vonwon
16.09.03, 02:02
Rząd Polski powinien wystąpić z propozycją:
Pomnik nieprawdy
Nie waham się nazwać Centrum przeciwko Wypędzeniom aktem moralnej agresji.
Będzie to pomnik nieprawdy. Tej nieprawdy, której Polska i inne ofiary
niemieckiej napaści i okupacji doznawały na sobie w latach wojny. Mówiono
już wielokrotnie o odwróceniu przyczyny i skutków.
Nieprawdą jest także wyodrębnianie samego wysiedlania ludności z pominięciem
innych zbrodni wojennych, a więc zbiorowego i indywidualnego mordowania
niewinnych ludzi, wtrącania ich do więzień i obozów koncentracyjnych,
poddawania ich torturom, prześladowań narodowościowych, pozbawiania Polaków
i innych prawa do oświaty i kultury. Nie ma chyba polskiej rodziny, która
nie padłaby ofiarą niemieckiego okupanta.
W moim życiu agresja 1 września 1939 roku zniszczyła plany kariery naukowej.
Rozkaz mobilizacyjny oderwał mnie od pracy doktorskiej bliskiej już
ukończenia. Nigdy nie odzyskałem rękopisu. Utraciłem wielu bliskich
krewnych, przyjaciół z ławy szkolnej uniwersytetu. Wydawało się dotychczas,
że pojednanie Polski i Francji z ich odwiecznym wrogiem Niemcami stanowi
jakiś punkt przełomowy na drodze do zjednoczenia Europy, zapewniający jej
pokój i bezpieczeństwo.
Pomnik upamiętniający tylko niemieckie ofiary wysiedleń, spychający
niemieckie zbrodnie na dalszy plan, będzie złą zapowiedzią na przyszłość.
Jego inicjatorem jest bowiem ten odłam społeczeństwa niemieckiego z Eriką
Steinbach na czele, który domaga się powrotu Niemiec na ziemie utracone
przez nich w wyniku przegranej wojny rozpętanej przez Hitlera. Rząd Polski
powinien wystąpić z alternatywną propozycją - wzniesienia w Berlinie pomnika
pamięci ofiar wojny, bez względu na ich narodowość. Inicjatywa taka zamiast
rodzić konflikty i niepokój, stałaby się symbolem nowej jednoczącej się i
bezpiecznej Europy. Taki pomnik przywracałby Niemcom powszechny szacunek w
świecie.
Jan Nowak-Jeziorański