1alfa1
13.09.07, 11:29
Piękna historia, dlatego zamieszczam
Zimny marcowy wiatr tańczył w za oknem szpitala w Dallas kiedy
lekarz wszedł do małego pokoju w którym leżała Diana Blessing która
była wciąż wykończona po operacji.
Jej mąż, David, trzmał jej rękę kiedy drżeli w oczekiwaniu na
wiadomości. Tamtego popołudnia 10 marca 1991 roku, komplikacje
zmusiły Dianę, która była dopiero w 24 tygodniu ciąży, do
cesarskiego ciecia które miało sprowadzić na świat córeczkę pary,
Danę Lu Blessing.
Rodzice mieli świadomość, że mierząca 30 i pół centymetra i ważaca
708 gram córeczka urodziła się niebezpiecznie wcześnie, jednak słowa
lekarza nadal wydawały się być raniącymi ich bombami.
"Nie wydaje mi się żeby były szanse na jej przeżycie," powiedział
tak delikatnie jak mógł.
"Jest tylko 10 procent szans, że przetrwa tą noc, a nawet wtedy,
jeśli jakimś cudem przetrwa, jej przyszłość może być bardzo okrutna"
Sparaliżowani niedowierzaniem David i Diana słuchali lekarza który
opisywał problemy jakim Dana musiałaby stawić czoła gdyby przeżyła.
Nigdy nie byłaby w stanie chodzić, mówić, prawdopodobnie byłaby
niewidoma i podatna na inne urazy tj. porażenie mózgowe, całkowity
niedorozwój mózgowy i wiele innych.
Wszystko co mogła wyksztusić Diana to zaprzeczenie.
Ona i mąż David wraz z ich 5-letnim synem Dustinem długo marzyli, że
pewnego dnia Dana stanie sie cześcia ich rodziny.
Teraz, w ciągu kilku godzin ich marzenie oddalało się coraz
bardziej.
Jednak z biegiem dni nowe troski spadały na barki Diany i Davida.
Okazało się, że system nerwowy Dany jest niedojżały i
najdelikatniejszy pocałunek lub pieszczota mogły tylko przyczynić
się do jej cierpienia, więc rodzice nie mogli nawet kołysać ich
malutkiej dziewczynki przy piersi i wspomagać jej siłą ich miłości.
Wszystko co mogli robić, kiedy Dana w plątaninie rurek i przewodów
walczyła o życie pod ultrafioletowym światłem, było modlić się aby
Bóg był blisko ich drogocennej maleńkiej córeczki.
Nie przydarzały się chwile kiedy Dana nagle rosła w siłę.
Ale kiedy mijały tygodnie, przybywały kolejne gramy i znikome ilości
sił.
W końcu kiedy Dana miała 2 miesiące jej rodzice mogli ją wziąć w
ramiona poraz pierwszy.
A dwa miesiące później, chociaż lekarze nadal delikatnie acz
nieustępliwie ostrzegali że to tylko szansa na przetrwanie a nie na
normalne życie, Dana wyszła ze szpitala i rodzice, tak jak od
początku tego pragnęli, zabrali ją do domu.
Pięć lat później, Dana była drobną acz zaczepną małą dziewczynka z
lśniącymi szarymi oczami i nienasycona chęcią życia.
Nie okazywała żadnych oznak psychicznego czy fizycznego osłabienia.
Była po prostu wszystkim czym może być mała dziewczynka… i
więcej .Jednak to jeszcze nie jest koniec jej historii.
One gorącego popołudnia lata 1996 roku Dana siedziała na kolanach
mamy w parku niedaleko domu (Irving, Texas) gdzie jej brat Dustin
trenował ze swoja drużyną piłkarską.
Jak zawsze Dana szczebiotała do swojej mamy mars kilku innych
dorosłych kiedy nagle ucichła. Przytulając ramiona do siebie mała
Dna zapytała "Czujecie to?"
Diana wyczuwając w powietrzu nadchodzącą burze odpowiedziała "Tak
pachnie jak nadchodzący deszcz."
Dana zamknęła oczy i spytała jeszcze raz, "Czujesz to?"
Jeszcze raz jej mama odpowiedziała, "Chyba zaraz bedziemy mokre,
pachnie deszczem."
Nadal zauroczona chwilą Dana potrząsnęła głową, pogłaskała ramiona
swoimi malutkimi rączkami i głośno oznajmiła,
"Nie, pachnie jak ON.
Pachnie jak Bóg kiedy kładziesz głowę na jego piersi."
Łzy zaszkliły się w oczach Diany kiedy Dana radośnie zeskoczyła z
ławki by bawic sie z innymi dziećmi.
Słowa jej córki potwierdziły to co do czego Diana i jej najbliśsi
nie mieli wątpliwości, przynajmniej głęboko w sercach, od początku.
Podczas tych długich dni i nocy swoich pierwszych dwóch miesięcy,
kiedy jej nerwy były zbyt delikatne aby jej dotykać, Danę Bóg
przytulał do swojej piersi i to Jego zapach przesycony miłością Dana
pamieta tak dobrze.
Teraz masz wybór. Możesz przesłać tą historię dalej i sprawić że
ktos będzie miał takie dreszcze jak ty w czasie czytania albo możesz
wykasować tą wiadomość i zachowywać się tak jakby ta historia nie
poruszyła twojego serca tak jak poruszyła moje.
TWÓJ WYBÓR!
"Jestem zdolny do wielu rzeczy bo ON daje mi siłę"
Tego ranka kiedy Bóg otworzył okno do nieba zobaczył mnie i
zapytał: „ Moje dziecko czego pragniesz dzisiaj najbardziej?"
Odpowiedziałem:
"Boże proszę zaopiekuj sie osobą która przeczyta tą wiadomość, jej
rodziną i przyaciółmi. Zasługują na to i bardzo ich kocham".
Miłość Boga jest jak ocean, widzisz jego początek ale nie jesteś w
stanie dostrzec końca.
________________________
Ta wiadomość działa w dniu kiedy ja dostaniesz. Pomóż nam sprawdzić
czy to prawda. _____________
ANIOŁY ISTNIEJĄ! Tylko czasami nie mają skrzydeł i nazywamy ich
przyjaciółmi.
Prześlij tą wiadomość do swoich prawdziwych przyjaciół.Coś dobrego
przydarzy ci się o 11 rano;coś na usłyszenie czego długo czekałeś.
To nie jest żart; ktoś zadzwoni do ciebie albo porozmawia z tobą o
czymś co juz dawno chciałeś usłyszeć.
Nie przerywaj tej modlitwy. Wyślij ją do przynajmniej 5 osób.