Dodaj do ulubionych

a propos bezpieczenstwa i takich tam.

28.05.08, 10:24
Taki oto dialog mialam z moim ojcem w niedziele: zapinam mlodego w
fotelik, bo wybieramy sie z moimi rodzicami na zakupy, wiadomo,
zapiecie dziecka w fotelik kilka chwil zajmuje, a to zapiac,
wyregulowac pasy, poprawic koszulke bo sie sciaga etc. Ojciec stal
obok i obserwowal ten rytual i w pewnym momencie rzucil taki
test: "wymyślili te foteliki, nie wiadomo po co"...
No cos sie we mnie zagotowalo. Mówię mu:"No chyba lepiej zapiac
dziecko w fotelik niz ma sie mały poturbowac podczas wypadku...". A
moj ojciec ze kiedys takich fotelikow nie trzeba bylo miec, i
tragedii nie bylo. No rece mi opadly. Odpalilam tylko, ze kiedys nie
bylo na drogach tylu samochodow i debili co teraz. No i powiem Wam,
ze z moimi rodzicami to ja ciagle mam takie utarczki slowne, a to
odnosnie zywienia (kiedys karmilo sie inaczej... i dziecko zylo),
ubierania, transportowania. Czasem nie mam juz sil. Pomimo tego ze
jestem mega zadowolona z obecnego wozka Peg Perego, to od matki juz
kilkakrotnie uslyszalam uwage, co to za wozek, gdzie dziecko nie
jedzie przodem do matki... No zesz niewazne ze mi i mlodemu
odpowiada.

Tak mi sie jakos zebralo po wątku maadgy i fikołka jej dziecka na
kostce brukowej. Wczoraj odebralam przesyłkę z kaskiem dla młodego
(znalazlam to cudo na stronie z rzeczami dla dzieci, do ktorej link
w stopce ma lilka.k): www.happybaby.pl/?
p=productsMore&iProduct=182&sName=Okbaby-Czapeczka-Kask-Ochronny-No-
Shock
fajna sprawa, lekki, a ja jestem troche spokojniejsza.
Jest takie durne powiedzenie, ze nadgorliwosc jest gorsza od
faszyzmu... ja tam uwazam ze przezornosci nigdy za wiele. I jestem
wdzieczna za takie wynalazki jak foteliki, pasy, kaski, paląki w
wozkach etc...
Obserwuj wątek
    • malenkie7 link sie nie wkleił 28.05.08, 10:28
      no to jeszcze raz próbuję:
      www.happybaby.pl/?p=productsMore&iProduct=182&sName=Okbaby-Czapeczka-Kask-Ochronny-No-Shock
    • aurinko Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 10:31
      Tak, jak Cię popieram i rozumiem w pierwszej części postu, tak uważam za
      przesadę kupowanie dziecku kasku. Oczywiście poza wyjątkami takimi jak jazda na
      rowerze, rolkach czy w przypiętym do dorosłego roweru foteliku dziecięcym, wtedy
      obowiązkowo kask. Ale tak poza tym, do czego? Moim zdaniem to zbędne, nie
      wyobrażam sobie trzymać dzieciaka ciągle w kasku :-/
      • iguana781 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 10:34
        Dla mnie taki kask to przesada, ma w nim ciągle jeździć w wózku?
        Straszna męczarnia dla dzieck...
        • malenkie7 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 10:45
          nie, nie w wozku i nie non stop. To nie jest kask rowerowy, tak jak
          napisalam, jest lekki, wykonany z materiału z otworkami (cos jak
          styropian), pokryty cienką tkaniną - jest naprawde ok, a wiem to, bo
          wczoraj młody w tym kasku pomykał i na nieszczesliwego nie wyglądal.
          ten kask nie wazy za wiele, moja elektroniczna waga kuchenna
          pokazala 46 gram.
          To chyba normalne ze gdy dziecko jest w wozku zapiety pasami, to nie
          zaloze mu kasku na glowe. Ale gdy bedzie chcial poczworakowac na
          dzialce, a tak jest sporo kostki brukowej, to kask mu zaloze. Dodam
          ze moim zdaniem przesadą jest dopuszczanie do upadkow dziecka i
          usprawiedliwianie sie, ze tego sie nie uniknie, bo jak sie dziecko
          nie przewroci to sie nie nauczy. No ale nie kazdy jest
          przewrazliwiony na punkcie główki dziecka - ja zaliczylam usg glowki
          mlodego po porodzie i wiecej takiej rozrywki doświadczac nie
          zamierzam.
          • edzia.79 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 10:49
            malenkie ja tez uwazam ze kask to przesada.
            to naprawde jakies sporadyczne wypadki zeby dzecko walnelo glowa w kostke podczas raczkowania.
            zresta uwazam ze samo sobie krzywdy nie zrobi.
            a 3 latka tez tak bedziesz pilnowac jak bedzie lazil po drabnkach i skakal z chustawki?/
            • malenkie7 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:00
              bede pilnowac, a przynajmniej bede sie starac w 200% bo po pierwsze
              wiem jak wyglada rehabilitacja dziecka (a po wypadkach to wlasnie z
              reguly czeka maluszka), po drugie to nie chce zeby z mojej winy
              dziecko musialo lezec w szpitalu (ktore swoją droga znow zaczynają
              strajkowac).

              ale nie oto chodzi, zeby Was do kasku przekonac. kazdy rodzic ma
              swoj rozum i robi to co uwaza za rozsądne i mądre.

              tak jak napisalam - wole byc przezorna.

              Wszysttkim czerwciątkom, lipciątkom, sierpniątkom zycze miękkich
              lądowań.
          • aurinko Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 10:56
            Sorry, ale jeśli tak bardzo boisz się, że dziecko się przewróci i coś sobie
            zrobi, to powinnaś jeszcze zaopatrzyć się w ochraniacze na łokcie, dłonie i
            kolana, bo te miejsca przy upadkach są również narażone na stłuczenia. Tak samo
            twarz, dziecko może łatwo zedrzeć nos upadając na buzię. Poza tym, skoro kask
            zakładasz przy raczkowaniu, to co będzie przy chodzeniu? Ty dzięki ochronie
            jesteś spokojna, że zapewniasz dziecku maksimum bezpieczeństwa, a Twoje dziecko
            dzięki ochronie nie nauczy się upadać tak, aby zminimalizować skutki upadku, i
            być może trudniej mu będzie pojąć zależność między skutkiem a przyczyną. Całe
            życie nie będziesz go chronić. Moim zdaniem, nadmierna ochrona jest trochę
            krzywdząca dla dziecka, ale to moje zdanie, a ja do zbyt przewrażliwionych nie
            należę, chociaż miałabym wiele powodów do tego.
            • malenkie7 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:05

              nie no, nie mogę...

              nie widzisz roznicy pomiedzy łokciem a głową???

              Piotrek wlasnie uczy sie chodzic, wstaje przy czym popadnie - stad
              moim zdaniem koniecznosc ochrony jego glowki przed upadkami, podczas
              czworakowania.
              Poza tym, jesli nie pamietasz (a nie musisz oczywisc wiec
              przypomnę) - moje dziecko bylo rehabilitowane, ma oslabione napiecie
              miesniowe i nie jest tak mega sprawne jak inne maluszki. zdaża mu
              sie zachwiac niebezpiecznie nieco czesciej niz innym maluchom. znam
              granice - nie jestem kretynką i nie zamierzam ubierac młodego w
              poduszki na kazda czesc ciala do konca jego dziecinstwa.
              No ale zyjemy w kraju, gdzie nie zaklada sie dzieciom kasku na
              rower, nie wyposaza sie roweru w odblaski...

              Acha, nie pisze przeciez o danonkach - nie atakowac mnie prosze;)
              Nasz Synek

              Piotrunio jest z nami od 27 czerwca 2007 i ma już...:)
              • aurinko Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:28
                Owszem, widzę różnicę pomiędzy łokciem a głową. I nie tylko.
                Nie napiszę nic więcej, skoro moje słowa odbierane są jako atak.
    • burdziaa Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:05
      Własnie o czymś takim myslałam :) dzięki za linka !
      • joasia83m Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:45
        :( a ja nie lubie strasznie jak ktos mowi ze skoro nie mam fotelika maxi cosi
        czy kasku na glowe, czy jakichs szelek i Bog wie co jeszcze, to jestem
        nieodpowiedzialna, bo swiadomie narazam dziecko:(( dalabym wszystko zeby
        uchronic moje dziecko od bolu, chorób i wszelkich czyhajacych niebezpieczenstw,
        ale na owe gadzety mnie nie stac.kupie wiec fotelik np ramatti i pewnie niejedna
        matka pomysli "jak mozna! przeciez on nie ma atestow i jak taka taniocha moze
        byc bezpieczna dla dziecka!"- bo wlasnie takich rzeczy naczytalam sie na forach.
        ale jak ktos kupuje sobie samochod za 50tys, to oczywiscie ze powie ze dla niego
        dobro dziecka najwazniejsze i kupi dla niego fotelik za 1,5tys
        moj synek niestety zaliczyl nie jeden upadek, w tym uderzenia w glowke, w warge,
        ale od jakiegos miesiaca nie zdarzylo mu sie walnac glowka ani razu, upada tak,
        ze glowke trzyma wysoko nad ziemia, albo laduje jak kotek, lapkami czy pupa.
        wiec na wlasne oczy obserwuje jak niesamowicie rozwijaja sie myslenie i zmysly
        dziecka. przeciez nie zabronie mu za 3 lata pograc w pilke z kolegami, albo nie
        zaloze mu kasku na glowe, zeby sie z niego smiali...
    • bubunia1 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:29
      a mi sie wydaje, że "trening czyni mistrza" również w upadkach ;)
      Powiem z własnego doświadczenia: moja siostra zawsze była ostrożna aż do przesady - nie chciała wsiadać nawet na rower /teraz tez go nie lubi a ma 29 lat/ a to dlatego że nie umiała upaść - lecąc do przodu chowała ręce i upadała na buzie. Oczywiście nie był to częsty widok bo bojąc się ze upadnie nie robiła wielu rzeczy...w odróżnieniu ode mnie ;) Rodzice zawsze mi mówili że jak upadłam z roweru i np. leciała krew z kolana to ze złości wsiadałam i jechałam dalej ;)
      Dlatego ja Małą pilnowałam w pierwszych dniach jak próbowała wstawać. Teraz pilnuje tylko by miała skarpety antypoślizgowe /i nie te z marnym abs-em tylko te z silikonem od spodu - dzięki za taki wynalazek!/ Mała upada ale sama już wie co i jak trzeba robić. jak do tej pory walnęła się parę razy /głową też/ ale nic "strasznego" przy tym nie było.
      Wydaje mi sie że taki kask "na codzień" uniemożliwia maluchom poznanie miejsc bolących.
      Ale tak jak Maleńkie7 pisze - każdy robi jak chce ;)
      • lilianak1 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 11:56
        Wiecie co, w pierwszej chwili pomyślałam, że to przesada, ale jak
        sobie przypomnę co miałam ze starszakiem to chyba zmieniam zdanie.
        Mój Dawid walił głową we wszystko nawet w takie rzeczy, których nikt
        by nie podejrzewał. Czasami złość mnie ogarniała, że zawsze musi w
        coś przywalić. Astygmatyzm u niego podejrzewałam, bo w głowie się
        nie mieści jak dziecko może tłuc głową o wszystko.
        Do tego dodam, że momentalnie puchł i wychodziły mu wielkie guzy.
        Naprawdę gdyby wtedy ktoś mi pokazał taki kask, od razu bym go
        kupiła. Tyle, że powinien mieć jak dla mojego Dawida jeszcze osłonę
        na zęby (pierwszą górną jedynkę wybił mając 1,5roku, a drugą górną
        jedynkę uszkodził mając 2,5 i poprawił w przedszkolu majac 3,5).
        Teraz mały ma 6 lat i dopiero jakieś 2 lata temu nauczył się upadać.
        Niestety lęk przed uderzeniem jest u niego tak duży, że bardzo
        panikuje np przy wsiadaniu na rower. Naprawdę trzeba go mocno
        motywować żeby nie bał się próbować nowych rzeczy.

        Dla Oliwi nie zamierzam (na razie) zaopatrywać się w tego typu kask.
        Owszem przywaliła już głową kilka razy, ale ona to przeciąg,
        czołgiem by jej nie zatrzymał.

        Też jestem zdania, że trening czyni mistrzem, ale potrafię
        zrozumieć, że czasem można mieć dość urazów i roztacza się nad
        dzieckiem klosz. Ważne tylko żeby nie popaść z tym kloszem w
        przesadę.
        • moni_30 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 12:21
          Wiecie co, ja też w pierwszym momencie uznałam, że to przesada z tym kaskiem.
          Owszem na rower, rolki i inne czynności sprzyjające kontuzji jak najbardziej,
          ale do raczkowania?
          Ale z drugiej strony rozumie "malenkie". Jeśli Jej Dziecko swoje już przeszło,
          było rehabilitowane, to moim zdaniem spokój Matki i jej poczucie, że zrobiła
          wszystko, aby zapewnić dziecku bezpieczeństwo jest bardzo ważne. No i poza tym
          każdy ma swój rozum i wychowuje dzieci według własnych zasad. Co dla jednych
          jest przesadą dla innych może być normą.
    • klarysa007 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 13:28
      Co do pierwszej części postu zgadzam się w całej rozciągłości.
      A co do kasku... Ja bym nie kupiła i to nie tylko dlatego, że mnie nie stać. Ale
      każda z nas indywidualnie decyduje co dobre dla jej dziecka, bo tylko ona na
      bieżąco obserwuje jak maluszek się rozwija i rozbija :)
      Więc jeśli kask ma pomóc uchronić zdrowie fizyczne malucha i psychiczne jego
      mamy - to dobrze, że go kupiła i już!
      • lilka.k Dajcie jej spokój.. 28.05.08, 14:22
        Skoro kupiła i chce mu zakładać, niech zakłada...skoro ma na tym puncie fioła (sory za słowo ;) ), to jej sprawa.
        Co innego jak dziewcyzna zapyta czy kupic a co innego jak używa. Nie pytała was o komentarz.
        • a.zaborowska1 malenkie 28.05.08, 15:51
          ja myślę, że ten kask to fajna sprawa. Jeżeli masz taką potrzebę i
          lękasz się odziecko to zakładaj go kiedyuznasz za stosowne. Gdy mój
          Maciuś uczył się wstawaś sama krzyczałam że mu kupię kask :-))
          Mnie denerwuje to gdy ktośwykwpiwa przewrażliwienie matki. Moja
          teściowa ciągle się mnie pyta czy małego trzeba zapinać w wózku bo
          mu nie wygodnie... i tak się pytała pytała mimo moich odpowiedzi
          dopuki na nią nie warknełam. Ja mam zamiar stosować w przyszlości
          wszystko couchroni moje dzieci: kaski, smycze, nakolanniki,
          nałokietniki i takie tam. Moje dzieci to urodzeni kaskaderzy starsza
          ma 9 lat i po powaznej operacji złamania nosa. Wbrew pozorom poważna
          sprawa do końca życia.
        • patrice7 Re: Dajcie jej spokój.. 28.05.08, 15:54
          Od razu najpierw naposze zeby nie by;o :)
          Kazdy robi jak uwaza, niekrytykuje ,ani nic,jednak uwazam ze grubo przesadzilas
          z tym kaskiem, i zamiast dobrze robisz zle, dziecko przy upadkach uczy sie ze ma
          podciagac glowe ,kulic sie itd...
          jesli zewszad bezdie go ochranialo to czego sie nauczy?

          Zreszta Edzia bardzo dobrze z aurinko napisaly ,jak dziecko bezdie mialo 2-3
          lata to na rower nie puscisz ? bo tez moze spac ,zbic glowee, otrzec kolana ,
          zlamac nos,reke,noge...
          • olcia.kaktus Re: Dajcie jej spokój.. 28.05.08, 16:12
            ja rozumiem podejście dziewczyny - jej dziecko już wiele przeszło, może
            szczególnie na początku troche inaczej chodzić i upadać niż inne dzieci, bez
            takich histori. I założę się, że z czasem zmieni podejście na bardziej zbliżone
            do nas, gdy tylko zauważy, że dziecko sobie dobrze radzi i już się nie obija.
        • yvonne79 Re: Dajcie jej spokój.. 28.05.08, 15:58
          Popieram Lilkę. Dajcie spokój! Jeśli dziewczyna czuje, że jej dziecko jest
          dzięki temu bezpieczniejsze, to dlaczego nie. Każda z nas postępuje według
          własnego uznania. Malenkie nie pytała nas o radę. Nie rozumiem dlaczego niektóre
          forumowiczki muszą zawsze wtrącić swoje, kąśliwe czasami, uwagi...
          • aurinko no tak 28.05.08, 16:13
            To już nie można wyrazić swojego zdania, napisać co się o tym myśli, bo
            odbierane jest albo jako atak, albo jako czepianie się czy wtrącanie się z uwagami.
            To sorry, ale po jaką cholerę jest to forum? Żeby pisać swoją opinię tylko
            wtedy, gdy założycielka wątku o to poprosi? Nie odpowiadać, gdy ktoś o coś nie
            zapyta?
            Przepraszam, że tego wątku nie odebrałam czysto informacyjnie i że w ogóle
            śmiałam tu zabrać głos i wyrazić swoje zdanie. Od tej chwili wątek przestaje dla
            mnie istnieć, więc spokojna głowa, nie będzie już żadnych "uwag".
            • lilka.k Re: no tak 28.05.08, 16:45
              Uwazam, ze nie mozna jesli ktos o to nie prosi.
              Jak juz kupila, to co jej da teraz wasze gadanie?
              Jakby zapytala, to co innego.
              Nie widzisz różnicy?

              Aha, Aurinko, ja nic do ciebie nie mam..tak ogólnie pisze :)
              Lubie to forum, ale szanujmy sie nawzajem.
              • ridibunda Re: no tak 28.05.08, 21:20
                Ależ oczywiście, że można!! Przecież po to jest forum!! I Malenkie7 tez tak
                twierdzi, kiedyś w całkiem innym wątku o bardzo poważnej sprawie Malenkie
                zaczęła w dość niefajny dla mnie i wielu innych osób o określonym
                światopoglądzie krytykować pewne ważne, aczkolwiek niezwiązane kompletnie z
                wątkiem sprawy. Na moje słowa że nie o tym mówimy odpisała, że przecież to jest
                forum dyskusyjne i każdy może pisać, co chce. Trochę chyba tu pamiętliwa jestem,
                ale nieprzyjemnie wspominam jej słowa do dziś:/
                Wiec skoro w wątku o bardzo chorej dziewczynce można krytykować innych ludzi i
                to w przykry sposób i tak trochę "ni przypiął ni wypiął", tak też i w tym można
                wyrazić swoje co najmniej zdziwienie przewrażliwieniem ogromnym matki ,które
                zresztą może dziecku wcale na dobre nie wyjść. Nasz wiecznie asekurowany
                starszak do dziś nie uważa i przez to co chwila ma jakieś kontuzje. Nie da sie
                chować dziecka pod szklanym kloszem, a kupowanie kasku do RACZKOWANIA uważam za
                gruba przesadę.
                Jako że to forum, to wyraziłam swą opinię, a zainteresowana niech robi co chce,
                każdy ma swój rozum.
                Pozdrawiam
                • malenkie7 Re: no tak 29.05.08, 08:33
                  ridibunda napisała:

                  > Ależ oczywiście, że można!! Przecież po to jest forum!! I
                  Malenkie7 tez tak
                  > twierdzi, kiedyś w całkiem innym wątku o bardzo poważnej sprawie
                  Malenkie
                  > zaczęła w dość niefajny dla mnie i wielu innych osób o określonym
                  > światopoglądzie krytykować pewne ważne, aczkolwiek niezwiązane
                  kompletnie z
                  > wątkiem sprawy. Na moje słowa że nie o tym mówimy odpisała, że
                  przecież to jest
                  > forum dyskusyjne i każdy może pisać, co chce. Trochę chyba tu
                  pamiętliwa jestem
                  > ,
                  > ale nieprzyjemnie wspominam jej słowa do dziś:/

                  Fakt, nabzdyczona byłam na nasz zatęchły katolicyzm wtedy, nie
                  minęło mi do dzisiaj. Jednakze nie zapamietalas ze wtedy przyznalam
                  sie do "fopa" - i napisalam jaka powinna byc reakcja po przeczytaniu
                  wątku.

                  > Wiec skoro w wątku o bardzo chorej dziewczynce można krytykować
                  innych ludzi i
                  > to w przykry sposób i tak trochę "ni przypiął ni wypiął", tak też
                  i w tym można
                  > wyrazić swoje co najmniej zdziwienie przewrażliwieniem ogromnym
                  matki ,które
                  > zresztą może dziecku wcale na dobre nie wyjść.

                  A tu odzywa sie polska zasada "oko za oko" - ona zachowala sie kiedy
                  nie bardzo fajnie, to i ja jej teraz pokaże... no ale z tym spotykam
                  sie na co dzien, w polskim spoleczenstwie to norma, niestety.

                  > Nasz wiecznie asekurowany
                  > starszak do dziś nie uważa i przez to co chwila ma jakieś
                  kontuzje. Nie da sie
                  > chować dziecka pod szklanym kloszem, a kupowanie kasku do
                  RACZKOWANIA uważam za
                  > gruba przesadę.
                  DO WSTAWANIA (Caps uzyty celowo) a nie czworakowania - Piotrus
                  czworakuje (nie raczkuje, ciagle to jest mylone) pieknie od konca
                  lutego, teraz probuje sie pionizowac i w pionie przemieszczac, nie
                  raz wyrżnął o podłoge, starczy mu tej nauki.

                  > Jako że to forum, to wyraziłam swą opinię, a zainteresowana niech
                  robi co chce,
                  > każdy ma swój rozum.
                  > Pozdrawiam

                  I ja pozdrawiam.
                  • ridibunda Re: no tak 29.05.08, 09:01
                    Nic Ci nie chciałam pokazywać. Napisałam Ci tylko, na przykładzie mojego
                    starszego dziecka, do czego doprowadza nadmierna asekuracja. To forum, tu się
                    wymienia opinie. Ale Ty dalej czytasz co chcesz.
                    I dalej uogólniasz - przedtem nie podobał Ci się cały katolicyzm, teraz znowu
                    polskie społeczeństwo Ci nie pasi. Jeżeli już, to moja osobista wada, a nie
                    całości narodu. Jeśli coś odnosi się do wszystkich, w rzeczywistości nie dotyczy
                    nikogo.
                    I więcej już to nie zaglądam.
                    Miłego dnia, choć u nas dziś zimno i wieje okropnie, ale może u Was fajniej.
                    • malenkie7 Re: no tak 29.05.08, 09:51
                      ridibunda napisała:

                      > Nic Ci nie chciałam pokazywać. Napisałam Ci tylko, na przykładzie
                      mojego
                      > starszego dziecka, do czego doprowadza nadmierna asekuracja. To
                      forum, tu się
                      > wymienia opinie. Ale Ty dalej czytasz co chcesz.

                      Tu sie zgodze, ewidentnie czytam, co chce (ksiązki, gazety, wybieram
                      sama). Ale Ty zapewne mialas na mysli to, że interpretuje Twoją
                      wypowiedz nie do konca tak, tak Ty bys to zrobila. Nie jest latwo
                      zawrzec mysli w kilku zdaniach.

                      > I dalej uogólniasz - przedtem nie podobał Ci się cały katolicyzm,
                      teraz znowu
                      > polskie społeczeństwo Ci nie pasi.

                      Chyba nie zrozumiałas, co napisalam. Katolicyzm w polskim wydaniu
                      faktycznie mi sie nie podoba. Co do polskiego społeczenstwa - to juz
                      Twoj wniosek, napisalam jedynie (i to jest moje zdanie), ze jedną z
                      cech polskiego spoleczenstwa jest zasada "oko za oko", "krzywda za
                      krzywde" etc. Co nie oznacza ze musisz sie z tym zgadzac.

                      > Jeśli coś odnosi się do wszystkich, w rzeczywistości nie dotycz
                      > y
                      > nikogo.
                      Nie w rzeczywistosci, a w Twoim przekonaniu.

                      > I więcej już to nie zaglądam.

                      A jednak zajrzalas:), jak widac ponizej.

                      > Miłego dnia, choć u nas dziś zimno i wieje okropnie, ale może u
                      Was fajniej.
                  • joasia83m Re: no tak 29.05.08, 09:02
                    Malenkie, niestety wypominajac komus rozne polskie wady, prezentujesz swoja
                    postawą okropną polską snobistyczną cechę.
                    Na zachodzie nikt nie krytykuje, wręcz szanuje poglądy i wyznanie innych czy to
                    jest katolicyzm, czy protestantyzm, buddyzm, czy ateizm.
    • latortura Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 16:51
      nigdy nie zapomne pierwszej w zyciu wizyty u pani neurolog i jej
      slow gdy moj Synek mial 2 m-ce:

      widac wiele oznak niedotlenienia mozgu...

      i pozniej moje godziny spedzone na szukaniu w internecie informacji
      na ten temat, gdzie wyskakiwaly mi strony o... porazeniach mozgowych
      itp.

      Synek urodzil sie z krwiaczkiem podokostnowym na skutek dlugiego,
      ciezkiego porodu - byl to wylew II stopnia,

      ostatnio uderzyl mocno glowka o sciane, mial (i ma jeszcze nadal)
      obicie/obrzek, spuchniete miejsce, gdy to dotknelam to przypomnialo
      mi to tego krwiaka po urodzeniu,

      sa to straszne chwile dla kazdej matki...

      malenkie tez przeszla ciezkie chwile po porodzie - pisala wyzej o
      rehabilitacjach,
      takie mamy jak my, beda traktowac glowke swojego dziecka z wiekszym
      szacunkiem, poniewaz doswiadczylysmy juz tego jak jest wazna...

      malenkie wyraznie pisze, ze kask posluzy w miejscach plytek, kostek
      brukowych itd a niektore mamy odebraly to tak jakby conajmniej
      chciala w nim swojego Synka kapac,

      i jesli podczas nauki chodzenia mialby sie uderzyc w glowe 20 razy a
      dzieki kaskowi uderzen bedzie polowe mniej to bedzie juz to wielki
      sukces,

      pozdrawiam


      • edzia.79 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 28.05.08, 16:57
        a ja mysle ze kask posluzy tylko przez chwile,pozniej jak malenkie zobaczy ze maluch dobrze sobie radzi nie bedzie zakladac mu kasku.

        a teraz niech ma spokojna glowe i sie nie stresuje
        • becik_l79 dziewczyny 28.05.08, 21:56
          a wiecie co mnie dziwi? Że tak wszystkie skupiłyście uwagę na kasku, a nie na głównym przesłaniu wątku pt pokoleniowe różnice w poglądach. Malenkie, ja mam często tak samo: mama, wspaniała pomoc i wsparcie moje i Małej, w każdym zdaniu powtarza zasady sprzed lat i dziwi się co ja robię z Małą. A mój teść upierał się żeby nas od siebie odwozić z dzieckiem mimo braku fotelika, na co ja odpowiedziałam krótko (aż się chyba obraził:) ABSOLUTNIE NIE MA MOWY. Co z tego, że mamy do siebie kilometr a odwozić chciał nas bo było pioruńsko zimno - bezpieczeństwo to podstawa. Jak na złość właśnie jakby zabrakło tego fotelika mogłoby się coś stać.
          generalnie ciągle są jakieś dyskusje na temat wychowania itp między mną a mamą i choć bardzo ją kocham, wielokrotnie jej teksty doprowadzają mnie do szału.
          a kask? sama czasami się zastanawiam, czy na plac zabaw go Małej nie kupić. Dzięki za linka. Na razie sie wstrzymuję, ale co fakt to fakt: już sprawnie chodzi, a często też wyrywa się i biegnie, lecąc na łeb na szyję. czasami jak przywaliła łbem miała aż takie wklęsłe, które potem wychodziło jako guz. Koszmarny widok! Aż mi ciarki przechodzą. wrrr
    • borowka78 Re: a propos bezpieczenstwa i takich tam. 29.05.08, 08:49
      ale sie dyskucja nawiązała;)

      kazdy robi jak chce
      rozumiem Malenkie, ze ma takie a nie inne zdanie nt bezpieczenstwa
      Piotrka
      kasku sama bym nie kupila, ale post nie dotyczyl tego

      co do tekstow rodzicow/babc/cioc/ze za ich czasow bylo tak i siak-
      szlag mnie jasny trafia, wrrr
      • edzia.79 Re: czy to klatwa Fabianki??? 29.05.08, 09:08
        dziewczyny litosci!!!
        ridibunda,malenkie SPOKOJ!!!
        • anula_82 jak ja lubię czytać takie wątki :PP n/t 29.05.08, 09:13
        • ridibunda OK OK 29.05.08, 09:16
          Jestem spokojna jak granitowy głaz:)
          Ale przecież to coś innego niż poprzednio, ja sie nie kłócę, tylko polemizuję,
          staram się kulturalnie i bez obraźliwych zwrotów, a takie wcześniej sie pojawiały:)
          Ale ze mną już spokój, bo się już więcej tu nie dopisuję, wyłączam kompa i idę
          sprzątać:)
          Miłego dnia wszystkim:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka