Dodaj do ulubionych

Apostazja - do niewierzących

29.12.08, 13:25
Czy któraś z Was rozważała apostazję (formalne wystąpienia ze
wspólnoty wiernych Kościoła rzymskokatolickiego)?
Ja jestem niewierząca i oczywiście zostałam ochrzczona jako dziecko
i teraz denerwuje mnie, gdy Kościół powołuje się na „95% Katolików w
Polsce” – również przy forsowaniu uregulowań prawnych. Byłoby to też
udowodnienie, że w pełni wierzy się w to, co się głosi. Denerwuje
mnie też, że KK coraz bardziej komplikuje procedurę apostazji
(Stowarzyszenie Racjonalistów wystosowało nawet w tej sprawie pismo
do Rzecznika Praw Obywatelskich).
Z drugiej jednak strony jest pewna obawa – o ostracyzm czy o ew.
późniejsze problemy w jakiś ekstremalnych sytuacjach ( np. jak
podczas II wojny światowej).
A co Wy sądzicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • beetaa Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 14:10
      Tu gdzie mieszkam placi sie podatek koscielny i jego nie placenie
      okresla przynaleznosc do kosciola, rezygnacja z placenia takowego
      powoduje pewne klopoty w sytuacjach ekstremalnych, np. problemy z
      pochowkiem, a poza tym lepsze przedszkola, szkoly i szpitale w
      naszym regionie sa wspolfinansowane przez koscioly, wiec placimy,
      zeby Mlody mial kiedys mozliwosc wyboru.
      • f3f Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 14:18
        Hmm kiedyś byłam za czymś takim jak właśnie podatek kościelny -
        sądziłam, że ujawni on prawdziwą liczbę ateistów - ale widzę, że nie
        jest to też dobre rozwiązanie - ze względu na zamykanie drogi
        dziecku do korzystania z lepszej edukacji :(
        • beetaa Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 14:26
          podatek koscielny to w sumie doskonale rozwiazanie, bo kosciol
          zajmuje sie w koncu tym do czego jest stworzony, a nie nabijaniem
          kabzy ;) a zreszta katolicyzm ma tu nieco inna twarz, chyba dlatego,
          ze 1 ksiadz ma do obsluzenia 3 parafie, a nie 3 ksiezy jedna. I nikt
          mi moralow nie prawi, ze nie mam slubu koscielnego, tylko rozmawia
          ze mna na rownych prawach
    • kalipowa Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 14:16
      jak Ci baaaaaardzo bardzo zalezy to "zapisz" sie do innego kosciola i przekaz do
      katolickiego zaswiadczenie, ze przynalezysz do innego. Dostaniesz ekskomunike i
      Cie wykresla.
      • zorkaa Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 14:28
        chyba nie zupełnie do "niewierzących" ile do niekatolików;) ale
        przywykłam już , że jak mówię, że nie jestem katoliczką, to mnie za
        ateistkę biorą, hehe. kolega kiedyś poszedł do proboszcza żeby się
        wypisać, ten najpierw robił problemy, ale kolega z tych co wiedzą
        czego chcą, więc proboszcz go wypisał:) to normalne, że kk nie chce
        łatwo rezygnować z wiernych, wcale mnie to nie dziwi. jak kiedyś
        poszłam do pewnego banku, żeby rachunk zlikwidować, też na wstępie
        usłyszałam, że się nie da;) ale dla chcącego... osobiście nie
        wypisałam się z kk i jakoś nawet nie myślę o tym. jakoś mi to nie
        przeszkadza, może jak kiedyś się zadeklaruję wyznaniowo, to wtedy
        będą mnie musieli wykreślić. narazie nie czuję potrzeby
        przynależności organizacyjnej z jakimkolwiek ugrupowaniem o profilu
        religijnym.
      • zabka11 Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 14:36
        Ooooo, a ja nie wiedziałam, że gdzies figuruję jako katoliczka,
        ale...przecież zostałam ochrzczona, byłam u komuni i bierzmowania,
        więc mają mnie tam gdzieś wpisaną w statystykach. Nie mam o to do
        rodziców pretensji, ale cieszę, się, że żyję w kraju (bo niestety
        nie na świecie), gdzie mogę głośno i wyraźnie powiedzieć, że nie
        wierzę, i nie zostanę za to zabita.
        W sumie się na tym nie zastanawiałam, żeby się oficjalnie wypisać. A
        co do zapisania sie do innego kościoła, to jeżeli chodzi o mnie to
        wykluczone, bo ja nie wierzę generalnie w żadnego Boga, niezależnie
        jak Go sobie grupy ludzi ponazywały!!

        !Dla mnie religia, każda jedna, to wymysł ludzi, żeby zapanować nad
        innymi ludźmi, żeby uciszyć/oczyścić swoje sumienie, mordując lub
        krzywdząc innych, bo taka "wola Boga". Religie tworzą podziały,
        sieją nienawiść, dają władzę złym ludziom, a masy głupków (przyp.
        autora), wierzą i ufają w ciemno, popadając w skrajności.
        A najdziwniejsze jest to, że niby żadna z religi nie głosi
        nienawiści, każda wręcz głosi miłość do bliźniego, a jednak...ludzie
        w imię swoich Bogów mordują innych ludzi, wystarczy włączyć
        wiadomości, w każdym zakątku świata przez podziały jakie tworzą
        religie cierpią ludzie. I co? to niby Bóg tak chce?? Patrzy i
        podziwia "dokonania"??? Bzdura!!!!

        A mnie, moje "niewierne" serce pęka, patrząc na krzywdę ludzką, i z
        bezsilności łzy mi kapią, jak widzę matkę tulącą zmasakrowane zwłoki
        syna/córki/męża, "w imię Boga"??!!!!
        • ciakaciak Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 17:14
          zabka11 napisała:

          > !Dla mnie religia, każda jedna, to wymysł ludzi, żeby zapanować
          nad
          > innymi ludźmi, żeby uciszyć/oczyścić swoje sumienie, mordując lub
          > krzywdząc innych, bo taka "wola Boga". Religie tworzą podziały,
          > sieją nienawiść, dają władzę złym ludziom, a masy głupków (przyp.
          > autora), wierzą i ufają w ciemno, popadając w skrajności.
          > A najdziwniejsze jest to, że niby żadna z religi nie głosi
          > nienawiści, każda wręcz głosi miłość do bliźniego, a
          jednak...ludzie
          > w imię swoich Bogów mordują innych ludzi, wystarczy włączyć
          > wiadomości, w każdym zakątku świata przez podziały jakie tworzą
          > religie cierpią ludzie. I co? to niby Bóg tak chce?? Patrzy i
          > podziwia "dokonania"??? Bzdura!!!!
          >
          >

          Wypowiedzi podobne do Twoich wynikają z czystej niewiedzy. Na temat
          religii krąży niewyobrażalna ilość stereotypów, sloganów i
          krzywdząch plotek. Nie można wrzucać do jednego worka wszystkich
          religii świata. Są religie, które usprawiedliwiają morderstwa, ale
          ja bym je nazwała sektami. Z drugiej strony rzeczywiście dużo ludzi
          wykorzystuje np. naukę kościoła katolickiego do swoich celów, które
          z wiarą nie mają nic wspólnego. Ale czy to źle świadczy o tym, co
          głosi kościół?
          Piszę akurat o kościele katolickim, bo na tym się znam. A moja wiara
          nie zależy od najbardziej grzesznego księdza. I czy to znaczy, że
          jestem głupia, czy bezmyślna?
          • ciakaciak Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 17:23
            A jeśli chodzi o apostazję, to każdy ma prawo do swoich poglądów.
            Jeśli ktoś chce wystąpić z kościoła i jest pewien tej decyzji to
            przecież nie robi nic złego.
          • atenette Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 19:14
            Wystarczy przesledzic historie KK, zeby przekonac sie ile niewinnych
            ludzi zginelo z reki jego wyznawcow i przedstawicieli. To samo tyczy
            sie innych religii. Zgadzam sie z zabka w zupelnosci.
            • matizka Ateizm bez ofiar 29.12.08, 21:44
              Można nie wierzyć w żadnego Boga. W dzisiejszych czasach najbardziej
              zresztą można obdarzać własnie wierzących. Gdy piszesz o nich głupcy
              nikt Ci złego słowa nie może powiedzieć. Niech no ktoś powie, że
              niewiara czy np. homoseksualizm to głupota czy grzech! Nawet w
              Polsce to juz niedopuszczalne!

              Ale żeby mieszkać w Polsce, w Środkowej Europie, może mieć kogoś w
              rodzinie czy choćby chodzić na lekcje historii i nie zauważyc, że
              ten uczony, samozwańczo zresztą określający się naukowym, ateizm w
              klika dziesięcioleci wymordował pewnie więcej ludzi niz wszystkie
              religie przez wszystkie stulecia to trzeba jednak być ... bardzo
              mądrym.

              Jak Sartre i inni zachodni intelektualiści, których obwożono po
              ZSRR, jak większość powojennych elic Polski Ludowej. Pewnie wielu z
              tych, którzy mieli odwagę przejrzeć tą ideologię i moze nie zostali
              gorliwymi wyznawcami, ale wielu z nich ma odwagę mysleć (np. możnaby
              prześledzić publikacje Kołakowskiego)

              I nie mów mi, że to był komunizm, a nie ateizm. Bo właśnie z ateizmu
              uczynił swoją filozofię, przekonanie, że to człowiek jest centrum
              Wszechświata.

              I może o to chodzi, ze tak jak ja wierzę, że Bóg jest tak Ty
              wierzysz, że go nie ma i Twoja religia tęż jest splamiona krwią
              niewinnych...
              • olcia.kaktus Re: Ateizm bez ofiar 29.12.08, 22:08
                to właśnie tak wygląda w KK - dopisanie zasług sobie i win innym, innowiercom,
                ateistom. Jak dojdziesz do wniosku, że ja, mój mąż oraz kilka koleżanek z forum
                jesteśmy złem tego świata, to powiedz, bo trochę błędne założenia robisz.
              • zabka11 Re: Ateizm bez ofiar 29.12.08, 22:26
                I właśnie o tym napisałam, że nie wierzę w żadną "religię", również
                ateizm, agnostycyzm i wszelkie inne, ideologie, jakie sobie ludzie
                potworzyli!!
                Nie przybijaj mi plakietki, bo jej dla mnie nie ma. Nie jestem
                ateistkom, choć to że nie wierzę, może mnie tak zasegregować.

                Źli ludzie byli/są/będą wszędzie, a "religie" lub ich przeciwnicy,
                powodują że Ci sami ludzie co tak gorliwie wierzą/niewierzą, niszczą
                innych ludzi. To mi nie daje spokoju, to mnie boli, że w imię swojej
                wiary/niewiary, w imię swojego Boga/nie Boga, rozgrzeszają swoje złe
                czyny!!!
                Wierzę po prostu w dobro, tolerancję i szacunek dla innych, dla
                każdego!!! prawo do spokojnego życia, niezależnie od tego w co sie
                wierzy/nie wierzy - grunt to dać żyć innym!!!
                I nie dorabiam do tego żadnej ideologi i nie potrzebna mi do tego
                ŻADNA religia/nie religia. I nigdzie nie mam zamiaru sie dopasowywać.
                Pozdrawiam
    • f3f Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 22:04
      Hmmm wątek miał dotyczyc apostazji a z nie źródła zła na świecie...
      Ludzi zawsze mordowali i mordują inni ludzie niezależnie od tego co niosą na sztandarach...
    • olcia.kaktus Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 22:10
      mój mąż właśnie wypisał się z KK poprzez apostazję, zapraszam na stronę
      www.apostazja.pl tam jest wszystko, co powinnaś wiedzieć na ten temat.
      Spodziewaj się oczywiście jakiś "problemów" bo uciekająca duszyczka ze statystyk
      zabiera KK pieniążki, na które są bardzo pazerni, ale spoko, jeśli jest to
      dopełnienie twoich przekonań, na pewno nie zniechęci cie taka procedura.
      Jak mówi mój mąż - najważniejsze jest zachowywać się zgodnie ze swoimi
      przekonaniami.
      • 27agnes72 Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 22:25
        Myślę, zabka, że dobrze, że na tym forum często poruszamy otwarcie
        tematy wiary i niewiary i myślę, że daleko nam do MASY GŁUPKÓW! Na
        szczęście! I powiem szczerze, że gdy idę na Mszę lub nabożeństwo w
        kosciele rzymsko-katolickim i widzę trzy babcie w całej świątyni to
        myślę, że wiele więcej osób ma problem z wiarą w Boga i moim zdaniem
        powinniśmy się określać wprost kto wierzy a kto nie.Ostatnio często
        obraża się wierzących (na onecie to już plaga)-mówi się o nas jak o
        głupkach nabijających kieszenie księży a przecież mamy prawo
        wyboru...
        • olcia.kaktus Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 22:29
          ja myślę, że taka "opinia" jest pochodną wszystkich osób, które są
          niezdecydowane, niepewne, swoim zachowaniem nie potwierdzające swojej wiary, a w
          innych przypadkach krzyczących o swojej wierze.
          Myślę, że gdyby nie było takich zakłamanych pseudo katolików, opinia na temat
          osób wierzących byłaby zupełnie inna.
          Oczywiście zupełnie innym tematem są tzw "mohery" które niestety przypominają
          armię ślepych lemingów...
          • matizka Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 22:43
            Ale czy znajdujecie jakieś obrażające niewierzących słowa na tym
            forum/

            A mnie masa głupków, mohery, slepe lemingi obraża...

            A jesli nie mnie to moja mame, moja babcie, sasiadke. Czy naprawde
            nie sadzicie, ze za 50 lat kazde wasze zachowanie bedzie wzdawalo
            sie mlodym anachronizmem i smiesna glupota
            • f3f Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 22:57
              matizka napisała:

              > Ale czy znajdujecie jakieś obrażające niewierzących słowa na tym
              > forum/

              tak, np.:
              "Ten supermodny model buntu przeciw Kosciolowi jest niczym innm jak
              zwyklym hedonizmem i snobizmem."

              gdyż nie uważam sie za snobkę czy hedonistkę...

              Ale nie chodzi tu o wzajemne obrażanie, tylko o to, że jako osoba całkowicie nie wierząca jestem poprzez statystyki wykorzystywana przez KK do forsowania swych racji, które są mi obce.
              A próba odejścia od tej instytucji wiązę sie z masą problemów i zawiłości.
              • 27agnes72 Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 23:14
                f3f no to właśnie ja mimo, że jestem wierząca nie wierzę w te 90%
                wierzących ludzi- nawet w czasie Świąt.zastanawiam się dlaczego tak
                często się to podkreśla! Wbrew mojej rodzinie byłam też
                przeciwniczką wieszania KRZYŻY w miejscach publicznych bo uważałam,
                że do szkoły czy przychodni może iść nie tylko katolik.Uważałam, że
                to jest wbrew logice.Każdy ma prawo wyboru a nikt nie ma prawa
                oceniania wyboru a tym bardziej obrażania...
                • mynia0 Re: Apostazja - do niewierzących 29.12.08, 23:30
                  ja jestem wierząca, ale też nie wierze w te 90 % ;) sądzę, że nie
                  ma więcej niż może 50 %. natomiast co do krzyzy, to ja mówiąc
                  szczerze mam mieszane uczucia, no ale gwiazda Dawida obok krzyża w
                  przychodni by mi nie przeszkadzała. poprostu, jako dla nie -Żydówki
                  nie miałabym dla mnie znaczenia i tyle. niechby sobie wisiała.
                  dlaego sądzę, że robi się chyba z igły widły, po prostu, dla
                  wierzącego jest to symbol, dla niewierzącego nic. chociaz podkreślam
                  raz jeszcze, nie jestem przekonana o słuszności wieszania
                  jakichkolwiek symboli religijnych w miejscach publicznych.
          • mynia0 tolerancja... 29.12.08, 23:10
            długo się zastanawiałam, czy to pisać... i nie wiem czy dobrze, ale
            napisałam...

            akurat homoseksualizm, a raczej stosunki homoseksualne, a nie sam
            homoseksualizm jest grzechem - to słynny grzech sodomski, o którym
            pisze Biblia każdej religii chrzescijańkiej, i nie tylko
            chrześcijańskiej zresztą. nie jest to wymysł ksiezy katolickich.
            zresztą, z tego, co wiem jest on zakazany także w innych religiach
            monoteistycznych, w islamie na pewno. ale nie o tym chciałam...

            wiecie, mnie przeraża to, w jaki sposób wypowiadacie swoje poglądy..
            piszecie o tolernacji, o tym , o tamtym, o moralności takiej czy
            innej.. a tymczasem same w tym wątku dajecie dowód na to, jak
            jesteście tolerancyjne w stosunku do innych ludzi.

            dlaczego przyszywacie łaty katolikom? dlaczego patrzycie na wiare
            poprzez pryzmat ludzi, księży i tego, co ktoś gdzieś napisał?
            owszem, katolicyzm ma to i tamto na sumieniu, za co zreszta kościół
            przepraszał / że wspomnę tylko wyprawy krzyzowe i choćby II wojnę
            światową/. ktoś tu bardzo mądrze napisał, że ludzie sa różni w
            każdej religii, w kazdej narodowości, w kazdym środowisku. po
            prostu, są ludzie dobrzy źli. są dobrzy i źli katolicy. są dobrzy i
            źli ateiści, agnostycy.

            ale moje drogie, to, czy ktoś jest wierzący, nie świadczy o jego
            bezdennej głupocie, nabijaniu kabzy i tak dalej. chce się dawac, to
            sie daje, nie to nie. ja jestem raczej z
            tych mniej dających, o ile w ogóle. nie nabijam nikomu kieszeni. a
            nawet jeśli, to z moich pieniedzy robi sie dużo dobrego. tyle, że
            to, czy daje czy nie to WYŁĄCZNIE moja sprawa i nic nikomu do tego.
            ale to tez nie powód, żeby sądzić o mnie, że jestem naiwna lub -
            jesli ktos woli - po prostu zwyczajnie głupia. nie. nie jestem. to
            mój wybór, do którego mam prawo.

            owszem, Żabko. ludzie mordują w imie religii. ale czy zauwazyłaś, że
            KAŻDA z nich od tego się zdecydowanie odcięła, szczególnie?
            szczególnie muzułmanie, bo to w imie Koranu mordują
            fundamentaliści i terroryści. ale nie jest winą Boga, czy tez
            Allaha, że ludzie, posiadajacy rozum i własna wolę tak czy inaczej
            rozumieją wiarę i świete Pisma. Bóg dał ludzim wolną wolę, wybór -
            i ludzie wybierają - czasem dobrze, czasem źle. stąd jest tyle
            nienawiści w imię religii.żadna wiara, żadem Bóg nie może odpowiadać
            na fundamentalizm, za terroryzm, który rodzi sie w chorych ludzkich
            umysłach.

            owszem, zgadzam się też z Olcią, jest dużo pseudo-wierzących. i to
            jest bardzo przykre dla nas, dla tych, którzy starają się żyć w
            zgodzie ze swoimi przekonaniami religijnymi, bo bardzo duzo ludzi
            przyszywa nam łatę przez pryzmat tych właśnie ludzi. ale dlaczego
            mówi sie o nas, katolikach tak pogardliwie? jeśli ktoś jasno mówi o
            swoich przekonaniach, od razu się mówi - moher. każdy z nas ma prawo
            do zycia wg. swoich zasad. ja sie nikomu nie wtryniam do zycia,
            nikomu nie mówię, że KK jest jedyny i słuszny, że wszyscy maja zyć
            zgodnie z jego zasadami. ale dlaczego z powodu swoich przekonań mam
            nawet w tym wątku wrażenie, że jestem... głupia? niedzisiejsza?
            mało postępowa? jakim prawem? a gdzie tolerancja?

            dla mnie aborcja jest grzechem. antykoncepcja tez. stosunek
            homoseksualny także. mam prawo do własnych poglądów, tak jak kazdy z
            nas . osoba niewierząca ma prawo sądzić inaczej. i niech sądzi. ale
            niech pozwoli sądzic inaczej także mnie, a nie wyzywa od moherów,
            jak na większości for internetowych, jak sie tylko podobny temat
            pojawi..

            oczywiście, cała moja pisanina nie jest oparta na tym wątku, nie
            bierzcie tego do siebie. ja mówię o całokształcie, szczególnie w
            ostatnich dniach duzo sie o tym na forach pisze za sprawą in vitro,
            a, że mam wolne, to czytam to i tamto. ;) no i tak mi to troche do
            tego wątku zapasowało.

            reasumując, apeluję o tolerancję. kazdemu
            wolno wszystko. ja wiem, że katolicy tez miewaja problemy z
            tolerancją, ale z drugiej strony, osoby innej wiary lub niewierzące
            tez nie sa dłużne . i to mi sie nie podoba bardzo. zdaję sobuie tez
            sprawę z niedoskonałości instytucji kościoła, bo nie jestem aż tak
            głupia, żeby nie widzieć. ale to nie przeszkadza mi wierzyc w Boga.
            to jest co innego.

            dziewczynki, zatem bądźmy dla siebie bardziej tolerancyjne - w obie
            strony, i bądźmy po prostu dobrymi ludźmi, przecież to jest
            najważniejsze. plucie w którąkolwiek ze stron jest po prostu głupie
            i tyle. zyjemy obok siebie, jesteśmy nawet tutaj razem i jest nam
            dobrze - i niech tak zostanie. ja, katoliczka, mam przyjaciółke
            ateistkę i wcale mi to nie przeszkadza. ale po prostu, ja nie
            mówię, że ona się spali w ogniu piekielnym ;) a ona nie mówi, że
            jestem moherem ;) ot i cała tajemnica sukcesu :D
            • izoola Re: tolerancja... 30.12.08, 07:12
              to ja sie tylko podpisze pod mynia:)
            • olcia.kaktus Re: tolerancja... 30.12.08, 09:51
              twoja wypowiedź jest długa, nie nawiążę do niej całej, tylko do elementu
              odnoszącego się do moich wcześniejszych wypowiedzi. Nie wiem dlaczego odniosłaś
              wyrażenie "moher" do ogółu wyznawców KK. Bynajmniej nie to miałam na myśli. Wg
              mnie "moher" to określenie TYLKO pewnej charakterystycznej grupy ludzi (nie
              koniecznie jest to związane z beretem), która zachowuje się jak "armia Ojca
              Dyrektora" plująca na wszystkich, na których ów człowiek każe, a przede
              wszystkim zieje nienawiścią.
              Rzeczywiście dość dużo wśród tych osób jest starszych babć i dziadków, ale nie
              oznacza to, że każda babcia i dziadek jest "moherem", tym bardziej nie dotyczy
              to ogółu KK. Czy nie zauważyłaś tego zjawiska? Ogólnie określenie "ślepe
              lemingi" również odnoszę do tego pokroju ludzi, bo odnoszę wrażenie o ich
              ograniczonej świadomości swojego działania. Ale nadal nie dotyczy to całego KK,
              tylko takiej grupy.
              Wydaje mi się, że również wśród niewierzących jest wyraźna grupa osób mówiących
              głośno, wręcz krzyczących i przesyconych nienawiścią do KK, jest też część ludzi
              totalnie milczących na temat swojego poglądu. Wszędzie są skrajności, ale nie
              można ich wszystkich od razu odnosić do siebie i się obrażać, że to właśnie
              dotyczy mnie...
              • mynia0 Re: tolerancja... 30.12.08, 11:08
                Olcia, ale ja pisałam , że odnosze sie nie bezpośrednio do tego
                wątku i nie do Twojej wypowiedzi, tylko pisze tak ogólnie.
                generalizuję trochę, będąc po lekturze forów netowych w zwiazku z
                listem biskupów nt. rodziny. ale przyznasz, że jak sie mówi -
                katolik - to od razu częśc ma skojarzenie - katolik - moher.
                niestety - bo tak nie jest. a te zacietrzewiałe niektóre mohery nie
                mają nic wspólnego z miłością bliźniejgo, którą nakazuje nam Jezus.
                naprawdę. i dlatego robia więcej szkody ni zpozytku. duzo jest
                takich przykładów / niestety/, no ale ja nie moge odpowiadać za
                wszystkich, no i nie mnie to oceniać.
    • uczula Re: Apostazja - do niewierzących 30.12.08, 10:37
      myslalam o tym, ale tak po prawdzie to ciagle w cos wierze :)
      moze tylko kosciola nie lubie, nie wiem.
      Ja sie bede jeszcze zastanawiac.
      hmm... swieta tez obchodze i gdyby to ode mnie zalezalo to bysmy po kosciolach
      pochodzili szopki poogladac :)
      takze, na razie -raczej nie.
      co bedzie potem, czas pokaze.
      • matizka Re: Apostazja - do niewierzących 31.12.08, 00:58
        To ja Wam dziewczyny powiem coś na za 20-30 lat. Po apostazji mozna
        do Kościoła wrócic. Nie jest to nawet w dzisiejszych czasach jakies
        strasznie trudne lub upokarzające. Zwłaszcza jak się poprosi o pomoc
        madrego księdza. A mówię to, bo jestem pewna, że różnie sie pletą
        ludzkie losy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka