06, 17:10
      Co ty, Mosze - dostałeś po gębie i nie zareagowałeś?
      - Zareagowałem.
      - Jak?
      - Spuchłem.




    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 24.11.06, 15:45
      LPR = LUDZIE POZBAWIENI ROZUMU.
    • mister1 RODOWÓD 04.12.06, 19:46


      Po co się ciskasz, mój Wuerze,
      Po co wymyślasz mi od żydka?
      Żydem aż śmierdzi w twym "Kurierze",
      Żona waćpana - też semitka,
      Karmiona z żydowskiego dydka,
      Ciocia Hortensja, mój Wuerze
      (Dama a Paulo czy wizytka),
      Od Chai swój początek bierze,
      Wuj zaś Salezy (mówmy szczerze:
      Syn Mośka, Szmulka czy Dawidka)
      Kiwał się mrucząc przy sajderze
      I jako Saluś był w chederze,
      Studiując (o, przeszłości brzydka)
      Alef bej gimel na syderze.

      Kędy tej szlachty jest początek,
      Skąd ród swój bierze Wuerzyna?
      I gdzie twych własnych wuerzątek
      Ród po kądzieli się zaczyna?
      Jakież to herby i sztadary
      Miały twej żony antenaty,
      Owe L...aury i Kr...ary
      Z miszpuchy cycełesowatej?
      Ku wiadomości potomności
      Niechaj czytają ludzie prości,
      Jaki rodowód jest rodziny
      Żony Wuera - Wuerzyny.

      Rodzinnych kronik idąc śladem.
      Opowiadają ludzie starzy,
      Że B..son R..skiej był pradziadem
      Zasię wywodził sięz karczmarzy;
      Miał karczmarz B..son wuja Szmula,
      A Szmul Pinkusa miał i Srula,
      Którego żona Cypa Łaja
      Na mendle sprzedawała jaja.
      Mendel był nawet synem Łai,
      Złośliwi mówią, że od Szai,
      Ten Szaja ze swym szwagrem Joskiem
      Handlował rybą tudzież czosnkiem.
      Kuzynką Joska była Jenta,
      Żona Chaima, konkurenta,
      Chaima siostra zasię, Pesa,
      Tańczyła w purym majufesa,
      Tańczył z nią Mordka, tańczył Chaim,
      Chill, Hennoch, Lejba i Efraim;
      Majufes Pesy z Efraimem
      Zakończył się pod baldachimem.
      Z tej pary była dzieci fura:
      Abramek, Boruch, Rojza, Sura,
      Cywia i Brajndla i Gedali,
      Ryfka i Chaskiel i tak dalej.
      Wziął potem Brajndlę Ber z przeciwka,
      A za Szulima wyszła Ryfka;
      Syn Fajwla, Aron, wnuk Chaskiela,
      Wziął Taubę z Perli i Jankiela,
      Majer wziął Surę, Symcha Cywię,
      A rudą Rojzę dali Kiwie,
      Ta Rojza miała właśnie stryja,
      Co zwał się Symacha-Ajzyk-Szyja,
      Którego babka, Fajga-Bina,
      Potrzebowała mieć kuzyna.
      Ten kuzyn Nuta z żoną Chawą
      Miał sklep z śledziami pod Warszawą,
      A Fiszel, brat owego Nuty,
      Tuwimom w Łodzi czyścił buty.

    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 29.12.06, 08:54
      W milenijnego Sylwestra reporter zaczepia gentlemana na ulicy Londynu:
      - Jaki pan ma plany na nowe tysiąclecie?
      - Dość skromne, przez jego większość będę nieżywy.
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 24.01.07, 09:45


      W dniu wczorajszym z powodu silnych mrozów w Suwałkach odwołano koncert
      grupy "ICH TROJE". Który to już raz przyroda staje w obronie ludzi...

      • martaireks Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 24.01.07, 12:11
        Halllllllllllo grupa Ich Troje jest w USA od tygodnia , co mister daty Ci
        sie pomylily lub jestes nasaczony marycha????
        • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 24.01.07, 15:08
          mam nadzieje, ze w USA sie tez ochlodzi i wysla "Ich troje" gdzie pieprz
          rosnie...
      • gr.st.germaine Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 25.01.07, 09:11
        mister1 napisał:

        >
        >
        > W dniu wczorajszym z powodu silnych mrozów w Suwałkach odwołano koncert
        > grupy "ICH TROJE". Który to już raz przyroda staje w obronie ludzi...
        >
        powinno sie ich koncerty takze odwolywac z powodu ladnej pogody tudziez mrozow
        na Alasce...
    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 30.01.07, 19:08
      Mąż rano patrzy w lustro i mówi do żony:
      - Co sobie pomyślałaś wczoraj, jak przyszedłem pijany do domu z tym sińcem?
      - Jak przyszedłeś to go wcale nie miałeś.

    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 27.02.07, 21:05
      Wczesna era telefonow. Pokazuja Zydowi telefon.
      - Jedna reka trzymasz pan sluchawke, druga mikrofon i mowisz pan. Proste?
      - Jakie proste? Jak ja moge mowic, kiedy obie rece zajete?

      • astarte7 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 21.03.07, 23:59
        Wkurzony facet robi w aptece awanturę, że sprzedano mu dziurawą prezerwatywę.
        - Napiszę skargę do Federacji Konsumentów, że dziurawe prezerwatywy
        sprzedajecie!
        Słucha tego stojący obok starszy pan:
        - Dopisz pan jeszcze, że sie zsuwają!
    • mister1 zydowski 03.05.07, 13:38
      Panie Łabędź, czy pan wie, jaka jest różnica pomiędzy moją żoną a pańską?
      - Nie wiem
      - A ja wiem.

    • gr.st.germaine wierszyk 04.05.07, 10:26
      Pysk okrągły, kibić tłusta
      brzydkie łapy, wstrętne usta.
      Szpetna morda, wielka gęba
      co przy stole dłubie w zębach.
      Piekłem zionie, gdy otwiera
      swoją paszczę - ta hetera.
      Stara kwoka i ropucha,
      ta matrona nieco głucha.

      Głupie, gorzkie czupiradło,
      co zjejczałe dźwiga sadło.
      Wiedźma, suka, lampucera,
      stare pudło, et cetera.
      Ta ohydna, wzdęta klempa,
      w charakterze ma coś z sępa.
      Obrzydliwa stara krowa
      - to jest moja tesciowa.
    • mister1 Jak pijemy: 29.05.07, 10:53
      a.. Anorektyk - nie zagryza.
      b.. Astronom - ma zaćmienia.
      c.. Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - piją, tańczą i haftują.
      d.. Egzorcysta - pije duszkiem.
      e.. Grabarz - pije na umór.
      f.. Higienistka - pije tylko czystą.
      g.. Ichtiolog - pije pod śledzika.
      h.. Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
      i.. Ksiądz - pije na amen.
      j.. Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
      k.. Lekarz - pije na zdrowie!
      l.. Matematyk - pije na potęgę.
      m.. Ornitolog - pije na sępa.
      n.. Pediatra - po maluchu!
      o.. Perfekcjonista - raz, a dobrze.
      p.. Pilot - nawala się jak messerschmit.
      q.. Syndyk - pije do upadłego.
      r.. Tenisista - pije setami.
      s.. Wampir - daje w szyję.
      t.. Wędkarz - zalewa robaka.


    • martaireks Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 31.05.07, 00:32
      Komedyjka. Spotkanie w Białym Domu




      O S O B Y:



      Premier IV RP – jaki jest każdy widzi
      Minister Obrony Narodowej IV RP – jak wyżej
      Prezydent USA – jak wyżej
      Vice Prezydent USA - jak wyżej
      Sekretarz Stanu USA – jak wyżej
      Tłumacz – o nim kilka słów powiedzieć by należało. Jest najdłużej pracującym
      tłumaczem w polskiej dyplomacji. Od niejednej katastrofy dyplomatycznej Polskę
      uratował, przekładając bełkot polskich polityków, na język zrozumiały dla
      innych. Najbardziej namęczył się z prezydentem Wałęsą. Gdy ten na przykład
      bredził coś o wspieraniu lewej i prawej nogi, aby wzmocnić siły polityczne
      będące pomiędzy nogami, tłumacz przekładał to na angielski mówiąc słuchaczom,
      że pan Wałęsa źle się dzisiaj czuje, i boli go zarówno prawa jak i lewa noga.
      Słuchacze kiwali głowami ze zrozumieniem i współczuciem, zaś pan Wałęsa plutł
      dalej androny o minusach (czy plusach) dodatnich i ujemnych, co tłumacz
      przekładał na angielski mówiąc, że pan Wałęsa pomimo bólu nóg pracuje
      intensywnie, co jest plusem jego charakteru, a i minusem zarazem, bo niszczy
      sobie zdrowie.... itd., itp




      MIEJSCE AKCJI: reprezentacyjna sala w Białym Domu; miejsce oficjalnych przyjęć
      delegacji międzynarodowych przez prezydenta USA. Przy długim stole siedzą
      polscy notable, Tłumacz, oraz Vice Prezydent i Sekretarz Stanu USA. Prezydenta
      USA z nimi nie ma. To pierwsza wizyta polskiego Premiera w USA. Tematem rozmów
      będą „stosunki w naszej części Europy”.



      AKCJA (kurtyna w górę)



      Vice Prezydent USA: ( wstaje z miejsca, dzwoni telefon „specjalny” od
      Prezydenta USA)

      - przepraszam Państwa na moment, telefonuje Prezydent, muszę odebrać,
      gdyż rozmowa dotyczyć będzie spraw wagi państwowej (podchodzi do biurka,
      podnosi słuchawkę telefonu)

      - słucham cię George, Dick z tej strony .....(uważnie słucha,
      Prezydent ma mu do zakomunikowania ważną informację)

      Prezydent USA: (pomimo, że Prezydent mówi przez telefon, jego głos jest dla
      widzów słyszalny)

      - słuchaj Dick, wpadnę do ciebie na chwilę, chciałem z tobą
      skonsultować rozkaz, który wydam dzisiaj naszym siłom zbrojnym. Irak trzeba
      zbombardować żeby Arabusy szacunku do nas nabrali

      Vice Prezydent USA:

      - trochę jestem zajęty, ale wpadnij (Dick wraca do stołu, siada)

      - szanowni Państwo, proponuję kilka minut przerwy, w czasie której
      odwiedzi mnie Prezydent. Muszę z nim skonsultować pewną sprawę wagi państwowej
      ( w tym czasie otwierają się drzwi i do gabinetu wchodzi Prezydent USA.
      Podchodzi do stołu przy którym siedzą uczestnicy spotkania)

      Prezydent USA:

      - pozwól Dick na moment na stronę (Dick wstaje, razem odchodzą w drugi
      koniec sali)

      - ten mały kurdupel przy stole, to kto? Bardzo on podobny do naszego
      nowego szefa ochrony, czyżby to on? (1)

      Vice Prezydent USA:

      - nie! to Premier Polski, Kondoliza go zaprosiła

      Prezydent USA:

      - zaraz, zaraz... przeglądałem rano raporty naszego wywiadu w
      Europie...i tam widziałem zdjęcie tego gościa. Mam ten raport z sobą, tylko coś
      mi się wydaje, że pisali w nim, że to Prezydent Polski, a nie Premier!
      (Prezydent USA otwiera teczkę, wyjmuje z niego raport wywiadu) sam zobacz
      (podaje raport Dickowi)

      Vice Prezydent USA: (przygląda się raz zdjęciu, raz siedzącemu przy stole
      Premierowi IVRP)

      - faktycznie ten sam, a piszą, że to Prezydent. Przez cały czas
      spotkania „panie premierze” mówiliśmy do niego... ale obciach... powiem
      Kondolizie (wraca do stołu, nachyla się do ucha Kondolizy, szepcze)

      - słuchaj, ale obciach! Ten gość z Polski z którym rozmawiamy, to
      Prezydent, nie Premier. Georg ma raport wywiadu ze zdjęciem,... to Prezydent, a
      my do niego cały czas nadajemy „panie premierze”... ale obciach...(Kondoliza
      zdenerwowała się, wstaje energicznie od stołu, odchodzi kilka metrów dalej,
      wyjmuje telefon komórkowy, wybiera numer)

      Sekretarz stanu USA: (podniesionym głosem, rozmawia ze swoim podwładnym)

      - zwalniam cię,... jaki ty mi program spotkania przygotowałeś?!
      Wszędzie piszesz, że spotkam się z Premierem, a przyjechał Prezydent Polski,,,
      jesteś zwolniony (słucha wyjaśnień urzędnika, złość jej mija, uśmiecha się)...
      a to cię przepraszam , nie wiedziałam... co, strachu ci napędziłam??...
      przepraszam..(chowa telefon do torebki)

      - jest o‘key. Anthony mi wyjaśnił. Gościmy jednak Premiera, a ten na
      zdjęciu to Prezydent, jego brat bliźniak, podobni do siebie jak dwie krople
      wody... zwykłe nieporozumienie

      Prezydent USA:

      - Dick, jak to jest Premier, to załatw z nim wysłanie do Afganistanu
      tysiąca polskich żołnierzy. Żadne inne państwo nie chce nam pomóc, a szkoda
      naszych chłopców, by ich Talibowie masakrowali!. Już mi Kongres robi koło pióra
      z tego powodu. Załatw to z nim!

      Vice Prezydent USA:

      - co mu za to obiecać?

      Prezydent USA:

      - Obiecaj mu 5 samolotów transportowych do wyremontowania

      Vice Prezydent USA:

      - to już obiecywaliśmy Polakom, jak z nami na Irak napadli

      Prezydent USA:

      - faktycznie, zapomniałem. To nic im nie obiecuj. Polacy to dumny naród
      i nieboszczyków na dolary nie będą przeliczać. Zobaczysz, że zgodzi się wysłać
      żołnierzy za darmo i sam zadeklaruje, że wszelkie koszty pokryje rząd polski!

      - wracaj do stołu, posiedzę z wami z pięć minut i uciekam, kota muszę
      wyprowadzić na spacer ( obaj wracają do stołu, Dick będzie dokonywał
      prezentacji)



      Vice Prezydent USA: (donośnym, uroczystym głosem)

      - szanowni państwo, chciałbym przedstawić Wam Prezydenta USA (polski
      Premier i Minister Obrony Narodowej wstają z miejsc, witają się z Prezydentem
      USA)

      Prezydent USA:

      - witam pana Premiera z Polski! Jak był tu u mnie ostatnio Wasz
      Prezydent Kwasniewsky, to dał mi w prezencie taką wódkę... jak wypiłem z
      Barbarą po kieliszku, to taka nas naszła ochota na seks, że oboje się temu
      dziwiliśmy. Nie ma Pan Premier z sobą takiej wódki...nazywała się „zubówka”?

      Premier IV RP:

      - „zubówka” (?), chyba w Polsce nie ma takiej wódki, ja przynajmniej o
      takiej nie słyszałem, może ty Radek wiesz o jaką wódkę chodzi?

      Minister Obrony Narodowej IV RP:

      - pierwszy raz w życiu słyszę o jakieś „zubówce”

      Prezydent USA:

      - w środku butelki była taka trawka

      Premier IV RP:

      - już wiem, pan Prezydent myśli o żubrówce!

      Prezydent USA:

      - właśnie: „zubówka”

      Premier IV RP:

      - niestety nie mam tej wódki z sobą, ale następnym razem przywiozę na
      pewno!

      Prezydent USA:

      - proszę przywieźć z 10 butelek, żeby mi na jakiś czas wystarczyło.
      Poczęstujemy też Dicka i Kondolizę, a po pierwszej kolejce zostawimy ich
      samych...(Prezydent USA wybucha śmiechem, pozostali idą w jego ślady, choć
      dowcip jest taki sobie)

      - ja już muszę Państwa opuścić, jak będzie pan Premier następnym razem
      w Ameryce, to proszę dwa dni wcześniej do mnie zatelefonować, to pokażę Panu
      mojego kota...bardzo zmyślne zwierzątko... powiem mu: daj łapkę- jak pies
      podaje. Powiem: pomerdaj ogonkiem – merda. Teraz uczę go aportować...już
      przynosi piłeczkę którą mu rzucam, ale jeszcze nie chce mi oddać.

      - A pan Premier ma jakieś zwierzątko w domu?

      Premier IV RP:

      - też mam kota, ale takich sztuczek nie umie.

      Prezydent USA:

      - a jak się wabi pana kotek, bo mój: Dżordż

      Premier IV RP:

      - moją kotkę nazwałem Izabel

      Prezydent USA:

      - bardzo ładnie, bardzo ładnie...następnym razem proszę przyjechać do
      mnie z Izabel, to pobawi się z moim Dżordżem

      - no muszę już uciekać, rozkaz muszę podpisać o bombardowaniu Iraku.
      Chcę żeby dzisiaj zaczęli i do weekendu sk
      • martaireks Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 31.05.07, 00:36
        Prezydent USA:

        - bardzo ładnie, bardzo ładnie...następnym razem proszę przyjechać do
        mnie z Izabel, to pobawi się z moim Dżordżem

        - no muszę już uciekać, rozkaz muszę podpisać o bombardowaniu Iraku.
        Chcę żeby dzisiaj zaczęli i do weekendu skończyli, żeby nadgodzin im nie
        płacić. Kongres się mnie czepia, że za dużo na wojnę w Iraku wydaję. No żegnam
        i życzę owocnych obrad..(Prezydent USA żegna się z premierem IV RP i wychodzi
        pospiesznie)

        - no to do widzenia, Dick da panom jakiś prezent, o ile nie zapomni.
        (niestety zapomni)

        Vice Prezydent USA:

        - no to kontynuujmy obrady (uczestnicy spotkania siadają za
        stołem)...panie Premierze, panie Ministrze potrzebujemy 1000 waszych żołnierzy

        Premier IV RP:

        - oczywiście wyślemy: dokąd i kiedy?

        Vice Prezydent USA:

        - od stycznia i do Afganistanu

        Premier IV RP:

        - załatwione, na nasz koszt oczywiście i niczego w zamian nie
        oczekujemy! Dumę swoja mamy i nieboszczyków na dolary przeliczać nie będziemy

        Vice Prezydent USA:

        - damy wam w zamian 5 samolotów transportowych do wyremontowania.

        Premier IV RP:

        - w imieniu narodu polskiego serdecznie dziękuję. Jestem szczęśliwy, że
        możemy od was te samoloty otrzymać. Poprzednie 5 stoi jeszcze nie
        wyremontowanych, bo części zamiennych nie mamy. Powyciągamy części z jednych,
        powkładamy do drugich i może jeden samolot który będzie latał, z dziewięciu
        pozostałych wyszykujemy. W imieniu polskiego społeczeństwa, serdecznie Wam
        Amerykanom, naszym przyjaciołom, dziękujemy! Bóg wam zapłać, niech Stwórca ma
        Was w swojej opiece, a Pan Jezus i Przenajświętsza Panienka czuwają nad Wami!!

        Vice Prezydent USA:

        - przyślemy Wam do pomocy emerytowanego technika lotnictwa, on wam
        pokaże jak te samoloty wyremontować. Ma doświadczenie, przez 25 lat - od
        nowości aż do złomowania - je remontował

        - no to myślę, że najważniejsze sprawy omówiliśmy i możemy spotkanie
        zakończyć. Well, well, well, jak to mówią Anglicy. Time to beer.( dajmy szansę
        występu dla Tłumacza, niech i on wykaże swoją przydatność)

        Tłumacz:

        - pan Vice Prezydent powiedział, że jest dobrze i czas na piwo.

        Vice Prezydent USA:

        - zapraszam na piwo, kupi je wam nasz kierownik ochrony, wypijecie w
        samochodzie, podczas zwiedzania Nowego Jorku, Ja już żegnam i życzę miłego
        pobytu w USA ( żegna się z Premierem i Ministrem Obrony IV RP, to samo czyni
        Kondoliza, oboje wychodzą)





        K U R T Y N A


        (1) Dawno, dawno temu (jeszcze za komuny), dziadek Anthonego opowiedział mu
        historyjkę, którą usłyszał z kolei od swojego ojca, czyli pradziadka Anthonego.
        Pewien obywatel zaskarżył do sądu sąsiada, gdyż ten publicznie nazwał
        go „kurduplem”.(Rzecz działa się na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim.
        Pradziadek Anthonego pracował jako urzędnik sądowy) Sędzia Rosjanin, nie mógł
        zrozumieć znaczenia słowa „kurdupel” i poprosił o wyjaśnienie sekretarza sądu,
        Polaka. Ten wyjaśnił mu, że słowo „kurdupel” oznacza człowieka niskiego
        wzrostu. Tak się złożyło, że i sędzia i sekretarz również byli niskiego
        wzrostu. Chcąc załagodzić spór, sędzia zwrócił się do obrażonego tymi
        słowy: „..i o co się Pan Szanowny tak obraził? I pan jesteś kurdupel, i ja
        jestem kurdupel i pan sekretarz jest kurdupel. Wszyscy jesteśmy kurduplami, i
        po co się tak od razy obrażać?...” Obecni na sali sądowej przyjęli wystąpienie
        sędziego salwą śmiechu, wesołość udzieliła się też obywatelowi niskiego
        wzrostu, który wycofał pozew i było po sprawie. Historyjkę powyższą przypominam
        na wypadek, gdyby się pan Premier – nie daj Bóg –obraził. Nie ma powodu panie
        Premierze; Pan jesteś niskiego wzrostu, Pana brat jest niskiego wzrostu ,
        Anthony i jego brat są niskiego wzrostu - wszyscy jesteśmy kurduplami!!



    • mister1 Re: Troche humoru ( niekoniecznie holenderskiego) 28.06.07, 09:01
      Gość do barmana w takiej sobie knajpie: - daj słomkę;
      barman: - z butów sobie wyciągnij...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka