guciowamama
06.09.10, 10:40
Jak moze nie ktore z Was pamietaja w maju wybieralam sie do Polski. Pojechalam z mezem i brzdacem. Z lotniska odebral nas moj tato i... mielismy wypadek – z naprzeciwka prosto na nas jechal rozpedzony Opel z trojka wyrostkow – gdyby nie szybka reakcja taty pewnie juz bym tu nie pisala. Udalo mu sie wyprowdzic auto i zjechac w bok – niestety uderzylismy w baner reklamowy i drzewo. Szczegolow nie chce opisywac, wybaczcie, bo boli to wszystko jakos jeszcze w duszy. Summa summarum – spedzilam dni w spiaczce, trzy miesiace w szpitalu i osrodku rehabilitacyjnym – moj tato zostal tam jeszcze i niestety pozostanie dlugo. Szczesliwie nie wiele ucierpieli moj maz i synek. I wiecie co? Troche zal mi tych tygodni kiedy maluch dorastal: nie widzialam jak kapal sie w jeziorze, jak uczyl sie jezdzic na rowerze. Moze dlatego teraz jestem tak zachlanna na zycie? Wszystko nadrabiam. Tak strasznie ciesze sie ta druga szansa. Dziewczyny lapcie zycie i wyciskajcie z niego co sie da!
Ps. Kogosiu – kolejna obiecana paczka z rzeczami dla Krzysia stoi gotowa do wysylki.
Burdziaa - Anoly piekne, zamieszkaly w naszym domu – dziekuje z calego serca!