brezly
21.01.04, 16:08
Jestem na chwile. Znaczy w lokalnej delegacji. Wodzenie przyjezdnych TU po
miejscowych knajpach celem obiadu, umozliwianie im wpiecie sie w internet, i
ogolne bycie milym, goscinnym, odbierajacym z lotniska, kladacym spac w
hotelu, w leb sie nie ma kiedy podrapac.
Rozumiem samemu na delegacji, kawiarenki internetowe, dworce, zwiedzanie
miast, wydatki na rachunek do rozliczenia, to jest zycie. Zawsze czulem ze
kariera zaopatrzeniowca to by bylo to, a nie tam takie....
Ech..