Na wstępie składam serdeczne podziękowania koleżance Zona_mi (tutaj
ukłon

), bo przez jej to sygnaturkę właśnie, trafiłem na to przesympatyczne
forum. Być może niektórzy forumowcy, znający mnie np. z "wychowania" wiedzą,
że dzieci moje starawe już cokolwiek (Syn 16, córcia 13), lecz kochani
wierzcie mi, - czasy kiedy rozbawiały nas swoimi fikuśnymi powiedzonkami były
tak niedawno...
Niektórzy z was, być może też pamiętają wątek "Moje dziecko powiedziało..." z
forum "wychowanie" -Umieściłem tam trochę swoich wpisów. Tyxh proszę o
wybaczenie, że sie powtórzę.
A na początek dwa kwiatuszki z epoki dinozaurów, czyli z mojego (i brata)
dzieciństwa:
1. Mój starszy (podkreślam: Starszy!

) brat, dziś czterdziestoośmioletni
zgred, jako trzy - czterolatek, został bardzo "mądrze" zapytany: Powiedz no,
kto ty jesteś, chłopiec, czy dziewczynka?
Ja jestem różowe mydełko z białym brzuszkiem - bez zastanowienia wypalił
brat. Cóż, jakie pytanie, -taka odpowiedź...
2.MIejsce akcji:Nasz wspólny chłopięcy pokój.
Zgaszone światło, zamknięte drzwi, każdy w swoim łóżku, a w sercach naszych
żal wzbierający, po zbrojnej interwencji mamy, spowodowanej zakłócaniem przez
nas ciszy nocnej (cóż takie to czasy były...

). W pewnym momencie brat mówi:
Czekaj, ja im powiem i zanim zdążyłem pomyśleć cokolwiek, on unosi się na
łokciach i na całe gardło wykrzykuje: Rezygnujemy z bić!
W rodzinnej historii nie ma wzmianki o tym, czy rezygnację przyjęto, ale po
latach dowiedzieliśmy się, że "rodziciele" mieli niezły ubaw.