umberto_14
07.04.08, 23:23
jak Was czytam , przypominają mi się sceny z moją córką - obecnie 3
latką.
jak jeszcze nie umiała mówić, ale wszystko rozumiała, kładę ją na
przewijak i muszę dać coś do rąk, co ją zaintryguje na tyle, że
zdążę zmienić pieluchę. Łapię leżącą nieopodal wizytówkę i mówię - w
duchu używania jak największej liczby słów - "proszę, przeanalizuj
sobie to w czasie przewijania" i migiem zabieram się do pracy, bo
wiem, że mam kilkanaście sekund. Ale... jakoś cicho, podnoszę głowę
znad pieluchy, a mała zawzięcie liże wizytówkę..
podobne; "chodź, zaskoczymy tatusia" - Ala rączo podskakuje w
kierunku wskazanym przeze mnie.
ostatnio:
plosę, mamo, chiałabym ci zaplezentować ten oblazek, ale nie mam
kokaldy