O radosci

16.11.06, 23:42
cyt"
KRĄG RADOŚCI


Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu,
pewien rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał.
Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi,
chłop z uśmiechem pokazał mu kiść dorodnych winogron.
- Bracie furtianie, czy wiesz komu chcę podarować tę kiść winogron,
najpiękniejszą z całej mojej winnicy? - zapytał.
- Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.
- Nie. Tobie!
- Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją dać?
- Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry,
uprzejmy i pomagałeś mi, kiedy cię o to prosiłem.
Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiła ci trochę radości.
Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiło przyjemność także
rolnikowi.

Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek.
Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść.
W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł:
- A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości?
Wziął kiść i zaniósł ją opatowi.
Opat był uszczęśliwiony.
Ale przypomniał sobie, że w klasztorze jest stary, chory zakonnik i pomyślał:
- Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej.

Tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę.
Jednak nie pozostała długo w celi chorego brata,
który posłał ją bratu kucharzowi pocącemu się cały dzień przy garnkach.
Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi (aby i jemu sprawić trochę
radości),
który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze,
a ten ofiarował je komuś innemu,
a ten inny jeszcze komuś innemu.
Wreszcie wędrując od zakonnika do zakonnika,
kiść winogron powróciła do furtiana (aby dać mu trochę radości)
Tak zamknął się ten krąg.
Krąg radości.


Nie czekaj, aż rozpocznie kto inny.
To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości.
Często wystarczy mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny
ciężar.
Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać.
Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie:
to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie.
To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia,
im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie,
rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie,
wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas."

    • samanta455 Re: O radosci 16.11.06, 23:55

      oj koniczynko, słyszałam juz kiedyś tę opowieść, jest bardzo piękna i mądra,
      dzieki za przypomnienie jej, słowa wiele mogą uczynić dobrego, najgorzej, że
      słowa moga także uczynić wiele złego....dzięki za opowieść....
      • kleksa Re: O radosci 17.11.06, 14:40
        Piękna i madra.Tylko jak odrzucic od sibie smutek,by cieszyc sie
        radościa.Zycie ,to juz nie opowieść.To doświadczenia.
        • samanta455 Re: O radosci 19.11.06, 00:02

          tak kleksiu, doswiadczenie, które bardzo boli,ale czy mamy na nie wpływ?
          • koniczynka777 Re: O radosci 19.11.06, 00:30
            Nie zawsze mamy.Bolesne doswiadczenie trudno wykasowac z pamieci,ale wierze ze
            jest to mozliwe
            • samanta455 Re: O radosci 19.11.06, 22:45

              tak koniczynko, w życiu spotykają nas także miłe rzeczy, ale najczęściej głęboko
              w pamięć zapadają złe przeżycia i to wspominami, a nie zawsze przecież tak
              było...pozdrawiam wieczornie
              • sara21-21 O radosci 20.11.06, 13:45
                Czytając tę opowieść ,miałam wrażenie ,że każdy poczęstuje się choć jednym
                gronem, a tak pozostało mu tylko podziwianie dorodnego kiścia ,szkoda tak nawet
                nie spróbować smaku.A moze jestem zachłanna?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja