lavito
06.01.23, 14:23
Rok temu uciekłam z dzieckiem od partnera który znecał się nademna psychicznie , nie chętnie ale nie mając innej możliwości, wróciłam do matki gdzie mieszkamy 4 os na 27m2 , mój bezrobotny braciszek zajmuje pokój dla siebie bo przecież ma ważne gry online z kolegami a ja razem z córką I matka śpimy w pokoju z aneksem kuchennym. Sprzątam, gotuje, robię zakupy, utrzymuje się sama i dokładam do rachunków, dbam najlepiej jak mogę o ład i porządek ale i tak co chwila jest awantura że coś źle , że mało, że nie tak... ani matka ani brat nie szanują porządku, gdzie zjedzą tam zostawia, gdzie zdejmą brudne ciuchy tak zostawia, a ja bez słowa chodzę i sprzątam po nich zeby moje dziecko nie bawiło się w brudzie.
Matka znerwicowana lubiącą alkohol , ciągle jej coś nie pasuje, na zwyczajne pytanie odpowiada krzykiem, wykrzykuje mi że powinnam zostać z moim ex przemocowcem bo to ojciec dziecka i by mi zapewnił byt... brak słów, brak wsparcia...
Nie mam już psychicznie sił...Nie mogę pozwolić na to aby wychowywać córkę w takiem atmosferze ale Nie stać mnie na wynajem bo córka chodzi do żłobka, żebym ja mogła wrócić do pracy, ale wiadomo okres wirusowy to tydzień w żłobku, a tydzień w domu
Oczekuje na mieszkanie z zasobów miasta ale to jeszcze troszkę potrwa, a ja zwyczajnie już nie daje rady
Mieszkam w Warszawie , może jest tu ktoś kto mógłby mnie wesprzeć psychicznie , może podpowiedzieć co dalej . Nie wiem musiałam gdzieś coś wyrzucić z siebie