gr.st.germaine
05.03.08, 12:08
W
marcowe wieczory
Pod
Wieszcza pomnikiem
Spotyka
sie Dajan
Z
niejakim Michnikiem
Gdy
Dajan szwargoce
To
Michnik wciaz gega
I
straszny sie spisek
Pod
Wieszczem wylega
Chyba najbardziej pasuje do wspomnien z marca zwrotka utworu
satyryka Janusza Szpotanskiego (pisana wtedy “na
zywo”),pieszczotliwie pozniej nazwanego przez tow Wieslawa w
pamietnym
przemowieniu 19 marca “ni pies ni wydra,cos na ksztalt
swidra”.Poetyczny wywod Pierwszego Sekretarza wryl sie w ma pamiec
na nastepne 30 lat.
Ze cos sie dzieje na Krakowskim Przedmiesciu dowiedzialem sie poczta
pantoflowa.Wolnej Europy
bylo slychac slabo.nie mialem rowniez wielkiego przekonania do
facetow siedzacych gdzies w przeslicznym Monachium i zyjacych z
nadstawiania karkow przez rodakow nad Wisla.
Jako 18 letni mlodzieniec karku postanowilem nadstawic - co mi sie
zreszta calkowicie udalo.
Bylem na dziedzincu Uniwersytetu gdy tzw aktyw robotniczy nadjechal
specjalnym autobusem
i zostal nagrodzony 10-cio groszowkami (my,robotnicy,na was lozymy,a
wy co?studenci do nauki!)
Krakowskie Przedmiescie,okolice akademika Riwiera kolo
supersamu.Cala Polska czeka na swego
Dupceka.Palowanie i gaz.jeszcze nie ZOMO,lecz szkola milicyjnna z
Goledzinowa.
Gestapo!Gestapo! i dziewczyny kopane kolo “Europejskiego”.Bezsilna
wscieklosc.
Dzien pozniej spacer po oczekujacym czynu miescie.Milicjant w
srednim wieku spokojnie prosi o dowod.W bramie dokument znika w
kieszeni gliny.Pala po plecach i sciezka zdrowia wykonana sprawnie
przez cuchnacych wodka ORMO-wcow.
Wylanie ze szkoly (po 2 tygodniach zreszta anulowane).
Tak prostym sposobem zostalem zmuszony do chwilowego zawieszenia
walk narodowo-wyzwolenczych.Lazenie po miescie bez papierow grozilo
zamknieciem na 48 godzin i solidnym zlojeniem skory w jednem z
wyspecjalizowanych komisariatow (przy ul Wilczej lub Jezuickiej).
Dysponujeac morzem wolnego czasu zajalem sie lektura.Panowie
Gontarz,Krasicki czy Kazimierz
Kakol krolowali na lamach gazet.”Prawo i Zycie” zohydzil mi pan
Kakol tak skutecznie,ze zaczalem je znow czytac dopiero pod koniec
lat osiemdziesiatych.Za to opluwanych - Slonimskiego,Czajke-
Stachowicz czytalem namietnie.Machina dyktatury ciemniakow (piekne
okreslenie Stefana Kisieleskiego,za co go zreszta pobito) dzialala
dosyc gnusnie.Nikt nie wpadl na pomysl,by wycofac
“trefne” ksiazki z bibliotek publicznych.Z rozpedu czytalem
Kolakowskiego i nawet jakies metne rozprawy Baumana.
Wyrzucanie z posad i zmusznie do emigracji Zydow zwanych wtedy dla
niepoznaki syjonistami,
wywolalo jak zwykle u komunistow,skutek zupelnie odwrotny.Mlodziez
zaczela sympatyzowac z przesladowanymi.Filosemita jestem do
dzisiaj.Bredzenie ludzi nie majacych pojecia o realiach marca
o POLSKIM ANTYSEMITYZMIE gleboko mnie oburza.Byla to moze
prowokacja,walki frakcyjne
moczarowcow z gomulkowcami.Bog jeden wie co jeszcze.Byl to jednak
jak najbardziej autentyczny zryw mlodziezy.Spowodowany przede
wszystkim Praska Wiosna.Pragnieniem chociaz odrobiny
normalnosci w kraju zdominowanym przez sklerotycznych
gomulkow,stekajacych z przejedzenia
cyrankiewiczow i roznych ubekow-moczarowcow.