kubek
25.05.06, 20:14
Zapraszamy na deser Najjaśniejszego Pana
Choć jego przyrządzenie jest banalnie proste, deserem tym zachwycał się sam
cesarz Franciszek Józef. Mowa o naleśnikach z kwiatami czarnego bzu, które
przyrządza się tylko na Śląsku Cieszyńskim.
W Cieszynie i okolicach rośnie mnóstwo krzewów dzikiego czarnego bzu. Gdy
tylko zaczynają kwitnąć, tutejsi mieszkańcy oblizują się ze smakiem. Oznacza
to bowiem, że będą mogli jadać swój stary przysmak - naleśniki z kwiatem
czarnego bzu.
- To bardzo stara tradycja w naszych stronach. Od końca maja do końca czerwca,
gdy bez kwitnie, ludzie zawsze zrywali kwiaty i smażyli naleśniki. Co ciekawe,
w żadnej innej części Polski nie ma takiego zwyczaju - mówi Mariusz Makowski z
Muzeum Śląska Cieszyńskiego, który jak mało kto zna lokalne tradycje.
To przysmak, którym zachwycił się nawet cesarz Franciszek Józef I. Gdy
odwiedził Cieszyn w czasie wielkich manewrów wojskowych w 1906 r., jeździł po
okolicy i spotykał się ze swoimi podwładnymi. Ponieważ właśnie kwitnął bez,
mieszkańcy smażyli góry naleśników i częstowali cesarza. Od tamtej pory był to
jeden z jego ulubionych deserów.
Zwyczaj smażenia "cesarskich naleśników" przetrwał w niektórych cieszyńskich
domach do dzisiaj. Starą tradycję przypomina także kawiarnia Cafe Muzeum
działająca w pałacu Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Od wczoraj naleśniki z
kwiatami bzu są tu smażone na oczach gości. - Choć przepis jest bardzo prosty,
to cieszą się bardzo dużą popularnością. Starsze osoby opowiadają nam ze
wzruszeniem, jak ich mamy smażyły kiedyś takie naleśniki - mówi Mariusz
Dębicki z Cafe Muzeum.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2745177.html?skad=rss
Czy są w tym roku, czy wogóle ktoś to jadł?