Dodaj do ulubionych

Jak karać?

04.12.08, 21:46
Dziewczyny podzielcie się doświadczeniami.
Hanuta doskonale unika moich pedagogicznych pogadanek jak coś przeskrobie.
Unika mojego wzroku, odwraca głowę, lub zadaje tysiąc pytań w stylu a co to? a
co to? a co to? w celu odwrócenia uwagi. Nie skutkuje posadzenie jej na chwilę
na kanapie bo zaraz z niej zmyka. Czasem zanoszę ją do łóżeczka ale nie chce
by na jego widok płakała. Bardzo podoba mi się zdanie Lidki, że teraz udajemy
się na zasłużony odpoczynek - i tak chciałabym żeby jej się łóżko kojarzyło.
Jak ją nauczyć że gryzienie mamy ( wyobraźcie sobie jak się córa/syn do Was
tuli jest miło i cudnie aż tu nagle auuuuaaaa!!!!)nie jest najlepszym pomysłem
i wpychanie rąk do maminej buzi też jest niefajne?
Obserwuj wątek
    • andzia84 Re: Jak karać? 04.12.08, 21:50
      dołączam się do pytania, u nas zaczłęo się uciekanie na ulicę,
      kładznei się na chodniku itp. normalnnie super niania :)
      każda próba skarcenie to albo śmiech i wygłupy albo histeria ale bez
      efektów
    • patrice7 Re: Jak karać? 04.12.08, 21:51
      Magda napoisalam na gg!

      A wracajac do tematu mialam zakladac podobny watek:(
      Malwina nie chce sie sluchac.
      Wspominalam juz o "chodzeniu za reke" gdzie wytrzymuje 5 sek(dosłownie!) i
      wyrywa sie rzuca na kolana ,robi autentycznie sceny rodem z superniani.
      Bije mnie po twarzy ,ostatnio nm zlapal jej reke mowi nie wolni,ona z
      szelmowskim usmiechem patrzy na druga i BACH!
      wyciaganie z szafek, "pisanie" na komputerze,... na nic moje tlumaczenia ,ze nie
      wolno,podnoszenie glosu tez nie dziala.

      Jej stała reakcja ....śmiech....
      Juz tez nie wiem co robic...
    • curly2 Re: Jak karać? 04.12.08, 22:04
      u mnie dokładnie to samo:(
      wszystko chce mieć już natychmiast, nic nie można zabrać, bo "moja".
      co chwilę wrzaski, piski, leżenie na podłodze, płacz rozpaczy...
      a jak broi i zwraca się jej uwagę to uśmiech od ucha do ucha (też
      mnie gryzie namiętnie i uważa na dodatek, że to zabawne chyba).
      ostatnio przypadkiem starsza odkryła, że "działa" pogrożenie palcem
      i powiedzenie "ojojoj" - wtedy pojawia się podkówka i płacz
      wniebogłosy...
    • pysiulek_79 Re: Jak karać? 04.12.08, 22:16
      U nas skutkuje radyklane wziecie dziecia pod pochy, w garsc i
      wyniesienie do sasiedniego pokoju - ona kojarzy ze to kara wiec
      zaczyna od razu strasznie ryczec a ja ja sadzam na srodku pokoju na
      dywanie i mowie ze teraz sie musi nad soba zastanowic i wydzodze
      przymykajac drzwi, mala buczy, potem przestaje, wchodze i sie pytam
      czy chce mnie przeprosic i tu nastepuje radosny final czyli tulenie
      i calowanie mamusi. Na razie dziala.
    • atenette Re: Jak karać? 04.12.08, 22:36
      No coz... moze ja mam jakies wyjatkowo posluszne dziecko, ale na
      moja dziala tlumaczenie. Tzn. nie podnosze glosu, nie krzycze, a po
      prostu spokojnie tlumacze prawie jak doroslemu, zadajac przy tym
      pytania. Np. (ostatnio na czasie ;)) - "Nie wolno ciagnac pieska za
      wlosy, tak? pieska to boli. piesek bedzie plakal, wiesz?", Emi
      odpowiada "hmmm, ała", a ja dalej "no wlasnie, ała. dlaczego nie
      wolno ciagnac pieska za wlosy? bo boli pieska. pieska trzeba
      glaskac.." itd. sobie rozmawiamy. Nie zawsze skutkuje, ale widze, ze
      mala naprawde duzo zapamietuje, bo podchodzi potem do psa, kiwa
      paluszkiem pokazujac, ze nie wolno, a potem psa glaszcze delikatnie.
      • kristin4 Re: Jak karać? 04.12.08, 22:56
        No własnie, dobre pytanie. U nas jak mała rozrabia a ja mówie że nie
        wolno to albo śmiech idalej robi swoje albo (najczęściej) płacz ze
        złości, teraz zaczela jeszcze kłócić sie po swojemu, normalnie cyrk.
        Staram sie być spokojna i tłumaczyć ale czasami nie wytrzymuje i
        krzykne co niewiele pomaga.
    • dziunia27 Re: Jak karać? 04.12.08, 22:58
      baaaaaardzo dobre pytanie:)
      na Julke nie działa nic!
      tłumaczenia, prośby, groźby, nic!
      głównie chodzi mi o to jak szczypie i gryzie, bo tłumacze ze
      niewolno, czasem wrzasne, albo sie rozpłacze<na niby>, no to ona
      przytuli, rozpłacze sie ze mna, ale za 20 minut robi to samo;//
      albo wieczne wyciaganie kubków z szafki;O dwa juz stukła:/
    • maryjka60 Re: Jak karać? 04.12.08, 23:08
      oj 2 dni temu miałam prawdziwy kryzys pedagogiczny, straszny dzień,
      nie mogłam się dogadać ze swoim dzieckiem, nie słuchała, uciekała, a
      w sklepie dała takie porzedstawienie (wrzaski, wyginka),że wyszłam
      mokra i wściekła, w domu ciąg dalszy awantury, oj cierpliwości to mi
      już do niej brakowało i co gorsza pomysłów jak reagować również.
      Stwierdziłam, że potrzebna mi pomoc fachowa i przy okazji chciałam
      Was prosić o podesłanie mi "Języka dwulatka" w pdf, może Tracy coś
      poradzi? macie takie cuś?
    • lilka.k Re: Jak karać? 05.12.08, 08:24
      My zawsze to zdanie powtarzamy, ale czy zawsze tak będzie? No nie wiem, ale
      ciesze się, ze ci się podoba. Kilka razy wkładalam ich za kare do lozeczka, ale
      juz tego nie robię. Ja zwyczajnie odstawiam ich do pokoju, ale u nas karą jest
      juz samo to, ze bawię sie z tym grzecznym, a niegrzeczny zostaje wykluczony.
      Powiem wam, ze jak ja mowie nie wolno, to jest tak jak u was: smeichy,
      odwracanie glowy itd. Ale męża sluchają..ja chyba nie mam autorytetu
      takiego..ale mąż mnie wczoraj uswiadomil dlaczego. Ja za duzo gadam, dpiero
      teraz jak zachrypłam widze ile gadam. Duzo za duzo..i oni mają juz gdzies te
      moje potoki słów. Wyłączają się kompletie. Piotrek malo mówi, ale za to wiedzą,
      ze jak cos powie, to jest to wazne.
    • domatorka.amatorka Re: Jak karać? 05.12.08, 08:51
      ja staram się mówić krótko i na temat,bo Młodszy słucha tylko pierwszych dwóch
      zdań. mam Go na rekach-On mnie pac po twarzy, o koleś byłeś niegrzeczny Mamy nie
      wolno bić-po czym odstawiam Go na ziemię i sama odchodzę od Niego.
      Jeżeli się przytula, po czym nagle uszczypnie to znów stanowczym tonem: nie
      wolno szczypać i odsuwam Go parę metrów.

      Uciekanie na spacerach: za każdym razem gdy szedł za rączkę /choćby kawałek
      drogi/ wychwalałam Go pod niebiosa: a jaki grzeczny jesteś, o jaki mądry, zuch
      chłopak nie ucieka mamie. gdy się wyrywał ucinałam pochwały i szliśmy w
      milczeniu. No i Młodszy w końcu zakumał,że jak idzie obok mnie lub trzyma się
      mojej ręki to gadam i chwalę Go jak nakręcona.

      Teraz dużo można z naszymi dziećmi wynegocjować, bo są bardzo łasi na pochwały i
      nagrody.
    • zabka11 Re: Jak karać? 05.12.08, 09:03
      Ja powtarzam 3 razy,krótko, nie wolno, bo zabiorę, nie wolno bo
      wyłączę itp. itd. jak nie zadziała robię co powiedziałam. Jak jest
      pisk i histeria, to odwracam się i odchodze. A jak widze, że zaraz z
      tego szAłu zrobi sobie krzywde, to wsadzam do łóżeczka i czekam na
      spokój. Potem wyciągam, tłumaczĘ, całuję i robię tuli, tuli:)

      Fajnie sie pisze, nawet łatwo stosuje, ale...efekty, póki
      co......ŻADNE;)!!!
      Ale ja tam optymistka jestem, przy córci zadziałało, to i przy Jasiu
      zadziała:0)
      A na ulicy/podwórku/sklepie jeszcze mi sie nie zdarzyło, żeby sie
      Janek awanturował, ale zapewnie usiadłabym na ławce i przeczekała, a
      jak byłby niebezpieczny dla otoczenia, to wsadziłabym do wózka i do
      domu.
      Już nas nie bije, nie gryzie i nie szczypie, ale zdarzało sie to:
      jak mnie uderzył, pacłam go też, jak mnie ugryzł, to też go
      ugryzłam, jak szczypał męża to i on go uszczypnął. Oczywiście nie za
      mocno, ale poczuł, i zakumał, że to boli. Nie wiem, czy ta metoda
      poskutkowała (choć moim zdaniem tak:), czy po prostu przeszedł już
      ten etap, ale mamy to zgłowy.
      Pozdrawiam
      • patrice7 Re: Jak karać? 05.12.08, 09:32
        U mnie z "oddawaniem" to wprowadzilam tylko ciagniecie za włosy.
        Malwina miala tendecje do ciagniecia,az pociagnelam ja ja i mowilam zobacz jak
        boki mame,nie wolno tak robic ,to boli.
        Poskutkowało juz nie ciagnie...na razie.

        Ale i tak najwiekszym dramatem jest (nie) chodzenie za reke.
        Wrzeszczy ,piszczy,rzuca sie na kolana....i co ja mam zrobic?
        • atenette Re: Jak karać? 05.12.08, 09:46
          Ale co Wy sie wrzystkie tak z ta reka upieracie??? Moja chodzi sama,
          nie trzymam jej za raczke. W miejscach blisko ulicy przytrzymuje ja
          lekko np. za kaptur :) albo po prostu wsadzam ja do wozka. Nie wiem
          skad ta chec u wielu osob zmuszania dziecka i trzymania stale przy
          sobie???
          • lilka.k Re: Jak karać? 05.12.08, 09:55
            A dlaczego stale za rękę? Przeciez nie sądze by dzidwczyny ciągly kilometr
            dzieciaka za reke. uwazam, ze nauka za reke jest wazna, mu uczymy tak, ze jak
            uciekają to za reke. Mają sie nauczyc i juz. Nie ma przebacz. ale u nas dwojka i
            musi sie sluchac. Bo bedzie inaczej neiszczescie jak mi wybieganą na ulice kiedys.
            • patrice7 Re: Jak karać? 05.12.08, 10:16
              Dokladnie tak jak likka pisze, nkt nie mowi tu o lazeniu za reke pol spaceru ,bo
              wszyscy wiemty ,ze to obrzydliwie nudne.

              Malwina tez sama chodzi ,gdzie chce ,spacer jest dla niej, ale sa sytuacje kiedy
              trzeba wziasc za reke i tu zaczyna sie problem...
      • kamsi Moim zdaniem oddawanie jest bez sensu:/ 05.12.08, 12:51
        Dziewczyny, sorry, ale moim zdaniem oddawania dziecku (jak ono
        uderza, to Wy też, jak gryzie, to Wy też itd.), nawet delikatnie,
        jak piszecie, to jest bardzo zły pomysł. Moim zdaniem to właśnie
        uczy dzieci takiego postępowania - no bo skoro Wy tak robicie...
        Same sobie wytrącacie argument z ręki - no bo jak powiecie, że nie
        wolno gryźć, a dziecko może sobie słusznie pomyśleć, że czemu jemu
        nie wolno, skoro mamusi/ tatusiowi wolno.
        Co do postępowania w momentach, gdy Kostek jest niegrzeczny, to
        kiedyś już się rozpisywałam, i tu tylko wklejam ponownie:

        Kostek trzy razy (dokładnie) w życiu próbował mnie
        uderzyć, okazałam wtedy taki szok, że sam się przestraszył tego, co
        zrobił - już od dawna to się nie powtórzyło. Wiele razy już na
        spokojnie i przy jakichś tam okazjach wyjaśniałam mu zresztą, że u
        nas w domu nikt nigdy nikogo nie bije.
        Jeśli wpada w szał i płacze i się wije, to nigdy go nie przytrzymuję
        ani nie uspokajam, szczerze mówiąc, staram się go tylko położyć na
        ziemi, tak, żeby rzucając się, nie zrobił sobie krzywdy, i odchodzę
        parę kroków spokojnie i czekam w milczeniu, aż mu przejdzie. Bardzo
        to szybko skutkuje:) Kiedy przestaje, pytam, czy już możemy
        porozmawiać - jeśli na moje słowa wpada w szał, to znowu czekam, aż
        mu przejdzie, zazwyczaj jednak się uspokaja już, przytulam go,
        mówię, że już wszystko w porządku, ale żeby pamiętał, że nie wolno
        czegoś tam - zależy, jaka była przyczyna wpadnięcia w szał:)
        Jeśli robi coś, czego nie wolno, np. akurat coś zrzuca albo co (bo
        wszystkiego w domu wszak się nie da zabezpieczyć), to najpierw mówię
        powoli, wyraźnie i bez uśmiechu: Kostek, nie wolno. Jeśli nie
        działa, podchodzę i przytrzymuję mu rękę czy tam jego całego (ale
        nie bardzo mocno ani brutalnie, bo tu nie chodzi o przemoc, tylko o
        znak) i powtarzam, że nie wolno. Kiedyś musiałam powtarzać to wiele
        razy, ostatnio działa coraz szybciej.
        Aha, i jak już jest po wszystkim, po sytuacji kryzysowej, to bez
        przesady oczywiście, ale łagodnie go chwalę - mówię np.: Teraz
        jesteś grzeczny, bardzo ładnie się zachowujesz, jestem z Ciebie
        dumna:) I on się bardzo cieszy:) Staram się też jak najczęściej coś
        z nim wtedy zrobić miłego, żeby czuł, że to się opłaca, takie
        grzeczne zachowanie:)
        Tak postępuję w 99 procentach przypadków - u nas nieźle skutkuje:)

        PS Za rączkę chodzi na razie bardzo grzecznie, ogólnie nie zależy mi
        na chodzeniu za rękę, byleby chodził grzecznie koło mnie, i tak go
        uczę:)
    • olcia.kaktus Re: Jak karać? 05.12.08, 10:24
      tata jak raz powie, to bezwzględnie słucha. Ale z tatą jest cały dzień.
      Jeśli chodzi o mnie, to przeważnie skutkuje powiedzenie, że nie wolno, choć
      zawsze tłumaczę dlaczego.
      jak dostaje histerii to pod pachę i do jej pokoju, może się tam bawić, ale sama
      i musi się uspokoić. Jak się uspokaja, to jakby nic się nie stało wracamy do
      poprzednich zajęć.
      Jak wariuje przy jedzeniu - dziękujemy i schodzimy z fotelika.
      Jak wariuje w miejscu publicznym - nie zwracamy za bardzo uwagi na "aferę". jak
      chce się kłaść, niech się kładzie. Szybko przechodzi, bo w ten sposób nigdy nic
      nie uzyskała.
      • patrice7 olcia 05.12.08, 10:54
        ale jak zanosisz do pokoju i co ? zamykasz drzwi?

        Ja tez rzucanie sie ignoruje ostatnio leżała na chodniku z 30 sek ,a ludzie
        patrzyli jak na wariata
        • a.zaborowska1 nie wiem jak karać :-/ 05.12.08, 11:12
          ale u nas jest tak... tłumaczenie" nie wolno jeść psa karmy" gdzieś
          od 3 miesięcy i nie ma siły codziennie swoja gębę musi tam wsadzić :-
          / jak wpada w szał ląduje w łóżeczku i tam sie uspokaja.
          Wypracowaliśmy sobie taki sposób, że jak do spania to podusia i w
          pościel w dzień jak kara to go po prostu zostawiam i już.

          Jeśli chodzi o rzucanie się i awantury to przy starszej zwycięzyłam
          nie zwracając na to uwagi. Mimo często krytyki otoczenia.
          kary "typu do swojego pokoju" natomiast przyniosły odwrotny efekt.
          Wypracowała sobie że w pokoju to się tylko za kare siedzi :-/

          Z młodym już widzę że będzie ciężej jest upaty strasznie i nie ma
          swojego pokoju :-/
    • e-ness Re: Jak karać? 05.12.08, 11:11
      a myslałam ze tylko ja jestem jakas beznadziejna ze nie potrafe
      dziecku wpoic zasad dobrego wychowania:( Karola drapie gryzie( tu
      umairkowania, ale nadrabia innymitorturami),ciagnie za włposy warge
      za wszystko!!! moje rece wygladaj jakbym maiła kota w domu. nic nie
      skutkuje:prosby, grosby rozmowa. Niestety odstawic do drugiego
      pokoju nie moge bo mała ma refluks i jesli płacze to niestety
      wymiotuje i krztusi sie:(((
      dzis yvonne mnie olsniła:) kazała klasc na podłodze i wtedy
      stanowczo powiedziec ze nie wolno. Zobaczymy, moje dziecie jest tak
      odporne na wiedze dotyczaca jej wychowania, ze juz widze jak za 2-3
      lata bede wzywała super nianie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka