zostawił

18.10.09, 14:53
piszę tylko dlatego, że chciałam komuś opowiedzieć moją "historię".
Kiedyś chodziłam krótki czas z chłopakiem ale z nim zerwałam. po 2
latach jego starań w końcu zaczęliśmy być znowu razem. Mówił, że
mnie kocha,że chce ze mną już zawsze być. Jak w każdym związku były
chwile lepsze i gorsze. Na początku września dowiedziałam się, że
jestem w ciąży. Był to dla nas szok. Nagle przestał się odzywać. To
milczenie trwało tydzień. Potem chciał się spotkać, przez 2 tygodnie
było wszystko jak dawniej. Aż pewnego dnia dowiedziałam się,że mnie
okłamał mówił,że idzie do domu a ja dowiedziałam się,że spędził
wieczór z jakąś dziewczyną do 5 rano w barze. Kiedy chciałam z nim
to wyjaśnić on mi oznajmił,że nie chce ze mną być i że skoro nie
chciałam usunąć ciąży to może chociaż poronie.Od tego momentu wiele
się nie zmieniło.Zostało uzgodnione tylko,że będzie płacił alimenty.
Myślałam,że jest dojrzalszy, w końcu ma 25 lat.Twierdzi,że nadal do
mnie czuje to co czuł ale że podjął decyzję i zdania nie zmieni.
Jest mi bardzo ciężko. Smutno mi gdy idę ulicą i widzę szczęśliwe
kobiety w ciąży ze swoimi partnerami. Martwię się,że dziecko wychowa
się bez ojca a najgorsze w tym wszystkim jest to,że ciągle mam
nadzieję,że zmieni zdanie
    • dorsia1978 Re: zostawił 18.10.09, 21:08
      Trafiłaś na bardzo niedojrzałego jeszcze człowieka.Dla mnie kary
      godne zeby wogóle tak postąpic i odezwać sie do kobiety.
      Trzymam kciuki za Ciebie, zebys dała sobie radę...a partner dojrzał
      i nie odbiła sie ta sytuacja na malenstwie...jakos sie ułozy a
      dziecko moze dodac tylko motywacji do dzialania..
    • mamamai510 Re: zostawił 21.10.09, 01:29
      Miałam 22 lata,on 23.Sytuacja bardzo podobna do Twojej.Przeżyłam
      samotnie ciążę.Rozumiem Twoje wszystkie rozterki,smutki...nadzieje...
      Długo miałam nadzieję na to,ze on się w końcu
      opanuje ,zreflektuje,ze w końcu dojrzeje do myśli,że jest ojcem.
      Zyczę Ci,zeby ojciec Twojej Cudownej Fasolki opamiętał się w końcu.
      Opiszę Ci jednak sytuację,w której musiałam się odnalezc,bo
      myślę,ze w tych cięższych momentach będzie dla
      Ciebie "otuchą"fakt,ze bywaja na tym świecie,niedaleko Ciebie
      ludzie,którzy przeżywają podobne do Twoich rozterki.
      Otórz-niedługo byliśmy parą.Znajomymi ze szkoły kilka lat,kilka
      miesięcy przyjaciele,wkrótce para...Stało się!
      Pracowałam u niego w sklepiku.Dowiedzieliśmy się o ciąży któregos
      wrzesniowego dnia(ach,ten wrzesień...).Kilka tygodni byłam
      najszczęsliwszą "ciężarówką"pod słońcem.
      sielanka nie trwała długo.Straciłam pracę.Nagle.Jakieś pitu-titu
      uzasadnienie,że to dla mojego dobra,zdrowia maleństwa...
      Ok.Przetrawiłam to.Ale nagle tatus dzidzi zaczął unikać ze mną
      kontaktów.Itd...
      Moja ciąża była smutna,podobnie jak Twoja.Chociaż tak bardzo
      cieszyło mnie moje maleństwo w brzuchu,ze stałam na nogach dzielnie.
      Wróciłam do starej pracy.Pracowałam niemal do rozwiązania
      ciąży.Ale to mi pozwalało często odwracać się od złych myśli.Polecam
      każdej samotnej i mogącej ją wykonywać przyszłej mamie PRACĘ.
      Łudziłam się,ze tato się nawróci jeszcze po porodzie
      maleńkiej.Przestałam się łudzić w sądzie.
      Moja córa ma obecnie 2,5 roku.W sądzie wciąż trwa sprawa o
      ustalenie ojcostwa.A jak to możliwe,jeśli tato bywał obecny na
      rozprawach zazwyczaj?A tak,ze byłam oczerniana,oskarżona m.in. o
      dokonanie gwałtu na ojcu mojego dziecka,wyniki badań DNA były
      podważane z uwagi na fakt,ze "posiadałam"znajomości w AM,mieli
      świadczyć o mnie ludzie,których na oczy nie widziałam...
      To tylko niektóre z faktów,które miały miejsce w stosunkach między
      mną a ojcem mojego dziecka.Nie zyczę tego Tobie.Mam nadzieję,ze
      Twoje losy się odmienią co najmniej,a najlepiej,zeby zaświeciło Ci
      słońce jaśniejsze,niż dotychczas.A wiem,ze tak będzie-jak juz
      dostaniesz swoje najwspanialsze,rozkrzyczane,bezbronne maleństwo po
      raz pierwszy do rąk. Wtedy najważniejsze będzie Ono
      Jeśli jednak będziesz samotną mamusią-pamiętaj,żeby nigdy nie
      stracić godności przez człowieka,który jest niegotowy,by dawać nowe
      życie.To nie Twoje piętno,ze zostałaś sama,ale piętno na jego
      człowieczeństwie.

Pełna wersja