Gość: marko666 IP: *.chello.pl 11.01.07, 20:48 jak zbadac (z def.) czy liczba t=Pi jesy okresem funkcji f(x)=|sinx|+|cosx| mam nadzieje ze ktos pomoze mi sie z tym uporac.. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Joa Re: badanie okresu funkcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 21:10 Wylicz f(pi+x) - jesli otrzymasz funkcje daną, to pi jest okresem. Powinno Ci wyjść,bo dla wszystkich podstawowych funkcji trygonometrycznych |f(pi+-x)|=|f(x)| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marko666 Re: badanie okresu funkcji IP: *.chello.pl 12.01.07, 00:57 dla jakich m istnieja rozwiązania rówania a) √3sinx+cosx=m b)(sin^4)x+(cos^4)x=m btw wiem ze w tym pierwszym trzeba zamienic cos na sin ale pozniej nie wiem co mam z √3 zrobic... Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Re: nowe zadania 12.01.07, 11:07 Ad 1) W takich zadaniach lepiej skorzystać ze wzoru na sinus (lub cosinus) sumy (lub różnicy) kątów. Przypomnę te wzory: a1) sin (y+x) = sin y cos x + cos y sin x a2) sin (y-x) = sin y cos x - cos y sin x b1) cos (y+x) = cos y cos x - sin y sin x b2) cos (y-x) = cos y cos x + sin y sin x Należy wyłączyć przed zadaną sumę taką liczbę, aby współczynniki przy sin x i cos x były odpowiednio sinusem i cosinusem pewnego kąta y, tj. aby suma ich kwadratów była równa 1. W naszym przypadku obecnie suma kwadratów współczynników wynosi (V3)^2 + 1^2 = 4, więc należy wyłączyć przed sumę liczbę 2. Otrzymamy V3 sin x + cos x = 2 * [(V3/2) sin x + (1/2) cos x]. W tym konkretnym zadaniu interesuje nas tylko zbiór wartości sumy po lewej stronie znaku równości, więc możemy napisać po prostu 2 * [(V3/2) sin x + (1/2) cos x] = 2 * sin (y+x) i odpowiedzieć, że rozwiązania podanego równania istnieją, gdy m należy do przedziału <-2,2> (bo wartościami funkcji sinus są liczby z przedziału <-1,1>). Gdybyśmy jednak mieli _rozwiązać_ podobne równanie (przyjmijmy np. m=1): V3 sin x + cos x = 1, to musielibyśmy dokładniej przekształcić lewą stronę. Najpierw przekształcamy równanie jak wyżej, tj. do postaci (V3/2) sin x + (1/2) cos x = 1/2. Następnie wybieramy, z którego wzoru skorzystamy (jest to zupełnie obojętne dla rozwiązania, otrzymamy po prostu inne kąty; zwykle wybieramy taki, aby otrzymywane wartości dla sin y i cos y były dodatnie, tj. aby szukany kąt y można było wybrać z pierwszej ćwiartki). W naszym przykładzie najwygodniej wybrać wzór a1) lub b2), bo liczby (V3/2) i (1/2) są dodatnie, a w tych dwóch wzorach mamy plusy przy sin x i cos x. Weźmy pod uwagę wzór a1). Otrzymamy cos y = V3/2, sin y = 1/2, a więc y = pi/6 (czyli 30 st). Stąd nasze równanie przybiera postać sin (pi/6 + x) = 1/2. Dalej już standardowo - prawa strona to sin (pi/3): sin (pi/6 + x) = sin (pi/3), wobec czego pi/6 + x = pi/3 + 2k pi lub pi/6 + x = (pi - pi/3) + 2k pi i ostatecznie x = pi/6 + 2k pi lub x = pi/2 + 2k pi Ad 2) W drugim zadaniu przekształcamy lewą stronę równania korzystając ze znanych wzorów na kwadrat sumy, jedynkę trygonometryczną i sinus kąta podwojonego, otrzymując sin^4 x + cos^4 x = (sin^2 x + cos^2 x)^2 - 2 sin^2 x cos^2 x = = 1^2 - 1/2 * (2 sin x cos x)^2 = 1 - 1/2 * sin (2x) = m. Dalej zrób sam! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Student Re: nowe zadania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 14:38 elipsis napisał >Ad 1) >W takich zadaniach lepiej skorzystać ze wzoru na sinus (lub cosinus) sumy (lub >różnicy) kątów. Przypomnę te wzory: Jedynie pod warunkiem,że w równaniu postaci a sinx+b cosx = c zachodzi a^2+b^2=1. Jeśli tak nie jest - lepiej sprowadzić do równania jednorodnego z niewiadomą x/2, czyli w efekcie do wprowadzenia tg x/2 Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis To nie takie proste... 12.01.07, 16:28 Gość portalu: Student napisał(a): > Jedynie pod warunkiem,że w równaniu postaci a sinx+b cosx = c zachodzi > a^2+b^2=1. Zgodnie z moim poprzednim postem, jeżeli a^2+b^2<>1, to dzielimy obie strony równania przez a^2+b^2, otrzymując równanie cos y sin x + sin y cos x = sin (x+y) = sin z, gdzie cos y =a/V(a^2+b^2), sin y = b/V(a^2+b^2), sin z = c/V(a^2+b^2). Proponowane zastosowanie podstawień sin x = 2t/(1+t^1), cos x = (1-t^2)/(1+t^2), gdzie t = tg(x/2) prowadzi do równania kwadratowego i zwykle wydłuża rozwiązanie. Z drugiej strony jednak jest to metoda uniwersalna (możliwa do zastosowania w dowolnym równaniu trygonometrycznym, niekoniecznie liniowym ze względu na sin i cos), dlatego oczywiście warto ją znać. Z trzeciej strony ;) należy pamiętać, że w otrzymanym równaniu musimy dopuścić pierwiastki nieskończone, tzn. t może być równe +oo i -oo. Przykładowo rozwiązując tą metodą równanie sin x = 0 otrzymamy równanie 2t/(1+t^2) =0, którego pierwiastkami są t=0 (skąd x = 2k pi) i t=oo (skąd x = k pi)... Ponadto w naszym zadaniu, gdzie mamy wyznaczyć _zbiór wartości_ wyrażenia postaci a sin x + b cos x, otrzymamy wyrażenie (2tV3 + 1-t^2) /(1+t^2), dla którego mamy wyznaczyć zbiór wartości, gdy t należy do zbioru <- oo, + oo> (z końcami)... :( Nie jest to trywialne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: To nie takie proste... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 18:05 >rozwiązując tą metodą równanie >sin x = 0 >otrzymamy równanie >t/(1+t^2) =0, >tórego pierwiastkami są t=0 (skąd x = 2k pi) i t=oo (skąd x = k pi)... Wchodzimy tu w zagadnienia związane z granicą - dla x=k pi - tg x/2 nie istnieje, a jeśli już mówimy o granicy, to też jej nie ma - są jednostronne. Te brakujące pierwiastki równania sin x=0 (x=k pi) są ukryte w zastrzeżeniu przy wprowadzaniu podstawienia: t=tg x/2 i x/2 różne od pi/ +k pi. Przy okazji: Uczeń liceum (w tym ja również) nigdy nie słyszał, by rozwiązanie równania x/(a+x^n) = 0 miało w R inne rozwiazanie niż x=0. Cos przekombinowałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Re: To nie takie proste... 12.01.07, 19:58 > Wchodzimy tu w zagadnienia związane z granicą - dla x=k pi - tg x/2 nie > istnieje, a jeśli już mówimy o granicy, to też jej nie ma - są jednostronne. Nieistnienie granic jednostronnych jest nieistotne, ważne, że istnieje granica wyrażenia 2tg(x/2) /(1+tg^2 (x/2)), gdy t dąży do k pi... > Przy okazji: Uczeń liceum (w tym ja również) nigdy nie słyszał, by rozwiązanie > równania x/(a+x^n) = 0 miało w R inne rozwiazanie niż x=0. W R oczywiście nie ma innych rozwiązań. W zbiorze _<-oo, +oo> (zbiór R rozszerzony o -oo i +oo), jeśli n>1, to _można przyjąć_, że mamy dodatkowe rozwiązania t=-oo i t=+oo (formalnie dziedziną tego równania jest R), którym odpowiada x=(2k+1)pi. Ale jest to jedynie pewna _próba obejścia_ konieczności osobnego rozpatrywania przypadku sin x = 0. Właśnie te niestandardowe pierwiastki (lub, co na jedno wychodzi, konieczność dokonywania zastrzeżeń) są największym mankamentem podstawienia t = tg (x/2). Tak powinien być rozumiany mój poprzedni post... Zapewne użyty przeze mnie sposób zapisu nie był najlepszy... Sorry... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: To nie takie proste... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 23:15 piszesz:Nieistnienie granic jednostronnych jest nieistotne, ważne, że istnieje granica wyrażenia 2tg(x/2) /(1+tg^2 (x/2)), gdy t dąży do k pi... O to chodzi,że granica nie istnieje - istniałaby niewłaściwa, gdyby jednostronne były jednakowe, jak np (tgx)^2 gdy x->pi/2. Twoje rozważania byłyby poprawne dla pytania: dla kiedy granica wyrażenia x/(x^2+1)jest równa zero? Szukanie kłopotliwych zastępstw dla rutynowych zastrzeżeń jest jak leczenie kataru grypą. Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Gdzie widzisz błąd? 14.01.07, 20:15 Gość portalu: student napisał(a): > piszesz:Nieistnienie granic jednostronnych jest nieistotne, ważne, że istnieje > granica wyrażenia 2tg(x/2) /(1+tg^2 (x/2)), gdy t dąży do k pi... > O to chodzi,że granica nie istnieje - istniałaby niewłaściwa, gdyby > jednostronne były jednakowe, jak np (tgx)^2 gdy x->pi/2. Powtórzę: nieistnienie granic jednostronnych wyrażenia tg(x/2), gdy x->pi/2, jest nieistotne - ważne, że istnieje granica wyrażenia 2tg(x/2)/(1+tg^2(x/2)) (czyli wyrażenia sin x), gdy x->(2k+1)*pi (w tym drugim przypadku obie granice jednostronne są równe 0), w związku z czym istnienie ,,niewłaściwego" pierwiastka t=+oo (który ,,zlewa się" z pierwiastkiem t=-oo) implikuje, że liczby postaci (2k+1)*pi są pierwiastkami wyjściowego równania. Gdzie widzisz błąd? > Szukanie kłopotliwych zastępstw dla rutynowych zastrzeżeń > jest jak leczenie kataru grypą. To prawda. Z drugiej strony jednak znam przypadki, że rozwiązujący stosuje powyższe podstawienia albo _nie mając tego świadomości_, że może ,,zgubić" niektóre rozwiązania, albo też mając tego świadomość, ale zapominając później rozważyć wykluczane przypadki... Dlatego dla _niektórych_ (raczej zdolniejszych) stosowanie ,,niewłaściwych" pierwiastków okazuje się dobrą metodą na uzupełnienie rozwiązania... Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Poprawka :( 14.01.07, 20:16 Oczywiście ,,gdy x->pi" lub ,,gdy x->(2k+1)pi", a nie ,,gdy x->pi/2"... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Poprawka :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 20:54 Tak, dla tego wyrażenia granica istnieje i równa jest zero, ale -przyjmując Twoją teorię - równanie x/(x^2+1) = 0 miałoby trzy pierwiastki x=0,x=-oo i x=+oo, a równanie x/(x+1) = 1 miałoby pierwiastek x=+oo, mimo,że do tej pory było sprzeczne. Dzięki Twojej sztuczce sposób ten był "użyteczny"(?) w doszukaniu się tam brakujących pierwiastkow - tu robi się ich nadmiar.Twój pomysł jest dobry do zadania: x->a => x/(x^2+1)->0 - co wstawić w miejsce a? Zapewne jesteś autorem tego pomysłu i z tego powodu go bronisz. Może nie należę do tych uzdolnionych i stąd moje obiekcje.Jeśli pomysł nie Twój, to kto go i gdzie stosował, bo jakoś nie zdobył popularności. Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Ustalmy przedmiot debaty... 15.01.07, 14:42 Mamy dane pewne równanie trygonometryczne postaci (*) F(sin x, cos x) = 0, gdzie F jest ustaloną funkcją określoną na <-1,1>^2. Rozważmy następującą procedurę. ________________ 0. Zauważamy, że wobec okresowości funkcji sin i cos, wystarczy znaleźć rozwiązania powyższego równania w przedziale (-pi,pi]. 1. Dokonujemy podstawienia x = 2 arc tg t. Pisząc bardziej precyzyjnie, podstawiamy (**) sin x = 2t/(t^2+1), cos x = (t^2-1)/(t^2-1), otrzymując nowe równanie (***) G(t) = 0, gdzie G jest pewną funkcją określoną na R^2. 2. Rozwiązujemy nowe równanie, otrzymując rozwiązania t_1, ..., t_m. 3. Dla każdego i od 1 do m rozwiązujemy równanie tg(x/2) = t_i, otrzymując w przedziale (-pi,pi) rozwiązanie x_i odpowiadające t_i. ________________ Zaleta: dzięki tej procedurze sprowadzamy wyjściowe równanie (*) do (najczęściej) prostszej lub przynajmniej lepiej znanej postaci. Wada: zastosowane podstawienie ,,gubi" rozwiązanie x = pi (jeżeli ten element jest rozwiązaniem równania (*)), bo temu x nie odpowiada żadne rzeczywiste t. :( Standardowy sposób pozbycia się tej wady, to osobne sprawdzenie, czy F(1,0) =? 0 i w razie potwierdzenia dołożenie rozwiązań postaci x = (2k+1)pi. Jednak niektórzy mogą pytać, gdzie zostały zgubione brakujące rozwiązania - przecież zwykle po przekształceniu równania (np. po podniesieniu obu stron równania do kwadratu) otrzymujemy co najwyżej _dodatkowe_ rozwiązania... Dla nich mamy następującą odpowiedź: elementowi x=pi odpowiada nieskończona wartość niewiadomej t. Nie możemy jednak mechanicznie dołożyć wartości t=+oo jako argumentu równania (***), bo dziedziną funkcji G jest (najczęściej) ,,tylko" R^2 :( (możemy próbować tak uczynić, jeżeli funkcja F jest ciągła w punkcie (1,0)(. Dla większości nie jest jednak łatwe sprawdzanie, czy element +oo jest ,,pierwiastkiem" funkcji G, stąd moje zastrzeżenie, że to metoda ,,raczej dla zdolniejszych". Ponadto aby formalnie uzasadnić, że element x=pi jest rozwiązaniem równania (*), łatwiej po prostu podstawić tę wartość do równania (*), niż argumentować, że jest tak, bo ,,funkcja F jest ciągła w punkcie (1,0) oraz lim G(t) =0, gdy t->+oo"... :( PS. Pomysł nie jest mój. Powyższe rozumowanie przeprowadzili kiedyś _uczniowie_ mojej klasy licealnej. Po dłuższej dyskusji większość uczniów zapamiętała jedynie, że ,,metoda podstawień (**) nie jest idealna"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Ustalmy przedmiot debaty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 17:09 "Jednak niektórzy mogą pytać, gdzie zostały zgubione brakujące rozwiązania -..." Nie tylko mogą, ale powinni pytać. Nie pytaliby, gdyby pamiętali,że wymienione przez ciebie wzory mają sens w dziedzinie R\{k*pi),tymczasem dziedziną równania F(sinx,cosx) = 0 jest R. Z drugiej strony, wymaganie,żeby tg(x/2)był równy nieskończoności nie ma sensu, bo dla katów k*pi ta funkcja nie istnieje. Metoda dyskutowana przez uczniów może być traktowana jako ciekawostka, świadcząca o bezrefleksyjnym używaniu wzorów i próbie znajdywania metod zastępczych.Gdyby ja ograniczyć jedynie do wymienionego przez ciebie równania, to lokalnie - na Twoich lekcjach - ujdzie, ale na maturze? Myślę,że jeśli " Po dłuższej dyskusji większość uczniów zapamiętała jedynie, że ,,metoda podstawień (**) nie jest idealna"..."to nie jest najgorzej. Byłoby źle, gdyby szukali ta metodą miejsc zerowych funkcji wymiernych. Przedmiotem debaty jest tu w dalszym ciągu to samo zagadnienie.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Chyba zamykając ten temat... 15.01.07, 22:14 Nasza dyskusja zaczęła się od Twego stwierdzenia, że zwykle ,,lepiej sprowadzić do równania jednorodnego z niewiadomą x/2, czyli w efekcie do wprowadzenia tg x/2". forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=422&w=55357387&a=55402906 Ta teza nie była (i nadal nie jest!) dla mnie oczywista. Oto moje główne wątpliwości: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=422&w=55357387&a=55409717 Moja uwaga o ,,rozwiązaniach" nieskończonych wzięła się stąd, że nie pisałeś o konieczności rozważania przypadków. W kolejnym poście przyznaję się do błędu - nie wystarczy rozszerzyć dziedziny równania G(t)=0 na zbiór <-oo,+oo>, wobec czego nie można polecać tej metody zamiast zwykłego rozważania przypadków. Nasze rozważania o granicach jednostronnych były chyba zupełnie off-topic, stąd moja próba ustalenia, o czym dyskutujemy. Proponuję następującą konkluzję. Metoda podstawienia t=tg(x/2) nie zawsze jest najlepsza, a czasem, jak np. w zadaniu podanym przez marko666: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=422&w=55357387&a=55372735 (które legło u podstaw naszej dyskusji) bardzo zła. Warto ją jednak znać, bo czasem jest to jedyna droga do celu. Stosując ją należy jednak pamiętać, że podstawienie x=2arc tg t eliminuje ewentualne rozwiązanie x=(2k+1)pi, dlatego ten przypadek należy rozważać osobno. Sugerowane przeze mnie szukanie tego rozwiązania jako nieskończonego rozwiązania równania G(t)=0 jest mało naturalne i dlatego nie jest godne polecenia. PS. Uznanie, że punktowi x=pi odpowiada t=+oo nie oznacza wymagania, żeby tg(x/2)=+oo. Należy to rozumieć następująco: stosujemy podstawienie x=f(t), gdzie funkcja f:(-oo,+oo>->(-pi,pi> jest dana wzorami f(t)=2arc tg t, gdy -oo<t<+oo, f(+oo)=pi (jest to ciągłe przedłużenie podstawienia x=2arc tg t ze zbioru liczb rzeczywistych na zbiór (-oo,+oo>. Chociaż podstawienie to jest formalnie poprawne (bo jest bijekcją), to może pojawić się problem wyznaczenia właściwej wartości G(+oo), dlatego nie ma to wpływu na proponowaną przeze mnie konkluzję. PPS. Piszesz > Przedmiotem debaty jest tu w dalszym ciągu to samo zagadnienie. To samo - tzn. jakie? Czy miałeś na myśli coś innego, niż ,,podstawienie x=2arc tg t jako metoda rozwiązywania równań trygonometrycznych"? PPPS. Sformułowanie ,,uczniowie mojej klasie licealnej" oznaczało moich ówczesnych rówieśników... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Chyba zamykając ten temat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 23:55 Piszesz (jest to ciągłe przedłużenie podstawienia x=2arc tg t ze zbioru liczb > rzeczywistych na zbiór (-oo,+oo>. Chociaż podstawienie to jest formalnie > poprawne (bo jest bijekcją), to może pojawić się problem wyznaczenia właściwej > wartości G(+oo), dlatego nie ma to wpływu na proponowaną przeze mnie konkluzję. W dalszym ciągu nie widzę róznicy między zbiorem liczb rzeczywistych R, a zbiorem (-oo, +oo), jak również nie widzę sensu w zapisie F(+OO), choć można by używać tego zapisu w znaczeniu granicy, podobnie jak f(a+) lub f(a-). Przy badaniu funkcji ustalamy jej dziedzinę, np.D=R\{a,b} i obliczamy granicę w obu nieskończonościach itd. Jak widać,rożnimy sie nieco w szczegółach, ale wymianę poglądów uważam za pożyteczną, chociażby dla uświadomienia sobie istnienia róznych aspektów tego samego zagadnienia. Dziękuję za cierpliwość i przepraszam za krytyczny stosunek do Twojej koncepcji. Do następnej okazji. Odpowiedz Link Zgłoś
ellipsis Re: Chyba zamykając ten temat... 16.01.07, 10:00 Gość portalu: student napisał(a): > W dalszym ciągu nie widzę róznicy między zbiorem liczb rzeczywistych R, a > zbiorem (-oo, +oo), Drobna poprawka: chodzi o zbiór (-oo,+oo> (przedział prawostronnie domknięty!) - do zbioru liczb rzeczywistych dokładamy element oznaczany symbolem +oo, który jest większy od wszystkich liczb rzeczywistych. Element +oo możemy traktować jako dość specyficzną liczbę (nie wszystkie działania są wykonalne z tą ,,liczbą" - tej ,,liczby" nie można mnożyć przez zero ani dzielić przez siebie). > jak również nie widzę sensu w zapisie F(+OO), choć można by > używać tego zapisu w znaczeniu granicy, podobnie jak f(a+) lub f(a-). Jeżeli +oo jest elementem dziedziny funkcji F, to zapis F(+oo) oznacza po prostu wartość funkcji F w punkcie +oo. Granicę funkcji F w punkcie +oo można wtedy oznaczać symbolem F(+oo-). Jeżeli jednak +oo nie należy do dziedziny funkcji F, to najczęściej zapis F(+oo) oznacza granicę wyrażenia F(x), gdy x->+oo. No ale dość na tym. Skończmy wreszcie ten temat... :) PS. Prawo do krytyki jest naturalnym prawem każdego człowieka. Poza tym ja też uważam, że moja koncepcja miała, pisząc eufemistycznie, ,,istotne braki"... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joa Re: badanie okresu funkcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 11:18 W pierwszym wyraź sinx i cos x przez t=tg(x/2) i otrzymasz równanie kwadratowe, którego wyróznik powinien byc nieujemny(aby istniały pierwiastki) w drugim zastosuj a^4+b^4= (a^2+b^2)^2-2a^2 * b^2 i otrzymasz 1+1/2(sin2x)^2=m<=>|sin2x|=V(2m-2) stad gdzie m jest z przedziału <1,3/2> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marko666 Re: badanie okresu funkcji IP: *.chello.pl 12.01.07, 17:02 nic dodac nic ujac! dzieki za wyczerpujace odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś