paris4
12.11.12, 13:46
odprowadziłam dziś rano świeżutko ozdrowiałą, nafaszerowaną probiotykami i wypieszczoną tygodniowym pobytem w domu Hankę do zerówki
powitał mnie jeden wielki kaszel trzęsący salą, gromada obsmarkanych po pas dzieci, niektórych z wyraźnie złym samopoczuciem
niby nie pierwszyzna ale qurwica mną zatelepała od progu
czy naprawdę tak musi być? dlaczego ludzie to takie bezmóżdża? i dlaczego mają w dupie swoje dzieci? tak wiem pytania retoryczne
ps. Hanka już w domu i zaczyna pokasływać