stoik1
08.06.06, 09:45
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,3399724.html
Około 40 tys. Polaków mieszka na Zaolziu, prawie połowa to młodzież i dzieci.
Wielu z nich nie zna Polski. - Przez 40 lat przejście przez granicę, a co za
tym idzie wzajemne kontakty były utrudnione. To teraz odbija się to na młodym
pokoleniu - tłumaczy Zygmunt Stopa z Zaolzia
Na Zaolziu są polskie szkoły podstawowe, gimnazja, a wiele młodych ludzi po
ich ukończeniu wyjeżdża na studia do Polski. Jedną z najbardziej znanych
polskich szkół jest Gimnazjum z Polskim Językiem Nauczania w Czeskim
Cieszynie.
"W kontakcie z nauczycielem w szkole i na akcjach szkolnych poza szkołą uczeń
używa poprawnej polszczyzny" - czytamy w regulaminie uczniowskim tej szkoły.
Obowiązek posługiwania się poprawną polszczyzną mają tam też nauczyciele.
Uczniowie tej szkoły często bywają po drugiej stronie granicznej rzeki Olzy,
w polskiej części Cieszyna. Dla nich znajomość polskiej historii, kultury i
tradycji jest sprawą oczywistą. Jednak Polakom mieszkającym na Zaolziu coraz
trudniej podtrzymać dawne tradycje, coraz mniej polskich dzieci chodzi do
polskich szkół. Przybywa małżeństw mieszanych, wtedy często rodzice wysyłają
dzieci do czeskich szkół. Zygmunt Stopa, prezes zarządu głównego Polskiego
Związku Kulturalno-Oświatowego w Republice Czeskiej, mówi, że wśród 40 tys.
Polaków mieszkających na Zaolziu kilkanaście tysięcy to młodzież i dzieci. -
Do polskich szkół chodzi kilka tysięcy z nich - tłumaczy Stopa.
Wielu młodych Polaków z Zaolzia nie zna Polski, nawet tych najbliższych,
nadgranicznych okolic. Dlaczego? - Przez 40 lat przejście przez granicę, a co
za tym idzie wzajemne kontakty były utrudnione. To teraz odbija się na młodym
pokoleniu - uważa Stopa.
Pomóc Polakom z Zaolzia postanowili przewodnicy PTTK. Władysław Orszulik,
prezes koła cieszyńskich przewodników PTTK, mówi, że postanowili za darmo
oprowadzać wycieczki młodych Polaków z Zaolzia po Cieszynie i
najpiękniejszych zakątkach Beskidów. - Sam, choć teraz mieszkam w Cieszynie,
pochodzę z Zaolzia, więc wiem, jakie to jest ważne. Zaczynamy we wrześniu -
mówi Orszulik.
Rodzina Orszulika mieszka w zaolziańskich Mostach koło Jabłonkowa. Siostra
Rozalia Kowolowska wyszła za mąż za Polaka, jej mąż przez lata był dyrektorem
polskiej szkoły. Mają dwie córki i dorosłe już wnuki.
- Pamiętam, że gdy jeszcze moje dzieci chodziły do szkoły, nauczyciele
zabierali je na wycieczki do Krakowa, do chorzowskiego wesołego miasteczka.
Powrót do organizowania takich wycieczek to naprawdę świetny pomysł - mówi
pani Rozalia.
Przewodnicy przygotowali już plan wycieczek dla młodych Polaków. Przede
wszystkim będą zwiedzali najważniejsze zabytki Cieszyna, jak Wzgórze Zamkowe,
stare kościoły, Studnię Trzech Braci i rynek. Jeśli uda im się przyjechać na
dłużej, wtedy przewodnicy pokażą im także najpiękniejsze zakątki Beskidów:
Istebną, Wisłę, Węgierską Górkę, Szczyrk, Żywiec.
- To nie będą zwykłe wycieczki szkolne. Uczniowie mają nie tylko zwiedzać,
ale także poznawać polską historię i kulturę. Każda wycieczka ma być dla nich
wielkim przeżyciem - tłumaczy Stopa
Ewa Furtak 06-06-2006