albrecht1
22.04.04, 18:54
"Najpierw długie ładowanie ogromnej lufy, potem podpalenie lontu partyzaną
i... wielkie bum. Największa armata Czesława Kanafka wystrzeliła wczoraj tak,
jak kiedyś pod Racławicami. Zamówiło ją właśnie Racławickie Centrum Wsi
Polskiej. - Chcemy stworzyć Teatrum Racławickie. Na Polach Racławickich
zrobimy szańce powstańcze, ustawimy 12 armat kosynierów i armię żeliwną,
składającą się ze 150 postaci. To będzie nie tylko przypomnienie o tym
wydarzeniu, ale także duża atrakcja tamtych okolic - mówi Piotr Zapart,
prezes Centrum, który przyjechał wczoraj do Kanafka obejrzeć skończoną armatę.
Wczoraj załadowano ją po raz pierwszy. Zamiast kuli wykorzystano papier,
dlatego nie trzeba było tyle prochu, ale i tak nabijanie ogromnej lufy zajęło
Kanafkowi sporo czasu. Potem starannie obsadził lont, a rozpaloną partyzanę
wręczył Piotrowi Zapartowi. Ten przytknął ją do lontu i... ogromne działo
wypaliło tak. - Pięknie - westchnął pan Czesław.
Wkrótce armata pojedzie pod Racławice. Ale zanim to nastąpi, będziemy ją
mogli zobaczyć i usłyszeć. Wystrzeli bowiem na cieszyńskim Wzgórzu Zamkowym w
dzień przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Największa armata pana Czesława powstawała cztery miesiące. Lufa - którą
odlano z brązu i wzmocniono stalową rurą w środku - ma 2,5 metra długości.
Jest prawie taka sama jak te, które mieli powstańcy pod Racławicami. Koła od
lawety, do której przytwierdzona jest lufa, mają 1,5 metra średnicy. Kanafek
zrobił je własnoręcznie z drewna jesionowego i okuł żelazem. Całość waży -
bagatela - 1,2 tony. - To armata dwunastofuntowa. Kiedyś ładowano ją dwoma
kilogramami prochu i sześciokilogramową kulą armatnią - śmieje się ludwisarz."
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,2031739.html