wnm
12.04.05, 15:03
Ogloszenie prasowe w Kurierze Polskim wydalo sie Zofii kuszace:40-letni
mezczyzna poszukuje kandydatki…do prowadzenia domu.Zadna gradka,gdyby nie
to,ze mezczyzna zamieszkuje w Holandii,a w koncowce ofery wspomnial
niesmialo; malzenstwo niewykluczone.Dwa slowa ktore natychmiast ozywily
kobieca wyobraznie.
Zofia nie zastanawiala sie dlugo,ale na wszelki wypadek przedyskutowala rzecz
cala z mama i najlepsza kolezanka. Zaryzykuj,radzily obie,choc matka z
mniejszym przekonaniem.Przyjaciolka za to perswadowala: zarabiasz tu
niewiele, w dodatku nie wieszczy cie za pare miesiecy zzakladu nie
zwolnia.Ledwie wiazesz koniec z koncem,nic w zyciu nie widzialas- a tu
HOLANDIA! . Marzenie.
Pewnie,zgodzila sie Zofia,robiac na poczekaniu zyciowy rachunek:pierwsze
wiosny juz dawno minely,ksiaze z bajki jakos sie nie zjawil,choc kolezankom
dzieci juz podrastaja. A przeciezi niebrzydka jest,i nieglupia,i roboty
zadnej sie nie boi.Wiec moze tym razem los postanowil usmiechnac sie do niej?
Odpisala Holendrowi,laczac do listu zdjecie,niespecjalnie rozne od oryginalu.
Z niecierpliwoscia czekala na odpowiedz.Serdeczne zaproszenie do Holandii
nadeszlo po trzech tygodniach.Autor ogloszenia pytal,czy nie zechcialaby
witac z nim Nowego Roku.Ta propozycja wydala sie jej bardzo taktowna,a nawet
nieco romantyczna.Mimo to przez dwa nastepne tygodnie wlaczyla z uczuciami;
radoscia i strachem na przemian.Drugiego dnia swiat wyslala
telegram:przyjezdzam,a w kilka dni pozniej ruszyla przez dwie
miedze/granice/, po swoja zyciowa szanse i przygode.
Miasto bylo dwukrotnie wieksze jak Koszalin, oczarowalo ja od razu, w
przeciwienstwie do absztifikanta.Od poczatku wydal jej sie podejrzany.Niby
mily, ale tak jakby po <wierzchu> tylko.Taksowal ja jak rasowa holenderke ,
szacujac wartosc.Ona z przerazeniem najpierw dostrzegla przerzedzone i
silnie ufarbowane wlosy na czarno,potem podejrzanie bialy garnitur
zebow.Wkrotce miala sie przekonac, ze to wyjsciowa proteza,zazwyczaj moczona
w szklance przy lozku.Nic takiego to, wmawiala sobie na poczatku.Lepsze
porcelanowe zeby, niz sprochniale,choc jednak te protezy napawaly ja
wstretem,podobnie jak brud pod paznokciami. W dodatku facet wygladal na lat
55 ,albo klamal w ofercie,albo byl tak zyciem sterany.
Niebawem okazalo sie ,ze to styl zycia tak go postarzal.Pan Holender
posiadal maly domek a mieszkal razem z umyslowo niedorozwinietym synem z
pierwzego malzenstwa.Z nastepnymi zonami szczesliwie nie mial
potomstwa.Obowiazek ten,polaczony z prowadzeniem domu najwyrazniej go
przerastal.
Zofia troche slyszala o holenderskiej pedanterii i czystosci,ze na widok
brudu i zaniedbania domu swego pracodawcy –absztyfikanta,doznala
wstrzasu.Trzeba bedzie mocno zakasac rekawy,pomyslala,majac na uwadze role
sprzataczki,bo wizja szczesliwej narzeczonej jakos jej przybladla.Po kilku
dniach pobytu pod dachem Holendra mgla ostatecznie opadla Zofii z
oczu.Okazalo sie bowiem,ze mezczyzna z jej snow,liczyl glownie na sile
robocza niezbedna do utrzymania domu, opieki nad doroslym synem bez
omowienia zaplaty.
Na uregulowanie czekalo na lawie mnostwo rachunkow i kar.Okazalo sie , ze
holender ¾ skromnej renty oddawal na obowiazkowe comiesieczne wydatki, a
reszta guldenikow wystarczyla na dwutygodniowe tylko przezycie.Od czasu do
czasu cos na czarno dorobil. No i co tu kryc, kombinowal jak mogl zadzierajac
nawet z prawem. Na przyklad zaproponowal Zofii by zglosila w Polsce fikcyjne
wlamanie do samochodu, tym samym bylaby okazja do wziecia
odszkodowania.Kiedy Holender zaproponowal Zofii jeszcze kilka innych
kombinacji
I tzw<przekretow> na wspolna ich przyszlosc, otrzasnela sie ze zludzen. W
koncu miala swoje lata a i glowe nie od parady. Co ja tu robie?- myslala w
panice,poplakujac samotnie w poduszke.
Ale przeciez wracac do Polski za nic nie chciala,spalilaby sie ze
wstydu,chciala zostac tylko jak najdalej od tego Holendra z feralnego
ogloszenia.Z opresji pomogla jej wybrnac pewna Polka .Dala jej ogloszenie do
pewnego biura matrymonialnego ,ofert przyszlo kilka, w koncu wybrala i to
trafnie.Solidnego posrednika firmy ubezpieczeniowej.